Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lipca 2022

Dlaczego warto stosować naturalne, roślinne masła do skóry? Masło mango Etja!

Naturalne, roślinne masła do skóry, goszczą w mojej pielęgnacji od lat. Stosowałam sporo maseł, pośród nich najbardziej polubiłam zaś słynne masło shea i masło mango, o którym więcej dziś.


Masło mango Etja, mieszka w słoiczku z ciemnego szkła, kosmetyk wydobywam bez problemu, ciesząc się gęstą, maślaną konsystencją. Jest to doskonały produkt na każdą porę roku, latem stosuję go w zasadzie codziennie. Masełko wolne jest od sztucznych dodatków, aromatów, idealne w każdym calu, przy czym wielofunkcyjne i wielozadaniowe. Jest bardzo mięciutkie, delikatne, treściwe, ma biały kolor i jest w zasadzie bezwonne, pod wpływem ciepła dłoni, pięknie rozpuszcza się i tworzy aksamitną formułę. Masło mango, otrzymuje się w wyniku tłoczenia pestek owoców mango, zawiera ono cenne, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminy A, C i E. Świetnie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę, z powodzeniem zastąpi treściwy krem, ale też produkt do demakijażu, to także ideał do kąpieli, warto dodać dużą łyżkę masła mango do wody w wannie, polecam je zaaplikować po kąpieli, wówczas tworzy wspaniałą powłoczkę ochronną na skórze, nie lepi się i dobrze wchłania. Można mieszać je z masłem shea, masłem kakaowym, czy innymi olejami i olejkami eterycznymi, tworząc w ten sposób wspaniały balsam do ciała, u mnie obecnie letnia wersja z olejem morelowym i olejkiem cytrynowym. 


poniedziałek, 7 października 2019

Jesienne must have – Naturalne oleje, olejki eteryczne i masła do ciała Etja + Przepisy DIY – Olej arganowy, z nasion kawy, olejek pomarańczowy, cytrynowy, lawendowy, paczuli, masło shea i wiele innych!

Jesień, to doskonały czas, by w naszej pielęgnacji zakrólowały oleje naturalne, masła roślinne i naturalne olejki eteryczne. Dziś chcę Wam pokazać gromadkę produktów Etja, które towarzyszą mi tej jesieni i dodatkowo zachęcić Was do tworzenia z nich swoich, domowych kosmetyków. 


Olej z nasion kawy bio - Coffea Arabica seed oil
Olej z nasion kawy, jest mym hitem każdej jesieni i zimy, każdy kto kocha kawę, zakocha się także w tym oleju. To najwyższej jakości, certyfikowany bio olej, nierafinowany i tłoczony na zimno z palonych ziaren, nasion kawy, prawdziwej coffea arabica. Olej pachnie prawdziwą, świeżą kawą, szybko się wchłania, świetnie pielęgnuje każdy rodzaj cery, sprawdzi się przy cerach wrażliwych, skłonnych do podrażnień, przesuszonych, bowiem genialnie nawilża, zmiękcza i wygładza moją skórę. Z efektów będą zadowolone także osoby borykające się z łuszczycą, czy AZS, bowiem olej cudownie odżywia, nawilża i natłuszcza skórę. Olej z nasion kawy, zawiera duże ilości NNKT Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, które pięknie działają na skórę, wygładzają ją, odżywiają, skłaniają do regeneracji, są tu oczywiście przeciwzapalne fitosterole, karoteny, ujędrniające i nadające skórze zdrowy wygląd. Najsłynniejszą właściwością kawy, jest działanie na tkankę tłuszczową, dlatego olej doskonale sprawdzi się w walce z cellulitem, czy rozstępami. U mnie olej w stężeniu 100% aplikuję przede wszystkim na ciało, szczególnie w okolice ud, pośladków, przy tak pięknym zapachu, domowy zabieg spa w wannie, czy pod prysznicem, z takim olejem, to czysta przyjemność. Dodaję go także do balsamu do ciała, wzbogacając jego skład i zapach, olej idealny na jesień. 


Olej arganowy - Argania Spinosa Kernel Oil
Czyściutki olej arganowy, produkowany z owoców arganii żelaznej, idealnie pielęgnuje absolutnie każdy rodzaj skóry, świetnie sprawdzi się nawet przy cerach wrażliwych, skłonnych do alergii, wyprysków, przesuszonych, zmęczonych, moja skóra mieszana w kierunku suchej, kocha ten olej z wzajemnością. Olej arganowy szybko i pięknie się wchłania i działa nawilżając, zmiękczając i wygładzając moją skórę. Stosuję go w zasadzie codziennie, w przeróżnych kombinacjach. Bezpośrednio nakładam go na twarz, szyję i dekolt, na noc, doskonale ujędrnia, nawilża i odżywia skórę. Po kąpieli aplikuję go na całe ciało, od stóp do głów, dodaję go też do balsamu i masła do ciała, doskonale dba o dłonie i stopy, to niesamowity kosmetyk kojący i odżywiający, który zawiera dobroczynne, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe, ale też kwasy omega, które idealnie łagodzą wszelkie podrażnienia. Olej bogaty jest także w witaminę E – witaminę młodości, dlatego nazywa się go eliksirem młodości, działa regenerująco i przeciwstarzeniowo, dodatkowo działa tu skwalen, chroniący przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Ma on przepiękny, arganowy zapach, jest to orzechowa, głęboka, naturalna, prawdziwie arganowa woń. Świetny jest także w pielęgnacji włosów, jako dodatek do odżywek, masek, ale również bezpośrednio na skórę głowy, czy całą długość włosa, wzmacnia, uelastycznia włosy i odżywia. Ja stosuję go też, jako odżywkę do rzęs, brwi i paznokci.



Olej Inca Ichni - Plukenetia Volubilis (Sacha ichni) Seed Oil
Tłoczony na zimno i nierafinowany olej Inca Ichni, pozyskiwany jest z bardzo charakterystycznych, gwiaździstych orzechów rośliny Sacha Ichni, która rośnie w Peru, tenże unikalny olej doceniano już tysiące lat temu. Olej Inca Ichni ma bardzo jasną, żółtawą barwę, ultra leciutką konsystencję, pachnie naturalnie, nieco egotycznie. Doskonały na skórę w stężeniu 100%, ale świetnie miesza się też z innymi olejami, ja wymieszałam go z olejem z nasion kawy, zapach wówczas naprawdę zachwyca. Olej chroni skórę, wnika głęboko i nawilża, jest bardzo łagodny. Zawiera kwasy tłuszczowe omega-3, omega-6, omega-9 i witaminy A i E, wygładza zmarszczki, zwalcza cellulit i przebarwienia, ale także napina skórę i ładnie goi. Stosuję go też przy olejowaniu włosów, doskonale nawilży włosy po kuracjach koloryzujących, olej pięknie też wzbogaca moje cieplutkie, jesienne kąpiele. Zrobiłam na jego bazie serum do paznokci, mieszając go jedynie z olejkiem paczuli.

Olej Marula - Sclerocarya Birrea (Marula) Seed Oil
Tłoczony na zimno i nierafinowany, czysty i naturalny Olej Marula, pozyskiwany jest z nasion owoców drzewa marula, jego bogate właściwości, doceniane są przede wszystkim przy pielęgnacji skóry, każdego rodzaju, świetny do cery mieszanej, jak moja, ale doskonały do cery bardzo suchej, wrażliwej, zniszczonej i szarej, przywraca blask, jędrność, nawilża, wygładza i działa przeciwstarzeniowo. Ideał w walce z rozstępami, cellulitem i bliznami. Olej marula stosuję w 100% stężeniu jako serum na twarz, na noc, rano skóra jest jak nowonarodzona, miękka, pięknie też wyrównuje koloryt mojej buzi. Zawiera on duże ilości NNKT oraz bardzo cenne dla skóry witaminy C, E i flawonoidy. Olej Marula ma jasną, żółtawą barwę, leciutką konsystencję, pachnie pięknie, orzechowo i doskonale, momentalnie się wchłania, wnika głęboko i nawilża, jest bardzo łagodny, dlatego najbardziej lubię go solo, ale świetnie tez sprawdzi się w olejowych mieszankach, jako baza i składnik w kosmetykach diy. Sprawdziłam go też w domowym spa, cudowny do kąpieli, masażu, także z olejkami eterycznymi.


Olej Laurowy – Laurus Nobilis Oil
Olej Laurowy, to 100% czyściutki surowiec kosmetyczny, najwyższej jakości. Możemy stosować go w przeróżnych kombinacjach, zawsze będzie to działanie dobroczynnych właściwości pielęgnacyjnych, które ten olej posiada. Drzewo laurowe, zwane jest wieczne zielonym drzewem, na pewno znacie liście laurowe, używane bardzo często w naszej, polskiej kuchni, które nadają specyficznego aromatu wielu potrawom, dzięki olejkom eterycznym tejże rośliny. Olej laurowy zawiera mnóstwo kwasów tłuszczowych (kwas laurynowy, palmitynowy, olejowy, linolowy), jest zatem bombą odżywczą dla skóry ciała i włosów, genialnie koi, łagodzi i regeneruje, bardzo znane są jego silne właściwości przeciwzapalne, antybakteryjne i antyseptyczne, z tym olejem zdecydowanie powinny zaprzyjaźnić się osoby dotknięte łuszczycą i stanami zapalnymi skóry.  Zielone masełko, jakim jest olej laurowy, w temperaturze powyżej 25 stopni Celsjusza, topi się i przybiera formę płynną, zatem także przy kontakcie ze skórą. Ja rozpuszczam je w kąpieli wodnej i mieszam przede wszystkim z masłem shea, jako, iż olej laurowy ma naprawdę intensywny, ziołowy zapach, przypominający nieco woń eukaliptusa, można go z powodzeniem miksować z popularnymi olejami bazowymi, taka mieszanka rozgrzeje organizm, przyśpieszy krążenie, złagodzi stany zapalne, bóle stawów. Punktowo można go stosować w 100% stężeniu na wypryski, a nawet drobne rany, przyśpieszy gojenie i zadziała przeciwzapalnie.

Masło shea -   Butyrospermum Parkii Seed Oil
Masło Shea, popularny, naturalny kosmetyk, uwielbiany przeze mnie od lat, zawsze niezawodne, świetne i wszechstronne. Idealnie pielęgnuje skórę całego ciała, ale także i włosy. Masło shea, tłoczone jest z nasion drzewa z gatunku Matłosz Parka, wykazuje ono mnóstwo dobroczynnych właściwości, ma wiele cudownych zastosowań. Dzięki wysokiej zawartości fitosteroli i witamin, jest bombą witaminowo-odżywczą dla każdego rodzaju skóry, bogate jest w kwasy tłuszczowe: gamma-linolenowy, arachidonowy, genialnie nawilża, koi, łagodzi i ujędrnia i wygładza naskórek. Jest tak łagodne i bezpieczne, że stosuje się je także do pielęgnacji skóry niemowląt, idealne jest także dla skóry zmęczonej, szarej, odbudowuje skórę, chroni, działa przeciwstarzeniowo i pobudza krążenie. Masełko shea pozostawia zawsze moją skórę bardzo miękką, nawilżoną, jędrną i gładką, ubóstwiam jego aplikację i to jak pięknie zmienia się pod ciepłem skóry! Nie podrażni nawet cery skłonnej do alergii, jest całkowicie bezpieczne i delikatne. Masło shea, jest tez świetną maską dla włosów, chroni, odbudowuje strukturę włosów, nawilża je. Masło shea, naturalnie ma zbitą, gęstą, treściwą konsystencję w kolorze jasnego beżu, która przy styczności ze skórą, robi się mięciutka i przyjmuje delikatną, aksamitną formę.
 


Olejek pomarańczowy
Jest to jeden z moich ukochanych olejków eterycznych, naprawdę uwielbiam go wykorzystywać w wielu opcjach, w diy, ale także jako zapach w domu, doskonały do łazienki, ale również do kuchni, bardzo pozytywna, świeża i energetyczna woń. Pachnie prawdziwą pomarańczą, tonizuje, świetnie zwalcza cellulit, leczniczo pomaga przy migrenach, zmniejsza napięcie nerwowe i dodaje pozytywnej energii, tak potrzebnej teraz w jesienne dni.
Olejek cytrynowy
Ja jesiennie łączę go z olejem z nasion kawy, to doskonałe połączenie, zwłaszcza pod prysznicem, wypróbujcie koniecznie! Olejek otrzymywany jest z owoców drzewa cytrusowego, ma przecudny, świeży zapach. Posiada właściwości antyseptyczne i bakteriobójcze, dezynfekuje też powietrze, odświeża i pobudza. Jest światłoczuły, jak wszystkie olejki cytrusowe, zatem nie należy go stosować podczas wystawiania skóry na słońce.
Olejek grejpfrutowy
Uwielbiam go, za boski zapach, otrzymywany jest z owoców drzewa grejpfrutowego, działa tonizująco, antydepresyjnie, odżywia, łagodzi też objawy zmęczenia. Kocham olejki cytrusowe, a olejek grejpfrutowy, zdecydowanie króluje w tym temacie, ja używam go przede wszystkim w kąpieli z olejem bazowym.


Olejek lawendowy
Najsłynniejszy olejek eteryczny świata. Lawenda uspakaja, koi, wprowadza w błogi nastrój, łagodzi bóle głowy, działa antybakteryjnie, przyspiesza gojenie, olejek ten znać powinien każdy, kto boryka się z trądzikiem. Oczywiście odstrasza także mole i nadaje zapachu w szafie, w kąpieli zaś odpręża.


 
Olejek z drzewa herbacianego
Trzeba go mieć na jesień i zimę, ma on bowiem silne działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Pomaga przy przeziębieniu, katarze, grypie, stymuluje układ odpornościowy. Pomaga także przy zapaleniu ucha, zapobiega zakażeniom, przyspiesza procesy regeneracji. Jest dość intensywny, polecam płukanki z nim przy bólu gardła. 


Olejek paczulowy
Egzotyczny, korzenny, intrygujący zapach paczulowy, otrzymuje się z krzewu azjatyckiej paczuli, stosowany od wieków, jako afrodyzjak. Ma działanie antyseptyczne, uspakaja i działa pozytywnie na system nerwowy, można odpłynąć przy tej woni, polecam do zapachowych kominków, na wieczory, ale także do relaksujących kąpieli i masażu.
Olejek lemongrasowy
Olejek otrzymywany jest z traw palczatki pogiętej. Ma on świetny, świeży, intensywny, cytrynowy zapach, który super sprawdzi się w aromaterapii, u mnie często gości w kominku zapachowym. Posiada cenne właściwości przeciwreumatyczne, przeciwtrądzikowe, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne. Jest świetny do inhalacji w chorobach górnych dróg oddechowych, ale także doceniam go przy zapaleniu zatok.
Olejek cytronellowy
Olejek pozyskiwany z łodyg oraz liści trawy cytrynowej, ma śliczny, naturalny, cytrusowy i mega świeży zapach. Ma on właściwości antygrzybiczne, antyseptyczne i odkażające, działa uspokajająco, łagodzi napięcia nerwowe. Boski do inhalacji i dobry dodatek do kosmetyków przeznaczonych do cery tłustej i trądzikowej. Wspaniale sprawdzi się przy tworzeniu mydeł, perfum, balsamów, maseł. 



Kilka moich, szybkich przepisów DIY na jesienne kosmetyki!

Balsam do ust
Mój prosty do wykonania balsam do ust, to po prostu mieszanka masła masła shea i oleju arganowego, można tez dodać tu olejek cytrynowy oraz olejek z drzewa herbacianego, pachnie wówczas pięknie, natłuszcza, nawilża, chroni i odżywia usta, ideał na jesień.
Olejek do ciała
Świetna mieszanka do całego ciała, ale także do stóp i rąk. Zawarłam w nim olej z nasion kawy, olej arganowy i olej marula, a całość okraszyłam pięknym zapachem olejku lawendowego i paczuli. To bomba odżywcza do każdego typu skóry, idealny na jesień, otula, pielęgnuje skórę.
Odżywka do paznokci
Olejuję paznokcie od lat, tym razem stworzyłam odżywkę z oleju Inca Ichni i olejku grejpfrutowego, pazurki po takiej kuracji szybciej rosną, skórki wokół nich są nawilżone i zadbane, a sama płytka silna i zdrowa.
Olejek zapachowy do samochodu
Naturalny umilasz do samochodu, zrobiłam na bazie odrobiny oleju marula i trzech cytrusowych olejków, cytrynki, grejpfruta i pomarańczy. Woń odświeża, nie drażni nosa, można go zaaplikować na przykład na samochodowe dywaniki.
Perfumy DIY
Najlepiej, by perfumy składały się z trzech akordów zapachowych, nuty głowy (wysoki), serca (średni) i bazy, głębi zapachu. Nutę głowy czujemy jako pierwszą, musi się nam podobać od pierwszego obwąchania, tu genialnie nadają się nuty owocowe, świeże i leciutkie, u mnie jest to olejek eteryczny pomarańczowy, ale idealne będą też cytrynowy, grejpfrutowy, czy cytronellowy. Serce perfum, to esencja zapachu, bardzo ważna w naszych perfumach, u mnie olejek lawendowy, tu również nadają się owocowe wonie, ale także kwiatowe i ziołowe, bergamotka, szałwia, sosna, czy jałowiec. Baza, to końcowy zapach, który osiada już na skórze, nuta głębi zapachu, ja, jako miłośniczka egzotycznych woni, postanowiłam wykorzystać tu olejek paczulowy. W fazie bazy możemy wykorzystać również nuty drzewa różanego, cynamonowe, goździkowe, czy ylang ylang.


piątek, 11 maja 2018

Surowce kosmetyczne – Dlaczego warto stosować na skórę kwas hialuronowy? Jak i gdzie go dodawać?

Kwas hialuronowy, to surowiec kosmetyczny, który u mnie, jako miłośniczki diy i tworzenia kosmetyków, jest totalnym must have od lat. Jest on także doskonałym produktem, który z powodzeniem możemy stosować solo.
 
 
Do wykonania unikalnych kosmetyków używam półprodukty i przeróżne surowce kosmetyczne, najwyższej jakości, które później w odpowiednich ilościach, razem, idealnie spełniają swoją funkcję w wykonanym, specjalnym, naturalnym kosmetyku. Kwas hialuronowy, jest nie tylko idealnym składnikiem, do tworzenia własnych produktów, fantastycznie działa na też skórę jako samodzielny kosmetyk, ale także genialnie wzbogaca skład gotowych już, kupnych produktów. Można go kupić za około 14 zł w sklepie BioIndygo, gdzie skusi Was na pewno także mnóstwo innych kosmetyków i smakowitości. Mój kwas hialuronowy ma postać gęstego żelu, jest to Hyaluronic acid Hialu 3% Forte, otrzymujemy go w bardzo praktycznej, smukłej, buteleczce (30 ml) z ciemnego szkła, by ochroniła kosmetyk przed słońcem. Dokładna aplikacja kwasu jest możliwa dzięki obecności szklanej pipety, która precyzyjnie pozwala nam dozować hialuronowy żel co do kropelki. Na etykiecie możemy zasięgnąć informacji na temat produktu, jego właściwościach oraz poznać skład. 


Jest to 3% roztwór kwasu hialuronowego, który naturalnie występuje w naszej skórze, wiąże on wodę w skórze właściwej, a wraz z upływem czas, nasza skóra ma go coraz mniej. Kwasu hialuronowego z wiekiem bowiem ubywa, więc na skórze pojawiają się zmarszczki, skóra traci jędrność i zdolność regeneracji, musimy go zatem uzupełniać, stosując kosmetyki, które go zawierają, a najlepiej w postaci serum. Kwas hialuronowy głęboko nawilża i regeneruje skórę, poprawiając jej jędrność, działa na zmarszczki, wypełniając je i wygładzając. Dedykowany jest do każdego typu cery, szczególnie zaś polecam go przy cerze suchej, jak moja, wrażliwej oraz dojrzałej. Ma on gęstą, żelową, przezroczystą konsystencję, jest bezzapachowy. Nakładam na noc, na całą twarz, również pod oczy, szyję i dekolt, na lekko wilgotną skórę, pozostawia bardzo cieniutką, silnie nawilżającą warstewkę ochronną, na nią aplikuję krem nawilżający, obecnie jest to krem certyfikowany SoBio etic, którego wypatrujcie także na blogu. Uwielbiam go dodawać także do gotowych kremów, wzbogacając ich skład, można go wkroplić również do toników, hydrolatów, ja miksuję go też z naturalnymi glinkami. Warto go mieć i stosować codziennie, zarówno przy porannej pielęgnacji, jak i przy wieczornym rytuale, wówczas daje świetne efekty i zdrową, nawilżoną skórę. Znacie kwas hialuronowy? Jak Wy go stosujecie? :)



wtorek, 19 kwietnia 2016

Nieoczyszczona sól z Morza Martwego Gaj Oliwny – Sea Salt, wszechstronny, 100% naturalny kosmetyk :)

Sól z Morza Martwego, to szczególnie cenny produkt, słynny składnik wielu kosmetyków do pielęgnacji o właściwościach oczyszczająco - relaksujących, zawarte w niej minerały z Morza Martwego są jednym z najcenniejszych minerałów na świecie! Będąc bogatym źródłem mikro i makroelementów o wysokiej zawartości magnezu, wapnia, jodu, bromu, potasu, żelaza, posiadają niebywałe właściwości lecznicze, terapeutyczne i pielęgnacyjne. Minerały zawarte w nieczyszczonej soli oczyszczają zaś skórę, rewitalizują, wspomagając jej zdolność wydalania substancji toksycznych. 


 Sól, jest oczyszczeniem skóry i odprężeniem zarazem dla całego ciała, działa antyseptycznie, antybakteryjnie, idealnie zadziała przy trądziku, łuszczycy, azs, czy bólach mięśni. Dzięki efektowi ujędrnienia i detoksykacji skóry, polecam ją do stosowania w walce z cellulitem, czy rozstępami. Sól wygładza skórę, oczyszcza pięknie, kąpiele solankowe stosuje się w sanatoriach i wielu instytutach spa, ja funduję sobie takie zabiegi we własnej wannie. Oprócz tego robię z niej świetny peeling solny, mieszam ją z olejem lnianym, olejem ze słodkich migdałów, dodaję dużą łyżkę masła shea, pomarańczowy olejek eteryczny i wspaniały peeling gotowy! Sól z Gaj Oliwny (dostępna tu), zamknięta jest w plastikowym, dużym (aż 800 g), przezroczystym słoiczku z tworzywa, z aluminiową zakrętką, zawsze wiemy ile produktu nam jeszcze pozostało i bardzo łatwo pobieramy odpowiednią ilość soli. 


Sól z Morza Martwego, ma naturalny, solny zapach, kryształki soli są duże, dobrze zaś rozpuszczają się w wodzie. Do kąpieli wsypujemy produktu wedle uznania, mi wystarczają dwie solidne garstki soli na wannę. Skóra po takiej kąpieli, jest gładka i zdecydowanie bardziej miękka, to zasługa minerałów, oczywiście po kąpieli, zawsze zalecam nawilżyć dodatkowo ciało masełkami, czy balsamami. Z solą z Morza Martwego, możemy sobie zafundować małe, domowe spa, także polecam ją na wiosenne odprężenie.
 Lubicie sole do kąpieli? Robicie solne peelingi w domu? :)


środa, 10 lutego 2016

Miodowy peeling z czarnuszką i olejami – 100% naturalny peeling do ciała - Kosmetyki Cherry Belle :)

Wygląda na to, że zima nas żegna na dobre, mimo, iż mamy dopiero luty, a ja nadal mam ochotę na domowe spa i kosmetyki z moimi ukochanymi, słodkimi, otulającymi, typowymi dla zimy zapachami, zatem w moim często ostatnio odwiedzanym laboratorium Cherry Belle, zrobiłam świetny peeling miodowy, którego przepis, chcę Wam dziś przybliżyć, bowiem w jego produkcji i proporcji składników, osiągnęłam upragniony ideał :)
 
 
Peeling należy do miłych, masujących zdzieraczków, skóra po jego użyciu jest miękka, gładka, nawilżona, odżywiona o równym kolorycie, dodatkowo słodko pachnie. Uzyskałam około 160 ml peelingu, z użycia 5 łyżek oleju kokosowego, również 5 łyżek masła shea oraz 5 łyżek miodu. Do takiej bazy dodałam 10 ml oleju makadamia i bardzo ważne od 15-20 g czarnuszki. Wszystkie te składniki, należy bardzo dokładnie wymieszać w wyparzonym naczyniu, dokładając wszelkich starań, by wszystko, czego używamy w preparowaniu przez nas peelingu, było jak najbardziej czyściutkie. Następnie całość przekładamy do pojemniczka i nasz 100% naturalny peeling miodowy z czarnuszką gotowy! Miód (ukochany z Pasieki Dredziarza tu), stosowany w kosmetyce od wieków, ma zbawienne działanie na naszą skórę, zawiera kwasy tłuszczowe, sole mineralne i cukry, które odżywiają naskórek, miód nawilża, ujędrnia, dodatkowo działa przeciwstarzeniowo i antybakteryjnie. 
 
 
 Czarnuszka (szukajcie w sklepach w dziale z przyprawami), odpowiada w moim peelingu za złuszczanie naskórka, oczyszcza i wygładza go, zmiękcza, pobudza skórę do odbudowy, ale działa tez antyoksydacyjnie. Olej kokosowy (mój z Deni Carte tu), masło shea (z Gaju Oliwnego tu) i olej makadamia, to boskie trio, dzięki nim, peeling wygładza skórę, zmiękcza ją, odżywia, nawilża, oleje chronią i koją, zapobiegając odwodnieniu, działają silnie nawilżająco i opóźniają efekty starzenia. 
 
Jak się Wam podoba? Mielibyście ochotę na taki peeling? :)
 

środa, 30 grudnia 2015

Kosmetyki Cherry Belle, które zrobiłam w tym roku na świąteczne prezenty: Balsam w kostce, macerat, olejek samochodowy, balsam do ust, olejek do ciała, płyn do twarzy, odżywka do paznokci, ziołowa mgiełka :)

W tym roku większość prezentów, którymi obdarowałam familię i najbliższych, wykonałam własnoręcznie, pod moją tak zwaną marką Cherry Belle, wytworzyłam między innymi takie oto cuda: Balsam w kostce, macerat pigwowca w oleju koksowym, olejek samochodowy, balsam do ust, olejek do ciała, płyn do twarzy, odżywka do paznokci i ziołowa mgiełka. Wszystkie te cudeńka, powstały w moim domowym laboratorium, gdzie kocham tworzyć własne kosmetyki, sprawia mi tą niesamowitą radość, a moja skóra jest z tego jeszcze bardziej zadowolona. Stworzone przez mnie kosmetyki mają ogromną przewagę nad tymi gotowymi, gdyż robię je dla siebie, bliskich, czy konkretnych osób, znając dokładnie indywidualne skłonności skóry, typ cery, czy nawet indywidualne upodobania odnośnie zapachu, czy konsystencji. Poprawie wytworzony kosmetyk nie uczuli nas, nie spowoduje podrażnień, dokładnie wiemy, co wchodzi w jego skład, to fantastyczne rozwiązanie dla osób z cerą wymagającą szczególnej pielęgnacji, skłonną do podrażnień, alergii, ale również przeogromna frajda i najlepsza forma naturalnej pielęgnacji, którą stosuję już od długiego czasu. Mam coraz więcej zapytań o moje kosmetyczne wytwory, zatem wykonuję je już coraz częściej, dziś opiszę Wam kilka z nich :)
 
 
Balsam do ciała w kostce
Szczegółowy przepis na ten balsam, zamieściłam w TYM WPISIE, także zapraszam gorąco. Dokładnie tak samo zrobiłam balsam motylkowy, udało mi się kupić naprawdę ciekawe foremki, dodałam tu zamiast skruszonych liści mięty, siemię lniane oraz olejek waniliowy. Balsam przy styczności ze skórą pięknie rozprowadza się, zawiera 100% naturalne składniki, przy czym cudnie wygląda
Macerat owoców pigwowca w oleju kokosowym
O pigwowcu pisałam rozlegle TU, udało mi się w tym roku pozyskać większą jego ilość, postanowiłam zatem zrobić macerat, a olej kokosowy okazał się być doskonałym kompanem dla pigwowca. Macerat taki, to idealna pielęgnacja każdego typu skóry, świetnie sprawdzi się przy skórze suchej, mieszanej, ale także skłonnej do nadmiernego łuszczenia, podrażnień i alergii, szybko się wchłania, wygładza, zmiękcza skórę, regeneruje, zawiera mnóstwo kwasów tłuszczowych i witamin, pięknie nawilża, działając antybakteryjnie.
Olejek zapachowy do samochodu
Naturalny umilasz do samochodu, zrobiłam z olejku waniliowego, jaśminowego i zielonej herbaty, jest to śliczny słodko-kwiatowy zapach, a zarazem bardzo treściwy, woń nie przeszkadza, nie drażni nosa, można go zaaplikować na przykład na samochodowe dywaniki.
 
 
Balsam do ust serduszko
Foremki serduszka kupiłam kiedyś w Ikei, a balsam do ust to mieszanka masła kakaowego, masła shea i oleju monoi. Pachnie kwiatami gardenii, natłuszcza, nawilża i odżywia usta, ideał na zimę :)


Nawilżający, cynamonowy olejek do ciała
Świetna mieszanka do całego ciała, ale także do stóp i rąk. Zawarłam w nim olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, olej arganowy, a całość okraszyłam pięknym zapachem olejku cynamonowego Optima Plus. Mój olejek to bomba odżywcza do każdego typu skóry, idealny na zimę, otula, pielęgnuje skórę, musze przyznać, ze zrobiłam świetny kosmetyk, a obdarowana jest nim zachwycona
Sosnowa odżywka do paznokci
Mój sekret pięknych paznokci, od 3 miesięcy olejuję paznokcie tego typu odżywką, tym razem stworzyłam perfekcyjną jej odsłonę z oleju migdałowego, rycynowego i jojoba, olejek sosnowy dodatkowo działa antybakteryjnie i antyseptycznie. Pazurki są jak nowonarodzone, szybciej rosną, skórki wokół nich są nawilżone i zadbane, a sama płytka silna i zdrowa.
Nawilżający płyn do twarzy
Zrobiłam go nie tylko na prezent, ale również dla siebie, odwary z własnoręcznie zebranych owoców dzikiej róży i rumianku, wzmocniłam siłą nawilżenia kwasu hialuronowego. Płyn doskonale nawilża, oczyszcza, można go stosować, jak tonik, pod krem, ale też jak hydrolat. Naturalna ochrona i oczyszczanie zarazem, boska sprawka spod moich rąk :)
 
 
Ziołowa mgiełka do twarzy i ciała
Odwary i napary ziołowe są podstawą tej odżywczej mgiełki, czysta natura, do całego ciała od stóp do głów, rumianek, róża i babka lancetowata, zebrane przez mnie na polskich łąkach wiosną i latem tego roku, regenerują, odżywiają, pielęgnują, nawilżają, odbudowują naskórek, działając antybakteryjnie i ochronnie. Mgiełka cudo!
 
 
Z radością otrzymuję coraz więcej zapytań o moje kosmetyki, także niebawem oczywiście więcej z naturalnego, szalonego laboratorium Cherry Belle :)

Który z moich kosmetyków najbardziej się Wam podoba? :)

środa, 2 grudnia 2015

Naturalne perfumy - Perfumy DIY - Domowe perfumy - kategoria owocowo-kwiatowa - Jak zrobić swoje perfumy – przepis :)

Moje domowe laboratorium kosmetyczne, zaprasza dziś na przepis, który już od dłuższego czasu, miałam ochotę zrealizować i Wam przybliżyć, mianowicie - własnoręcznie robimy swoje perfumy! Idealne na zimę, idealne na prezenty! Domowe perfumy, zawsze mają ogromną przewagę nad tymi gotowymi, drogeryjnymi, robimy je, znając dokładnie indywidualne skłonności upodobania odnośnie zapachów. Nasze perfumy nie uczulą nas, dokładnie wiemy, co wchodzi w ich skład, to także fantastyczne rozwiązanie dla osób, które w oryginalny i naturalny sposób, chcą obdarować swoich bliskich na przykład podczas zbliżających się świąt. Kosmetyki w moim laboratorium tworzę nie tylko dla siebie, ale także dla najbliższych i znajomych, którzy z radością i ochotą testują i używają moich przeróżnych wytworów.
 
 
 Perfumy, to jeden z popularniejszych kosmetyków, zatem kupuje je mnóstwo osób, ale tylko te zrobione własnoręcznie, dadzą Wam nie tylko ulubiony zapach, ale także ogromną frajdę w ich przygotowaniu. Posiadając olejki eteryczne, mamy do wyboru całą paletę naturalnych woni, ja lubię zapachy owocowo-kwiatowe i na takim właśnie przykładzie stworzyłam moje perfumy. Najlepiej, by perfumy składały się z trzech akordów zapachowych, nuty głowy (wysoki), serca (średni) i bazy, głębi zapachu.
 
 
Nutę głowy czujemy jako pierwszą, musi się nam podobać od pierwszego obwąchania, tu genialnie nadają się nuty owocowe, świeże i leciutkie, u mnie będzie to olejek eteryczny pomarańczowy z Optima Plus, ale idealne będą też cytrynowy, grejpfrutowy, mandarynkowy, trwa cytrynowa, czy eukaliptus. Serce perfum, to esencja zapachu, bardzo ważna w naszych perfumach, u mnie olejek herbaciany, również z Optima Plus, tu również nadają się owocowe wonie, ale także kwiatowe i ziołowe, lawenda, bergamotka, szałwia, sosna, jałowiec. Baza, to końcowy zapach, który osiada już na skórze, nuta głębi zapachu, ja, jako miłośniczka różanych woni, postanowiłam wykorzystać tu mój hydrolat różany z olejkiem różanym, wyszedł mi idealny, przepiękny zapach, taki, jaki sobie wymarzyłam! W fazie bazy możemy wykorzystać również nuty zimowe, drzewa różanego, cynamonowe, goździkowe, paczuli, piżmo, wanilia, czy ylang ylang.   
 
 
Należy pamiętać, by nie przesadzić z ilością, bowiem delikatny zapach zawsze piękniej się prezentuje niż duszące i nachalne wonie. Kompozycje tworzymy wedle własnego nosa, dlatego nie podaję ilości, wkroczcie w magię perfum i zaszalejcie tak, jak lubicie. Gotowe perfumy wlałam do szklanej buteleczki z atomizerem, jeśli macie z ciemnego szkła, będzie idealna, trzeba pamiętać, by przed użyciem zawsze wstrząsnąć buteleczką, by składniki zawsze dobrze współgrały. Niektórzy w celu konserwującym, polecają dodać alkohol (np. spirytus), ale moje dobrze spisują się i bez niego. Domowe perfumy, to idealny prezent dla siebie i dla najbliższych, zachęcam, by wejść w świat magicznych zapachów i stworzyć swój własny zapach na zimę :)