Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 sierpnia 2026

PREMIERA! Pod Skrzydłem Anioła - Hanna Skrabut – Powieść obyczajowa i kryminał w jednym!

Co czytacie w weekend? U mnie świetna PREMIERA! Na listę książek do przeczytania, dodajcie nowość Skarpy Warszawskiej! Oto Pod Skrzydłem Anioła - Hanna Skrabut

 

Pod Skrzydłem Anioła - Hanna Skrabut

Premiera: 29 lipca 2026

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami 

Zaledwie kilka dni temu swą premierę miała powieść Pod Skrzydłem Anioła, Hanna Skrabut, z zawodu farmaceutka, debiutuje na moich półkach, w dobrym stylu. W pięknym, górskim Ustroniu, tytułowy Ośrodek Pod Skrzydłem Anioła, prowadzi Ola, mieszkają tu osoby dotknięte kryzysami psychicznymi, również dzieci, doznające traum i lęków. Obok zaś mamy też ważny dla fabuły pensjonat Rowerowy Raj. Poznajemy barwną Felicję Lak, obecnie policjantka w dziale kryminalnym, rozwiązuje sprawy z pomocną pięknej psinki Kiry. Fela bada dlaczego ktoś krzywdzi dzieci utalentowane muzycznie. Pod Skrzydłem Anioła, to powieść obyczajowa i kryminał w jednym, pensjonaty i ludzie w nich mieszkający, to mnogość historii życiowych, sekretów, tła przeszłości, powieść to wulkan emocji. To ciepła, pachnąca ciastem, wege bigosem książka, w której dzieje się sporo, nie będą zdradzać Wam zbyt wiele, musicie przeczytać i koniecznie zajrzyjcie na ostatnie strony, gdzie podziwiać można zdjęcia piesków, do których miłością wypełniona jest ta powieść. Czytajcie na koniec lata, koniecznie!



 

 

sobota, 18 lipca 2026

Wampir! Delirium - Jarosław Dobrowolski, czyli pierwszy tom cyklu Krwiopijca

Wampir! Dziś u mnie Delirium - Jarosław Dobrowolski, czyli pierwszy tom cyklu Krwiopijca! Wampir rzuca wszystko i wyprowadza się w Bieszczady.

 

Delirium - Jarosław Dobrowolski

Cykl: Krwiopijca – Tom 1

Premiera: 5 kwietnia 2024

Wydawnictwo: Planeta Czytelnika, Sinister Project

Oprawa: miękka ze skrzydełkami, nowa edycja


Moja wielka miłość do wampirów, zarówno w kwestii literackiej, jak i kulturowej, sięga moich najmłodszych lat i trwa do dziś. Z wielkimi nadziejami zasiadłam zatem do lektury pierwszego tomu cyklu Krwiopijca, autorstwa Jarosława Dobrowolskiego, od którego niegdyś, bezpośrednio na targach książki w Bydgoszczy, zakupiłam ową powieść. Delirium to doskonale napisana, książkowa podróż z gatunku realistycznego fantasy, bowiem główny bohater, wampir Konrad Harkov, funkcjonuje we współczesności, a fabuła umiejscowiona w pięknych Bieszczadach, zaskakuje świetnym klimatem, humorem i ciekawymi rozwiązaniami, dobrze płynącej akcji. Krwiopijca Konrad, albinos, postanawia przejść na wampiryczny odwyk i na swe miejsce wybiera małą miejscowość Jagnątkowo w Bieszczadach, by tam spokojnie, troszkę w samotności, przeżywać swoje medytacje, stresy, bóle i nieskończoność. Pewnego wieczoru, zapuka do niego Borys, osobliwy właściciel knajpy i poprosi o pomoc przy wypadku samochodowym Marty i jej autystycznego syna Michała. Miał pewne podejrzenia co do chirurga. (…) Otaczała go aura śmierci. Mamy tu świetny humor, wampiryczny klimat, nutę kryminału, górską atmosferę, doceniam też niezwykle ciekawe kreacje bohaterów i słowiańskie akcenty. Jeśli tylko będę miała okazję, z przyjemnością poznam dalsze losy Konrada, jak i inne książki spod pióra Jarka. Wciągająca i genialna powieść, czytajcie! Z mrocznymi pozdrowieniami dla autora i oczywiście Osu!

 

piątek, 15 listopada 2024

Wczasowiczka. Śmierć w Tatrach - Grzegorz Kalinowski, Ewa Salwin

Tatry, śledztwo, retro kryminał polecany przez Bondę! Oto powieść Wczasowiczka. Śmierć w Tatrach.

 

Wczasowiczka. Śmierć w Tatrach

Grzegorz Kalinowski, Ewa Salwin

Premiera: 31 lipca 2024

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska


W roku 1937 do Zakopanego przyjeżdża będąca na życiowym rozdrożu Zuzanna Orłowska, która po zniknięciu wzywającej jej na miejsce przyjaciółki Michaliny, postanawia rozpocząć własne śledztwo. Katastrofa pod Giewontem, podczas górskich wypadów giną też inni ludzie, w Zakopanym dzieje się wiele, tu zatem Zuza nie odnajdzie spokoju i stabilizacji, zaś odkryje w sobie żyłkę detektywistyczną i chęć rozwikłania sprawy. Przedwojenny klimat, mroczna atmosfera gór, tatrzańskie tajemnice, kobieca siła i determinacja, samo Zakopane i jego historia gra też w książce ważną rolę. Duet pisarski Grzegorz Kalinowski i Ewa Salwin spisał się znakomicie, pięknie wydaną powieść czyta się z wielką przyjemnością, szybko wsiąkając w ciekawą fabułę. Fani górskich, retro kryminalnych klimatów, czytajcie!

 

poniedziałek, 4 grudnia 2023

Himalaya. Wyprawa na krawędź życia - Wojciech Nerkowski

Po bestsellerowej powieści, zatytułowanej Everest. Poruszę niebo i ziemię, Wojciech Nerkowski powraca do wysokogórskich klimatów i przybywa z książką Himalaya. Wyprawa na krawędź życia. 

 

Everest. Poruszę niebo i ziemię - Wojciech Nerkowski

Premiera – 23 października 2023

Wydawnictwo: Lira

Oprawa: okładka miękka

Ilość stron: 368

 

Tym razem ruszamy na K2. Michał Krzemiński i Wiktor Lewicki są już blisko szczytu, gdy dowiadują się, że pozostające w pakistańskim hotelu Himalaya, ich dziewczyny Iga i Paula, są w niebezpieczeństwie. Na hotel napadli terroryści, którzy przetrzymują wszystkich gości, jako zakładników. W sprawę angażuje się Ministerstwo Spraw Zagranicznych wraz z pracującym w nim Dominikiem Mochnackim, byłym narzeczonym Pauli. Jakie decyzje w sytuacjach ekstremalnych, podejmą tak różni od siebie wysokogórscy wspinacze? Himalaya. Wyprawa na krawędź życia, to wciągający thriller sensacyjny pełen akcji, emocji, zaskoczeń, z ciekawym finałem. Książka iście idealna na obecny, śnieżny czas, bardzo polecam zimowo!
 

 

wtorek, 9 czerwca 2020

Thriller psychologiczny – Beskidy i kryminalne klimaty - Wydawnictwo Lira - Schronisko dla ludzi - Wojciech Szlęzak

Jeśli lubicie klimatyczne, rodzime powieści, dziś mam coś dla Was. Nie ukrywam, iż książka spod skrzydeł Wydawnictwa Lira, zatytułowana Schronisko dla ludzi, intrygowała mnie już przy zapowiedziach.


Schronisko dla ludzi - Wojciech Szlęzak
Premiera: 22 stycznia 2020
Wydawnictwo: Lira
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 352


Z pewnością oko miłośników thrillerów psychologicznych, przyciągnie okładka powieści Schronisko dla ludzi, mamy tu górskie klimaty w granacie, w tle mała chatka. Książka osadzona jest fabularnie w Beskidach, co dla mnie jest dodatkowym atutem, jestem bowiem zakochana w polskich górach, które co roku odwiedzam, Beskidy, to magia, mnóstwo miejsc, gdzie nie znajdziemy tłumów turystów, mało uczęszczane szlaki i urokliwe schroniska. Miłośnikiem górskich wycieczek jest także autor książki, Wojciech Szlęzak, jest absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, na swym koncie ma także powieści Wietrzne marzenia oraz Cień jabłoni. Schronisko dla ludzi, zabiera nas do górskiego schroniska w Beskidzie żywieckim na Łobzówce, to tu trafia sześciu turystów, których z pozoru nic nie łączy. Kilka dni spędzonych razem na miejscu, skutkuje konfliktami i rosnącym między nimi podejrzanym, dziwnym napięciem. Fabuła powieści, toczy się nieco nieśpiesznie, a my dogłębnie możemy wczuć się w ową sytuację. Książka napisana jest przystępnym i żywym językiem, na uwagę zasługuje ukształtowanie różnorodnych postaci i mroczny klimat. Schronisko dla ludzi, to klimatyczna powieść z nieprędką fabułą, którą warto wpisać na swoją, letnią listę czytelniczą, myślę, że nie będziecie zawiedzeni!



wtorek, 16 sierpnia 2016

Góry Świętokrzyskie – Góry pachnące rumiankiem – Co zobaczyć w Górach Świętokrzyskich? :)

Kilka tygodni temu, udało mi się spędzić krótkie, aczkolwiek przewspaniałe, urlopowe chwile w miejscu bliższym naturze, jakim są Góry Świętokrzyskie. Dopiero teraz znalazłam czas, by ogarnąć zdjęcia, dziś więc zapraszam Was na moją foto-relację :)
 
 
W Górach Świętokrzyskich warto zobaczyć: Święta Katarzyna, Kapliczka Żeromskiego, Łysica (612 m n.p.m.), Park miniatur, Łysa Góra – Święty Krzyż (594 m n.p.m.), Dąb Bartek, Oblęgorek Muzeum Sienkiewicza, Jaskinia Raj, Zamek Chęciny, Samsonów, Bodzentyn, Kielce. 
 

 
Byliście w Górach Świętokrzyskich? Lubicie polskie góry? :)
 
 

piątek, 30 października 2015

Beskidy – Urlop w Beskidach – Co zwiedzić w Beskidach - Polskie góry Beskidy, jakie szczyty zdobyć, jakie miejscowości zobaczyć? Beskidy jesienią :)

Czas leci, jak szalony, mamy już koniec października, niebawem święta i koniec roku, ja dziś zapraszam Was w podróż w BESKIDY, gdzie spędziłam kilka cudownych wrześniowych dni wolnych, jednych z najpiękniejszych w moim życiu :)

  
Kocham polskie góry, jest to dla mnie najlepsza forma spędzenia urlopu, wakacji, ubóstwiam chodzić, zdobywać szczyty, podziwiać górską przyrodę, podglądać zwierzęta, wdychać górskie powietrze. Wielokrotnie dotykałam już Pieniny, Tatry, Bieszczady, Karkonosze, w tym roku zaś, po raz pierwszy wybraliśmy się w cudowne, na pewno mniej popularne Beskidy. Sądzę, iż wrzesień, to najlepszy czas na górskie wyprawy, piękna, jesienna już nieco pogoda jest idealna na wędrówki, nie jest upalnie, ale nie jest też zbyt zimno, a i ludzi na szlakach jest również mniej, także spokój, za który cenię góry, posiada wówczas jeszcze większą jakość. Zaopatrzeni w trzy mapy (papierowe, tradycyjne, według mnie najlepsze) z Bydgoszczy, pojechaliśmy z myślą zakotwiczenia się w Suchej Beskidzkiej, lecz padło jednak na dalszy zakątek tegoż rejonu, bliższy naturze i przede wszystkim, bliższy górom. Znaleźliśmy wspaniałą, pokojową metę w Zawoi, beskidzkiej, wsi, która słynie, jako największa i najdłuższa wieś w Polsce. Zawoja położona jest u stóp Babiej Góry, Pasma Policy i pasma Jałowieckiego, to idealne miejsce wypadowe dla osób, które tak jak my, chcą zdobywać szczyty w Beskidach. Wieś jest wspaniale zagospodarowana, z łatwością odnajdziemy tu mnóstwo miejsc, pokoi, hoteli, moteli, restauracji, barów dla turystów, jednocześnie rozkoszując się bliskością Beskidów. W samej Zawoji warto zobaczyć drewniany, XIX-wieczny kościół Matki Boskiej Anielskiej i Św. Klemensa, budynek Dworca Babiogórskiego, kapliczkę św. Jana Chrzciciela oraz muzeum przyrodnicze. Zawoja to też rozliczne, stare, urokliwe drewniane domy, z Zawoi wychodzi także duża ilość szlaków górskich. Od początku przyjazdu spogląda na nas Babia Góra, którą postanowiliśmy zdobyć, jako pierwszą.
 
  
Babia Góra, Królowa Beskidów, Diablak, zwana również Królową Niepogod i Świętą Górą, wyjątkowa, przepiękna, to najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich, bowiem na Diablaku osiągamy 1725 m n.p.m. Wybierając się na szczyt Babiej Góry, należy pamiętać, że słynie ona z częstych zmian pogody, czego oczywiście doświadczyliśmy. Droga i szlaki są idealnie dostosowane dla turysty, a podejście choć dość długotrwałe, jest malownicze i pełne przepięknych, beskidzkich widoków. Swą drogę rozpoczęliśmy w Zawoi, dojechaliśmy samochodem na Przełęcz Krowiarki i stanęliśmy na parkingu (jest to droga łącząca Zawoję z Zubrzycą), z którego udaliśmy się do punktu informacji i miejsca, gdzie zakupiliśmy bilety wstępu na teren Babiogórskiego Parku Narodowego (bilet w postaci pięknej pocztówki w cenie 5,00 zł). Wybraliśmy czerwony szlak, który prowadzi na najwyższy szczyt Babiej Góry, na Diablak. Początkowo leśną ścieżką leciutko wznosimy się ku górze, następnie robi się coraz bardziej stromo, a piękna, słynna, jedyna w swoim rodzaju roślinność beskidzka umila nam ową wspinaczkę, jako maniaczka ziołowa dostawałam powoli pozytywnego, zielonego oczopląsu. Na całym szlaku obserwowałam piękny układ pięter roślinnych, pięter podgórzy, regli dolnych i górnych, kosodrzewinę i piętro halne, są też jeziorka osuwiskowe, jest to przecudowny teren Rezerwatu Biosfery UNESCO. Zdobywamy najpierw Sokolicę (1367 m n.p.m.), to pierwsza kulminacja szczytu, możemy odpocząć tu, stanąć na punkcie widokowym (skalny próg), my jednak, na razie bez odpoczynku ruszyliśmy naprzód, bowiem wiatr dawał o sobie znać coraz bardziej. Dalsza droga, to płaski szczyt Sokolicy, pośród pięknej kosodrzewiny pokonujemy kolejne podejście – tym razem Kępa (1530 m n.p.m.), następnie łagodnie wznosimy się powoli na Gówniak, najwyższą kulminację pośrednią po wschodniej stronie Babiej Góry, zwaną też Wołowymi Skałami, Gówniak ma 1617 m n.p.m. po jego pokonaniu, idziemy opadając przy wierzchołku ku Królowej Beskidów. Są tu tak piękne widoki, że zmienna pogoda nie jest aż tak ważna, choć uciążliwa, bowiem przez moment na ten przykład, szłam w koszulce z krótkim rękawem, świeciło piękne, ciepłe, jesienne słońce, zaś 10 min później miałam na sobie już sweter, bluzę i katankę przeciwdeszczową, wiał zimny wiatr z drobinami deszczu, także na te wycieczkę, warto naprawdę zabrać ze sobą cebulkowe ciuchy na różne typy kapryśnej i zdradliwej pogody. Gówniakiem docieramy stromo na wyczekiwany Diablak (1725 m n.p.m.), najwyższy szczyt Babiej Góry, widok zapiera tu dech w piersiach, nie da się tego opisać, trzeba przeżyć. Naszym oczom ukazuje się zbiornik Jeziora Orawskiego, Tatry, Góry Choczańskie, Orawska Magura i Mała Fatry, widzimy szczyty Beskidu Żywieckiego, Makowskiego, Wyspowego oraz Gorców. Szczyt Babiej Góry swą nazwę zaczerpnął z wierzeń ludowych, wierzono, ze Diablak jest miejscem złej mocy, które odwiedza Lucyfer i czarownice, dziś jest to kopuła z roztrzaskanymi skałami, otoczonymi beskidzką, wysokogórską roślinnością, mchami, murawami, porostami, wieje tu niesamowicie silny i ostry wiatr, dlatego ustawiono tu kamienny mur, wiatrochrony, przy których zjedliśmy sobie kanapki i odpoczęliśmy przed wędrówką w drogę powrotną. Niestety musieliśmy wrócić tym samych szlakiem (czerwonym), bowiem trwała konserwacja szlaków, w tym również niebieskiego, którym chcieliśmy wrócić (dostępny jest także szlak żółty, przez Perć Akademików, jest to malowniczy, ciekawy, lecz najtrudniejszy szlak, bardzo stromy z łańcuchami do asekuracji),  jest to zrozumiałe, po sezonie letnim, jednakże ma to swoje dobre strony, wrócimy tu ponownie na pewno, by zobaczyć słynne schronisko Markowe Szczawiny i jeszcze raz poczuć magię Królowej Beskidów. Jeszcze tego samego dnia, choć nogi po 7 godzinach wędrówki, dawały sygnały stop, po zejściu z Babiej Góry, udaliśmy się samochodem do Suchej Beskidzkiej, by zobaczyć mały Wawel, czyli renesansowy zamek, u stóp góry Jasień oraz słynną Karczmę Rzym, stojącą w centrum miasta, na rynku budowlę, nawiązującą do ludowej architektury regionu. To tu diabeł porwał na księżyc duszę Mistrza Twardowskiego i to tu zdecydowaliśmy się zjeść obiadokolację po wyczerpujących wojażach.





Drugi dzień, to wyprawa na Okrąglicę, myśleliśmy, iż będzie to łatwa wycieczka, jednakże porwaliśmy się na wejście niezbyt popularnym szlakiem zielonym, którym najczęściej schodzi się, także nasze kończyny dolne nie były zbyt zadowolone, wejście było strome i długotrwałe, ale daliśmy oczywiście radę. Wędrówkę rozpoczyna się w Sidzinie Górnej, gdzie przy Muzeum Kultury Ludowej, zostawiliśmy samochód i pokierowaliśmy się na szlak zielony. Na szlaku nie było żywej duszy, piękne widoki na początku trasy zachwycają, beskidzka roślinność, zioła są niesamowite, jednak na szlaku są też smutne widoki, niestety częste wycinki drzew, ogołocone, duże połacie lasów górskich, wołają o pomoc, okrutnie to wygląda, nie byłam nawet w stanie ich fotografować, to straszy, ludzki proceder, czerpania z natury, wycinka zabiera mieszkania tysiącom zwierząt i rzadkich roślin, człowiek zrozumie to chyba dopiero wtedy, gdy ziemia przestanie nam wybaczać te występki przeciwko Naturze. Szlak zielony, to trasa, gdzie odbywa się właśnie transport wyciętych, pięknych, wysokich drzew. Strome, zniszczone podejście, pełne kamieni, rekompensują mi oryginalne, beskidzkie rośliny. Tu znalazłam po raz pierwszy Dziewięćsił Bezłodygowy, czy Goryczkę Trojeściową, po drodze skosztowałam górskich jeżyn, słodkich, przesmacznych. Podczas wspinaczki mijamy Kordelkę, tu słychać okropne dźwięki piły, wycinki drzew i docieramy na Okrąglicę (1239 m n.p.m.), najwyższą kulminację Pasma Polic, jest tu masz telekomunikacyjny i dalsza przepiękna, bezludna, cicha, magiczna i pełna mgieł droga na Halę Krupową, piękną górską łąkę, zachwycającą jesiennymi kolorami kwiatów, na której znajduje się skrzyżowanie dróg i urocze, przytulne Schronisko PTTK na Hali Krupowej, w którym posililiśmy się i wypiliśmy ciepłą czekoladę. Droga powrotna, to u nas szlak czarny, dziwny, bardzo wąski, kręty lecz w miarę szybki szlak, który ciągnie się aż do Sidziny Wielka Polana, stamtąd drogą asfaltową poszliśmy dalej do Sidziny Górnej do samochodu wśród kropel górskiego deszczu. Wieczorem w Zawoi już zafundowaliśmy sobie smaczny wieczór w Karczmie Tabakowy Chodnik (cudna zupa czosnkowa).
  








Kolejnego dnia postanowiliśmy zdobyć niższą już górę Żurawnicę (727 m n.p.m.), zatem w tym celu skierowaliśmy się samochodem, by odnaleźć Krzeszów Górny, wieś, gdzie pozostawić auto można na parkingu obok kościoła, to skrzyżowanie ciekawych szlaków turystycznych, między innymi również tego na Żurawnicę w Beskidzie Makowskim, szlaku zielonego. Szlak biegnie początkowo drogami przez malowniczą wieś, następnie stokami i poprzez las, znów beskidzka roślinność zachwyca, znów Dziewięćsił Bezłodygowy ukazuje się mym oczom. Na wzniesieniu znajduje się mała polana, roztaczająca piękne, górskie widoki na Beskid Żywiecki i Średni, na szczycie jest też węzeł szlaków, my dalej podążyliśmy w kierunku Kozich Skał na Przełęcz Carchel (640 m n.p.m.), to boski, górski spacer leśny, na przełęczy znajduje się sad owocowy i murowana, urocza kapliczka. Droga powrotna to czerwony, kamienny, leśny szlak, prowadzący aż do Krzeszowa Górnego. Tego dnia po zdobyciu Żurawnicy, zdecydowaliśmy się nadrobić także odwiedziny w Skansenie Muzeum Kultury Ludowej w Sidzinie (przepiękne, oryginalne obiekty ludowe i eksponaty datowane na XVIII -XX wiek oraz świetna zielarska droga edukacyjna) i w nowym obiekcie w Zawoi – Korona Ziemi – Centrum Górskie (wspaniałe ekspozycje pokazujące historię górskich wypraw na całym świecie i same szczyty, robi to wielkie wrażenie).


Ostatni dzień wypraw górskich, postanowiliśmy uczcić wyprawą na Koskową Górę (866 m n.p.m.), to miła górska wycieczka, rozpoczynająca się we wsi Bogdanówka, gdzie zostawiliśmy auto, wiedzie ona poprzez wieś i następnie poprzez las, cały czas po drodze mijamy stacje drogi krzyżowej. Koniec drogi wieńczy kaplica Trzeciego Upadku pod Koskową Górą. Są tu wspaniałe sielskie widoki, ludzie spokojnie uprawiają rolę, pasą się zwierzęta, a czas jakby się zatrzymał. My podążyliśmy dalej przez osiedle na Koskowej Górze, poprzez łąkę na szczyt Koskowej Góry, gdzie rozpościera się mega cudny widok na cały Beskid Żywiecki, Babią Górę, Pilsko, pasma Polic i Jałowiecki. Miejsce to uznane jest za jedno z najbardziej malowniczych pod względem widokowym, nie uwierzycie, ale nie spotkaliśmy po drodze żadnego turysty, to urok Beskidów, są to góry mało popularnie, na pewno zaś jedne z najpiękniejszych. Wróciliśmy żółtym szlakiem poprzez gospodarstwa i piękny, górski las, dotarliśmy tak znów do Bogdanówki. Po posiłku pojechaliśmy jeszcze tego dnia do bliskich Wadowic, gdzie zwiedziliśmy nowoczesne muzeum Jana Pawła II. Pokochałam Beskidy, na pewno wrócimy tu nie raz, nie dwa, to przepiękne, ciche, malownicze, mało popularne, urokliwe polskie góry, wspaniałe i jedyne w swym rodzaju.   


Byliście w Beskidach? Lubicie góry? Planujecie już wakacje? 
Ja chyba już tak :)