Maj obecnie nie rozpieszcza nas pogodą, zatem polecam
we własnym, domowym spa, dać skórze troszkę rozkoszy, zrelaksować się i
skorzystać z masażu!
Olejki do ciała, są stałym kosmetykiem w mojej
kosmetyczce, kocham je za działanie, jakie dają mojej skórze, kocham je o
każdej porze roku, jestem totalną maniaczką olejową. Olejowe mieszanki, w
postaci olejków niemieckiej marki Kneipp, nie zawodzą mnie od lat, zachwycają
zapachami, składem i efektami, jakie dają. Kneipp jest dla mnie mistrzem w
temacie umilaczy kąpielowych oraz olejków do ciała, cudeńka te bez problemu
kupić można w drogeriach sieciowych, takich, jak Hebe, czy Rossmann, także
wypróbujcie koniecznie. Olejki do masażu, o których u mnie więcej dziś,
zawierają certyfikowane składniki, naturalne, roślinne ekstrakty, mają
przyjazną środowisku, etyczną misję i nie są oczywiście testowane na
zwierzętach. Są to kosmetyki bez silnych konserwantów, olejów parafinowych,
silikonów, czy innych niepotrzebnych sztucznych dodatków. Zarówno olejek do masażu
Ylang-Ylang, jak i Diabelski pazur, niezwykle przyjemnie się aplikują, momentalnie,
pięknie ujędrniają skórę, poprawiają jej elastyczność, nawilżają i zmiękczają. Olejki
sprawdzają się u mnie nie tylko do masażu, ale też doskonale przy codziennej pielęgnacji
od stóp do głów. Mieszczą się w typowej dla marki, poręcznej, przezroczystej,
szklanej buteleczce o pojemności 100 ml. Dokładna aplikacja olejku, jest
możliwa, dzięki obecności plastikowej nakładki, która precyzyjnie pozwala nam zawsze
dozować produkt, olejek wydobywamy bez problemu oraz nie ma obawy przed
wylaniem się produktu. Na ekologicznym kartoniku znajdziemy informacje na temat
każdego olejku, jego właściwości i naturalne składy obu kosmetyków.
W skład olejku do masażu Ylang-Ylang, wchodzi olej z
nasion słonecznika, olej ze słodkich migdałów, witamina E, olej jojoba, czy
oczywiście olejek Ylang Ylang. Jestem zakochana w tym kosmetyku, pachnie
egzotycznie, bosko, ciepło, otulająco, zmysłowo. Uwielbiam ten olejek za
szybkie wchłanianie, skóra po aplikacji, czy masażu z nim, jest bardziej miękka
i miła w dotyku. To ideał na tegoroczny, zimny maj! Olejek do masażu Diabelski
pazur, to kolejny ideał w olejowych mieszankach. Moja skóra uwielbia go
szczególnie po kąpieli, polecam wypróbować go nie tylko przy masażu całego
ciała, ale także na lekko zwilżone ciało, to prawdziwe, domowe spa. Jest to
delikatny kosmetyk, zawierający olej z nasion słonecznika, olej ze słodkich
migdałów, witaminę E, ekstrakt roślinny z korzenia diabelskiego pazura, ale
także olejek lawendowy, eukaliptusowy, paczulowy, miętowy, czy cytrynowy.
Działa kojąco na skórę, relaksuje i działa rozluźniająco, świetny także na bóle
stawów, czy mięśni. Oba olejki Kneipp naprawdę uwielbiam, są to piękne,
bezpieczne kosmetyki do całego ciała, które mnie nie zawodzą, wszechstronne i
wielozadaniowe, jeśli jeszcze ich nie znacie, koniecznie musicie nadrobić!