Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cruelty free. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cruelty free. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 grudnia 2021

Zimowa pielęgnacja Senelle z topestetic na Święta! Ujędrniający balsam do ciała, odnawiający peeling i liftingująca maska do twarzy!

Wigilia już za tydzień! Jeśli jak ja, przygotowujecie właśnie prezenty dla najbliższych, mam dziś dla Was świetną, kosmetyczną inspirację. Ujędrniający balsam do ciała, odnawiający peeling i liftingująca maska do twarzy, to trio zdecydowanie zimowo warte uwagi!


Senelle, poznałam przy okazji ochronnego kremu do twarzy, który miło wspominam, zatem trzy kosmetyki, które grudniowo zagościły w mojej kosmetyczce, utwierdziły mnie, iż warto poznać tę markę. Kosmetyki te, można zakupić w świetnym, polecanym zawsze przeze mnie sklepie topestetic, który jak zawsze, zimowo i świątecznie, kusi promocjami najwyższej jakości dermokosmetyków, przy zakupach zawsze można liczyć tu na pomoc kosmetologa i ciekawe próbeczki. Zacznę od balsamu, który szczególnie przypadł mi do gustu. Ujędrniający balsam do ciała, to kosmetyk, który mieszka w tubie 200 ml, zamykanej na klik. Zimowo warto po niego sięgnąć, ponieważ otula skórę przyjemnym, słodkawym zapachem, balsam dobrze nawilża skórę i ujędrnia, ja aplikuję go zawsze po kąpieli, doskonale się wchłania, ma bowiem lekką formułę. W składzie mamy tu olej awokado, masło shea, olej rokitnikowy, olej z żurawiny, skwalan, czy kwas hialuronowy. Kosmetyk dedykowany jest do każdego rodzaju skóry, możemy go stosować przy pielęgnacji całego ciała, zimowo używam go też w przypadku dłoni.


Odnawiający peeling i liftingująca maska do twarzy Senelle, to produkty, które polecam sprawić sobie w duecie, bowiem świetnie razem współpracują, tworząc u mnie ciekawy, domowy zestaw do zimowego zabiegu. Zaczynamy od oczyszczenia skóry, peeling zawiera świetne komponenty, takie jak mąka owsiana, masło shea, olej z pestek moreli, malin, łupinki migdałów i zmielone łupinki kokosa, które świetnie złuszczają naskórek, mamy tu też olej kukui oraz olej z orzechów włoskich. To ideał peelingowy na zimę, pięknie orzechowo pachnie i daje natychmiastowy efekt wygładzenia skóry, przy aplikacji, warto zafundować skórze masaż, na pewno będę wracać do tego kosmetyku. Na medal sprawdza się też maska, którą nakładam cieniutką warstwą na 15 minut na skórę, od razu po zmyciu peelingu letnią wodą. Ma ona ciekawy skład, w którym znajdziemy między innymi ekstrakt z kwiatu kangaroo paw, ekstrakt z kwiatu akmelli, słynny, roślinny retinol, czyli bakuchiol, ekstrakt z owsa, wosk jojoba, wyciąg z kwiatów granatu, olej z nasion rzeżuchy, czy masło cupuacu. Maska pięknie rozświetla skórę, nawilża, wygładza i zmiękcza, jakościowy, bogaty kosmetyk, na który warto postawić podczas zimowej pielęgnacji. Jestem ciekawa, czy znacie te produkty? Przygotowujecie w tym roku kosmetyczne prezenty świąteczne?


 


czwartek, 18 listopada 2021

Nowe odcienie wegańskich szminek Lily Lolo – Coral Crush, Flirtation, Flushed Rose oraz Mi Amor!

Szminki Lily Lolo uwielbiam od lat, marka niedawno postanowiła zaskoczyć mnie w tym temacie ponownie, wprowadzając aż cztery nowe odcienie do bogatej kolekcji. Coral Crush, Flirtation, Flushed Rose oraz Mi Amor, to kolory, które przypadną do gustu chyba każdej z nas!


Wegańskie szminki do ust Lily Lolo, dostępne są na Costasy, są to kosmetyki free cruelty, produkowane z naturalnych i mineralnych składników, nie zawierające sztucznych aromatów, parabenów, substancji konserwujących, składników odzwierzęcych, mają dobre składy i nie są testowane na zwierzętach. Nowe odcienie codziennie goszczą na moich ustach, zarówno w makijażach dziennych, jak i w wieczorowych. Mają estetyczne i poręczne opakowania (4g), na grzbiecie widzimy nazwę koloru i wygrawerowane logo marki. Szminki mają gładką, kremową konsystencję, wygładzają usta, a nowe kolory są trwałe i intensywne. Wegańskie szminki Lily Lolo, zawierają olej olej rycynowy, wosk z liści wilczomlecza i wosk z liści palmy kopernicji, jest tu też olej jojoba, olej z nasion winogron, z nasion słonecznika, olej arganowy, olej krokoszowy, witamina E oraz pigmenty koloru. 


Coral Crush, to koralowy ideał, intensywny, przepiękny i bardzo uniwersalny. Klasyczny, świetny na każdą okazję, idealny dla każdego typu urody, jesienno-zimowy must have do torebki. Flirtation zaś, to ponadczasowa, bardzo ciepła czerwień, świetny odcień na wieczór, klasycznie piękny kolor, jednocześnie bardzo nietuzinkowy. Flushed Rose, to jeden z moich hitów, oryginalny i nieoczywisty, różany kolor. Genialny do makijażu dziennego, do pracy, usta z tym kolorem, wyglądają bardzo elegancko i zdrowo. Mi Amor, ach jestem rozkochana w tej szmince, to cudowny kolor fuksji, daje świetny efekt pełnych, kuszących ust, bardzo zmysłowy odcień różu, z całej czwórki nowych odcieni, to on skradł mi najbardziej serce. Jestem ciekawa, na który odcień skusicie się Wy? 






 

piątek, 30 lipca 2021

Oleje naturalne Dr. T&J w dziewięciu odsłonach! Ekstrakt CBD - Olej makadamia, olej ze słodkich migdałów, arganowy, avocado oraz jojoba!

Bardzo popularne obecnie na całym świecie CBD, często gości na moim blogu, doceniam bowiem naturalną siłę tejże substancji aktywnej oleju konopnego. Jest to kannabidiol, zawierający cenne dla skóry kwasy omega-3 i omega-6, ale także witaminy A, E, B, K i wapń, magnez oraz cynk. Substancję tą, pozyskuje się z kwiatostanów konopi siewnej, nie wykazuje zaś ona działania psychoaktywnego. 


CBD w różnych stężeniach dodawane są do olejów naturalnych w celu wzmocnienia ich działania na naszą skórę. Dziś u mnie kolejna gromada boskich olejów marki Dr. T&J, poznać je możecie w dziewięciu odsłonach, wybrałam tu moje ukochane, wierzcie mi, że wybór był trudny, bo kocham oleje od lat, są w zasadzie postawą mojej pielęgnacji skóry twarzy, ciała i włosów. Olej makadamia, olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, olej avocado oraz olej jojoba, to prawdziwe skarby, marka oferuje je w postaci czystej oraz z dodatkiem CBD w stężeniu 250 i 500 mg. Zawarty w olejach kryształ CBD, idealnie sprawdzi się przy cerze potrzebującej szczególnej opieki, suchej, wrażliwej, problematycznej, z niedoskonałościami i skłonnością do zmarszczek, bowiem dobrze reguluje pracę serum w skórze, działa przeciwstarzeniowo, wyrównuje koloryt, ujędrnia, zmiękcza, wygładza i odżywia skórę. Oleje otrzymujemy w szklanych buteleczkach (50 ml), z ciemnego szkła, kosmetyk łatwo i wygodnie aplikujemy dzięki pompce. Warto skisić się na te oleje, są to bowiem naturalne, certfkowane, free cruelty, wegańskie produkty.


Olej makadamia, uwielbiam od zawsze, pamiętam, gdy lata temu, pierwszy raz trafił w moje ręce, był to olej makadamia Etja, do dziś go kocham i non stop kupuję. Jest to genialny i bardzo wszechstronny olej, który pięknie pielęgnuje skórę od stóp do głów, świetnie sprawdza się także przy pielęgnacji włosów, jego słynną cechą jest ekspresowe wchłanianie, moja skóra momentalnie wchłania go, nie ma w ty wypadku problemu z olejową powłoką, pozostającą po aplikacji, nazywany jest często, w związku z tym suchym olejem. Olej ten, pozyskiwany jest z orzechów makadamia, które rosną na wiecznie zielonych drzewach, w kosmetyce olej wykorzystywany jest w pielęgnacji skóry, ze względu na swe silne działanie antyutleniające i chroniące struktury komórek naszej skóry, to prawdziwe, naturalne źródło młodości. Olej makadamia, pomaga zachować skórze gładkość i jędrność, ja stosuję go w 100% stężeniu na lekko zwilżoną twarz. Polecany jest już do skóry niemowlaków, genialnie łagodzi wszelkie podrażnienia, goi rany, blizny. Używam go też do odżywiania włosów, jest też doskonałym towarzyszem masażu, bowiem uwielbiam jego przepiękny, naturalnie-orzechowy zapach. Dr. T&J, oferuje prócz czystego oleju, dwie jego wersje z CBD 250 oraz 500 mg. 

Olej ze słodkich migdałów, to jeden z najbardziej popularnych olejów, pielęgnuje każdy rodzaj skóry, świetnie sprawdza się przy skórze suchej, mieszanej, tłustej, dojrzałej, zmęczonej, cienkiej. Szybko wchłania się, zmiękcza i wygładza, można go stosować bezpośrednio na skórę w dowolnych, dogodnych dla nas ilościach, sprawdzi się też w walce z cellulitem i rozstępami, na uda, czy brzuch. Dzięki wysokiej zawartości protein i witamin D, E, B1, B2, B6 oraz A, jest odżywczą bombą dla skóry, bogaty jest w kwas oleinowy, palmitynowy, linolowy, stearynowy. Dodam też, iż jest genialnym nośnikiem dla olejków eterycznych. Tu polecam nie tylko jego pierworodną wersję bez dodatków, ale też odsłonę z 500 mg CBD.

250 mg kryształu CBD, zawiera zaś odsłona moja oleju arganowego. Olej arganowy, to naturalne, płynne złoto, kultowy, olejowy eliksir młodości, który świetnie sprawdzi się przy cerach wrażliwych, skłonnych do zmarszczek, szybko i pięknie się wchłania. Ja stosuję go w przeróżnych kombinacjach, bezpośrednio nakładam go na twarz, szyję i dekolt, na noc, doskonale ujędrnia i odżywia skórę. Po kąpieli aplikuję go na całe ciało, to niesamowity kosmetyk kojący i odżywiający, który zawiera kwasy tłuszczowe, kwasy omega, które łagodzą wszelkie podrażnienia. Olej bogaty jest także w witaminę E, dodatkowo działa tu skwalen, chroniący przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Świetny jest także w pielęgnacji włosów, jako dodatek do odżywek, masek. Warto poznać go w czystej, jak i wzbogaconej o 250 mg CBD wersji. 

Olej avocado z CBD 250 mg, sprawdzi się przy cerach wrażliwych, skłonnych do alergii, wyprysków, przesuszonych, z łuszczycą, ma on świetne właściwości przeciwstarzeniowe, regeneruje naskórek, zawiera wysokie stężenie dobroczynnych kwasów tłuszczowych, nazywa się go olejem siedmiu witamin: A, B, D, E, H, K, PP. Stosowany przy olejowaniu włosów, idealnie wygładza je i odżywia, doskonale dba także o stopy i dłonie. Olej jojoba ma również 250 mg CBD, to kolejny mój hit, jeden z najlepszych olejów i jednocześnie najbardziej popularnych. Olej reguluje wydzielanie serum, zmiękcza i wygładza moją skórę. Ma on świetne właściwości przeciwstarzeniowe, zdecydowanie powinny go też stosować osoby dotknięte trądzikiem, czy łuszczycą. Używa się go przy masażach na reumatyzm, dzięki kwasowi mirystynowemu łagodzi to schorzenie. Znacie te oleje? Który z nich Was szczególnie zainteresował?


 

 

 

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Moje makijażowe HITY Lily Lolo na Nowy Rok – Mineralny podkład China Doll, pędzel Super Kabuki oraz prasowany bronzer Honolulu!

Naturalne kosmetyki do makijażu marki Lily Lolo, zachwycają i nie zawodzą mnie od wielu już lat, mam pośród nich naprawdę mnóstwo hitów, na Nowy Rok, wybrałam dla Was trzy największe, z którymi nie rozstaję się w codziennym makijażu, oto mineralny podkład China Doll, pędzel Super Kabuki oraz prasowany bronzer Honolulu!


Kosmetyki Lily Lolo, zakupicie w pełnej gamie na Costasy, są to produkowane z naturalnych i mineralnych składników cuda, nie zawierające sztucznych aromatów, parabenów i substancji konserwujących, mają zawsze dobre składy, są to kosmetyki free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Zacznę może, od mega hitu, jakim jest dla mnie mineralny podkład China Doll, wiadomo, iż podstawą perfekcyjnie wykonanego makijażu, jest bowiem podkład właśnie. Jaśniutki podkład w odcieniu China Doll, daje naturalny efekt na mojej twarzy, otrzymujemy go w eleganckim, poręcznym, przezroczystym słoiczku z tworzywa, zamykanym na dużą, czarną nakrętkę z wygrawerowanym logo. Słoiczek dodatkowo zapakowano w biało-czarny kartonik, z którego zasięgnąć możemy informacji o produkcie, jego odcieniu i oczywiście składzie podkładu. Podkład zawiera mikę, dzięki niej podkład jest lekki, tlenek cynku, działający antybakteryjnie, dwutlenek tytanu, który doskonale kryje, tlenki żelaza i pigment. Jego skład jest czysty, prosty, naturalny, zatem podkład idealnie sprawdzi się przy każdego typu cerze, nawet tej bardzo wrażliwej, skłonnej do podrażnień, czy alergii. Nie ma tu niepotrzebnych komponentów, podkład nie zapycha porów, a nasza skóra oddycha, dodatkowo podkład zawiera filtr SPF 15. Ma on lekką, aksamitną, bardzo drobno mieloną formułę, bardzo przyjemną w aplikacji, ja nakładam go dwoma warstwami, wówczas uzyskuję satysfakcjonujące mnie krycie. Aplikuję go najlepszym pędzlem do makijażu mineralnego, czyli Super Kabuki, wykonuję ruchy koliste i nabieram kosmetyk na pędzel, osypuję nadmiar, uderzam jego podstawą pionowo i aplikuję kolisto-stemplującymi ruchami na twarz i szyję. 

Nie ukrywam, iż mam sporą gromadę pędzli, Super Kabuki, zajmuje tu królewskie miejsce, wyróżnia się miękkim, najwyższej jakości, syntetycznym włosiem i solidnym trzonkiem. Pędzel otrzymujemy w estetycznym, biało-czarnym kartoniku z logo firmy. Super Kabuki, został wykonany z syntetycznego włosia, które jest przyjemne, niesamowicie mięciutkie i delikatne w dotyku, jego trwałość góruje zdecydowanie nad pędzlami z włosia zwierzęcego, jest to wegański pędzel do makijażu. Włosie o długości około 4 cm, ma kolor jasno-brązowy, końcówki zaś są ciemniejsze i bardziej podatne na ruch, włosie to, nawet pod wpływem czasu i wielokrotnego czyszczenia, nie odkształca się, nie łamie, jest niesamowicie sprężyste i nie ma mowy o jego puszeniu. Polecam myć pędzel delikatnym szamponem, bądź płynem dla dzieci pod bieżącą, ciepłą wodą, powinien on zawsze dobrze wyschnąć w sposób naturalny, bez suszarek, czy grzejników. Super Kabuki Lily Lolo, osadzony jest na solidnej rączce w czarnym kolorze z logo marki, na którym znajdziemy biały napis z nazwą pędzla. Włosie jest doskonale zawarte w rączce i nie wypada. Cały pędzel ma długość 7 cm, jest to świetny kabuki, z krótkim trzonkiem i bardzo gęstym włosiem, pędzel przede wszystkim służy do nakładania produktów o sypkiej konsystencji, nakładanie nim sypkich kosmetyków mineralnych, to czysta przyjemność. Podkład rozprowadza się tym pędzlem równomiernie, dokładnie, przyswaja idealną ilość produktu, jest niesamowicie poręczny i świetnie trzyma się go w dłoni.

Pora na wisienkę na torcie i hit numer trzy, czyli mój ukochany bronzer Honolulu. Konturowanie twarzy, to jedna z ważniejszych dla mnie czynności w przy okazji wykonywania makijażu. Poprawnie zaaplikowany bronzer, to powiem magia, która potrafi wyczarować zupełnie nowy wymiar naszej twarzy. Prasowany bronzer Honolulu, jest fantastycznym kosmetykiem, dającym idealny kontur mojej twarzy, mieści się w eleganckim, solidnym i poręcznym opakowaniu (9 g) w firmowych kolorach z wygrawerowanym logo firmy na wieczku z lusterkiem, dodatkowo zapakowano go w biało-czarny kartonik. Bronzer Honolulu, zawiera mikę, dzięki której kosmetyk jest satynowy, cudowne oleje, które pielęgnują, regenerują i odżywiają skórę, czyli olej arganowy, olej z nasion granatu, olej rycynowy, olej z nasion słonecznika, olej manuka, stałej konsystencji nadaje wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego, wzbogacony o witaminę E oraz składniki mineralne i pigmenty. Bronzer Lily Lolo nie zapycha porów, działa antybakteryjnie, nasza skóra oddycha i promienieje, to magia kolorowych kosmetyków mineralnych. Ma on leciutką, aksamitną, satynową, formułę, bardzo przyjemną w aplikacji. Wykończenie, jakie uzyskuję po jego użyciu jest świetne, daje efekt naturalnej opalenizny, który oczywiście możemy stopniować, mi wystarczy jedno pociągnięcie bronzera, by nadać twarzy odpowiedni kontur. Nakładam go pędzlem, poniżej kości policzkowych, konturując twarz także przy linii włosów na czole, ale również przy skrzydełkach nosa oraz na linii żuchwy. Honolulu genialnie aplikuje się, rozciera i współpracuje z innymi moimi kosmetykami, nie pyli i nie sypie się, jest genialnie sprasowany i dzięki temu tak bardzo wydajny i trwały. Odcień Honolulu, wypróbowałam przez lata zarówno w makijażach dziennych, jak i wieczorowych, zawsze doskonale spełnia swą rolę. Prasowany bronzer wygląda na skórze niezwykle świeżo, naturalnie i daje śliczne wykończenie, polecam go z całego serca. Jestem ciekawa, czy znacie moje hity Lily Lolo? Planujecie noworoczne zakupy makijażowe?


 


niedziela, 6 grudnia 2020

Lily Lolo – Nudziakowa paletka ośmiu prasowanych cieni z lusterkiem inspirowana zachodami słońca - Golden Hour Eye Palette!

Mineralne cienie do powiek Lily Lolo, nie zawodzą mnie od lat. Paletki tejże maki, towarzyszą mi w codziennych makijażach, zawsze zachwycają mnie jakością, składem i doskonałą pigmentacją. Golden Hour Eye Palette, to doskonały zestaw cieni, inspirowanych zachodami słońca, brzmi pięknie prawda?

Paletka Golden Hour, zawierająca osiem prasowanych cieni z lusterkiem, dostępna jest oczywiście na Costasy, gdzie kusi cały asortyment tejże brytyjskiej marki. Kosmetyki Lily Lolo są cruelty free, nie zawierają parabenów, produkowane są wyłącznie z naturalnych i mineralnych składników, nie zawierają też sztucznych aromatów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, cienie są kosmetykiem wegańskim. Golden Hour Eye Palette, to przepiękna i uniwersalna paletka, która zawiera typowo neutralne odcienie, które idealne będą do każdego typu karnacji.

Kasetka z lusterkiem i dwustronnym aplikatorem, wykonane są w tradycyjnej dla marki, eleganckiej stylistyce, dodatkowo zapakowano ją w kartonik, z którego zasięgniemy informacji o produkcie, odcieniach i składzie cieni. W ich składzie odnajdziemy olej jojoba, arganowy, z nasion słonecznika, z nasion granatu, które wzmacniają delikatną skórę powiek i nawilżają, mica, wiąże kosmetyk i nadaje mu delikatności, witamina E, dodatkowo konserwuje cienie, wyciąg z mikołajka nadmorskiego, spełnia funkcje regenerujące, cienie zawierają także pigmenty. Paletka idealna jest do tworzenia nudziakowych makijaży dziennych, zaś błyszczące cienie genialne sprawdzą się też przy makijażach wieczorowych, świątecznych. Cienie Lily Lolo dobrze się nakładają na pędzelek, nie osypują się, dobrze blendują, współpracują zarówno ze sobą, jak i z innymi kosmetykami, można je stopniować. Przed aplikacją cieni, polecam na powiekę nałożyć bazę, wówczas cienie nie rolują się, są niesamowicie trwałe. Oto cienie, jakie zawiera:

Glimmer – Jasny, brzoskwiniowy odcień, bardzo delikatnie błyszczący, świetny, jako baza do dalszej pracy nad cieniami, świetnie sprawdzi się też pod łuk brwiowy.

Quartz – Świetny, beżowy mat, uniwersalny i nieoceniony.

Ruby – Cieplutki, piękny róż o matowym wykończeniu, uwielbiam go. 

Antique Gold – Jeden z moich hitów paletki, głęboki i intensywny brąz z metaliczną magią, idealny do makjażu na święta.

Copper – Miedziany, piękny, rudawy odcień, świetnie połyskuje.

Lavish – Metaliczne złoto z nutą oliwki, ideał odcienia dla każdej z nas.

Treasure – Brązowy macik, must have w nudziaowym makijażu.

Luxe – Mocny, ciemny brąz w macie, świetny do zewnętrznego kącika oka.

 Słowem, Golden Hour, to paletka idealna na prezent dla siebie i dla każdej kobiety, ceniącej ponadczasową elegancję!


 

wtorek, 10 listopada 2020

Paula's Choice – Genialne serum z 1% retinolem z Cosibella – Profesjonalny kosmetyk free cruelty, jesienny hit!

Jesienią sięgam po skoncentrowane kosmetyki, pełne aktywnych składników i substancji, które efektywnie zadziałają na moją skórę. Jesiennym hitem, stał się u mnie preparat amerykańskiej marki Paula's Choice, oto genialne serum z 1% retinolem!

Clinical 1% Retinol Treatment, to doskonały dermokosmetyk najwyższej jakości, który zakupić można w świetnym sklepie Cosibella.pl, to kopalnia ciekawych produktów do jesiennej pielęgnacji twarzy, ciała, włosów, jak i do makijażu, warto pobuszować i pokusić się nie tylko na owe serum, dodam też, iż paczuszki, które docierają z Cosibella, pakowane są zawsze w duchu eko i zero waste, użyte do transportu materiały są ekologiczne i biodegradowalne. Marka Paula's Choice w mojej kosmetyczce, zadebiutowała świetnym kremem Antioxidant-Enriched Natural Moisturizer, który również przy okazji polecam, postanowiłam skusić się zatem na kolejny produkt tejże firmy.

Paula's Choice została założona przez Paulę Begoun, marka bazuje na nowoczesnych badaniach, nauce, a swe skoncentrowane formuły opiera na działaniu przeciwutleniaczy i składników regenerujących skórę. Marka nigdy nie testowała swoich produktów na zwierzętach i posiada ceniony przeze mnie certyfikat Leaping Bunny, który widnieje na opakowaniu serum. Serum z 1% retinolem, to koszt 255,00 zł, zaś naprawdę warte jest każdej złotówki, ja aplikuję je na twarz podczas wieczornego rytuału pielęgnacyjnego. Kosmetyk mieszka w butelce (30 ml) z praktyczną pompką, w składzie mamy tu sporo składników aktywnych, wśród nich widnieje oczywiście retinol, który działa silnie przeciwzmarszczkowo, ale też łagodzący ekstrakt z lukrecji i owsa, peptydy, ceramidy oraz kwas hialuronowy. Serum ma żółtawy odcień, jest bardzo lekkie, szybko się wchłania, a po jego użyciu, moja skóra gotowa jest już na krem. Genialny i dający efekty kosmetyk z górnej półki, naprawdę warto go poznać!

 


środa, 14 października 2020

Nourish - Vegan Skincare Heroes - Zestaw startowy z największymi bestsellerami marki – Emulsja, olejek, krem, maseczka i kosmetyczka!

Podczas wrześniowego urlopu, towarzyszyły kosmetyki, bez których nie potrafię funkcjonować, zarówno do pielęgnacji, jak i makijażu, do całej tej gromadki, dołożyłam także zestaw Vegan Skincare Heroes naturalnej marki Nourish, który spisał się naprawdę na medal! 

Ekologiczne i naturalne kosmetyki Nourish, to kosmetyczne perełki, które można zakupić na Costasy, warto zajrzeć do sklepu i pokusić się jesiennie na te certyfikowane cudeńka. Nourish, to marka stworzona przez dr Pauline Hili, która przygotowując formuły swych kosmetyków bazuje na roślinnych, naturalnych składnikach z upraw ekologicznych, są to certyfikowane przez Soil Association Organic, Vegan i Leaping Bunny, preparaty najwyższej jakości, nie znajdziemy tu sztucznych substancji zapachowych, barwników, silikonów, parabenów, komponentów odzwierzęcych, to produkty cruelty free, powstałe w zgodzie z naturą i zwierzętami.


Nourish tym razem proponuje nam zestaw startowy z największymi bestsellerami marki, w wersji travel size, w którego skład wchodzi głęboko oczyszczającą emulsja Kale 3D Cleanse, którą poznałam w pełnej wersji, uwielbiam ją, świetnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i chroni skórę, mamy tu też ujędrniający olejek Radiance Firming Facial Oil, który dodaje skórze blasku, ale też nawilżający i przeciwstarzeniowy krem Argan Skin Renew Moisturiser, całości dopełnia maseczka Probiotic Multi-Mineral Repair Mask, ujędrniająca i stymulująca produkcję kolagenu w skórze. Piękny kwartet mieszka w bawełnianej kosmetyczce, zapinanej na zameczek. Wegański, kosmetyczny zestaw jest doskonałą gromadką, z którą by kompleksowo można zadbać o skórę. Oczyszczająca emulsja z jarmużem 3D, w pełnowymiarowej wersji, stała się mym hitem, maluszek (30 ml) z zestawu Vegan Skincare Heroes, przypomniał mi o tej miłości. W preparacie prócz ekstraktu z liści jarmużu, znajduje się czarna fasola afrykańska, probiotyki, kwas hialuronowy, kwas alginowy, ekstrakt z kwiatów słonecznika, aloesu, olej z kwiatów pelargonii, żywicy, mirry, rozmarynu, czy topoli. Kosmetyk, sprawdza się doskonale w oczyszczaniu twarzy, przywraca skórze równowagę, oczyszcza ją, dotlenia i wygładza. Podczas wydobywania emulsji, ma ona perłowo-kremową konsystencję, przy kontakcie ze skórą i wodą, przybiera zielony kolor, ja jestem w niej zakochana.


Radiance Firming Facial Oil, to ujędrniający olejek do twarzy, który stosuję wieczorem, po oczyszczeniu, delikatnie masuję nim skórę twarzy, a następnie nakładam krem. W wersji travel size, ma on 5 ml i praktyczną pipetkę, nie ukrywam, iż kusi, by sięgnąć po pełnowymiarowe jego opakowanie. Jego formuła bazuje na oleju makadamia, jojoba, dyni oraz oleju sezamowym, oleju z dzikiej róży i z ogórecznika lekarskiego. Po jego użyciu skóra jest miękka, ujędrniona i pełna blasku, warto dodać, iż zawarte w olejku geranium i róża, nadają mu pięknego zapachu. Nawilżający i przeciwstarzeniowy krem Argan Skin Renew Moisturiser, to maluch, mieszczący 15 ml kosmetyku. Ujędrniający krem odbudowujący, dedykowany jest szczególnie dla skóry z tendencją do przesuszeń, zadowolone także będą tu posiadaczki cer wrażliwych i mieszanych, bazuje on na cudownych składnikach takich jak: olej jojoba, olej z nasion słonecznika, olej arganowy, olej i ekstrakt z róży jerychońskiej, które ekstremalnie nawilżają, odżywiają i przeciwdziałają starzeniu się skóry, jest tu też olej abisyński, olej z nasion ogórecznika lekarskiego, które działają nawilżająco i odmładzająco, głęboko nawilżają i pięknie odżywiają, wygładzają skórę, działają przeciwzapalnie i chronią przed działaniem czynników zewnętrznych. Znajdziemy tu także kojący aloes, kwas hialuronowy, witaminę E, czy ekstrakt z imbiru, słowem, skład zachwyca od a do z. Ma treściwą, lecz nadal bardzo delikatną konsystencję, szybko się wchłania, wygładza i nawilża. Regenerująca maska probiotyczna pięknie odżywia skórę, regeneruje, działa kojąco, nawilżająco i przeciwstarzeniowo. W jej skład wchodzą naturalne komponenty, takie jak organiczna i certyfikowana gliceryna roślinna, woda różana, olej makadamia, olej z nasion słonecznika, ekstrakt z morskiej rośliny skrzydlicy jadalnej, olej jojoba, olej kameliowy, ekstra z kwiatów nagietka, witamina E, bisabolol, ekstrakt z owoców aristotelia, aloes, olejek lawendowy, z mirry, kwas hialuronowy, ważnym składnikiem jest wyciąg z drożdży lekarskich. Składniki działają cudownie na skórę, pięknie ją wygładzają, ujędrniają i silnie nawilżają, innowacyjny kompleks probiotycznych minerałów z maski wzmacnia włókna kolagenowe, ładnie napina skórę i wzmacnia jej sprężystość. Efekty widać już po jednym, saszetkowym zabiegu z maską, warto na nią zwrócić uwagę. Jestem ciekawa, czy znacie te cudeńka Nourish i czy lubicie mini wersje kosmetyków?