niedziela, 6 września 2020

PREMIERA już jutro! Wydawnictwo Szara Godzina - Antonia. Na Podlasiu - Agnieszka Panasiuk – Początek obyczajowego cyklu z historią w tle!

 Wydawnictwo Szara Godzina, zaskakuje nas mnogością premier! Nowością, na którą warto czekać i już jutro polować w księgarniach internetowych oraz stacjonarnych, jest książka pod tytułem Antonia. Na Podlasiu, będąca początkiem obyczajowego cyklu z historią w tle pióra Agnieszki Panasiuk. 

Jest rok 1869. Antonia Gillard traci posadę nauczycielki na pensji dla dziewcząt. Opuszcza Warszawę i zostaje guwernantką w domu rosyjskiego urzędnika w Białej na Podlasiu. Tu zawiązuje przyjaźnie, poznaje lokalne tradycje i śledzi poczynania Oswobodziciela – tajemniczego jeźdźca, który pomaga mieszkańcom regionu mierzyć się z carskimi represjami. W wyniku intrygi guwernantka musi pożegnać się z nauczaniem i podjąć się zupełnie nowego zajęcia. Antonia, jako dama do towarzystwa hrabiny Stefanii, wyjeżdża do Franopola. Bierze udział w życiu towarzyskim, podróżach i wizytacjach majątków, ale równocześnie angażuje się w pomoc ubogim i chorym. Los sprzyja kobiecie, która zakochuje się z wzajemnością. Jednak dla zakochanych nadchodzi czas próby. Czy zdołają zmylić tropy i odwrócić od siebie uwagę carskiej policji? Jak potoczą się dalsze losy Antonii? Antonia, Cecylia i Aleksandra – trzy kobiety. Trzy odmienne losy. Trzy tomy cyklu powieści Agnieszki Panasiuk rozgrywającego się na Południowym Podlasiu w drugiej połowie XIX stulecia.


Agnieszka Panasiuk, z wykształcenia jest nauczycielką historii, zaś zawodowo pracuje w administracji, jest laureatką konkursów literackich, a wolny czas spędza w grodzie rodziny, pasjonuje się ogrodnictwem oraz filmem. Jej debiutancka powieść Podróże serc, przypadła mi bardzo do gustu, zatem jestem przekonana, iż zapowiadana trylogia Na Podlasiu, będzie niewątpliwym hitem. Inicjujący serię, pierwszy tom Antonia. Na Podlasiu, będzie to historyczna literatura obyczajowa, saga rozgrywa się na podlaskich terenach i już zapowiadane są dwa jej kolejne tomy Cecylia. Na Podlasiu i Aleksandra. Na Podlasiu. Mam też dla Was fragment powieści, który mam nadzieję, zachęci Was, by jak najszybciej sięgnąć po Antonia. Na Podlasiu!


– Instynktownie wiedziałam, Adelciu, że pałac odmłodnieje w tej wiosennej scenerii. – Antonia minęła kapliczkę i narożną wieżyczkę, by szybciej znaleźć się na dawnym radziwiłłowskim dziedzińcu. Ruiny zamku bielały pod zielonymi koronami dębów, delikatnie przepuszczającymi złote promienie słońca.

– Masz rację. Te stare drzewa nie przerażają teraz tak jak w szarugi i chłody zimowe. – Adela Jasnowska wjechała z drewnianym wózeczkiem, na którym spał jak suseł mały Wincenty. – Siądziemy tu? – Wskazała pod rozłożysty krzew jaśminu. Antonia skinęła głową.

– Nigdy mnie te starożytności nie przerażały. Od pierwszej chwili ich trwanie rozumiałam jako nakaz, byśmy my, dzisiejsi, zapamiętali ich dawną świetność i mówili o niej dalej. Wzięłam szkicownik – powiedziała Tosia i pokazała Adeli kilka rysunków bialskich kościołów, kamieniczek i franopolskich pejzaży.

– Są całkiem dobre – pochwaliła przyjaciółkę księgarka. – W czasie podróży zaznasz jeszcze więcej okazji

do rysowania. Doprawdy, hrabina często musiała ulegać niechęci Jelizawiety do wyjazdów, bo z tobą częściej jeździ niż w zeszłym roku.

– To całkiem nagle wyszło. Co prawda pani Alina zapraszała nas do siebie do Rożkowki, ale to strasznie daleko i droga fatalna, kolei brak i temu hrabina, a i jej synowie, bardziej kontentni są z zaproszenia do majątku jej córki w Hreniaczach. Chcąc nie chcąc, jechać trzeba – westchnęła Tosia. – Szczerze, to ja też nie lubię podróżować. Za bardzo się przyzwyczajam do miejsc, do ludzi…

– To dobrze, tak trzeba. Do jednych nas ciągnie, od innych odrzuca. Nic dziwnego. Jak we Franopolu

za swoją cię biorą, to jest chęć się ostać. Za to w Białej przez Michaiła… Nie będę wspominać. – Machnęła ręką Jasnowska.

– Nic nie szkodzi – uspokoiła ją Tosia. – W Warszawie, gdzie rusyfikację widziałam w każdej minucie dnia, i tak na zawsze zostawiłam część serca. Białą i Podlasie też mam już w nim wyryte. Myślałam tylko, że wrócę do szkółki, uraduję dzieci kajecikami i farbkami od was, a tak nauka się zahamuje. Zaraz czas na grzyby, jagody, koszenie. Katarzyna wszystkiego dopilnuje. Już ją widzę, jak prac w oktawie zabrania, a szczególnie, nie daj Boże, żeby kapustę sadzić. – Tosia zaśmiała się na wspomnienie ochmistrzyni.

– O, tak. Pewnie chodzi po brzozowe listki potrzebne na farbowanie tkanin i suszy wianki na strychu.

W tym te grochowe. – Na te słowa roześmiały się już obie panie.

         O świcie Antonia ponownie podziwiała ruiny pałacu, jadąc bryczką od strony rzeki, której wody w każdej odnodze lśniły jak srebrne talary.


28 komentarzy:

  1. Kiedyś bardzo lubiłam takie klimaty, jeśli chodzi o książki jak i film :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie za takimi klimatami 'królewskimi' nie przepadam ;( Ale opis brzmi ciekawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny klimat ma ta książka, to okres 1869 roku :)

      Usuń
  4. Nie wiem czemu ale nie przepadam za ksiażkami w takim klimacie

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się bardzo ciekawa seria. Będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę piękna seria, będę czekać na drugi tom :)

      Usuń
  6. Zapowiada się bardzo ciekawy cykl:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś dam szansę tej historii. ��

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie brzmi, ale mnie ostatnio brakuje już czasu. Moze kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapisuję tytuły i pewnie kiedyś sięgnę.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś stroniłam do filmów kostiumowych i książek których akcja toczyła się w mienionym wieku, ale coraz bardziej podobają mi się filmy i książki w takim klimacie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja siostra kiedyś czytała jej debiut, muszę jej powiedzieć że wydała też inne książki :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że może to być bardzo ciekawa seria :)

    OdpowiedzUsuń