piątek, 17 maja 2019

Gorąca, wiosenna nowość Orientana – Cztery, nowe, naturalne kosmetyki do cery wrażliwej i naczynkowej – Linia Kali Musli – Płyn micelarny, krem do twarzy na noc i na dzień oraz peeling enzymatyczny!

Kali Musli, to cenna dla skóry roślinka, należąca do zbioru najstarszych roślin indyjskiej Ajurwedy. Przez sporą ekspansję człowieka, jest ona coraz mniej spotykana, można ją obecnie znaleźć na terenach równinnych w Indiach i w Malezji, tam też prowadzi się jej zrównoważone i kontrolowane uprawy, stamtąd właśnie pochodzi cenny składnik nowości kosmetycznych, o których dziś więcej u mnie!


Polska marka Orientana, należy do moich ulubionych od wielu lat, nie zawodzi mnie w żadnym aspekcie, są to zawsze kosmetyki bazujące na naturalnych składnikach, produkty spod ich skrzydeł, są zawsze najwyższej jakości, nie znajdziemy tu barwników, silikonów, parabenów, czy parafiny, to oczywiście kosmetyki cruelty free. Orientana zaskakuje tym razem serią Kali Musli, w której znajdziemy cztery, naturalne cudeńka, w postaci płynu micelarnego, kremu do twarzy na noc, kremu do twarzy na dzień oraz peelingu enzymatycznego. Ów kwartet, to kosmetyczne cuda przeznaczone szczególne do cery wrażliwej i cery naczynkowej.


Orientana – Kali Musli – Krem do twarzy na noc i krem do twarzy na dzień
Duet kremów Kali Musli, jakiś czas temu, rozpoczął ze mną okres wiosennych zmian pogodowych, sprawdził się znakomicie. Oba kosmetyki zachwycają składem, zapachem i efektami, jakie dają na skórze. Twarz po ich użyciu, jest dobrze nawilżona, ukojona i dobrze odżywiona. Jest to świetny duecik kremowy na wiosnę i lato, kremy bowiem są lekkie, a jednocześnie skuteczne, zawierają bowiem mnóstwo cennych składników. Oba mieszczą się w poręcznych, pięknych, białych, smukłych buteleczkach airless (50 ml), które są doskonale zabezpieczone przed otwarciem, mamy tez pewność, iż krem zużyjemy do ostatniej kropelki. Dodatkowo umieszczono je w kartoniku, z którego zasięgnąć można informacji o każdym kremie, ale też poznać skład i właściwości kosmetyku. Na uwagę zasługuje piękna, miła dla oka, biało-różowa szata graficzna całej serii Kali Musli. Krem do twarzy na noc, zawiera masło shea, wosk pszczeli, olej z kiełków pszenicy, olej winogronowy, alantoinę, witaminę E, ekstrakt z kali musli, algi, kwas hialuronowy, czy olej z nasion słonecznika, zaś krem na dzień, to bogactwo oleju z nasion porzeczki, olej ryżowy, witamina E, ekstrakt z kali musli, prawoślazu, jagód goji, jojoba, akacji, czy nasion słonecznika. Jak zawsze Orientana zachwyca i zaskakuje pięknymi i oryginalnymi składnikami. Kremy sprawdzą się przy cerze wrażliwej, naczynkowej, ale także takiej, jak moja mieszanej, w kierunku suchej. Są bardzo wydajne, mają ultra lekką konsystencję w białym kolorze, na uwagę zasługuje też przepiękny, delikatny, kwiatowo-orientalny zapach. Wspaniale rozprowadzają się po skórze i szybciutko wchłaniają. Krem na dzień, stosuję codziennie rano, idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż, zaś podczas wieczornego rytuału pielęgnacyjnego, króluje krem do twarzy na noc, który działa jak magiczny, nawilżający eliksir, łagodząc i nawilżając skórę. 


Orientana – Kali Musli - Płyn micelarny do demakjażu i oczyszczania
Jest to mój pierwszy micelek spod skrzydeł Orientany, uwielbiam go za wszechstronność i wielozadaniowość. Mieści się w białej butelce (150 ml) typu press, z łatwością wydobywam micelek na płatek. Dodatkowo zamknięto go w kartoniku z informacjami cennymi przy jego stosowaniu. Jest to naturalny i bezzapachowy płyn micelarny do oczyszczania twarzy, ale także do demakijażu, zawiera on oczywiście ekstrakt z kali musli, ale także betainę, czy ekstrakt z prawoślazu. Jest to piękny i delikatny kosmetyk, do którego będę na pewno często wracać, sprawdził się u mnie na medal. Wspaniale oczyszcza twarz z makijażu, ale też z innych zanieczyszczeń, nie podrażnia, łagodzi, ładnie zmiękcza skórę, nawilża. Mój zdecydowany hit tej serii!

 
Orientana – Kali Musli – Peeling enzymatyczny
Na koniec, mały skarb i perełka serii, czyli peeling enzymatyczny, zawierający olej z nasion winogron, ekstrakt z kali musli, jojoby, nasion słonecznika, akacji, masło mango, olej kukui, owies, glinkę, czy papaję. Jest po prostu boski, kocham ten kosmetyk za piękną, miękką konsystencję i wspaniałe działanie. Ma on formułę podobną do jakby maści, świetnie rozprowadza się po skórze, ja po aplikacji, stawiam go na twarzy, szyi i dekolcie na 15 minut, po czym tradycyjnie zmywam letnią wodą, jest to naturalny i bezpieczny kosmetyk, który można zastosować nawet trzech razy w tygodniu. Mieści się on w poręcznej tubce (50 ml), jest bardzo wydany, polecam aplikować na skórę małą ilość, wówczas działa poprawnie, delikatnie złuszcza i rozjaśnia naskórek, odżywia i odnawia go, łagodząc skórę i wszelkie podrażnienia. Perełka kosmetyczna, którą po prostu trzeba poznać. Znacie już nową serię Kali Musli? Który z kosmetyków najbardziej Was zainteresował?


czwartek, 16 maja 2019

Dwie, wspaniałe nowości Wydawnictwa Pascal – Każdy kęs ma znaczenie. Dieta doktor Grace – Grażyna Pająk oraz Zdrowie z natury. Kawy i herbaty z łąk i lasów - Katarzyna Mikulska i Artur Bokła

Jeśli zaglądacie na mojego bloga częściej, na pewno wiecie, iż uwielbiam książkowe pozycje poświęcone zdrowiu, naturze, ziołom, poradniki poświecone dobremu odżywianiu, czy dietom. Dziś u mnie dwie, wspaniałe nowości Wydawnictwa Pascal, które zachwyciły mnie zarówno zawartością genialnych i rzetelnych informacji, jak i absolutnie pięknymi zdjęciami i oprawą graficzną. 


Każdy kęs ma znaczenie. Dieta doktor Grace – Grażyna Pająk
Nowe - rozszerzone wydanie
 Premiera: 3 kwietnia 2019
Wydawnictwo: Pascal
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 384



Książka jest nowym, rozszerzonym wydaniem tegoż słynnego poradnika autorstwa Grażyny Pająk. Pozycję polecają Barbara i Jerzy Stuhrowie, zatem naprawdę warto po nią sięgnąć. Każdy kęs ma znaczenie. Dieta doktor Grace, to dieta, która wspiera organizm zarówno podczas terapii nowotworowej, przy chorobach autoagresywnych, ale także przy otyłości, Hashimoto, czy innych chorobach cywilizacyjnych. Książka jest wspaniałym kompendium zdrowego i naturalnego odżywiania, polecam ją nie tylko osobom chorym, ale także zdrowym, którzy chcą dawać organizmowi to, co najlepsze. Grażyny Pająk, zwraca uwagę, iż istotnie każdy kęs ma znaczenie, to co jemy przekłada się na nasze zdrowie i samopoczucie, to autorski program tej pani doktor, która jest doświadczonym biologiem, dietetykiem, endoekologiem, a także wieloletnim pracownikiem naukowym, jest ekspertką w dziedzinie odżywiania, terapii antynowotworowych i oczyszczających. Jeśli tak jak ja, nie trafiliście na książkę przy pierwszym wydaniu, teraz macie taką okazję. Książka radzi, jak uniknąć zachorowania na nowotwór, w jaki sposób odżywiać się podczas terapii, szybko wrócić do zdrowia i uniknąć nawrotów choroby. Jest to dieta DGD, czyli Dr Grace Diet, która polega na pełnym przyswajaniu wartości odżywczych z pożywienia, eliminuje ona całkowicie toksyny z organizmu, działa odkwaszająco, oczyszcza i regeneruje ciało. Bardzo solidnie książka opisuje czasy, w jakich przyszło nam żyć, choroby, jakie mogą nas dotknąć, odkrywa przed nami tajemnice komórek ciała człowieka, a także odpowiada na pytania dotyczące genów i naszego stylu życia. Przerażająca produkcja masowa nie liczy się z dobrostanem zwierząt i ludzi, kładzie nacisk na zysk, zatem, czy chcemy żywić się jedzeniem pochodzącym z takich fabryk i korporacji?  Zmieniając podejście do jedzenia, dajemy sobie szansę na dłuższe życie i zdrowie, autorka podkreśli, iż jelita, to nasz drugi mózg. Podaje rady, wskazówki, ale też proste przepisy, które możemy wykorzystać we własnej kuchni. Polecam bardzo książkę Każdy kęs ma znaczenie. Dieta doktor Grace, ja zaczytałam się w niej totalnie, odkryła przede mną wiele aspektów i zainspirowała do jeszcze głębszego poznawania mojego jedzenia. 

 
Zdrowie z natury. Kawy i herbaty z łąk i lasów 

Katarzyna Mikulska i Artur Bokła
Premiera: 3 kwietnia 2019
Wydawnictwo: Pascal
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 312


Zdrowie z natury. Kawy i herbaty z łąk i lasów, autorstwa Katarzyny Mikulskiej i Artura Bokła, to mój książkowy hit i skarb w mojej biblioteczce! Kocham zioła od lat, zbieram je o każdej porze roku, magazynuję, suszę, tworzę napary, odwary i inne cuda, zatem książka jest wprost idealna dla mnie. Zachwycają tu przepiękne zdjęcia, ale też wspaniałe przepisy i wskazówki. Naturalne herbaty i kawy, tworzone przez nas samych, smakują najlepiej, nie obciążają portfela, ale co ważne są zdrowe i nasz organizm je kocha. Oczywiście zioła to także wspomaganie leczenia przeróżnych chorób, ale też oczyszczenie organizmu i wiele innych właściwości. Cenię tę książkę za inspiracje, ale tez za to, ze kusi, by udać się na łąkę, do lasu, gdzie czekają na nas cuda natury. Przepisy są tu przedstawione idealnie, prosto i dokładnie, dzięki temu naprawdę każdy znajdzie tu coś dla siebie. Autorzy, to prawdziwy miłośnicy natury i ziół, prowadzą warsztaty na temat zdrowego odżywiania, zielonej i historycznej kuchni, warto poznać ich punkt widzenia i skusić się na książkę. Mamy tu zarówno dział herbat, jak i dział kawy. Mimo, iż naprawdę dużo zbieram ziół i tworzę własne kompozycje, znalazłam tu wiele inspiracji. Które przepisy zainteresowały mnie najbardziej? Herbata miętowo-sosnowa z pędami sosny w czekoladzie, herbata z korzeni babki, kawa z mniszka lekarskiego, kawa z cykorii z wiśnią i lodami, ale są tu też przepisy na nalewkę z czeremchy, czy mus konfiturę pomarańczową. Świetnym pomysłem jest dodanie na końcu książki tabeli zbioru surowców roślinnych. Dla mnie pozycja obowiązkowa dla maniaków zielarskich, poznajcie ją koniecznie. 



środa, 15 maja 2019

Moja pielęgnacja skóry z wspaniałymi, naturalnymi olejkami do masażu Kneipp - Olejek do masażu Ylang-Ylang oraz Diabelski pazur – Domowe spa!

Maj obecnie nie rozpieszcza nas pogodą, zatem polecam we własnym, domowym spa, dać skórze troszkę rozkoszy, zrelaksować się i skorzystać z masażu!


Olejki do ciała, są stałym kosmetykiem w mojej kosmetyczce, kocham je za działanie, jakie dają mojej skórze, kocham je o każdej porze roku, jestem totalną maniaczką olejową. Olejowe mieszanki, w postaci olejków niemieckiej marki Kneipp, nie zawodzą mnie od lat, zachwycają zapachami, składem i efektami, jakie dają. Kneipp jest dla mnie mistrzem w temacie umilaczy kąpielowych oraz olejków do ciała, cudeńka te bez problemu kupić można w drogeriach sieciowych, takich, jak Hebe, czy Rossmann, także wypróbujcie koniecznie. Olejki do masażu, o których u mnie więcej dziś, zawierają certyfikowane składniki, naturalne, roślinne ekstrakty, mają przyjazną środowisku, etyczną misję i nie są oczywiście testowane na zwierzętach. Są to kosmetyki bez silnych konserwantów, olejów parafinowych, silikonów, czy innych niepotrzebnych sztucznych dodatków. Zarówno olejek do masażu Ylang-Ylang, jak i Diabelski pazur, niezwykle przyjemnie się aplikują, momentalnie, pięknie ujędrniają skórę, poprawiają jej elastyczność, nawilżają i zmiękczają. Olejki sprawdzają się u mnie nie tylko do masażu, ale też doskonale przy codziennej pielęgnacji od stóp do głów. Mieszczą się w typowej dla marki, poręcznej, przezroczystej, szklanej buteleczce o pojemności 100 ml. Dokładna aplikacja olejku, jest możliwa, dzięki obecności plastikowej nakładki, która precyzyjnie pozwala nam zawsze dozować produkt, olejek wydobywamy bez problemu oraz nie ma obawy przed wylaniem się produktu. Na ekologicznym kartoniku znajdziemy informacje na temat każdego olejku, jego właściwości i naturalne składy obu kosmetyków. 


W skład olejku do masażu Ylang-Ylang, wchodzi olej z nasion słonecznika, olej ze słodkich migdałów, witamina E, olej jojoba, czy oczywiście olejek Ylang Ylang. Jestem zakochana w tym kosmetyku, pachnie egzotycznie, bosko, ciepło, otulająco, zmysłowo. Uwielbiam ten olejek za szybkie wchłanianie, skóra po aplikacji, czy masażu z nim, jest bardziej miękka i miła w dotyku. To ideał na tegoroczny, zimny maj! Olejek do masażu Diabelski pazur, to kolejny ideał w olejowych mieszankach. Moja skóra uwielbia go szczególnie po kąpieli, polecam wypróbować go nie tylko przy masażu całego ciała, ale także na lekko zwilżone ciało, to prawdziwe, domowe spa. Jest to delikatny kosmetyk, zawierający olej z nasion słonecznika, olej ze słodkich migdałów, witaminę E, ekstrakt roślinny z korzenia diabelskiego pazura, ale także olejek lawendowy, eukaliptusowy, paczulowy, miętowy, czy cytrynowy. Działa kojąco na skórę, relaksuje i działa rozluźniająco, świetny także na bóle stawów, czy mięśni. Oba olejki Kneipp naprawdę uwielbiam, są to piękne, bezpieczne kosmetyki do całego ciała, które mnie nie zawodzą, wszechstronne i wielozadaniowe, jeśli jeszcze ich nie znacie, koniecznie musicie nadrobić!


Inne spojrzenie na twórcę Apple - Nadgryzione jabłko - Steve Jobs i ja. Wspomnienia Chrisann Brennan - Wydawnictwo Kompania Mediowa

 Jesteście posiadaczami sprzętów amerykańskiej firmy Apple? Wasz Mac, czy iPhone, iPad, Apple Watch, czy iPod są towarzyszem Waszych codziennych czynności? Warto zatem byście poznali książkową nowość o słynnym twórcy Apple.

Nadgryzione jabłko - Steve Jobs i ja.

Wspomnienia - Chrisann Brennan
Tytuł oryginalny: The Bite in the Apple
Tłumaczenie: Barbara Gadomska, Wanda Gadomska
Premiera: 24 kwietnia 2019
Wydawnictwo: Kompania Mediowa
Oprawa: miękka
Ilość stron: 328


Nadgryzione jabłko. Steve Jobs i ja. Wspomnienia napisała Chrisann Brennan, kobieta, która opowiedziała o twórcy Apple w sposób inny, niż dotychczas. Książka na pewno nie umknie Waszym oczom w księgarni, bowiem jej okładkę zdobi czarno-biała fotografia słynnego Steve`a Joba, pozycja miała swą premierę niedawno, bowiem 24 kwietnia, zatem poszukajcie jej koniecznie. Są to bardzo osobiste wspomnienia, unikalne i naprawdę szczere, Chrisann Brennan była pierwszą żoną Joba, urodziła także jego pierwsze dziecko, do którego przez wiele lat on sam się nie przyznawał. Jaki był naprawdę ten wizjoner technologiczny? Autorka poznała legendarnego Jobsa, gdy był jeszcze bardzo młody, już wówczas wykazywał szczególne cechy charakteru, był uparty, dociekliwy, zdeterminowany, a jednocześnie bardzo uroczy, pełen życiowej energii, to spowodowało, iż Brennan pałała do niego uczuciem. Ze względu na te, unikalne wspomnienia, warto przeczytać tę książkę, jest tu mnóstwo ciekawych i nowych faktów, książka pokazuje sprzeczności, jakie reprezentował Jobs, ukazuje jego ludzką naturę, emocje, uczucia, ale też szarości, przykrości, jakie przyszło kobiecie przeżyć u jego boku. Są to bardzo osobliwe i ciekawe wspomnienia, warto sięgnąć po Nadgryzione jabłko, by zobaczyć, że nawet geniusze skrywają prawdziwie i ludzkie do bólu oblicze.


wtorek, 14 maja 2019

Mój hit! Przedpremierowo – Gorąca, książkowa nowość - Oszukana - Magda Stachula - Wydawnictwo Edipresse Książki – Polski, genialny kryminalny thriller!

Przedpremierowo dziś u mnie genialna, polska powieść dla miłośników ciemniejszych zakamarków współczesnej, rodzimej literatury, do których i ja z wielką dumą należę.


Oszukana - Magda Stachula
Premiera: 15 maja 2019
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 368


Książkę zatytułowaną Oszukana, napisała polska pisarka Magda Stachula. Powieść powodowała szybsze bicie mojego serca już przy zapowiedziach Wydawnictwa Edipresse Książki, czekałam na jej premierę z wielką niecierpliwością. U mnie zawitała przed premierą, zatem oczywiście od razu się do niej dobrałam. Powieść ma swą premierę 15 maja, czyli już jutro, koniecznie polujcie na nią, to absolutnie genialna pozycja dla fanów mrocznych klimatów, miłośników kryminałów, sensacji, ciemnych thrillerów, ale też polskiej, ciekawej literatury współczesnej. Oszukana skusi Was na półkach księgarni w nowościach, zdobi ją świetna, mroczna okładka, na której widnieje postać dziewczyny z parasolem, na uwagę zasługują też wykończenia drukarskie lakierem, które nadają okładce oryginalnego i ciekawego wyglądu. Zawsze doceniam także aspekt wizualny książki, na który przecież zwraca chyba każdy nałogowy czytelnik, wizualnie zatem powieść również zachwyca.


Jest to mój pierwszy raz z autorką, choć Magda Stachula ma już na swym koncie trzy, ciekawe powieści: Idealna, Trzecia oraz W pułapce, jak które zapewne nadrobię. Autora jest absolwentką judaistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, mieszka wraz z mężem i synami w Krakowie, jej powieści zawsze wzbudzają spore zainteresowanie, jak będzie tym razem? Myślę, że Oszukana szybko zdobędzie status bestsellera, jest to bowiem naprawdę świetna powieść, która naprawdę totalnie wciąga, intryguje i co ważne trzyma w napięciu. Czyta się ją płynnie, z wielką przyjemnością, krok po kroku totalnie wchłaniając się w świetnie skrojoną, ciekawą fabułę. Książka napisana jest przystępnym językiem, a całość dynamizują liczne dialogi i intrygująca narracja. Rozdziały pogrupowane są imionami, wraz z datą i miejscem. Wiecie, gdzie na mapie Polski, znajduje się Trójstyk granic na Bugu? Jest to miejsce, gdzie spotykają się granice Polski, Białorusi i Ukrainy, to tu właśnie rozpoczynamy powieść, ludzkie zwłoki Bug wyrzuca na brzeg rzeki w marcowy poranek. Bardzo tajemniczy początek książki, wprowadza nas w jej świat i bohaterów, jest to przerzucająca się czasowo relacja z perspektywy Leny i Emila, później dochodzi także perspektywa Nikodema. Lena Romanowska ma prawie dwadzieścia trzy lata, kocha fotografię, obecnie wraz ze starszym o dwadzieścia lat chłopakiem Nikodemem i labradorem Biszkoptem, mieszka w pięknym domu nad jeziorem Powidzkim niedaleko Gniezna. Jednak jej codzienność, to nie tylko codzienne przyjemności młodej kobiety, ale też ciągłe obawy, podejrzenia, ukrywanie się, wewnętrzny strach i myśli o przeszłości, od których nie może uciec, kłamstwo i tajemnice, mieszają się tu z prawdziwym życiem. Nikodem w ogóle mnie nie znam nic o mnie nie wie. Wierzy w mój wizerunek, który stworzyłam dla niego w najdrobniejszych szczegółach. (…) gdyby wiedział, kim jestem i co zrobiłam. Przenosząc się do roku 2018, dowiadujemy się, jak zniknęła Lena zaledwie kilka miesięcy temu, będąc koleżanką i współlokatorką Emila, który skrywał uczucia do niej. Oszukana wciąga, jak szalona, nie sposób oderwać się od lektury, zachwyca tu mroczny klimat, mnóstwo tajemnic i ciekawa fabuła, to iście rasowy, genialny thriller kryminalny, który polecam Wam z całego serducha!


piątek, 10 maja 2019

Nowość – Premierowo – Przepiękne i trwałe zapachy Arashe Parfums na wiosnę i lato w pięciu, magicznych odsłonach – Misam, Shaula, Alhena, Elnath i Hadar!

Jestem ciekawa, jakie zapachy perfum wybieracie wiosną i latem? U mnie są to przeróżne odsłony woni kwiatowych, kobiecych, słodkich, ale też intrygujących, egzotyczno-drzewnych. Dziś zapraszam Was w wonną podróż, w świat nowych zapachów Arashe Parfums, które królują u mnie premierowo!


Wybory, jakich dokonujemy, kupując perfum, zależą zawsze od wielu naszych, osobistych preferencji, Arashe Parfums, to aż pięć zapachów, pośród których z pewnością każda z nas, odnajdzie swą ukochaną woń. Istnieją także zapachy, które są na tyle uniwersalne i tak piękne, iż większość z nas nie przejdzie obok nich obojętnie. Piątka zapachów Arashe, to wody perfumowane, najwyższej klasy, genialnej jakości, polskie kosmetyki, które naprawdę zachwyciły mnie na wskroś, są one dostępne w sieci drogerii Natura, ale też w wielu, renomowanych salonach kosmetycznych i fryzjerskich. Kosztują 49,90 zł, zatem jest to wspaniały, doskonały w każdym calu zapach, dodatkowo w rozsądnej i przystępnej cenie. Z pewnością będą częstym gościem w mojej kosmetyczce i torebce, to polskie, piękne, trwałe zapachy z klasą. Arashe Parfums, przyciągną Wasze oko na półkach drogerii, pięknym, klasycznym designem, każdy z nich, otrzymujemy bowiem w eleganckim, biało-złotawym, dobrze zabezpieczonym folią kartoniku, zaś sam flakon zachwyca klasyczną oprawą, wysokiej jakości, przezroczystą buteleczką (50 ml), z dobrze spełniającym swą funkcję atomizerem. Na opakowaniu odnajdziemy oczywiście potrzebne informacje o kosmetyku, wraz z nazwą zapachu i składem. Flakony Arashe, są bardzo poręczne, przepięknie prezentują się na mojej perfumowej półeczce, złota nakładka, którą zamykamy zapach, dodaje im klasycznego piękna i elegancji. Pięć, pięknych i trwałych zapachów Arashe, to zestaw klasycznych, kwiatowych, owocowych, słodkich, ale też egzotyczno-drzewnych, ponadczasowych woni, wybierzcie pośród nich, swój ukochany.


Misam
W tym zapachu, momentalnie się zakochałam i choć polubiłam każdy zapach Arashe, Misam, stał się moim zdecydowanym faworytem, jest piękny, niesamowicie kobiecy, lekki, świeży, idealny. To woń świetna dla kobiety dynamicznej, niezależnej, radosnej. Za nutę głowy, odpowiada tu unikalny, świeży i energetyczny kwiat kaktusa, jego sercem jest boski jaśmin, kwiat róży i frezja, zaś bazą nuty drzewne oraz cedr. Zapach świetnie rozpyla się i wspaniale utrzymuje się na skórze, czy włosach, jest trwały i bardzo przyjemny, do tego bardzo uniwersalny, bowiem świetnie sprawdzi się zarówno na dzień, do pracy, na spotkanie z przyjaciółmi, ale też na elegancki wieczór, czy imprezę, uniwersalny i dla mnie przepiękny zapach.


Shaula
Hipnotyczny, uzależniający, boski zapach z kategorii, fioletowych zapachów eleganckich i esencjonalnych. Nuta głowy to w tym wypadku liść czarnej porzeczki, nuta serca głęboka róża i frezja, zaś nuta bazy, to wanilia, paczula i nuty drzewne. Shaula, to ideał zapachu na wieczór, ciepły, romantyczny, nienachalny, obok niego nikt nie przejdzie obojętny. Jednocześnie to lekki zapach, w którym zakocha się niejedna kobieta.


Alhena
Świetny, bardzo aromatyczny zapach z nutami owocowymi. Cudowny i bardzo trwały, woń zachwyci kobiety kochające zapachy nowoczesne i eleganckie zarazem. To boski miks, w którym za nutę głowy, odpowiada świeżutka mandarynka, jaśmin i pikantny imbir, za nutę serca sól i słodka wanilia, zaś za nutę bazy intrygujący kaszmir i ciepłe drzewo sandałowe. Jest to bardzo oryginalny i uzależniający zapach, tajemniczy i głęboki.


Elnath
Jak tylko powąchałam go po raz pierwszy, wiedziałam, że bardzo się polubimy. Elnath, to magia, w której znajdziemy w nucie głowy pieprz różowy i kwiat pomarańczy, w nucie serca kawę, jaśmin i lukrecję, w nucie bazy zaś wanilię, paczulę, cedr i kaszmir. Lekki, zmysłowy, bardzo kobiecy zapach, zaskakujący i trwały, idealnie utrzymuje się na ubraniach, zachwyca i intryguje, bardzo pięknie rozwija się na skórze, czuć tu aromatyczną kawę, świeże pomarańcze, kwiat jaśminu, ale nuta poczuli i cedru daje mu ciepłą moc. Boski zapach, który spodoba się na pewno wielu nawet wybrednym noskom.


Hadar
Mmmm Hadar, to uwodzicielski, ponadczasowy, bardzo kobiecy zapach! Na cóż składa się ów zapach? Nuta głowy, to migdał i kawa, nuta serca tuberoza i jaśmin, zaś nuta bazy fasolka tonka, kakao, drzewo sandałowe i wanilia. Wydawać by się mogło wybuchowa mieszanka, wszystko zaś łączy się tu w idealną całość, zapach zachwyca, jest oryginalny i naprawdę unikalny. Dodaje siły i pewności siebie, otula wspaniałym, rozwijającym się zapachem i działa na zmysły, podoba mi się też jego nazwa. Jest to świeży zapach, dobry na co dzień, do pracy, a jednocześnie przywodzący na myśl ciepłe, letnie wieczory z waniliową nutką, jestem nim zachwycona. Który zapach najbardziej Was zainteresował? Jestem ciekawa, jakie wonie wybieracie na słoneczne i ciepłe miesiące?


czwartek, 9 maja 2019

Maszyna szczęścia - Katie Williams - Wydawnictwo Edipresse Książki – Poznaj swój algorytm szczęścia!

Każdy z nas chce być szczęśliwy, czy zgodzilibyście się, gdyby przepis na spersonalizowane szczęście podawała Wam maszyna?

Maszyna szczęścia - Katie Williams
Tytuł oryginalny: Tell The Machine Good Night
Tłumaczenie: Anna Klingofer-Szostakowska
Premiera: 27 lutego 2019
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Oprawa: miękka
Ilość stron: 256


Książkę zatytułowaną Maszyna szczęścia, napisała Katie Williams. Powieść świetnie uzupełnia współczesną literaturę o wątek panującej i wszechobecnej technologii, która dominuje nad człowiekiem, a nawet nim kieruje. Książka zwróci Wasza uwagę okładką z intrygującym okiem, czy to oko maszyn i sprzętów, które wciąż patrzą na nas i dyktują nasze zachowania? W dzisiejszym świecie, gdzie każdy ma zawsze milion spraw, jest wiecznie zajęty, szczęście jest towarem deficytowym, łapiemy się każdej okazji, by choć chwilę poczuć je, czy człowiek jest w stanie poddać się sugestiom maszyny i według niej funkcjonować?


Pearl jest prężnym pracownikiem firmy Apricity Corporation, która oferuje test na szczęście, gwarantując, iż jeśli będziemy stosować się do zaleceń, będziemy szczęśliwy. Kobiecie satysfakcję daje praca, zaś prywatnie często martwi się, nie tylko o siebie (jest po rozwodzie), ale też o syna Rhetta, z którym musi odwiedzać lekarzy, on sam także ma własne problemy, czy zatem technologia Apricity będzie na to lekiem? Maszyna szczęścia, radzi dokładnie, co należy robić, by osiągnąć i doznać szczęście, mamy więc zalecenia takie jak: jedz mandarynki, układaj świeże kwiaty, przejedz się nocnym autobusem, spędzaj czas z siostrą, jedz miód, przytulaj niezręcznie każdego kogo spotkasz. Czyż to nie przerażająca wizja wiecznie inwigilowanej i sterowanej ludzkości? Gdzie sami nie potrafimy odnaleźć szczęścia, dobrej drogi i przyjemności z życia? Powieść przestrzega nas przed takim obrotem spraw, czy nie nazbyt często widzimy obecnie ludzi z komórkami, tabletami przed oczyma, wgapionych w gry, wirtualny, osaczający świat bardziej niż w otaczającą rzeczywistość?


środa, 8 maja 2019

Mama na roślinach - Dieta wegetariańska i wegańska dla kobiet w ciąży i mam karmiących piersią - Asja Michnicka - Wydawnictwo Buchmann – Wegetarianka, weganka w ciąży?

Jeśli czytanie mojego bloga częściej, z pewnością wiecie, iż jestem wegetarianką, wykazującą częste, wegańskie upodobania. Bardzo cieszy mnie obecny, dobry trend, a nawet niech będzie moda w żywieniu, jakim jest przechodzenie coraz większej ilości osób na dietę roślinną. 


Mama na roślinach - Asja Michnicka
Dieta wegetariańska i wegańska dla kobiet w ciąży
i mam karmiących piersią
Premiera: 3 kwietnia 2019
Wydawnictwo: Buchmann
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 272


Mama na roślinach - Dieta wegetariańska i wegańska dla kobiet w ciąży i mam karmiących piersią, to książka, której autorką jest Asja Michnicka. To innowacyjna pozycja dla przyszłych mam, kobiet, które planują ciążę lub już karmią swoje maluszki i chcą odżywiać się etycznie, wegetariańsko i wegańsko. Książka jest przewspaniale wydana, jak zawsze Wydawnictwo Buchmann, zadbało o każdy szczegół, są to przepiękne grafiki, zdjęcia i rzetelna wiedza. W księgarni książka zwróci Waszą uwagę piękną okładką, z które płynie matczyna miłość, mama trzyma w ręku misę pełną bobu. Jest to naprawdę jedyna w swym rodzaju książka, warto zatem po nią sięgnąć. Asja Michnicka jest nie tylko mamą, ale też aktywistką, również bloguje, wspiera mamy na licznych spotkaniach i warsztatach, mieszka w mieście, ale blisko lasu, ma też dwa psiaki i kotka. Autorka porusza liczne tematy związanie z macierzyństwem, nie tylko dotyczące diety, ale też kamienia, porodu, czy noszenia dzieci.


Mnóstwo razy czytałam i słuchałam, że ciąża, to czas, gdy każda przyszła mama musi jeść mięso, a wychowanie dziecka, nie może odbyć się bez karmienia go mięsem właśnie, są to wyssane z palca tezy, niepoparte żadnymi, prawdziwymi opiniami. Książka Mama na roślinach. Dieta wegetariańska i wegańska dla kobiet w ciąży i mam karmiących piersią, jest tego najpiękniejszym dowodem. Dzięki niej rozwiejemy wszelakie wątpliwości, poszukamy inspiracji i sami przygotujemy dobre, zdrowe, wegańskie i odpowiednio zbilansowane posiłki dla siebie i dla maluszka. Dieta roślinna jest bezpieczna i dobra, zarówno dla przyszłych mam, jak i dla dzieci w każdym wieku i na każdym etapie życia. Książka odpowiada na szereg trudnych pytań o ciążę, o ten trudny dla wielu kobiet czas oczekiwania, radzi, jak dawać sobie radę z problemami, odpowiada, czy bezpieczna dieta roślinna, da nam odpowiednie źródło, by maleństwo rosło zdrowe i szczęśliwie przyszło na świat. Znajdziemy tu praktyczne i przydatne tabele takie jak źródła żelaza w żywności, źródła witaminy C, wapnia, czy cynku, są tu tez wskazówki, jak świadomie przygotować się do ciąży, jak odżywiać się, dobrze przeżyć poród, karmić piersią, a finalnie zapoznać się z licznymi, wspaniałymi przepisami. Mamy tu przepisy głownie na dania wegańskie, zarówno śniadaniowe, pasty na chlebek, jak i koktajle, ale też przekąski, zupy, dania główne, mamy tu też wegańskie słodkości. Szczególnie wpadły mi w oko przepisy na ciecierzycowe muffiny, pastę z buraka i awokado, wegańskie mango lassi, ale też ser z nerkowców, naleśniki jaglane i lody bananowe. W przemowie książki, dietetyk Iwona Kibil, pisze: To bardzo wartościowa pozycja wzbogacona o ciekawe i dobrze zbilansowane przepisy. Myślę, że każda przyszła mama powinna ją przeczytać. Zgadzam się z tym, polecając Wam tę świetną książkę, która mam nadzieję, złamie kolejne uprzedzenia, mity i otworzy umysł i serce wielu kobietom!