środa, 22 marca 2017

Targi Kosmetyków Naturalnych - Ekocuda na wiosnę 22-23 kwietnia w Warszawie – Wybieracie się? :)

Coraz większa popularność kosmetyków naturalnych, nieustannie raduje moje serce, idealną okazją do naturalnych zakupów w temacie kosmetycznym, będą już po raz drugi Targi Kosmetyków Naturalnych Ekocuda, które odbędą się w dniach 22-23 kwietnia w Warszawie w Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy. 


Wiem, że cześć z Was miała okazję odwiedzić targi podczas pierwszej odsłony, tym razem również szykują się nie lada atrakcje. Mnóstwo wyjątkowych, naturalnych wystawców z kosmetycznymi cudami, także do testowania, ale też ciekawe warsztaty, na które wstęp jest bezpłatny, ale trzeba wcześniej zgłosić chęć swego uczestnictwa. Szykują się cudowne, pełne aromatycznych zapachów warsztaty ze wspaniałą, jedną z moich ulubionych polskich, certyfikowanych marek Naturativ, ale także spotkania z naturalnym makijażem, a moją miłość do kosmetyków Lily Lolo na pewno znacie, jeśli czytacie mojego bloga częściej, na targach w tajniki makijażu wprowadzi przybyłych Katarzyna Pokonieczna. Makijaż z mineralnymi kosmetykami Annabelle Minerals, przybliży zaś Katarzyna Konopa. 


 Lista wystawców robi wrażenie, począwszy od moich ukochanych firm Lily Lolo, Sylveco (zapewne będzie też ukochany Vianek i lawendowy Biolaven), Orientana, czy wspomniana Naturativ, aż do Annabelle Minerals, Ministerstwo Dobrego Mydła, Felicea Natural, John Masters Organic, Harmonique, Fresh & Natural, Jan Barba, Lush Botanicals, Lavera, Hagi, Purite, Yope, Iva Natura, Glov, Iossi, Esse Organic i wielu innych. 
Co ważne, wstęp na targi jest bezpłatny, wybieracie się na Ekocuda? :)

niedziela, 19 marca 2017

Naturativ - Maska 360°AOX Kojąco-Liftingująca – Naturalna, wegańska maseczka żelowa do twarzy :)

Genialną linię 360°AOX, polskiej, naturalnej marki Naturativ, poznałam jeszcze pod poprzednim szyldem P&R, w postaci mleczka do demakijażu, które zachwyciło mnie nie tylko składem, ale także swą delikatnością i efektami, dziś kolejny, fantastyczny kosmetyk z tejże linii - Kojąco-Liftingująca Maska 360°AOX, która od jakiegoś czasu, wraz z tonikiem (więcej o nim również u mnie niebawem), stanowi parę idealną w codziennej pielęgnacji mojej skóry. 


Naturativ, to według mnie zdecydowana czołówka polskich, naturalnych, certyfikowanych kosmetyków, które pozbawione są parabenów, olejów ropopochodnych, silikonów, sztucznych barwników, czy PEGów, nie są oczywiście testowane oczywiście na zwierzętach, posiadają ceniony przez mnie, restrykcyjny certyfikat Natrue. W skład produktów, wchodzą organiczne komponenty, tłoczone na zimno oleje roślinne i ekstrakty. Maska 360°AOX Kojąco-Liftingująca, dostępna w sklepie Naturativ, została miłością mojej cery (30+, mieszana w kierunku suchej), chłonie ją i pije, a efekty są natychmiastowe wręcz, po zastosowaniu maski, skóra jest świeża, zdrowa, nawilżona i gładka.


Maseczka znajduje się w poręcznej, smukłej buteleczce (100 ml), typu airless, w biało-turkusowych odcieniach, z informacjami na temat maski. Maseczkę aplikujemy dzięki higienicznej i praktycznej pompce, dzięki temu kosmetyk zużyjemy do samego końca, zawsze też wiemy ile produktu nam jeszcze pozostało. Maska zawiera bio-ekstrakty z liści miłorzębu japońskiego, korzenia lukrecji i cytryny. Mamy tu też kojący sok z liści aloesu oraz naturalny polisacharyd - Pullulan, który napina i liftinguje skórę. Składniki dokładnie nawilżają, oczyszczają, opóźniają procesy starzenia, ujędrniają i wygładzają naskórek. 


Maseczka nie podrażnia mnie, pięknie rozprowadza się po skórze i ładnie się jej trzyma, ja pozostawiam ją na 20 minut, po czym zmywam tonikiem AOX pozostałości. Dedykowana jest każdego rodzaju skórze, niezależnie od wieku, genialnie sprawdzi się przy cerze mieszanej, jak moja, ale także wrażliwej i skłonnej do podrażnień. Maska ma formę treściwego żelu, jest też bardzo wydajna, polecam stosować ją też po uprzednim włożeniu do lodówki, wówczas nakładam ją nie tylko na twarz, ale także na szyję i dekolt, uwielbiam jej gładką aplikację, której towarzyszy świeży, higieniczny zapach. Maska Naturativ, dołączyła do grona moich maseczkowch ulubieńców, dzięki świetnemu składowi, delikatnemu zapachowi na pewno i Wy, jeśli jej jeszcze nie znacie, pokochacie. 
Znacie linię 360°AOX? Macie ulubione maski do twarzy? :)


czwartek, 16 marca 2017

Naturbox – Edycja MARZEC 2017 – Pudełko wypełnione po brzegi Naturą – Openbox + prezentacja kosmetyków :)


Wiosenne słoneczko umila nam już coraz większą część dnia, co bardzo cieszy i dodaje mi energii, kiedy przybył zaś do mnie kurier z najnowszą, marcową edycją Naturbox, mojej radości nie było końca. W pudełku znalazło się aż 5 pełnowymiarowch kosmetyków, także warto było się na nie skusić, wszystkie 100% naturalne, z certyfikatami, pięknymi składami, wszystkie cruelty free, nie testowane na zwierzętach, do tego próbki i rabaty, istne pudełko marzeń każdej naturalnej maniaczki, takiej jak ja.


Pudełko świetnie wygląda już na pierwszy rzut oka, po otwarciu, naszym oczom ukazuje się koperta z piękną karteczką opisującą dokładnie każdy z produktów wraz z życzeniami na Dzień Kobiet, dodatkowo mamy tu rabaty 10% na Pracownia ciała i umysłu i 15% na Naturvita oraz ulotkę Lilla Mai. Smaczku całości dodają trzy próbki, dwie z kosmetykami Yope (mydło w płynie – u mnie imbir, balsam do ciała i rąk – trafiłam na figę) i jedna Luvos, boski krem-serum z certyfikatem BDIH, dzięki tej próbce, zaintrygował mnie niesamowicie.


Wszystkie kosmetyki odpoczywają w wygodnym sianku, całość prezentuje się absolutnie genialnie. Jesteście ciekawi jakie, kosmetyczne cuda, znalazłam w środku? :)


Nawilżający krem arganowy z olejkiem lawendowym – Lilla Mai
Markę znam z kremu z masła karite, który miałam już ze dwa lata temu, zarówno tamten, jaki i ten kosmetyk przypadły mi do gustu. Krem jest lekki, ma świetny skład, w którym znajdziemy olej arganowy, morelowy, hydrolaty z melisy i rumianku, czy masło kakaowe, zapach to olejek lawendowy, którego woń kocham. Na uwagę zasługuje też genialny, szklany słoiczek, w którym mieści się kremik. Każdego typu cera będzie zadowolona z tego kremu, ja stosuję go również pod makijaż. Cena detaliczna kremu, to 35 zł


Naturalne mydło w płynie wanilia i cynamon – Yope
Bardzo się cieszę, iż trafiła mi się wymarzona wersja z wanilią i cynamonem, można też było w pudełeczku dostać to mydło w odsłonie cytrusowej werbeny i śródziemnomorskiej figi. To pierwszy kosmetyk Yope u mnie, mydło w płynie do wszechstronny produkt dla całej rodziny, wielki plus za pompkę, ułatwiającą dozowanie i szybkość użycia, butla mieści aż 500 ml mydełka. Mydło ma piękny, otulający zapach, słodko-waniliowy, ceniony przeze mnie certyfikat Viva, nie ma tu slsów, silikonów, pegów, jego cena detaliczna – 15 zł



Sine & Vitality Szampon wzmacniający z olejem kokosowym – Born to Bio
Wspaniały, francuski szampon z certyfikatami EcoCert i Cosmos Organic. Markę Born to Bio znam doskonale, ubóstwiam ich żele pod prysznic, pokocham też bankowo tenże szampon, na pewno napiszę Wam wrażenia po jego stosowaniu. Polecany jest do włosów słabych, potrzebujących odżywienia, nie zawiera parabenów, olejów mineralnych, pegów, slsów, jest hipoalergiczny, także bezpieczny i bardzo delikatny. Przepiękna, kolorowa buteleczka mieści 300 ml szamponu, w składzie znajdziemy między innymi olej kokosowy, hydrolizowane proteiny pszenicy i ocet winny z malin, a zapach, jakie rozpościera, to boska, słodka woń owocowa, z dominacją maliny. Cena detaliczna szamponu – 31 zł


Multiwitaminowe serum przeciwzmarszczkowe – Cosnature
Jeden z moich hitów pudełka, marka znana i uwielbiana, serum ma ceniony przeze mnie certyfikat Natrue, wspaniały skład, świetne opakowanie, moje pierwsze wrażenia, są tak pozytywne, że z pewnością poświęcę serum osobny wpis. Kosmetyk jest bombą witaminowo-odżywczą dla skóry, kocham kosmetyki z rokitnikiem, który w serum gra jedną z głównych ról, jest tu też olej jojoba, masło shea, koenzym Q10, całość wzbogacono witaminą młodości – witaminą E. Jego cena detaliczna to 30 zł, cieszę się, ze znalazło się w pudełku, z przyjemnością już używam go podczas wieczornej pielęgnacji twarzy, niebawem więcej o nim.


Naturalna baza pod cienie do powiek – Lavera
Lavera, to marka, którą znam i cenię od lat, zarówno w pielęgnacji, jak i naturalnym makijażu. Certyfikowana (Natrue) i wegańska baza pod cienie do powiek, to strzał w dziesiątkę, maluję się codziennie, zatem kosmetyk idealny dla mnie, zajmie miejsce bazy, która właśnie mi się kończy. Pięknie współpracuje zarówno z cieniami mineralnymi, jaki i tradycyjnymi, pięknie utrwala cienie, zapobiega ich rolowaniu, potęguje kolory, zawiera sok z aloesu, który łagodzi i koi, jest delikatna i bezpieczna nawet dla skłonnych do podrażnień oczu. To organiczny, naturalny kosmetyk do makijażu, skarb, który wzbogaci moją makijażową kolekcję. Cena detaliczna bazy – 20 zł


Zawartość pudełeczka robi wrażenie, każdy z kosmetyków jest absolutnie godny uwagi, na pewno część z nich doczeka się osobnych recenzji na moim blogu. Kolejną edycję pudełeczka, zamówić można na stronie Naturbox, jest to obecnie jedno z najbardziej interesujących pudełek na rynku, jeśli jak ja jesteście miłośniczkami naturalnych kosmetyków, nie zawiedziecie się, tu mamy pewność - zawsze będzie naturalnie. 
Co myślicie o naturalnym pudełeczku? Który z kosmetyków wpadł Wam szczególnie w oko? :)

wtorek, 14 marca 2017

Uroczy zestaw trio Bade-Set Kneipp i miniaturka olejku do kąpieli Tajemnica piękna :)

W powietrzu, choć jeszcze czasem nieco zimnym, marcowym, czuć już wiosnę, mam nadzieję, że tak, jak ja nie ma u Was wiosny bez rozpieszczania swojej skóry :)


Świetne kosmetyki, niemieckiej marki Kneipp, goszczą na moim blogu zawsze rozpościerając przepiękne zapachy i tak też jest tym razem. Trio małych, przeuroczych maluchów Bade-Set, to genialny pomysł na prezent, cała trójka mieści się w szklanych buteleczkach (każda po 20 ml),charakterystycznych dla marki, buteleczki zamykane są na zielone nakrętki. Mieszkają w uroczym kartoniku, na którym odnajdziemy informacje o kosmetykach i składy. Wyglądają słodko, aż chce się od razu do nich dobrać.   



Jest tu mini olejek Kwiat migdała Jedwabna skóra, Olejek do kąpieli Głęboki odpoczynek oraz Antystresowy olejek do kąpieli z olejkiem eterycznym z mandarynki i pomarańczy. Olejki nie zawierają olejów parafinowych, silikonów, nie są testowane na zwierzętach. W skład olejku Kwiat migdała - Jedwabna skóra, wchodzi olej ze słodkich migdałów, który zawiera witaminy, cenne kwasy tłuszczowe, głęboko nawilża, chroni skórę i doskonale zmiękcza ją, mieszankę wzbogacają ekstrakty z kwiatów migdała. Głęboki odpoczynek oraz Antystresowy olejek, to skoncentrowane esencje (mają bardzo gęstą, treściwą konsystencję), które podczas kąpieli działają kojąco, nawilżają, wygładzają i regenerują naskórek, ich zapachy relaksują, doskonale odprężają,  nadając kąpieli barwy i piany. Całe trio jest też doskonałym zapoznaniem się z kosmetykami, bowiem można dostać też ich większe wersje. 


Olejek Tajemnica piękna, gościł u mnie w pełnowymiarowej wersji, którą ponownie Wam polecam, 20 ml maluszek w wersji do kąpieli, zaś sprawił mi równie wielką radość. W jego skład wchodzą: olej ze słodkich migdałów, który zawiera witaminy, cenne kwasy tłuszczowe, głęboko nawilża, chroni skórę przez słońcem i doskonale zmiękcza ją, świetny olej arganowy, wygładzający skórę, odmładzający, olej marula, genialny olej ochronny, olej rycynowy, czyli olej z rącznika, nawilża, olej pomarańczowy, który nadaje przepięknej, delikatnie owocowej woni kosmetykowi, ale również wygładza i energetyzuje ją. Skóra po jego aplikacji, przecudownie pachnie, jest gładka, odżywiona, miękka i miła w dotyku :)


poniedziałek, 13 marca 2017

Naturalna pasta do zębów – Organiczna, wegańska pasta Babci Agafii (syberyjska z melisą, solna z miętą) i ziołowa Himalaya Herbals :)


Dziś u mnie naturalna pielęgnacja jamy ustnej, w postaci past, na których zakup, skusiłam się jeszcze w minionym już roku. Miałam naturalne pasty do zębów przeróżnych marek, zawsze sprawdzały się one doskonale. 


Rosyjskie, organiczne pasty Babuszki Agafii występują w wielu odsłonach, kupiłam je stacjonarnie, w cenie około 14 zł, także mam zamiar sprawdzić też ich inne wersje. Mam pastę syberyjską z melisą i solną z miętą, obie są pięknie zapakowane w eko-kartoniki, pełne informacji o składnikach i ich działaniu. Mieszkają w wygodnych i zabezpieczonych przed otwarciem tubkach o objętości 75 ml.
Pasta syberyjska, w kolorze fioletu, jest przeznaczona do przeciwdziałania próchnicy, wzmacnia szkliwo i zawiera organiczny ekstrakt z melisy, który działa przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo, jest tu też rokitnik, prawoślaz lekarski, pokrzywa, olejek różany, lawendowy, szałwia, mięta, łopian, mydlnica lekarska, krwawnik, rumianek, kasztanowiec i wapń.
Turkusowa wersja, solna z miętą, zawiera sól solankową, żel aloesowy, melisę, kolendrę, rozmaryn, olejek jodłowy, różany, cedrowy, miętowy, czy eukaliptus. Pasta zapewnia świeży oddech, wzmacnia zęby i przeciwdziała próchnicy. 


Obie pasty, to mnóstwo ziół, nie znajdziemy tu SLSów, olejów parafinowych, parabenów, czy fluoru, nie ma tu także składników pochodzenia zwierzęcego, także każda z nich, to wegańska pasta do zębów. Warto tez zwrócić uwagę na ich certyfikat naturalności ICEA. Obie świetnie, świeżo pachną i naprawdę górują składem nad tradycyjnymi, napakowanymi chemią pastami.


Pierwszy raz też gości u mnie produkt Himalaya Herbals w postaci ziołowej pasty do zębów Sparkly White i muszę przyznać, że i tu jestem bardzo zadowolona, pasta nie zawiera parabenów i fluoru, pozbawiona jest też składników odzwierzęcych, znajdziemy tu zaś naturalne środki ścierające, ekstrakty z miswak (gałąź drzewa arakowego, służy także jako szczoteczka) papai, mięty, ananasa, migdałów, cynamonu i goździków, pasta również świeżo pachnie.

Macie doświadczenia z naturalnymi pastami do zębów? 
Jakie polecacie? :)

piątek, 10 marca 2017

Olej TSUBAKI – Sekret urody Japonek, czyli 100% naturalny Olej z róży japońskiej Bioetiq - Camellia Japonica Seed Oil (Kamelia japońska) :)

Jeśli zaglądacie do mnie częściej, na pewno wiecie, ze jestem olejomaniaczką, mam naprawdę mnóstwo ulubieńców w świecie olejów naturalnych, które często goszczą na moim blogu, dziś zaś olejowy gość specjalny, który pojawia się u mnie po raz pierwszy, rzekłabym olejowa arystokracja, w postaci drogocennego oleju z róży japońskiej. Camellia Japonica Seed Oil, to Olej Tsubaki, słynny olej z nasion Kamelii japońskiej, od wieków zdobywa serca Japonek, a od niedawna również zachwycają się nim kobiety na całym świecie, cieszę się, że i moja skóra mogła go poznać. 


100% naturalny olej z róży japońskiej, mieszczący się w luksusowej buteleczce (30 ml) z ciemnego szkła, z pipetką, ułatwiającą precyzyjne dozowanie produktu, można zakupić w firmowym sklepie, naszej, polskiej marki BIOETIQ, również stacjonarnie tu. Olej prócz walorów pielęgnacyjnych, zdobi moją łazienkę, wygląda niewątpliwie pięknie, dodatkowo zapakowano go, w starannie wykonany, matowy kartonik z schludnymi, różanymi grafikami, na nim odnajdziemy mnóstwo informacji o produkcie i jego działaniu. Jest to czyściutki olej, bez jakichkolwiek sztucznych dodatków, barwników, czy substancji zapachowych, także bezpieczny i zimnotłoczony, naprawdę wspaniały naturalny kosmetyk (wegański, nie testowany na zwierzętach).  


Olej tsubaki, znany jest z niesamowitych właściwości pielęgnacyjnych, wygładzających, antystarzeniowych, stymulujących i pobudzających skórę i mikrokrążenie, wzmacniając jednocześnie naczynka krwionośne. Jest on bogaty w cenny kwas omega-9, witaminy oraz terpenoidy roślinne, dzięki którym skóra jest odpowiednio zregenerowana, nawilżona, olej ten wzmacnia także barierę lipidową naskórka, skutecznie zapobiega starzeniu się, dlatego bardzo często jest składnikiem kosmetyków przeciwzmarszczowych, olej tsubaki, to według mnie, jeden z lepszych olejów do walki ze zmarszczkami, przesuszeniami, popękanymi naczynkami, czy szarą, zmęczoną cerą, zmorą wielu z nas.   


Jest dedykowany każdego rodzaju skórze, moja cera mieszana w kierunku suchej, doskonale reaguje na jego działanie, jest miękka, ukojona i wygładzona. Stosuję go przede wszystkim, w 100% stężeniu, jako serum na noc, na twarz, szyję i dekolt, wówczas pięknie otula skórę, która rano, jest jak nowonarodzona. Często wykorzystuję go też w tworzeniu kosmetyków, dodaję kilka jego kropel do gotowego kremu, ale także podczas kręcenia balsamów i maseł do ciała na przykład z masłem shea, czy olejem kokosowym.


Olej Tsubaki ma bardzo delikatną, leciutką konsystencję, jest prawie przezroczysty, nieco żółtawy, szybciutko się wchłania, polecam go zatem także osobom, które nie lubią zbyt tłustego filmu po użyciu olejów. Olej, to must have każdej miłośniczki naturalnej pielęgnacji, świetnie ujędrnia i odmładza skórę, koi ją po depilacji, czy peelingach, wspaniały także do masażu oraz jako odżywka do paznokci, co ważne olej Tsubaki, genialnie działa też na włosy, ja nakładam go na końcówki, wygładza je i silnie odżywia. 
Znacie ten unikalny olej? W jaki sposób Wy go wykorzystujecie? :)


czwartek, 9 marca 2017

Vianek - Odżywcza maska do włosów z ekstraktem z kwiatów nagietka lekarskiego oraz ziela pięciornika gęsiego :)

Dziś u mnie kolejny, boski kosmetyk Vianek - Odżywcza maska z ekstraktem z kwiatów nagietka lekarskiego oraz ziela pięciornika gęsiego, która zachwyca mnie składem i zapachem, charakterystycznym dla serii pomarańczowej – morelowo-słodkim, który w tym przypadku, wzbogaca nasze zmysły przy pielęgnacji włosów.


Składy kosmetyków Vianek, bazują na składnikach pochodzenia naturalnego oraz na ziołach z upraw ekologicznych, nie odnajdziemy w nich olejów mineralnych, czy silikonów, są to oczywiście kosmetyki nie testowane na zwierzętach. Maskę otrzymujemy w praktycznym, białym pojemniczku (150 ml) z tworzywa, jest to świetne rozwiązanie w przypadku tego typu produktów, bowiem, zawsze wiemy ile kosmetyku nam jeszcze pozostało, a włosowa aplikacja jest wygodna i szybka. 


Maska bazuje na ekstraktach z kwiatów nagietka lekarskiego oraz ziela pięciornika gęsiego, które regenerują i silnie wzmacniają włosy. Jest tu też olej z pestek moreli, charakterystyczny dla serii odżywczej, olej rycynowy, masło avocado i lecytyna sojowa, dzięki nim maska nawilża, zapobiega łamaniu się włosa i wygładza go. Stosowanie maski wzmacnia cebulki i wspomaga wzrost, nie uczula i nie podrażnia skóry głowy, sprawdzi się przy każdym typie włosów i na całej ich długości. 


Ułatwia także rozczesywanie, stosuję ją w dwojaki sposób, nakładając na umyte uprzednio szamponem włosy trzymam około 4 minutek, jak odżywkę i zmywam, ale warto także zrobić sobie dłuższy zabieg z nią, w tym wypadku, maskę wetrzeć należy we włosy i skórę głowy, owinąć ręcznikiem i trzymać pół godziny, po czym umyć tradycyjnie włosy. Taką kurację polecam szczególnie przy włosach suchych. Maska ma gęstą, kremową konsystencję, doskonale rozprowadza się po włosach i świetnie się ich trzyma, towarzyszy nam wówczas, wspomniany już przeze mnie, piękny zapaszek, moje włosy po jej zastosowaniu są zawsze miękkie, lśniące i odżywione, znacie te maskę? Macie swoje ulubione maski do włosów? :)