środa, 28 grudnia 2016

Moje kosmetyczne hity 2016 roku – Ulubione kosmetyki naturalne minionego roku, czyli ulubieńcy 2016 :)

Żegnamy szalony i niesamowicie bogaty w nowości kosmetyczne rok 2016, najwyższy czas więc, by podsumować odkrycia, ale także ponownie docenić kosmetyki, które kocham od lat, zapraszam na moją, szybką, kosmetyczną oś czasu po minionym roku 2016 :)


Serum Biolaven, olejek i szampon Vianek, peeling Vianek, naturalne szminki Lily Lolo, lekie lakiery Lily Lolo, olejek Lulu & Boo, peeling miodowy Apis, olej z nasion kawy Etja, olejki Kneipp, henna Orientana, peeling BodyBoom, glinka Nature Queen, podkład  Couleur Caramel, miałam naprawdę tak wielu ulubieńców w tym roku, że nie sposób ich wszystkich wymienić, a Was jaki kosmetyk szczególnie rozkochał w tym roku? :)


wtorek, 27 grudnia 2016

Boskie nowości Etja – Zapowiedź olejowych recenzji w Nowym Roku! (m.in. olej laurowy, masło shea, olej z pestek arbuza, granatu, olejek tatarakowy czy kminkowy) :)

 Jak trzymacie się po Świętach? Mam nadzieję, że wypoczęci i gotowi na Sylwestrowe szaleństwo! U mnie dziś zapowiedz olejowych recenzji cudów, które przybyły do mnie w świątecznej paczuszce od Mikołaja Etja :)
 
 
100% naturalne oleje i unikalne, naturalne olejki eteryczne, zapierają mi dech w piersiach, wiele z nich gości u mnie pierwszy raz, także radości nie było końca! Olej z pestek granatu, arbuza, perilla z pachnotki, z nasion dzikiej róży i masła shea, są też nowości firmy w postaci zimnotłoczonego, mega intrygującego oleju laurowego i słynnego masła shea bio, które poznacie już niebawem.  
 
 
W ruch szybko poszły też olejki eteryczne, pichtowy, bergamotowy, tatarakowy, kminkowy, paczuli, ylang-ylang oraz jeden z bestsellerów, orzeźwiająco-łagodzący aroma-oil. Każdy z nich poznacie oczywiście u mnie na blogu, także wypatrujcie ich bacznie :) Który wpadł Wam w oko? Znacie te cudeńka?   
 
 

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Mój zimowo-świąteczny, olejowy hit! 100% naturalny Olej Pistacjowy z orzechów pistacjowych Etja, orzechowy ideał w każdym calu (Pistacia vera) :)

Jak tam u Was w tym przedświątecznym okresie? Ja jestem bardzo zabiegana, na wszystko brakuje mi czasu, jednak o pielęgnacji skóry zimą, nie zapominam nigdy, dziś olej, który zawładnął moim kosmetycznym sercem, do tego stopnia, że już planuję kolejne opakowanie, a o kim mowa? Powitajcie na blogu olej pistacjowy z orzechów pistacjowych :)
 
 
Olej ten, otrzymywany jest z tłoczenia na zimno nasion pistacji, pokochałam go za zapach, miękką strukturę i szybkie wchłanianie, jest olejem niesamowicie delikatnym, który z powodzeniem możemy aplikować na calutkie ciało, od stóp do głów. Mój ukochaniec, olej Pistacia vera Etja, dostępny jest oczywiście w firmowym sklepie tu, jeśli szukacie jeszcze prezentów, będzie on tez świetnym podarunkiem pod choinkę, bowiem idealnie pielęgnuje każdy rodzaj skóry, moja mieszana w kierunku suchej, bardzo polubiła się z tym olejem, stosuję go zarówno do twarzy, jak i do całego ciała, pięknie nawilża, zmiękcza i wygładza. 


Świetny teraz, zimą, ochroni przed mrozem i wiatrem, przy masażu poprawi krążenie krwi ale także latem, jako naturalny filtr przeciwsłoneczny. Olej pistacjowy mieszka w szklanej buteleczce z ciemnego szkła, mamy tu 50 ml oleju, butelka wyposażona jest w praktyczną, czarną, zabezpieczoną nakładką pompkę, dzięki której możemy dokładnie dozować kosmetyk. Buteleczkę tradycyjnie zapakowano w kartonik z przyjemnymi, pistacjowymi grafikami oraz informacjami na temat oleju i oferty firmy, w środku odnajdziemy także zawsze ulotkę. Olej z orzechów pistacjowych, zawiera kwas oleinowy i linolowy, aminokwasy, minerały, karoten i ważne dla skóry witaminy B1 i E.   


Zapobiega starzeniu się skóry i jej wysuszeniu, czy łuszczeniu, świetny dla skóry popękanej, ukoi i zregeneruje ją, złagodzi podrażnienia na przykład po depilacji, u mnie jest ideałem w tworzeniu własnych kosmetyków, genialnie miesza się ze wszelkimi olejkami eterycznymi, fantastyczny do maseczek z glinkami, dodaję go także do masła shea, zmieszanego z masłem kakaowym, wówczas powstaje naturalne, bogate masło do ciała.   


Zapach oleju pistacjowego, to prawdziwa, orzechowa bajka! Woń jest bardzo delikatna, ale zdecydowanie pachnie orzechami pistacjowymi. Olej cudownie pielęgnuje nie tylko skórę, ale i włosy oraz paznokcie, doskonale spełni się w roli odżywki do paznokci i skórek, ale polecam wykorzystać go też do olejowania włosów i skóry głowy. Zdradzę Wam, że olej pistacjowy dołączył do moich ulubieńców, na pewno będę do niego często wracać, jest to wszechstronny, genialny i 100% naturalny kosmetyk do całego ciała, jeśli go nie znacie, sprawcie sobie prezent i koniecznie go poznajcie :)


piątek, 16 grudnia 2016

BodyBoom - Truskawkowy kusiciel – Boski balsam do ciała, słodkie rozpieszczanie skóry na zimę :)

Zimą, mam zawsze ochotę na kosmetyki z otulającymi, słodkimi zapachami, Truskawkowy kusiciel BodyBoom, okazał się moim ideałem do rozpieszczania skóry w zimne dni, pokochałam go za boski, truskawkowo, słodki zapach, miękką konsystencję i super skład, po wieczornej kąpieli, balsam, to prawdziwa, truskawkowa uczta dla ciała i zmysłów.
 
 
BodyBoom, znacie na pewno, tak jak ja, z genialnych, kawowych peelingów, balsam truskawkowy, jest fantastyczną nowością, którą bankowo pokochają wszyscy fani marki, jest to naturalny kosmetyk cruelty free, nie zawiera olejów ropopochodnych, silikonów, czy PEGów. Truskawkowy kusiciel mieszka w białym, praktycznym, poręcznym słoiczku (200 ml) z tworzywa, jest to świetne, tradycyjne rozwiązanie w przypadku tego typu produktów, bowiem zawsze wiemy ile kosmetyku nam jeszcze pozostało, a aplikacja jest po prostu wygodna i szybka. Czerwone, truskawkowe odcienie zdobiące opakowanie wraz z logo, jak w przypadku wszystkich produktów marki, są bardzo pozytywne dla oka, balsam wspaniale prezentuje się w łazience i na pewno zachwyci też pod choinką. Pod opakowaniem znajduje się piękny skład balsamu, tu też odnajdziemy informacje na temat produktu i właściwości komponentów.   
 
 
Boski, truskawkowy balsam, bazuje na słynnym maśle shea, które doskonale nawilża, odżywia, zmiękcza skórę i pielęgnuje ją. Shea wzbogacono o mocznik, allantoinę, witaminę E, olej z nasion winogron oraz świetny olej ze słodkich migdałów, które niesamowicie uelastyczniają, koją, wygładzają naskórek, stymulują jego odbudowę, działają antystarzeniowo i antybakteryjnie. Składnikiem specjalnym jest tu Lithospermum Erythrorhizon Root Extract, czyli wciąg z korzenia Nawrotu czerwonokorzennego, który nazywany jest smoczą krwią, to roślinna substancja, dzięki której, balsam ma piękny różowiutki kolor. Truskawkowy kusiciel nadaje skórze sprężystości, miękkości i elastyczności, działa aromaterapeutycznie, bowiem świeżutki, słodki zapach prawdziwej truskawki, dodaje energii, pozytywnie wpływa na moje samopoczucie po całym dniu.   
 
 
Kosmetyk będzie świetny dla każdego typu skóry, odżywi i nawilży skórę nawet bardzo delikatną. Możemy je stosować zarówno przy pielęgnacji ciała, stóp, jak i rąk, jest to wszechstronny i wielozadaniowy kosmetyk, taki jak lubię. Balsam ma budyniowo-maślaną konsystencję, bardzo mięciutką, delikatną, lecz jednocześnie treściwą, idealnie rozprowadza się po skórze i wchłania, pozostawiając na niej prześliczny, truskawkowy zapach. Truskawkowy kusiciel, czeka w sklepie BodyBoom, gdzie na święta trwają super promocje, a może znacie już nowość BodyBoom? Jakie balsamy lubicie zimą? :)
 
 

wtorek, 13 grudnia 2016

Świąteczny, syberyjski zestaw prezentowy Bania Agafii – Pokrzywowy szampon, odżywka i cedrowy balsam do rąk :)

Rosyjskie kosmetyki naturalne spod skrzydeł marki Bania Agafii i Receptury Babuszki Agafii, pojawiły się już dobrych kilka razy na moim blogu, cenię je bowiem za naturalne, roślinne składy, certyfikaty, a zarazem bardzo dobre ceny.
 
 
Pervoe Reshenie, firma odpowiedzialna za owe kosmetyki, stacjonuje w Rosji, lecz cześć produktów wytwarzana jest obecnie w Estonii, ma ona w swym asortymencie produkty oparte w 100% na naturalnych składnikach, organicznych olejach, ekstraktach i wyciągach z przeróżnych roślin, rosnących pośród czystych terenów Syberii, Kamczatki i u podnóża gór Ałtaju. Produkty nie zawierają SLSów, parabenów, silikonów, sztucznych barwników, czy dodatków zapachowych, opierają się zaś na tradycyjnych, rosyjskich recepturach. Zestaw syberyjski, który będzie idealnym, naturalnym, kosmetycznym prezentem pod choinkę, dostępny jest na Etnospa za 24,90, zatem cenowo, wypada troszkę powyżej 8,00 zł za kosmetyk, myślę, że to genialna propozycja.
  
 
Szampon pokrzywowy White Agafia - Miękkość i blask
Szampon otrzymujemy w poręcznej, białej, smukłej butelce (280 ml) z nakrętką wyposażoną w praktyczne zamknięcie typu press, szampon wydobywa się bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad ilością, jaką chcemy aplikować. Schludne, typowe dla marki grafiki, zdobią opakowanie, na którym odnajdziemy informacje dotyczące kosmetyku, jego właściwości, stosowania, dystrybucji oraz skład szamponu. Szampon pokrzywowy White Agafia, zawiera biały korzeń mydlnicy, który bardzo delikatnie oczyszcza włosy oraz skórę głowy, olej z łopianu i dziurawiec przyśpieszają wzrost, a kluczowy wyciąg z pokrzywy i olej z ogórecznika głęboko świetnie odżywiają i zmiękczają. Jest tu też ekstrakt z krwawnika i mnóstwo innych, roślinnych komponentów. Jest to delikatny, certyfikowany, wegański kosmetyk, cenione i restrykcyjne certyfikaty Vegan, Ecocert i Cosmebio, spowodowały, iż szampon zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia, nie uczula, nie podrażnia, pachnie przepięknie, ziołowo. Ma gęstą, treściwą konsystencję, pięknie rozprowadza się po włosach, doskonale oczyszcza je nawet po intensywnym olejowaniu, po umyciu włosów tym szamponem, moje włosy są świeże, miękkie, mocne, gładkie i lśniące, po prostu szamponowy ideał.
 

Balsam do włosów pokrzywowy White Agafia - Miękkość i blask
Jeśli poszukujecie dobrej, naturalnej odżywki bez silikonów, parabenów, czy olejów parafinowych, ten balsam jest dla Was. Kosmetyk ma piękny, naturalny skład, ekstrakty z liści pokrzywy, dziurawca, łopianu, ogórecznika, krwawnika i morwy czarnej, intensywnie odbudowują włosy, wygładzają je i regenerują. Balsam mieszka w poręcznej butelce (280 ml), sprawia, iż moje włosy są gładkie, wzmocnione i ładnie nawilżone, nakładam go na włosy po umyciu szamponem, na 2 minutki, po czym zmywam ciepłą wodą. Pachnie niesamowicie przyjemnie, kremowo, świeżo, kocham tę woń, ma gęstą, treściwą, budyniową konsystencję, świetnie rozprowadza się po włosach. Muszę tez przyznać, że włosy ładnie się rozczesują po jego użyciu, a wraz z szamponem tworzą idealną parę.


Sekrety Syberyjskiej Zielarki - Cedrowy balsam do rąk – Ochrona i regeneracja
Nasze dłonie szczególnie często, zwłaszcza zimą, narażone są na działanie czynników zewnętrznych, potrzebują więc specjalnego traktowania, moim ulubieńcem został obecnie rosyjski przyjaciel moich dłoni - Cedrowy balsam do rąk. Balsam mieszka w smukłej, poręcznej tubce (75 ml), opakowanie jest świetnie zabezpieczone, mamy więc pewność, ze nasz balsam jest świeży i nikt wcześniej go nie otwierał. Na tubce, odnajdziemy także informacje o produkcie i bardzo miły dla oka i skóry dłoni, skład kosmetyku. Balsam zawiera olej cedrowy, który pięknie odżywia i nawilża, leśny propolis goi i działa przeciwzapalnie, zaś wosk pszczeli, chroni skórę i wygładza. Funkcją balsamu, jest nawilżenie, ochrona i regeneracja skóry naszych dłoni, muszę przyznać, że sprawdza się fantastycznie, szybko wchłania się, pozostawiając dłonie mięciutkie, odżywione i gładkie.



Lubicie Babuszkowe kosmetyki? Macie już gotowe prezenty? :)


czwartek, 8 grudnia 2016

Miejsca, sklepy i kosmetyki, które szczególnie polecam na zakupy i prezenty świąteczne – Zakupowy szał świąteczny :)

Powoli zaczynam czuć święta, wyjęłam już lampki, a w mieszkaniu wieczorami zapalam świece o zapachu czekolady, jabłka i cynamonu, a Wy? Jako, że czas już najwyższy, by pomyśleć o prezentach, dziś chcę polecić Wam miejsca w sieci, sklepy internetowe i kosmetyki idealne na zakupowe, naturalne, świąteczne szaleństwo :)


Z całego serca polecam sklep Sylveco, znajdziecie tu nie tylko naturalne kosmetyki Sylveco właśnie, ale także marek, spod skrzydeł tej fantastycznej firmy – Biolaven i Vianek, nie ma chyba osoby, która nie będzie zadowolona z takich podarunków, bowiem produkty Sylveco, to majstersztyk zarówno pod względem wizualnym, jak i składowym, którym jestem wierna od lat, bardzo polecam: www.sylveco.pl/sklep

Każda kobieta, którą obdarujecie kosmetykami do makijażu Lily Lolo, będzie w niebo wzięta, naturalne, mineralne cuda i akcesoria, które zachwycają na pierwszy rzut oka, luksusowe kosmetyki do makijażu, powstałe w zgodzie z naturą i zwierzętami. Oprócz tego wspaniałe kosmetyki pielęgnacyjne Lulu & Boo oraz Nourish, Mikołaje lećcie na Costasy www.costasy.pl

Polskie kosmetyki z mojej rodzinnej Bydgoszczy, profesjonalna pielęgnacja, pełna pięknych, naturalnych składników, to Apis, który od lat mnie zaskakuje i urzeka, w nowym sklepie firmowym, dostępne są świetnie skomponowane zestawy, które cenowo wypadają bajecznie www.apis-sklep.pl
 
Oleje naturalne, to moja nieukrywana miłość w kosmetycznym świecie naturalnej pielęgnacji, oleje Etja, polecam na prezenty dosłownie dla każdego, słynny olej kokosowy, kultowy olej arganowy, aromatyczny olej z nasion kawy, czy pachnący olejek eteryczny z pomarańczy, to prezentowy ideał, nie tylko dla naturalnych maniaków www.etja.pl


Naturalne kosmetyki, które genialnie sprawdzą się według mnie pod choinką, to także aromatyczne cuda Kneipp, kosmetyki z roślin azjatyckich Orientana, kawowe boskości BodyBoom, rosyjskie, zestawy z Etnospa i naturalne zestawy Nature Queen. Przygotowujecie już prezenty? Co Wy polecacie na tegoroczne, świąteczne podarunki? :)

środa, 7 grudnia 2016

Kosmetyki z linii Rose Care – Różane trio Bielenda: Kojąca woda różana, olejek do mycia twarzy i krem nawilżający :)

Kosmetyki różane kocha się lub nie, ja od dziecka uwielbiam róże, jestem zatem również, wielką, zdeklarowaną miłośniczką kosmetyków bazujących na tym, jednym z piękniejszych kwiatów na ziemi. Dziś chcę Wam pokazać piękne trio, które swym urokiem rozkochało mnie od momentu otwarcia paczuszki, kosmetyki Bielenda z linii Rose Care, skąpane bowiem były w płatkach róży, prezentują się przeuroczo.


Moje różane trio, to Kojąca woda różana 3w1, Olejek różany do mycia twarzy i Krem różany nawilżająco – kojący, wszystkie te trzy kosmetyki, pochodzą z linii Rose Care, bogatej w olejek z róży, kwas hialuronowy, kompleks witamin anti-ox oraz anti-pollution, o działaniu przeciwstarzeniowym i ochronnym. Serie zdobią przepiękne, różane grafiki w biało-różowych odcieniach, kosmetyki te przeznaczone są zarówno dla cery młodej, ale także wrażliwej, moja skóra mieszana w kierunku suchej, również polubiła się z nimi, bowiem świetnie nawilżają, chronią i pielęgnują cerę. Każdy z nich bez problemu zakupicie w drogeriach sieciowych, na pewno warto zapolować na świąteczne rabaty. Przyjrzyjmy się zatem każdemu kosmetykowi z różanego trio osobno


Kojąca woda różana 3w1 Rose Care – Oczyszcza, usuwa makijaż, łagodzi
Aromatyczna woda różana, mieszka w smukłej, praktycznej buteleczce (200 ml) zamykanej na klik. Różana grafika zdobi opakowanie, z którego dowiemy się również o składzie kosmetyku i jego właściwościach. Kojąca woda bazuje przede wszystkim na wodzie różanej z róży damasceńskiej, która od zarania dziejów, znana są z niesamowitych właściwości pielęgnacyjnych, stymulujących i pobudzających skórę i mikrokrążenie, wzmacniając jednocześnie naczynka krwionośne. Tonizuje i nawilża, wyrównuje także ph skóry. Woda posiada przepiękny aromat, jest to prawdziwy zapach dzikiej róży, przepiękna, głęboka woń. Ja używam jej, jak toniku, aplikując na płatek, następnie przemywając twarz, koi i łagodzi moją skórę, szczególnie po wszelakich peelingach i demakijażu. Woda zawiera micele, jest tez zatem świetnym płynem micelarnym, który usuwa makijaż, jednocześnie oczyszczając skórę, nie podrażnia i jest mega wydajna.


Olejek różany do mycia twarzy Rose Care – Oczyszcza, nawilża, łagodzi
Jest to kosmetyk w formie hydrofilnego, lekkiego olejku, którego formułę poznałam już przy okazji linii arganowej, magic oil-to-foam, powoduje iż z wodą przybiera on formę kremowej pianki. Oczyszcza on i nawilża skórę, działa przeciwstarzeniowo i ochronnie (przyjemna mgiełka na skórze). Zawiera olejek różany i łagodne substancje myjące, nie ma tu silnego sls i sles, nie jest to zaś produkt dla osób wystrzegających się parafiny, ale mamy zaś za to moc nawilżającego kwasu hialuronowego i kompleksu witamin C i E. Mieszka on w butelce (140 ml) z praktyczną, zamykaną i zabezpieczoną pompką, która ułatwia jego codzienne użycie. W przypadku olejku woń różana jest mniej wyczuwalna, jednak nadal jest to piękny, kwiatowy, hipnotyzujący zapach, który towarzyszy nam podczas obcowania z kosmetykiem.

  
Krem różany nawilżająco – kojący Rose Care - Nawilża, łagodzi, odświeża
Krem świetnie sprawdza się przy mojej cerze, mieszanej w kierunku suchej, otrzymujemy go w eleganckim słoiczku ze szkła (50 ml), z białą nakrętką, słoiczek dodatkowo zapakowano w kartonik, na którym widnieją informacje na temat kremu, właściwości i skład kosmetyku. Kremik nadaje skórze głębokie nawilżenie i piękne odżywienie, wygładza ją i chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Krem zawiera olejek różany, kompleks witaminowy C i E oraz kwas hialuronowy, pachnie pięknie, jest to świeża, różana woń. Moją uwagę zwróciła jego delikatna konsystencja, lekko żelowa, która nie podrażnia mnie, świetnie i szybciutko się wchłania, zatem jest to idealny krem pod makijaż. Można go stosować zarówno na dzień i na noc (nakładam wówczas grubszą warstwę), jest bardzo leciutki i świetnie odświeża skórę. Znacie linię Rose Care? Ja jestem ciekawa serum z tej linii, a który z kosmetyków Was zaintrygował najbardziej? :)