Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brytyjskie kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brytyjskie kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 marca 2021

Płytka do masażu twarzy Gua Sha oraz ujędrniający olejek do twarzy, czyli wiosenna pielęgnacja twarzy z duetem Nourish London!

Wiosna zawitała na dobre, warto zatem podarować skórze prezent i zadbać o nią, wiosennie w ten szczególny czas. Domowe spa twarzy, wykonuję bardzo często, rytuał zazwyczaj wykonuję wieczorem, dokładnie oczyszczając, nawilżając i masując skórę. W tym temacie moim hitem od kilku tygodni, jest dla mnie przepiękny duecik naturalnej marki Nourish.


Ekologiczne produkty Nourish, to kosmetyczne skarby, które można zakupić na Costasy, warto wiosennie zaglądać do sklepu, bowiem często trafimy tam na kuszące promocje. Nourish, to marka stworzona przez dr Pauline Hili, która przygotowując formuły swych kosmetyków bazuje na roślinnych, naturalnych składnikach z upraw ekologicznych, są to certyfikowane przez Soil Association Organic, Vegan i Leaping Bunny, preparaty najwyższej jakości, nie znajdziemy tu sztucznych substancji zapachowych, barwników, silikonów, parabenów, komponentów odzwierzęcych, to produkty cruelty free, powstałe w zgodzie z naturą i zwierzętami. Płytka do masażu twarzy Gua Sha i ujędrniający olejek do twarzy, to duet idealny, warto go sobie sprawić od razu razem, bowiem płytka wspaniale masuje twarz po uprzednim użyciu olejku, zatem naprawdę polecam taką inwestycję w swoją skórę.

Radiance Firming Facial Oil (buteleczka 15 ml), to ujędrniający olejek do twarzy, który stosuję wieczorem, od razu po oczyszczeniu skóry, delikatnie aplikuję go na skórę twarzy i rozprowadzam opuszkami palców, szklana, praktyczna pipetka, pozwala na precyzyjne dozowanie. Jego formuła bazuje na oleju makadamia, oleju z nasion słonecznika, oleju jojoba, oleju z nasion dyni, oleju sezamowym, oleju z dzikiej róży i z ogórecznika lekarskiego. Zapachowo wzbogacono go w olejek kadzidłowy, różany i geraniowy, po jego użyciu skóra jest miękka, ujędrniona i pełna blasku, a orientalna woń umila stosowanie i zabieg masażu z płytką Gua Sha. Płytka genialnie mknie na skórze z zaaplikowanym olejkiem Nourish, wykonana jest ze 100% kwarcu różowego. Płytka taka używana jest od wieków w chińskich salonach piękności, a masaż, który za jej pomocą wykonamy, ujędrnia naszą skórę, poprawia krążenie, niweluje opuchnięcia, modeluje twarz i działa przeciwzmarszczkowo. Na Costasy znalazłam pomocną, poniższą wizualizację i przykład masażu płytką. Płytka do masażu twarzy Gua Sha, jest doskonale wyszlifowana i mega gładka, polecam fundować sobie masaż ją jak najczęściej, to naprawdę świetny, dający efekty i przyjemny zabieg w domowej pielęgnacji, można przechowywać ją w lodówce, wówczas uzyskamy też dodatkowo efekt chłodzący. Wspaniały, naturalny i unikalny sposób na piękną, zdrową cerę i poprawienie owalu całej twarzy, naprawdę warto wiosennie zainwestować i sprawić sobie Gua Sha w towarzystwie ujędrniającego olejku, polecam z całego serca!


 

czwartek, 5 marca 2020

! KONKURS ! Wygrywa 5 osób – Idealne brwi z Lily Lolo – Naturalne kredki do brwi, zestawy do brwi w trzech odsłonach oraz dwa pędzelki do wzorowej stylizacji brwi!

Makijaż brwi, to ważny aspekt upiększania twarzy, nie ukrywam, iż wiele lat temu, brwi traktowałam troszkę po macoszemu, zaś gdy odkryłam ile znaczą, jak potrafią modelować twarz i jak wizualnie dopełniają każdy, dobry makijaż, kosmetyki do makijażu brwi, na stałe zagościły w mojej kosmetyczce.


Jeśli zaglądacie do mnie częściej, wiecie, iż od lat cenię kosmetyki brytyjskiej marki Lily Lolo. W ich ofercie na Costasy, możecie znaleźć genialne produktu do kompleksowego makijażu brwi, w postaci naturalnych kredek do brwi, zestawów do brwi w trzech odsłonach oraz dwóch pędzelków do stylizacji brwi. Warto podkreślić, iż kosmetyki Lily Lolo, produkowane są z naturalnych i mineralnych składników, nie zawierają sztucznych aromatów, parabenów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, mają super składy, są to kosmetyki free cruelty, nie testowane na zwierzętach. 




Jak zatem idealnie pomalować brwi? Najważniejszym aspektem, jest według mnie dążenie do naturalnego efektu, by brwi nie wyglądały na przerysowane i przesadzone. Dobry makijaż brwi doda pięknych rysów twarzy, ale także ładnie powiększy oko i powiekę. Polecam na początek przeczesać włoski wyregulowanych już brwi, tu sięgam po podwójny pędzelek Lily Lolo Angled Brow - Spoolie Brush. Dzięki końcówce ze szczoteczką przeczesuję brwi i rozdzielam włoski, następnie kredką wypełniam włoskowe braki, zaś by wypełnić cały łuk, by brwi tworzyły ładną całość, sięgam po zestaw do brwi Lily Lolo. Tu pomaga mi pędzel Eye Liner - Smudge Brush, świetny giętki i skośny, doskonale spełnia się u mnie przy modelowaniu brwi z ciemnym zestawem Eyebrow Duo Dark. Jeśli macie jaśniejsze włoski, do wyboru jest chłodna wersja Light oraz średnia, cieplejsza Medium. Kształtując brwi, często decyduję się na tradycyjny łuk, moją wielką miłością kosmetyczną są także kredki do brwi Lily Lolo. Ważne, by kolor kredki, czy zestawu, jaki wykorzystujemy do brwi, nie był zbyt ciemny, wówczas właśnie uzyskamy przerysowany efekt.




Zawsze warto wybierać odcień jak najbardziej zbliżony do koloru włosków brwi. Z dwóch odcieni kredek do brwi Lily Lolo, mi bliższy jest ciemnobrązowy odcień Brow Duo Pencil Medium, dziewczynom o jasnych włosach, polecam jasny odcień Brow Duo Pencil Light. Kredki Lily Lolo dają świetne efekty na brwiach, można stopniować, zwiększać ich wyrazistość, kredki są wspaniale napigmentowane i dają idealne krycie. Prócz koloru, druga końcówka kredki, jest rozświetlaczem (oba odcienie mają ten sam, uniwersalny odcień rozświetlacza), który aplikujemy pod linią brwi, bardzo delikatnie, wówczas uzyskamy efekt zdrowego wyglądu i powiększenia całego łuku brwiowego.  




Zarówno kredki, jak i zestawy do brwi Lily Lolo, nie podrażnią, nie uczulą, bardzo wrażliwej, delikatnej skóry w okolicach oczu, polecam je także alergikom i każdemu, kto ma problemy z podrażnieniami skóry. Kosmetyki te, pełnią także rolę pielęgnacyjną i odżywiają brwi, bowiem zawierają cenne składniki, kredki, to oleje roślinne, olej kokosowy, który spełnia funkcje nawilżające i odżywiające, wosk roślinny z liści palmy kopernicji i wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego, który wygładza oraz chroni, w ich składzie odnajdziemy także mineralną mikę. Zestawy do brwi, zawierają olej rycynowy, jojoba, wosk pszczeli, glinkę, czy wosk z liści palmy kopernicji. Przepiękne składy i świetne efekty, jakie można wyczarować kosmetykami do brwi Lily Lolo, powodują, iż polecam je Wam z całego serca! 


 

Zapraszam Was na KONKURS, który organizuję wraz z Costasy!
W konkursie WYGRYWA AŻ 5 OSÓB!
Trwa od 5.03.2020 r. do 12.03.2020 r.
WYGRAJ ZESTAW DO BRWI LILY LOLO WRAZ Z PĘDZELKIEM !!!
Pod tym wpisem, w komentarzu zgłosić swój udział w dowolnej formie, przekonaj nas, że to Ty powinnaś/powinieneś wygrać!
Przy zgłoszeniu napisz także, który zestaw do brwi wybierasz, Light, Medium, czy Dark? Powodzenia i do dzieła! :)



środa, 18 września 2019

Jesienny makijaż ust i naturalne błyszczyki do ust Lily Lolo w czterech, pięknych odcieniach – Whisper, Damson Dusk, High Flyer oraz Bitten Pink!

 W jesiennym makijażu, w tym roku, stawiam na usta! Niebawem u mnie cała kolekcja nowych, boskich szminek wegańskich Lily Lolo, dziś zaś moje ukochane, naturalne błyszczyki do ust tej wspaniałej marki w czterech, pięknych odcieniach, oto Whisper, Damson Dusk, High Flyer i Bitten Pink na moich ustach! 


Błyszczyki Lily Lolo, w całej, bogatej gamie zakupicie oczywiście na Costasy, obecnie są zresztą w kuszącej promocji. Whisper, Damson Dusk, High Flyer i Bitten Pink, to kwartet warty grzeszku, warto je mieć na zimne dni, bowiem nie tylko upiększają usta kolorem, ale też pięknie je pielęgnują. Każdy z kolorów, zachwyca, każdy jest inny, ale łączy je świetny skład. Błyszczyki Lily Lolo, goszczą u mnie bardzo często, kocham je za zachwycające kolory, piękny skład i genialny efekt nawilżenia. Są to kosmetyki do makijażu produkowane są z naturalnych składników, nie zawierają sztucznych aromatów, parabenów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, są free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Błyszczyki Lily Lolo, wspaniale rozprowadzają się na ustach, mają przyjemną, lekką konsystencję, nie kleją się i pachną słodką, mleczną czekoladą. Mają bardzo estetyczne i poręczne opakowania (4 ml), na grzbiecie wygrawerowane logo firmy, zaś na spodzie nazwę kolorku. Praktyczny, długi aplikator jest dobrze wyprofilowany, mięciutki i delikatny. Z kartoników, zasięgniemy oczywiście informacji o produktach i poznamy ich naturalny skład. Błyszczyki zawierają olej rycynowy i olej jojoba, zatem spełniają też funkcje nawilżające i odżywiające, jest tu także wosk pszczeli, wosk z liści wilczomlecza, wosk z liści palmy kopernicji i witamina E. Błyszczyki ładnie wygładzają oraz chronią usta, nadając im przepiękny kolor, ideał na jesień, a oto kolory, które obecnie używam!



Lily Lolo – Błyszczyk Whisper
Whisper, to jaśniutki, delikatny odcień zgaszonego różu, nadający bardzo naturalnego blasku. Na pewno pokochają go miłośniczki nudziaczków. Jest bardzo soczysty, idealny na co dzień, u mnie to stały gość w makijażu dziennym, daje cudowne wykończenie i trójwymiarowy efekt na ustach, także nakładany na kolorową szminkę. Powinien zagościć w torebce każdej kobiety!
 


Lily Lolo – Błyszczyk Damson Dusk
Do zakochania, uwielbiam ten odcień, to idealny, intensywny róż ze sporą nutą fioletu, niesamowicie oryginalny kolor, nie można obok niego przejść obojętnie. Przepięknie prezentuje się na ustach, świetny na co dzień, ale sprawdzi się też przy mocnym makijażu wieczorowym. Jeden z moich, błyszczykowych ulubieńców.



Lily Lolo – Błyszczyk High Flyer
Nieoczywisty kolor, bardzo głęboki ocień, wpadający w zgaszoną, czerwoną pomarańczę z rudymi tonami. Bardzo dobrze komponuje się z makijażami w jesiennych tonacjach, usta ubrane w High Flyer, na pewno nie umkną niczyjej uwadze. Warto go mieć.
 

  

Lily Lolo – Błyszczyk Bitten Pink
Uwielbiam odcień Bitten Pink, który zachwyca mieniącymi się drobinkami, to bardzo soczysty, różowo-czerwony kolor. U mnie nie tylko na okazje i wieczorne spotkania, ale też na co dzień. Przepiękny, radosny błyszczyk, dzięki któremu usta zachwycają, błyszczą i wyglądają zdrowo. Który zatem odcień wybieracie?



poniedziałek, 22 lipca 2019

Luksusowe trio do pielęgnacji twarzy Lulu & Boo Organics - Certyfikowane, naturalne kosmetyki z cennymi składnikami - Żel oczyszczający, żel antyseptyczny oraz krem do twarzy!

Mam ostatnio naprawdę szczęście, trafiam bowiem na bardzo wiele skarbów kosmetycznych. Do całej gamy kosmetyków do twarzy, które zawsze wybieram bardzo skrupulatnie, jakiś czas temu, dołączyło boskie trio, certyfikowanych, naturalnych kosmetyków brytyjskiej marki Lulu & Boo Organics, pochodzącej z Kornwalii. Wszystkie trzy perełki, chce Wam dziś pokazać, są to bowiem naprawdę warte uwagi cuda, po które warto sięgnąć podczas letniej pielęgnacji twarzy. 


Lulu & Boo Organics, to marka posiadająca bardzo bliską mi, naturalną misję i filozofię, kosmetyki spod jej skrzydeł, zawierają wyłącznie organiczne oleje, ekstrakty roślinne z upraw ekologicznych, są to kosmetyki cruelty free, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji, firma dba o najwyższą jakość certyfikowanych składników. W kosmetykach Lulu & Boo, nie odnajdziemy żadnych niepotrzebnych dodatków, parabenów, silikonów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, związków pochodzenia zwierzęcego, produkty posiadają certyfikat Soil Association i Vegan. Każdy kosmetyk z mojej trójki, to bogactwo wspaniałych komponentów, co zatem kryją w sobie i jakie efekty dają?


Lulu & Boo Organics - Żel oczyszczający z wyciągami z pokrzywy i Lemon Tea-Tree - Nettle and Lemon Tea-Tree Cleansing Gel
Świetny żel do twarzy, z którym bardzo polubiła się moja skóra. Naprawdę pięknie myje, oczyszcza i pielęgnuje, do tego bosko pachnie! Otrzymujemy go w szklanej buteleczce (100 ml) z praktyczną pompką, która działa bez zarzutu, żel wydobywamy szybko i bez problemu. W składzie żelu, odnajdziemy mnóstwo składników aktywnych takich jak kojący sok z liści aloesu, który przyspiesza proces gojenia się skóry, roślinną glicerynę, olejek eteryczny z lemon tea-tree ma działanie antyseptyczne, przeciwzapalne, wyciąg z pokrzywy, redukować produkcję łoju w skórze, olejek eteryczny z pomarańczy, który nadaje boskiego zapachu, wyciąg z propolisu, to naturalny antybiotyk, olejek z rozmarynu, wyciąg z oczaru wirginijskiego, będący środkiem działającym ściągającym skórę, zaś wyciąg z krwawnika tonizuje i łagodzi. Łagodne składniki nie wysuszają skóry, nie naruszają jej naturalnej bariery, żel ładnie oczyszcza, a jednocześnie chroni. Działa delikatnie i nie podrażnia. Ma lekką konsystencję, idealnie rozprowadza się po skórze, ja używam go po demakijażu, na lekko zwilżoną twarz, wmasowuję niewielka ilość żelu, po czym spłukuje letnią wodą. Zabiegowi towarzyszy wspaniały owocowo-ziołowy zapach, który wręcz mnie uzależnił. Polecam go z całego serca.

 
Lulu & Boo Organics - Żel z wyciągiem z echinacei oraz olejkiem z drzewa herbacianego - Echinacea & Tea-Tree Gel
Każdy z nas, boryka się od czasu do czasu z niedoskonałościami na twarzy, nieplanowane wypryski, pryszcze, trądzik, potrafią wpędzić mnie w zły nastrój, warto zatem pod ręka mieć żel Lulu & Boo Organics w walce z nieproszonymi gośćmi na skórze. Żel z wyciągiem z echinacei oraz olejkiem z drzewa herbacianego, to żel, który punktowo nakładamy na zmiany. Mieszka on w poręcznej, szklanej buteleczce (30 ml) z pompeczką, która idealnie odmierza ilość produktu. Kosmetyk zawiera aloes, który koi skórę, wyciąg z rumianku, wyciąg z echinacei, który ma właściwości antybakteryjne, glicerynę, olejek eteryczny z lawendy, olejek eteryczny z lemon tea-tree, olejek z kwiatów i nasion dzikiej róży, wspomagający regenerację, wyciąg z rozmarynu, olejek eteryczny z drzewa herbacianego, mający silne właściwości antyseptyczne, zaś wyciąg z oczaru wirginijskiego redukuje opuchliznę i działa przeciwzapalnie. Razem składniki łagodzą, niwelują wypryski, jednocześnie regenerując skórę. Jest to także kosmetyk idealny dla osób posiadających wrażliwą cerę skłonną do wyprysków, ale też dla tych, którym skóra czasem płata figle i funduje niespodzianki. Żel aplikujemy bezpośrednio na wypryski, wystarczy bardzo mała ilość, polecam aplikować go na zmianę na noc. A Wy, jak działacie na niespodzianki na skórze?


Lulu & Boo Organics - Krem z olejkiem z krokosza barwierskiego i wyciągiem z pokrzywy - Safflower & Nettle Face Cream
Krem Lulu & Boo, to wspaniały, naturalny kosmetyk nawilżający z ładnym składem. Idealny do skóry normalnej, mieszanej i tłustej, w składzie mamy tu ponownie aloes, ale jest też olejek eteryczny z gorzkich pomarańczy, olejek eteryczny z drzewa cedrowego, gliceryna, olejek eteryczny z grejpfruta, olej jojoba, wyciąg z pokrzywy, olejek z kwiatów i nasion dzikiej róży, wyciąg z rozmarynu, olej słonecznikowy, wyciąg z oczaru wirginijskiego. Skład kremu jest cudowny, a kosmetyk działa przy skórze mieszanej na medal, jest bardzo wydajny, ma miękką i lekką konsystencję, ładnie rozprowadza się po skórze i wchłania. Pachnie olejkami eterycznymi w nim zawartymi, jest to woń delikatna, ziołowo-owocowa. Krem mieści się w słoiczku 40 g, stosuję go codziennie, w zależności od potrzeb, to bezpieczny kosmetyk dla każdego, kto zmaga się z cerą mieszaną, ale polecałabym go także każdemu, kto ma problemy z niedoskonałościami i skórę tłustą. Po jego aplikacji, czuć efekt ochrony skóry, dobrze odżywia, wygładza i zmiękcza skórę, działając kojąco. Ja nakładam go nie tylko na twarz, ale także na dekolt i szyję. Certyfikowane, kremowe cudeńko, warte inwestycji we własną skórę. Znacie kosmetyki Lulu & Boo Organics?


poniedziałek, 10 czerwca 2019

Mój hit Lily Lolo - Naturalne szminki do ust – Idealne trio na lato w trzech odsłonach – Perfekcyjny nudziak Nude Allure, różowo-koralowa Parisian Pink i kusząca czerwień Desire!

Szminki Lily Lolo kocham od lat, na blogu polecam je zawsze z całego serca, poznałam już bowiem wszystkie odcienie z całej gamy kolorystycznej. Dziś u mnie boskie trio szminek Lily Lolo, każda inna, wszystkie przepiękne, oto perfekcyjny nudziak Nude Allure, różowo-koralowa Parisian Pink i kusząca czerwień Desire


Kosmetyki Lily Lolo, dostępne są oczywiście na Costasy, to kosmetyczne skarby, produkowane są wyłącznie z naturalnych i mineralnych składników, nie zawierają sztucznych aromatów, parabenów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, mają zawsze piękne składy, są to kosmetyki free cruelty, nie są testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Szminki sprawdzają się u mnie na co dzień, wszystkie trzy kolory, bardzo często goszczą na moich ustach, zarówno w makijażach dziennych, jak i w wieczorowych i imprezowych. Mają estetyczne, solidne i poręczne opakowania (4g), w biało-czarnych, firmowych odcieniach, na grzbiecie widzimy nazwę koloru i wygrawerowane logo marki, szminki bez problemów otwiera się, odkręca i zamyka na klik. Kosmetyki dodatkowo zapakowano w tradycyjne dla marki kartoniki, z których zasięgnąć możemy informacji o produktach oraz poznać ich wspaniały, naturalny skład. Szminki idealnie rozprowadzają się na ustach, są mięciutkie, mają niesamowicie gładką i kremową konsystencję, ich kolory są zawsze bardzo trwałe i intensywne. Szminki Lily Lolo nie wysuszają ust, pielęgnują je i odżywiają, zawierają tłoczony na zimno olej z nasion rącznika pospolitego, zwanym olejem rycynowym oraz wzmacniający delikatną skórę ust, olej jojoba, także dodatkowo spełniają funkcje nawilżające, wzbogacono je także o natłuszczający i wygładzający wosk pszczeli, wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza i wosk z liści palmy kopernicji, które wygładzają oraz chronią usta, odnajdziemy tu także mikę, mineralny składnik, olej z nasion słonecznika, ekstrakt z rozmarynu, czyli naturalny przeciwuleniacz oraz pigmenty koloru. 


Nude Allure
 To mój niedościgniony ideał nudziaka. Naprawdę nie znalazłam nigdzie indziej tak pięknego nude. Klasyczny, kremowy, uniwersalny, idealny na każdą okazję beżowy, lekko karmelowy kolor, po prostu piękny. Idealny dla każdej kobiety, dla każdego typu urody, na każda okazję, ponadczasowy klasyk i must have. 


Parisian Pink
Bardzo oryginalny i nieoczywisty kolor, obok którego nie można przejść obojętnie. Jestem zakochana w tej szmince, nie jest to odcień typowo różowy, są tu nutu koralowe, lekko połyskujące. To delikatny i połyskujący odcień, uniwersalny, genialny do makijażu dziennego, pięknie komponuje się z brązami na oczach, już po jednej warstwie tejże szminki, usta błyszczą, wyglądają zdrowo i pięknie.


Desire
Jeśli jesteście fankami mocno zaznaczonych ust w makijażu, podobnie, jak ja, zakochacie się w odcieniu Desire. Intensywny, trwały kolor chłodnej, ciemnej czerwieni. Klasyczny, bardzo elegancki, daje piękny, kuszący efekt na ustach, który można stopniować, ma idealne krycie. Bardzo zmysłowy kolor, ideał w makijażach wieczorowych, eleganckich. 



Która szminka z trójki tych odcieni Lily Lolo wpadła Wam w oko?