Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki z róży. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki z róży. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 czerwca 2018

Naturalne mydło pachnące różami – Rose Rio – Różane mydło tonizujaco-nawilżające z wodą różaną!

Kocham naturalne mydła i już nie raz na blogu wychwalałam ich cudowne właściwości i wspaniałe działanie na naszą skórę. Kocham też róże, zatem mydło różane, to spełnienie kosmetycznych marzeń. 


Niejednokrotnie zachwycałam się różanymi produktami, dziś mydlane cudeńko marki Rose Rio, które produkuje firma STS Cosmetics, mydełko można zakupić na Skarby Rosji, stacjonarnie zaś w sklepie Bądź Eko w podwarszawskich Markach. Kosmetyki na bazie róż, kocha się bądź nienawidzi, ja od zawsze kocham róże, uwielbiam ich zapach i przepiękny wygląd. Mydło różane, otrzymujemy w formie obłej kostki, umieszczonej w pięknym kartoniku, tam odnajdziemy informacje o producencie, mydle i jego składzie. Do produkcji mydła użyto naturalnych i roślinnych składników. Jest tu oczywiście róża, a mianowicie woda różana z płatków róży damasceńskiej, która działa przeciwzapalnie, łagodząco, kojąco, ale także nawilżająco.


Mydło, to tradycyjna kostka, obła i bardzo poręczna, w pięknym, różowym kolorze, piana, która powstaje podczas mycia mydełkiem, jest kremowa i gęsta. Dedykowane jest ono dla każdego typu skóry, idealnie sprawdzi się przy skórze suchej, jak moja, delikatnej, jeśli macie uczulenia na totalnie chemiczne mydła, to mydło będzie strzałem w dziesiątkę, oczyszcza doskonale, nawilża skórę, nie ściąga, nie wysusza. Ja używam je do mycia nie tylko rąk, ale i całego ciała, mydełko zdobi dodatkowo moją łazienkę, ładnie prezentując się w mydelniczce przy umywalce. Na uwagę zasługuje zdecydowanie przepiękny, różany, kwiatowy zapach. Mydło można oczywiście również wykorzystywać przy praniu delikatnych tkanin, czy ubranek dziecięcych, jako, że jest naprawdę delikatne. Znacie kosmetyki różane Rose Rio? :)



czwartek, 19 kwietnia 2018

Piękne usta wiosną! Wooden Spoon – Naturalny, certyfikowany, organiczny balsam do ust Rose Kiss

Wiosna, to piękne słońce, ale też zmiany pogody, nasze usta narażone są teraz na przeróżne czynniki zewnętrzne, ich cieniutka i co za tym idzie wrażliwa skóra, potrzebuje zatem dobrej pielęgnacji, by były zawsze zdrowe, nawilżone, zadbane i pięknie wyglądały.


Mam kilka ulubieńców, pośród naturalnych pomadek do ust, naturalny, certyfikowany, organiczny balsam do ust Rose Kiss, marki Wooden Spoon, zdecydowanie dołączył do moich ulubieńców w tym temacie! Wooden Spoon, debiutuje dziś na moim blogu, jest to marka z dobrą misją i pięknymi składami, a kosmetyki spod jej skrzydeł, to kosmetyczne skarbeńka, zawierają one wyłącznie składniki pochodzące z natury, surowe i nieprzetworzone oleje organiczne roślinne, niemodyfikowane genetycznie, z ekologicznych upraw, nie odnajdziemy w nich sztucznych barwinków, substancji zapachowych, pochodnych ropy naftowej, czy konserwantów, są to produkty oczywiście free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Balsam do ust Rose Kiss, posiada ceniony przeze mnie certyfikat Soil Association Organic. Słowem, naprawdę warto je poznać, a jak sprawdza się balsam w codziennym stosowaniu?


Balsam do ust, otrzymujemy w tradycyjnym sztyfcie z białego tworzywa, ozdobiony jest różanymi grafikami, na opakowaniu odnajdziemy informacje o kosmetyku, firmie, certyfikacie i wspaniały skład balsamu. Sztyft bazuje na ekologicznym oleju kokosowym, maśle shea i maśle kakaowym, dzięki temu doskonale nawilża usta, pielęgnuje je i koi, balsam zawiera także wosk pszczeli, który dodatkowo wygładza i chroni usta przed działaniem wolnych rodników, słońcem, mrozem, czy wiatrem, dodatkowo mamy tu witaminę E i oczywiście olejek różany, bowiem jest to balsam Rose Kiss. Skład jest wzorowy i prawdziwie naturalny. Pozostawia on warstwę ochronną, która błyskawicznie i długotrwale nawilża skórę ust, nadając im naturalny połysk. Balsam ma miłą dla ust, miękką formułę, z nim w torebce nie ma mowy o wysuszonych wargach. Jeśli czytacie mojego bloga częściej, wiecie, iż balsamy do ust z dobrym składem, ja zawsze stosuję też do odżywiania rzęs na noc, nakładam go wraz z olejem rycynowym. 


Różany pocałunek Wooden Spoon, zadowoli każde usta, pięknie nawilża, wygładza, chroni i odżywia, ideał do wiosennej kosmetyczki i świetny, podręczny towarzysz do torebki dla każdej miłośniczki naturalnych cudów kosmetycznych! :)

 

czwartek, 5 kwietnia 2018

Różana miłość do Coslys - Woda micelarna do skóry wrażliwej – Czysta cera wiosną! Certyfikowany, naturalny kosmetyk cruelty free

Wiosna zawitała na dobre, pamiętajmy więc, by dobrze w tym czasie zadbać o cerę. Zawsze podkreślam, iż niesamowicie ważnym dla mnie, jest codzienny rytuał oczyszczania twarzy i demakijażu.


Zapraszam Was na spotkanie z boskim kosmetykiem, który moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, szczerze pokochała. Woda micelarna do skóry wrażliwej marki Coslys, posiada cenione przeze mnie, restrykcyjne certyfikaty Ecocert i Cosmebio, co oznacza, iż nie znajdziemy szkodliwych parabenów, olejów mineralnych, silikonów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, a składniki pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych. Oczywiście jest to kosmetyk wegański, cruelty free, nie testowany na zwierzętach na żadnym etapie produkcji, dodatkowo mamy tu cudowne oznaczenie francuskiej organizacji One Voice, która walczy o prawa zwierząt. Nie ukrywam, iż marka Coslys, znakomicie sprawdza się u mnie, zatem polecam te cudowne kosmetyki z całego serducha.


Woda micelarna, pełni u mnie funkcję oczyszczania twarzy z makijażu, ale także z wszelakich zanieczyszczeń, jednocześnie jest to kosmetyk pielęgnujący skórę. Micelek otrzymujemy w poręcznej, białej buteleczce (200 ml) ze srebrną nakrętką, wygodnie i higienicznie wydobywa się produkt na płatek, wedle potrzeby. Buteleczkę, jak i kartonik (pochodzące z recyklingu), zdobią różane grafiki, z niej także zasięgniemy informacji o składzie, właściwościach i stosowaniu kosmetyku. Woda micelarna jest po prostu piękna, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, nie uczula i nie podrażnia mojej skóry, jest niesamowicie delikatna. Dokładnie zmywa moje często bardzo mocne makijaże, także wodoodporne. Zawiera naprawdę wspaniałe składniki, a wśród nich znajdziemy organiczną wodę z kwiatów róży damasceńskiej i ekstrakt z niej, kojący aloes i organiczny ekstrakt z bawełny, ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, fiołka, a delikatne składniki myjące, doskonale oczyszczają twarz i zmywają makijaż.


Dodatkowo woda micelarna Coslys, jest dla mnie tonikiem, który nawilża i tonizuje, chroniąc moją skórę. Ma przepiękny, różany zapach, który uprzyjemnia codzienne obcowanie z nią, to boska woń róży, głęboka i kwiatowa. Jest to kosmetyk idealny, zachwycający mnie zarówno składem, zapachem, efektami, ale też wizualnie, także must have każdej naturalnej maniaczki kosmetycznej! Znacie Coslys? Macie ukochany micelek? :)


piątek, 10 marca 2017

Olej TSUBAKI – Sekret urody Japonek, czyli 100% naturalny Olej z róży japońskiej Bioetiq - Camellia Japonica Seed Oil (Kamelia japońska) :)

Jeśli zaglądacie do mnie częściej, na pewno wiecie, ze jestem olejomaniaczką, mam naprawdę mnóstwo ulubieńców w świecie olejów naturalnych, które często goszczą na moim blogu, dziś zaś olejowy gość specjalny, który pojawia się u mnie po raz pierwszy, rzekłabym olejowa arystokracja, w postaci drogocennego oleju z róży japońskiej. Camellia Japonica Seed Oil, to Olej Tsubaki, słynny olej z nasion Kamelii japońskiej, od wieków zdobywa serca Japonek, a od niedawna również zachwycają się nim kobiety na całym świecie, cieszę się, że i moja skóra mogła go poznać. 


100% naturalny olej z róży japońskiej, mieszczący się w luksusowej buteleczce (30 ml) z ciemnego szkła, z pipetką, ułatwiającą precyzyjne dozowanie produktu, można zakupić w firmowym sklepie, naszej, polskiej marki BIOETIQ, również stacjonarnie tu. Olej prócz walorów pielęgnacyjnych, zdobi moją łazienkę, wygląda niewątpliwie pięknie, dodatkowo zapakowano go, w starannie wykonany, matowy kartonik z schludnymi, różanymi grafikami, na nim odnajdziemy mnóstwo informacji o produkcie i jego działaniu. Jest to czyściutki olej, bez jakichkolwiek sztucznych dodatków, barwników, czy substancji zapachowych, także bezpieczny i zimnotłoczony, naprawdę wspaniały naturalny kosmetyk (wegański, nie testowany na zwierzętach).  


Olej tsubaki, znany jest z niesamowitych właściwości pielęgnacyjnych, wygładzających, antystarzeniowych, stymulujących i pobudzających skórę i mikrokrążenie, wzmacniając jednocześnie naczynka krwionośne. Jest on bogaty w cenny kwas omega-9, witaminy oraz terpenoidy roślinne, dzięki którym skóra jest odpowiednio zregenerowana, nawilżona, olej ten wzmacnia także barierę lipidową naskórka, skutecznie zapobiega starzeniu się, dlatego bardzo często jest składnikiem kosmetyków przeciwzmarszczowych, olej tsubaki, to według mnie, jeden z lepszych olejów do walki ze zmarszczkami, przesuszeniami, popękanymi naczynkami, czy szarą, zmęczoną cerą, zmorą wielu z nas.   


Jest dedykowany każdego rodzaju skórze, moja cera mieszana w kierunku suchej, doskonale reaguje na jego działanie, jest miękka, ukojona i wygładzona. Stosuję go przede wszystkim, w 100% stężeniu, jako serum na noc, na twarz, szyję i dekolt, wówczas pięknie otula skórę, która rano, jest jak nowonarodzona. Często wykorzystuję go też w tworzeniu kosmetyków, dodaję kilka jego kropel do gotowego kremu, ale także podczas kręcenia balsamów i maseł do ciała na przykład z masłem shea, czy olejem kokosowym.


Olej Tsubaki ma bardzo delikatną, leciutką konsystencję, jest prawie przezroczysty, nieco żółtawy, szybciutko się wchłania, polecam go zatem także osobom, które nie lubią zbyt tłustego filmu po użyciu olejów. Olej, to must have każdej miłośniczki naturalnej pielęgnacji, świetnie ujędrnia i odmładza skórę, koi ją po depilacji, czy peelingach, wspaniały także do masażu oraz jako odżywka do paznokci, co ważne olej Tsubaki, genialnie działa też na włosy, ja nakładam go na końcówki, wygładza je i silnie odżywia. 
Znacie ten unikalny olej? W jaki sposób Wy go wykorzystujecie? :)


środa, 7 grudnia 2016

Kosmetyki z linii Rose Care – Różane trio Bielenda: Kojąca woda różana, olejek do mycia twarzy i krem nawilżający :)

Kosmetyki różane kocha się lub nie, ja od dziecka uwielbiam róże, jestem zatem również, wielką, zdeklarowaną miłośniczką kosmetyków bazujących na tym, jednym z piękniejszych kwiatów na ziemi. Dziś chcę Wam pokazać piękne trio, które swym urokiem rozkochało mnie od momentu otwarcia paczuszki, kosmetyki Bielenda z linii Rose Care, skąpane bowiem były w płatkach róży, prezentują się przeuroczo.


Moje różane trio, to Kojąca woda różana 3w1, Olejek różany do mycia twarzy i Krem różany nawilżająco – kojący, wszystkie te trzy kosmetyki, pochodzą z linii Rose Care, bogatej w olejek z róży, kwas hialuronowy, kompleks witamin anti-ox oraz anti-pollution, o działaniu przeciwstarzeniowym i ochronnym. Serie zdobią przepiękne, różane grafiki w biało-różowych odcieniach, kosmetyki te przeznaczone są zarówno dla cery młodej, ale także wrażliwej, moja skóra mieszana w kierunku suchej, również polubiła się z nimi, bowiem świetnie nawilżają, chronią i pielęgnują cerę. Każdy z nich bez problemu zakupicie w drogeriach sieciowych, na pewno warto zapolować na świąteczne rabaty. Przyjrzyjmy się zatem każdemu kosmetykowi z różanego trio osobno


Kojąca woda różana 3w1 Rose Care – Oczyszcza, usuwa makijaż, łagodzi
Aromatyczna woda różana, mieszka w smukłej, praktycznej buteleczce (200 ml) zamykanej na klik. Różana grafika zdobi opakowanie, z którego dowiemy się również o składzie kosmetyku i jego właściwościach. Kojąca woda bazuje przede wszystkim na wodzie różanej z róży damasceńskiej, która od zarania dziejów, znana są z niesamowitych właściwości pielęgnacyjnych, stymulujących i pobudzających skórę i mikrokrążenie, wzmacniając jednocześnie naczynka krwionośne. Tonizuje i nawilża, wyrównuje także ph skóry. Woda posiada przepiękny aromat, jest to prawdziwy zapach dzikiej róży, przepiękna, głęboka woń. Ja używam jej, jak toniku, aplikując na płatek, następnie przemywając twarz, koi i łagodzi moją skórę, szczególnie po wszelakich peelingach i demakijażu. Woda zawiera micele, jest tez zatem świetnym płynem micelarnym, który usuwa makijaż, jednocześnie oczyszczając skórę, nie podrażnia i jest mega wydajna.


Olejek różany do mycia twarzy Rose Care – Oczyszcza, nawilża, łagodzi
Jest to kosmetyk w formie hydrofilnego, lekkiego olejku, którego formułę poznałam już przy okazji linii arganowej, magic oil-to-foam, powoduje iż z wodą przybiera on formę kremowej pianki. Oczyszcza on i nawilża skórę, działa przeciwstarzeniowo i ochronnie (przyjemna mgiełka na skórze). Zawiera olejek różany i łagodne substancje myjące, nie ma tu silnego sls i sles, nie jest to zaś produkt dla osób wystrzegających się parafiny, ale mamy zaś za to moc nawilżającego kwasu hialuronowego i kompleksu witamin C i E. Mieszka on w butelce (140 ml) z praktyczną, zamykaną i zabezpieczoną pompką, która ułatwia jego codzienne użycie. W przypadku olejku woń różana jest mniej wyczuwalna, jednak nadal jest to piękny, kwiatowy, hipnotyzujący zapach, który towarzyszy nam podczas obcowania z kosmetykiem.

  
Krem różany nawilżająco – kojący Rose Care - Nawilża, łagodzi, odświeża
Krem świetnie sprawdza się przy mojej cerze, mieszanej w kierunku suchej, otrzymujemy go w eleganckim słoiczku ze szkła (50 ml), z białą nakrętką, słoiczek dodatkowo zapakowano w kartonik, na którym widnieją informacje na temat kremu, właściwości i skład kosmetyku. Kremik nadaje skórze głębokie nawilżenie i piękne odżywienie, wygładza ją i chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Krem zawiera olejek różany, kompleks witaminowy C i E oraz kwas hialuronowy, pachnie pięknie, jest to świeża, różana woń. Moją uwagę zwróciła jego delikatna konsystencja, lekko żelowa, która nie podrażnia mnie, świetnie i szybciutko się wchłania, zatem jest to idealny krem pod makijaż. Można go stosować zarówno na dzień i na noc (nakładam wówczas grubszą warstwę), jest bardzo leciutki i świetnie odświeża skórę. Znacie linię Rose Care? Ja jestem ciekawa serum z tej linii, a który z kosmetyków Was zaintrygował najbardziej? :)


poniedziałek, 26 października 2015

Femi - Krem Różany na dzień – Odżywczy, naturalny krem ekologiczny :)

Od dziecka ubóstwiałam różaną woń i rozkoszowałam się dzikimi, różanymi zapachami, pozostało to we mnie do dziś, na blogu już nie raz pławiłam się w naturalnych, różanych kosmetykach, wychwalając ich niesamowite właściwości, bowiem cudownych atrybutów kosmetyków na bazie róży, jest co nie miara. Róża, od zarania dziejów, znana jest z niesamowitych właściwości pielęgnacyjnych, przeciwstarzeniowych, stymulujących i pobudzających skórę i mikrokrążenie, wzmacniając jednocześnie naczynka krwionośne.


Połączenie czystego ekstraktu z dzikiej róży z innymi cudownymi komponentami, w linii różanej, to świetny sposób na skórę taką, jak moja, mieszana cera 30+, skłonna czasem do przesuszeń, pokochała bez reszty - Krem Różany na dzień, naszej, polskiej, wspaniałej firmy Femi, stacjonującej w pięknym Gdańsku. Laboratorium Femi, ma w swej ofercie mnóstwo fantastycznych naturalnych kosmetyków ekologicznych, nie testowanych oczywiście na zwierzętach, najwyższej jakości, zawierających 100% naturalne składniki, firmą kieruje wspaniała specjalistka, mgr farmacji Pani Hania Łopuchow. Krem Różany na dzień, otrzymujemy w poręcznym, bardzo dobrze zabezpieczonym, szklanym, eleganckim słoiczku (50 ml), z białą nakrętką, ozdobionym pięknymi różanymi grafikami, słoiczek dodatkowo zapakowano w kartonik o tym samym designie, na którym widnieją informacje na temat kremu, właściwości, daty zużycia i śliczny skład kosmetyku. Do kartonika dodano także ulotkę z ofertą innych kosmetyków Femi. Krem dedykowany jest do stosowania na dzień, bazuje na cudownym ekstrakcie z dzikiej róży, który nadaje skórze głębokie nawilżenie i piękne odżywienie, wygładza ją, działa przeciwzapalnie i chroni przed działaniem czynników zewnętrznych, działając również antybakteryjnie i antystarzeniowo. 


Prócz Ekstraktu z Rosa Canina i wody różanej w kremie odnajdziemy: ceramidy, ekstrakt z ruszczyka, ekstrakt z jęczmienia, olej z nasion passiflory, olej z masłosza, wodę lipową, które działają silnie wzmacniająco, regenerująco, koją i pielęgnują. Olej arganowy, zawarty również w kremie, słynie z silnych właściwości nawilżających, działa antystarzeniowo i antyseptycznie. Składniki kremu, to prawdziwy, naturalny kompleks ziołowy, nawilżający skórę, idealnie pielęgnujący ją. Stosuję go codziennie rano i w ciągu dnia, wedle potrzeby, idealnie sprawdza się, jako baza pod makijaż, ma treściwą, aksamitną konsystencję w kolorze ecru, świetnie rozprowadza się po skórze, momentalnie wchłania się i nawilża moją cerę, która po aplikacji jest gładka, odżywiona, odprężona i nawilżona. Daje perfekcyjne nawilżenie, takie, jakie uwielbiam, zwłaszcza teraz podczas zmiennej, jesiennej pogody. Krem Różany Femi, pachnie obłędnie, bosko, jest to zapach bardzo różany, głęboki, dziki, egzotyczny, z lekką nutą olejków eterycznych, jakie zawiera: olejek różany, wetiwerowy, geraniowy i lawendowy, woń pozostaje również na skórze po jego aplikacji. Krem sprawdzi się przy cerze suchej, mieszanej, naczynkowej, potrzebującej szczególnej pielęgnacji, nie podrażnia mnie i doskonale spełnia swą różaną rolę, można go zakupić w sklepie firmowym Femi, to kosmetyk wart każdego grosika, doskonały, o idealnym, pięknym i naturalnym składzie. 



Znacie Femi? Lubicie kosmetyki na bazie róży? :)


czwartek, 16 lipca 2015

Hydrolat różany – Jak zrobić hydrolat z róży? Domowy hydrolat diy :)

Moje domowe laboratorium kosmetyczne, zaprasza dziś na przepis, który już od dłuższego czasu, miałam Wam ochotę przybliżyć, mianowicie - własnoręcznie robimy hydrolat. Hydrolat, czyli woda roślinna, woda kwiatowa, czy też destylat, to produkt, który powstaje przy procesie destylacji z parą wodną roślin i kwiatów, uzyskuje się go także przy produkcji olejków eterycznych, pozostała woda podestylacyjna, to właśnie hydrolat, który zawiera bardzo cenne substancje roślinne i bardzo śladowe ilości olejku, dzięki temu są wspaniałym naturalnym kosmetykiem i dodatkiem do wszelakich, pielęgnacyjnych produktów :)
 
 
 Mają one wodną konsystencję, naturalne dla skóry ph i często delikatny zapach, nie koniecznie identyczny z tym, jaki ma olej uzyskany w tej samej rośliny. Hydrolaty na dobre zadomowiły się na półkach sklepów z naturalnymi kosmetykami i w naszych łazienkach, ja postanowiłam pokusić się i samej wykonywać swoje, domowe hydrolaty, to niesamowita frajda, są tak wszechstronnym i wielofunkcyjnym kosmetykiem, że po prostu musicie je wypróbować, więc do dzieła!
 
 
 Mój hydrolat, jest to hydrolat z róży, chyba najpopularniejszy i naprawdę prosty w wykonaniu. Hydrolat różany, powstał z płatków róży wielokwiatowej, która pięknie rośnie na mojej działce, także z dala od miasta, dróg, czy spalin i takie też kwiaty powinno się wykorzystać przy tworzeniu własnego hydrolatu, czyste i nie skażone. Wiele osób we własnej produkcji hydrolatów, korzysta z ciśnieniowych kawiarek, ale jako, że takowym sprzętem niestety nie dysponuję, zrobiłam to drugim, bardziej tradycyjnym sposobem :)
 
 
 Zebrane róże obrałam z płatków, przygotowałam duży garnek, na dnie położyłam płaski kamień, na nim zaś miseczkę, do której zbierał się będzie hydrolat, dobrze, by miseczka nie dotykała dna garnka, wiele osób, robiąc większą ilość hydrolatu, kładzie na dno cegłę. Do okoła miseczki włożyłam płatki róż (cztery garście) i wlałam 5 szklanek wody. Całość przykryłam pokrywką, na której umieściłam kostki lodu i postawiłam na gaz, proces skraplania i tworzenia się hydrolatu trwał około 30 minut. 
 
 
 W miseczce, z powyższej ilości, otrzymałam około 50 ml hydrolatu, który przelałam do szklanej, czystej buteleczki z atomizerem. Pozostawiłam sobie również trochę odwaru z róży (w drugiej buteleczce). Cudownych właściwości kosmetyków na bazie róży, jest co nie miara, róża, od zarania dziejów, znana jest z niesamowitych właściwości pielęgnacyjnych, przeciwstarzeniowych, stymulujących i pobudzających skórę i mikrokrążenie, wzmacniając jednocześnie naczynka krwionośne. 
 
 
Hydrolat różany, idealnie sprawdzi się przy każdym typie cery, moja cera mieszana w kierunku suchej, doskonale reaguje na jego działanie tonizujące i nawilżające, wyrównuje także ph skóry, to idealny kosmetyk na gorące lato. Używam go w zasadzie do wszystkiego, jest idealny jako tonik (spryskuję płatek i delikatnie oczyszczam twarz), rozpylam go również często bezpośrednio na twarz (oczywiście można też aplikować hydrolat na całe ciało, na przykład po opalaniu lub w trakcie), koi i łagodzi moją skórę, szczególnie po wszelakich peelingach mechanicznych i depilacji. Hydrolat różany jest też doskonałym dodatkiem do kosmetyków diy, masek, glinek, peelingów czy balsamów, to idealna faza wodna przy produkcji własnych kremów, można dodawać go też do kąpieli i aplikować na mokre włosy, jak odżywkę. 


Mam nadzieję, że przepis Wam się przyda i tak jak ja pokochacie hydrolaty, teraz biegnijcie już po piękne, aromatyczne róże i do dzieła! :)