wtorek, 7 lipca 2020

Pierwszy raz w mojej kosmetyczce i ideał na lato z topestetic.pl - Selvert Thermal - Balsam po opalaniu - After Sun Lotion z aloesem i pantenolem!

Zawitało słoneczne lato, zatem pewnie wiele z Was wybiera się w wakacyjne i weekendowe podróże, by korzystać z pogody. Po ekspozycji skóry na słońce, warto ją prawidłowo pielęgnować, bez tego, szybko może przesuszać się i podrażniać, zwłaszcza, gdy zapomnimy o jej ochronie. Dziś chciałabym Wam polecić ciekawy kosmetyk, który idealnie sprawdza się u mnie właśnie po słonecznym dniu.


Balsam po opalaniu marki Selvert Thermal, oczarował mnie działaniem, wspaniale nawilża i koi skórę, to ideał na lato, dla każdego, kto chce prawidłowo pielęgnować skórę, ale jednocześnie dłużej cieszyć się piękną opalenizną. After Sun Lotion, dostępny jest w sklepie topestetic, obecnie w promocyjnej cenie 69,00 zł, warto się na niego skusić, ale też pobuszować po sklepie, który oferuje najwyższej jakości dermokosmetyki ciekawych marek, zarówno do pielęgnacji, jak i makijażu, sklep nie zawodzi mnie nigdy, pakując zamówienia w ekologiczny sposób i wrzucając sporo gratisów w postaci próbeczek. Marka Selvert Thermal, debiutuje u mnie tymże balsamikiem, to szwajcarska firma, która ma w asortymencie sporo kusicieli do kompleksowej pielęgnacji skóry.


Po ekspozycji skóry na słońce, po tak zwanej kąpieli słonecznej, koniecznie należy zadbać o naskórek. Balsam po opalaniu mieszka on w pionowej tubce (75 ml), zamykanej na zieloną nakrętkę, aplikacja kosmetyku jest wygodna i szybka. Na opakowaniu odnajdziemy informacje na temat balsamu i oczywiście skład. Kosmetyk należy do linii Protector Barier, w której odnajdziemy kosmetyki zarówno po opalaniu, jak i do opalania. Preparat zawiera sok z liści aloesu, allantoinę, panthenol, witaminę E, bisabolol, aktywator opalania oraz wodę termalną, które doskonale nawilżają, odżywiają, zmiękczają skórę i pielęgnują ją, balsam przedłuża też piękną opaleniznę. Kosmetyk dedykowany jest do każdego rodzaju skóry, możemy go stosować przy pielęgnacji całego ciała. Balsam ma delikatną i miękką konsystencję w białym kolorze, idealnie rozprowadza się po skórze i wchłania. Obcowanie z nim umila delikatny, letni zapach, nie ukrywam, iż bardzo się z nim polubiłam. Znacie to cudeńko? 
Jestem ciekawa, jakie kosmetyki towarzyszą Wam latem?





poniedziałek, 6 lipca 2020

Letnia PREMIERA, już jutro! Wydawnictwo Szara Godzina - Cytrusowy gaj – Katarzyna Kielecka – Już od 7 lipca w księgarniach!

Już jutro, czyli 7 lipca, swą gorącą, słoneczną premierę, będzie miała nowa, intrygująca powieść od Wydawnictwa Szara Godzina. Nowością jest wyczekiwana przeze mnie powieść, autorstwa polskiej pisarki Katarzyny Kieleckiej, pod wspaniałym tytułem Cytrusowy gaj!


Ada, nauczycielka w przyszpitalnej szkole, wiedzie szczęśliwe życie u boku Jacka. Planuje ślub, jednocześnie angażując się w opiekę nad dziećmi z chorobami onkologicznymi. Jej narzeczony całą uwagę koncentruje na karierze w firmie farmaceutycznej, by już na starcie zapewnić rodzinie stabilność finansową. Na szpitalnym oddziale krzyżują się ścieżki Ady i Jacka, ciężarnej Majki, nastolatka z białaczką oraz wolontariusza Bartka. Tymczasem wokół bohaterki narasta seria niepokojących wydarzeń, których źródło kryje się w dramacie sprzed dwudziestu lat. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jak wielkie grozi jej niebezpieczeństwo. Czy Ada odważy się stanąć twarzą w twarz z bolesną przeszłością i skomplikowaną teraźniejszością, by ochronić swoje życie i spełnić marzenia? Cytrusowy gaj to opowieść o różnych odcieniach przyjaźni i miłości, o rozczarowaniu i nadziei, a także o tym jak wiele sekretów, wyzwań i niespodzianek niesie ze sobą życie.


Obyczajowa powieść Cytrusowy gaj z przepiękną okładką, to pozycja, na którą bardzo czekałam, cenię bowiem emocjonalną twórczość Katarzyny Kieleckiej. Autorka tworzy od lat mniejsze formy literackie, wiersze, opowiadania, scenariusze przedstawień dla dzieci i przede wszystkim doskonałe powieści obyczajowe, na co dzień jest mamą, pracownikiem banku i pedagogiem, mieszka w Łodzi. Koniecznie wypatrujcie u mnie recenzji tej powieści, ja już nie mogę się doczekać jej lektury!



piątek, 3 lipca 2020

Kremowe cudeńko na lato z topestetic.pl i nowa marka w mojej kosmetyczce - Dottore - City Sun SPF50+ Przeciwsłoneczny krem ochronny do twarzy!

Mam nadzieję, że latem pamiętacie o szczególnej i troskliwej pielęgnacji skóry zarówno twarzy, jak i całego ciała. Przede wszystkim potrzebuje ona teraz ochrony i nawilżania, zatem w mojej kosmetyczce zawitał krem ochronny, który jednocześnie dba o ochronę, ale też działa kojąco i dobrze nawilża.


Przeciwsłoneczny krem ochronny do twarzy City Sun SPF50+ debiutującej u mnie marki Dottore, stał się moim letnim ulubieńcem. Wybierając się na wakacje, zarówno nad morze, czy w nasze, piękne, polskie góry, zawsze należy dbać o ochronę skóry przed szkodliwym wpływem promieni słonecznych. Dotyczy to także tych, którzy jak ja, słoneczne dni, spędzają w dużym mieście, bowiem krem Dottore, chroni nie tylko przed promieniowaniem UVA i UVB, ale też mamy tu ochronę Blue Light, dla pracujących przez urządzeniami elektronicznymi, monitorami, ze smartfonem, czy tabletem w ręku. Ja od zawsze, jestem zwolenniczką ochrony skóry przez cały rok, chronię się przed słońcem, jak mogę i nie opalam się. Z pomocą przychodzą mi oleje naturalne i kosmetyki z wysokimi filtrami. 


Asortyment marki Dottore, dostępny jest w świetnym, polecanym przeze mnie sklepie topestetic, który jak zawsze latem, kusi niesamowitą ilością, intrygujących, najwyższej jakości dermokosmetyków, idealnych na letni czas. Mamy tu ciekawe marki, kosmetyki do pielęgnacji i makijażu, ale też suplementy, warto pobuszować i wybrać coś dla siebie. Przeciwsłoneczny krem ochronny do twarzy City Sun SPF50+, kosztuje 109,00 zł i jest wart każdego grosika. Jest to pierwszy kosmetyk tej firmy u mnie, Dottore, to polska marka, łącząca w sobie jakość ze skutecznym działaniem i bezpieczeństwem produktów. Krem działa na wielu płaszczyznach, dobrze chroni, ale też wzmacnia odporność skóry, nawilża i odmładza. Zawiera najlepszy, stosowany przeze mnie zawsze, wysoki filtr 50+, będzie zatem świetnym kompanem skóry podczas słonecznego lata, ale tez przez cały rok. Świetny będzie do każdego rodzaju skóry, nawet do tej szczególnie wrażliwej. Mieszka w poręcznej, białej buteleczce (50 ml) tyou air-less, dodatkowo zapakowano go w słoneczny kartonik, zawierający informacje o kosmetyku, w tym również i skład. Krem zawiera niacynamid, kompleks antyoksydacyjny city, w tym jest witamina E, winogrona, ginkgo biloba i herbata yerba mate, mamy tu też ektoinę, olej arganowy, czy glicerynę. City Sun SPF50+ ma bardzo lekką, konsystencję, idealnie rozprowadza się po skórze, szybko wchłania, dając skórze pięknego, słonecznego, delikatnego zapachu. Krem nie bieli, a po jego użyciu moja skóra jest miękka i rozświetlona, gotowa na mój podkład mineralny. To prawdziwe, kremowe cudeńko na lato, ochrona i pielęgnacja najwyższej jakości, znacie ten krem? Macie w tym temacie swój ulubiony kosmetyk? 



czwartek, 2 lipca 2020

Nowość Wydawnictwa Szara Godzina - Bo trzeba żyć. Rodzina - Ewa Szymańska – Trzeci tom pięknej sagi rodzinnej na lato!

W propozycjach książkowych, które polecałam Wam na wakacje, pojawiła się nowość Wydawnictwa Szara Godzina, oto powieść autorstwa polskiej pisarki Ewy Szymańskiej pod tytułem Bo trzeba żyć. Rodzina!


Bo trzeba żyć. Rodzina - Ewa Szymańska
Tom 3 Sagi - Bo trzeba żyć
Premiera: 18 czerwca 2020
Wydawnictwo: Szara Godzina
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 352


Powieść Bo trzeba żyć. Rodzina, już od 18 czerwca dostępna jest w księgarniach zarówno stacjonarnych, jak i internetowych. To kolejna część pięknej sagi rodzinnej pióra Ewy Szymańskiej, która już zdobyła sporą rzeszę miłośników. Trzeci tom, zdecydowanie polecam przeczytać po lekturze Bo trzeba żyć. Apolonia oraz kontynuacji Bo trzeba żyć. Gabrynia, nie ukrywam, iż z niecierpliwością wypatrywałam Bo trzeba żyć. Rodzina, czekając na dalsze losy bohaterów. Powieść kusi oko piękną, scalającą klimatem całą sagę okładką, poszukajcie jej koniecznie robiąc zakupy czytelnicze na lato. Autorka sagi, Ewa Szymańska urodzona jest i wychowana na Podlasiu, ma dwie dorosłe córki, interesuje się historią, czas lubi spędzać w domowych zaciszu z kieliszkiem czerwonego wina, kocha też podróże, muzykę i swój ogródek.


Pierwszy tom sagi, zapoznał mnie ze szlachcianką Apolonią Niemyjską, która wyszła za zamożnego chłopa Franciszka Bąka, tom drugi obfitował już w losy ich dzieci, a przede wszystkim zdolnej córki - Gabryni. W Bo trzeba żyć. Rodzina, obserwujemy już ciężkie czasy powojenne i to, jak rodzina radzi sobie w trudnym okresie. Ponownie mamy tu do czynienia z powieścią z kręgu literatury obyczajowej z historią i malowniczym Podlasiem w tle, jest tu miłość, emocje, ale też życiowe, rodzinne historie, pełne ciekawych, znanych nam z poprzednich tomów bohaterów. Jesteśmy świadkami kolejnych wydarzeń po wojnie, które dotykają rodzinę Apolonii, widzimy także 21-letnią Gabrynię, która próbuje odnaleźć swoje miejsce w powojennej rzeczywistości pod rządami rosyjskimi, ratując polskie książki, ale też spoglądając w stronę miłości i własnej rodziny. Polecam Wam tę piękną sagę i nowy jej tom, to doskonała literatura obyczajowa z historią w tle i wspaniała, niebanalna lektura na wakacje, czy urlop!

 

wtorek, 30 czerwca 2020

KSIĄŻKA NA LATO! Lato z nowościami Wydawnictwa Szara Godzina - Książki, które warto zabrać na wakacje i urlop – Kryminał, romans, powieść historyczna i obyczajowa!

Mamy piękne lato, to czas urlopów, wakacyjnych wyjazdów, pobytów na działce i co za tym idzie, więcej czasu wolnego, w którym, jak co roku, polecam nadrobić książkowe zaległości! W związku z tym, postanowiłam polecić Wam książki cenionego przez mnie Wydawnictwa Szara Godzina idealne na letnią lekturę, są to świeżutkie nowości, których koniecznie musicie poszukać na półkach stacjonarnych, jak i internetowych księgarni, naprawdę warto!


Zacznę od świeżutkiej i cieplutkiej jeszcze nowości! Powieść Bo trzeba żyć. Rodzina, autorstwa Ewy Szymańskiej od 18 czerwca, dostępna jest w księgarniach. Jest to trzecia już części pięknej sagi rodzinnej, pióra tejże polskiej pisarki. Po lekturze Bo trzeba żyć. Apolonia oraz kontynuacji Bo trzeba żyć. Gabrynia, nie ukrywam, iż wypatrywałam kolejnego tomu Bo trzeba żyć. Rodzina. Pierwszy tom, poznał czytelnika ze szlachcianką Apolonią Niemyjską, która wychodzi za zamożnego chłopa Franciszka Bąka, drugi obfitował już w losy ich dzieci, a przede wszystkim zdolnej córki Gabryni. Tym razem obserwujemy już czasy powojenne i to, jak rodzina radzi sobie w ten trudny czas. Wypatrujcie u mnie recenzji tej książki, bowiem wczoraj skończyłam jej lekturę!


Historia Adeli, czyli dwutomowa powieść Anety Krasińskiej Adela. Krok w przeszłość i Adela. Krok w przyszłość, światło ujrzała 21 maja tego roku. To idealna propozycja książkowa dla każdej kobiety, miłośniczki emocjonalnej i życiowej współczesnej, rodzimej literatury obyczajowej. Wchodzimy tu w świat współczesnych relacji międzyludzkich, emocji, rodzinnych sekretów i życia, które zawsze zaskakuje każdego z nas nagłymi zdarzeniami. Adela Witt jest bardzo ciekawą literacką bohaterką, z którą czytelnik poznaje się, gdy jest właśnie po porodzie, ma synka Pawełka, wokół krąży teściowa i mąż. Szybko zaś robimy tytułowy krok w to, co działo się w przeszłości, gdy Adela, jako dziewczynka, w sylwestrową noc, nagle straciła obojga rodziców. Świat Adeli runął, trafia do domu dziecka i rozpoczyna życie pełne przeszkód, rozczarowań, emocjonalnych przeżyć, które mocno dotykają, ale też niespodzianek, bo trzeba przyznać, iż dziewczyna naprawdę umie walczyć o swój los. Po latach spotyka ciotkę Patrycję, siostrę ojca, odżywają smutne wspomnienia i choć jej życie skręciło w lepszą stronę, Adela potrzebuje prawdziwej miłości. Po przeczytaniu pierwszego tomu, momentalnie sięgnęłam po drugi, fabuła bowiem wciąga jak szalona. Obserwujemy z ciekawością dalsze, często trudne i pełne naprawdę mocno zaskakujących zwrotów akcji, losy Adeli i jej rodziny. Dwutomowa powieść Anety Krasińskiej, to absolutnie doskonała współczesna literatura obyczajowa, pełna palet emocji, wciągająca i ujmująca jednocześnie.


Kwietniowa premiera Podróże serc, autorstwa Agnieszki Panasiuk, to książka malowana podlaskimi krajobrazami. Debiutancka powieść tejże pisarki, z pewnością trafi w gusta miłośników powieści obyczajowych, ciepłych, naładowanych emocjami, wzruszeniami, odnajdą się tu także fanki romantycznych nut, ale również spragnieni ciekawego, historycznego tła rodem z podlaskich i łowickich ziem XIX wieku i zaborów. Oto bogata ziemianka, panienka Joanna Wierzbicka, kobieta nie ma szczęścia w miłości, mężczyzna, którego kochała od dzieciństwa - Tadeusz, żeni się z inną dziewczyną - Basią. Joanna po latach, żyjąc samotnie, niespodziewanie otrzymuje wiadomość o testamencie Tadeusza, w którym wyznaczono ją, jako opiekunkę jego sześcioletniej córeczki Anieli Joanny Jastrzębowskiej. Anielka przeprowadza się do Wierzbickiej i o totalnie zmienia jej życie. Czy kobieta odnajdzie w sobie siłę, by pokochać dziewczynkę, której oboje rodziców zawiodło ją przed laty? Dziecko wprowadza w życie Joanny światło i radość, razem odkrywają one liczne uroki Podlasia, ale też zwyczaje charakterystyczne dla tego regionu. W życiu Joanny i Anielki pojawia się Marcin Czarnocki, który nieoczekiwanie również znacznie zmieni bieg wydarzeń. Jestem zauroczona książką Podróże serc, poszukajcie jej koniecznie tego lata!


Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu, to drugi tom serii Szlacheckie gniazdo, której autorką jest Monika Rzepiela. Miłośnicy współczesnej literatury pięknej, bazującej na ciekawym tle polskiej historii, do których i ja należę, z pewnością wypatrywali kontynuacji książki Szlacheckie gniazdo, która ukazała się w czerwcu ubiegłego roku. W pierwszej odsłonie serii, poznaliśmy losy Marysi, narodzonej chłopskim domu i szlachcianki Leontyny. Wkroczyliśmy w świat rodzinnych splotów wydarzeń, obserwując jednocześnie codzienne życie, zarówno pańszczyźnianych chłopów, jak i szlachty w osiemnastym wieku. Drugi tom, to już dorosła Marysia Konopka, jako mama niemowlaka Maurycego, Leontyna poślubiona przez niewiernego Sokołowskiego oraz Elwira, która ucieka, w pogoni za miłością. Barwna fabuła mknie na tle historii, mamy więc insurekcję kościuszkowską, upadek Rzeczypospolitej, ale także wojny u boku Napoleona Bonaparte. Doskonałe połączenie powieści obyczajowej z historycznym zacięciem, niebanalna lektura na letnie dni.


Teraz czas na kryminalny hit. Afrykański klucz, który napisała Iga Karst, to świetny, sensacyjny kryminał z nutą thrillera. Nie ukrywam, iż po lekturze powieści Zapach prawdy, z wielką niecierpliwością, wypatrywałam kolejnej książki tejże autorki z serii Pensjonat Biały Dwór. Powieść należy do kręgu mroczniejszych kryminałów z sensacyjnym zacięciem. Kryminalna seria Pensjonat Biały Dwór, w której spotykamy się z mecenas Anitą Herbst i komisarzem Michałem Orskim, rozpoczęła się książką Zapach prawdy, która była jednym z moich hitów książkowych 2018 roku, jeśli nie mieliście okazji jej przeczytać, koniecznie także musicie nadrobić. Fabuła powieści Afrykański klucz jest dynamiczna, świetnie skonstruowana, wciąga, jak szalona od pierwszej strony. Tajemnice, wiele niedopowiedzeń i ciekawe śledztwo, jest tu wszystko, co kryminalni maniacy pokochają. W swoim mieszkaniu umiera lekarka Elżbieta Budzanowska, która zajmowała się medycyną tropikalną, wyjeżdżała do Afryki, która była dla niej drugim domem i choć chorowała na raka, to nie on był powodem śmierci. Znany już z powieści Zapach prawdy, zdeterminowany komisarz Michał Orski, wkracza, by rozwiązać sprawę śmierci kobiety. Czy to, iż lekarka przed śmiercią badała okoliczności wypadku, w którym zginął jej mąż, ma tu jakieś znaczenie? Magdalena Budzanowska, córka lekarki, po śmierci matki, szuka pomocy u znanej nam już także, mecenas Anity Herbst. Sprawa ponownie łączy działania Herbst i Orskiego, a my z ogromną satysfakcją śledzimy postępy śledztwa i ciekawy finał. Kryminalne must have tego lata.


Ostatnią książką, po którą według mnie, warto sięgnąć latem, jest powieść Gruzowisko, która napisała Aleksandra Katarzyna Maludy, To emocjonalna powieść historyczna, która porusza i zostaje w pamięci. Mamy tu odradzająca się po okrutnej wojnie Warszawę, jest 1945 rok, zatem stolica przypomina tytułowe gruzowisko. Ludzie wracają do miasta, wśród nich jest Leon Zarzeczny i Ewa Lerska. Oboje noszą w sobie świeże emocjonalne rany i wspomnienia wojenne, ludzkie życie i psychika, jawi się także jako swoiste, metaforyczne gruzowisko. Leon przeżył powstanie warszawskie, teraz zderza się z nietypową rzeczywistością. Czteroletnia córeczka Ewy - Anna, pozostała w ZSRR, kobieta za wszelką cenę oczywiście chce odzyskać dziecko, my obserwujemy jej dramatyczne starania, podczas których, napotyka na wiele problemów. Los łączy drogi Ewy i Leona. Na uwagę zasługują ciekawe opisy pogrążonej w gruzach Warszawy, ale też przesłania, jakie niesie powieść. Naprawdę warto sięgnąć po Gruzowisko, to dokonała powieść historyczna z dużą dozą emocji, polecam z całego serca na letnią lekturę.  



czwartek, 25 czerwca 2020

Mroczna, sensacyjna, wciągająca i bardzo klimatyczna powieść Wydawnictwa Lira - Dama ze szmaragdami - Paulina Kuzawińska

Książka pod tytułem Dama z wahadełkiem, autorstwa Pauliny Kuzawińskiej, znalazła się na mojej osobistej liście książkowych hitów w poprzednim roku. Jeśli, jak ja lubicie ciemniejsze zakamarki literatury i jesteście miłośnikami klimatycznych powieści sensacyjnych, na pewno do gustu przypadnie Wam też nowa powieść tejże polskiej pisarki.


Dama ze szmaragdami - Paulina Kuzawińska
Cykl: Madeline Hyde – Tom 2
Premiera: 26 lutego 2020
Wydawnictwo: Lira
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 336


Paulina Kuzawińska szturmem wdarła się w zeszłym roku, w szeregi mojej biblioteczki, pierwszym tomem cyklu z Madeline Hyde zatytułowanym Dama z wahadełkiem, prócz tej powieści, ma już ona na swym koncie także debiutancką książkę, zatytułowaną Zaklęcie na wiatr, jest absolwentką romanistyki, ma mopsika Bazyla, lubi planszówki oraz podróże. Dama ze szmaragdami, jest kolejną książką, w której towarzyszymy genialnej Madeline Hyde, przyznam się szczerze, iż już czekam z niecierpliwością na trzecią odsłonę. Powieść skusi Was na półkach księgarni, klimatyczną okładką, trafnie nawiązującą do fabuły i klimatu, który czujemy w książce. Bardzo ucieszyło mnie kolejne spotkanie z młodziutką arystokratką i mam nadzieję, na szybkie, kolejne spotkanie z Madeline Hyde. Intrygujący prolog Damy ze szmaragdami, będący fragmentem powieści, kusi, by zabrnąć w historię pełną mrocznych tajemnic. Oto kopiąca w ziemi Madeline, znajduje w jej głębi czaszkę, chce tam zakopać naszyjnik, pięć oprawionych w złoto drogocennych klejnotów, nagle ziemia osuwa się… Następnie przechodzimy już do powieści i roku 1898 w Anglii. Listy, które otrzymuje Madeline Hyde od swej przyjaciółki z dzieciństwa Claire Evans, przybywają prosto z Dworu pod Cisami, gdzie obecnie przebywa. Claire niebawem ma wyjść za lorda Dereka Verindera i zostać hrabiną, nad uroczystością i tym, co dzieje się przed, czuwa przyszła teściowa hrabina Georgiana Verinder. Z siostrą Dereka – Alice, ma niejasne relacje, obawia się też hrabiny, która ponoć zablokowała wcześniejsze zaręczyny syna z Veroniką. Claire chce wypaść jak najlepiej w oczach przyszłej rodziny, zatem w starej, zielonej sukni i pięknym naszyjniku ze szmaragdów, pozuje do portretu autorstwa malarza Marice`a Dubois, który będzie prezentem ślubnym od hrabiny, jednocześnie nie czuje się najlepiej i pragnie, by przyjaciółka jak najszybciej przyjechała do niej. Madeline dociera zatem do Dworu pod Cisami, który zapiera dech w piersiach, zaś na miejscu zaskakuje ją chorobliwa bladość przyjaciółki, dowiadujemy się też, iż Alice i Derek, mają jeszcze brata, ekscentrycznego Dextera. Niestety Claire czuje się coraz gorzej, czy dopadnie ją klątwa naszyjnika ze szmaragdami? Madeline Hyde sukcesywnie odkrywa mroczne sekrety dotyczące dworu i zamieszkałej tam rodziny. Fabuła wciąga jak szalona, cały czas czuć mroczny klimat grozy, tajemnic dworu, ponownie jestem niesamowicie zachwycona książką Pauliny Kuzawińskiej, to piękna, mroczna, bardzo klimatyczna, kryminalna powieść, która idealnie wypełni letnie wieczory, sięgnijcie po nią koniecznie!



wtorek, 23 czerwca 2020

Nowości Nourish – Certyfikowane trio na lato – Oczyszczający żel pod prysznic z geranium i jaśminem, mydło do rąk oraz płyn do dezynfekcji z cytryną i czarnym pieprzem!

Latem warto szczególnie zadbać o skórę we właściwy sposób, jest to czas urlopów i wakacyjnych wyjazdów, zwróćmy zatem uwagę na bezpieczeństwo własne i swojej rodziny, stosując podstawowe środki higieny osobistej. Niedawno zagościły u mnie boskie nowości cenionej przez mnie od lat, marki Nourish


Naturalne, etyczne i ekologiczne kosmetyki Nourish, to prawdziwe kosmetyczne perełki, które goszczą w mojej kosmetyczce i oczywiście na moim blogu, polecam je zawsze z całego serca. Kosmetyki Nourish można nabyć oczywiście na Costasy, skaczcie tam zatem na iście letnie zakupy i zakochajcie się w tej marce. Nourish, to marka stworzona przez dr Pauline Hili, która przygotowując formuły swych kosmetyków bazuje zawsze na roślinnych, naturalnych składnikach z upraw ekologicznych, są to certyfikowane przez Soil Association Organic, Vegan i Leaping Bunny, kosmetyki najwyższej jakości, nie znajdziemy tu sztucznych substancji zapachowych, barwników, silikonów, parabenów, komponentów odzwierzęcych, to oczywiście produkty cruelty free, z piękną misją, powstałe w zgodzie z naturą, zwierzętami i człowiekiem, warto je poznać. Jak sprawdzają się zatem u mnie nowości Nourish?
 

Nourish - Oczyszczający żel pod prysznic z geranium i jaśminem -
Relaksująca, letnia kąpiel po całym dniu, czy po treningu, to u mnie swoisty rytuał. Łączę wówczas pielęgnację ciała z aromaterapią i relaksacją. Oczyszczający żel pod prysznic z geranium i jaśminem, czyli Geranium & Jasmine Shower Gel, towarzyszy mi podczas takich kąpieli. Kosmetyk mieszka w smukłej i praktycznej butelce (300 ml) z pompką. Na buteleczce zapoznamy się ze składem i certyfikatami Vegan i Cruelty Free. Żel z geranium i jaśminem, zauroczył mnie prócz zapachu, pięknym składem, sercem żelu jest sok z liści aloesu, olejek z kwiatów pelargonii, olejek jaśminowy i masło shea, nie tu ma slsów, a delikatne substancje myjące, które nie wysuszają i nie podrażniają nawet bardzo wrażliwej skóry. Kosmetyk działa oczyszczająco, relaksująco, wygładza i pielęgnuje skórę, nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej, pięknie pieni się kremową pianą i ma delikatną konsystencję. Żel będzie świetny dla każdego typu skóry, sprawdzi się także przy skórze delikatnej, przesuszonej, czy skłonnej do alergii. Prawdziwe żelowe cudo o pięknym zapachu i składzie na medal.

 

Nourish - Mydło do rąk z cytryną i czarnym pieprzem -  
To świeżynka w asortymencie marki, mydło do rąk z cytryną i czarnym pieprzem, zachwyciło mnie wspaniałym zapachem i uniwersalnością użycia. Dłonie w okresie letnim, zwłaszcza teraz w dobie pandemii na całym świecie, narażone są bardzo na działanie czynników zewnętrznych oraz na częste mycie, warto zatem zwrócić uwagę na dobre, pewne kosmetyki w tym temacie. Lemon & Black Pepper Hand Wash, otrzymujemy w praktycznej, przezroczystej butelce (aż 300 ml), z zamykaną pompką, jest to według mnie idealne rozwiązanie w przypadku aplikacji tego typu produktów codziennego i wielokrotnego użytku. Schludny layout zdobi opakowanie, na którym odnajdziemy informacje na temat kosmetyku, skład i certyfikaty Vegan, Soil Association i Cruelty Free. Bardzo często myję ręce, zaś z tym mydłem, nie mam obaw, że przesuszę je. Mydło jest delikatne, nie podrażnia, zmiękcza skórę dłoni, wygładza i świetnie oczyszcza, zawiera naturalne środki czyszczące na bazie roślin, są tu olejki eteryczne z cytryny, liścia ho i czarnego pieprzu, całość umila bardzo delikatny, świeży i higieniczny, cytrusowy zapach. Kosmetyk jest bardzo wydajny, jedna pompka skutecznie starcza na każdorazowe umycie dłoni. Ma on gęstą, treściwą konsystencję, piana jaką tworzy, jest kremowa, dobrze rozprowadza się po skórze rąk, pozostawiając je czyste i nawilżone.


Nourish - Płyn do dezynfekcji z cytryną i czarnym pieprzem -  
Do duetu z mydłem, polecam płyn do dezynfekcji z cytryną i czarnym pieprzem, który także jest nowością marki. Choć sama robię płyn do dezynfekcji, ten z przyjemnością noszę w torebce do codziennego  szybkiego dezynfekowania rąk, gdy nie mam dostępu do wody i mydła. Płyn zawiera 65% alkoholu, połączonego z antybakteryjnymi olejkami eterycznymi z cytryny, liści ho i czarnego pieprzu. Wystarczy psiknąć płyn na dłonie, by zdezynfekować je, oczyścić i pozostawić pachnące, płyn może być też stosowany do dezynfekcji powierzchni, czy przedmiotów, takich jak telefon, czy klamki. Praktyczny i wszechstronny kosmetyk z certyfikatami Vegan i Cruelty Free, który warto mieć zawsze pod ręką. Jestem ciekawa, czy znacie te cudeńka i nowości Nourish? 
Który z produktów wpadł Wam w oko?



poniedziałek, 22 czerwca 2020

Mój kryminalny hit i szczera recenzja - Topielice - Sylvia Wilczyńska – Nowość Wydawnictwa Lira – Śledztwo, morderstwa i złożone tajemnice z mroczą, słowiańską nutą!

Sądzę, że literatura z kręgu kryminału i sensacji, przeżywa obecnie w Polsce swoisty renesans. Cieszy mnie fakt, że coraz więcej polskich powieści kryminalnych, potrafi bez reszty wciągnąć mnie i wywołać w takiej jak ja, starej wyjadaczce mrocznych zakamarków literatury, efekt wow!


Topielice - Sylvia Wilczyńska
Premiera: 10 czerwca 2020
Wydawnictwo: Lira
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 480


Jako polonistka z wykształcenia, w życiu przeczytałam mnóstwo literatury pięknej, poezji i klasycznej beletrystyki, miłość do kryminałów jednak tkwiła we mnie zawsze. Kryminały, to naprawdę ogromna część mojej, domowej biblioteczki, kilka dni temu wzbogaciła się ona w nowość Wydawnictwa Lira, do której bardzo szybko dobrałam się, okazało się, że kolejny raz, miałam dobre przeczucia. Debiut powieściowy Topielice, który napisała Sylvia Wilczyńska, okazał się doskonałym, rodzimym kryminałem z krwi i kości. Koniecznie poszukajcie Topielice na półkach księgarni, w działach nowości, skusi Was mroczna okładka ze krępowana twarzą, w ciekawych, granatowych odcieniach. Debiutująca autorka, Sylvia Wilczyńska, jest absolwentką UW, projektantką mody, magistrem zarządzania, aktorką i pisarką, pierwsza jest powieść jest genialnym przykładem na to, że warto sięgać po książkowe debiuty, które często zadziwiają świeżością i pozytywnie zaskakują. Topielice wciągnęły mnie totalnie, naprawdę nie mogłam oderwać się od lektury, od pierwszej karty książki, już mroczny prolog doskonale kusi czytelnika, by brnąć dalej w tę fascynującą i doskonale skonstruowaną fabułę. Uderzona w głowę kobieta, owinięta taśmą, nie wie gdzie jest, analizuje swe życie, jest gotowa na śmierć. Kto i dlaczego jej to zrobił? Przenosimy się w czasie, kilka miesięcy wcześniej, by poznać całą, złożoną historię przeplataną znaczącymi, często naprawdę mrożącymi krew w żyłach, wspomnieniami bohaterów. Oto Valeria Magnusson, polska, popularna i niespełniona jednocześnie aktorka, która wraz z mężem, milionerem, imieniem Arne, mieszka w Szwecji, ostatnio ma ona za sobą mało ciekawe role w serialach, nie jest zadowolona z obrotu swej, zapomnianej już nieco kariery, do tego dochodzą jej problemy psychiczne i nadużywanie leków. Leci do Polski, gdzie gra rolę w filmie w reżyserii Adama Bialskiego, na podstawie książki bardzo popularnego pisarza Gustava Kornelowskiego. My skaczemy w czasie, by z bliska przyglądać się pracy przy śledztwie dotyczącym morderstwa właśnie Gustava Kornelowskiego, który przed śmiercią, chciał zablokować premierę tegoż filmu. Poznajemy osoby zajmujące się śledztwem, oto Halszka Hardy, młodziutka pani prokurator oraz komisarz Vincent Lewicki. W sprawie biorą tez udział nadkomisarz Portowski i patolog Masny, nad sprawą czuwa przełożona Halszki Renata Gwiazdowska, prokurator rejonowa. Vincent Lewicki, to doskonały bohater powieści kryminalnej, przystojny, z ciekawą życiową historią, żona Lilka zostawiła go bowiem dla latynosa i wyjechała z kraju, on poświęcił się zatem pracy, osią jednak powieści Topielice, jest Halszka Hardy, której smutną przeszłość sukcesywnie poznajemy na łamach książki. Halszka jest zdeterminowaną, młodą kobietą, mamą Franka, ale dodatkową, mroczną tajemnicę o niej poznamy dopiero w połowie książki. Halszka i Vini, to wspaniały, kryminalny duet, który bada sprawę morderstwa Gustava Kornelowskiego, jednak nie będzie to jedyne morderstwo, którego tajemnicę będą odkrywać. Przygotujcie się na wciągającą fabułę, przy której nie ma miejsca na nudę, mamy tu słowiańskie nuty z wilczą jagodą, prasłowiańskimi demonami i kultem. Do tego klimat Warszawskich ulic, podróż w Bieszczady, do Augustowa, Halszka i Vini, prowadzą śledztwa na wielu płaszczyznach, przesłuchują sprzątaczkę Kornelowskiego Uljanę Dmitruk, siostrę mafijnego Dmitra, ekipę filmu, wraz z Valerią Magnusson. Okazuje się, że sprawa ma też korzenie po stronie szwedzkiej, tam bada ją Agnes Granat. Sprawa morderstwa barmana z odciętą głową, okazuje się mieć także wiele wspólnego, zaś kim jest Edmund Baranowski ze Slavic Cosmetics, jego syn Ziemowit, Krzysztof Majewski i dlaczego zgłasza się do Halszki, dziennikarz Stanisław Wolski, dowiecie się już w powieści, nie chcę bowiem zdradzać Wam zbyt dużo. Chyba nie przesadzę, jeśli stwierdzę, iż Topielice, to jeden z lepszych kryminałów, które przeczytałam w tym roku, polecam Wam zatem tę książkę, jeśli lubicie dobrze skrojone, mroczne, kryminalne powieści z krwi i kości.  


sobota, 20 czerwca 2020

Lekarz wojenny. Chirurg na linii frontu – David Nott - Wydawnictwo Insignis – Doskonała literatura faktu, oczami lekarza chirurga!

Uwielbiam czytać książki z kręgu współczesnej literatury faktu. Jedna z nowości Wydawnictwo Insignis, zwróciła moją uwagę szczególnie. Jest to książka Lekarz wojenny. Chirurg na linii frontu, która zyskała pierwsze miejsce na liście bestsellerów Sunday Timesa!


Lekarz wojenny. Chirurg na linii frontu
 David Nott
Tytuł oryginalny: War Doctor: Surgery on the Front Line
Premiera: 20 maja 2020
Wydawnictwo: Insignis
Tłumaczenie: Dominika Braithwaite
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 408


Lekarz wojenny. Chirurg na linii frontu, poleca Adam Kay, autor słynnej książki Będzie bolało, o której pisałam także na blogu. Poszukajcie koniecznie tej nowości na księgarskich półkach, warto bowiem poznać tę fascynująca opowieść o człowieku, który przez niemal dwie dekady, jako wolontariusz, pracował jako lekarz w najniebezpieczniejszych rejonach świata takich jak Sarajewo, Aleppo, Afganistan, Kongo, Irak, czy Syria i Strefa Gazy. David Nott, widnieje na okładce, w sposób szczególny pisze on o swej pracy, jest tu sporo poświęcenia, emocji, prawdziwej szczerości, także w temacie śmierci i choroby. David Nott urodził się w Walii, jest on chirurgiem ogólnym i naczyniowym, mieszka w Londynie, pracuje szpitalach, jako chirurg, w ramach wolontariatu pracował na terenach objętych wojną i klęskami żywiołowymi między innymi w Haiti i Nepalu. Książka nie jest łatwą lekturą, mamy tu wstrząsające sytuacje, które wymagają od lekarza wiele odwagi, wiedzy i poświęcenia, by mimo wszystko zawsze walczyć o życie. Często zabiegi wykonywał w bardzo trudnych warunkach, przypadki, które brał na siebie, były czasem bardzo ciężkie, jednak wola walki zawsze towarzyszyła jego pracy. Jest to prawdziwy bohater, lekarz z powołania, niewiarygodna chęć ratowania ludzi, heroizm, naprawdę zapiera dech w piersiach, a tę fascynująca książkę, pochłania się ekspresowo. Polecam z całego serca, książka uczy szacunku do życia, pokory, ale też tego, co w życiu każdego z nas, powinno być najważniejsze, pomimo wszelkich trudności.