Naturalne maceraty, goszczą w mojej pielęgnacji od
lat, zdecydowanym, moim numerem jeden był w tym temacie, był macerat marchewkowy,
który otrzymuje się w procesie maceracji korzenia marchewek w zimnotłoczonym
oleju słonecznikowym. Wykonuję też własne, domowe maceraty, takie jak macerat z
dziurawca, czy macerat z kurdybanka. Nowością zaś w bogatym już asortymencie
świetnej, cenionej przeze mnie od wielu lat firmy Etja, są naturalne maceraty w
trzech odsłonach, oto macerat z nagietka lekarskiego, macerat z żywokostu lekarskiego
oraz macerat z arniki górskiej.
Całe trio, to wysokiej jakości kosmetyki naturalne, bez
sztucznych substancji zapachowych i barwiących, umieszczono je tradycyjnie w
praktycznej, szklanej buteleczce (50 ml) z pompką, ułatwiającą aplikację. Z przyjemnego
dla oka, tematycznego kartonika i dodatkowej ulotki wewnątrz, dowiemy się o właściwościach
każdego z nich oraz zasięgniemy informacji o bogatej ofercie firmy. Poznajcie
je zatem koniecznie!
Macerat z nagietka lekarskiego
Nagietek, to jedno z moich ukochanych ziół, kocham
zarówno herbatki nagietkowe, jak i kosmetyki z jego zawartością. Macerat z nagietka
lekarskiego, świetnie sprawdzi się przy każdego rodzaju skórze, ma on właściwości
odmładzające, zawiera bowiem witaminę młodości – witaminę E, ale także witaminy
A, B, C i F, beta-karoten oraz kwasy tłuszczowe, dzięki temu również zadziała
dobroczynnie na leczenie blizn, czy innych niedoskonałości i chorób skórnych, w
tym trądziku, czy łuszczycy. Jest to macerat otrzymywany w wyniku maceracji
kwiatów nagietka lekarskiego w zimnotłoczonym oleju słonecznikowym w proporcji
1:3. Macerat ten stosuję do pielęgnacji twarzy, wspaniale bowiem zmiękcza,
wygładza i regeneruje skórę, świetnie sprawdza się w demakijażu. Nie lepi się i
nie tłuści bardzo skóry, zaś szybko się wchłania. Warto go mieć w domu pod ręką
w czasie zimowym właśnie, bowiem świetnie łagodzi podrażnienia i odmrożenia.
Macerat z żywokostu lekarskiego
Macerat ten, stosuję w pielęgnacji ciała, mieszam go z
innymi olejami, ładnie się z nimi łączy. Polecam zmieszanie go z olejem z
orzecha laskowego, olejem z nasion kawy, ale też z olejem pistacjowym.
Otrzymuje się go w wyniku maceracji korzenia żywokostu lekarskiego w zimnotłoczonym
oleju słonecznikowym, także w proporcji 1:3. Zawiera on kwasy tłuszczowe,
minerały oraz cenną dla skóry alantoinę. Polecam go szczególnie przy cerze
bardzo wrażliwej, suchej, delikatnej, wspaniale zmiękcza, chroni i wygładza, ma
tez właściwości kojące i łagodzące, ale działa też antybakteryjnie, zatem z
powodzeniem można go stosować przy trądziku, łuszczycy i innych problemach
skórnych. Warto też sięgnąć po niego przy masażu, zwłaszcza, gdy dokuczają Wam
bóle stawowe.
Macerat z arniki górskiej
Tenże macerat, stał się ulubieńcem moich włosów,
stosuję go w olejowaniu włosów, dwa razy w tygodniu. Wspaniale odżywia skalp,
cebulki i włosy, nadaje im miękkości, wygładza ich strukturę. Jest bardzo lekki
i ma przyjemną formułę, otrzymuje się go w wyniku maceracji kwiatów arniki
górskiej w zimnotłoczonym oleju słonecznikowym w proporcjach 1:3. Warto sięgać
po niego w przypadku masażu, szczególnie przy bólach mięśni, działa on też
antycellulitowo. Polecam go przy cerze wrażliwej i naczynkowej, ale jako serum,
pięknie odżywi też cerę, taką jak moja, czyli mieszaną w kierunku suchej. Zawiera
on kwasy tłuszczowe, minerały, ale także cenne dla skóry witaminy A i E,
ciekawostką jest iż macerat z arniki górskiej, to także zawartość kwasu
chlorogenowego, który działa przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo, ale też przeciwgrzybicznie.