Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 marca 2021

Dziewięć różnych maseczek w płacie z drogerii – Które mnie zaskoczyły? Które rozczarowały, a może zachwyciły?

Na wiosnę postanowiłam solidnie i regularnie nawilżać skórę. Kocham maseczki, zarówno te w własne, domowe, gotowe w tubach, jak i maski w płacie. Dziś chcę Wam pokazać na jakie maseczki na tkaninie, skusiłam się ostatnio w stacjonarnych drogeriach.


Maski na tkaninie, to ciekawy sposób na pielęgnację twarzy, bardzo lubię tę formę i najczęściej sięgam po nie podczas wieczornego rytuału pielęgnacyjnego. Jest to także chwila dla siebie, moment relaksu, którego przecież na co dzień, każdy z nas potrzebuje. Dziewięć masek, które ostatnio przetestowałam, spełniło moje oczekiwania, każda z nich po zabiegu, dała efekt dobrego nawilżenia skóry, żadna nie uczuliła mnie i nie podrażniła cery. Większość z nich wykonana jest z białej, lekkiej tkaniny, dopasowanej do twarzy, wszystkie te maski były dobrze nasączone. Maski umieszczono w saszetkach, po ich wyjęciu, otrzymujemy tkaninę na twarz, należy ją dobrze rozłożyć, delikatnie zaaplikować i pozostawić na skórze, najczęściej około 20 minut, po zakończeniu takiego zabiegu, zawsze pozostałości kosmetyku wmasowuję w skórę, po czym nakładam serum i krem. Dwie maski marki SNP, były całkiem przyjemne, misiowa, czyli Ice Bear Vita Mask, to maska chłodząco-rewitalizująca, zaś Fruits Gelato z grejpfrutem, rozjaśniająca. Liftingująca, dyniowa maska mediental, miała bardzo przyjemną fakturę tkaniny, a maska Helloskin Jumiso, pełniła funkcję ujędrniającą. Na uwagę szczególną, zasługuje hydrożelowa maska Balea z diamentowym pudrem i kwasem hialuronowym, którą kupiłam w DM, na pewno, jak zagoszczę znów w sieci tych drogerii, sięgnę po nią ponownie. Skusiłam się też na dwie, przyjemne, koreańskie maski, aloesową i z zieloną herbatą. Maska ujędrniająca złoto Conny, czeka jeszcze na użycie, warto też zainteresować się ciekawą, czarną maską mediheal meience, która w składzie ma ekstrakt z czarnej fasoli, płachta wykonana jest z bambusowego jedwabiu z węglem drzewnym. Znacie którąś z nich? Macie ulubione maski na tkaninie? Które maski w płacie polecacie? 


 

niedziela, 20 lipca 2014

SO'BiO étic - Maska do włosów z olejkiem arganowym :)

Lato, to okres, w którym szczególnie powinniśmy dbać o włosy, więc i ja pielęgnację mych kudełków, wzbogaciłam też o parę świetnych produktów, pośród nich znajduje się świetny kosmetyk - Maska do włosów z olejkiem arganowym, słynnej, francuskiej firmy SO'BiO étic, którą obdarował mnie najlepszy sklep z ekologicznymi i naturalnymi kosmetykami – Lavendic :)
 
 
SO'BiO étic, to genialna marka, której produkty kusiły mnie już dłuuuugi czas, ich naturalne, organiczne kosmetyki posiadają szereg certyfikatów, przepięknych oznaczeń i pełne są cudownych składników. Produkty SO'BiO étic produkowane z szacunkiem dla zwierząt, ludzi, środowiska i natury, marka zawsze podkreśla swoje zaangażowanie etyczne na każdym poziomie produkcji kosmetyku!
 
 
Maska do włosów nie zawiera parabenów, PEGów, silikonów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, parafiny, nie była testowana na zwierzętach (ani żaden z jej składników), a jej opakowanie jest biodegradowalne.  Kosmetyk mieści się w 200 ml, białym opakowaniu z nakrętką. Na estetycznych etykietach możemy zapoznać się z filozofią i pochodzeniem firmy, poznać skład oraz certyfikaty, które otrzymał produkt. Maska posiada przede wszystkim słynny certyfikat ECOCERT, mamy więc do czynienia z produktem, który zawiera prawdziwie roślinne składniki w 99% oraz 29% z nich, to składniki pochodzące z upraw ekologicznych. Na opakowaniu widnieje także certyfikat karty Cosmebio (minimum 95% składników pochodzenia z upraw biologicznych), którego rygorystyczne wymogi maska także spełnia. Firma oddaje także 1% dochodu na organizacje, zajmujące się ochroną środowiska (1% for the Planet member). Słowem - mam na włosach czysty skarb!
 
 
Opakowanie maski objawia nam także prze, przecudowny, naturalny, organiczny skład kosmetyku! Przede wszystkim w składzie odnajdziemy olej arganowy, który potrafi zdziałać cuda na włosach, dając im blask, witalność, odżywiając i  chroniąc je zarazem. Olej arganowy wnikając we włos, głęboko go regeneruje, naprawia, gdy włosy są suche i zniszczone, czy łamliwe (u mnie to przede wszystkim końcówki). Dzięki ceramidom arganowym, włosy wygładzą się i będą zdrowsze. W składzie mamy także masło karite (shea), które znane jest ze swych właściwości nawilżających, zapobiega też puszeniu się włosów i chroni je. Maska bogata jest także w olej sojowy, aloes (genialne działanie regenerujące), kwas mlekowy, czy olej ze słonecznika.
 

Kosmetyk ma maślaną, gęstą konsystencję w kolorze ecru, która idealnie pokrywa włosy, nie spływa z nich i otula. Maska nie ma mocnego zapachu, jest to delikatna miła, higieniczna woń, która umila aplikację produktu na włosy :)
 
 
Nakładam ją na umyte uprzednio szamponem oraz osuszone lekko ręcznikiem włosy i zostawiam na 15 minut, po czy spłukuję. Włosy po jej użyciu są gładkie, bardzo miękkie i lśniące. Uwielbiam ją stosować, obcowanie z tak pięknym etycznym produktem jest czystą przyjemnością!
 

Cudeńko można zakupić oczywiście na Lavendic tu – klik :)


Ogólnie rzecz ujmując zakochałam się w niej :) Jakie maski do włosów polecacie?