W najbliższy poniedziałek, żegnamy Rok 2018, był to szalony
i niesamowicie bogaty w nowości kosmetyczne rok, najwyższy czas, by blogowo podsumować
moje hity, odkrycia, ale także ponownie docenić kosmetyki, które kocham od lat,
zapraszam w szybką podróż z moimi, ulubionymi kosmetykami minionego roku!
Koniecznie napiszcie, które kosmetyki w tym roku, skradły Wam serce!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beaute Pacifique. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beaute Pacifique. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 grudnia 2018
Moje kosmetyczne HITY 2018 roku – Ulubione kosmetyki minionego roku, czyli ulubieńcy 2018 – Odkrycia i najlepsze nowości 2018 roku!
Etykiety:
Academie,
Aloesove,
Beaute Pacifique,
Coslys,
Costasy,
Duetus,
Etja,
hity 2018,
Lily Lolo,
Madara,
Matique,
moje hity,
Nourish,
Rosadia,
SYLVECO,
topestetic
wtorek, 18 grudnia 2018
Luksusowy prezent kosmetyczny – Krem do twarzy na noc anti-age Beaute Pacifique - Paradoxe Night Creme – Ekskluzywny, medyczny dermokosmetyk, czy jest wart swej ceny?
U Was za oknem tez śnieg? To już ostatni dzwonek, by
zaopatrzyć się w prezenty pod choinkę dla naszych bliskich! Szukacie
najlepszych podarunków kosmetycznych? Dobrze więc trafiliście, bowiem dziś u
mnie prawdziwy, kosmetyczny skarb.
W mojej kosmetyczce, duńska marka Beaute Pacifique, zadebiutowała
w postaci Paradoxe Eye Cream, który powalił mnie swym działaniem, na łopatki, świetnie
sprawdził się także większy brat tegoż kosmetyku, czyli krem do twarzy na noc Paradoxe Night Creme. Beaute Pacifique, to naprawdę luksusowa i ekskluzywna marka,
której bogaty asortyment, znajdziecie w świetnym, sprawdzonym, polecanym przeze
mnie sklepie topestetic, w którym zdążycie jeszcze na ostatni dzwoneczek,
zakupić świąteczne, kosmetyczne prezenty. Kuszą tu dermokosmetyki z całego
świata, zarówno popularne marki, jak i ciekawostki kosmetyczne, którymi zaskoczycie
obdarowanych. Krem Beaute Pacifique Paradoxe Night Creme, kosztuje 419,00 zł, zatem
będzie to naprawdę kosmetyczny prezent na najwyższym poziomie, czy krem jest
wart swej ceny? Zdecydowanie tak, to świetnej jakości dermokosmetyk, z medyczną
jakością, mnogością aktywnych składników i gwarancją efektów działania, a warto
inwestować w piękno i zdrowie swojej skóry.
Anti Age Chilean Procyanidin Night Creme, to krem na
noc, który działa, gdy śpimy, ciało odpoczywa, a skóra wówczas pracuje. Moja
skóra 30+ mieszana w kierunku suchej, reaguje na niego genialnie, wchłania go i
kocha z wzajemnością. Jest to skuteczny kosmetyk, który nie zawiedzie nawet
bardzo wymagających klientek, po jego zastosowaniu, skóra rankiem jest dobrze
wypielęgnowana, dobrze nawilżona i odżywiona. W jego składzie, znajdziemy naprawdę
mnóstwo ciekawych składników, które robią wrażenie, jest tu olej z nasion
winogron chilijskich, roślinny skwalan, ekstrakt z aloesu barbadoskiego, unikalny
kompleks Refirming, wyciąg z korzenia lukrecji, octan tokoferolu, czyli
witaminy E, urosolian sodu, oleadynian sodu, estry witaminy A, ekstrakt z liści
przywrotnika, ekstrakt sojowy, ekstrakty z szanty zwyczajnej, lucerny, rzodkwi,
ekstrakty z ostropestu, pszenicy, skrzypu, lukrecji, czy kwas hialuronowy. Krem
działa przede wszystkim przeciwstarzeniowo, silnie nawilżająco, łagodząco, ale
także chroni ją i wzmacnia naczynka. Polecam go nie tylko do cery, takiej, jak
moja, mieszanej ze skłonnością do przesuszeń, ale także do cery cieniutkiej,
wrażliwej, naczynkowej, skłonnej do zmarszczek, rumienia, potrzebującej
uelastycznienia i szczególnej pielęgnacji. Kosmetyk mieści się w bardzo
poręcznej, eleganckiej, granatowej tubce, mieszczącej aż 100 ml kremu, jest doskonale
zabezpieczona przed otwarciem. Dodatkowo umieszczono ją w również granatowym kartoniku,
z którego zasięgnąć można mnóstwa informacji o kosmetyku, w środku znajdziemy
też pomocną ulotkę w języku polskim. Krem ma wspaniałą, kremową konsystencję w
odcieniu jasno-różowo-beżowym, jest niezwykle wydajny, idealnie rozprowadza się
po skórze, nie lepi się i szybciutko wchłania, zapach jest bardzo delikatny i
higieniczny. Stosuję go codziennie, podczas wieczornego rytuału
pielęgnacyjnego, warto aplikować go sumiennie, wówczas daje efekty, to naprawdę
luksusowy, świetny kosmetyk, prawdziwa perełka do pielęgnacji twarzy, którą
warto poznać samemu, bądź sprawić ten kosmetyczny skarb komuś szczególnemu na
tegoroczne święta.
piątek, 7 grudnia 2018
Nowa, luksusowa marka w mojej kosmetyczce – Beaute Pacifique - Paradoxe Eye Cream - Najlepszy krem pod oczy ever! Dermokosmetyk z medyczną jakością!
Czy Wy także wpadacie już w przedświąteczną gorączkę?
Ja w tym roku, zdecydowanie szybciej zabrałam się za szukanie prezentów i
przygotowania do tych szczególnych, grudniowych dni.
Zbliża się koniec jesieni, mróz trzyma już mocno,
niebawem powitamy panią zimę. W tymże, burzliwym dla skóry okresie, zmieniłam
celowo krem pod oczy. Nowością w mojej kosmetyczce stała się marka Beaute Pacifique, a Paradoxe Eye Cream, powalił mnie swym działaniem na łopatki, idealnie
trafiając w moje oczekiwania i potrzeby. Beaute Pacifique, to luksusowa, duńska
marka, której bogaty i pokaźny asortyment, znajdziecie w świetnym, zawsze polecanym
przeze mnie sklepie topestetic, kuszącym naprawdę genialnymi dermokosmetykami z
całego świata, są tam popularne i kochane przez wielu marki, ale co dla mnie
ważne, prawdziwe perełki i nowe, mało znane, kosmetyczne cuda. Sklep jest
oczywiście wspaniałym miejscem, gdzie zakupicie boskie prezenty świąteczne,
także koniecznie lećcie tam na przyjemne zakupy. Krem Beaute Pacifique Paradoxe Eye Cream, kosztuje 219,00 zł, także z pewnością będzie to zawsze przemyślany
zakup, a naprawdę warto zainwestować w swoją skórę i skusić się na ten genialny
i dający efekty kosmetyk.
Beaute Pacifique, łączy w swych kosmetykach efekt
pielęgnacyjny i silnie przeciwstarzeniowy, są to bezpieczne produkty, pełne
składników aktywnych, a takich właśnie potrzebuje moja wymagająca skóra w
okolicach oczu, zwłaszcza teraz u progu zimy. Nie ukrywam, iż mam kilka
ulubieńców wśród kremów pod oczy, krem Paradoxe Eye Cream, dołączył do hitów w
tym temacie. Krem otrzymujemy luksusowym słoiczku (15 ml), w błękitnym kolorze
i logo marki, który dodatkowo zapakowano w granatowy kartonik z przydatną
ulotką oraz praktyczną łopatką, dzięki której możemy w sposób higieniczny
aplikować kosmetyk pod oczy. Skóra w tych okolicach jest delikatna i często
wrażliwa, także uważajmy, bo nie dostały się tu niepożądane zabrudzenia, a od
tego łopatka nas chroni. Krem pięknie łagodzi, nawilża, ujędrnia, ale również niweluje
worki pod oczami, zasinienia i ewentualne opuchnięcia. Jest ideałem do cery
takiej, jak moja, czyli mieszanej, w kierunku suchej, sprawdzi się przy cerze
starzejącej się, bardzo wrażliwej, wiotkiej i potrzebującej szczególnej opieki.
Krem zawiera ciekawe składniki, mamy tu glicerynę, skwalan, olej z nasion
winogron, procyjanidyny, witaminę E, kolagen, wyciąg z aloesu, kwas
hialuronowy, czy ekstrakt z kwiatów jeżówki. Stosuję go dwa razy dziennie,
pierwszy raz rano, po oczyszczeniu twarzy, po serum, lecz przed kremem do
twarzy oraz na noc, po demakijażu, również po aplikacji serum. Ma on bardzo dość
treściwą, jak na krem pod oczy konsystencję w jasno-różowym kolorze, myślę że
to też w tym tkwi sekret jego działania. Nie ma tu intensywnego zapachu, w
zasadzie krem jest bezwonny, co zasługuje także na pochwałę. Jest to świetny, medyczny
krem o genialnym działaniu, jeśli szukacie idealnego kremy pod oczy i chcecie
dobrze zainwestować w swoją skórę, gwarantuję, iż Paradoxe Eye Cream, będzie
strzałem w dziesiątkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



