Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oleje w pielęgnacji twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oleje w pielęgnacji twarzy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 października 2023

Brokułowy hit! Etja - Olej z nasion brokułu

Olej z nasion brokułu, niedawno dołączył do bogatego asortymentu Etja i momentalnie skradł moje serce. 

Brassica Oleracea Italica Seed Oil, jest 100 % naturalnym, nierafinowanym, certyfikowanym, tłoczonym na zimno olejem, uzyskiwanym w wyniku tłoczenia nasion brokułów. Otrzymujemy go w buteleczce 50 ml z ciemnego szkła z praktyczną pompką. Kosmetyk dodatkowo zapakowano w kartonik z informacjami na temat oleju i oferty Etja. Jest to olej naturalny, wolny od sztucznych dodatków i aromatów. Ma on piękną, lekką, bardzo przyjemną i otulającą, lekko zielonkawą konsystencję o warzywnym, delikatnym zapachu. Olej szybciutko się wchłania, momentalnie wygładza i zmiękcza skórę. Polecam go do każdego rodzaju skóry, sprawdzi się przy skórze skłonnej do przesuszeń, ale też przy cerze problematycznej, szarej i zmęczonej, dotkniętej trądzikiem, azs i łuszczycą. Można stosować go bezpośrednio na skórę, zawiera NNKT z aż 50% udziałem unikatowego kwasu erukowego z grupy omega-9, ale też witaminy A, K, potas, żelazo i wapń. Stosuję go przede wszystkim do ciała, przy masażu, po kąpieli. Bardzo polecany jest przy olejowaniu włosów, muszę go koniecznie przy następnym olejowaniu wypróbować w tej funkcji. Pamiętajcie, ze olejowanie włosów warto zawsze stosować na wilgotne włosy. Doskonale dba o dłonie, ja w okresie jesiennym zawsze borykam się z suchością dłoni, olej brokułowy, przyszedł mi z pomocą. Brokułowi hit jesieni, poznajcie go koniecznie!


 


 

niedziela, 17 września 2023

Olej laurowy w płynnej postaci oraz olej z nasion gorczycy od Etja!

Jesienią i zimą, w pielęgnacji skóry twarzy i ciała, stawiam zdecydowanie na oleje naturalne. Od lat jestem wierna olejowym skarbom Etja i dziś chcę Wam polecić dwa, nowe oleje, które pojawiły się w ofercie firmy niedawno.

Olej laurowy w płynnej postaci oraz olej z nasion gorczycy, to wysokiej jakości preparaty naturalne, bez sztucznych substancji zapachowych i barwiących, umieszczono je w szklanej buteleczce 50 ml z pompką ułatwiającą aplikację. Z tematycznego kartonika i dodatkowej ulotki wewnątrz, dowiemy się o ich właściwościach. Olej laurowy w postaci gęstego, roślinnego masła, jest już od dawna w bogatej ofercie firmy, teraz zaś można zakupić go w płynnej formule. Jest on efektem tłoczenia na zimno owoców jagód wawrzynu szlachetnego. Drzewo laurowe, zwane jest wieczne zielonym drzewem, znacie zapewne liście laurowe, używane często w kuchni, które nadają specyficznego aromatu wielu potrawom, dzięki olejkom eterycznym tejże rośliny. Olej laurowy zawiera cenny chlorofil i mnóstwo kwasów tłuszczowych, jest tu kwas laurynowy, palmitynowy, olejowy, linolowy, jest on bombą odżywczą dla skóry ciała i włosów, genialnie koi, łagodzi i regeneruje, bardzo znane są jego silne właściwości przeciwzapalne, antybakteryjne i antyseptyczne, z tym olejem zdecydowanie powinny zaprzyjaźnić się osoby dotknięte łuszczycą i stanami zapalnymi skóry. Olej laurowy ma zieloną barwę i naprawdę intensywny zapach, przypominający nieco wzmocnioną woń eukaliptusa. Stosować go należy tylko w mieszance z innymi olejami bazowymi, takimi jak olej ze słodkich migdałów, olej kokosowy, jojoba, czy olej z masła shea, taka mieszanka jesienią i zimą, doskonale rozgrzeje organizm, przyśpieszy krążenie, złagodzi stany zapalne, czy bóle stawów. Punktowo zaś można go zastosować w 100% stężeniu na wypryski, stany zapalne, przyśpieszy wówczas gojenie i zadziała przeciwzapalnie. Olej laurowy, to także dobry wybór przy problemach ze skórą głowy, takich jak łupież, czy nadmierne łuszczenie. To bardzo osobliwy i unikalny olej, jeśli lubicie tworzyć na przykład własne mydła, z pewnością docenicie olej laurowy, jako ich składnik. 

Olej z nasion gorczycy, to kolejny, ciekawy olej, mający bardzo wiele zastosowań. Tłoczy się go na zimno z nasion ekologicznej gorczycy. Olej ten świetnie sprawdzi się przy każdego rodzaju skórze, ale szczególnie przy suchej i wymagającej szczególnej pielęgnacji. Ma on delikatny, nieco orzechowy, przyjemny zapach i właściwości przede wszystkim regenerujące, wygładzające i silnie wzmacniające. Zawiera cenne NNKT, witaminy A, B, C, E i K, selen, cynk, żelazo i wapń. Olej z nasion gorczycy, stosuję często do olejowania włosów, ogranicza wypadanie, wzmacnia cebulki, ułatwia rozczesywanie, sprawia, że włosy stają się mocniejsze, gładsze i bardziej lśniące. Przy aplikacji na skórę, zwiększa jej elastyczność i wygładza. Wypróbujcie go przy pielęgnacji paznokci, ale też jako naturalny booster do końcówek po umyciu włosów. Olej nie lepi się i nie tłuści bardzo skóry, jest lekki i bardzo szybko się wchłania. Jeśli lubicie łączyć oleje, polecam zmieszanie go z idealnym na jesień olejem śliwkowym, olejem z orzechów laskowych, ale też ładnie współgra ze wszystkimi maceratami. Polecam Wam oba te oleje, zarówno ciekawy olej laurowy w płynnej postać, jak i wielofunkcyjny olej z nasion gorczycy, świetnie uzupełnią jesienną kosmetyczkę. 


 


 

poniedziałek, 17 października 2022

Serum Dr.Oils w czterech odsłonach na jesień – Serum Daily Care, Skin Control, Raspberry Care oraz Musk Rose +C

Jesienią postawiłam na naturalne kosmetyki najwyższej jakości. Perełki w postaci serum w czterech odsłonach, nowej marki Dr.Oils , zagościły w mojej kosmetyczce i szybko skradły serce. 

Każde serum Dr.Oils, zachwyca prostym i bezpiecznym składem, mają inne komponenty, zaś wszystkie odsłony przypadły mojej skórze do gustu. Serum Daily Care, Skin Control, Raspberry Care oraz Musk Rose +C, oparte są na sile cennych, naturalnych składników aktywnych, ich receptury są starannie dobrane, marka kładzie nacisk na najwyższej jakości komponenty. Serum otrzymujemy w szklanej buteleczce 10 ml, z praktyczną pipetką, jest to najlepsze rozwiązanie w przypadku tego typu kosmetyków, serum dozujemy bowiem bez problemu, higienicznie, dokładnie tyle ile potrzebujemy do jednorazowej aplikacji, dosłownie kilka kropelek wystarcza mi na twarz i szyję, podczas wieczornego rytuału, nakładam je także na dekolt. Jest tu sporo składników aktywnych, przybliżę Wam każde z nich. 

Serum Daily Care, jest idealnym kosmetykiem codziennym dla skóry suchej, ma właściwości nawilżające, uelastycznia skórę i wygładza, szybko się wchłaniając. Zawiera olej ze słodkich migdałów, naturalne estry masła shea, czy witaminy A, D, E i C, jest tu też olejek grejpfrutowy, który nadaje serum pięknego zapachu. Raspberry Care, to malinowy hit, mamy tu w składzie prócz cennego oleju z pestek malin, także estry masła shea, jojoby, a składu dopełnia olejek geraniowy. Serum to przede wszystkim działa wygładzająco, przeciwzapalnie i ochronnie, jest też dawką witaminy C i E dla skóry. Ogromnym plusem tejże, mojej ulubionej odsłony, jest ultraszybkie wchłanianie. Skin Control, dedykowane jest cerze problematycznej, tłustej, trądzikowej, czy skórze dotkniętej stanami zapalnymi. Serum to normalizuje skórę, zwalcza niedoskonałości, reguluje pracę gruczołów łojowych, w składzie zachwyca olej z wiesiołka, unikalny olej tamanu i olejek herbaciany. Serum zadziała antybakteryjnie i doskonale złagodzi skórę. Musk Rose +C, to ideał do cery naczyniowej, pełne oleju z dzikiej róży piżmowej i olejku z drzewa różanego, świetnie rozjaśni przebarwienia, zadba i wyrównanie kolorytu i doda skórze blasku. Jestem ciekawa, które serum wpadło Wam w oko? 




 

wtorek, 31 lipca 2018

My precious! Unikalne, najlepsze, naturalne serum do twarzy i serum pod oczy - Wooden Spoon – Super Seeds Enchanting Neroli z certyfikatami!

Jak się trzymacie w te upały? U mnie obecnie 30 stopni w słońcu, a może nawet więcej! Pamiętajcie o wodzie, nie tylko dla siebie, ale także dla zwierząt, no i oczywiście o prawidłowej pielęgnacji i ochronie skóry w ten szczególny czas! 


Dziś u mnie kosmetyczna miłość, my precious! Oto Wooden Spoon, linia Super Seeds Enchanting Neroli w postaci Zaawansowanego, przeciwzmarszczkowego serum do twarzy Neroli oraz Zaawansowanego, przeciwzmarszczkowego serum pod oczy Neroli. Kosmetyki Wooden Spoon, goszczą u mnie już kolejny raz, wcześniej pokochałam bowiem balsam do ust Rose Kiss oraz zaawansowany, przeciwzmarszczkowy olejek oczyszczający do mycia twarzy, który do dziś rozpieszcza moją skórę. Duecik pięknie króluje w mojej letniej pielęgnacji, a ze kocham oleje naturalne przez cały rok, szybko zdobyły moje serce. Wooden Spoon, to marka z dobrą misją i zawsze pięknymi składami, kosmetyki spod jej skrzydeł, to kosmetyczne cuda zawierają one wyłącznie składniki pochodzące z natury, surowe i nieprzetworzone oleje organiczne roślinne, nie modyfikowane genetycznie, z ekologicznych upraw, nie odnajdziemy w nich sztucznych barwinków, substancji zapachowych, pochodnych ropy naftowej, alergenów, czy konserwantów, są to produkty oczywiście free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Oba kosmetyki, posiadają ceniony przeze mnie certyfikat Soil Association Organic oraz certyfikat Cosmos Organic. Polecam Wam bardzo nowości z linii Super Seeds, seria Neroli, z której pochodzą oba kosmetyki, jest boska, ale warto zwrócić też uwagę na serię z bułgarską różą, która pachnie naprawdę oszałamiająco. Zarówno serum do twarzy, jak i serum pod oczy, zachwycają wizualnie, zdobią moją łazienkę, pięknym, ciemnym designem, ciemnymi buteleczkami, które dodatkowo zapakowano w czarne, luksusowe, matowe kartoniki ze zdobieniami, na nich także znajdziemy informacje na temat kosmetyku, jego właściwości, certyfikaty i prześliczny skład, po raz kolejny doceniam dbałość o każdy aspekt produktu, Wooden Spoon chylę czoła.


Naturalne serum do twarzy, otrzymujemy w pięknej, buteleczce (30 ml), z praktyczną, szklaną pipetką, która jest doskonałym rozwiązaniem w przypadku kosmetyków typu serum, kosmetyk dozujemy bowiem bez problemu, higienicznie, dokładnie tyle kropel ile potrzebujemy do jednorazowej aplikacji. Serum, można stosować przy każdego rodzaju skórze, zarówno na dzień, jak i na noc, u mnie jest to kosmetyk, który działa nocą, jest delikatne, czyste i bezpieczne nawet dla cery wrażliwej. Serum bazuje na cudownych, naturalnych składnikach, pośród których znajdziemy olej kameliowy, olej z nasion czarnuszki, olej z nasion malin, olej różany, olej z nasion czarnego bzu, olej z nasion dyni, olej z nasion żurawiny, olej z pestek śliwek, olej sezamowy, olej rokitnikowy, olej z kwiatów neroli, olej z nasion maku, olej z nasion jagody goji, olej z nasion chia, olej z nasion brokuła, olej lniany, całość dopełnia witamina E. Skład zachwyca od a do z! Komponenty odmładzają, nadają mojej skórze głębokiego nawilżenia i pięknego odżywienia, wygładzają ją, ujędrniają, działają przeciwzapalnie i chronią przed działaniem czynników zewnętrznych. Serum bosko pachnie, jest to bardzo delikatna woń, pomarańczowa, świeża, idealna na lato! Stosuję je codziennie na noc, pamiętając także o szyi i dekolcie, kosmetyk ma aksamitną, olejową konsystencję, świetnie rozprowadza się po skórze i wchłania, pozostawiając delikatną chmurkę.


Znalezienie dobrego kosmetyku pod oczy, jak wiecie, to nie lada szczęście, mi się udało, serum pod oczy działa u mnie na medal. Jeśli szukacie naturalnego serum pod oczy, z całego serca polecam Wam Wooden Spoon. Jest piękne, delikatne i daje efekty. Buteleczka mieści 15 ml kosmetyku, zakończona jest kuleczką roll-on, dzięki której aplikujemy serum pod oczy, zabieg jest niesamowicie przyjemny, dodatkowo masujemy sobie te okolice. Serum pod oczy pachnie tak samo, jak serum do twarzy, to świeża, pomarańczowa woń, jest jeszcze delikatniejsze w swej strukturze i konsystencji, nadal olejkowej. Ładnie pielęgnuje, odżywia, wygładza skórę, napina, jest mega wydajne, także polecam aplikować naprawdę małą ilość. Serum ma podobny skład do braciszka do twarzy, ale dodatkowo mamy tu na przykład olej z nasion ogórka, czy olej z nasion figi, skład jest przepiękny i naprawdę zachwyca. To prawdziwy skarb, wart absolutnie każdego grosika, jeśli nie znacie zatem tych kosmetyków, musicie nadrobić, niechaj moc Neroli będzie z Wami!



poniedziałek, 27 marca 2017

Moje olejowe powitanie Wiosny! Unikalny, 100% naturalny olej z pestek ARBUZA - Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Oil :)

Dziś zabieram Was w owocową podróż z arbuzem! Arbuzy popularne są u nas w Polsce zwłaszcza w ciepłe miesiące, bowiem ich charakterystyczny, słodki, czerwony i przesmakowity miąższ, składa się w 92% z wody, ja wiosnę w pielęgnacji powitałam właśnie olejem, tłoczonym na zimno z pestek tego fantastycznego owocu. 


Unikalny, 100% naturalny, nierafinowany olej z pestek arbuza, który dostępny jest w wielu eko-punktach i aptekach oraz oczywiście w sklepie Etja, tak bardzo przypadł mi do gustu, że postanowiłam poświęcić mu więcej uwagi. Kocham wszelkie oleje z nasion i pestek owoców, zawsze są one doskonałym naturalnym kosmetykiem do całego ciała, w przypadku oleju z pestek arbuza, możemy go stosować jako bazę do naszych mieszanek olejowych, ale również sam doskonale spełnia się w pielęgnacji od stóp do głów. 


Olej z pestek arbuza, otrzymujemy w smukłej, szklanej (na uwagę, jak zawsze zasługuje ciemne szkło, które chroni olej przed promieniami słonecznymi) buteleczce 50 ml z praktyczną, zabezpieczoną nakładką pompką, dzięki której dokładnie aplikuję olej. Z etykiety na buteleczce, możemy zasięgnąć informacji na temat produktu, jego właściwości i stosowania, a buteleczkę dodatkowo zapakowano w kartonik z pięknymi, arbuzowymi grafikami. Etja, to najwyższej jakości oleje, na których nie zawiodłam się nigdy, pozbawione konserwantów, barwników i parabenów, czyściutkie i bezpieczne. 


Zdradzę Wam, że olej z pestek arbuza, idealnie wpasował się w moje plany wiosennej pielęgnacji, pięknie nawilża, mega wygładza, jest lekki i delikatny, jestem posiadaczką cery mieszanej w kierunku suchej, ale zadowolone z niego będą również posiadaczki cery bardzo suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień, alergii i niedoskonałości. Na pewno polubią go też osoby, które nie lubią tłustego filmu po aplikacji olejów, bowiem nie pozostawia on olejowej, ciężkiej warstwy, zaś szybko się wchłania. W konsystencji i jednocześnie zapachu, podobny jest do oleju z nasion truskawek, jest to woń orzechowo-owocowa, bardzo delikatna, ma oryginalny jak dla oleju, jasnoróżowy kolor.


Tak, jak wspomniałam już na wstępie, olej ten, będzie doskonałą bazą do olejowych mieszanek, także do miksów z naturalnymi olejkami eterycznymi, ja zmieszałam go z olejem z pestek granatu i olejem z masła shea (o nim również niebawem u mnie więcej), powstała mi boska mieszanka do ciała, po kąpieli ciało otulam tym miksem, możecie wzbogacić go też olejkiem eterycznym na przykład z grejpfruta, czy pomarańcza, choć ja lubuję się właśnie w tym orzechowo-owocowym, najprawdziwszym zapachu płynącym tylko z nich. 


 Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Oil, to bomba odżywcza dla skóry i oczywiście również włosów, zawiera aż do 80% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), karoten, witaminę E oraz witaminy z grupy B, C i PP, dlatego olej z pestek arbuza, zdecydowanie polecam też stosować w 100% stężeniu na całe ciało i włosy, jest lekki i delikatny, także idealny do twarzy, jako serum, doskonały w masażach oraz jako dodatek do gotowych kosmetyków, myślę, że warto wzbogacić sobie nim krem, czy balsam, jeśli jednak lubicie pobawić się w stworzenie własnych kosmetyków, ten olej po prostu musi znaleźć się u Was. 
Olej z pestek arbuza, nie jest popularnym olejem, tym bardziej, zasługuje on zdecydowanie na uznanie, zmieńcie ten stan rzeczy i pokochajcie go, jak ja :)


piątek, 10 marca 2017

Olej TSUBAKI – Sekret urody Japonek, czyli 100% naturalny Olej z róży japońskiej Bioetiq - Camellia Japonica Seed Oil (Kamelia japońska) :)

Jeśli zaglądacie do mnie częściej, na pewno wiecie, ze jestem olejomaniaczką, mam naprawdę mnóstwo ulubieńców w świecie olejów naturalnych, które często goszczą na moim blogu, dziś zaś olejowy gość specjalny, który pojawia się u mnie po raz pierwszy, rzekłabym olejowa arystokracja, w postaci drogocennego oleju z róży japońskiej. Camellia Japonica Seed Oil, to Olej Tsubaki, słynny olej z nasion Kamelii japońskiej, od wieków zdobywa serca Japonek, a od niedawna również zachwycają się nim kobiety na całym świecie, cieszę się, że i moja skóra mogła go poznać. 


100% naturalny olej z róży japońskiej, mieszczący się w luksusowej buteleczce (30 ml) z ciemnego szkła, z pipetką, ułatwiającą precyzyjne dozowanie produktu, można zakupić w firmowym sklepie, naszej, polskiej marki BIOETIQ, również stacjonarnie tu. Olej prócz walorów pielęgnacyjnych, zdobi moją łazienkę, wygląda niewątpliwie pięknie, dodatkowo zapakowano go, w starannie wykonany, matowy kartonik z schludnymi, różanymi grafikami, na nim odnajdziemy mnóstwo informacji o produkcie i jego działaniu. Jest to czyściutki olej, bez jakichkolwiek sztucznych dodatków, barwników, czy substancji zapachowych, także bezpieczny i zimnotłoczony, naprawdę wspaniały naturalny kosmetyk (wegański, nie testowany na zwierzętach).  


Olej tsubaki, znany jest z niesamowitych właściwości pielęgnacyjnych, wygładzających, antystarzeniowych, stymulujących i pobudzających skórę i mikrokrążenie, wzmacniając jednocześnie naczynka krwionośne. Jest on bogaty w cenny kwas omega-9, witaminy oraz terpenoidy roślinne, dzięki którym skóra jest odpowiednio zregenerowana, nawilżona, olej ten wzmacnia także barierę lipidową naskórka, skutecznie zapobiega starzeniu się, dlatego bardzo często jest składnikiem kosmetyków przeciwzmarszczowych, olej tsubaki, to według mnie, jeden z lepszych olejów do walki ze zmarszczkami, przesuszeniami, popękanymi naczynkami, czy szarą, zmęczoną cerą, zmorą wielu z nas.   


Jest dedykowany każdego rodzaju skórze, moja cera mieszana w kierunku suchej, doskonale reaguje na jego działanie, jest miękka, ukojona i wygładzona. Stosuję go przede wszystkim, w 100% stężeniu, jako serum na noc, na twarz, szyję i dekolt, wówczas pięknie otula skórę, która rano, jest jak nowonarodzona. Często wykorzystuję go też w tworzeniu kosmetyków, dodaję kilka jego kropel do gotowego kremu, ale także podczas kręcenia balsamów i maseł do ciała na przykład z masłem shea, czy olejem kokosowym.


Olej Tsubaki ma bardzo delikatną, leciutką konsystencję, jest prawie przezroczysty, nieco żółtawy, szybciutko się wchłania, polecam go zatem także osobom, które nie lubią zbyt tłustego filmu po użyciu olejów. Olej, to must have każdej miłośniczki naturalnej pielęgnacji, świetnie ujędrnia i odmładza skórę, koi ją po depilacji, czy peelingach, wspaniały także do masażu oraz jako odżywka do paznokci, co ważne olej Tsubaki, genialnie działa też na włosy, ja nakładam go na końcówki, wygładza je i silnie odżywia. 
Znacie ten unikalny olej? W jaki sposób Wy go wykorzystujecie? :)


wtorek, 28 lutego 2017

Moja aktualna pielęgnacja twarzy – Kosmetyki, których obecnie używam – zima 2017 - Naturalna pielęgnacja twarzy

Dawno już nie było u mnie tego typu podsumowania, pora zatem na kolejny wpis o mojej aktualnej pielęgnacji twarzy, która już od lat, obfituje w bardzo skrupulatnie wyselekcjonowane przez mnie kosmetyki naturalne.
Pielęgnacja twarzy jest dla mnie niesamowicie ważna, moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, nie jest jakoś nadmiernie problematyczna, jednakże czasem zdarzają się jej niewielkie kaprysy, staram się, by do nich nie dopuścić i utrzymywać cały czas jej zdrowy stan. Pielęgnacja mojej twarzy, to kosmetyki naturalne, ekologiczne, certyfikowane, wszystkie te produkty nie są oczywiście testowane na zwierzętach, a oto mój obecny zestaw :)


Na noc, jak i na dzień pod makijaż, aktualnie używam Dotleniającego musu Apis z aktywnym tlenem z nowej linii oxy o2 terApis, który jest moim hitem, ma super skład, ale także opakowanie airless, świetnie sprawdza się u mnie, pięknie rozprowadza po skórze, wchłania i idealnie nawilża.
Codziennie przed aplikacją musu na noc, serwuję sobie przeciwzmarszczkowe, ekologiczne, certyfikowane serum arganowe Nourish z serii Argan Skin Rescue, prócz słynnego oleju arganowego, działa tu mnóstwo naturalnych składników: olej abistyński, ekstrakt z imbiru, czy olejek pomarańczowy. Serum zachwyca mnie swą delikatnością, pozostawiając delikatną chmurkę ochronną, pachnie wspaniale, jest to naturalny zapach pomarańczowy.
Jako serum stosuję też olej makadamia Nature Queen, jeden z moich ukochanych olejów od lat, pięknie zmiękcza skórę, wygładza i koi podrażnienia. Jest on także naturalną odżywką dla rzęs i brwi.
Pod oczy aplikuję boski, biomimetyczny, przeciwstarzeniowy krem pod oczy Nourish, o którym więcej na blogu niebawem. Jest to wyjątkowo delikatny kosmetyk z jarmużem, ma idealny skład, jestem zachwycona jego efektami, jakie daje.
Normalizujący tonik do twarzy z ekstraktem ze skrzypu polnego z zielonej serii Vianek, to również mój hicior, zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego, który świetnie poradził sobie z regeneracją mojej skóry, jest tu też kojący ekstrakt z aloesu, kwas AHA jabłkowy, olejek miętowy zaś wzbogaca tonik miętowym, rześkim zapachem, ale także odświeża i tonizuje skórę. Kosmetyk idealnie oczyszcza moją skórę, łagodzi i nie podrażnia. Oczyszczanie i demakijaż u mnie, to także Vianek i odżywcze mleczko do demakijażu z ekstraktem z nasion lnu. Mleczko jest niesamowicie delikatne, nie odczuwam żadnego pieczenia w okolicach oczu, dokładnie zmywa makijaż i inne zanieczyszczenia, zawiera olej z pestek moreli, olej rokitnikowy, miód i ekstrakt z nasion lnu, które łagodzą podrażnienia, nawilżają, działają przeciwbakteryjnie, redukują zaczerwienienia. Jako zdeklarowana fanka mleczek, uwielbiam zmywać nim makijaż.
Dotleniający peeling do twarzy Apis z efektem mikrodermabrazji, to kremowy peeling z drobinkami skały wulkanicznej i papainy, wspaniale wygładza, usuwa obumarły naskórek, niczym zabiegi mikrodermabrazji diamentowej, po użyciu peelingu, momentalnie czuć, jak skóra robi się miękka i ultra gładka. Nakładam go zarówno na twarz, szyję i dekolt, masuję koliście skórę i spłukuję letnią wodą. Następnie nakładam kojąco-Liftingującą maskę 360°aox, polskiej marki Naturativ, która jest u mnie nowością, zatem niebawem napiszę tez o niej na blogu. Maska jest wegańskim kosmetykiem, w formie żelu, odpręża i nawilża skórę, jest niesamowita. 
Naturalne oleje zdecydowanie królują u mnie w pielęgnacji całego ciała, ale olej z nasion dzikiej róży piżmowej Etja, stosuję też do twarzy, dzięki niemu moja skóra jest zregenerowana, nawilżona, olej ten skutecznie zapobiega starzeniu się mojej skóry, idealny jest także jako ochrona przed obecnymi zmianami pogody. 

Jak Wam się podoba moja kosmetyczna armia? Co u Was króluje w pielęgnacji twarzy? :)


wtorek, 31 stycznia 2017

Mój naturalny eliksir wszech czasów - Olej z orzechów makadamia Nature Queen - Macadamia Ternifolia Seed Oil :)


Olej z orzechów makadamia, to jeden z najpopularniejszych olejów naturalnych stosowanych do ciała, w czym tkwi jego fenomen? Dlaczego jest tak uwielbiany przez wielbicielki naturalnej pielęgnacji, w tym również i mnie? Odpowiedź jest bardzo prosta, jest to genialny i wszechstronny olej, który pięknie pielęgnuje skórę od stóp do głów, świetnie sprawdza się także przy pielęgnacji włosów, jego słynną cechą jest ekspresowe wchłanianie, nasza skóra momentalnie przyjmuje olej, zatem nie ma w ty wypadku problemu z nielubianą przez wiele osób powłoką, pozostającą po aplikacji, nazywany jest często, w związku z tym „suchym olejem”. 


Olej macadamia, tłoczony na zimno, zakupić go można na Nature Queen, fb, mieszka on w malutkiej buteleczce (30 ml) z ciemnego szkła, którą zdobią schludne grafiki z orzechami makadamia, plastikowa nakładka zaś, pozwala nam wygodnie dozować olej, po kropli. Olej ten, pozyskiwany jest z orzechów makadamia, które rosną na tak zwanych „wiecznie zielonych drzewach”, w kosmetyce olej wykorzystywany jest w pielęgnacji skóry, ze względu na swe silne działanie antyutleniające i chroniące struktury komórek naszej skóry.


Olej, to prawdziwe, naturalne źródło młodości, ma zbawienny wpływ na spowalnianie procesów starzenia się skóry, pomaga zachować jej gładkość i zdrowy wygląd, dlatego ja stosuję go w 100% stężeniu na twarz, jako serum, na noc, codziennie, wówczas daje mega efekty. Polecany jest już do skóry niemowlaczków, ponieważ genialnie łagodzi wszelkie podrażnienia, goi też rany, blizny, fantastycznie sprawdzi się przy cerach, które potrzebują ekstremalnego nawilżenia.   


Ja mam cerę mieszaną w kierunku suchej, stosuję go głównie właśnie na twarz, ale także używam do odżywiania włosów, wzbogacam odżywki, jest też doskonałym towarzyszem masażu, bowiem jego przepiękny, naturalnie-orzechowy, delikatny zapach, kojąco działa na moje zmysły. Jestem mu wierna od lat, jeśli jeszcze go nie znacie, musicie nadrobić, a może inny olej jest Waszym ukochanym? :)


piątek, 20 stycznia 2017

Jeden z moich ukochanych olejów, czyli olej z pestek malin Nature Queen - Rubus Idaeus Raspberry Seed Oil :)

Olej z pestek malin, pojawiał się już kilka razy na moim blogu, jednak jako, że olej ten, należy do jednych z moich ukochanych, dziś przybliżę Wam nie tylko jego wszechstronne właściwości, ale także na jak wiele sposób można go wykorzystać w pielęgnacji całego ciała, jak i włosów.
 
 
Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, uwielbiam także za piękny, naturalny zapach i szybkie wchłanianie, kocham go zarówno latem, jak i zimą, idealnie pielęgnuje absolutnie każdy rodzaj skóry, świetnie sprawdzi się nawet przy cerach wrażliwych, skłonnych do alergii, wyprysków, przesuszonych, zmęczonych, moja skóra mieszana w kierunku suchej, kocha ten olej z wzajemnością. Czyściutki olej z nasion malin Nature Queen, możecie kupić w sklepie marki, facebook, a mieści się on w bardzo praktycznej buteleczce (30 ml) z ciemnego szkła z malinowymi grafikami, dokładna aplikacja oleju jest możliwa, dzięki obecności pompki, która precyzyjnie i higienicznie pozwala nam dozować olej.


100% naturalny olej z pestek malin, tłoczony na zimno, nie pozostawia tłustej warstwy, momentalnie się wchłania, nawilżając, zmiękczając i wygładzając moją skórę. Stosuję go w przeróżnych kombinacjach, bezpośrednio nakładam go na twarz, szyję i dekolt, na noc, jak serum, doskonale ujędrnia i odżywia skórę. Można oczywiście aplikować olej na całe ciało, dłonie, stopy, czy usta. Olej zawiera dobroczynne, nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6, ale także omega-3, które idealnie łagodzą podrażnienia, działa także regenerująco i przeciwstarzeniowo, dodatkowo działa tu kwas elagowy, silny antyoksydant. 


Raspberry Seed Oil, to idealny towarzysz latem, ponieważ posiada on niesamowitą zdolność pochłaniania promieni UV, zawiera aż do SPF-50, ale także zimą, bowiem chroni przez mrozem i wiatrem. Ma on przepiękny, malinowo-orzechowy zapach, tworzę także z nim krem do twarzy, w którym pięknie wyczuwam tę woń maliny. Świetny jest także w pielęgnacji włosów, jako dodatek do odżywek, masek, ale również jako zabezpieczenie dla rozdwajających się końcówek, wzmacnia, wygładza i uelastycznia włosy. Ja stosuję go też, jako odżywkę do paznokci. Dodatkowo polecam Wam masaże z tym olejem, można dodać do niego ulubionego olejku eterycznego, ale zdecydowanie sam, ma taką moc, że nie jest to koniecznością. Znacie ten olej? Macie swoich, olejowych, zimowych ulubieńców? :)