Mam nadzieję, że nie przestraszyliście się mojej
twarzy w masce :) Kosmetyk ten bowiem prócz tajemniczego wyglądu funduje nam
niesamowicie właściwości i roślinne składniki, które od razu po użyciu dają
świetne efekty na skórze!
Maski w płacie bardzo często goszczą w mojej
kosmetyczce, jest to bardzo wygodny i jednocześnie dający dobre efekty, sposób
na zdrową i zadbaną cerę. Czarna boto-maska rosyjskiej marki Dizao, dostępna
jest na Skarby Rosji, sklep ma także swoją stacjonarną odsłonę, także jeśli
jesteście z okolic stolicy, koniecznie odwiedźcie Bądź Eko w Markach na ulicy
Rejtana. Maska jest idealna zarówno pod względem dopasowania jej do mojej
twarzy, jak i składowo. Właściwie jest to kosmetyk bez wad, z restrykcyjnymi
certyfikatami, free cruelty, czyli nie testowany na zwierzętach na żadnym
etapie produkcji, nie ma tu parabenów, olejow mineralnych, czy szkodliwych
substancji konserwujących. Maska zawiera naturalne składniki, pochodzące z upraw
ekologicznych, certyfikowanych przez Ecocert, a jakie cuda znajdziemy w jej
składzie? Jest tu roślinna gliceryna, poprawiający krążenie wyciąg z wąkroty
azjatyckiej, silnie nawilżający kwas hialuronowy, malina, oczyszczający,
bambusowy węgiel drzewny, łagodząca alantoina, ekstrakt z kwiatów wiśni
jedońskiej, ekstrakt z owoców pigwowca chińskiego, ekstrakt z liści hurmy
wschodniej, wyciąg z cynamonowca kasji, ekstrakt z liści bylicy japońskiej, wyciąg
z chryzantemy, wyciąg z zielonej herbaty, selera, czy witaminę C. Przyznacie,
iż skład pełen jest ciekawych komponentów, składniki nawilżają, momentalnie odżywiają
skórę, ładnie ją zmiękczają, oczyszczając, jednocześnie koją i działają
przeciwzapalnie.
Maska genialne sprawdza się przy mojej, mieszanej w
kierunku suchej skórze, polecam ją do każdego typu cery, nawet bardzo
wrażliwej, cieniutkiej, potrzebującej szczególnej pielęgnacji i oczyszczenia.
Mieści się ona w praktycznej saszetce w niebieskich odcieniach, po jej wyjęciu,
otrzymujemy czarny płat, należy ją rozłożyć i delikatnie zaaplikować na twarz.
Ja pozostawiam ją nawet na 25 minut na skórze, całość zabiegu bowiem umila
delikatny, higieniczny zapach, po zakończeniu, pozostałości wmasowuję w skórę,
po czym nakładam serum. Maskę użyłam podczas wieczornego rytuału
pielęgnacyjnego, jest to zdecydowanie zabieg łączący w sobie relaks i
jednocześnie naturalną pielęgnację, zatem z wielką chęcią do niej wrócę i
polecam ją Wam z całego serducha!