Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 grudnia 2022

Serum do skóry ciała i twarzy - Serum Daily Care Dr.Oils na zimę!

Do zimowej pielęgnacji, dołączyłam jakiś czas temu ciekawe serum Dr.Oils Daily Care. Jako, że sprawdza się u mnie naprawdę znakomicie, postanowiłam polecić je Wam.

Jest to naturalny kosmetyk najwyższej jakości, przeznaczony zarówno do skóry ciała, jak i do twarzy. Cieszę się, że sięgnęłam po ten kosmetyk zimą, bowiem pięknie otula skórę, wspaniale odżywia i natłuszcza moją skórę, która obecnie ma skłonności do przesuszania. Daily Care zachwyca bezpiecznym składem, zapachem i działaniem cennych składników aktywnych. Serum otrzymujemy w szklanej buteleczce 30 ml, z praktyczną pipetką, jest to najlepsze rozwiązanie w przypadku tego typu kosmetyków, serum dozujemy bez problemu, higienicznie, dokładnie tyle ile potrzebujemy do jednorazowej aplikacji. Kilka kropelek preparatu, starcza mi na twarz, szyję i dekolt, zaś w przypadku stosowania na ciało, mieszam serum z balsamem, przy każdej aplikacji. Szczególnie doceniam je podczas wieczornego rytuału pielęgnacyjnego, aplikując serum po kąpieli, jeszcze na lekko wilgotną skórę. W składzie mamy tu olej ze słodkich migdałów, estry masła shea, witaminy, czy olejek grejpfrutowy, serum jest mega lekkie i wspaniale wchłania się. Kosmetyk ma przede wszystkim działanie nawilżające, które doceniam szczególnie teraz, gdy moja skóra woła o ciągłe nawilżenie, ładnie też uelastycznia naskórek i wygładza go. Zaskakująca jest ultra lekkość tego serum, ma tak miłą konsystencję, że używa się go z ogromną przyjemnością. Cudowny kosmetyk do całego ciała na zimę, polecam z całego serca!



 

 

poniedziałek, 12 października 2020

Pielęgnacyjny, otulający duet Etja na jesień - Olej z nasion kawy i masło shea – Moje naturalne, jesienne must have!

Kocham jesień, a Wy? W pielęgnacji skóry wówczas sięgam po treściwsze formuły i uwielbiam stosować maślane, gęste konsystencje. Dziś u mnie pielęgnacyjny, otulający duet Etja, idealny wprost na jesień. Oto boski olej z nasion kawy i kultowe masło shea, czyli naturalne, jesienne must have!


Olej z nasion kawy, to wszechstronny, genialny i naturalny kosmetyk do całego ciała. Coffea Arabica seed oil, to moja olejowa miłość, w 100% naturalny olej Eja, to najwyższej jakości, certyfikowany bio olej, nieskazitelny, nierafinowany i tłoczony na zimno z palonych ziaren, nasion kawy, dostępny jest w firmowym sklepie Etja. Otrzymujemy go w smukłej, szklanej buteleczce (50 ml), wyposażonej w praktyczną, czarną, zabezpieczoną pompkę, dzięki której możliwa jest dokładna aplikacja kosmetyku. Buteleczkę dodatkowo zapakowano w kartonik z kawowymi grafikami oraz informacjami na temat oleju, w środku odnajdziemy także zawsze pomocną ulotkę. W oleju zakochałam się lata temu, od pierwszego użycia, pachnie on prawdziwą, świeżą kawą, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, świetnie pielęgnuje każdy rodzaj cery, świetnie sprawdzi się przy cerach wrażliwych, skłonnych do podrażnień, przesuszonych, bowiem genialnie nawilża, zmiękcza i wygładza moją skórę. Z efektów będą zadowolone także osoby borykające się z łuszczycą, czy AZS, bowiem olej cudownie odżywia, nawilża i natłuszcza skórę. Olej z nasion kawy, zawiera duże ilości NNKT niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, które pięknie działają na skórę, wygładzają ją, odżywiają, skłaniają do regeneracji, są to oczywiście przeciwzapalne fitosterole, karoteny, ujędrniające i nadające skórze zdrowy wygląd. Słynną właściwością kawy, jest działanie na tkankę tłuszczową, dlatego olej doskonale sprawdzi się w walce z cellulitem, czy rozstępami. Ja aplikuję go na całe ciało, przede wszystkim na okolice ud, pośladków, ale także na brzuch, przy tak pięknym zapachu, domowy, jesienny zabieg spa w wannie, czy pod prysznicem, z takim olejem, to czysta przyjemność. Kawowa bajka na jesień, po prostu musicie go mieć!


Olej z nasion kawy, z powodzeniem łączę z kultowym masłem shea. Organiczne masło shea bio Etja, to 100% czyściutki, nierafinowany, zimnotłoczony bio surowiec kosmetyczny, który rozpuszczam w kąpieli wodnej i dodaję oleju z nasion kawy, po zastygnięciu otrzymuję boski balsam, masełko kawowe, które otula po kąpieli moją skórę jesienią. Masło shea ma wiele cudownych zastosowań, jest tak wielozadaniowym kosmetykiem, że jeśli pomimo jego popularności, jeszcze go nie znacie, koniecznie musicie nadrobić. Dzięki wysokiej zawartości fitosteroli i witamin, jest bombą witaminowo-odżywczą dla każdego rodzaju skóry, bogate jest w kwasy tłuszczowe: gamma-linolenowy, arachidonowy, genialnie nawilża, koi, łagodzi i ujędrnia i wygładza naskórek. Jest łagodne i bezpieczne, stosuje się je także do pielęgnacji skóry niemowląt, chroni, działa przeciwstarzeniowo i pobudza krążenie. Połączenie oleju z nasion kawy i masła, gwarantuje, że Wasza skóra, będzie jesienią miękka, nawilżona, jędrna i gładka. Taki miks, sprawdzi się przy każdego rodzaju skórze, nie podrażni nawet cery skłonnej do alergii, jest całkowicie bezpieczne i delikatne. Masło shea solo, jest tez świetną maską dla włosów, chroni, odbudowuje strukturę włosów, nawilża je. Masło shea, naturalnie ma zbitą, gęstą, treściwą konsystencję w kolorze jasnego beżu, która przy styczności ze skórą, robi się mięciutka i przyjmuje delikatną, aksamitną formę, która pięknie rozprowadza się po skórze, pozostawiając warstwę ochronną, to miła, maślana osłonka ochronna. Wypróbujcie ten świetny duecik tej jesieni!


 

 

sobota, 7 września 2019

Moje nowości Etja – Olej z nasion chia, olej słonecznikowy, masło mango oraz masło kakaowe – Boski, 100% naturalny kwartet u progu jesieni do twarzy, ciała i włosów!

Oleje i masła naturalne, od lat stanowią podstawę w mojej pielęgnacji, stosuję je zarówno do skóry ciała, jak i twarzy, wykorzystuję je także do olejowania włosów. Niedawno do grona moich olejowych i masełkowych hitów, dołączyły nowe cudeńka, spod skrzydeł oczywiście firmy Etja, której jestem od lat wierna i zawsze polecam je z całego serca.


Oleje i masła, które chcę Wam dziś polecić, to najwyższej jakości produkty, doskonale opakowane, oleje otrzymujemy bowiem tradycyjnie już w smukłej, szklanej (ciemne szkło chroni olej przed promieniami słonecznymi) buteleczce 50 ml z bardzo praktyczną, czarną pompką. Kosmetyki dodatkowo zapakowano w kartonik o tematycznym designie, z licznymi informacjami na temat oleju, w środku znajdziemy także zawsze pomocną ulotkę, dzięki której poznamy bliżej asortyment i naturalną filozofię firmy. Masła zaś mieszkają w słoiczku (również 50 ml) z ciemnego szkła, zapakowanym dodatkowo w estetyczny kartonik, zawierający mnóstwo informacji o produkcie. Pokochałam cały ten kwartet, każdy z nich to wspaniałe właściwości i cenne, naturalne składniki aktywne. Masło mango, masło kakaowe, olej z nasion chia i olej słonecznikowy, to świetne kosmetyki na zbliżającą się jesień, wolne od sztucznych dodatków, aromatów, bezpieczne, doskonałe i idealne w każdym calu, by stosować je bezpośrednio na skórę, poznajcie je!


Olej z nasion chia
Bio, certyfikowany kosmetyk idealny do całego ciała, twarzy i włosów. Salvia Hispanica Seed Oil jest nierafinowany i tłoczony na zimno, pozyskuje się go w procesie tłoczenia nasion szałwii hiszpańskiej pochodzącej z upraw ekologicznych. U mnie to przyjaciel skóry po kąpieli, jest bardzo leciutki, zawiera on spore ilości kwasu alfa-linolenowego (omega-3), linolowego (omega 6), witaminę E, witaminy z grupy B, witaminę A i cenne flawonoidy. Jego magia polega zdecydowanie na zawartości przeciwutleniaczy, zatem działa przeciwstarzeniowo i ochronnie, silnie odmładza, wygładza, zmiękcza skórę, regeneruje, działa też przeciwalergicznie i przeciwzapalnie, zatem polecam go w przypadku skóry takiej jak moja, mieszanej w kierunku suchej, ale też problematycznej, trądzikowej, wrażliwej, dotkniętej zmarszczkami, potrzebującej ujędrnienia i odżywienia. Świetny do kąpieli, masażu (polecam jesiennie mieszkać go z olejkiem ylang, ylang i olejkiem paczuli), ale także do olejowania włosów, szczególnie zniszczonych końcówek.


Olej słonecznikowy
Słynny Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, czyli olej tłoczony z nasion słonecznika, to podstawa wielu naturalnych kosmetyków, w zasadzie w każdym kremie, jaki mam okazję ostatnio stosować olej ten pełni ważną funkcję. Olej Etja jest nierafinowany i tłoczony na zimno, posiada też cenny certyfikat. Olej słonecznikowy, wykorzystuję szczególnie podczas wykonywania własnych kosmetyków, jest on absolutnie genialną bazą zarówno do mieszanek z innymi olejami (u mnie obecnie cudna mieszanka z olejem makadamia), jak i z olejkami eterycznymi (zmieszajcie z nim olejek pomarańczowy i mandarynkowy). Cudowny do masażu, ale też w 100% stężeniu, jako serum do twarzy, zawiera NNKT, fosfolipidy, woski i witaminy A, B, B6, D, E i PP. Polecam go nie tylko do cery mieszanej, jak moja, sprawdzi się przy skórze tłustej, dotkniętej niedoskonałościami, pięknie odżywia i chroni. To także cenny olej do włosów, ja nakładam go przed myciem na skórę głowy i końcówki włosów, czekam około 30-40 minut i zmywam szamponem, po czym nakładam maskę lub odżywkę.
 

 
Masło mango
Masło mango, to moje odkrycie, gości u mnie pierwszy raz, zaś na pewno nie ostatni. Jest mięciutkie, delikatne, treściwe, maślane, ma biały kolor i jest w zasadzie bezwonne. To bezpieczny kosmetyk do pielęgnacji od stóp do głów, otrzymuje się je w wyniku tłoczenia pestek owoców mango. Zawiera cenne, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminy A, C i E, świetnie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę. Ideał po kąpieli, gdyż tworzy wspaniałą powłoczkę ochronną na skórze, zaś nie lepi się i dobrze wchłania. Doskonałe nie tylko do ciała, ale polecałabym je też przy bardzo suchych stopach, czy też skórze dotkniętej łuszczycą i AZS. Jest doskonałą bazą do domowego balsamu do ciała, ja zmieszałam je w kąpieli wodnej z masłem shea i dodałam niezawodny olejek lawendowy. Można je też stosować w kąpieli, wystarczy dodać dużą łyżkę masła mango do wody i cieszyć się jego właściwościami. Masło debiutuje u mnie i jestem pewna, że wykorzystam go jeszcze na wielu płaszczyznach.


Masło kakaowe
Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, to wprost ideał na jesień, masło kakaowe, pachnie bowiem prawdziwą, organiczną czekoladą. Jest mega wszechstronne, to czyściutki surowiec kosmetyczny, który możemy stosować w przeróżnych kombinacjach, tłoczone jest na zimno z nasion dojrzałych orzechów kakaowca z Ghany. Stosuję je w pielęgnacji skóry całego ciała, dzięki wysokiej zawartości protein i witamin, jest bombą witaminowo-odżywczą, bogate jest w kwasy tłuszczowe, genialnie nawilża, koi, łagodzi i ujędrnia naskórek. Jest tak łagodne, że stosuje się je do pielęgnacji skóry niemowląt, to naturalny emolient, idealne jest także dla skóry zmęczonej, szarej, ponieważ odbudowuje, chroni, działa przeciwstarzeniowo i pobudza krążenie. Masło kakaowe ma bardzo twardą, zbitą konsystencję w kolorze bardzo jasnego beżu, po roztopieniu go w kąpieli wodnej, pozostawia moją skórę miękką, nawilżoną, jędrną i gładką. Można też mieszkać je z powyższym masłem mango, ale też z masłem shea i innymi olejami, tworząc w ten sposób balsam do ciała, wówczas dodajcie też koniecznie swoje ulubione olejki eteryczne i nadajcie balsamowi pięknego zapachu. Często stosuje się je też w produkcji mydeł, utwardza je i wzbogaca skład. Dedykowane jest do każdego typu skóry, idealnie będzie dla osób ze skórą skłonną do przesuszeń, odwodnioną, potrzebującą szczególnej pielęgnacji, idealnie sprawdzi się także w przypadku pielęgnacji skóry z rozstępami, cellulitem, bliznami, atopowym zapaleniem skóry i innymi chorobami skóry. Nie podrażni nawet cery skłonnej do alergii, jest całkowicie bezpieczne. 


czwartek, 14 czerwca 2018

Moja aktualna pielęgnacja twarzy – Kosmetyki, których obecnie używam – Naturalna pielęgnacja twarzy – hity!

Jesteśmy u progu lata, zatem chcę Wam dziś pokazać, jakich kosmetyków aktualnie używam do pielęgnacji twarzy w tym nieco specyficznym okresie, gdy wiosna ustępuje, wita nas zaś lato. Moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, ze skłonnościami do przesuszeń, czasem kapryśna i wrażliwa, rzadko skłonna do podrażnień, choć i takie mi się zdarzają, ze względu na alergie. Od lat w pielęgnacji twarzy używam kosmetyków naturalnych, często certyfikowanych, doceniając też jednocześnie dobre kosmetyki apteczne, staram się utrzymywać cały czas zdrowy stan skóry, a tak oto przedstawia się mój obecny zestaw.


Jeśli czytacie mojego bloga częściej, wiecie na pewno, że kocham glinki, obecnie, zapanowała u mnie odmładzająca glinka niebieska bajkalska, jest to 100% naturalna glinka, którą rozrabiam z własnoręcznie stworzoną wodą różaną, pięknie wygładza twarz i wspaniale oczyszcza. Niebawem napiszę Wam więcej o glinkach Fitocosmetic, także wypatrujcie glinkowego wpisu. W temacie również maseczkowo-złuszczajacym moją królową jest ostatnio maseczka złuszczająco-dotleniająca francuskiej, etycznej marki SO'BiO étic, pochodząca z linii Aqua Energie. Jest to ideał maseczkowy na lato, posiada certyfikaty Ecocert oraz Cosmebio. Maska jest wielofunkcyjnym kosmetykiem, działa jako maska, ale także jako peeling, złuszcza, a mikrogranulki masując skórę, pobudzają krążenie, silnie oczyszczają, działają jak detoks dla skóry. Do demakijażu używam obecnie nowości Wooden Spoon Super Seeds Clearing Oil Neroli, ta boskość zachwyciła mnie na wskroś, niebawem na pewno napiszę o nim więcej, jest to olejek oczyszczający, ładnie rozpuszcza makijaż, odżywia skórę, wygładza, do tego ma zachwycające opakowanie. Jak wiecie podczas usuwania makijażu, używam tez mleczek. Mleczko Vianek, którego recenzja już pojawiła się na blogu, zawiera miks naturalnych olejów, oleju rycynowego, oleju z wiesiołka i oleju z nasion lnu, jest tu też ekstrakt z owoców tarniny, kwas mlekowy i witamina E. Ma ono mleczną, delikatną konsystencję i przyjemny zapach, jest skuteczne i do tego bardzo wydajne. Podczas oczyszczania twarzy, ale także w funkcji toniku, używam wody micelarnej do skóry wrażliwej marki Coslys, która na dniach osiągnie denko, będę tęsknić. Jest to certyfikowany, naturalny kosmetyk cruelty free, nie uczula i nie podrażnia mojej skóry. Zawiera wodę z kwiatów róży damasceńskiej, kojący aloes, organiczny ekstrakt z bawełny, ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, fiołka. Pod oczy stosuję wygładzający kremik Dermena z linii Hydraline, jest on moim aptecznym hitem, bardzo delikatny, skuteczny i wydajny, jest również już na ukończeniu, planuję już kolejne opakowanie. Serum, to kosmetyk, który u mnie zawsze znajdzie miejsce, to zaś kojąco-nawilżające serum hipoalergiczne z czystym sokiem z aloesu SO'BiO étic, to kosmetyk, który uratował mnie, gdy zmienna pogodowo wiosna dawała w kość mojej skórze, uratował moją cerę, która wołała wręcz o ekstremalne nawilżenie. Spełniło swą rolę w 100%, skóra po nim jest miękka, zniknęły u mnie znienawidzone przesuszenia, zwłaszcza w okolicach oczu. Krem Vianek, który na pewno zagości z recenzją na moim blogu, sprawdza się znakomicie, jak zresztą cała czerwona seria. Jest to krem dedykowany skórze suchej, zawiera ekstrakt z koniczyny czerwonej, kwas hialuronowy, czy olej jojoba. Jest doskonały pod makijaż, na dzień, polubiliśmy się bardzo, a Vianek znów mnie nie zawodzi. Znacie któryś z moich kosmetyków? Jakie produkty służą Wam obecnie w pielęgnacji twarzy? :)
 

wtorek, 28 lutego 2017

Moja aktualna pielęgnacja twarzy – Kosmetyki, których obecnie używam – zima 2017 - Naturalna pielęgnacja twarzy

Dawno już nie było u mnie tego typu podsumowania, pora zatem na kolejny wpis o mojej aktualnej pielęgnacji twarzy, która już od lat, obfituje w bardzo skrupulatnie wyselekcjonowane przez mnie kosmetyki naturalne.
Pielęgnacja twarzy jest dla mnie niesamowicie ważna, moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, nie jest jakoś nadmiernie problematyczna, jednakże czasem zdarzają się jej niewielkie kaprysy, staram się, by do nich nie dopuścić i utrzymywać cały czas jej zdrowy stan. Pielęgnacja mojej twarzy, to kosmetyki naturalne, ekologiczne, certyfikowane, wszystkie te produkty nie są oczywiście testowane na zwierzętach, a oto mój obecny zestaw :)


Na noc, jak i na dzień pod makijaż, aktualnie używam Dotleniającego musu Apis z aktywnym tlenem z nowej linii oxy o2 terApis, który jest moim hitem, ma super skład, ale także opakowanie airless, świetnie sprawdza się u mnie, pięknie rozprowadza po skórze, wchłania i idealnie nawilża.
Codziennie przed aplikacją musu na noc, serwuję sobie przeciwzmarszczkowe, ekologiczne, certyfikowane serum arganowe Nourish z serii Argan Skin Rescue, prócz słynnego oleju arganowego, działa tu mnóstwo naturalnych składników: olej abistyński, ekstrakt z imbiru, czy olejek pomarańczowy. Serum zachwyca mnie swą delikatnością, pozostawiając delikatną chmurkę ochronną, pachnie wspaniale, jest to naturalny zapach pomarańczowy.
Jako serum stosuję też olej makadamia Nature Queen, jeden z moich ukochanych olejów od lat, pięknie zmiękcza skórę, wygładza i koi podrażnienia. Jest on także naturalną odżywką dla rzęs i brwi.
Pod oczy aplikuję boski, biomimetyczny, przeciwstarzeniowy krem pod oczy Nourish, o którym więcej na blogu niebawem. Jest to wyjątkowo delikatny kosmetyk z jarmużem, ma idealny skład, jestem zachwycona jego efektami, jakie daje.
Normalizujący tonik do twarzy z ekstraktem ze skrzypu polnego z zielonej serii Vianek, to również mój hicior, zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego, który świetnie poradził sobie z regeneracją mojej skóry, jest tu też kojący ekstrakt z aloesu, kwas AHA jabłkowy, olejek miętowy zaś wzbogaca tonik miętowym, rześkim zapachem, ale także odświeża i tonizuje skórę. Kosmetyk idealnie oczyszcza moją skórę, łagodzi i nie podrażnia. Oczyszczanie i demakijaż u mnie, to także Vianek i odżywcze mleczko do demakijażu z ekstraktem z nasion lnu. Mleczko jest niesamowicie delikatne, nie odczuwam żadnego pieczenia w okolicach oczu, dokładnie zmywa makijaż i inne zanieczyszczenia, zawiera olej z pestek moreli, olej rokitnikowy, miód i ekstrakt z nasion lnu, które łagodzą podrażnienia, nawilżają, działają przeciwbakteryjnie, redukują zaczerwienienia. Jako zdeklarowana fanka mleczek, uwielbiam zmywać nim makijaż.
Dotleniający peeling do twarzy Apis z efektem mikrodermabrazji, to kremowy peeling z drobinkami skały wulkanicznej i papainy, wspaniale wygładza, usuwa obumarły naskórek, niczym zabiegi mikrodermabrazji diamentowej, po użyciu peelingu, momentalnie czuć, jak skóra robi się miękka i ultra gładka. Nakładam go zarówno na twarz, szyję i dekolt, masuję koliście skórę i spłukuję letnią wodą. Następnie nakładam kojąco-Liftingującą maskę 360°aox, polskiej marki Naturativ, która jest u mnie nowością, zatem niebawem napiszę tez o niej na blogu. Maska jest wegańskim kosmetykiem, w formie żelu, odpręża i nawilża skórę, jest niesamowita. 
Naturalne oleje zdecydowanie królują u mnie w pielęgnacji całego ciała, ale olej z nasion dzikiej róży piżmowej Etja, stosuję też do twarzy, dzięki niemu moja skóra jest zregenerowana, nawilżona, olej ten skutecznie zapobiega starzeniu się mojej skóry, idealny jest także jako ochrona przed obecnymi zmianami pogody. 

Jak Wam się podoba moja kosmetyczna armia? Co u Was króluje w pielęgnacji twarzy? :)


środa, 27 lipca 2016

Naturalny olejek ujędrniający do ciała Kneipp Piękne ciało - Piękny zapach lata :)

Olejki i naturalne oleje, to moje must have przez cały rok, latem zaś sięgam po te, które prócz świetnego, naturalnego składu, ładnie się wchłaniają i kuszą zapachem, jednym z ideałów na lato, okazał się olejek ujędrniający do ciała Piękne ciało, niemieckiej marki Kneipp. 
 
 
Naturalny olejek jest mieszanką boskich olejów, które razem, to istna bajka pielęgnująca i zapachowa dla skóry całego ciała. Firma Kneipp, opiera swą naturalną filozofię na osobie Sebastiana Kneippa, który stworzył podwaliny metod leczenia, bazujących na roślinach, balansie ciała, ducha, człowieka i natury, jako całości, piękna idea do dziś jest nadal ceniona, a kosmetyki tej marki bazują na najlepszych roślinach i ekstraktach. Olejek ujędrniający do ciała Piękne ciało, mieści się bardzo poręcznej, przezroczystej, szklanej buteleczce (100 ml), zamykanej na zieloną nakrętkę, bardzo lubię te śliczne buteleczki Kneippa. Dokładna aplikacja olejku, jest możliwa, dzięki obecności plastikowej nakładki, która precyzyjnie pozwala nam dozować produkt wedle naszego zapotrzebowania, co uważam jest świetnym rozwiązaniem w przypadku produktów tego typu, olejek wydobywamy bowiem bez problemu, nie ma obawy przed wylaniem się produktu, aplikujemy go, po czym bezpiecznie zakręcamy, zawsze wiedząc ile kosmetyku nam jeszcze pozostało. Opakowanie zdobią zielono-winogronowe grafiki, na kartoniku zaś, w którym mieszka butelka, znajdziemy także informacje na temat olejku, jego właściwości i świetny, naturalny skład. 
 
 
Olejek nie zawiera barwników, substancji konserwujących, olejów parafinowych, silikonów, nie jest testowany na zwierzętach. W jego skład wchodzą naturalne oleje najwyższej jakości: wszechstronny olej z nasion słonecznika, słynny olej z pestek winogron, posiadający kwasy tłuszczowe i witaminę E, regenerujący olej rycynowy, jojoba, avocado, oliwkę z oliwek, a zapachu i właściwości pielęgnacyjnych dopełniają olejek pomarańczowy, lawendowy i cytrynowy. Moja skóra po aplikacji olejku przecudownie, letnio pachnie, jest gładka, odżywiona, miękka i miła w dotyku. 
 
 
Olejek pięknie się wchłania, kocham otulającą aplikację olejków, tu uprzyjemnia ją dodatkowo wspaniały zapach. Kosmetyk doskonale sprawdza się także przy masażu, działając dodatkowo aromaterapeutycznie. Olejek działa silnie ujędrniająco, nawilża i regeneruje naskórek. Sprawdzi się przy każdego rodzaju skórze, nawet tej bardzo wrażliwej i delikatnej, dostaniecie go w drogeriach sieciowych, polujcie tez na promocje. Ja nakładam go na całe ciało, w szczególności na nogi, brzuch, pośladki, walczy on bowiem z niedoskonałościami, wygładza skórę, a woń zachwyca, pozostając długo na ciele mmm :) Znacie ten olejek? Macie swoich olejkowych ulubieńców latem? :)
 
 

piątek, 25 marca 2016

Typ cery – Rodzaj skóry – Jak rozpoznać swój typ cery, rodzaj i jak ją poprawnie pielęgnować (cera normalna, mieszana, sucha, tłusta). Naturalna pielęgnacja :)

Kwestią kluczową i najważniejszą według mnie w pielęgnacji naszej skóry, jest wiedza i poprawna troska o jej zdrowy stan. Jako, że pojawiają się od Was zapytania o kosmetyki, które opisuję na blogu, czy dany produkt byłby odpowiedni do danego typu cery, postanowiłam zebrać dotychczasową wiedzę, wzbogacić informacje i opisać typy cery, rodzaje skóry, mam nadzieję, że w oparciu o moje kilkuletnie już doświadczenia w naturalnej pielęgnacji, przyda się takie mini kompendium i zebrane wskazówki :)


Przede wszystkim, by określić swój rodzaj cery, czy mamy cerę normalną, suchą, tłustą, czy mieszaną, musimy zaobserwować, jak zachowuje się ona podczas naszych codziennych rytuałów pielęgnacyjnych, podczas różnych temperatur, pogody, czy innych warunków, w jakich przebywamy. Rodzaj cery nabywamy troszkę w genach, zaś stan i jej indywidualne predyspozycje możemy przyswajać poprzez nasze przyzwyczajenia, tryb życia, odżywianie i jak ją pielęgnujemy. Oczywiście najlepszą decyzję odnośnie skóry, wyda zawsze lekarz dermatolog, tudzież kosmetolog, my sami zaś musimy ją bacznie obserwować i dobrze o nią dbać. Czynnikiem ważnym jest stan wody oraz tłuszczy występujących w naszej skórze.
Rodzaje cery: normalna, mieszana, sucha, tłusta.


Cera normalna – To cera marzenie, zdrowa, gładka, występująca niestety głównie tylko u dzieci, jeszcze przed dojrzewaniem, także właściwie niespotykana u dorosłych, jeśli posiadacie taką cerę, to wygraliście na życiowej loterii. Cera ta nie ma problemów z niedoskonałościami, wypryskami, przebarwieniami, czy uczuleniami, wolna jest od problemów, rozszerzonych porów, jak każda skóra wymaga zaś ciągłego nawilżania i oczywiście ochrony przed słońcem, zatem tu świetne jest stosowanie olejów naturalnych, takich jak oleju migdałowego, oleju sezamowego, oleju jojoba, oleju konopnego, które odżywią i nawilżą, ale także masła shea, które właściwie jest niezastąpione przy każdym rodzaju skóry. 


Cera mieszana – Zdecydowanie najczęstszy rodzaj cery, mam i ja, mogłabym rzec, moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej na szczęście nie jest nadmiernie problematyczna, jednakże czasem zdarzają się jej humorki i kaprysy, także robię wszystko, by do nich nie dopuścić i utrzymywać cały czas jej dobry wygląd. Cera mieszana, to miks dwóch lub więcej rodzajów skóry, moja akurat ma tendencje do suchej, zaś mogą to być zapędy do przetłuszczania, zwłaszcza w okolicach czoła, brody i nosa. Czasem jej pielęgnacja jest oczywiście bardziej skomplikowana, bowiem łączy w sobie dbałość o kilka różnych rodzajów cery jednocześnie, lecz przy dobrej wiedzy, nie jest to aż tak straszne i jak najbardziej można utrzymać jej świetny stan. Moimi ukochanymi olejami jest olej makadamia, olej z pestek winogron, z pestek malin, w masłach cenię masło waniliowe, migdałowe i kakaowe, glinką, którą stosuję najczęściej jest najdelikatniejsza glinka biała. Skóra kocha też naturalne peelingi.   


Cera sucha – Cera wysuszona, pozbawiona wody, czasem łuszcząca się, nie produkująca wystarczającej ilości serum, często jest bardzo delikatna i cieniutka, a po oczyszczeniu ściągnięta. Cera sucha skłonna jest do szybszego starzenia, zatem prócz nawilżania, działać należy też przeciwzmarszczowo. Oleje, jakie poleca się przy tym rodzajów skóry to olej avocado, olej rokitnikowy, z kiełków pszenicy oraz niezastąpiony olej kokosowy. Cera sucha kocha nawilżające maseczki np. z awokado oraz nawilżanie od wewnątrz w postaci naparów ziołowych.


Cera tłusta – Serum występuje tu w nadmiernej ilości, zatem skóra błyszczy się, jest grubsza, przetłuszczona, z widocznymi porami, które niestety zapychają się, zatem istnieje duże ryzyko wyprysków, trądziku. Olej lniany, olej z wiesiołka, masło shea i mega wszechstronna oliwa z oliwek, to przyjaciele cery tłustej, ale także oczyszczające glinka zielona, żółta i czerwona, jest tu bardzo polecana.


W typach cery wyróżnić można cerę naczyniową (widoczne, wrażliwe i kruche naczynia krwionośne, tu pięknie sprawdzi się olej z pestek róży), wrażliwą (w tym alergiczną, bardzo podatną na podrażnienia i zaczerwienienia, delikatny olej z moreli wspaniale zadziała), trądzikową (dotkniętą wypryskami, trądzikiem), odwodnioną (w zasadzie bardzo suchą), czy dojrzałą (przebarwienia, opuchnięcia, tu znów polecam olej z róży i olej arganowy), które towarzyszą rodzajom skóry. Każdy typ wymaga oczywiście odpowiedniej pielęgnacji. Ja w mojej pielęgnacji twarzy, nie biorę jeńców, od lat w tym przedziale, mieszczą się bardzo skrupulatnie wyselekcjonowane przeze mnie kosmetyki naturalne, bardzo dokładnie wybieram tu produkty, zawsze najwyższej jakości. Każda cera, niezależnie od jej rodzaju i typu, potrzebuje oczyszczania i nawilżania, to jak amen w pacierzu, nawilżanie, oczyszczanie, nawilżanie! Bez tego ani rusz :)

Znacie swój rodzaj i typ cery? Macie swoje ulubione rytuały pielęgnacyjne? :)

piątek, 16 października 2015

Naturalnie z pudełka – Październik 2015 – Naturalny box kosmetyczny – Otwieramy pudełko – krok po kroku (open box) + mini recenzje :)

Oto nastała wiekopomna, piękna chwila - Naturalnie z pudełka - Box dla maniaków naturalnych kosmetyków, jest u mnie! Co miesiąc Naturalnie z pudełka, serwuje nam inny zestaw 100% naturalnych produktów, u mnie jego październikowa odsłona! Zawsze bałam się pudełeczek kosmetycznych, bowiem nigdy nie wiadomo, co mogłoby się kryć w środku, a jako miłośniczka naturalnych kosmetyków, zawsze miałam obawy, że znajdą się tam produkty nie do końca dla mnie, tu mam pewność - zawsze będzie naturalnie, czyli idealnie :)


Pudełko przyszło do mnie szybciutko kurierem, wyobraźcie sobie moją ekstazę i dreszczyk pozytywnych emocji, gdy je otwierałam. Naturalnie z pudełka zauroczyło mnie już na pierwszy rzut oka, odpakowując po kolei, otrzymujemy je w folii bąbelkowej, pod którą kryją się kolejne, naturalne atrakcje. Naszym oczom ukazują się: broszura o pielęgnacji włosów i ulotka polskiej firmy Orientana oraz ulotka również, naszej rodzimej firmy Felicea. Samo pudełko opakowane jest w przepiękny sposób w szary, eko papier ze sznureczkiem, widnieje również przyklejona karteczka Naturalnie z pudełka – Październik 2015, wygląda to niesamowicie. Box, jest szarym, karbowanym pudełeczkiem, które zawiera szarą kopertę z kuponem zniżkowym od Trinity i opisami kosmetyków z pudełeczka. Łącznie jest w nim siedem produktów, pięć kosmetyków pełnowymiarowych i dwie próbki Orientany: próbka naturalnej maski z glinki migdał i szafran oraz próbka losowo wybranego serum – mi trafiło o się bio serum miód i propolis. Kosmetyki wylegują się w wygodnym sianku drzewnym, całość prezentuje się wizualnie absolutnie genialnie. 


W pudełeczku październikowym odnajdziemy: Naturalną glinkę afrykańską firmy CosmoSPA, Skoncentrowany hydrolat (u mnie znalazł się oczarowy, można też było trafić na różany i pomarańczowy) z Laboratorium Cosmeceuticum, Ajurwedyjską odżywkę do włosów firmy Orientana, Naturalną kredkę do oczu od Felicea (wersje czarna lub brązowa) i Pielęgnacyjny balsam do ust Skin & Tonic London, tu losowo możemy otrzymać wersję cytrynową, bądź miętową, mi trafiła się ta druga. Przyznam, ze najbardziej intryguje mnie kredka Felicea, bo od lat używam naturalnej kolorówki, znam wiele naturalnych kredek do oczu, lecz w tym wypadku, to polska firma produkująca naturalne kosmetyki do makijażu, zatem jestem bardzo ciekawa tych kosmetyków oraz hydrolat oczarowy, który chodził z mną od długiego czasu, sama tworzę własne hydrolaty, oczarowy zaś zawsze gdzieś mi umykał. Zawartość pudełka robi wrażenie, kosmetyki są dokładnie wyselekcjonowane i każdy z nich jest godny uwagi, zatem większość z nich doczeka się na pewno osobnych recenzji na moim blogu.


Naturalna glinka afrykańska – CosmoSPA
Kocham glinki, moją ulubioną jest najdelikatniejsza  z nich - glinka biała, cieszę się, że będę mogła wypróbować afrykańską, która oczyszcza skórę bardzo dogłębnie, idealnie absorbując wszelkie zanieczyszczenia, napina, uelastycznia naskórek, pięknie odżywi tez włosy i całe ciało, glinka jest w 100% naturalnym, wszechstronnym kosmetykiem.
Hydrolat oczarowy - Laboratorium Cosmeceuticum
Uwielbiam hydrolaty, sama tworzę hydrolat różany (tu przepis), zatem cieszę się, ze trafił do mnie akurat hydrolat oczarowy, którego jestem bardzo ciekawa, bowiem jest to mój pierwszy raz z nim. Hydrolatu możemy używać dosłownie do wszystkiego, jako mgiełkę do twarzy i całego ciała, jako tonik, fazę wodną do kosmetyków diy, idealnie pielęgnuje tez włosy, to najczystsza natura!
Ajurwedyjska odżywka do włosów – Orientana
Kosmetyki Orientany znam już bardzo dobrze, żaden produkt tej polskiej firmy mnie nie zawiódł, więc jestem pewna, iż pokocham także tą odżywkę. Ma ona piękny, bogaty skład i genialny zapach, moje włosy już chcą się z nią poznać bliżej.
Naturalna kredka do oczu – Czarna – Felicea
Tak, jak pisałam, jestem bardzo ciekawa tej kredki, jako maniaczka naturalnych kosmetyków, od lat maluję się także naturalnymi kosmetykami do makijażu, miałam już kilka naturalnych kredek, jestem ciekawa, jak sprawdzi się czarna wersja kredeczki polskiej firmy Felicea, ma śliczny skład i głęboki, czarny kolor, na pewno opiszę ją w osobnej recenzji, ale zdradzę Wam, ze pierwsze wrażenia bardzo, bardzo pozytywne
Pielęgnacyjny balsam do ust - Mięta - Skin & Tonic London
Organiczny balsam do ust czeka na swą kolej, ciekawi mnie ta miętowa rozkosz, brytyjskiej firmy Skin & Tonic London. Moim ulubieńcem w tym temacie są pomadki Sylveco, jednak zdradzę je z tym balsamem, zobaczymy jak się sprawdzi. Są to etyczne kosmetyki naturalne, pochodzące z małej manufaktury, zapowiada się bosko! 

  

Naturalnie z pudełka, zamówić można na stronie www.naturalniezpudelka.pl, pokusić się można na subskrypcję na jeden miesiąc, dwa lub cztery i rozkoszować się naturalnymi, kosmetycznymi niespodziankami :)


Znacie Naturalnie z pudełka? Co myślicie o takim, naturalnym boxie? Ja jestem zauroczona i bardzo ciekawa kolejnych edycji :)