poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Naturalny, azjatycki rytuał oczyszczający - Bio olejek do demakijażu oraz Nawilżajaca bio pianka – Duet nowości Orientana :)

Azjatyckie rytuały pielęgnacyjne, podbijają ostatnio cały świat, chyba większość z nas, zetknęła się już z kosmetykami rodem z Japonii, czy Korei, które ku uciesze ogromnej rzeczy ich miłośniczek, są coraz łatwiej dostępne. Mnie oczywiście zainteresował ich naturalny aspekt i roślinna strefa azjatyckiej pielęgnacji, dziś u mnie o szczególnie ważnym etapie codziennej pielęgnacji – etapie oczyszczania.


Uwielbiana przez mnie polska marka Orientana od lat serwuje nam kosmetyki pełne azjatyckich roślin i ekstraktów, niedawno do bogatego już asortymentu firmy, dołączył genialny duet, tworzący razem - Naturalny, azjatycki rytuał oczyszczający, w skład którego wchodzi Odżywczy Bio Olejek do demakijażu i Nawilżająca Bio Pianka do mycia twarzy. Kosmetyki razem, to duet doskonały, lecz można je zakupić oczywiście osobno, dostępne są stacjonarnie tu oraz w sklepie Orientana. Oba produkty, to kosmetyki cruelty free, nie zawierające, jak zawsze w przypadku produktów marki, żadnych niepotrzebnych komponentów, takich jak parabeny, czy silikony. Jak sprawdził się u mnie ów intrygujący duecik? Oba kosmetyki pokochałam od zerknięcia na składy i pierwszego ich użycia.


Naturalny, azjatycki rytuał oczyszczający, rozpoczynamy od aplikacji olejku, to on!


Naturalne olejki do oczyszczania twarzy, to u mnie must have odkąd często stosuję metodę ocm, czyli oczyszczania twarzy olejami (niebawem planuję wpis, by szerzej opisać Wam mój sposób na ocm). Olejek to wspaniała mieszanka 100% naturalnych olejów, mamy tu  olej z nasion słonecznika, olej ze słodkich migdałów, olej sezamowy, ryżowy oraz unikalny olej neem, całości dopełnia witamina młodości – witamina E, zatem skład zdecydowanie robi wrażenie. Olejek nie tylko ładnie rozpuszcza makijaż (także ten wodoodporny), oczyszcza skórę, ale także łagodzi, koi, zawiera witaminy, cenne kwasy tłuszczowe, chroni skórę i doskonale zmiękcza ją, działaj przeciwstarzeniowo, przeciwbakteryjnie, nawilża i regeneruje naskórek, wygładzają go.


Mieści się w poręcznej, białej butelce (150 ml), wyposażonej w praktyczną pompkę, co uważam jest świetnym, higienicznym rozwiązaniem w przypadku produktów codziennego użytku, olejek wydobywamy bowiem bez problemu, nie ma obawy przed wylaniem się produktu, aplikujemy go dokładnie tyle ile potrzebujemy, po czym bezpiecznie zamykamy pompkę. Buteleczka ozdobiona jest, jak zawsze w przypadku opakowań firmy, schludnymi grafikami. Olejek posiada przyjemny nieco ziołowy zapach, który wywodzi się z naturalnych olejów, pamiętam, gdy pisałam o oleju neem na blogu, wiele z Was zaznaczała, że woń jest kontrowersyjna, mi zaś podoba się i uwielbiam ten specyficzny zapaszek, tu w zasadzie nie wyczuwam go zbyt intensywnie, bowiem ładnie skomponował się z wonią pozostałych składników. Kosmetyk sprawdzi się przy każdego typu cerze, nawet bardzo wrażliwej i delikatnej. Nakładam go dłońmi na policzki, czoło, brodę, szyję i oczy, koliście masuję z odrobiną letniej wody i tak zmywam z całej twarzy makijaż, po czym jeszcze raz płuczę twarz letnią wodą.   


Następnym etapem, jest użycie nawilżającej pianki.

Nawilżająca Bio Pianka do mycia twarzyKantola Gurdlina Japońska

Piankę otrzymujemy w białej buteleczce (150 ml) z praktyczną pompką, która działa bez zarzutu, piankę wydobywamy na dłoń szybko i bez problemu, dwie pompki doskonale starczają mi na umycie całej twarzy, szyi i dekoltu. Design kosmetyku oscyluje w pomarańczowym kolorze. Pianka wspaniale oczyszcza skórę i świetnie odświeża, zawiera cenny olej babassu i unikalny ekstrakt z gurdliny japońskiej, nie ma tu wysuszających slsów, które naruszają naturalną barierę lipidową.
  

Kosmetyk skutecznie oczyszcza twarz z wszelakich zanieczyszczeń, przy czym nie ściąga mojej skóry, jak niektóre produkty drogeryjne, jest dedykowana każdego typu cerze, moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, pokochała ten kosmetyk, nie uczula mnie i nie podrażnia, oczyszcza, nawilża, jednocześnie, chroni skórę. Pianka zachwyciła mnie w całości, ma także piękny zapach, który umila obcowanie z kosmetykiem, także musicie ją mieć.


Dwuetapowy, naturalny, azjatycki rytuał oczyszczający, bardzo spodobał się mojej skórze, świetne składy i genialne efekty, jakie dają oba kosmetyki, spowodowały, że dołączyły do moich ulubieńców w temacie codziennego oczyszczania twarzy. Znacie już te kosmetyki? Stosujecie azjatyckie metody oczyszczania? :)


środa, 19 kwietnia 2017

Naturativ – Naturalny tonik 360°AOX – Wegański tonik do twarzy z bio ekstraktem z rumianku i lukrecji :)

Oczyszczanie twarzy, to jeden z moich ulubionych rytuałów pielęgnacyjnych, kocham, gdy moja skóra oddycha, jest czysta i odżywiona po całym dniu z makijażem. Po dokładnym demakijażu, zawsze myję twarz żelem lub pianką, stosuję peelingi enzymatyczne, maski, następnie oczyszczam twarz tonikiem. 


Moim ulubionym tonikiem od kilku już tygodni jest tonik z linii 360°AOX, polskiej, naturalnej marki Naturativ, o którym wspominałam Wam już przy okazji recenzji genialnej maski z tejże serii. Naturativ, należy do moich ukochanych, polskich marek naturalnych, są to certyfikowane kosmetyki, które pozbawione są parabenów, olejów ropopochodnych, silikonów, sztucznych barwników, czy PEGów, nie są oczywiście testowane oczywiście na zwierzętach i  posiadają ceniony przez mnie, restrykcyjny certyfikat Natrue.


Tonik 360°AOX, który zakupić można oczywiście w firmowym sklepie Naturativ, świetnie sprawdza się u mnie przy porannym oczyszczeniu twarzy, jak i wieczornym przygotowaniu jej na sen, przed nocnym serum. Tonik otrzymujemy w praktycznej buteleczce (280 ml), wyposażonej w praktyczne zamknięcie typu press, które ułatwia mi aplikację toniku na płatek. Butelka zdobi łazienkową półkę, a schludny design w odcieniach biało-turkusowych oraz informacje na temat produktu, urozmaicają wizualnie kosmetyk.


W jego skład, wchodzą organiczne ekstrakty z kwiatów rumianku i korzenia lukrecji, posiadające niesamowite właściwości regenerujące skórę, działające antyoksydacyjnie, przeciwstarzeniowo i ochronnie, jest to produkt wegański, nie zawierający składników pochodzenia zwierzęcego. Bardzo przyjemny, naturalny zapach, towarzyszy każdemu użyciu, kosmetyk nie zawiera sztucznych kompozycji zapachowych. Tonik możemy stosować zarówno do oczyszczania skóry twarzy, jak i szyi i dekoltu, z powodzeniem dodaję go także do masek z glinkami, wzbogacając ich skład.   


Tonik nie uczuli i nie podrażni nawet skłonnej do tego cery, przeznaczony jest do każdego typu cery, w każdym wieku, idealnie sprawdza się na mojej cerze 30+ mieszanej w kierunku suchej, dzięki właściwościom nawilżającym i kojącym, świetnie zadziała przy cerach naczynkowych, cieniutkich, czy trądzikowych. Moja skóra po jego aplikacji, jest doskonale odżywiona i czyściutka, do tego jest mega wydajny, zdecydowanie warto w niego zainwestować, to kosmetyczne, cudeńko, znacie go? Jaki jest Wasz ulubiony tonik? :)



wtorek, 18 kwietnia 2017

Zapach wiosennej łąki ukryty w oleju – Bio olej Perilla z Pachnotki Etja - Moje kosmetyczne odkrycie (Perilla Ocymoides Seed Oil) :)

Pachnotka zwyczajna, czyli Perilla frutescens, to ziółko pochodzące z tej samej rodziny, co pokrzywa, z rodziny jasnowatych, bardzo znane są jej wszechstronne właściwości przeciwhistaminowe, dziko rośnie głównie w Azji, u nas w Polsce hoduje się ją także z powodzeniem. Olej z nasion Pachnotki, zwany jest olejem Perilla, bowiem często nazywa się ją także Perillą zwyczajną, olej ten, stosowany na skórę, działa przeciwalergicznie, antybakteryjnie i przeciwwirusowo.


100% naturalny, tłoczony na zimno olej Perilla z Pachnotki, dostępny jest stacjonarnie w wielu miejscach, ale również internetowo w sklepie firmowym Etja, gdzie kusi mnóstwo innych, olejowych cudów. Otrzymujemy go w szklanej buteleczce 50 ml z praktyczną pompką, dzięki której dokładnie aplikujemy olej, na etykiecie i kartoniku widnieją informacje na temat produktu. Etja, to najwyższej jakości oleje, które po prostu nigdy mnie nie zawodzą.

 
Zapach Pachnotki, kojarzy się z osobliwym miksem sezamu, mięty z pokrzywą i anyżem, tak tez pachnie olej, jest to przepiękny, zielony zapach, który ukochałam, uwielbiam stosować go więc do całego ciała w 100% stężeniu i do tego też Was namawiam, bo choć oczywiście może on być doskonałą bazą dla olejków eterycznych i świetnym kompanem w mieszankach, ja uwielbiam go solo, ale pokusiłam się też o udane eksperymenty z innymi olejami. 



Fantastycznie nawilża, jest ultra lekki i delikatny, bezpieczny dla każdego typu skóry, nie pozostawia po sobie ciężkiej warstwy, szybko się wchłania, co na pewno przysporzy mu duże grono miłośników. Ma jaśniutki, lekko żółtawy kolor. Poznać go muszą osoby borykające się z niedoskonałościami skóry, AZS, przebarwieniami, ale także z łuszczycą, czy trądzikiem, zadziała odżywczo, nawilżajaco, regenerująco i zahamuje rozwój bakterii. 


Cery skłonne do zmarszczek również pokochają ten olej, który bogaty jest w kwasy tłuszczowe ALA, LA, omega 3,6 i 9, pomaga więc goić się skórze, wspomaga jej barierę lipidową, chroni i pięknie odżywia. Do czego go stosować? Prócz pielęgnacji skóry od stóp do głów, olej Perilla pokochają też włosy, doskonały jest do kąpieli, masażu prozdrowotnego, czy jako odżywka do paznokci, to naturalne must have każdego alergika i osób kochających naturalne oleje do skóry!


poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Nourish – Certyfikowany, biomimetyczny, przeciwstarzeniowy krem pod oczy z jarmużem - Kale Biomimetic Anti-Ageing Eye Cream (Vegan, Cruelty free) :)

Naturalne, ekologiczne kosmetyki Nourish, gościły już u mnie kilka razy, zawsze zachwycając mnie zarówno składem, jaki i działaniem. Dziś na blogu pierwsze skrzypce zagra Biomimetyczny, przeciwstarzeniowy krem pod oczy z jarmużem - Kale Biomimetic Anti-Ageing Eye Cream. 


Nourish, jest brytyjską marką, stworzoną przez panią doktor Pauline Hili, która przygotowując formuły swych kosmetyków bazuje na roślinnych, naturalnych składnikach z upraw ekologicznych, są to kosmetyki najwyższej jakości, z certyfikatami certyfikat Soil Association Organic i Leaping Bunny, nie znajdziemy tu sztucznych substancji zapachowych, barwników, silikonów, parabenów, komponentów odzwierzęcych (kosmetyki wegańskie), to produkty cruelty free, z piękna misją, powstałe w zgodzie z naturą, zwierzętami i człowiekiem, także cały asortyment, który znajdziecie na Costasy, polecam z całego serca.


Mam kilka ulubieńców wśród kremów pod oczy, krem Nourish zaś dołączył, do hitów w tym temacie. Ma świetny, naturalny skład i praktyczne opakowanie, otrzymujemy go bowiem w przeuroczej, białej buteleczce (10 ml), z pompka typu airless, która jest doskonałym rozwiązaniem w przypadku kremów o lżejszej konsystencji, idealnie odmierza ilość produktu, jedna pompka starcza na okolice oczu i co ważne, zawsze zużyjemy kosmetyk do samego końca. Opakowanie okraszone jest jarmużowymi grafikami, charakterystycznymi dla serii, a z kartonika możemy zasięgnąć informacji o kosmetyku, właściwościach oraz poznać certyfikaty, które posiada.


Pielęgnacja okolic oczu, jest dla mnie niesamowicie ważna, dokładnie wybieram, w tym wypadku produkty naturalne, które łagodzą, nawilżają, ale również zniwelują worki pod oczami i ewentualne opuchnięcia, które odpukać, dość rzadko mnie dopadają. 


Krem Nourish dedykowany jest dla każdego rodzaju skóry, prócz ekstraktu z jarmużu, zawiera mnóstwo wspaniałych, roślinnych komponentów, takich jak ekstrakt z jagody maqui, enzymy granatu, olej z róży, olej arganowy, czy olej jojoba, które sprawiają, że moja skóra jest nawilżona i miękka, chronią ją także przed czynnikami zewnętrznymi, zawierają witaminy, pielęgnują i intensywnie odżywiają.


Kremik stosowałam na noc, ale można go aplikować wedle potrzeb, ma bardzo leciutką konsystencję w kolorze beżowym, świetnie rozprowadza się, wchłania, pachnie roślinnie, jest to naturalny zapach płynący ze składników. Jeśli szukacie delikatnego kremu naturalnego pod oczy, ten bankowo spełni Wasze oczekiwania, niechaj nam panuje jarmuż! Macie swój ulubiony krem pod oczy? :)


czwartek, 6 kwietnia 2017

Sekret Młodości – Krem wypełniająco-napinajacy z kompleksem Linefill Apis Natural Cosmetics – wiosenny ulubieniec :)

Wiosną moja skóra chłonie kosmetyki nawilżające, jak szalona, jako, iż mam cerę mieszaną w kierunku suchej, wybieram kremy, które przede wszystkim nawilżają, ale także odżywiają i jednocześnie ja ujędrniają.


Tuż po ukończeniu boskiego serum z linii Kakadu Plum, do działania ruszył u mnie wspaniały krem wypełniająco-napinajacy z kompleksem Linefill z linii Sekret Młodości i od razu zachwycił mnie swym działaniem. Apis Natural Cosmetics, firma, która produkuje swoje kosmetyczne cuda w mojej rodzinnej Bydgoszczy, od lat mnie nie zawodzi, jest to kolejny już krem do twarzy tej marki, który szczerze pokochała moja skóra.


Krem do twarzy, to oczywiście kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie życia, zawsze skrupulatnie wybieram w tym temacie produkty, decyduje o tym skład, ale także zapach i efekty, jakie daje, krem Sekret Młodości, pozostawia moją skórę nawilżoną i gładką i wyraźnie odżywioną. Jest to kosmetyk dedykowany skórze dojrzałej, która wymaga poprawy napięcia i wygładzenia, można go aplikować zarówno na dzień, jak i na noc, u mnie to kosmetyk dzienny, ideał pod makijaż, jest lekki i delikatny.


Zawiera specjalny kompleks Linefill, który silnie pobudza syntezę lipidową, działa antystarzeniowo, znajdziemy tu też cenne algi brunatne, posiadające właściwości odbudowujące, ekstrakt z orchidei, sezamu indyjskiego, kwas hialuronowy, mój ukochany olej makadamia (na początku składu), czy roślinny skwalen.


Całość dopełnia przepiękny zapach, delikatny, luksusowy. Krem otrzymujemy w eleganckim, doskonale zabezpieczonym słoiczku (50 ml), ze srebrną nakrętką, słoiczek dodatkowo zapakowano w kartonik, na którym widnieją wszelkie informacje na temat kremu i składników. Ma on bardzo delikatną konsystencję w kolorze ecru, dobrze rozprowadza się po skórze i momentalnie wchłania, słowem kremowe cudeńko, które polecam i Wam! A jaki krem zachwycił ostatnio Was? :)


środa, 5 kwietnia 2017

Na zdrowie - Sok z buraka i sok z brzozy – dwa naturalne soki Oleofarm, smaczne bogactwo witamin i minerałów na wiosnę :)

Dziś stuknę się z Wami w toaście – na zdrówko! Sok z buraka i sok z brzozy, to dwa soki naturalne, którymi rozpieszczam swój organizm od kilku dni, oba doskonałe i bardzo smakowite.


Sok z buraka z dodatkiem witaminy C – betaVital
Mega butla, doskonale zabezpieczona, mieści aż 980 ml czerrrwonego soku z buraka zwyczajnego z dodatkiem witaminy C, ciemne szkło chroni sok przed promieniami słonecznymi, a plastikowa nakładka pozwala wygodnie dozować soczek. Ma on nieco kwaśny smak, ze względu na zawartość dodatkowej witaminy C, także picie soku nie tylko wzmacnia odporność całego, naszego organizmu, ale także dba o układ nerwowy, także jeśli stresy dnia codziennego spadają nas Was częściej, koniecznie po niego sięgnijcie. Picie soku wiosną dodaje nam energii, sok z buraka jest jak naturalny drink energetyzujacy, poprawia krążenie krwi, zapobiega zakrzepom, świetnie wspomaga działanie mózgu, doskonały dla osób ćwiczących i na diecie.

  
Sok z buraka, to jeden z etapów mojego wiosennego detoksu, oczyszcza on bowiem organizm z toksyn, dba o wątrobę, prócz witaminy C, zawiera witaminę A, ale także żelazo, potas, magnez, czy kwas foliowy, czyli witaminę B9. Sok z buraka działa tez przeciwzapalnie, znane tez są jego właściwości obniżające ciśnienie, sok z buraka, to przyjaciel naszego serducha. Pić może go każdy, nie ma przeciwwskazań, ja piję codziennie, czasem zmieszany z innymi sokami, tworząc detoksujacy napój życia, z jabłkami, grejpfrutem i cytryną, mniam :)


Sok z brzozy bez dodatku cukru
Obecnie trwa czas, gdy pozyskuje się sok z brzozy, czy jest ów sok? Jest to sok z pnia drzew brzozy, który pozyskuje się przed pojawieniem pierwszych listków. Sok ten znany jest także, jako oskoła, która działa silnie przeciwnowotworowo, sok ten to bogactwo witamin i soli mineralnych, także jeśli jeszcze go nie próbowaliście, musicie koniecznie nadrobić. Jest on bezbarwny, ma bardzo delikatny smak, prawie niewyczuwalny, w butelce otrzymujemy 300 ml soku, powinny go pić osoby z problemami reumatycznymi, ale także te, którym nerki lub serce odmawiają posłuszeństwa. 


Sok z brzozy to bomba odżywcza na odporność i oczyszczenie organizmu, dlatego pić go trzeba jak najczęściej, najlepiej codziennie, wiosną zamiast słodyczy, stawiam na sok z brzozy.   


Pijecie soki? Jakie są Waszymi ulubionymi na wiosenny detoks? :)

wtorek, 4 kwietnia 2017

Krem do rąk Vianek, Glinka Fitokosmetik, Deo Crystal Essence - Mini recenzje trzech ciekawych kosmetyków naturalnych :)

Dziś zapraszam Was na trzy mini recenzje naturalnych kosmetyków, które ostatnio szczególnie wróciły moją uwagę. Całe prezentowane przeze mnie trio, zdecydowanie warte jest Waszej uwagi.
 
 
Vianek – Odżywczy krem do rąk z ekstraktem z chmielu
Vianek nadal nie zawodzi mnie, od początku swego istnienia, jako drugie po Biolaven dziecko świetnej firmy Sylveco, skradł moje serce i szybko zdominował pielęgnację. Są to kosmetyki bazujące na składnikach pochodzenia naturalnego oraz na ziołach z upraw ekologicznych, na ich opakowaniach odnajdziemy przepiękne zdobnictwo zalipiańskie, tu w odcieniach pomarańczowych, jak przy całej serii odżywczej, z której już kilka kosmetyków poznaliście na moim blogu. Nasze dłonie szczególnie często, narażone są na działanie czynników zewnętrznych, potrzebują więc specjalnego traktowania, zwłaszcza teraz wiosną, przy zmianach pogody. Moim faworytem w temacie dłoni, jest między innymi krem Sylveco z rumiankiem, dziś jego Vianowy brat - Odżywczy krem do rąk z ekstraktem z chmielu. Krem zawiera ekstrakt z szyszek chmielu, masło shea, miód, lecytynę, olej z pestek moreli i olej rokitnikowy. Funkcją kremu jest odżywienie, zmiękczenie skóry naszych dłoni, krem nawilża i opóźnia procesy starzenia, sprawdza się u mnie fantastycznie, szybko wchłania się, pozostawiając dłonie mięciutkie, odżywione i gładkie. Ma treściwą, kremową konsystencję i piękny, nieco morelowy zapach, który znam z innych kosmetyków z tej serii, uwielbiam go! 


Fitokosmetik – Różowa glinka egipska
Różowa glinka, to obok białej moja ukochana glinka do twarzy, delikatna i wielofunkcyjna. Jest połączeniem glinki czerwonej z najdelikatniejszą z glinek – glinką białą. Glinka egipska, to bogate źródło cennych pierwiastków, mikro i makroelementów, selenu, żelaza, potasu, magnezu, wapnia i krzemu, glinka głęboko oczyszcza skórę, opóźnia procesy starzenia, pobudza krążenie, ujędrnia i wygładza naskórek. Glinka rodem z Rosji, jest czystą glinką, bez żadnych sztucznych dodatków. Opakowanie, to 100 g glinki, pakowanej w dwie saszetki, można mieszać ją z wodą, hydrolatami, tonikami, ale także wzbogacać ją olejami naturalnymi, przyjmując wówczas postać glinkowej papki, ładnie trzyma się na skórze, taką maskę polecam aplikować na skórze 15-20 minut, dobrze jest też nie dopuścić do jej wyschnięcia, w tym celu, pryskajcie maskę wodą lub hydrolatem w sprayu, następnie po upływie czasu, należy zmyć ją letnią wodą, takie zabiegi, to u mnie chwila relaksu, połączona z świetną naturalną pielęgnacją. 


  
Crystal Essence – Mineralny dezodorant w kulce o zapachu 
rumianku i zielonej herbaty
Naturalny dezodorant w kulce skusił mnie podczas zakupów w markecie, zaskoczona, iż certyfikowany kosmetyk z Leaping Bunny można zakupić od ręki, pomiędzy drogeryjnymi kulkami, od razu wrzuciłam go do koszyka. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, nie znajdziemy tu parabenów, czy aluminium, kosmetyk nie jest oczywiście testowany na zwierzętach. Chroni skórę, tworząc na niej ochronną powłoczkę, która przeciwdziała rozwojowi bakterii, potowi i przykremu zapachowi, przy czym nie zapycha skórnych porów. Bazuje na ałunie, ekstraktach z rumianku i zielonej herbaty. Nie zostawia śladów nawet na czarnych ubraniach, nie plami i nie podrażnia mojej skóry, także polecam. Dezodorant ma świeży, herbaciano-rumiankowy zapach, używam go na co dzień, wedle potrzeby, przy normalnym, codziennym funkcjonowaniu.
 

Znacie któryś z tych kosmetyków? Jak sprawdziły się u Was? :)