Jeśli szukacie dobrej, wciągającej książki z kręgu
współczesnej literatury na najwyższym poziomie na wiosenną lekturę, dziś mam
coś zdecydowanie dla Was!
Po dobrej stronie - Spencer Quinn
Premiera: 24 kwietnia 2019
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: The Right Side
Tłumaczenie: Katarzyna Dudzik
Oprawa: miękka
Ilość stron: 412
Po dobrej stronie, to powieść, która napisał Spencer
Quinn. Jest to mój pierwszy raz tymże autorem, który tworzy pod tymże
pseudonimem, w rzeczywistości, to Peter Abrahams, amerykański, bestsellerowy
pisarz, twórca powieści dla młodzieży oraz kryminalnych i sensacyjnych, w tym ciekawej
serii o Checie i Bernim. Po dobrej stronie, polecają już z okładki Stephen King
i Harlan Cohen, zatem chyba nie muszę podkreślać, iż nie można po prostu obok
tej książki, przejść obojętnie. Powieść zdobi absolutnie piękna okładka, idealnie
obrazująca fabułę, widzimy tu jakby niekończącą się drogę, a na niej kobietę w
militarnym stroju w towarzystwie czarnej psiczki. To właśnie ta para bohaterów
chwyci Was za serce!
LeeAnne Hogan wraca z Afganistanu, była tam
żołnierzem, bardzo dobrze doświadczonym, mającym na koncie wiele misji i zadań,
które niestety pozostawiły w niej naprawdę duże piętno, zarówno w sferze
psychicznej, jak i fizycznej. Kobieta niemal umarła, straciła oko, na twarzy ma
wiele blizn, które wciąż powodują powrót do tamtych, trudnych chwil.
Psychicznie LeeAnne nie daje sobie rady, jest przykładem traumy, jaka dotyka
ludzi po tego typu misjach. Jej silny charakter, poddany zostaje kolejnej
próbie, gdy z powodu zatoru płucnego, umiera jej bliska przyjaciółka Marci, która
także leżała w szpitalu, wydawać by się mogło, iż jest to kres wytrzymałości
życiowej kobiety, która wyrusza w swoistą tułaczkę. Jest totalnie zagubiona,
nie widzi celu, trafia do rodzinnego miasta przyjaciółki w stanie Waszyngton,
tam zaś spotyka ją osobliwy, bezdomny, duży, czarny pies z krótkim ogonkiem,
który intryguje ślepkami i dziwnie urzeka swym zachowaniem. Duży, czarny, z
ogromnym kwadratowym łbem i malutkimi uszami; kroczył dumnie niczym lew. Suczka
w żadnym wypadku nie kojarzy się ze słodką przytulanką, to piękne zwierzę z
krwi i kości, również doświadczone przez życie, ta dwójka ma ze sobą naprawdę wiele
wspólnego. Ten wspaniały, literacki duet, to magia tej powieści, naprawdę
genialne połączenie i piękny obraz rodzącej się miłości i silnej nici przyjaźni
pomiędzy człowiekiem, a suczką Goody. Książka wciąga, wzrusza, jest tu mnóstwo
emocji, których warto doświadczyć. Po dobrej stronie, to jedna z tych książek,
których się nie zapomina, piękna, idealnie skrojona fabularnie, idealnie nadająca
się wręcz na ekranizację, powieść, którą po prostu trzeba przeczytać!