Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 grudnia 2025

Wspaniałego Nowego Roku 2026! Nowość - Michał Śmielak - Śnieg przykryje

Życzę Wam wspaniałego Nowego Roku 2026! Nowość i bestseller! Genialny Michał Śmielak i powieść Śnieg przykryje! 

 

Śnieg przykryje - Michał Śmielak

Premiera: 12 listopada 2025

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami 

 

Twórczość Śmielaka, poznałam przy powieści Ucichły ptaki, przyszła śmierć, następnie po bestsellerowej Osadzie i Wilczej Chacie, zatopiłam się w serii z komisarzem Kowalskim (Miasto Mgieł oraz Miasto burz), potem był majstersztyk Regiel, przyszła zatem pora na zimową nowość spod pióra Śmielaka, oto powieść Śnieg przykryje. Fabuła jest typowo zimowa, bowiem 23 grudnia, Ryszard Pawlicki jak zwykle pod wpływem alkoholu, wyrusza do Lasu Ponurego po świąteczną choinkę i znika. Mija 25 lat, Ryszard powraca do domu, jak gdyby nigdy nic, żona Halina wraz z dorosłym już synem, który jest policjantem, są w szoku. Czy tytułowy śnieg przykryje ślady, tajemnice ludzkie, sekrety lasu i rodzinne tragedie życiowe? Książka buduje emocje, totalnie wciąga, idealnie zabrałam się za lekturę, gdy spadł śnieg, gdyż klimat powieść ma niesamowity. Śmielak ponownie nie zawodzi czytelnika, zachwyca zimną, mroczną, gęstą atmosferą, mnogością emocji, prowadzonym śledztwem, zaskoczeniami. Powieść należy do tych, których się nie odkłada, ostrzegam, można zarwać zimową nockę! ABSOLUTNIE DOSKONAŁA powieść genialnego Michała Śmielaka, czytajcie!


 
 

sobota, 29 listopada 2025

Nowość! Zimowa powieść! Rozpalmy światło gwiazd - Adam Faber

No to mamy zimę! U mnie ZIMOWA NOWOŚĆ! Rozpalmy światło gwiazd - Adam Faber

 

Rozpalmy światło gwiazd - Adam Faber

Premiera: 15 października 2025

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami

Tak, to już ten czas, kiedy z książką pod kocykiem i herbatą w ręku, można pochłaniać powieści w klimacie zimowym. Pierwszą, zimową książką, do jakiej dobrałam się w tym roku, jest Rozpalmy światło gwiazd. Adam Faber napisał idealną na śnieżny okres powieść, którą pochłania się z wielką przyjemnością. Poznajemy pisarkę romansów o pseudonimie Alicja Fiodor, która wyjeżdża w Bieszczady, by dopracować najnowszą książkę. W pensjonacie Piernikowy Dom, w którym mieszka Alicja, melduje się też Jonasz, mężczyzna w depresji. Oboje mają swoją, dojrzałą, trudną historię i przeszłość. Powieść porusza też tematykę pozorów wesołości, życia na pokaz i zafałszowanej radości, którą tak często obserwować możemy wśród ludzi. Bardzo dobra, emocjonalna, życiowa literatura obyczajowa z nutą romansu, dająca chwilę do refleksji, a jednocześnie ujmująca, klimatyczna i pachnąca już Świętami.  


 


 

niedziela, 5 stycznia 2025

Thriller kryminalny na zimowe wieczory – Ucieczka - Lisa Childs

U Was też śnieg? Mroźna zima pokazała swe oblicze, zatem na zimowe, długie wieczory, polecam dziś Wam doskonałą książkę!

 

Ucieczka - Lisa Childs

Premiera: 5 czerwca 2024

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

 Oprawa: okładka miękka

 

 

Luksusowe uzdrowisko Halycon Hall, u wybrzeży stanu Maine, powstało w murach dawnego zakładu zamkniętego dla psychicznie chorych, ogarniętego mroczną sławą. Poznajemy Rosemary Tulle, która przybywa na wyspę w poszukiwaniu siostry Genevieve, zaś by ją odnaleźć, musi ponownie spotkać Whittakera Lawrence`a, z którym nie chciała mieć nic wspólnego. Cóż działo się przed laty w Halcyon Hall i jakie demony przeszłości mają wpływ na obecne życie sióstr? Powieść Ucieczka, zaskakuje niesamowitym klimatem, całość fabuły skąpana jest w tajemnicach i mrocznej przeszłości. Książce towarzyszy ciągłe napięcie, autorka doskonale prowadzi czytelnika i dozuje emocje. Jest to doskonały thriller kryminalny, niezwykle klimatyczny, wciągający, ideał na zimowe wieczory, polecam bardzo!

środa, 15 stycznia 2020

Rozpieszczam się na zimę! Dwa, boskie, pachnące umilacze Oh Tomi z topestetic.pl – Pianka do mycia grejprfrut oraz aromatyczna świeca zapachowa melon!

Zimą bardzo lubię otaczać się pięknymi, otulającymi zapachami. W szare, zimne dni, zdecydowanie warto sięgać po pachnące umilacze i poprawiać sobie nastrój na wszelkie sposoby, zarówno podczas relaksu, jak i w pielęgnacji!


Duecik marki Oh Tomi, w postaci grejprfrutowej pianki do mycia oraz aromatycznej świecy zapachowej melon, był u mnie strzałem w dziesiątkę. Oba te cudeńka, możecie zakupić w sklepie topestetic, gdzie kusi mnóstwo właśnie tego typu, kosmetycznych umilaczy, ale też ciekawe dermokosmetyki i produkty do makijażu, można tu też zapolować na dobre promocje, a przy każdych zakupach otrzymacie tu poradę kosmetologa, dodatki, gratisy i próbki, sklep naprawdę dba o klienta. W asortymencie Oh Tomi, znajdziemy całą gamę pięknych, aromatycznych produktów, naprawdę zarówno pianka, jak i świeca, zachwycił mnie bardzo i skusiły na poznanie kolejnych odsłon zapachowych. 


Oh Tomi - Pianka do mycia grejprfrut - Grapefruit Shower Mousse
Pierwszy raz mam okazję stosować kosmetyk do pielęgnacji w takiej formie, miękka pianka jest bajeczna, przepięknie pachnie i dobrze myje. Mieści się w puszeczce 250 ml, opakowanie z pięknymi grafikami, jest przepiękne i ozdabia moją łazienkę. Jest to ręcznie wykonany kosmetyk w grejprfrutowej odsłonie, idealny do każdego typu skóry, pianka ma pomarańczowy kolor, jest miękka i lekka, doskonale aplikuje się na nawilżoną skórę, wówczas zamienia się w przyjemną piankę. Kąpiel z nią, to sama rozkosz, polecam ją szczególnie zimą, zapach aromatycznego grejpfruta, jest świeży, orzeźwiający, piękny. Jest to bezpieczny kosmetyk, nawet dla osób ze skórą skłonną do podrażnień, nie wysusza, zaś pięknie oczyszcza i nawilża. Umilacz wart swej ceny, perełka kąpielowa, którą należy się rozkoszować.


Oh Tomi - Świeca zapachowa melon - Melon Candle
Melonowa świeca Oh Tomi, stała się mym hitem, zachwyca przecudnym zapachem, delikatnym, a jednocześnie wyczuwalnym, jestem nią zauroczona. Jest to ręcznie robiona świeca, która mieści się w puszcze, zimowy relaks w jej towarzystwie, to prawdziwa przyjemność. Po jej zapaleniu, momentalnie wydobywa się aromat, który wypełnia pomieszczenie, ja mam świecę w odsłonie melonowej, którą bardzo polecam osobom rozkochanych w zapachach słodkich, owocowych, nutę głowy, gra tu melon kantalupa i melon miodowy, nutę serca frezja, białe kwiaty i nektar brzoskwiniowy, zaś bazą jest jaśmin, wanilia i delikatne piżmo. Zapach jest uzależniający, przepiękny, idealny na zimowe wieczorki. Całkowity czas palenia świecy, to około 40 godzin, jestem nią totalnie urzeczona i z ciekawością sięgnę po jej inne warianty. Znacie umilacze Oh Tomi? Jak relaksujecie się w zimowe wieczorki?


piątek, 13 grudnia 2019

Moja zimowa pielęgnacja twarzy z topestetic - Mesoestetic Stem Cell Krem rewitalizująco-odżywczy na dzień oraz phFormula SOS Rescue Cream Krem ochronny o intensywnym działaniu naprawczym!

Za 10 dni Wigilia, podczas przygotowań przedświątecznych, postanowiłam zdradzić Wam, jakie kosmetyki zagościły ostatnio w mojej, zimowej pielęgnacji twarzy i jak się sprawdzają. Oto one, moje dwa kremy, czyli Mesoestetic Stem Cell i ich krem rewitalizująco-odżywczy na dzień oraz phFormula SOS Rescue Cream, czyli krem ochronny o intensywnym działaniu naprawczym.


Marka Mesoestetic, zadebiutowała u mnie świetnym Bodyshock Total Reducer, który bardzo lubiłam, zatem z chęcią sięgnęłam po kolejną perełkę tejże firmy. Zarówno Mesoestetic, jak i nowa u mnie, hiszpańska marka phFormula, to najwyższej jakości dermokosmetyki, które znajdziecie pośród ogromnego asortymentu sklepu topestetic, świąteczne zakupy tam, to zawsze duża przyjemność, przy każdych zakupach otrzymacie tu nie tylko najwyższej jakości kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała, ale także porady kosmetologa, dodatki, piękne gratisy i próbki, dzięki którym zawsze poznaję ciekawe produkty.



Zima, to zdecydowanie szczególny czas dla skóry, w tymże okresie dbam o nią szczególnie, stosując odpowiednie kosmetyki, które dobrze ochronią, odżywią, a zarazem nawilżą moją cerę. Mam obecnie dwa kremy, jeden stosuję na dzień, drugi zaś na noc. Mesoestetic Stem Cell krem rewitalizująco-odżywczy na dzień, to świetny kosmetyk, na który warto skusić się właśnie w okresie zimowym, skóra podziękuje nam za tak wspaniałą pielęgnację. Kosmetyk (opakowanie 50 ml), dedykowany jest na dzień, szczególnie dla cery dojrzałej, szarej, dotkniętej zmarszczkami i potrzebującej elastyczności. Działa silnie przeciwstarzeniowo i regenerująco, moja cera mieszana w kierunku suchej, bardzo polubiła się z nim, działa u mnie podczas całego dnia, również jako baza pod makijaż. Krem zawiera komórki wzrostu, czyli cytokiny, substancję aktywną dexpapantenol, pobudzającą fibroblasty, wzmacniającą strukturę skóry, ale jest tu też lipochroman-6, cenny antyoksydant neutralizujacy wolne rodniki oraz matrixyl, odbudowujący skórę i walczący ze zmarszczkami. Po jego aplikacji czuć, iż skóra jest dobrze wygładzona, odżywiona i nawilżona. Ma on satynową, miękką konsystencję, idealnie rozprowadza się po skórze i szybciutko wchłania się.
 

 
phFormula SOS Rescue Cream, czyli krem ochronny o intensywnym działaniu naprawczym, to kosmetyk, który działa u mnie nocą, choć będzie to też doskonały wybór na dzień, bowiem zawiera kwas hialuronowy, witaminę E, czy mocznik. Jest to mój hit, ideał zimowy, chroni skórę, silnie nawilża i naprawia ją, jest genialny do mojej często suchej skóry, z powodzeniem można go stosować do twarzy, ale też do ust, jest delikatny i bezpieczny, nawet dla osób z wrażliwą cerą. Kosmetyk jest mega wydajny, tubeczka 50 ml starczy nam na długi czas, ma on nieco perłową, gęstą formułę, bardzo przyjemną w użytkowaniu. Warto na niego zapolować, jest bowiem obecnie w promocji na topestetic. Mój kremowy hit na zimę, musicie go poznać. A wy, macie swoich zimowych ulubieńców?


piątek, 25 stycznia 2019

Hity makijażowe - Makijaż na zimę i karnawał z Lily Lolo – Które z kosmetyków polecam najbardziej? Naturalne kosmetyki mineralne idealne na czas zimowy!

Zima, zima, zima oraz trwający obecnie karnawał, to dobry czas, by poeksperymentować z makijażem. Zebrałam gromadę moich ukochanych kosmetyków Lily Lolo do makijażu i mam nadzieję, że tchnę w Was troszkę inspiracji. 


Krem BB
Krem BB Lily Lolo, to kosmetyk, łączący w sobie funkcje makijażowe, upiększające i pielęgnacyjne zarazem. Wiem, że nie jestem odosobniona w zachwytach nad nim, zdobył już serca wielu, jest to bowiem produkt, który z powodzeniem może zastąpić zarówno krem, jak i podkład, jest też najdoskonalszą bazą pod podkład mineralny. Krem BB, dostępny jest na Costasy w trzech odcieniach, u mnie goszczą dwa, jasne odcienie Fair oraz Light.
Korektor
Lily Lolo, ma w swej ofercie dwa korektory prasowane, jest to korektor Lemon Drop z żółtym pigmentem oraz Pistachio z pigmentem zielonym. Oba korektory mają piękny, naturalny skład, są nie tylko kosmetykiem, który doskonale ukryje niedoskonałości na twarzy, lecz posiada także właściwości pielęgnujące. Korektor Lemon Drop, zawiera żółty pigment, aplikuję go przed nałożeniem podkładu, przede wszystkim pod oczy, pięknie ukrywa cienie, wory, widoczne zmęczenie, blizny, czy zasinienia, służy mi także, jako baza pod cienie do powiek. Pistachio, korektor z zielonym pigmentem, świetnie ujednolica koloryt całej twarzy, poprzez ukrywanie zaczerwienień, czy rozszerzonych naczynek.
Podkład
Podkład, jest totalną podstawą perfekcyjnie wykonanego makijażu. Bardzo jasny odcień China Doll, jest moim kompanem przez cały rok, zaś odcień Porcelain, to mój ideał na tegoroczną zimę, mega jasny i piękny, jestem totalnym bladziochem, a Porcelain, to blady odcień dedykowany osobom właśnie o bardzo jasnej karnacji. Podkłady mają aksamitną, bardzo drobno mieloną formułę, wykończenie, jakie uzyskuję po ich aplikacji, to gładka, nieskazitelna i jasna cera. Ja nakładam go dwoma lub trzema warstwami, wówczas uzyskuję satysfakcjonujące krycie. Bardzo ważne jest, by podkład dobrze wtłoczyć w skórę, do jego aplikacji, używam pędzla Super Kabuki.



Puder
Wykończenie pudrem sypkim, po zastosowaniu podkładu mineralnego nie jest konieczne, aczkolwiek na potrzeby jeszcze trwalszego efektu, można puder zastosować. Ma on ultra lekką, jedwabną, bardzo drobno mieloną formułę, przyjemną w aplikacji. Nakładam go jedną warstwą, dużym pędzlem do pudru. Od razu uzyskuję satysfakcjonujące mnie wykończenie, naturalne i rozświetlone, skóra wówczas jest idealnie przygotowana na cały dzień.
Bronzer
Bronzery Lily Lolo, to istne magiczne różdżki, robią robotę za nas, nawet delikatne ich muśnięcie, daje piękny, naturalny efekt. Bronzer Honolulu, Montego Bay oraz Miami Beach, to moje hity. Honolulu, wygląda na twarzy niezwykle świeżo, naturalnie, daje subtelne, śliczne wykończenie, idealnie sprawdzi się przy średnich i ciemniejszych karnacjach, intensywność bronzera można stopniować i nadawać mu odpowiednią dla nas moc. Montego Bay, to ciemniejszy, nieco połyskujący, prasowany bronzer o świetnej pigmentacji w przepięknych, ciepłych tonach, jeśli takie efekt lubicie, nieco bardziej wyrazisty, ten bronzer skradnie Wam serce. Miami Beach zaś jest matowym bronzerem i jaśniejszym odcieniu, ładnie podkreśla opaleniznę, ideał do cer bardzo jasnych, jak moja.
Róż
Sypki róż mineralny w odcieniu Juicy Peach, jest świetnym kosmetykiem, dającym idealny, świeży, brzoskwiniowy efekt na mojej twarzy, zaś jeśli wolicie prasowane kosmetyki, polecam odcień Life's a Peach. Mi wystarczy jedno muśnięcie różem, by twarz nabrała zdrowego i naturalnego wyglądu i życia. Ja nakładam go delikatnie na kości policzkowe, dopełniając konturowanie bronzerem.


Rozświetlasz
Tu moim niedoścignionym ulubieńcem jest Rozświetlacz Champagne Iluminator. Uwielbiam go stosować zarówno w makijażach dziennych, jak i wieczorowych. Jest mięciutki, aksamitny i lekki, ja nakładam go pędzlem Blush Brush (służącym do różu, lecz i do rozświetlacza, świetnie się sprawdza), na szczyty kości policzkowych, bo dodać im świetlisty blask i uwydatnić je. Skóra nim muśnięta, wygląda niezwykle świeżo, naturalnie, ponieważ pięknie odbija światło, nie jest to nachalny efekt, a subtelne, śliczne wykończenie.
Brwi
Z dwóch odcieni kredek do brwi Lily Lolo, mi bliższy jest ciemnobrązowy odcień medium, dziewczynom o jasnych włosach, polecam jasny odcień light. Obie kredki idealnie rozprowadzają się i osiadają na brwiach, są idealnie mięciutkie i mają gładką konsystencję. Efekt, jaki otrzymujemy, zależy od nas, kredka idealnie utworzy linię, jak i wypełni włoski.
Rzęsy
Nowością Lily Lolo, jest tusz Big Lash Mascara, który obecnie testuję, także wypatrujcie go na blogu. Maskara sprawia, ze rzęsy są dłuższe, grubsze i ładnie podkreślone, tusz szybko schnie i naprawdę zachwyca trwałością. Tusz do rzęs, jest totalnym must have każdej kobiety, niezastąpiony zarówno w codziennym, jak i wieczorowym makijażu, zatem chyba każda z nas ma go w swej kosmetyczce.


Cienie do powiek
Dwie, nowe palety Lily Lolo, pełne cudownych, naturalnych cieni do powiek, czyli Aurora Eye Palette oraz Stellar Eye Paletce, skradły moje serce, polecam je na karnawał szczególnie, ale też na cod dzień na okres zimowy. Aurora Eye Paletce, to przepiękna paletka, jako jedyna w asortymencie marki, mieści się w ciemnym kartoniku, bowiem inspirowana jest pięknem zorzy polarnej. Jest to limitowana paletka, także koniecznie już na nią zapolujcie. Mieści cienie idealne do wykonania makijażu wieczorowego, karnawałowego, z pazurem. Stellar Eye Palette, jest równie piękna, słodka paletka nudziakowo-różowa, idealna do tworzenia lekkich makijaży zimowych, nieco błyszczące cienie zaś, genialne sprawdzą się też przy bardziej szalonych makijażach.
Usta
Tu kocham zarówno szminki, jak i błyszczyki. Błyszczyki pięknie rozprowadzają się na ustach, mają przyjemną, lekką konsystencję, pielęgnują usta, nie kleją się i pachną słodką czekoladą, na karnawał polecam intensywny odcień Big Bang, ale też nudziakowy Gold Star, różowy English Rose, morelowy Cocktail oraz soczysty Peachy Keen, które niebawem zakrólują na blogu. Jeśli wolicie szminki, karnawałowo polecam odcień Scarlet Red (jest to przepiękna malinowa czerwień) i Nude Allure (beżowy idealny nudziak).
Utrwalenie
Naturalna mgiełka utrwalająca, zawiera składniki bezpieczne, naturalne, nie tylko utrwalające makijaż, ale również pielęgnujące skórę, zatem jest to naturalny fixer na co dzień. Mgiełkę idealnie rozpryskuje się na twarz, jest fantastyczna, ma niesamowicie lekką, wodną konsystencję, jednocześnie pięknie utrwala każdy makijaż. Jest to zdecydowanie najlepszy utrwalacz makijażu, jaki miałam. 



wtorek, 25 grudnia 2018

W świątecznym klimacie – Pielęgnacja skóry olejami – Naturalny, roślinny olej moringa, świetny olej na zimę!

Jak Wam mijają Święta? U mnie pięknie, po świątecznym śniadanku, zapraszam Was do poznania świetnego oleju naturalnego do skóry całego ciała!


Kocham oleje naturalne, które od lat stosuję do pielęgnacji, zarówno skóry ciała, jak i twarzy oraz włosów, w olejowym świecie, mam sporą grupę ulubieńców, zaś niedawno zawitał u mnie debiutant, a mianowicie olej moringa, który bardzo mnie intrygował. Mój olej moringa (moringa oleifera oil), to produkt Etja, jest on 100 % naturalnym, nierafinowanym, tłoczonym na zimno olejem, uzyskiwanym w wyniku tłoczenia na zimno nasion drzewa moringa rosnącego w Indiach, jest to kosmetyk najwyższej jakości. Otrzymujemy go w smukłej, szklanej (ciemne szkło chroni olej przed promieniami słonecznymi) buteleczce (50 ml) z praktyczną pompką. Kosmetyk dodatkowo zapakowany jest w kartonik o przyjemnym designie, z licznymi informacjami na temat oleju, w środku znajdziemy także ulotkę. Jest to olej wolny od sztucznych dodatków, aromatów, bezpieczny, doskonały i idealny, by stosować go bezpośrednio na skórę.


Moja cera 30+ mieszana w kierunku suchej, bardzo się z nim polubiła, idealnie pielęgnuje on zaś każdy rodzaj skóry, szczególnie skórę problematyczną, skłonną do zmarszczek, szarą, zmęczoną, potrzebującą odżywienia, rozświetlenia, reguluje on serum, walczy z zaskórnikami, także polecam go też do cery trądzikowej, z niedoskonałościami. Działa antystarzeniowo, wygładza, zawiera NNKT, w tym kwas oleinowy, omega 3, omega 6, omega 9 oraz cenne dla skóry witaminy E i A. Można go zastosować także przy pielęgnacji włosów, olejując je, szczególnie przy łupieżu, ładnie też wygładza strukturę włosa. Oczywiście u mnie stosowany jest w masażu, połączyłam go świątecznie z olejkiem cynamonowym i pomarańczowym, jako olej bazowy świetnie bowiem łączy się z olejkami eterycznymi. Zastosujcie go też w zimowej kąpieli, całego ciała, ale także stópek po grudniowym spacerze. Olej moringa jest dość gęsty i ma bardzo charakterystyczną, zieloną barwę, pachnie wspaniale, orzechowo, to ideał na zimę, także jeśli jeszcze go nie poznaliście, koniecznie musicie nadrobić!


sobota, 4 lutego 2017

100% naturalny olej z nasion dzikiej róży piżmowej - Dlaczego warto go mieć i jak stosować? Czysty bio-olej Etja - Rosa Moschata Seed Oil :)

Olej z nasion dzikiej róży, jest jednym z olejów, które po prostu kocham, pomimo naprawdę sporej listy moich olejowych ulubieńców, temu olejowi jestem wierna przede wszystkim w tworzeniu moich kosmetyków, maniakalnie dodaje go podczas kręcenia kremów do twarzy, ale także balsamów do całego ciała. Od zawsze ubóstwiam wszelkie kosmetyki bazujące na różanych ekstraktach, wodach różanych, czy też właśnie olejach z róży, dzięki temu olejowi, każdy kosmetyk, nawet ten gotowy, może zawierać jeden z moich ulubionych składników. 
 
 
100% naturalny, nierafinowany, tłoczony na zimno i certyfikowany bio-olej z nasion mieszkających we wnętrzu dzikiej róży piżmowej, rosnącej w Chile, możecie kupić w sklepie Etja, ale również w wielu sklepach stacjonarnie. Jest on bogaty w cenny kwas trans-retinowy, omega-6, omega-3, witaminę młodości – witaminę E oraz karotenoidy, dzięki nim skóra jest odpowiednio zregenerowana, nawilżona, olej ten wzmacnia także on barierę lipidową naskórka, skutecznie zapobiega starzeniu się, idealny jest także jako ochrona przed mrozem i wiatrem, także jeszcze na tegoroczną zimę, koniecznie się w niego zaopatrzcie, ja aplikuję go na dłonie i twarz przy wyjściu na zewnątrz.   
 
 
Nie bez powodu olej ten często także występuje w kosmetykach przeciwzmarszczowych, olej z nasion dzikiej róży, to według mnie najlepszy olej do walki ze zmarszczkami, przesuszeniami, popękanymi naczynkami i szarą cerą. Ma on odcień podobny do oleju rokitnikowego, czy oleju neem, jest to rdzawo-pomarańczowy kolor, w konsystencji i zapachu podobny jest do oleju z nasion malin, to piękna, głęboka woń. Polecam go także osobom, które nie lubią zbyt tłustego filmu po użyciu olejów, olej z nasion róży wspaniale i szybko się wchłania, ujędrnia skórę, poprawia ukrwienie, świetny jest też do masażu, wówczas docenia się także jego charakterystyczny zapach.   
 
 
Genialny jako odżywka do paznokci i maska na końcówki włosów, olej ten wspaniale sprawdza się także w kąpieli nie tylko stóp, ale i całego ciała, więc skaczcie z nim do zimowej, ciepłej, relaksującej kąpieli, zwłaszcza, że cały weekend przed nami! :)


poniedziałek, 30 stycznia 2017

Odżywcze serum do paznokci z pędzelkiem - Dermena Regenail (Nail care), zdrowe paznokcie zimą :)

Szał na karnawałowy manicure trwa u mnie w najlepsze, często zmieniam zatem zarówno kolory, jak i zdobienia, nie noszę lakierów hybrydowych, choć nie ukrywam, że kuszą mnie również, zatem tradycyjnie zmywam też regularnie lakiery zmywaczami. Są to zmywacze bez acetonu, lecz nadal, paznokcie narażone są na ciągłe ingerencje, także ze względu na zimowy czas i aurę.
 
 
Jak wiecie od długiego czasu olejuję paznokcie, robię to skrupulatnie, wówczas widać efekty, do olejów zaś, niedawno dołączył w tejże, paznokciowej pielęgnacji, fantastyczny, apteczny kosmetyk, spod skrzydeł marki Dermena, odżywcze serum do paznokci, genialnie sprawdza się u mnie, a efektem są zdrowe, piękne paznokcie, które nie łamią się i ładnie nawilżone skórki. Serum Regenail, nakładam zarówno na całą płytkę paznokcia, jak i na skórki przy paznokciu, dokładnie, dwa razy w ciągu dnia, zabieg jest szybki i niezwykle przyjemny, bowiem mała i poręczna tubka, zawierająca 7 ml kosmetyku, zakończona jest niezwykle praktycznym pędzelkiem, dzięki któremu wygodnie aplikujemy serum na wybrane miejsce, jednocześnie kontrolując ilość produktu. Tubkę zapakowano dodatkowo w estetyczny kartonik z schludnymi grafikami w biało-turkusowych odcieniach, w środku znajdziemy także pomocna ulotkę. 
 
 
Paznokcie i skórki, muszą być czyste i suche przed aplikacją, wówczas serum zadziała jak należy, szybko wchłania się, przy czym przepięknie pachnie. Jest to woń nieco owocowa, niezwykle świeża, która bardzo uprzyjemnia mi stosowanie serum. Produkt sprawdzi się przy paznokciach łamliwych, potrzebujących odżywienia, ale także rozdwajających się oraz suchych i spękanych skórkach, które dotykają często chyba każdego z nas. W składzie serum znajdziemy kompleks stworzony z naturalnych olejów, mamy tu olej ze słodkich migdałów, olej z kiełków pszenicy, olej canola, olejek z mirry i olej z nasion bawełny, który znajduje się na pierwszym miejscu w składzie. 
 
 
Oleje nawilżają, wygładzają, stymulują paznokcie do wzrostu, odżywiają i regenerują skórki, zawierają mnóstwo kwasów NNKT, które koją, zmiękczają i chronią, jest tu także lecytyna i witaminy A, E, F i C. Zabiegi serum są tak przyjemne i szybkie, że często wrzucam kosmetyk do torebki i w ciągu dnia serwuje sobie serum nawet na pomalowane paznokcie i skórki w około, momentalnie odżywia je i nadaje pięknego, delikatnego zapachu, jest to świetny, polski, apteczny kosmetyk, na który warto zwrócić zdecydowanie uwagę, a Wy macie swoje ulubione kosmetyki do pielęgnacji paznokci? :)