środa, 10 października 2018

PREMIERA – Nowość Biotaniqe – Linia Korean Beauty – Rytuał Piękna, zainspirowany koreańską, etapową pielęgnacją krok po kroku - Odmładzająca esencja nawilżająca, serum liftingujące, maski na tkaninie oraz krem ujędrniający!

Już na początku, zdradzę Wam, że jestem zakochana w nowościach Biotaniqe, nowa linia tejże marki - Korean Beauty, to totalny strzał w dziesiątkę dla mojej skóry!


Polska marka Biotaniqe, zachwyca mnie już dłuższy okres czasu, na blogu zachwycałam się oczyszczającym żelem micelarnym z linii Vit C, kremami, ale też węglowym peelingiem, żelem, maską 3w1. Marka rozwija się i wciąż zaskakuje genialnymi nowościami, gorącą, premierową linię Korean Beauty, można już zakupić w każdym Rossmannie, widziałam też, że internetowo jest obecnie w naprawdę kuszącej promocji, także lećcie na zakupy. Biotaniqe, opiera formuły produktów i składy kosmetyków na najnowszej technologii i badaniach, jest tu zawsze mnóstwo ciekawych, innowacyjnych składników aktywnych, cennych dla skóry, nie ma tu parabenów, a linia Korean Beauty, zaskakuje w składzie, naturalnymi surowcami kosmetycznymi z niezwykłej wyspy Jeju. Jest to rytuał piękna, dla każdego typu skóry, zainspirowany koreańską, etapową pielęgnacją krok po kroku, zatem ważne jest, by kosmetyki stosować razem, pamiętając o dobrej kolejności aplikacji, wówczas całość daje niesamowite efekty, kompleksowo dba o skórę, zaspokajając na każdym kroku jej potrzeby. Armia kosmetyków Korean Beauty, ma za zadanie rozświetlenie skóry, nawilżenie jej, ale także odmładza ją, wygładza i odżywia. Każdy kosmetyk w kolejności ma inne zadanie, dlatego dobrze jest każdego dnia, postępować wedle zaleceń i według nich aplikować te kosmetyczne cudeńka. U mnie ów rytuał rozpoczyna się esencją nawilżającą, następnie wkracza serum liftingujące, maska na tkaninie i finalnie nakładam krem ujędrniający. Linia zawiera prócz tego krem pod oczy, kończący zabieg i krem rozświetlający, jestem pewna, że również są świetne.


Nawodnienie – Rozpoczynamy zabieg - Biotaniqe - Korean Beauty –
 Odmładzająca Esencja Nawilżająca
Kosmetyk otrzymujemy w pięknej buteleczce airless (30 ml), z praktyczną, białą pompką, dzięki której higienicznie odmierzymy odpowiednią ilość kosmetyku do jednorazowego zastosowania. Dodatkowo buteleczka mieszka w kartoniku o typowym dla linii Korean Beauty, pięknym designie, korespondującym z rytuałem. Wszystkie kosmetyki linii, zachwycają wizualnie i upiększają łazienkę. Odmładzającą Esencję Nawilżającą, wklepuję delikatnie na oczyszczoną uprzednio już skórę, wystarczą dwie krople kosmetyku. Esencja nawadnia skórę, by ta następnie, chłonęła lepiej kolejne kosmetyki, działa odmładzająco i antyoksydacyjnie, jest to ultra lekki kosmetyk. Zawiera oczyszczoną wodę probiotyczną pro.aQua, unikalną kompozycję fermentowanych, botanicznych ziół z Wyspy Jeju, ekstrakt z kwiatu lotosu, ekstrakt z aloesu, czy ekstrakt z owoców opuncji. Esencja ma boski, świeży zapach i jest bardzo wydajna.


Lifting – Drugi krok - Biotaniqe - Korean Beauty –
Serum Liftingujące
Serum Liftingujące, mieszka także w pięknej, przezroczystej buteleczce airless o zawartości 30 ml z przydatną, białą pompeczką. Na kartoniku z typowymi dla serii grafikami, znajdziemy także liczne informacje o kosmetyku, skład i sposób zastosowania. Serum, to koktajl młodości, który dostarcza skórze mnogości składników aktywnych. Funduje lifting, napina, działa przeciwzmarszczkowo, wygładza, silnie odżywia, poprawia owal twarzy. Dwie kropelki wmasowanego w skórę serum, wystarczą, by skóra odczuła różnicę, mamy tu bowiem mnóstwo ciekawych składników. Jest tu słynny obecnie, filtrowany, wygładzający śluz ślimaka, kompozycja fermentowanych, botanicznych ziół z Wyspy Jeju, oczyszczona woda probiotyczna pro.aQua, ekstrakt z kwiatów kamelii japońskiej, opuncji, aloesu, kwas hialuronowy. Serum ma aksamitną konsystencję i momentalnie wchłania się, nie pozostawiając tłustej warstwy. 


Regeneracja, nawilżenie – kolejny etap – Biotaniqe - Korean Beauty –
Aktywnie Nawilżająca Maska na Tkaninie oraz Ujędrniająca Maska na Tkaninie
Słynne, uwielbiane na całym świecie maski na tkaninie w dwóch odsłonach z linii Korean Beauty. Każda z nich, wykonana jest z naturalnej tkaniny, idealna zarówno pod względem dopasowania do mojej twarzy, jak i efektami, jakie daje. Maski mieszkają w saszetkach, po jej wyjęciu, otrzymujemy maseczkową tkaninę. Po zaaplikowaniu esencji i serum, należy ją dobrze rozłożyć i delikatnie zaaplikować na twarz. Ja pozostawiam je 15 minut na skórze, zabieg umila delikatny, higieniczny zapach, po zakończeniu, pozostałości wmasowuję w skórę, maski są bowiem dostatecznie nasączone, moja skóra chłonie je, a po zabiegu, jest zdecydowanie nawilżona, odżywiona. Maski, to jednocześnie dobry relaks i pielęgnacja, są tu dwie do wyboru, Aktywnie Nawilżająca, zawiera przede wszystkim sok z liści aloesu, oczyszczoną wodę probiotyczną pro.aQua, wygładza i nawilża skórę, zaś Ujędrniająca, napina, liftinguje skórę, zawiera, oczyszczoną wodę probiotyczną pro.aQua, czy algi. Obie są genialne i mają dobrą cenę.


Rozświetlenie, odmłodzenie – Biotaniqe - Korean Beauty –
Krem ujędrniający
Finalnie aplikuję na skórę krem, który pięknie pielęgnuje, ujędrnia i nawilża, finalizując wszelkie substancje w cerze. Krem jest ideałem na jesień, wspaniale nawilża, ujędrnia, daje efekt liftingu, odmładza, wyrównuje koloryt, moja skóra mieszana w kierunku suchej go ukochała. W składzie mamy tu fermentowane proteiny ryżowe, czy wodę probiotyczną pro.aQua, ma on piękną, lekką konsystencję i śliczny, delikatny zapach, dobrze rozprowadza się po skórze i szybko wchłania, skóra jest zadbana i zdrowa. Kosmetyk mieści się w różowym słoiczku (50 ml), który dodatkowo zapakowano w pełen informacji kartonik. Krem stosuję codziennie, rano, finalizując pielęgnację z linią Korean Beauty, idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż, zarówno mineralny, jak i pod tradycyjny, płynny podkład. Musicie koniecznie poznać nową linię Biotaniqe, Korean Beauty, to najwyższej jakości, cudowne kosmetyki, które zachwyciły mnie efektami, wielkim ich plusem jest świetna dostępność, ciekawe składniki i piękna oprawa wizualna, polecam z całego serca!


poniedziałek, 8 października 2018

Yonelle Medesthetic - Luksusowy krem na jesień! Multiaktywny krem przeciwzmarszczkowy wzmacniający naczynka z escyną w nanodyskach, witaminą C i eskuliną!

Jesienią warto postawić na dobre i skuteczne kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Dziś chcę Wam przedstawić perełkę kremową, która debiutując w mojej kosmetyczce, zrobiła wielką rewolucję!


Multiaktywny krem przeciwzmarszczkowy wzmacniający naczynka, czyli Multiactive Anti-Wrinkle Cream Strenghtening Capillaries marki Yonelle Medesthetic, pokochała moja skóra z wzajemnością, jest to piękny, luksusowy kosmetyk, który wart jest inwestycji we własną skórę. Produkty marki Yonelle, jak siostrzanej medycznej Yonelle Medesthetic, spod której skrzydeł pochodzi właśnie mój krem, znajdziecie w świetnym sklepie topestetic, który zawsze polecam Wam z całego serca, to genialne miejsce na kosmetyczne zakupy, zawsze znajdziecie tu najwyższej jakości dermokosmetyki, ale też ciekawe kosmetyki do makijażu. Szczególnie polecam oczywiście Yonelle Medesthetic, ale także Swederm, czy Akademie, w sklepie tym, macie zawsze pewność, iż kupujecie oryginalny kosmetyk, najwyższej jakości.  


Krem do twarzy, to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji. Moja skóra mieszana w kierunku suchej, potrzebuje w tym temacie dobrego nawilżenia, a zarazem ochrony i działania przeciwzmarszczowego. Multiaktywny krem przeciwzmarszczkowy wzmacniający naczynka Yonelle Medesthetic, spełnia swą funkcję na medal, sprawdza się znakomicie, skóra jest zadbana i zdrowa, co ważne jest dla mnie szczególnie, bowiem wówczas także makijaże jesienne są bardziej efektowne. Yonelle Medesthetic, to marka, w której królują zaawansowane kosmetyki do profesjonalnych zabiegów, także w salonach medycyny estetycznej, ale także do codziennej pielęgnacji, krem ma silne działanie aktywne, pełen jest ciekawych substancji, mamy tu w składzie escynę w nanodyskach, witaminę C, eskulinę, aktywne peptydy, rutynę, olej jojoba, awokado, biolipidy kiełków pszenicy, panthenol, czy heparynopodobny ekstrakt z alg brunatnych. Krem dedykowany jest skórze dojrzałej, naczynkowej, wrażliwej, idealny będzie przy trądziku, skórze skłonnej do zaczerwienień. U mnie przy skórze dojrzałej, mieszanej, w kierunku suchej, sprawdza się na idealnie. Kosmetyk mieści się w ślicznej, białej, pionowej i bardzo poręcznej buteleczce (50 ml), zamykanej na okrągłą, ciekawą, zamykaną pompkę, wygląda niezwykle efektownie na półce w łazience. Jest niezwykle wydajny, ma delikatną konsystencję w białym kolorze, pięknie rozprowadza się po skórze, szybciutko wchłania, wygładza, nawilża i wzmacnia skórę. Stosuję go codziennie, zarówno rano, idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż, jak i podczas wieczornego rytuału pielęgnacyjnego. Warto też wspomnieć o pięknym, kojącym zapachu kremu, jest to luksusowa woń, delikatna i otulająca. Krem Yonelle Medesthetic, jest zdecydowanie wart inwestycji, to profesjonalny kosmetyk najwyższej jakości, jeśli zatem poszukujecie kremu, który pięknie odżywi skórę po zabiegach, daje świetne efekty pielęgnacyjne jednocześnie nawilża, odmładza i wygładza skórę, musicie go poznać, jak najszybciej!

 

niedziela, 7 października 2018

LILY LOLO – Przepiękny, naturalny, mineralny bronzer w odcieniu Waikiki – Idealny bronzer na jesień - Skóra muśnięta jesiennym słońcem! + Jesienny olejek brązująco-rozświetlający diy

O bronzerach Lily Lolo pisałam na blogu już kilka razy, za każdym razem zachwycam się nimi i efektami, jakie można za ich pomocą wyczarować na skórze!


Na Costasy, gdzie znajdziecie całą gamę boskich kosmetyków Lily Lolo, zauważycie, zarówno naturalne, mineralne bronzery prasowane, jak i sypkie, dziś u mnie przecudnej urody, sypkie cudeńko w pięknym odcieniu z mieniącymi się na złoto drobinkami o nazwie Waikiki, jest to mój zdecydowany hicior w tym temacie! Jest to odcień, który polecam na jesień, bowiem daje śliczny efekt zdrowej, muśniętej słońcem cery, jednocześnie ładnie podkreśla kontury, modelując naszą twarz. Poprawnie zaaplikowany bronzer, to bowiem magia makijażu, ja uwielbiam stosować go zarówno w makijażach dziennych, jak i wieczorowych, jest to świetny kosmetyk, etyczny i z dobrym składem. Kosmetyki brytyjskiej marki Lily Lolo produkowane są z wyłącznie naturalnych i mineralnych składników, nie zawierają sztucznych aromatów, parabenów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, mają zawsze wzorowe składy, są to oczywiście kosmetyki free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie ich produkcji. Cenię je naprawdę od wielu lat, zatem jeśli jeszcze ich nie znacie, koniecznie skaczcie na Costasy i lećcie na zakupy.


Bronzer Waikiki Lily Lolo, to magiczna różdżka, nawet delikatne muśnięcie nim policzków, daje piękny, naturalny efekt. Odcień ten, idealny jest do jasnych karnacji, jak moja, na twarzy wygląda niezwykle świeżo, naturalnie, daje subtelne, śliczne wykończenie, intensywność bronzera można stopniować i nadawać mu odpowiednią dla nas moc. Nakładam go poniżej kości policzkowych, konturując twarz także przy linii włosów na czole, ale również przy skrzydełkach nosa oraz na linii żuchwy. Sprawdzi się on przy każdego typu cerze, nawet bardzo wrażliwej, skłonnej do podrażnień, wyprysków, czy alergii, bowiem nie zawiera żadnych, drażniących komponentów, ma krótki, naturalny skład, jest to kosmetyk wegański, nie zapycha on porów, działa antybakteryjnie, moja skóra oddycha, jest pięknie wykonturowana i rozświetlona na jesień! Aplikuję go stożkowym pędzlem do konturowania Lily Lolo Tapered Contour Brush, polecam go do konturowania twarzy, ale też ciała. Stworzyłam z niego także piękny, jesienny olejek rozświetlajaco-brązujacy domowej roboty. Do 40 ml tłoczonego na zimno oleju z pestek dyni, dodałam dwie, małe żyłeczki bronzera Waikiki, dokładnie wymieszałam i gotowe! Taki olejek, upiększa skórę, dodaje jej zdrowego blasku i kolorytu, wypróbujcie koniecznie, w tym roku jesień zachwyca pogodą, zachwycajmy i my naszą skórą!




sobota, 6 października 2018

Ciepła, kryminalna komedia na jesień - Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie - Katarzyna Gurnard - Wydawnictwo Lira – Pierwsza część cyklu o Pani Henryce!

Szukacie książki idealnej na jesienne wieczory? Ciepłej, zabawnej, pełnej intrygi i jednocześnie humoru? Jeśli tak, dzisiejsza recenzja jest zdecydowanie dla Was!


Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie
Katarzyna Gurnard
Premiera: 9 maja 2018
Wydawnictwo: Lira
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 336


W książce, o której więcej u mnie dziś i w jej głównej bohaterce, po prostu się zakochałam! Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie, to powieść, której autorką jest polska pisarka Katarzyna Gurnard. Książka jest pierwszą częścią cyklu o Pani Henryce, której zawsze, po lekturze pierwszej odsłony, będę wypatrywać. Jest to mój pierwszy raz z autorką, Katarzyna Gurnard, to Łodzianka, która jest miłośniczką powieści Agathy Christie, Wydawnictwo Lira wydało na dniach kolejną jej książkę, Wioletka na tropie zbrodni, której również jestem bardzo ciekawa. Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie, zwróci Waszą uwagę na półkach księgarni, świetną okładką, idealnie oddającą klimat powieści, no więc Drżyjcie złoczyńcy! Pani Henryka wkracza do akcji!


Powieść przeczytałam jednym tchem, z kubkiem ciepłej kawy zbożowej w ręku, pochłonęłam ją z największą przyjemnością, nie mogąc oderwać się ani na chwilę, bowiem nie ma tu miejsca na nudę, jest to książka idealna na jesienne dni i dłuższe już wieczory, bardzo ciepła, pełna świetnego humoru. Jest to jedna z tych książek, które otacza swoista, ciepła aura i lekkość, którą tak kocham w polskiej, współczesnej literaturze. Pani Henryka Orłowska, to pełna życiowej werwy emerytka, która z prawdziwą żyłką dociekliwości detektywa i sprytem, postanawia odnaleźć zabójcę Róży, jednej z pokojówek luksusowego hotelu Yorkshire, w którym ona sama, dzięki niespodziewanej, sporej sumie otrzymanych w spadku pieniędzy, jest gościem. Pani Henryka dokładnie bada sprawę, któż mogły zabić pokojówkę? Podejrzanych jest wielu gości, ale także personel hotelu, my towarzyszymy Pani Henryce w postępach nad rozwiązaniem sprawy. Całość powieści, okraszona jest doskonałym, ciepłym humorem, pośród którego główna bohaterka, od razu zjednuje nas, by jej w tym kibicować i wraz z nią odkrywać tajemnicze morderstwo. Klimat powieści jest niesamowity i oryginalny, niesamowicie brytyjski, co potęguje jeszcze miejsce, jakim jest hotel, jego obsługa, ale też sposób rozwiązywania sprawy przez naszą, Panią Henrykę. Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie, to wspaniała, ciepła, pełna świetnego humoru, polska powieść, ideał książkowy na jesienne popołudnie i wieczór z gorąca herbatką, jestem przekonana, że pokochacie Panią Henrykę, jak ja!

 

piątek, 5 października 2018

Jesienny debiut w mojej kosmetyczce - Bio Happy – Certyfikowany balsam do ciała Golden Dream – Otulający zapach wanilii z ylang ylang i pomarańczą!

Czy Wy też jesienią kochacie otulające zapachy wanilii z ylang ylang, pomarańczą, morelą, czy kokosem? 


Dziś u mnie piękny debiut! Marka Bio Happy, której kosmetyki powstają we Włoszech, a za ich cudowne zapachy odpowiadają mistrzowie francuskiego perfumiarstwa, to skarby, które musicie poznać, ja zakochałam się! Produkty Bio Happy, posiadają certyfikat Natrue, nie są testowane na zwierzętach, są całkowicie cruelty free, nie zawierają parabenów, formaldehydu, parafiny, SLSów, silikonów i sztucznych barwników, w ich składzie znajdziemy naturalne, organiczne, tłoczone na zimno oleje i roślinne ekstrakty, są to wegańskie kosmetyki bez komponentów pochodzenia zwierzęcego. Marka zadebiutowała u mnie boskim balsamem, który momentalnie rozkochał moją skórę, jest to bezpieczny, lekki balsam, idealnie nawilża on skórę, bez tłustych powłok, których wiele z Was nie lubi. Marka ma w swej ofercie także inne, niesamowicie kosmetyki, sprawdźcie koniecznie ich pachnący asortyment!  


Balsam do ciała w odsłonie Golden Dream, otrzymujemy w praktycznej tubce (150 ml), zamykanej na klik. Ozdobiona jest ona miłymi dla oka grafikami i przyjemnym designem. Aplikacja balsamu jest wygodna i szybka, na tubce widnieją oczywiście informacje na temat kosmetyku, certyfikat oraz skład. Kosmetyk bazuje na ekologicznym oleju z nasion słonecznika, oleju ze słodkich migdałów, glicerynie roślinnej, soku z liści aloesu, ale mamy tu także masło shea, masło kakaowe, czy witaminę E. Balsam świetnie sprawdzi się przy każdego typu skórze, idealny będzie także przy skórach wrażliwych, skłonnych do podrażnień, alergii, bardzo suchych, moja skóra ciała, mieszana kocha go od pierwszego użycia, doskonale bowiem nawilża, odżywia i zmiękcza moją skórę, pięknie także ją wygładza. Ja uwielbiam stosować go po wieczornej kąpieli, zarówno przy pielęgnacji całego ciała, jak i stóp i rąk. To wielofunkcyjny kosmetyk o kremowej, lekkiej, białej konsystencji, który momentalnie się wchłania i otula skórę naprawdę przepięknym zapachem, to woń idealna na jesień, otulająca, waniliowo-kokosowa, z nutami ylang ylang i pomarańczą, za którą pokochacie ten balsam, jak ja!

 

czwartek, 4 października 2018

12 moich żon – Śmiertelnie niebezpieczne związki - Olgierd Świerzewski - Edipresse Książki – Miłość, to siła napędowa całego życia.

Przyznacie chyba, że to, co opowiadają nam o życiu nasze babcie i dziadkowie, ma dla nas często dużą wartość i później przez całe życie przypominamy sobie ich cenne słowa?


12 moich żon - Olgierd Świerzewski
Premiera: 20 czerwca 2018
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Oprawa: miękka
Ilość stron: 448


Książka zatytułowana 12 moich żon. Śmiertelnie niebezpieczne związki, wyszła nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki, w czerwcu tego roku. Jest to ciekawa powieść polskiego autora, Olgierda Świerzewskiego, opowiadająca o życiu, dążeniu do miłości, ale też o poszukiwaniu i korzeniach. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem, Olgierd Świerzewski, jest prawnikiem oraz wykładowcą, ma już na swym koncie debiut w postaci książki Zapach miasta po burzy oraz powieść Master, którą mam w planach nadrobić. 12 moich żon, znajdziecie na półkach księgarni, pośród książek oscylujących w literaturze pięknej, powieść okraszona jest piękną, urzekającą okładką, z tańczącą na wodzie, pełną energii kobietą na tle zachodu słońca, trafiła ona zdecydowanie w moje gusta.


12 moich żon, to przede wszystkim podróż w poszukiwaniu miłości wymarzonej, tej jedynej i idealnej. Malcolm Starski, bohater powieści, poszukuje jej już od lat nastoletnich, gdy jego dziadek Stanley Stanisław Starski, polski emigrant, zdradził mu, iż to właśnie miłość jest motorem napędowym życia każdego z nas, do niej należy dążyć i jeśli się już znajdzie, trzeba pielęgnować ją, jak najdroższy skarb: (…) mężczyzna potrafi czasem kochać tak mocno, że wypełniają go całego od palców stóp do zmierzwionych przez wiatr włosów na czubku głowy, namiętność i tęsknota za kobietą. Malcolm jest młodym, brytyjskim prawnikiem, dziadek wyznaczył mu cel życia - miłość. Mężczyzna nieustannie dąży zatem do miłości idealnej, jego wybory i decyzje nie zawsze zaś będą trafne. Malcolm poznaje piękne i interesujące kobiety z wielu miejsc na świecie, przeżywa kolejne rozterki, związki, romanse, rozczarowania, poszukując tej jedynej. Książkę pochłonęłam naprawdę z wielką przyjemnością, bardzo szybko, stając się częścią złożonej momentami fabuły i wciągając się w świat powieści, mknąć od prologu, poprzez wszystkie karty książki. Powieść napisana jest przystępnym, dobrze skonstruowanym językiem, całość dynamizują liczne dialogi, opisy. Jest to doskonała lektura na jesienne wieczory, płynąca w dobrym tempie, postępująca fabuła, intrygujący bohaterowie oraz ciekawe ujęcie bliskich nam tęsknot za prawdziwym uczuciem. Polecam ją zarówno miłośnikom współczesnej literatury pięknej, ale także tym, którzy lubią dobre powieści obyczajowe z uczuciowym wydźwiękiem.


środa, 3 października 2018

Ostra regeneracja włosów jesienią! Wooden Spoon – Certyfikowane serum na porost i przeciw wypadaniu włosów z drogocennymi olejami i chilli!

Jeśli zaglądacie na mojego bloga częściej, wiecie, iż przechodzę obecnie solidną kurację odbudowującą włosy po lecie. Dziś u mnie boski kosmetyk, który jest częścią tejże kuracji, na ostro, bo z chilli!


Certyfikowane serum na porost i przeciw wypadaniu włosów z drogocennymi olejami i chili marki Wooden Spoon, polecam Wam z całego serducha, to doskonały kosmetyk, który zadowoli każdego, kto che wzmocnić wypadające włosy i poszukuje produktu naturalnego, dającego efekty i z dobrym składem. Wooden Spoon, to wspaniałe kosmetyki z dobrą, bliską mi misją i pięknymi składami, zawierają one wyłącznie składniki pochodzące z natury, surowe i nieprzetworzone oleje organiczne roślinne, niemodyfikowane genetycznie, z ekologicznych upraw, nie odnajdziemy w nich sztucznych barwinków, substancji zapachowych, pochodnych ropy naftowej, alergenów, czy konserwantów, są to produkty oczywiście free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Serum jest certyfikowane przez Soil Association Organic.


Serum Wooden Spoon, hamuje wypadanie włosów, wzmacnia, chroni, ale także stymuluje włosy do wzrostu. Genialnie sprawdza się na moich bardzo długich, mieszanych u nasady i lekko suchych na końcówkach włosach, już podczas kuracji, włosy są wzmocnione i gładkie, cebulki silniejsze, a skóra głowy nawilżona i zdrowa. Kosmetyk mieszka w poręcznej, buteleczce (30 ml) z ciemnego szkła. Aplikujemy je dzięki praktycznej pompce, dzięki której dokładnie wydobywamy potrzebą ilość serum. Dodatkowo buteleczkę umieszczono w kartoniku, na nim znajdziemy liczne informacje dotyczące kosmetyku, jego właściwości, stosowania oraz skład. Serum, to olej rycynowy, który świetnie przeciwdziała wypadaniu włosów, stymuluje je do wzrostu, sprawia, ze włosy zyskują blask, mamy tu także olej jojoba, który nawilża i wzmacnia mieszki włosowe, olej arganowy, bogaty w kwasy omega-6 i omega-3 i witaminy, zaś olej z nasion chilli, sprawia, ze włosy rosną szybciej, zdrowo, są grubsze, silniejsze, dodatkowo olej ten poprawia krążenie skóry głowy. Skład serum, jest po prosty idealny! Kosmetyk ma olejową konsystencję i nie ma zapachu. Jak go stosuję? Wmasowuję je dwa razy tygodniu w skórę głowy i nieco także na długość włosów, pozostawiam na 20-30 minut i tradycyjnie myję włosy szamponem. Polecam systematycznie stosowanie tegoż olejowego serum, wówczas przynosi wymarzone efekty. To certyfikowane cudeńko, jeśli macie problem z wypadaniem, chcecie wzmocnić włosy, dodać im siły i blasku, jest to kosmetyk, który bankowo pokochacie, jak ja!


wtorek, 2 października 2018

Bestseller! Będzie bolało - Adam Kay - Wydawnictwo Insignis – Sekretny dziennik młodego lekarza – Gorzka prawda o służbie zdrowia!

Głośny bestseller książkowy, o którym u mnie więcej dziś, jest od wielu tygodni w top i czołówkach sprzedaży w księgarniach w całym kraju!


Będzie bolało - Adam Kay
Premiera: 6 czerwca 2018
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: This Is Going to Hurt:
Secret Diaries of a Junior Doctor
Tłumaczenie: Katarzyna Dudzik
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 312


Książka Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza, której autorem jest Adam Kay, to naprawdę wstrząsająca i momentami szokująca lektura. Po wydaniu jej, szybko stała się bestsellerem w Wielkiej Brytanii, sukces powtórzyła także u nas w Polsce, jest to bowiem zapis prawdziwych emocji, wydarzeń, sytuacji, jakich doświadczył Kay, podczas swojej pracy. Książka, należąca do gatunku literatury nieco biograficzno-pamiętnikarskiej, zwróci Waszą uwagę na półkach księgarni iście lekarską okładką, z fartuchem ubrudzonym kroplą krwi, okładka jest genialna i idealnie oddaje wydźwięk tej intrygującej podróży, jaką przeżywamy czytając ją. Przytoczę tu słowa z okładki Lorraine Kelly: Kupcie, ukradnijcie lub wyżebrajcie od kogoś egzemplarz tej książki. Kay ma poczucie humory ostre jak skalpel, a jego diagnozy są wyjątkowo gorzkie.

 
Będzie bolało, to czarny humor, pod którym znajdujemy bardzo gorzką prawdę o tym, jak działa system brytyjskiej służby zdrowia, jak funkcjonują lekarze, szpitale, jak traktowany jest tu tak naprawdę pacjent i co tak naprawdę się liczy, myślę, że bez problemów całość, można przenieść również na nasze, polskie warunki. Machina, w jakiej znajduje się zarówno pacjent, jak i lekarz, jest przerażająca, pochłania ona empatię, zdrowie i życie ludzi. Całość, pomimo, iż nafaszerowana ostrym humorem, oddaje smutną prawdę o tym, kto i jak nas leczy, pod jaką presją pracują lekarze, z jakimi problemami muszą zmagać się co dzień, czy tu liczy się pacjent? Niestety prawie zawsze prawda jest inna. Lekarz pracujący nadludzką ilość godzin, podejmujący trudne decyzje, słabo opłacany, nie ma czasu na własne życie, jako stażysta jest wykorzystywany, obarczany dyżurami, czytelnik sam nie wie, czy śmiać się, czy płakać. Książka jest fantastycznie napisana, chłonie się ją ekspresowo, nie mogąc oderwać się ani na chwilę. Towarzyszymy mu w trudnej drodze stażysty i rezydenta, czytając dziennik, wiemy, iż obecnie autor nie jest już lekarzem, w 2010 roku, zrezygnował z kariery medycznej. Książka Będzie bolało, jest pełna humoru, który podszyty jest gorzką prawdą, można przy lekturze płakać, czasem ze śmiechu, czasem, no cóż z bezsilności, smutku, jak bardzo wszyscy my, jako pacjenci i lekarze, jesteśmy wtrąceni, jak trybiki, do okrutnej machiny służby zdrowia, która niestety często, zdrowia i życia nie stawia na pierwszym miejscu. Polecam Wam lekturę tego świetnego bestsellera, śmieszy, szokuje, wywołuje skrajne emocje, zdecydowanie polecam!