poniedziałek, 27 marca 2017

Moje olejowe powitanie Wiosny! Unikalny, 100% naturalny olej z pestek ARBUZA - Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Oil :)

Dziś zabieram Was w owocową podróż z arbuzem! Arbuzy popularne są u nas w Polsce zwłaszcza w ciepłe miesiące, bowiem ich charakterystyczny, słodki, czerwony i przesmakowity miąższ, składa się w 92% z wody, ja wiosnę w pielęgnacji powitałam właśnie olejem, tłoczonym na zimno z pestek tego fantastycznego owocu. 


Unikalny, 100% naturalny, nierafinowany olej z pestek arbuza, który dostępny jest w wielu eko-punktach i aptekach oraz oczywiście w sklepie Etja, tak bardzo przypadł mi do gustu, że postanowiłam poświęcić mu więcej uwagi. Kocham wszelkie oleje z nasion i pestek owoców, zawsze są one doskonałym naturalnym kosmetykiem do całego ciała, w przypadku oleju z pestek arbuza, możemy go stosować jako bazę do naszych mieszanek olejowych, ale również sam doskonale spełnia się w pielęgnacji od stóp do głów. 


Olej z pestek arbuza, otrzymujemy w smukłej, szklanej (na uwagę, jak zawsze zasługuje ciemne szkło, które chroni olej przed promieniami słonecznymi) buteleczce 50 ml z praktyczną, zabezpieczoną nakładką pompką, dzięki której dokładnie aplikuję olej. Z etykiety na buteleczce, możemy zasięgnąć informacji na temat produktu, jego właściwości i stosowania, a buteleczkę dodatkowo zapakowano w kartonik z pięknymi, arbuzowymi grafikami. Etja, to najwyższej jakości oleje, na których nie zawiodłam się nigdy, pozbawione konserwantów, barwników i parabenów, czyściutkie i bezpieczne. 


Zdradzę Wam, że olej z pestek arbuza, idealnie wpasował się w moje plany wiosennej pielęgnacji, pięknie nawilża, mega wygładza, jest lekki i delikatny, jestem posiadaczką cery mieszanej w kierunku suchej, ale zadowolone z niego będą również posiadaczki cery bardzo suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień, alergii i niedoskonałości. Na pewno polubią go też osoby, które nie lubią tłustego filmu po aplikacji olejów, bowiem nie pozostawia on olejowej, ciężkiej warstwy, zaś szybko się wchłania. W konsystencji i jednocześnie zapachu, podobny jest do oleju z nasion truskawek, jest to woń orzechowo-owocowa, bardzo delikatna, ma oryginalny jak dla oleju, jasnoróżowy kolor.


Tak, jak wspomniałam już na wstępie, olej ten, będzie doskonałą bazą do olejowych mieszanek, także do miksów z naturalnymi olejkami eterycznymi, ja zmieszałam go z olejem z pestek granatu i olejem z masła shea (o nim również niebawem u mnie więcej), powstała mi boska mieszanka do ciała, po kąpieli ciało otulam tym miksem, możecie wzbogacić go też olejkiem eterycznym na przykład z grejpfruta, czy pomarańcza, choć ja lubuję się właśnie w tym orzechowo-owocowym, najprawdziwszym zapachu płynącym tylko z nich. 


 Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Oil, to bomba odżywcza dla skóry i oczywiście również włosów, zawiera aż do 80% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), karoten, witaminę E oraz witaminy z grupy B, C i PP, dlatego olej z pestek arbuza, zdecydowanie polecam też stosować w 100% stężeniu na całe ciało i włosy, jest lekki i delikatny, także idealny do twarzy, jako serum, doskonały w masażach oraz jako dodatek do gotowych kosmetyków, myślę, że warto wzbogacić sobie nim krem, czy balsam, jeśli jednak lubicie pobawić się w stworzenie własnych kosmetyków, ten olej po prostu musi znaleźć się u Was. 
Olej z pestek arbuza, nie jest popularnym olejem, tym bardziej, zasługuje on zdecydowanie na uznanie, zmieńcie ten stan rzeczy i pokochajcie go, jak ja :)


sobota, 25 marca 2017

Pielęgnacja włosów z aptecznym duetem Dermena Hair Care – Szampon i odżywka do włosów osłabionych, nadmiernie wypadających :)

Wiosna nastała, więc jak co roku, zabrałam się za solidną regenerację moich włosów. Kuracja jaką aktualnie stosuję, obejmuje duecik spod skrzydeł polskiej, aptecznej marki Dermena, którą poznałam dzięki stosowaniu świetnego serum do paznokci, dziś szampon i odżywka do włosów osłabionych, nadmiernie wypadających, które razem bardzo dobrze współgrają i pielęgnują moje włosy.


Szampon otrzymujemy w poręcznej, białej butelce (200 ml) z nakrętką typu klik, szampon wydobywa się bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad ilością, jaką chcemy aplikować. Czysty i schludny layout obu kosmetyków, uprzyjemnia ich wizualny odbiór, zarówno na opakowaniu, jak i na kartoniku oraz ulotce, odnajdziemy oczywiście liczne informacje dotyczące szamponu, jego właściwości, stosowania, oraz skład. Szampon przeznaczony jest do włosów osłabionych, nadmiernie wypadających, zatem niweluje ich wypadanie, ale także stymuluje je do szybszego wzrostu.   


Zawiera opatentowaną przez markę, ciekawą molekułę Regen7, która wzmacnia mieszki włosowe i odżywia, by rosły zdrowe i mocne, ale są tu też hydrolizowane proteiny pszenicy, czy wyciąg z liści orzecha włoskiego, które łagodzą skórę głowy i działają przeciwzapalnie. Szampon działa pielęgnacyjnie i ochronnie, sprawdza się u mnie także po olejowaniu włosów, bowiem ma sls, nie podrażnia zaś skóry mojej głowy. Ma on bardzo treściwą, gęstą konsystencję, doskonale pieni się i oczyszcza włosy przy codziennej pielęgnacji. 


Odżywka Dermeny, mieszka w praktycznej tubie (tu również pojemność 200 ml), aplikacja kosmetyku, jest zatem wygodna i szybka. Podobnie, jak szampon, odżywka dedykowana jest do włosów osłabionych i nadmiernie wypadających, ona również zawiera aktywną, witaminową molekułę Regen7, na uwagę zasługuje też zawartość masła shea. Po serii naturalnych odżywek, nie sadziłam, że tak bardzo moje włosy polubią ten apteczny kosmetyk, odżywka ładnie regeneruje włosy, wzmacnia je, dodaje blasku i ułatwia rozczesywanie, nie obciążając.   


Nakładam ją na umyte uprzednio szamponem włosy, trzymam 5 minut i zmywam, aplikację umila świeży zapach. Można ją stosować nawet przy codziennym myciu, ma gęstą, kremową konsystencję, w białym kolorze, doskonale rozprowadza się po włosach i świetnie się ich trzyma.


Znacie ten duet? Jak pielęgnujecie włosy wiosną? :)


środa, 22 marca 2017

Targi Kosmetyków Naturalnych - Ekocuda na wiosnę 22-23 kwietnia w Warszawie – Wybieracie się? :)

Coraz większa popularność kosmetyków naturalnych, nieustannie raduje moje serce, idealną okazją do naturalnych zakupów w temacie kosmetycznym, będą już po raz drugi Targi Kosmetyków Naturalnych Ekocuda, które odbędą się w dniach 22-23 kwietnia w Warszawie w Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy. 


Wiem, że cześć z Was miała okazję odwiedzić targi podczas pierwszej odsłony, tym razem również szykują się nie lada atrakcje. Mnóstwo wyjątkowych, naturalnych wystawców z kosmetycznymi cudami, także do testowania, ale też ciekawe warsztaty, na które wstęp jest bezpłatny, ale trzeba wcześniej zgłosić chęć swego uczestnictwa. Szykują się cudowne, pełne aromatycznych zapachów warsztaty ze wspaniałą, jedną z moich ulubionych polskich, certyfikowanych marek Naturativ, ale także spotkania z naturalnym makijażem, a moją miłość do kosmetyków Lily Lolo na pewno znacie, jeśli czytacie mojego bloga częściej, na targach w tajniki makijażu wprowadzi przybyłych Katarzyna Pokonieczna. Makijaż z mineralnymi kosmetykami Annabelle Minerals, przybliży zaś Katarzyna Konopa. 


 Lista wystawców robi wrażenie, począwszy od moich ukochanych firm Lily Lolo, Sylveco (zapewne będzie też ukochany Vianek i lawendowy Biolaven), Orientana, czy wspomniana Naturativ, aż do Annabelle Minerals, Ministerstwo Dobrego Mydła, Felicea Natural, John Masters Organic, Harmonique, Fresh & Natural, Jan Barba, Lush Botanicals, Lavera, Hagi, Purite, Yope, Iva Natura, Glov, Iossi, Esse Organic i wielu innych. 
Co ważne, wstęp na targi jest bezpłatny, wybieracie się na Ekocuda? :)

niedziela, 19 marca 2017

Naturativ - Maska 360°AOX Kojąco-Liftingująca – Naturalna, wegańska maseczka żelowa do twarzy :)

Genialną linię 360°AOX, polskiej, naturalnej marki Naturativ, poznałam jeszcze pod poprzednim szyldem P&R, w postaci mleczka do demakijażu, które zachwyciło mnie nie tylko składem, ale także swą delikatnością i efektami, dziś kolejny, fantastyczny kosmetyk z tejże linii - Kojąco-Liftingująca Maska 360°AOX, która od jakiegoś czasu, wraz z tonikiem (więcej o nim również u mnie niebawem), stanowi parę idealną w codziennej pielęgnacji mojej skóry. 


Naturativ, to według mnie zdecydowana czołówka polskich, naturalnych, certyfikowanych kosmetyków, które pozbawione są parabenów, olejów ropopochodnych, silikonów, sztucznych barwników, czy PEGów, nie są oczywiście testowane oczywiście na zwierzętach, posiadają ceniony przez mnie, restrykcyjny certyfikat Natrue. W skład produktów, wchodzą organiczne komponenty, tłoczone na zimno oleje roślinne i ekstrakty. Maska 360°AOX Kojąco-Liftingująca, dostępna w sklepie Naturativ, została miłością mojej cery (30+, mieszana w kierunku suchej), chłonie ją i pije, a efekty są natychmiastowe wręcz, po zastosowaniu maski, skóra jest świeża, zdrowa, nawilżona i gładka.


Maseczka znajduje się w poręcznej, smukłej buteleczce (100 ml), typu airless, w biało-turkusowych odcieniach, z informacjami na temat maski. Maseczkę aplikujemy dzięki higienicznej i praktycznej pompce, dzięki temu kosmetyk zużyjemy do samego końca, zawsze też wiemy ile produktu nam jeszcze pozostało. Maska zawiera bio-ekstrakty z liści miłorzębu japońskiego, korzenia lukrecji i cytryny. Mamy tu też kojący sok z liści aloesu oraz naturalny polisacharyd - Pullulan, który napina i liftinguje skórę. Składniki dokładnie nawilżają, oczyszczają, opóźniają procesy starzenia, ujędrniają i wygładzają naskórek. 


Maseczka nie podrażnia mnie, pięknie rozprowadza się po skórze i ładnie się jej trzyma, ja pozostawiam ją na 20 minut, po czym zmywam tonikiem AOX pozostałości. Dedykowana jest każdego rodzaju skórze, niezależnie od wieku, genialnie sprawdzi się przy cerze mieszanej, jak moja, ale także wrażliwej i skłonnej do podrażnień. Maska ma formę treściwego żelu, jest też bardzo wydajna, polecam stosować ją też po uprzednim włożeniu do lodówki, wówczas nakładam ją nie tylko na twarz, ale także na szyję i dekolt, uwielbiam jej gładką aplikację, której towarzyszy świeży, higieniczny zapach. Maska Naturativ, dołączyła do grona moich maseczkowch ulubieńców, dzięki świetnemu składowi, delikatnemu zapachowi na pewno i Wy, jeśli jej jeszcze nie znacie, pokochacie. 
Znacie linię 360°AOX? Macie ulubione maski do twarzy? :)


czwartek, 16 marca 2017

Naturbox – Edycja MARZEC 2017 – Pudełko wypełnione po brzegi Naturą – Openbox + prezentacja kosmetyków :)


Wiosenne słoneczko umila nam już coraz większą część dnia, co bardzo cieszy i dodaje mi energii, kiedy przybył zaś do mnie kurier z najnowszą, marcową edycją Naturbox, mojej radości nie było końca. W pudełku znalazło się aż 5 pełnowymiarowch kosmetyków, także warto było się na nie skusić, wszystkie 100% naturalne, z certyfikatami, pięknymi składami, wszystkie cruelty free, nie testowane na zwierzętach, do tego próbki i rabaty, istne pudełko marzeń każdej naturalnej maniaczki, takiej jak ja.


Pudełko świetnie wygląda już na pierwszy rzut oka, po otwarciu, naszym oczom ukazuje się koperta z piękną karteczką opisującą dokładnie każdy z produktów wraz z życzeniami na Dzień Kobiet, dodatkowo mamy tu rabaty 10% na Pracownia ciała i umysłu i 15% na Naturvita oraz ulotkę Lilla Mai. Smaczku całości dodają trzy próbki, dwie z kosmetykami Yope (mydło w płynie – u mnie imbir, balsam do ciała i rąk – trafiłam na figę) i jedna Luvos, boski krem-serum z certyfikatem BDIH, dzięki tej próbce, zaintrygował mnie niesamowicie.


Wszystkie kosmetyki odpoczywają w wygodnym sianku, całość prezentuje się absolutnie genialnie. Jesteście ciekawi jakie, kosmetyczne cuda, znalazłam w środku? :)


Nawilżający krem arganowy z olejkiem lawendowym – Lilla Mai
Markę znam z kremu z masła karite, który miałam już ze dwa lata temu, zarówno tamten, jaki i ten kosmetyk przypadły mi do gustu. Krem jest lekki, ma świetny skład, w którym znajdziemy olej arganowy, morelowy, hydrolaty z melisy i rumianku, czy masło kakaowe, zapach to olejek lawendowy, którego woń kocham. Na uwagę zasługuje też genialny, szklany słoiczek, w którym mieści się kremik. Każdego typu cera będzie zadowolona z tego kremu, ja stosuję go również pod makijaż. Cena detaliczna kremu, to 35 zł


Naturalne mydło w płynie wanilia i cynamon – Yope
Bardzo się cieszę, iż trafiła mi się wymarzona wersja z wanilią i cynamonem, można też było w pudełeczku dostać to mydło w odsłonie cytrusowej werbeny i śródziemnomorskiej figi. To pierwszy kosmetyk Yope u mnie, mydło w płynie do wszechstronny produkt dla całej rodziny, wielki plus za pompkę, ułatwiającą dozowanie i szybkość użycia, butla mieści aż 500 ml mydełka. Mydło ma piękny, otulający zapach, słodko-waniliowy, ceniony przeze mnie certyfikat Viva, nie ma tu slsów, silikonów, pegów, jego cena detaliczna – 15 zł



Sine & Vitality Szampon wzmacniający z olejem kokosowym – Born to Bio
Wspaniały, francuski szampon z certyfikatami EcoCert i Cosmos Organic. Markę Born to Bio znam doskonale, ubóstwiam ich żele pod prysznic, pokocham też bankowo tenże szampon, na pewno napiszę Wam wrażenia po jego stosowaniu. Polecany jest do włosów słabych, potrzebujących odżywienia, nie zawiera parabenów, olejów mineralnych, pegów, slsów, jest hipoalergiczny, także bezpieczny i bardzo delikatny. Przepiękna, kolorowa buteleczka mieści 300 ml szamponu, w składzie znajdziemy między innymi olej kokosowy, hydrolizowane proteiny pszenicy i ocet winny z malin, a zapach, jakie rozpościera, to boska, słodka woń owocowa, z dominacją maliny. Cena detaliczna szamponu – 31 zł


Multiwitaminowe serum przeciwzmarszczkowe – Cosnature
Jeden z moich hitów pudełka, marka znana i uwielbiana, serum ma ceniony przeze mnie certyfikat Natrue, wspaniały skład, świetne opakowanie, moje pierwsze wrażenia, są tak pozytywne, że z pewnością poświęcę serum osobny wpis. Kosmetyk jest bombą witaminowo-odżywczą dla skóry, kocham kosmetyki z rokitnikiem, który w serum gra jedną z głównych ról, jest tu też olej jojoba, masło shea, koenzym Q10, całość wzbogacono witaminą młodości – witaminą E. Jego cena detaliczna to 30 zł, cieszę się, ze znalazło się w pudełku, z przyjemnością już używam go podczas wieczornej pielęgnacji twarzy, niebawem więcej o nim.


Naturalna baza pod cienie do powiek – Lavera
Lavera, to marka, którą znam i cenię od lat, zarówno w pielęgnacji, jak i naturalnym makijażu. Certyfikowana (Natrue) i wegańska baza pod cienie do powiek, to strzał w dziesiątkę, maluję się codziennie, zatem kosmetyk idealny dla mnie, zajmie miejsce bazy, która właśnie mi się kończy. Pięknie współpracuje zarówno z cieniami mineralnymi, jaki i tradycyjnymi, pięknie utrwala cienie, zapobiega ich rolowaniu, potęguje kolory, zawiera sok z aloesu, który łagodzi i koi, jest delikatna i bezpieczna nawet dla skłonnych do podrażnień oczu. To organiczny, naturalny kosmetyk do makijażu, skarb, który wzbogaci moją makijażową kolekcję. Cena detaliczna bazy – 20 zł


Zawartość pudełeczka robi wrażenie, każdy z kosmetyków jest absolutnie godny uwagi, na pewno część z nich doczeka się osobnych recenzji na moim blogu. Kolejną edycję pudełeczka, zamówić można na stronie Naturbox, jest to obecnie jedno z najbardziej interesujących pudełek na rynku, jeśli jak ja jesteście miłośniczkami naturalnych kosmetyków, nie zawiedziecie się, tu mamy pewność - zawsze będzie naturalnie. 
Co myślicie o naturalnym pudełeczku? Który z kosmetyków wpadł Wam szczególnie w oko? :)

wtorek, 14 marca 2017

Uroczy zestaw trio Bade-Set Kneipp i miniaturka olejku do kąpieli Tajemnica piękna :)

W powietrzu, choć jeszcze czasem nieco zimnym, marcowym, czuć już wiosnę, mam nadzieję, że tak, jak ja nie ma u Was wiosny bez rozpieszczania swojej skóry :)


Świetne kosmetyki, niemieckiej marki Kneipp, goszczą na moim blogu zawsze rozpościerając przepiękne zapachy i tak też jest tym razem. Trio małych, przeuroczych maluchów Bade-Set, to genialny pomysł na prezent, cała trójka mieści się w szklanych buteleczkach (każda po 20 ml),charakterystycznych dla marki, buteleczki zamykane są na zielone nakrętki. Mieszkają w uroczym kartoniku, na którym odnajdziemy informacje o kosmetykach i składy. Wyglądają słodko, aż chce się od razu do nich dobrać.   



Jest tu mini olejek Kwiat migdała Jedwabna skóra, Olejek do kąpieli Głęboki odpoczynek oraz Antystresowy olejek do kąpieli z olejkiem eterycznym z mandarynki i pomarańczy. Olejki nie zawierają olejów parafinowych, silikonów, nie są testowane na zwierzętach. W skład olejku Kwiat migdała - Jedwabna skóra, wchodzi olej ze słodkich migdałów, który zawiera witaminy, cenne kwasy tłuszczowe, głęboko nawilża, chroni skórę i doskonale zmiękcza ją, mieszankę wzbogacają ekstrakty z kwiatów migdała. Głęboki odpoczynek oraz Antystresowy olejek, to skoncentrowane esencje (mają bardzo gęstą, treściwą konsystencję), które podczas kąpieli działają kojąco, nawilżają, wygładzają i regenerują naskórek, ich zapachy relaksują, doskonale odprężają,  nadając kąpieli barwy i piany. Całe trio jest też doskonałym zapoznaniem się z kosmetykami, bowiem można dostać też ich większe wersje. 


Olejek Tajemnica piękna, gościł u mnie w pełnowymiarowej wersji, którą ponownie Wam polecam, 20 ml maluszek w wersji do kąpieli, zaś sprawił mi równie wielką radość. W jego skład wchodzą: olej ze słodkich migdałów, który zawiera witaminy, cenne kwasy tłuszczowe, głęboko nawilża, chroni skórę przez słońcem i doskonale zmiękcza ją, świetny olej arganowy, wygładzający skórę, odmładzający, olej marula, genialny olej ochronny, olej rycynowy, czyli olej z rącznika, nawilża, olej pomarańczowy, który nadaje przepięknej, delikatnie owocowej woni kosmetykowi, ale również wygładza i energetyzuje ją. Skóra po jego aplikacji, przecudownie pachnie, jest gładka, odżywiona, miękka i miła w dotyku :)


poniedziałek, 13 marca 2017

Naturalna pasta do zębów – Organiczna, wegańska pasta Babci Agafii (syberyjska z melisą, solna z miętą) i ziołowa Himalaya Herbals :)


Dziś u mnie naturalna pielęgnacja jamy ustnej, w postaci past, na których zakup, skusiłam się jeszcze w minionym już roku. Miałam naturalne pasty do zębów przeróżnych marek, zawsze sprawdzały się one doskonale. 


Rosyjskie, organiczne pasty Babuszki Agafii występują w wielu odsłonach, kupiłam je stacjonarnie, w cenie około 14 zł, także mam zamiar sprawdzić też ich inne wersje. Mam pastę syberyjską z melisą i solną z miętą, obie są pięknie zapakowane w eko-kartoniki, pełne informacji o składnikach i ich działaniu. Mieszkają w wygodnych i zabezpieczonych przed otwarciem tubkach o objętości 75 ml.
Pasta syberyjska, w kolorze fioletu, jest przeznaczona do przeciwdziałania próchnicy, wzmacnia szkliwo i zawiera organiczny ekstrakt z melisy, który działa przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo, jest tu też rokitnik, prawoślaz lekarski, pokrzywa, olejek różany, lawendowy, szałwia, mięta, łopian, mydlnica lekarska, krwawnik, rumianek, kasztanowiec i wapń.
Turkusowa wersja, solna z miętą, zawiera sól solankową, żel aloesowy, melisę, kolendrę, rozmaryn, olejek jodłowy, różany, cedrowy, miętowy, czy eukaliptus. Pasta zapewnia świeży oddech, wzmacnia zęby i przeciwdziała próchnicy. 


Obie pasty, to mnóstwo ziół, nie znajdziemy tu SLSów, olejów parafinowych, parabenów, czy fluoru, nie ma tu także składników pochodzenia zwierzęcego, także każda z nich, to wegańska pasta do zębów. Warto tez zwrócić uwagę na ich certyfikat naturalności ICEA. Obie świetnie, świeżo pachną i naprawdę górują składem nad tradycyjnymi, napakowanymi chemią pastami.


Pierwszy raz też gości u mnie produkt Himalaya Herbals w postaci ziołowej pasty do zębów Sparkly White i muszę przyznać, że i tu jestem bardzo zadowolona, pasta nie zawiera parabenów i fluoru, pozbawiona jest też składników odzwierzęcych, znajdziemy tu zaś naturalne środki ścierające, ekstrakty z miswak (gałąź drzewa arakowego, służy także jako szczoteczka) papai, mięty, ananasa, migdałów, cynamonu i goździków, pasta również świeżo pachnie.

Macie doświadczenia z naturalnymi pastami do zębów? 
Jakie polecacie? :)