Słoneczne, ciepłe, majowe dni, powodują, iż zmieniam nieco makijaż, a w pielęgnacji coraz częściej sięgam po lżejsze formuły. Wiosenny duecik Be The Sky Girl do pielęgnacji twarzy, zagościły w mojej kosmetyczce niedawno, ale szybko skradły serce i spełniły moje dość wysokie wymagania.
Kosmetyczny duet, o którym u mnie więcej dziś, zakupicie w świetnym i godnym zaufania sklepie topestetic, to genialne miejsce na wiosenne zakupy kosmetyczne, skuszą Was tam nie tylko produkty Be The Sky Girl, znajdziecie tam też inne, ciekawe marki, a przy zakupach możecie liczyć na pomoc kosmetologa, warto też dodać, iż sklep zawsze do zamówienia dodaje ciekawe próbki. Jest to debiut Be The Sky Girl u mnie, przygodę z marką rozpoczął przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Eye Love U. Nie ukrywam, iż mam kilka ulubieńców wśród kremów pod oczy i mam wobec nich spore wymagania. Krem pod oczy Eye Love U, otrzymujemy w białej buteleczce (15 ml) typu air-less z pompką, dodatkowo zapakowano go w kartonik w typowym dla marki designie. Skóra w okolicach oka, jest delikatna i często wrażliwa, zatem warto dobrze dobrać tu odpowiedni preparat. Krem dobrze sprawdza się u mnie, łagodzi i nawilża, ale również pomaga niwelować worki pod oczami, czy zasinienia. Jest idealny do cery takiej, jak moja, czyli mieszanej, w kierunku suchej, sprawdzi się przy cerze wrażliwej i potrzebującej uelastycznienia. Krem zawiera olej awokado, neuropeptyd, zwany bezinwazyjnym botoksem, enzym probiotyczny, ekstrakt z jaśminu, ze śliwki kakadu, czy cenny skwalen, jest tu też witamina E, olej z pestek śliwki, olej słonecznikowy, ekstrakt z wiciokrzewu zwyczajnego i sól morska. Stosuję go dwa razy dziennie, pierwszy raz rano, po oczyszczeniu twarzy, po serum, lecz przed kremem do twarzy oraz na noc, po demakijażu, również po aplikacji serum. Ma on lekką konsystencję w białym kolorze i jest bezwonny. Jeśli szukacie ciekawego kremu pod oczy, warto po niego sięgnąć.
Różane serum w płynie Mist N'Roses, to naturalna mgiełka w formie sprayu, która bardzo przypadła mi do gustu. Buteleczka, zamieszczona w kartoniku, mieści 100 ml nawilżającego, kojącego i tonizującego płynu. W składzie zachwyca woda różana, woda lawendowa, sok aloesowy, kwas hialuronowy, ekstrakty z kokosa, z wąkroty azjatyckiej, czy bakterie kwasu mlekowego. Aplikator sprayu, działa bez zarzutu, a każdorazowe użycie, uprzyjemnia miły, kwiatowy zapach. Mist N'Roses stosuję przede wszystkim po demakijażu, ale też często po zmyciu wszelakich maseczek z glinki, które uwielbiam. Polecam ją dosłownie do każdego rodzaju skóry, wspaniale tonizuje, odświeża i nawilża, ma też przyjemną cenę, zdecydowanie kosmetyk wart uwagi na wiosnę! Jestem ciekawa, czy znacie te kosmetyki, który z nich wpadł Wam w oko?