Już jutro, czyli 18 sierpnia, swą
premierę, będzie miała nowa powieść Wydawnictwa Szara Godzina, które serwuje
nam sporo godnych uwagi książek tego lata! Już teraz w księgarniach
internetowych i stacjonarnych, wypatrujcie książki Wszystko będzie dobrze,
której autorką jest Ewa Maja Maćkowiak.
Wszystko będzie dobrze. Nie ma sytuacji
bez wyjścia
Rok
z życia dwóch serdecznych przyjaciółek Honoraty i Arlety. Honorata z oddaniem
pracuje w ośrodku pomocy społecznej. Dzięki jednej z podopiecznych zyskuje
wymarzoną rodzinę i spełnia swoje najskrytsze marzenie. Tymczasem Arleta
poślubia - jak jej się wydaje - wymarzonego księcia z bajki. Jest pierwszy
dzień Nowego Roku. Skatowana przez męża Arleta trafia do szpitala. Mimo że rany
goją się szybko, dziewczyna zmaga się z niepewnością i strachem. Szczęśliwie
los stawia na jej drodze silne i mądre kobiety, dzięki którym krok po kroku
odnajduje prawdziwą siebie i przekonuje się, że życie pisze dla niej całkiem
nowy scenariusz. Wszystko będzie dobrze to poruszająca opowieść o mocy nadziei,
kobiecej przyjaźni i… Rudziku, odnalezionym kocie. Wszystko będzie dobrze. Nie
ma sytuacji bez wyjścia.
Polska pisarka, Ewa Maja Maćkowiak, zagościła już w
mojej biblioteczce książką To nie koniec świata, był to drugi tom serii,
kontynuacja jej debiutanckiej powieści Na koniec świata, którą muszę nadrobić.
Ewa Maja Maćkowiak jest miłośniczką książek i aniołów, jej książki to lekkim
piórem pisane, obyczajowe, kobiece opowieści, pełne emocji, myślę, że i tym
razem możemy spodziewać się nietuzinkowej fabuły. Okładka książki Wszystko będzie dobrze, zachwyca, pełna jest kobiecej
mocy i energii, taka właśnie będzie książka, napełniona mocą nadziei na lepsze
jutro. W ramach zachęty do nabycia książki Wszystko
będzie dobrze, zapraszam Was do poczytania jej fragmentu!
Od ponad godziny przyjaciółki siedziały w Młynku do
Kawy – małej, przytulnej i jedynej kawiarence w ich mieście – rozmawiając na
poważne tematy. Chwilowo, co stwierdziły jednomyślnie, niestety poruszały tylko
takie.
– Wiesz – odezwała się Arleta – lubię tu przychodzić,
chociaż ostatnio robię to rzadko. To miejsce jest takie przytulne, choć to
chyba za mało powiedziane, co? – Spojrzała na przyjaciółkę, po czym dokończyła:
– Nie, ono jest po prostu zaczarowane.
– Tak – potaknęła Honorata. – Przyznaję, że to miejsce
jest zaczarowane.
Jak wiesz, mnie też jakoś po drodze tu nie było. Z
głośników zamontowanych w suficie płynęła muzyka, rozlewając się po
kawiarnianych zakamarkach. Właśnie teraz swoim przepięknym głosem śpiewał ich
ulubiony wokalista, Piasek. Podkochiwały się w nim obie.
– Leczenie ran, szczególnie takich, to długotrwały
proces, nie ma, że się chce. Nie ma, że na już. Czas, cierpliwość i praca to
jest to, czego potrzeba, by wrócić do siebie – tłumaczyła przyjaciółce
Honorata, przybierając najbardziej łagodny ton głosu, na jaki potrafiła się
zdobyć. Wiedziała, że Arleta uleczy rany, ale to wymagało czasu, tak jak
wymagało kiedyś od niej. – Trzeba pokonać lęk i wydobyć z najgłębszych
zakamarków pewność siebie. Trzeba zrozumieć zasadę „Postaw na siebie” i
wprowadzić ją w życie, kochanie – kończyła najczulej, jak umiała.
– Łatwo powiedzieć, Honorciu. – Choć Arleta starała
się to ukryć, w jej głosie słychać było rezygnację.
– Łatwo? – zapytała poruszona. – No wiesz, jeśli
chodzi o mnie, to akurat te słowa możesz wykreślić ze słownika. Nic nie było
łatwe. Nic.
– No wiem, tak tylko powiedziałam – usprawiedliwiała
się Arleta. Było jej wstyd. – Bo to wszystko niby proste i jasne, a zagmatwane
i trudne – stwierdziła i spuściła głowę.
– Zagmatwane i trudne, ale do zrobienia. I wiesz co? –
Honorata wskazała palcem na sufit. – Posłuchaj! Nie jesteś sama. Słyszysz? Nie
jesteś sama.