czwartek, 26 lipca 2018

Ciekawy horror w pajęczej sieci! Wyklucie - Ezekiel Boone - Wydawnictwo Insignis – Pradawny gatunek rusza na łowy!

Lubicie thrillery, horrory? Chyba w każdym z nas drzemie potrzeba strachu, ja uwielbiam mroczniejsze klimaty, zarówno w filmie, sztuce, jak i literaturze, dziś coś dla miłośników horroru z prawdziwego zdarzenia! 


Wyklucie - Ezekiel Boone
Premiera: 9 maja 2018
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: The Hatching
Tłumaczenie: Michał Jóźwiak
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 344


Pośród moich ukochanych książek i hitów czytelniczych, najwięcej zdecydowanie tytułów, to książki osadzone w mroczniejszych zakamarkach literatury. Uwielbiam kryminały, sensację, nurt detektywistyczny, thrillery i horrory oczywiście. Dziś książka, która na pewno spodoba się osobom, takim jak ja, poszukującym w książce lekkiego dreszczyku emocji, nadprzyrodzonych stworzeń i niewyjaśnionych zdarzeń. Wyklucie, książka, której autorem jest Ezekiel Boone, została wydana pod skrzydłami Wydawnictwa Insignis, skusi miłośników mrocznych klimatów, czarną okładką z pajęczą siecią, która nie umknie Waszej uwadze w księgarni. Sądzę, że oprawa, to strzał w dziesiątkę, idealnie oddaje bowiem fabułę powieści. Apokaliptyczna wizja ataku pająków wzbudza w Was mieszane uczucia? Tym bardziej powinniście sięgnąć po tę książkę. Czyta się ją iście ekspresowo, nie mogąc oderwać się od postępujących wydarzeń.


Wyklucie, przenosi nas najpierw do środka Parku Narodowego w Peru, tam grupa pięciu turystów pod okiem przewodnika Miguela, szuka wrażeń, pośród nich są trze, młode, piękne kobiety, bogacz Henderson oraz jego ochroniarz. Tu po raz pierwszy stykamy się z czarną jakby wodą, masą czegoś nieznanego, niosącego koszmar. W samolocie Henderson odkrywa, iż został ukąszony, jego stan pogarsza się, z nosa wyjmuje pająka, a w jego nodze zagnieździł się ich rój. Następnie szybko robimy skok do Minneapolis w Minnesocie, tu agent specjalny Mike Rich, rozwiedziony z Fanny, ojciec małej Anne, próbuje rozwiązać tajemniczą sprawę. W Indiach zaś w miejscowości Kanpur, w Ośrodku informatyki krajowego centrum inżynierii antysejsmicznej, doktor Basu, obserwuje dziwne drgania na czujnikach, w Waszyngtonie zaś intrygująca profesor Melanie Guyer, zajmująca się badaniami nad wieloma gatunkami pająków, wie, iż jeden z rysunków z Nazca w Peru, obrazuje pająka, rysunek ma aż dziesięć tysięcy lat. Pod rysunkiem badacze znaleźli kokon, w kokonie zaś znajdują się młode pająki, gotowe już do wyklucia! Książka wciąga jak szalona, fabuła rozwija się tak szybko, jak szybko chcą przyjść na świat nowe pokolenia pradawnych pająków. Do akcji ruszają działania pani prezydent Stanów Zjednoczonych Stephanie Pilgrim, w Białym Domu próbują wyjaśnić ataki czegoś, co nie wygląda na typowy pocisk. W Chinach, Kalifornii, na całym świecie również dzieją się niewyjaśnione rzeczy. My wciągnięci w całą, pajęczą apokalipsę, poznajemy wciąż nowych bohaterów, niebo staje się czarne, inwazja trwa, widzimy ją z perspektywy różnych osób i przeróżnych zakątków na świecie, akcja dzieje się szybko, nie ma tu czasu na nudę. Opisy ataków pająków, konsekwencji ich ukąszeń, klimat grozy, powodują, iż Wyklucie, jest naprawdę genialnym, rasowym horrorem, świetnie nadającym się nawet do ekranizacji. Jako zdeklarowana fanka gatunku, umieszczam książkę na liście książkowych hitów tego lata, zachęcając i Was do owinięcia się w tę pajęczą sieć!


środa, 25 lipca 2018

Biotaniqe - Węglowy peeling, żel i maska 3w1 – Wielofunkcyjny, genialny kosmetyk do oczyszczania skóry z linii Pure Detox

Kosmetyki z aktywnym węglem robią w świecie kosmetycznym niebywałą furorę. Ja również doceniam kosmetyki z jego zawartością.


Marka Biotaniqe, zachwyca mnie już kolejnym kosmetykiem, na moim blogu mogliście przeczytać o wspaniałym, oczyszczający żelu micelarnym z linii Vit C oraz naprawdę genialnych kremach, dziś kosmetyczny hicior, w postaci węglowego peelingu, żelu, maski 3w1. Cudeńko, które totalnie mnie zachwyciło, można kupić od ręki w Rossmanie. Biotaniqe opiera formuły i składy kosmetyków na najnowszej technologii i badaniach, jest tu zawsze mnóstwo ciekawych składników aktywnych, cennych dla skóry. Węglowy peeling, żel i maska 3w1, pochodzi z linii Pure Detox, w której odnajdziemy kosmetyki zawierające węgiel właśnie, linia skupia się na dogłębnym oczyszczaniu skóry z toksyn. 


Kosmetyk zawiera oczyszczający, aktywny węgiel z bambusa, glinkę, odblokowujacą pory, mikroperełki krzemowe, które łagodnie złuszczając, ścierają skórę, wygładzając ją, papaina rozpuszcza martwe komórki naskórka, jest tu także olej z nasion słonecznika, ekstrakt z rozmarynu, czy łagodząca alantoina. Składniki silnie oczyszczają skórę, stymulują do odnowy, odżywiają, jednocześnie wygładzając i zmiękczając ją. Produkt jest wielofunkcyjnym kosmetykiem, działa bowiem na trzech poziomach, jako maska, ale także jako peeling, tudzież jako żel, pięknie złuszcza, oczyszcza, a mikroperełki masując skórę, pobudzają krążenie, działają jak detoks dla skóry. Polecam go dla wszystkich typów skóry, moja skóra mieszana w kierunku suchej, reaguje idealnie na jego działanie. Kosmetyk mieści się w poręcznej tubce (150 ml), zamykanej na klik, na uwagę zasługuje cudowny design opakowania, które zdobi moją łazienkę. Uwielbiam zabiegi z nim, nakładam go na lekko wilgotną twarz cieniutką warstwą, ma on treściwą, przyjemną, błotną konsystencję z drobinkami i przepiękny morski zapach. Masuję twarz i pozostawiam na 15 minut, jeśli nie macie czasu, można od razu zmyć kosmetyk, wówczas, zadziała, jak żel, peeling, pięknie oczyści, ale warto pozostawić go, jak maskę, naprawdę zdziała cuda. Po zabiegu, momentalnie przywraca mojej skórze gładkość i ładny koloryt, skóra jest czysta, wyraźnie odżywiona i gotowa na kolejne kosmetyki, zdecydowanie dołączył do grona moich ulubieńców, na pewno będę do niego wracać, znacie go? Lubicie węglowe kosmetyki? :)

 

wtorek, 24 lipca 2018

Nowość – Urzekająca powieść na lato! Winne Wzgórze. Tom 1. Wiara - Dorota Schrammek - Wydawnictwo Szara Godzina – Hygge po polsku!

Hygge, to słowo wywodzące się z języka duńskiego, oznacza szczęście, wygodę, komfort, równowagę życiową, hygge, to filozofia życia. Książka, o której dziś więcej u mnie, spowodowała we mnie ogrom emocji, zarówno radość, jak i właśnie swoisty spokój. 


Winne Wzgórze. Tom 1. Wiara
Dorota Schrammek
Premiera: 19 czerwca 2018
Wydawnictwo: Szara Godzina
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 304 



Winne Wzgórze. Wiara, to powieść, której autorką jest polska pisarka Dorota Schrammek. Jest to moja pierwsza książka autorstwa tejże autorki, byłam zatem niesamowicie ciekawa i głodna wręcz owej nowości, która wydana jest pod skrzydłami Wydawnictwa Szara Godzina. Wspaniale wydana powieść skusi Was naprawdę przepiękną i oryginalną okładką, którą zdobi ciekawa grafika z młodą dziewczyną dzierżącą liczne walizy, co zaiste świetnie oddaje wydźwięk powieści. Książka niechaj nie umknie Waszej uwadze w księgarni, jest już bowiem dostępna, a zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Dorota Schrammek, ma w swym dorobku literackim już sporo tytułów, debiutowała w roku 2015 powieścią Stojąc pod tęczą, po czym ukazały się między innymi Horyzonty uczuć, Na brzegu życia, Dom, którego nie było, czy też W słońcu i we mgle. Na co dzień autorka jest spełnioną mamą i żoną, co na pewno powala jej na wnikliwe i przede wszystkim prawdziwe obserwacje, skłaniające później do twórczej pracy nad świetnymi książkami. 


  Winne Wzgórze. Wiara, to początek trylogii Winne Wzgórze, w przygotowaniu jest już druga Winne Wzgórze. Nadzieja i trzecia część Winne Wzgórze. Miłość. Przyznam Was, iż po lekturze pierwszego tomu, naprawdę nie mogę się ich szczerze doczekać. Książka wprowadza nas w życie trzech głównych, z pozoru zupełnie różnych od siebie bohaterów. Mamy więc Dorotę, kochającą mamę dwóch chłopców: Janka i Pawełka i żonę Arka, która wraz z rodziną, mieszkała w małym mieszkanku w Szczecinie, pracowała tam, jako nauczycielka, po upadku firmy, w której pracował mąż i jego poważnym wypadku oraz trudnej rehabilitacji, będąc w dołku zarówno finansowym, jaki i mentalnym, postanawia za namową rodziców, przejąć dom po babci i wyprowadzić się z rodziną na przepiękne, pełne prawdziwej natury, tereny Pojezierza Drawskiego, do Kuszewa, to dla miejscowych właśnie Winne Wzgórze, bowiem przed drugą wojną miejscowość nosiła nazwę Weinberge. W pobliskim Czaplinku szybko dostaje pracę w miejscowej bibliotece, zaś z mężem decyduje się także na kolejny, nie lada ryzykowny krok. Małżeństwo przejmuje restaurację, którą głównie zajmuje się właśnie Arek, Nóż i Widelec, prosperuje dobrze, razem wprowadzają nawet regionalne dania, takie jak Rosopita, Dorota spełnia się w pracy w bibliotece, wszystko wydaje się idealne układać, lecz kobieta ma niestety podstawy sądzić, iż zatrudniona przez nich Karolina, menagerka restauracji jest jej mężowi bliższa niż powinna, do tego mąż ukrywa przed nią kolejny sekret dotyczący restauracji. Dorota nabiera nieco energii, gdy przypadkowo w banku, spotyka Lilianę. Lila, to kolejna, główna postać powieści.


Liliana na Winne Wzgórze, przyjechała, gdy zachorowała jej babcia, była to trudna dla niej decyzja, jako pracownica prężnej korporacji, dała się wciągnąć w stresujący wir życia tylko dla pracy, w której wydawało się jej, jest niezastąpiona. By opiekować się babcią, Lila, bierze płatny urlop, chce jednocześnie opiekować się babcia, nie porzucając obowiązków. Kocham, to co robię i nie wyobrażam sobie życia bez korporacji. Z czasem jednak widzi, iż staje się na odległość mniej potrzebna w firmie, zauważa, co jest naprawdę ważne, Winne Wzgórze staje się dla niej azylem i choć na początku wszystko ją tam irytuje, po poznaniu lekarza ortopedy Wiktora i wizycie w hospicjum, zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na życie. Wraz z Dorotą, postanawia aktywnie włączyć się w organizację specjalnych spotkań dla kobiet. Najbardziej dla mnie intrygującym bohaterem powieści jest jednak Tadeusz, pomimo specyficznego charakteru, polubiłam go. Jak w każdym z nas, drzemie w nim bowiem chęć obcowania z drugim człowiekiem i ukryte uczucia. Po śmierci mamy i partnerki Moniki, z którą żył w bardzo dziwnych relacjach, pragmatyczny Tadeusz samotnie spędza dni na Winnym Wzgórzu, jedzenie do domu dostarcza mu Nóż i Widelec, odwiedzają go jedynie fachowcy, gdy coś się w domu zepsuje. Zmuszony przez sytuację z ogrzewaniem, spędza czas pośród ludzi, odnajdując w sobie podziw dla nich i również chęć pomocy innym, a może też miłość? Jednym z moich ulubionych fragmentów powieści, jest sytuacja z potrąconym wilkiem, Tadeusz w typowym dla siebie stylu, chce uratować zwierzę, które już kiedyś dane mu było zobaczyć. Przy tejże okazji w książce pojawiają się też ważne i cenne słowa dotyczące polowania na zwierzęta: Zacząłem dokarmiać zwierzęta, zamiast je zabijać. Powieść Doroty Schrammek, którą z przeogromną przyjemnością, pochłonęłam ekspresowo w ostatni, słoneczny, lipcowy, piękny weekend, niesie w sobie wiele tego typu dobrych fal, pokazuje czytelnikowi, że poświęcenie swego całego życia pracy z telefonem w ręku, jest nic nie warte, człowiek musi wiedzieć, co w życiu jest ważne, polegać na wierze, ukochanych osobach. Cenne jest tu także zwrócenie uwagi na łączność człowieka i natury, jak bardzo jesteśmy ze sobą połączeni, do sobie podobni. Polecam Wam tę książkę z całego serca, przenieście się na Winne Wzgórze i odnajdźcie swoje hygge, jeszcze tego lata!




poniedziałek, 23 lipca 2018

Bioxsine – DermaGen Forte spray Hair Loss Expert – Ziołowy spray zapobiegający silnemu wypadaniu włosów

Kosmetyki apteczne marki Bioxsine, zdecydowanie zadomowiły się w mojej codziennej pielęgnacji włosów, dziś mój kolejny hit spod jej skrzydeł, oto DermaGen Forte spray Hair Loss Expert, czyli ziołowy spray zapobiegający silnemu wypadaniu włosów.


Na blogu pisałam już o wspaniałym, ziołowym olejku pielęgnującym dla kobiet Bioxsine oraz duecie tejże marki, ziołowy szamponie i odżywce przeciw wypadaniu włosów, ziołowy spray zapobiegający silnemu wypadaniu włosów, zaś wzbogaca i dopełnia obecnie pełnej pielęgnacji moich włosów, to naprawdę efektywna, letnia kuracja, którą pokochały moje kudełki. Bioxsine, to marka Biota Laboratories, firmy farmaceutycznej, produkującej naprawdę zachwycające, ziołowe produkty do włosów, potrzebujących szczególnej pielęgnacji. Zarówno spray, jak i inne kosmetyki Bioxsine, można stacjonarnie nabyć w aptekach, tu przydatna ich lista. Jeśli szukacie dobrych, skutecznych preparatów do włosów, spray jest strzałem w dziesiątkę.


Kosmetyk otrzymujemy w poręcznej i praktycznej, bowiem wyposażonej w długi aplikator ze sprayem butelce (60 ml) o typowych dla marki grafikach. Na kartoniku oraz dołączonej ulotce, odnajdziemy informacje dotyczące sprayu, właściwości, działania, stosowania oraz skład. DermaGen forte spray hair loss expert, zawiera typowy dla marki Biocomplex B11, który skutecznie przeciwdziała wypadaniu włosów, silnie wzmacnia on mieszki włosowe i odżywia, by włosy rosły zdrowe i mocne, jest tu także łagodzący panthenol, ekstrakt ze skrzypu, z rumianku, krwawnika, karobu, miodu, kasztanowca, olej rycynowy, ekstrakt z nasion winogron, czy biotynę. Działa wzmacniając włosy, poprawiając ich strukturę, zapobiega wypadaniu, przyczynia się do ich szybszego wzrostu, u mnie już pojawiają się baby hair. Preparat ma wodną konsystencję w brązowym kolorze, pachnie bardzo ziołowo, przyjemnie. Ja nanoszę go równomiernie na skórę głowy codziennie na noc, przy silnym wypadaniu i zapobieganiu, można go zastosować zarówno rano, jak i wieczorem, by zadziałał ze zdwojoną mocą. Po naniesieniu masuję głowę, około minutki, nie spłukuję. Spray nie wysusza, nie podrażnia skóry mojej głowy, włosy rano dobrze rozczesują się, układają i nie są posklejane. Co ważne przy stosowaniu kuracji z tymi kosmetykami, widać efekty, zatem poszukajcie go koniecznie w aptekach, warto się bowiem skusić i go wypróbować. :)  

 

piątek, 20 lipca 2018

Biotaniqe – Dermoskin Expert - Dwa, genialne kremy na lato! Polskie, świetne kosmetyki – Nawilżający krem/żel Anti-Pollution oraz Kojący krem Inteligentne Bio nawilżenie

Wygląda na to, że lato nareszcie zacznie nas rozpieszczać, słońce piękne dziś. Zapraszam Was do poznania dwóch, genialnych kremów, które ukochała moja skóra!


Nawilżający krem, żel anti-pollution oraz kojący krem inteligentne bio nawilżenie, polskiej marki Biotaniqe, szybko dołączyły do moich kremowych ulubieńców. Marka debiutowała u mnie oczyszczającym żelem micelarnym Vit C kontrola wieku, po nim nabrałam ochoty na inne kosmetyki Biotaniqe, które możecie kupić w każdym Rossmanie. Marka opiera swe formuły i składy kosmetyków na najnowszej technologii i badaniach, jest tu zawsze mnóstwo składników aktywnych, cennych dla skóry, bardzo się polubiłam z tymi produktami. Kremy są wspaniałymi kosmetykami, świetnej jakości, bez parabenów, zawierają ciekawe, naturalne komponenty, które łączą się z nowoczesną technologią w walce o zdrową skórę. Oba kremy, otrzymujemy w solidnych, przepięknych słoiczkach (50 ml) z białą nakrętką, słoiczki dodatkowo zapakowano w kartoniki w odcieniach odpowiednich do serii, na których widnieją przyjemne dla oka grafiki oraz informacje na temat kremu, właściwości i skład kosmetyku. Tu doceniam dbałość także o wizualny charakter kosmetyków, kremy zdobią moją łazienkę i naprawdę uroczo się prezentują.


Moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, czasem kapryśna, szczerze ukochała oba te kremy, jest w świetnym stanie, nawilżona i gładka, nie pojawiają się niespodzianki w postaci wyprysków, czy innych niedoskonałości. Oba kremowe cudeńka, dedykowane są do stosowania zarówno na dzień, jak i na noc, genialnie nadają się pod makijaż, w moim wypadku makijaż mineralny i jako baza pod tradycyjne podkłady w płynie. Używałam także jakiś czas podkładu w sztyfcie, z nim także ładnie kremy współpracowały. Mają bajeczną, bardzo delikatną i lekką konsystencję, pięknie rozprowadzają się po skórze i szybko wchłaniają, pozostawiając skórę nawilżoną i wyraźnie odżywioną. Pachną również wspaniale, to świeża, morsko-kwiatowa woń z jakby owocową nutą.  


Nawilżający krem/żel z serii Anti-Pollution Age control 30+ , jest nieco bardziej żelowy, lżejszy, ma on za zadanie opóźniać oznaki starzenia, ale także chronić skórę przed zanieczyszczeniami, smogiem, dymem papierosowym, czy metalami ciężkimi, zatem jeśli jesteście jak ja mieszkankami dużego miasta, to jest to kosmetyk dla Was. Ładnie nawilża i ujędrnia skórę, jest niczym Bio-tarcza ochronna. Zawiera on glicerynę, algi, wyciąg z zielonej herbaty, czy kojącą alantoinę. Dla mnie to drogeryjny kremowy hit. Kojący krem inteligentne bio nawilżenie, zawiera ekstrakt z lukrecji, japońską wiśnię, jest tu także, typowa dla Biotaniqe, woda probiotyczna pro.aQua. Kremik ładnie koi skórę, świetny będzie do cery wrażliwej. Stosuję go codziennie rano i w ciągu dnia, wedle potrzeby, jest wydajny, a obcowanie z nim jest prawdziwą przyjemnością. Oba kremy, są to według mnie, obecnie jedne z najlepszych kosmetyków, dostępnych w drogerii na wyciągnięcie ręki, także jeśli jeszcze ich nie znacie, wypróbujcie je koniecznie jeszcze tego lata! :)




czwartek, 19 lipca 2018

Moja pielęgnacja włosów latem z Bioxsine DermaGen Hair Loss Expert – Ziołowy szampon i odżywka przeciw wypadaniu włosów - Świetny duet do włosów!

Podczas naprawczych rytuałów moich włosów, tego lata, wybrałam genialny duecik, ziołowych kosmetyków, poznajcie je!


 Niedawno pisałam Wam o boskim ziołowym olejku pielęgnującym dla kobiet Bioxsine, dziś wspaniały duet tejże marki: ziołowy szampon i odżywka przeciw wypadaniu włosów, które razem tworzą ideał w mojej pielęgnacji włosów, jednocześnie stosuję także Dermagen Forte spray, napiszę o nim niebawem, także wypatrujcie go. Bioxsine, to marka pochodząca spod skrzydeł Biota Laboratories, firmy farmaceutycznej, produkującej ziołowe produkty do włosów, potrzebujących szczególnej pielęgnacji. Szampon i odżywkę, stacjonarnie kupić możecie w aptekach, a warto się na nie skusić, bowiem są to naprawdę specjalistyczne kosmetyki, które dają efekty. 


Szampon hamuje wypadanie, wzmacnia, chroni, ale także stymuluje włosy do wzrostu. Otrzymujemy go w poręcznej, białej buteleczce (aż 300 ml) z zamknięciem typu klik, szampon wydobywa się bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad ilością, jaką chcemy pobrać. Schludny layout, zarówno szamponu, jak i odżywki, uprzyjemnia wizualny odbiór produktów, na kartoniku, w którym znajduje się butelka, odnajdziemy oczywiście liczne informacje dotyczące szamponu, jego właściwości, stosowania, oraz skład. Szampon przeznaczony jest do włosów osłabionych i nadmiernie wypadających, suchych i normalnych, zawiera ziołowe ekstrakty roślinne, ekstrakt ze skrzypu polnego, rumianku, krwawnika, karobu, typowy dla marki Biocomplex B11, który skutecznie przeciwdziała wypadaniu włosów, miód, czy łagodzący panthenol. Jeśli borykacie się z wypadaniem włosów, musicie go mieć, ja jestem zachwycona, składniki dodatkowo łagodzą skórę głowy i działają przeciwzapalnie. Szampon jest delikatny, działa pielęgnacyjnie i ochronnie, sprawdza się u mnie także po olejowaniu włosów. Ma on wspaniałą, miodową konsystencję, doskonale pieni się i świetnie oczyszcza włosy przy codziennej pielęgnacji. Na uwagę zasługuje także jego boski zapach, ziołowy, głęboki, przepiękny! Szampon świetnie sprawdza się na moich bardzo długich, mieszanych u nasady i suchych na końcówkach włosach. Badania pokazują, iż warto go stosować przez dłuższy czas, by uzyskać stałą skuteczność działania, nawet przez pół roku.


Ziołowa odżywka, podobnie, jak szampon mieszka w praktycznej buteleczce, również 300 ml, zapakowanej dodatkowo w kartonik. Dedykowana jest do każdego rodzaju włosów potrzebujących regeneracji i ochrony. Świetnie działa u mnie w duecie z szamponem i olejkiem, zawiera także ekstrakt ze skrzypu polnego, rumianku, krwawnika, karobu, czy ziołowy ekstrakt Biocomplex B11. Odzywka ma gęstą, kremową konsystencję w białym kolorze i ponownie prześliczny zapach, Bioxine ponownie zachwyca mnie wonią swoich kosmetyków. Kosmetyk ładnie rozprowadza się po uprzednio umytych szamponem włosach. Pozostawiam ją na 2 minuty na włosach, pamiętając, by nałożyć ją tez na skórę głowy, po czym spłukuję tradycyjnie wodą. Moje włosy po takim rytuale, pięknie się rozczesują, po wysuszeniu są niesamowicie miękkie, gładkie i nawilżone, odzywka nie obciąża włosów, wraz z szamponem sprawia, że pięknie pachną, są lejące, błyszczące i zdrowe, ja jestem zachwycona tym duetem, znacie go? Macie swoich letnich ulubieńców do włosów? :)



środa, 18 lipca 2018

Motyla noga! Rany Julek! Do jasnej Anielki! Bluzgaj zdrowo. O pożytkach z przeklinania - Emma Byrne - Nowość Wydawnictwa Buchmann

Motyla noga! Rany Julek! Do jasnej Anielki! Kurcze pióro! Do licha! Jasny gwint! Niech to dunder świśnie! Do diabła! Przeklinamy wszyscy, jedni mniej, drudzy więcej. Zapraszam dziś Was na recenzję intrygującej nowości książkowej!


Bluzgaj zdrowo. O pożytkach z przeklinania - Emma Byrne
Tytuł oryginalny: Swearing Is Good for You:
The Amazing Science of Bad Language
Tłumaczenie: Marcin Wróbel
Premiera: 20 czerwca 2018
Wydawnictwo: Buchmann
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 272


Na pewno każdy z Was zna osoby, których język, to jedynie zbiór wulgaryzmów, coraz częściej wulgaryzacji ulega język polski, jednakże jest także druga strona medalu, przeklinanie w umiarkowanym tonie, to domena w dużej części ludzi dobrze wychowanych i wykształconych. Przeklinanie ma dobre strony, dobrze działa na naszą psychikę i emocje, oczy w tym temacie otworzyła mi książkowa nowość Wydawnictwa Buchmann, zatytułowana Bluzgaj zdrowo. O pożytkach z przeklinania, której autorką jest Emma Byrne, dziennikarka i badaczka nauki. Nie ukrywam, iż książka zmieniła moje postrzeganie przeklinania, jest to literatura popularnonaukowa, która intryguje, odrywa i wkłada nieco kij w mrowisko. Książkę zdobi ciekawa, błękitna okładka z ciekawą fakturą, szukajcie jej już w księgarniach.


Przeklinają nie tylko ludzie o ubogim słownictwie, z tej formy ekspresji słownej korzystają ludzie mądrzy, wykształceni, autorka w książce udowadnia nam i przytacza wyniki wielu badań, że przekleństwa nie tylko wrażają emocje, ale też dają nam upust, zwiększają odporność na ból. Przyznacie, iż taki sposób patrzenia na sprawę jest ryzykowny i trzeba przyznać dość odważny, wulgaryzmy to temat tabu, a tak naprawdę bliski każdemu z nas. Przeklinanie odnajdziemy w absolutnie każdym języku, przeklinają mężczyźni, kobiety, biedni i zamożni, wykształceni i mądrzy, czemu zatem wulgaryzmy nadal wzbudzają ogólną awersję? Autorka próbuje odpowiedzieć w książce na to pytanie, definiuje także wulgaryzm, jako taki, pokazuje nam, jak zmieniały się i nadal ewoluują tak zwane brzydkie słowa. Dowiemy się z niej także jakie procesy zachodzą w mózgu, gdy przeklinamy, zaciekawiła Was ta książka? Mnie bardzo, książka napisana jest przystępnym językiem, pochłania się ją szybko i z niesamowitą przyjemnością, no i czujemy się po niej nieco usprawiedliwieni, gdy zdarzy nam się krzyknąć Motyla noga! ;)


wtorek, 17 lipca 2018

Biotaniqe - Vit C Kontrola wieku - Oczyszczający żel micelarny Dermoskin expert – Moje odkrycie w oczyszczaniu twarzy!

 Dziś debiutuje u mnie na blogu polska marka Biotaniqe. Kosmetyki te zachwyciły mnie i na stałe zadomowiły się obecnie w mojej kosmetyczce, oto pierwszy z nich, oczyszczający żel micelarny z linii Vit C Kontrola wieku.


Oczyszczający żel micelarny Biotaniqe, możecie kupić w Rossmanach, gdzie schodzi z półek jak świeże bułeczki, cenowo także wypada świetnie. Marka opiera formuły i składy kosmetyków na najnowszej technologii i badaniach, jest tu zawsze mnóstwo składników aktywnych, cennych dla skóry. Żel pochodzi z linii Vit C Kontrola wieku, w której znajdziemy kosmetyki oparte o witaminę C z jagód Camu Camu. Otrzymujemy go w smukłej, przezroczystej i bardzo poręcznej buteleczce (250 ml) z praktyczną pompką, uwielbiam tego typu rozwiązania w przypadku produktów codziennego i wielokrotnego użytku, pompka działa bez zarzutu, żel wydobywamy szybko i bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad ilością, jaką chcemy zaaplikować, jedna, dwie pompki doskonale starczają u mnie na umycie całej twarzy, szyi i dekoltu. Schludny, bardzo estetyczny design Biotaniqe, uprzyjemnia wizualny odbiór kosmetyku, na buteleczce mamy oczywiście informacje i żelu i skład.


Żel oparty jest o technologię BioC8, to skoncentrowane witaminy C, lewoskrętna i botaniczna z amazońskich jagód CamuCamu, jest tu także woda probiotyczna pro.aQua, gliceryna, ekstrakt z korzenia gipsówki, czy łagodząca alantoina i panthenol. Są tu łagodne składniki myjące, które nie wysuszają, nie naruszają naturalnej bariery skóry, żel oczyszcza, a jednocześnie nadaje skórze głębokiego nawilżenia i odżywienia, wygładza i chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Pięknie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń i resztek makijażu, działa delikatnie, nie podrażnia i nie uczula, nawet bardzo suchej, wrażliwej czy też skłonnej do alergii skóry. Jestem posiadaczką cery mieszanej w kierunku suchej, sprawdza się u mnie doskonale.  Na uwagę zasługują także micelarne bąbelki żelu oraz jego przepiękny zapach, to woń świeża, owocowa, cytrusowa, idealna na lato. Ma przezroczystą, lekką konsystencję, idealnie rozprowadza się po skórze podczas mycia i masowania twarzy, do tego jest bardzo wydajny, pozostawia skórę czystą i odświeżoną. Polubiliśmy się bardzo, zatem i Wam go polecam z całego serca.