piątek, 23 października 2015

Lily Lolo - Makeup Mist - Naturalna Mgiełka Utrwalająca – Naturalny fixer do makijażu :)

Od kiedy makijaż stał się dla mnie ważnym elementem codziennego upiększania mojej twarzy, zawsze zależało mi na jego trwałym efekcie, gdy kilka lat temu zajęłam się makijażem również na polu hobbistycznym, lecz bardziej zaawansowanym, malując na planach filmów, teledysków, ślubów, sesji, zaczęłam używać fixerów, które utrwalały gotowy makijaż i przedłużały jego trwałość. Niestety fixery, w większości, nie są produktami, które powinniśmy używać codziennie, bowiem zawierają komponenty, które na dłuższa metę, źle działają na skórę twarzy, mogą wysuszać i zapychać, z pomocą przyszła nam wspaniała, brytyjska firma Lily Lolo, która do swego, bogatego już asortymentu, dodała niedawno nowość - Naturalną Mgiełkę Utrwalającą, która zawiera składniki bezpieczne, naturalne, nie tylko utrwalające makijaż, ale również pielęgnujące skórę, zatem jest to naturalny fixer na co dzień.
 
 
Kosmetyki Lily Lolo, to najwyższej jakości produkty, wytwarzane wyłącznie z naturalnych i mineralnych składników, nie zawierają sztucznych aromatów, parabenów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, mają zawsze piękne składy, są to kosmetyki free cruelty, nie są oczywiście testowane na zwierzętach. Makeup Mist od Lily Lolo, ma świetne, estetyczne, bardzo solidne i poręczne opakowanie (50 ml) z nakładką, w biało-czarnych, eleganckich, firmowych odcieniach, bez problemów otwiera się i dobrze zamyka, aplikator sprayu, działa również bezawaryjnie. Kosmetyk dodatkowo zapakowano w świetny kartonik, z którego zasięgnąć możemy informacji o produkcie oraz poznać jej wspaniały, naturalny skład. Mgiełkę idealnie rozpryskuje się na twarz, jest fantastyczna, ma niesamowicie lekką, wodną konsystencję, jednocześnie pięknie utrwala każdy makijaż. Mgiełka nie ma jednoznacznego zapachu, jest raczej bezwonna. Trwałość makeupu, zawsze przedłużam nią po totalnym ukończeniu, gdy twarz jest już finalnie gotowa do jej aplikacji, makijaż przygotowany w ten sposób, będzie trwały, bez uszczerbku naprawdę przed wiele, wiele godzin. Należy ją aplikować spryskując twarz w odległości od 15-20 cm, nie należy przesadzać, cztery, pięć „psiknięć”, wystarczą, odświeżą twarz i utrwalą makijaż. Mgiełka nie wysusza skóry, za to pięknie je pielęgnuje i odżywia, dzięki świetnym komponentom, z jakich się składa, bowiem skład mgiełki, na tle innych, dostępnych na rynku fixerów, jest naprawdę imponujący. Zawiera naturalne ekstrakty z aloesu, nasion grapefruita, jagód goji, granatu i liści zielonej herbaty, także dodatkowo spełnia funkcje nawilżające i odżywiające. Mgiełkę utrwalającą Lily Lolo, wzbogacono także o panthenol, który koi i regeneruje skórę. 
 
 
Makeup Mist ma idealny, naturalny skład, dzięki temu prócz trwałego makijażu, bez smug i niedoskonałości, otrzymujemy odświeżenie i naturalną pielęgnację, która nie podrażni, nie uczuli, nawet bardzo wrażliwej, delikatnej skóry. Jest to zdecydowanie najlepszy utrwalacz makijażu, jaki miałam, mgiełkę można zakupić w sklepie Costasy, gdzie znajdziecie oczywiście także cały asortyment kosmetyków Lily Lolo. Przy okazji przypominam i zapraszam do konkursu, który odbywa się na moim facebooku, do wygrania są aż 3 zestawy kosmetyków Lily Lolo! :)
 
 
Używacie produktów utrwalających makijaż? Macie swoich ulubieńców w tym temacie? :)

czwartek, 22 października 2015

Le Chatelard 1802 – Francuskie mleczko do ciała - Violette – Fiołek – Zapachy Prowansji :)

Przenieśmy się dziś do Francji, otulające, prowansalskie zapachy, kwiaty i niesamowity, jedyny w swym rodzaju klimat, tak właśnie pachnie Francuskie mleczko do ciała - Violette – Fiołek, firmy Le Chatelard, stacjonującej w pięknych rejonach Saint Auban sur Ouvèze, znanych z naturalnych zasobów i świetnych widoków. Fiołkowe mleczko do ciała, należy do linii mleczek do ciała Lait Corporel, w której znajdziemy także mleczko różane i z masłem shea. Fiołkowe cudeńko przybyło do mnie z Mydlarni Marsylskie :)
 
 
Kosmetyk otrzymujemy w smukłej, bardzo poręcznej, przezroczystej, solidnej butelce (aż 300 ml) z zabezpieczoną, zamykaną, praktyczną pompką, co uważam jest świetnym i najlepszym rozwiązaniem w przypadku tego typu produktów codziennego użytku. Mleczko wydobywamy bowiem bez problemu, aplikujemy go dokładnie tyle ile chcemy, po czym bezpiecznie zamykamy pompkę, zawsze wiedząc ile kosmetyku nam jeszcze pozostało, mleczko ładne spływa na dno, na pewno użyjemy je do końca. Na opakowaniu odnajdziemy informacje o produkcie, producencie, skład i przyjemną, schludną, bardzo elegancką, fioletową grafikę, charakterystyczną dla całej serii kosmetyków. W skład mleczka, wchodzą wspaniałe komponenty, firma dba, by były to sprawdzone, certyfikowane składniki najwyższej jakości: masło shea, oliwa z oliwek, olej sojowy, które zawierają witaminy A, E, i F, cenne kwasy tłuszczowe, chronią także skórę i doskonale nawilżają, zmiękczają ją, działają przeciwstarzeniowo, nawilżają i regenerują naskórek, wygładzając go. Mleczko do ciała Le Chatelard 1802, wzbogacono także o ochronną i kojącą alantoinę, pochodną mocznika. Kosmetyk, to bardzo przyjemne w stosowaniu wzmocnienie dla skóry i odżywienie. Fiołkowe mleczko, dedykowane jest do każdego typu skóry, idealnie sprawdzi się przy skórach normalnych, mieszanych, jak moja, ale także potrzebujących szczególnej pielęgnacji, odżywi skórę nawet bardzo delikatną, skłonną do przesuszeń, podrażnień, czy alergii. Możemy je stosować zarówno przy pielęgnacji ciała, jak i stóp oraz rąk. Mleczko doskonale rozprowadza się i wchłania,  pozostawiając na skórze delikatną, aksamitną powłoczkę ochronną. 
 
 
Kosmetyk ma fantastyczny, oryginalny, kwiatowy zapach, śliczna, słoneczna woń, która pozostaje na skórze po aplikacji, to kolejny, ogromny atut mleczka. Francuskie mleczko do ciała - Violette, jest doskonałym kosmetykiem po kąpieli, moja skóra po jego zastosowaniu jest miękka, nawilżona, gładka i przecudownie pachnie, można je zakupić w Mydlarni Marsylskie, gdzie kuszą także inne jego wersje. 
 
 
 
 Macie swoje ulubione mleczka do ciała? 
Lubicie prowansalskie zapachy? :)
 

wtorek, 20 października 2015

ZAPRASZAM NA KONKURS Z COSTASY – DO WYGRANIA MINERALNE KOSMETYKI LILY LOLO :)

Zapraszam gorąco na konkurs Costasy i Cherry Belle Makeup & Beauty :)


Rozdanie odbywa się na moim facebooku www.facebook.com/CHBELLE
Przybywajcie! :)
Co trzeba zrobić, by wygrać?

1. Pod plikiem konkursowym na facebooku, w komentarzu opisz Twój poranek przed lustrem (pielęgnacja + makijaż) :)
2. Udostępnij publicznie plik konkursowy.
3. Polub Costasy i Cherry Belle Makeup & Beauty na facebooku.
Będzie mi miło, jeśli zostaniesz obserwatorem mojego bloga: http://chbelleap.blogspot.com
(lecz nie jest to warunek konieczny)


Konkurs trwa od 18.10.2015 r. do 25.10.2015 r.
Do wygrania są aż 3 wybrane zestawy startowe cudownych, naturalnych, mineralnych kosmetyków Lily Lolo!
 Zapraszam bardzo gorąco, bo nagrody zacne! :)

Gaj Oliwny – Spirulina w proszku – Mleko matki ziemi, czyli alga, która działa cuda :)

Słyszeliście o spirulinie? Jej sława z dnia na dzień rośnie i coraz więcej osób docenia jej wspaniałe właściwości. Spirulina jest świetną rośliną, wodorostem, algą, którą nazywa się mlekiem matki ziemi, bowiem, jak żadna inna roślina, bogata jest w niesamowitą ilość białka, zawierając aż 18 aminokwasów i kwasu GLA, czyli gamma - linolenowy, który wpływa na piękny wygląd skóry, włosów, paznokci, działa przeciwzapalnie, kojąco, obniża ciśnienie. Spirulina, to także bogactwo witamin (A, E, B12), protein, enzymów, wapnia, magnezu, selenu, fosforu, cynku, zawiera beta-karoten i pigmenty: niebieski fikocyjaninę i zielony – chlorofil, dzięki któremu mu piękną zieloną barwę. To naturalna bomba witalna dla skóry i ciała, działa odbudowująco, kojąco, antyoksydacyjnie, przeciwstarzeniowo, stymulująco, odżywia, regeneruje, pięknie nawilża skórę i włosy. 
 
 
Spirulina (Spirulina maxima), występuje w wodach tropikalnych, ale obecnie hoduje się ją tez w sztucznych zbiornikach, by nie niszczyć naturalnych jej zasobów. Jest ona idealnym, naturalnym kosmetykiem do każdego typu skóry, ja już 30+, zatem dla mnie jest to świetny produkt antystarzeniowy, maseczka ze spiruliny odżywia, jak żaden inny kosmetyk, pozostawia skórę nawilżoną, sprężystą, czystą i zregenerowaną. Poprawia także ukrwienie, a stosowana na ciało walczy z cellulitem, rozstępami, jest również fantastycznym kosmetykiem na włosy i skalp. Polecam ją także osobom, które borykają się z cerą naczynkową, trądzikiem, łuszczycą, atopowym zapaleniem skóry i innymi chorobami skóry, bowiem wyrównuje ona ph skóry, jest delikatna, nie podrażni, a wspaniałe efekty uzyskuje się już po pierwszym zastosowaniu. 
 
 
Spirulina z Gaj Oliwny, to 100% alga, sproszkowana, naturalna, mieści się w zamykanym, poręcznym, białym i praktycznym opakowaniu z tworzywa (50 ml), jest ono zabezpieczone przed otwarciem, mamy więc pewność, iż nasza spirulina jest świeża i szczelnie chroniona. Na opakowaniu odnajdziemy informacje o kosmetyku, składzie i właściwościach. Jest to produkt sypki, który stosuję, jak wszelkie glinki, uniwersalny, wszechstronny, można ją stosować do pielęgnacji od stóp do głów. Spirulina ma charakterystyczny morski, algowy, liściasty, zielony zapach. Skóra chłonie jej bogactwa i bardzo dobrze je przyswaja, w wielu salonach kosmetycznych możemy spotkać się z zabiegami ze spiruliną, która w formie kompresów, okładów, masek nakładana jest na ciało i twarz, ja najczęściej robię z niej maskę do twarzy, wystarczą dwie łyżki spiruliny w proszku, zmieszane z wodą termalną, bądź mineralną (bez gazu), tworzymy gęstą papeczkę, którą na twarzy trzymamy 20 minut, po czym zmywamy letnią wodą, momentalnie skóra oczyszcza się, napina, jest nawilżona i odżywiona. Jeśli robicie własne kosmetyki, jest świetnym składnikiem domowych wytworów, mydeł, masek właśnie, dodać ją można także do gotowych masek na włosy, czy po prostu do kąpieli. Spirulinę można zakupić na Gaj Oliwny w cenie 17,00 zł, a przy zakupach na hasło CHERRY, otrzymacie 10% rabatu na cały asortyment sklepu, także warto skorzystać. Ja i moja skóra, spirulinę uwielbiamy, za jej nieocenione właściwości i wszechstronność, jeśli jeszcze jej nie próbowaliście, koniecznie musicie nadrobić :)
 
 

poniedziałek, 19 października 2015

Optima PLUS – Olejek sosnowy, świerkowy i jałowcowy – Naturalne olejki eteryczne :)

Olejki eteryczne, które przybyły do mnie z Optima Plus, już nie raz gościły na moim blogu, niedawno pisałam o owocowym trio, dziś zaś zabieram Was w zieloną podróż z olejkiem sosnowym, świerkowym i jałowcowym. Naturalne olejki eteryczne, posiadają cudowne właściwości, wykorzystywane nie tylko w kosmetyce, ale pełnią także funkcje aromaterapeutyczne i prozdrowotne, idealnie sprawdzają się, jako składnik moich przeróżnych, domowych kosmetyków diy, kremów, balsamów, maseł do ciała, odżywek, świetnie aromatyzują pomieszczenia, dodane do wosków, czy w kominkach, ale przede wszystkim, jako samodzielny produkt, naprawdę działają cuda. Olejki Optima Plus, to 100% naturalne, najwyższej jakości olejki, nie zawierające sztucznych dodatków, konserwantów, substancji zapachowych i barwników, są to produkty nie testowane na zwierzętach. Uwielbiam całą gromadę, dziś przybliżę Wam kolejne trzy z nich: olejek sosnowy, świerkowy i jałowcowy, które idealnie sprawdzają się u mnie podczas tegorocznej jesieni, gdy potrzeba nam zielonej, świeżej energii :)
 
 
Olejki otrzymujemy w praktycznych, smukłych, szklanych (ciemne szkło chroni olej przed promieniami słonecznymi) buteleczkach (10 ml) z czarną nakrętką, jedynie jałowcowy ma nakrętkę zieloną. Każdy z nich jest dobrze zabezpieczony, także mamy pewność, iż jest nowy i przez nikogo wcześniej nie był otwierany. Dokładna aplikacja olejku, po kropelce, jest możliwa, dzięki obecności plastikowej nakładki, która precyzyjnie pozwala nam dozować produkt wedle naszego zapotrzebowania.  Z bardzo estetycznej, schludnej graficznie, etykiety na buteleczce, możemy zasięgnąć informacji na temat produktu, jego właściwości, zastosowania, daty przydatności użycia i dystrybucji. Dodatkowo opakowano je w kartonik z ulotką z środku, opisująca ich szczegółowe właściwości. Nieskazitelne olejki, idealnie sprawdzą się w roli składnika kosmetyku, ale również wspomagają leczniczo w wielu dolegliwościach i spełniają oczywiście funkcje aromaterapeutyczne. Świetnie dopełnią naszą kąpiel, nadając jej pięknego, owocowego zapachu (wystarczy 3-6 kropelek na wannę, ja lubię mocny aromat, więc daję nawet czasem do 9 kropel), idealnie spełnią się w masażu (z olejem migdałowym, arganowym, jojoba, czy oliwą z oliwek dają cudne doznania), świeżą, iglastą wonią wypełnią nasze mieszkanie w nawilżaczach i kominkach zapachowych.
  
 
Olejek sosnowy
Piękny, zielony, świeży zapach prawdziwej sosny. Olejku tego dodaję do szamponu, odświeża włosy i skórę głowy! Jest niesamowicie intensywny, leczniczo stosuje się go przy kaszlu, grypie, katarze, zapaleniu zatok. Działa antyseptycznie, dostępy w sklepie Optima Plus, obecnie w promocji za 7,50.
  
 
Olejek świerkowy
Woń świerku, iglasta, leśna, głęboka. Zwalcza infekcje bakteryjne i wirusowe, przy grypie idealny, oczyszcza układ oddechowy, koi nerwobóle, pomocny będzie także przy trądziku i innych chorobach skóry. Odświeżam tym zapachem mieszkanie, dostępny tu.
 
 
Olejek jałowcowy
Pochodzący z Niemiec olejek, to świeży, leśny jałowiec, niesamowicie pobudzający zapach, który działa antyseptycznie, przy stanach zapalnych skóry, świetnie wspomoże leczenie kataru, oczyszczając drogi oddechowe przy przeziębieniach, stosuje się go także na nadciśnienie, wspomaga walkę z cellulitem i rozstępami (dodajcie do żelu pod prysznic). Dostępny na Optima Plus.
  
 
Jak Wy wykorzystujecie olejki eteryczne? 
Lubicie leśne zapachy jesienią? :)

niedziela, 18 października 2015

Balsam w kostce – Balsam DIY w foremce – 100% naturalny balsam do ciała – Biedroneczka - Pomarańczowy balsam w kostce z miętą :)

Uwielbiam tworzyć własne kosmetyki, sprawia mi tą przeogromną radość i frajdę, a moja skóra jest z tego jeszcze bardziej zadowolona. Domowe kosmetyki zawsze mają ogromną przewagę nad tymi gotowymi, robimy je, znając dokładnie indywidualne skłonności naszej skóry, typ cery, czy nawet własne upodobania odnośnie konsystencji i zapachów. Nasz własny kosmetyk nie uczuli nas, dokładnie wiemy, co wchodzi w jego skład, to także fantastyczne rozwiązanie dla osób z cerą problematyczną, skłonną do podrażnień, alergii i najlepsza forma naturalnej pielęgnacji. Kosmetyki w moim laboratorium tworzę nie tylko dla siebie, ale także dla najbliższych, którzy z radością testują i używają moich przeróżnych wytworów. Niedawno pokusiłam się o stworzenie balsamu w kostce, w sklepie znalazłam genialne foremeczki w kształcie motyli, biedronek i innych wspaniałych zwierzątek, toteż zabrałam się do roboty :)
 
 
Do biedronki użyłam:

- 3 duże łyżki masła shea (recenzja tu, dostępne na Gaj Oliwny)
- 1 duża łyżka masła kakaowego (recenzja tu, dostępne na Cherry Beauty)
- 1 mała łyżeczka oleju kokosowego (recenzja tu, dostępne na Gaj Oliwny)
- 5/6 kropel naturalnego olejku eterycznego – pomarańczowego (recenzja tu, dostępne na Optima Plus)
- dwa, małe listki ususzonej mięty (u mnie mięta kosmata, zebrana w okolicach czerwca)

Masło shea, wraz z masłem kakaowym, olejem kokosowym i olejkiem pomarańczowym, wymieszałam dokładnie w ciepłej kąpieli wodnej, ja robię to w wyparzonej miseczce porcelanowej, oczywiście należy zadbać, by wszystkie przedmioty, służące nam podczas wykonywania kosmetyku, były bardzo czyste i jak najbardziej higieniczne. Do cudnej mieszanki dodałam rozkruszoną w placach miętę i całość wlałam do biedronkowej foremki. Foremkę odstawiamy w zimne miejsce, by oleje i masła przybrały stałą formę i gotowe, balsam można też przechowywać w lodówce. Gotowa biedroneczka jest przyjemnie maślana, ma treściwą, twardą formę, która przy styczności z ciepłem skóry, pięknie rozprowadza się i pielęgnuje ją, oczywiście taki kosmetyk nie posiada żadnych konserwantów, sztucznych dodatków, barwinków, zapachów, pachnie naturalnie, pomarańczowo.  
 
 
 Składniki biedronki, to niesamowita, naturalna bomba odżywcza i witalna dla każdego typu skóry, szczególnie polecam ją przy skórach mieszanych, suchych (ja mam cerę mieszaną w kierunku suchej), potrzebujących szczególnego nawilżenia, natłuszczenia, na pewno nie uczuli, nasze naturalne składniki gwarantują, że również skłonne do alergii i podrażnień osoby będą zadowolone z takiego balsamu. Masło shea, masło kakaowe i olej kokosowy, to niesamowite kosmetyki nawilżające, kojące i odżywiające, które zawierają wysokie stężenie dobroczynnych kwasów tłuszczowych, regenerują i łagodzą wszelkie podrażnienia. Bogate są także w mnóstwo witamin A, E i F, poprawiają elastyczność skóry i regenerują ją. Olejek pomarańczowy, oprócz delikatnego, świeżego, owocowego zapachu zadba o zmiękczenie i zregenerowanie naskórka, a mięta nie tylko odświeży, ale także nada wspaniałego wyglądu naszemu balsamowi. Skompletujcie zatem składniki, poszukajcie ciekawych foremek na swoje wytwory i do dzieła! :)
 
 
Jak Wam się podoba moja biedra? Tworzycie własne kosmetyki? :)

piątek, 16 października 2015

Naturalnie z pudełka – Październik 2015 – Naturalny box kosmetyczny – Otwieramy pudełko – krok po kroku (open box) + mini recenzje :)

Oto nastała wiekopomna, piękna chwila - Naturalnie z pudełka - Box dla maniaków naturalnych kosmetyków, jest u mnie! Co miesiąc Naturalnie z pudełka, serwuje nam inny zestaw 100% naturalnych produktów, u mnie jego październikowa odsłona! Zawsze bałam się pudełeczek kosmetycznych, bowiem nigdy nie wiadomo, co mogłoby się kryć w środku, a jako miłośniczka naturalnych kosmetyków, zawsze miałam obawy, że znajdą się tam produkty nie do końca dla mnie, tu mam pewność - zawsze będzie naturalnie, czyli idealnie :)


Pudełko przyszło do mnie szybciutko kurierem, wyobraźcie sobie moją ekstazę i dreszczyk pozytywnych emocji, gdy je otwierałam. Naturalnie z pudełka zauroczyło mnie już na pierwszy rzut oka, odpakowując po kolei, otrzymujemy je w folii bąbelkowej, pod którą kryją się kolejne, naturalne atrakcje. Naszym oczom ukazują się: broszura o pielęgnacji włosów i ulotka polskiej firmy Orientana oraz ulotka również, naszej rodzimej firmy Felicea. Samo pudełko opakowane jest w przepiękny sposób w szary, eko papier ze sznureczkiem, widnieje również przyklejona karteczka Naturalnie z pudełka – Październik 2015, wygląda to niesamowicie. Box, jest szarym, karbowanym pudełeczkiem, które zawiera szarą kopertę z kuponem zniżkowym od Trinity i opisami kosmetyków z pudełeczka. Łącznie jest w nim siedem produktów, pięć kosmetyków pełnowymiarowych i dwie próbki Orientany: próbka naturalnej maski z glinki migdał i szafran oraz próbka losowo wybranego serum – mi trafiło o się bio serum miód i propolis. Kosmetyki wylegują się w wygodnym sianku drzewnym, całość prezentuje się wizualnie absolutnie genialnie. 


W pudełeczku październikowym odnajdziemy: Naturalną glinkę afrykańską firmy CosmoSPA, Skoncentrowany hydrolat (u mnie znalazł się oczarowy, można też było trafić na różany i pomarańczowy) z Laboratorium Cosmeceuticum, Ajurwedyjską odżywkę do włosów firmy Orientana, Naturalną kredkę do oczu od Felicea (wersje czarna lub brązowa) i Pielęgnacyjny balsam do ust Skin & Tonic London, tu losowo możemy otrzymać wersję cytrynową, bądź miętową, mi trafiła się ta druga. Przyznam, ze najbardziej intryguje mnie kredka Felicea, bo od lat używam naturalnej kolorówki, znam wiele naturalnych kredek do oczu, lecz w tym wypadku, to polska firma produkująca naturalne kosmetyki do makijażu, zatem jestem bardzo ciekawa tych kosmetyków oraz hydrolat oczarowy, który chodził z mną od długiego czasu, sama tworzę własne hydrolaty, oczarowy zaś zawsze gdzieś mi umykał. Zawartość pudełka robi wrażenie, kosmetyki są dokładnie wyselekcjonowane i każdy z nich jest godny uwagi, zatem większość z nich doczeka się na pewno osobnych recenzji na moim blogu.


Naturalna glinka afrykańska – CosmoSPA
Kocham glinki, moją ulubioną jest najdelikatniejsza  z nich - glinka biała, cieszę się, że będę mogła wypróbować afrykańską, która oczyszcza skórę bardzo dogłębnie, idealnie absorbując wszelkie zanieczyszczenia, napina, uelastycznia naskórek, pięknie odżywi tez włosy i całe ciało, glinka jest w 100% naturalnym, wszechstronnym kosmetykiem.
Hydrolat oczarowy - Laboratorium Cosmeceuticum
Uwielbiam hydrolaty, sama tworzę hydrolat różany (tu przepis), zatem cieszę się, ze trafił do mnie akurat hydrolat oczarowy, którego jestem bardzo ciekawa, bowiem jest to mój pierwszy raz z nim. Hydrolatu możemy używać dosłownie do wszystkiego, jako mgiełkę do twarzy i całego ciała, jako tonik, fazę wodną do kosmetyków diy, idealnie pielęgnuje tez włosy, to najczystsza natura!
Ajurwedyjska odżywka do włosów – Orientana
Kosmetyki Orientany znam już bardzo dobrze, żaden produkt tej polskiej firmy mnie nie zawiódł, więc jestem pewna, iż pokocham także tą odżywkę. Ma ona piękny, bogaty skład i genialny zapach, moje włosy już chcą się z nią poznać bliżej.
Naturalna kredka do oczu – Czarna – Felicea
Tak, jak pisałam, jestem bardzo ciekawa tej kredki, jako maniaczka naturalnych kosmetyków, od lat maluję się także naturalnymi kosmetykami do makijażu, miałam już kilka naturalnych kredek, jestem ciekawa, jak sprawdzi się czarna wersja kredeczki polskiej firmy Felicea, ma śliczny skład i głęboki, czarny kolor, na pewno opiszę ją w osobnej recenzji, ale zdradzę Wam, ze pierwsze wrażenia bardzo, bardzo pozytywne
Pielęgnacyjny balsam do ust - Mięta - Skin & Tonic London
Organiczny balsam do ust czeka na swą kolej, ciekawi mnie ta miętowa rozkosz, brytyjskiej firmy Skin & Tonic London. Moim ulubieńcem w tym temacie są pomadki Sylveco, jednak zdradzę je z tym balsamem, zobaczymy jak się sprawdzi. Są to etyczne kosmetyki naturalne, pochodzące z małej manufaktury, zapowiada się bosko! 

  

Naturalnie z pudełka, zamówić można na stronie www.naturalniezpudelka.pl, pokusić się można na subskrypcję na jeden miesiąc, dwa lub cztery i rozkoszować się naturalnymi, kosmetycznymi niespodziankami :)


Znacie Naturalnie z pudełka? Co myślicie o takim, naturalnym boxie? Ja jestem zauroczona i bardzo ciekawa kolejnych edycji :)