Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lato. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 sierpnia 2024

Wakacyjny switch-off - Beth Reekles – Książka na koniec lata!

Wakacje i urlop już za Wami? Na koniec lata, polecam Wam książkę idealną jeszcze na plażowy leżaczek!

 

Wakacyjny switch-off - Beth Reekles

Premiera: 31 lipca 2024

Wydawnictwo: Insignis StoryLight

Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami


 Beth Reekles, jest autorką książkowego cyklu The Kissing Booth, który możecie kojarzyć też z filmowej ekranizacji. Najnowsza powieść Reekles, zatytułowana Wakacyjny switch-off, zachwyca lekkością, humorem, radosnym vibem i letnim klimatem. Do hiszpańskiego kurortu Casa Dorada, gdzie nie można korzystać z sieci i elektroniki, jednocześnie trafiają trzy dziewczyny.  Luna, Rory i Jodie, nie znają się, zaś każda z nich tego lata szuka tu swego rodzaju ucieczki. Plaża, lato, tropiki, dzieje się sporo, nie ma tu mowy o nudzie, zaś wszystkie dziewczyny obowiązuje tytułowy switch-off, detoks od social mediów i telefonu. Każda z dziewcząt ma swoją historię, czy w skomplikowanej sytuacji, w innych warunkach, będą potrafiły odciąć się od życia w sieci i zmienią nawyki? Książka choć lekka, wakacyjna i przyjemna, daje do myślenia szczególnie w temacie przyjaźni i uzależnienia od pochłaniających nasz czas social mediów. Warto doceniać prawdziwe relacje między ludźmi i znaleźć własną granicę, chwytając życie realne, prawdziwe. Polecam na koniec wakacji!

 

czwartek, 25 lipca 2024

Latem, o tej samej porze - Annabel Monaghan – Lekki romans na lato!

Lekki romans na lato! Wakacje, urlop, plaża i książka idealna na ten czas. Latem, o tej samej porze - Annabel Monaghan

 

Latem, o tej samej porze - Annabel Monaghan

Premiera: 6 czerwca 2024

Wydawnictwo: Insignis

Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami

 

Pisarka, która zagościła u mnie w zeszłym roku, swym debiutem w literaturze dla dorosłych, pod tytułem Nora, tego nie ma w scenariuszu, także tym razem oferuje nam lekką lekturę romansową. Poznajemy Sam, prowadzącą idealne życie u boku narzeczonego, lekarza Jacka, którego niebawem ma poślubić. Sam odwiedza domek letniskowy, gdzie planuje swe przyjęcie weselne. Odkrywa, iż na miejscu przebywa piszący piosenki Watt Pope, z którym była niegdyś w związku. Niespodziewanie miłe wspomnienia biorą górę i Sam z Wyattem, spędzają wspaniałe chwile na Long Island. To iście wakacyjna, ciepła, letnia książka z romantyczną fabułą. Niesamowicie przyjemna, słoneczna, plażowa, obyczajowo-miłosna historia, idealna na leżaczek!
 

 

środa, 7 lipca 2021

PRZEDPREMIEROWO Finał cyklu Pory roku - Lato - Ali Smith – Współczesna, mądra literatura piękna!

W kwietniu, pojawiła się u mnie recenzja książki Wiosna, autorstwa Ali Smith, będącej trzecim tomem cyklu Pory roku. Jako, że nie miałam okazji sięgnąć po poprzednie, dwa tomy serii, postanowiłam koniecznie pamiętać o finałowej, czwartej powieści i tak oto przedpremierowo trafiła do mnie genialna książka Lato.


Lato - Ali Smith

Premiera: 14 lipca 2021

Cykl: Pory roku – Tom 4

Wydawnictwo: W.A.B.

Tytuł oryginalny: Summer

Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski

Oprawa: miękka

Ilość stron: 384


Mamy lato, to czas wakacji, urlopów, odpoczynku, słońca, w ten piękny czas, sporo przed zapowiadaną premierą, przybyła do mnie powieść Lato. Po lekturze Wiosny, byłam pewna, że będzie to ponownie doskonała, współczesna literatura piękna. Lato na półkach księgarni zakróluje już 14 lipca, poszukajcie jej koniecznie i poznajcie literaturę z najwyższej półki. Poprzednie tomy cyklu Jesień, Zima i Wiosna, zebrały naprawdę wiele dobrych opinii, a moje pierwsze spotkanie z twórczością Ali Smith, przy okazji Wiosny, wbiło mnie w fotel, pisarka urodziła się w 1962 roku w Szkocji, mieszka w Cambridge, uznaje się ją obecnie za najwybitniejszą, szkocką pisarkę, zdobyła ona wiele literackich nagród, a jej cykl Pory roku jest bestsellerem. Lato, podobnie, jak Wiosna, przynosi nam refleksje z kręgu kondycji współczesnego człowieka i obecnych, światowych wydarzeń. Książka jest doskonała, to prozatorski poemat, który czyta się jednym tchem, doskonałe pióro autorki, gwarantuje świetnie napisaną i dopracowaną całość. Poznajemy rodzinę, poprzez pryzmat której, wizualizujemy sobie jednostkę ludzką w meandrach emocjonalno-społeczno-politycznych. Czy współczesnemu człowiekowi na czymś jeszcze zależy? Czy obojętność z jaką patrzymy na niszczejącą ziemię, degradację środowiska, własny rozwój w prawidłową stronę, zmieni się? Wszystko jest maską. Autorka ponownie porusza temat brexitu, świata internetu, reklamy, pożarów w Australii, pandemii, maseczek, weganizmu, Grety Thunberg, wycinki lasów, czy więźniów politycznych. Poznajemy wszystko poprzez rozmowy między rodziną. Sacha Greenlaw, jej mama oraz brat Robert, to ogrom opinii i jednocześnie dobry obraz problemów współczesnego świata, swoiste książkowe lustro. Jest też Daniel Gluck, który wraz z ojcem trafia do ośrodka dla cudzoziemców, (…) wszyscy teraz żyjemy w otwartym więzieniu. Jak ma się to do naszych relacji, bliskości, czy zmiany, jakie dotyka świat, zachodzą też w nas samych? Lato absolutnie doskonale wieńczy cykl, współczesna, mądra i emocjonalna literatura piękna z najwyższej półki, polecam!


 

wtorek, 7 lipca 2020

Pierwszy raz w mojej kosmetyczce i ideał na lato z topestetic.pl - Selvert Thermal - Balsam po opalaniu - After Sun Lotion z aloesem i pantenolem!

Zawitało słoneczne lato, zatem pewnie wiele z Was wybiera się w wakacyjne i weekendowe podróże, by korzystać z pogody. Po ekspozycji skóry na słońce, warto ją prawidłowo pielęgnować, bez tego, szybko może przesuszać się i podrażniać, zwłaszcza, gdy zapomnimy o jej ochronie. Dziś chciałabym Wam polecić ciekawy kosmetyk, który idealnie sprawdza się u mnie właśnie po słonecznym dniu.


Balsam po opalaniu marki Selvert Thermal, oczarował mnie działaniem, wspaniale nawilża i koi skórę, to ideał na lato, dla każdego, kto chce prawidłowo pielęgnować skórę, ale jednocześnie dłużej cieszyć się piękną opalenizną. After Sun Lotion, dostępny jest w sklepie topestetic, obecnie w promocyjnej cenie 69,00 zł, warto się na niego skusić, ale też pobuszować po sklepie, który oferuje najwyższej jakości dermokosmetyki ciekawych marek, zarówno do pielęgnacji, jak i makijażu, sklep nie zawodzi mnie nigdy, pakując zamówienia w ekologiczny sposób i wrzucając sporo gratisów w postaci próbeczek. Marka Selvert Thermal, debiutuje u mnie tymże balsamikiem, to szwajcarska firma, która ma w asortymencie sporo kusicieli do kompleksowej pielęgnacji skóry.


Po ekspozycji skóry na słońce, po tak zwanej kąpieli słonecznej, koniecznie należy zadbać o naskórek. Balsam po opalaniu mieszka on w pionowej tubce (75 ml), zamykanej na zieloną nakrętkę, aplikacja kosmetyku jest wygodna i szybka. Na opakowaniu odnajdziemy informacje na temat balsamu i oczywiście skład. Kosmetyk należy do linii Protector Barier, w której odnajdziemy kosmetyki zarówno po opalaniu, jak i do opalania. Preparat zawiera sok z liści aloesu, allantoinę, panthenol, witaminę E, bisabolol, aktywator opalania oraz wodę termalną, które doskonale nawilżają, odżywiają, zmiękczają skórę i pielęgnują ją, balsam przedłuża też piękną opaleniznę. Kosmetyk dedykowany jest do każdego rodzaju skóry, możemy go stosować przy pielęgnacji całego ciała. Balsam ma delikatną i miękką konsystencję w białym kolorze, idealnie rozprowadza się po skórze i wchłania. Obcowanie z nim umila delikatny, letni zapach, nie ukrywam, iż bardzo się z nim polubiłam. Znacie to cudeńko? 
Jestem ciekawa, jakie kosmetyki towarzyszą Wam latem?





piątek, 3 lipca 2020

Kremowe cudeńko na lato z topestetic.pl i nowa marka w mojej kosmetyczce - Dottore - City Sun SPF50+ Przeciwsłoneczny krem ochronny do twarzy!

Mam nadzieję, że latem pamiętacie o szczególnej i troskliwej pielęgnacji skóry zarówno twarzy, jak i całego ciała. Przede wszystkim potrzebuje ona teraz ochrony i nawilżania, zatem w mojej kosmetyczce zawitał krem ochronny, który jednocześnie dba o ochronę, ale też działa kojąco i dobrze nawilża.


Przeciwsłoneczny krem ochronny do twarzy City Sun SPF50+ debiutującej u mnie marki Dottore, stał się moim letnim ulubieńcem. Wybierając się na wakacje, zarówno nad morze, czy w nasze, piękne, polskie góry, zawsze należy dbać o ochronę skóry przed szkodliwym wpływem promieni słonecznych. Dotyczy to także tych, którzy jak ja, słoneczne dni, spędzają w dużym mieście, bowiem krem Dottore, chroni nie tylko przed promieniowaniem UVA i UVB, ale też mamy tu ochronę Blue Light, dla pracujących przez urządzeniami elektronicznymi, monitorami, ze smartfonem, czy tabletem w ręku. Ja od zawsze, jestem zwolenniczką ochrony skóry przez cały rok, chronię się przed słońcem, jak mogę i nie opalam się. Z pomocą przychodzą mi oleje naturalne i kosmetyki z wysokimi filtrami. 


Asortyment marki Dottore, dostępny jest w świetnym, polecanym przeze mnie sklepie topestetic, który jak zawsze latem, kusi niesamowitą ilością, intrygujących, najwyższej jakości dermokosmetyków, idealnych na letni czas. Mamy tu ciekawe marki, kosmetyki do pielęgnacji i makijażu, ale też suplementy, warto pobuszować i wybrać coś dla siebie. Przeciwsłoneczny krem ochronny do twarzy City Sun SPF50+, kosztuje 109,00 zł i jest wart każdego grosika. Jest to pierwszy kosmetyk tej firmy u mnie, Dottore, to polska marka, łącząca w sobie jakość ze skutecznym działaniem i bezpieczeństwem produktów. Krem działa na wielu płaszczyznach, dobrze chroni, ale też wzmacnia odporność skóry, nawilża i odmładza. Zawiera najlepszy, stosowany przeze mnie zawsze, wysoki filtr 50+, będzie zatem świetnym kompanem skóry podczas słonecznego lata, ale tez przez cały rok. Świetny będzie do każdego rodzaju skóry, nawet do tej szczególnie wrażliwej. Mieszka w poręcznej, białej buteleczce (50 ml) tyou air-less, dodatkowo zapakowano go w słoneczny kartonik, zawierający informacje o kosmetyku, w tym również i skład. Krem zawiera niacynamid, kompleks antyoksydacyjny city, w tym jest witamina E, winogrona, ginkgo biloba i herbata yerba mate, mamy tu też ektoinę, olej arganowy, czy glicerynę. City Sun SPF50+ ma bardzo lekką, konsystencję, idealnie rozprowadza się po skórze, szybko wchłania, dając skórze pięknego, słonecznego, delikatnego zapachu. Krem nie bieli, a po jego użyciu moja skóra jest miękka i rozświetlona, gotowa na mój podkład mineralny. To prawdziwe, kremowe cudeńko na lato, ochrona i pielęgnacja najwyższej jakości, znacie ten krem? Macie w tym temacie swój ulubiony kosmetyk? 



wtorek, 30 czerwca 2020

KSIĄŻKA NA LATO! Lato z nowościami Wydawnictwa Szara Godzina - Książki, które warto zabrać na wakacje i urlop – Kryminał, romans, powieść historyczna i obyczajowa!

Mamy piękne lato, to czas urlopów, wakacyjnych wyjazdów, pobytów na działce i co za tym idzie, więcej czasu wolnego, w którym, jak co roku, polecam nadrobić książkowe zaległości! W związku z tym, postanowiłam polecić Wam książki cenionego przez mnie Wydawnictwa Szara Godzina idealne na letnią lekturę, są to świeżutkie nowości, których koniecznie musicie poszukać na półkach stacjonarnych, jak i internetowych księgarni, naprawdę warto!


Zacznę od świeżutkiej i cieplutkiej jeszcze nowości! Powieść Bo trzeba żyć. Rodzina, autorstwa Ewy Szymańskiej od 18 czerwca, dostępna jest w księgarniach. Jest to trzecia już części pięknej sagi rodzinnej, pióra tejże polskiej pisarki. Po lekturze Bo trzeba żyć. Apolonia oraz kontynuacji Bo trzeba żyć. Gabrynia, nie ukrywam, iż wypatrywałam kolejnego tomu Bo trzeba żyć. Rodzina. Pierwszy tom, poznał czytelnika ze szlachcianką Apolonią Niemyjską, która wychodzi za zamożnego chłopa Franciszka Bąka, drugi obfitował już w losy ich dzieci, a przede wszystkim zdolnej córki Gabryni. Tym razem obserwujemy już czasy powojenne i to, jak rodzina radzi sobie w ten trudny czas. Wypatrujcie u mnie recenzji tej książki, bowiem wczoraj skończyłam jej lekturę!


Historia Adeli, czyli dwutomowa powieść Anety Krasińskiej Adela. Krok w przeszłość i Adela. Krok w przyszłość, światło ujrzała 21 maja tego roku. To idealna propozycja książkowa dla każdej kobiety, miłośniczki emocjonalnej i życiowej współczesnej, rodzimej literatury obyczajowej. Wchodzimy tu w świat współczesnych relacji międzyludzkich, emocji, rodzinnych sekretów i życia, które zawsze zaskakuje każdego z nas nagłymi zdarzeniami. Adela Witt jest bardzo ciekawą literacką bohaterką, z którą czytelnik poznaje się, gdy jest właśnie po porodzie, ma synka Pawełka, wokół krąży teściowa i mąż. Szybko zaś robimy tytułowy krok w to, co działo się w przeszłości, gdy Adela, jako dziewczynka, w sylwestrową noc, nagle straciła obojga rodziców. Świat Adeli runął, trafia do domu dziecka i rozpoczyna życie pełne przeszkód, rozczarowań, emocjonalnych przeżyć, które mocno dotykają, ale też niespodzianek, bo trzeba przyznać, iż dziewczyna naprawdę umie walczyć o swój los. Po latach spotyka ciotkę Patrycję, siostrę ojca, odżywają smutne wspomnienia i choć jej życie skręciło w lepszą stronę, Adela potrzebuje prawdziwej miłości. Po przeczytaniu pierwszego tomu, momentalnie sięgnęłam po drugi, fabuła bowiem wciąga jak szalona. Obserwujemy z ciekawością dalsze, często trudne i pełne naprawdę mocno zaskakujących zwrotów akcji, losy Adeli i jej rodziny. Dwutomowa powieść Anety Krasińskiej, to absolutnie doskonała współczesna literatura obyczajowa, pełna palet emocji, wciągająca i ujmująca jednocześnie.


Kwietniowa premiera Podróże serc, autorstwa Agnieszki Panasiuk, to książka malowana podlaskimi krajobrazami. Debiutancka powieść tejże pisarki, z pewnością trafi w gusta miłośników powieści obyczajowych, ciepłych, naładowanych emocjami, wzruszeniami, odnajdą się tu także fanki romantycznych nut, ale również spragnieni ciekawego, historycznego tła rodem z podlaskich i łowickich ziem XIX wieku i zaborów. Oto bogata ziemianka, panienka Joanna Wierzbicka, kobieta nie ma szczęścia w miłości, mężczyzna, którego kochała od dzieciństwa - Tadeusz, żeni się z inną dziewczyną - Basią. Joanna po latach, żyjąc samotnie, niespodziewanie otrzymuje wiadomość o testamencie Tadeusza, w którym wyznaczono ją, jako opiekunkę jego sześcioletniej córeczki Anieli Joanny Jastrzębowskiej. Anielka przeprowadza się do Wierzbickiej i o totalnie zmienia jej życie. Czy kobieta odnajdzie w sobie siłę, by pokochać dziewczynkę, której oboje rodziców zawiodło ją przed laty? Dziecko wprowadza w życie Joanny światło i radość, razem odkrywają one liczne uroki Podlasia, ale też zwyczaje charakterystyczne dla tego regionu. W życiu Joanny i Anielki pojawia się Marcin Czarnocki, który nieoczekiwanie również znacznie zmieni bieg wydarzeń. Jestem zauroczona książką Podróże serc, poszukajcie jej koniecznie tego lata!


Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu, to drugi tom serii Szlacheckie gniazdo, której autorką jest Monika Rzepiela. Miłośnicy współczesnej literatury pięknej, bazującej na ciekawym tle polskiej historii, do których i ja należę, z pewnością wypatrywali kontynuacji książki Szlacheckie gniazdo, która ukazała się w czerwcu ubiegłego roku. W pierwszej odsłonie serii, poznaliśmy losy Marysi, narodzonej chłopskim domu i szlachcianki Leontyny. Wkroczyliśmy w świat rodzinnych splotów wydarzeń, obserwując jednocześnie codzienne życie, zarówno pańszczyźnianych chłopów, jak i szlachty w osiemnastym wieku. Drugi tom, to już dorosła Marysia Konopka, jako mama niemowlaka Maurycego, Leontyna poślubiona przez niewiernego Sokołowskiego oraz Elwira, która ucieka, w pogoni za miłością. Barwna fabuła mknie na tle historii, mamy więc insurekcję kościuszkowską, upadek Rzeczypospolitej, ale także wojny u boku Napoleona Bonaparte. Doskonałe połączenie powieści obyczajowej z historycznym zacięciem, niebanalna lektura na letnie dni.


Teraz czas na kryminalny hit. Afrykański klucz, który napisała Iga Karst, to świetny, sensacyjny kryminał z nutą thrillera. Nie ukrywam, iż po lekturze powieści Zapach prawdy, z wielką niecierpliwością, wypatrywałam kolejnej książki tejże autorki z serii Pensjonat Biały Dwór. Powieść należy do kręgu mroczniejszych kryminałów z sensacyjnym zacięciem. Kryminalna seria Pensjonat Biały Dwór, w której spotykamy się z mecenas Anitą Herbst i komisarzem Michałem Orskim, rozpoczęła się książką Zapach prawdy, która była jednym z moich hitów książkowych 2018 roku, jeśli nie mieliście okazji jej przeczytać, koniecznie także musicie nadrobić. Fabuła powieści Afrykański klucz jest dynamiczna, świetnie skonstruowana, wciąga, jak szalona od pierwszej strony. Tajemnice, wiele niedopowiedzeń i ciekawe śledztwo, jest tu wszystko, co kryminalni maniacy pokochają. W swoim mieszkaniu umiera lekarka Elżbieta Budzanowska, która zajmowała się medycyną tropikalną, wyjeżdżała do Afryki, która była dla niej drugim domem i choć chorowała na raka, to nie on był powodem śmierci. Znany już z powieści Zapach prawdy, zdeterminowany komisarz Michał Orski, wkracza, by rozwiązać sprawę śmierci kobiety. Czy to, iż lekarka przed śmiercią badała okoliczności wypadku, w którym zginął jej mąż, ma tu jakieś znaczenie? Magdalena Budzanowska, córka lekarki, po śmierci matki, szuka pomocy u znanej nam już także, mecenas Anity Herbst. Sprawa ponownie łączy działania Herbst i Orskiego, a my z ogromną satysfakcją śledzimy postępy śledztwa i ciekawy finał. Kryminalne must have tego lata.


Ostatnią książką, po którą według mnie, warto sięgnąć latem, jest powieść Gruzowisko, która napisała Aleksandra Katarzyna Maludy, To emocjonalna powieść historyczna, która porusza i zostaje w pamięci. Mamy tu odradzająca się po okrutnej wojnie Warszawę, jest 1945 rok, zatem stolica przypomina tytułowe gruzowisko. Ludzie wracają do miasta, wśród nich jest Leon Zarzeczny i Ewa Lerska. Oboje noszą w sobie świeże emocjonalne rany i wspomnienia wojenne, ludzkie życie i psychika, jawi się także jako swoiste, metaforyczne gruzowisko. Leon przeżył powstanie warszawskie, teraz zderza się z nietypową rzeczywistością. Czteroletnia córeczka Ewy - Anna, pozostała w ZSRR, kobieta za wszelką cenę oczywiście chce odzyskać dziecko, my obserwujemy jej dramatyczne starania, podczas których, napotyka na wiele problemów. Los łączy drogi Ewy i Leona. Na uwagę zasługują ciekawe opisy pogrążonej w gruzach Warszawy, ale też przesłania, jakie niesie powieść. Naprawdę warto sięgnąć po Gruzowisko, to dokonała powieść historyczna z dużą dozą emocji, polecam z całego serca na letnią lekturę.  



wtorek, 23 czerwca 2020

Nowości Nourish – Certyfikowane trio na lato – Oczyszczający żel pod prysznic z geranium i jaśminem, mydło do rąk oraz płyn do dezynfekcji z cytryną i czarnym pieprzem!

Latem warto szczególnie zadbać o skórę we właściwy sposób, jest to czas urlopów i wakacyjnych wyjazdów, zwróćmy zatem uwagę na bezpieczeństwo własne i swojej rodziny, stosując podstawowe środki higieny osobistej. Niedawno zagościły u mnie boskie nowości cenionej przez mnie od lat, marki Nourish


Naturalne, etyczne i ekologiczne kosmetyki Nourish, to prawdziwe kosmetyczne perełki, które goszczą w mojej kosmetyczce i oczywiście na moim blogu, polecam je zawsze z całego serca. Kosmetyki Nourish można nabyć oczywiście na Costasy, skaczcie tam zatem na iście letnie zakupy i zakochajcie się w tej marce. Nourish, to marka stworzona przez dr Pauline Hili, która przygotowując formuły swych kosmetyków bazuje zawsze na roślinnych, naturalnych składnikach z upraw ekologicznych, są to certyfikowane przez Soil Association Organic, Vegan i Leaping Bunny, kosmetyki najwyższej jakości, nie znajdziemy tu sztucznych substancji zapachowych, barwników, silikonów, parabenów, komponentów odzwierzęcych, to oczywiście produkty cruelty free, z piękną misją, powstałe w zgodzie z naturą, zwierzętami i człowiekiem, warto je poznać. Jak sprawdzają się zatem u mnie nowości Nourish?
 

Nourish - Oczyszczający żel pod prysznic z geranium i jaśminem -
Relaksująca, letnia kąpiel po całym dniu, czy po treningu, to u mnie swoisty rytuał. Łączę wówczas pielęgnację ciała z aromaterapią i relaksacją. Oczyszczający żel pod prysznic z geranium i jaśminem, czyli Geranium & Jasmine Shower Gel, towarzyszy mi podczas takich kąpieli. Kosmetyk mieszka w smukłej i praktycznej butelce (300 ml) z pompką. Na buteleczce zapoznamy się ze składem i certyfikatami Vegan i Cruelty Free. Żel z geranium i jaśminem, zauroczył mnie prócz zapachu, pięknym składem, sercem żelu jest sok z liści aloesu, olejek z kwiatów pelargonii, olejek jaśminowy i masło shea, nie tu ma slsów, a delikatne substancje myjące, które nie wysuszają i nie podrażniają nawet bardzo wrażliwej skóry. Kosmetyk działa oczyszczająco, relaksująco, wygładza i pielęgnuje skórę, nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej, pięknie pieni się kremową pianą i ma delikatną konsystencję. Żel będzie świetny dla każdego typu skóry, sprawdzi się także przy skórze delikatnej, przesuszonej, czy skłonnej do alergii. Prawdziwe żelowe cudo o pięknym zapachu i składzie na medal.

 

Nourish - Mydło do rąk z cytryną i czarnym pieprzem -  
To świeżynka w asortymencie marki, mydło do rąk z cytryną i czarnym pieprzem, zachwyciło mnie wspaniałym zapachem i uniwersalnością użycia. Dłonie w okresie letnim, zwłaszcza teraz w dobie pandemii na całym świecie, narażone są bardzo na działanie czynników zewnętrznych oraz na częste mycie, warto zatem zwrócić uwagę na dobre, pewne kosmetyki w tym temacie. Lemon & Black Pepper Hand Wash, otrzymujemy w praktycznej, przezroczystej butelce (aż 300 ml), z zamykaną pompką, jest to według mnie idealne rozwiązanie w przypadku aplikacji tego typu produktów codziennego i wielokrotnego użytku. Schludny layout zdobi opakowanie, na którym odnajdziemy informacje na temat kosmetyku, skład i certyfikaty Vegan, Soil Association i Cruelty Free. Bardzo często myję ręce, zaś z tym mydłem, nie mam obaw, że przesuszę je. Mydło jest delikatne, nie podrażnia, zmiękcza skórę dłoni, wygładza i świetnie oczyszcza, zawiera naturalne środki czyszczące na bazie roślin, są tu olejki eteryczne z cytryny, liścia ho i czarnego pieprzu, całość umila bardzo delikatny, świeży i higieniczny, cytrusowy zapach. Kosmetyk jest bardzo wydajny, jedna pompka skutecznie starcza na każdorazowe umycie dłoni. Ma on gęstą, treściwą konsystencję, piana jaką tworzy, jest kremowa, dobrze rozprowadza się po skórze rąk, pozostawiając je czyste i nawilżone.


Nourish - Płyn do dezynfekcji z cytryną i czarnym pieprzem -  
Do duetu z mydłem, polecam płyn do dezynfekcji z cytryną i czarnym pieprzem, który także jest nowością marki. Choć sama robię płyn do dezynfekcji, ten z przyjemnością noszę w torebce do codziennego  szybkiego dezynfekowania rąk, gdy nie mam dostępu do wody i mydła. Płyn zawiera 65% alkoholu, połączonego z antybakteryjnymi olejkami eterycznymi z cytryny, liści ho i czarnego pieprzu. Wystarczy psiknąć płyn na dłonie, by zdezynfekować je, oczyścić i pozostawić pachnące, płyn może być też stosowany do dezynfekcji powierzchni, czy przedmiotów, takich jak telefon, czy klamki. Praktyczny i wszechstronny kosmetyk z certyfikatami Vegan i Cruelty Free, który warto mieć zawsze pod ręką. Jestem ciekawa, czy znacie te cudeńka i nowości Nourish? 
Który z produktów wpadł Wam w oko?



wtorek, 16 czerwca 2020

Oleje na lato – Moje, ukochane oleje na letni czas – Naturalne trio Etja – Olej z nasion malin, macerat marchewkowy oraz olej ze słodkich migdałów!

W najbliższą sobotę, powitamy lato! Pamiętajmy, by w gorące i słoneczne dni, poprawnie dbać o skórę twarzy i ciała, przede wszystkim chronić ją, nawilżać i odżywiać, pielęgnując odpowiednimi kosmetykami. Naturalne oleje są moim ukochanym kosmetykiem od lat. Uwielbiam je za wszechstronność i efekty, jakie dają. Ja wybieram zawsze naturalne, czyste, tłoczone na zimno, nierafinowane oleje Etja, które nie zawodzą mnie nigdy, a oto moje boskie trio na tegoroczne lato!


 Olej z nasion malin
Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, czyli olej z pestek malin, tłoczony jest na zimno i nierafinowany. Doskonale chroni on przed promieniami słonecznymi, ma aż 28-50 SPF. Świetnie sprawdzi się przy każdego typu cerze, także tej wrażliwej, skłonnej do alergii. To mój zdecydowany faworyt latem. Nie pozostawia bardzo tłustej warstwy, skóra szybko go chłonie, pięknie i szybko się wchłania. Bezpośrednio, jak serum, nakładam go na twarz, szyję i dekolt, dodaję także do balsamu i masła do ciała. Polecam go też do letniego demakijażu, ale także, jako odżywkę do rzęs i brwi. Zawiera dobroczynne, nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6, ale także omega-3, które idealnie łagodzą podrażnienia. Ma też witaminy A i E oraz kwas elagowy, który jest silnym antyoksydantem. Ma on przepiękny zapach, jest to malinowo-orzechowa, głęboka woń. Olejowe must have na lato.


Olej z marchwi - macerat
Letni hicior, posiadający ochronę 38-40 SPF. Olej marchewkowy, charakteryzuje się nieco ziemistym zapachem i typową dla marchwi, pomarańczowo-żóltawą barwą. Olej ten zawiera witaminy A, B, C, E, F, minerały i cenny beta karoten. Działa nawilżająco, odżywia i odmładza skórę, dobrze koi po opalaniu, działa przeciwzapalnie, dobrze jest go stosować w mieszankach z innymi olejami, na przykład morelowym, czy migdałowym. To doskonały, naturalny samoopalacz, nadaje pięknej i delikatnej opalenizny skórze, bez smug. Świetnie pielęgnuje każdy rodzaj skóry, świetnie sprawdzi się przy skórze suchej, mieszanej, przy cerach wrażliwych, skłonnych do podrażnień, ma silne właściwości odmładzające, zawiera witaminę młodości – witaminę E. Jest bardzo łagodny, wspomoże też leczenie blizn, innych niedoskonałości i chorób skórnych.


Olej ze słodkich migdałów
Mój codzienny must have, należy do stałych ulubieńców w moim olejowym świecie. Jest on produktem z nasion owoców drzewa migdałowego, jego słodkiej odmiany. Jest to jeden z najbardziej popularnych i wszechstronnych olejów, idealnie pielęgnuje każdy rodzaj skóry, świetnie sprawdza się przy skórze suchej, mieszanej, tłustej, a nawet przy cerach wrażliwych, skłonnych do alergii, wyprysków. Jest to idealny olej do cery dojrzałej, zmęczonej, cienkiej, zniszczonej, szarej. Szybko wchłania się, nawilża, zmiękcza i wygładza, można go stosować bezpośrednio na skórę w dowolnych, dla nas ilościach. Ma on także właściwości przeciwstarzeniowe, dzięki wysokiej zawartości protein i witamin D i E, B1, B2, B6 oraz A, jest odżywczą bombą dla skóry całego ciała, bogaty jest w kwas oleinowy, palmitynowy, linolowy, stearynowy, genialnie nawilża, koi, łagodzi i ujędrnia naskórek, jest tak łagodny, że stosuje się go w codziennej pielęgnacji skóry niemowląt. Olej ze słodkich migdałów świetnie miesza się z innymi olejami i olejkami eterycznymi, zatem polecam go jako bazę przy mieszankach na przykład do masażu. A Wy macie swoich olejowych ulubieńców?