Po lekturze Złej drogi, drugiej powieści Mikela
Santiago, zwanego hiszpańskim Stephenem Kingiem, wiem, że pierwsza książka
twórcy, również musi trafić na moje półki. Zła droga, to prawdziwie genialny thriller
z kryminalną intrygą, który całkowicie wciągnął mnie, podobnie, jak niegdyś
wszystkie książki Kinga.
Premiera: 5 lipca 2017
Wydawnictwo: Czarna Owca
Tytuł oryginalny: El mal camino
Tłumaczenie: Maria Mróz
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 440
Zła droga Mikela Santiago, to jedna z wielu świetnych,
lipcowych nowości Wydawnictwa Czarna Owca. Książka oscylująca gatunkowo
pomiędzy thrillerem, grozą, kryminałem i sensacją, stała się moim nieukrywanych
hitem, od nastoletnich lat bowiem, jestem zdeklarowaną fanką także tego typu
literatury i pomimo polonistycznych upodobań literatury pięknej, kocham książki
osadzone właśnie w mrocznych, ciemnych klimatach.
Zła droga, rozpoczyna się, gdy w majowy poranek na
terenach pięknej i pachnącej Prowansji w Saint-Remy, pisarz Bert Amandale, niepokoi
się brakiem kontaktu ze strony przyjaciela Chucksa, rockowego wokalisty, z
którym widział się niedawno. Obaj przybyli tu niemal rok temu z Londynu i zamieszkali
w sielskiej, południowej Francji, by zaznać spokoju, oddechu życia, Bert z żoną
Miriam i szesnastoletnią córką Britney, Chucks (Ebeth James Basil) zaś
samotnie. Odwiedza więc przyjaciela w jego luksusowej posiadłości, gdzie ten zdradza
mu, iż zabił tajemniczego mężczyznę samochodem, ów człowiek wyszedł mu niespodziewanie
na drodze, gdy wracał po zakrapianym alkoholem wieczorze. W ostatnich chwilach
życia, mężczyzna wypowiedział słowo l`ermitage.
Po ucieczce z miejsca wypadku i powrocie do tegoż
miejsca, Chucks jednak nie zastał martwego ciała, myśli więc, że przesądzone
jest oskarżenie go o zabicie człowieka. Bert próbuje zatem ratować sytuację
przyjaciela, jedzie wybadać, czy żandarmeria zanotowała w ostatnich dniach tego
typu wydarzenia, bada teren, doszukuje się w tym także omamów
narkotykowo-alkoholowych.
Chucks sam zgłasza się jednak na komisariat, gdzie
twierdzą, iż wyimaginował sobie całą tę sytuację i z braku jakichkolwiek
dowodów, nakazują mu powrót do domu, lecz właśnie teraz powieść zaczyna
nabierać szaleńczego tempa, w które czytelnik wciąga się coraz bardziej. Chucks
zaczyna bardzo obawiać się o własne życie, Berta nawiedzają koszmary senne,
wokół dzieje się coraz więcej niewyjaśnionych sytuacji.
Powieść Santiago, serwuje nam niesamowite wizje,
zarówno sielską Prowansję i codzienne życie, jak i te rodem prosto z
klasycznych horrorów: Nawet nie próbowałem rzucić się do biegu. Czworonożny
potwór, psisko wielkości konia, był już blisko.
(…) Czułem, jak odrywa mi ciało, kawałek po kawałku.
Usta, policzki, uszy. Na koniec wygryzł mi oko.
Jakie sekrety kryje Zła droga?
Przeczytajcie
koniecznie jeszcze tego lata! :)
