Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleczko do demakijażu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleczko do demakijażu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 czerwca 2021

Zestaw Bioline Jato - Travel Kit Daily Ritual Aqua z topestetic – Czy warto korzystać z mini zestawów kosmetycznych?

Początek czerwca, to czas, w którym już wiele osób myśli o wakacjach, urlopach, wyjazdach. Ja zawsze planuję wojaże dopiero wrześniowo, zaś latem również zaliczę zapewne mniejsze, letnie wypady. 


Na wyjazdy, oczywiście zabieram ze sobą podręczne kosmetyki, bez których nie wyobrażam sobie wieczornego, codziennego demakijażu i porannej, pielęgnacyjnej rutyny. Świetnym rozwiązaniem są tu mini zestawy kosmetyczne o małych pojemnościach, które zajmują mało miejsca, mają mniejsze opakowania i dzięki nim szybko zadbamy o skórę w każdym miejscu, poza naszymi domowymi kątami i ukochaną łazienką. Z tego względu skusiłam się na ciekawy zestaw marki Bioline Jato, czyli Travel Kit Daily Ritual Aqua, który zakupić można w sklepie topestetic, gdzie skuszą Was też inne, kosmetyczne, intrygujące zestawy, sprawdzą się one nie tylko w podróży, ale też wówczas, gdy po prostu chcemy sprawdzić daną markę lub działanie kosmetyku, najpierw w mini wersji, przed zakupem pełnowymiarowego opakowania. Warto też dodać, że zestawy często są super połączone w gotowe plany pielęgnacyjne, jak w przypadku mojego z Bioline Jato, bowiem mam tu zarówno mleczko do demakijażu, oczyszczający tonik, jak i na finał krem do twarzy. W towarzystwie zestawu, przybyły mnie dwie, kuszące próbeczki Jan Marini, dzięki nim mam naprawdę wielką ochotę, poznać preparaty tejże marki. Travel Kit Travel Kit, otrzymujemy w granatowym kartoniku, mieszczącym ulotkę (także w języku polskim) oraz trzy mini wersje kosmetyków z nawilżającej linii. 


Zacznę od kremowego mleczka Crema-latte Hydra, które mieszka w białej butelce (99 ml), jestem w nim zakochana, jest delikatne i skuteczne. Mleczko ma lekką formułę w białym kolorze i dyskretny zapach, zawiera ekstrakt z białej lilii, ale też olej kokosowy i ekstrakt z opuncji figowej. Nie zawodzi mnie podczas zmywania nawet mocniejszego makijażu, pięknie oczyszcza i nawilża skórę, sprawdzi się przy cerze suchej, wrażliwej i delikatnej, nie uczula mnie i nie podrażnia. Uwielbiam zmywać nim makijaż, jest idealne. Oczyszczanie skóry, to także u mnie tonik. Lotion refreshing, zawiera polisacharydy z opuncji, ekstrakt z lilii wodnej, wspaniale oczyszcza, odświeża i sprawdza się na medal. Tonik również otrzymujemy w białej buteleczce (99 ml), kosmetyk nie ściąga skóry, a po oczyszczeniu nim twarzy, twarz jest czysta i gładka. Na finał, oczywiście krem. 30 ml kremu aqua +, wystarczy, by wystarczająco zapoznać się z kosmetykiem, ma on białą, leciutką konsystencję i higieniczny, przyjemny zapach. Zachwyci on każdego typu cerę, przede wszystkim bowiem nawilża, ale też łagodzi, działa przeciwzapalnie i chroni. W jego składzie znajdziemy między innymi olej jojoba, panthenol, witaminę E, olej ryżowy, czy betainę. Całe trio z zestawu Bioline Jato, sprawdzi się znakomicie, zarówno w podróży, jak i jako zapoznanie się z tymi cudownymi kosmetykami! 






 

środa, 28 kwietnia 2021

Wiosenne odkrycie - Duet Dottore z linii Sensitore, czyli demakijaż z 4skin – Hipoalergiczne mleczko oraz łagodzący tonik z aloesem!

Czasem jest tak, że zakochuję się w kosmetyku od pierwszego użycia, w przypadku dzisiejszego dueciku do demakijażu, tak właśnie było. Hipoalergiczne mleczko oraz łagodzący tonik z aloesem marki Dottore, stały się moim, wiosennym odkryciem i oba dołączyły do ulubieńców w tymże temacie. 


Kosmetyki Dottore, poznałam przy okazji kremu z filtrem i genialnego kremu nawilżającego Hydratore 5 % z kwasem migdałowym, zatem byłam przekonana, iż duecik sprawdzi się u mnie dobrze, jednak zarówno mleczko, jak i tonik, zachwyciły mnie na tyle, że postanowiłam szczególnie je Wam polecić i napisać o nich więcej. Mleczko i tonik, zakupicie w świetnym sklepie 4skin, warto przy zakupach skorzystać z porady kosmetologa i skusić się tam na wiosenne zakupy ciekawych dermokosmetyków i kosmeceutyków. Zacznę od mleczka, bowiem wiem, iż wówczas, gdy na blogu pojawia się mleczko do twarzy, większość z Was pisze, że makijaż woli zmywać płynami micelarnymi, bądź płynami dwufazowymi, tudzież olejami, ja zaś od zawsze lubiłam mleczka i jako ich zdeklarowana miłośniczka, witam oto w mojej kosmetyczce mleczko idealne. Mleczko Dottore z linii Sensitore, nie zawodzi mnie, podczas zmywania nawet mocniejszych makijaży, które dość często wykonuję, pięknie zmywa makijaż, możecie się także spodziewać tu dodatkowo ładnego nawilżenia skóry, bezpośrednio po demakijażu. Kosmetyk dedykowany jest każdego typu cerze, sprawdzi się przy cerze suchej, wrażliwej i delikatnej, skłonnej do zmarszczek, podrażnień i alergii, świetnie sprawdza się przy mojej skórze mieszanej w kierunku suchej. Mleczko zamieszkuje w białej butelce (200 ml) z zamykaną pompką, co uważam, jest naprawdę świetnym rozwiązaniem, przy aplikacji tego typu produktów codziennego i częstego użytku, bardzo wygodnie i higienicznie wydobywa się produkt na płatek. Mleczko nie uczula i nie podrażnia, jest niesamowicie delikatne, nie odczuwam żadnego pieczenia w okolicach oczu, co często zdarza się u mnie przy stosowaniu kilku drogeryjnych mleczek. Dokładnie zmywa makijaż i wszelkie inne zanieczyszczenia, zawiera odżywczy olej ze słodkich migdałów oraz ochronną betainę, mamy tu także olej winogronowy, czy sok aloesowy. Kosmetyk ma aksamitną, mleczną konsystencję w białym kolorze i przyjemny świeży, higieniczny zapach. Uwielbiam zmywać nim makijaż, jest wspaniałe w aplikacji, skuteczne, wydajne, idealne. Oczyszczanie skóry ma u mnie kilka etapów, tu ważny jest także tonik, który jest moim codziennym kompanem przy demakijażu. Łagodzący tonik z aloesem Dottore, pełni u mnie funkcję w oczyszczaniu twarzy, szyi i dekoltu, ale stosuję go też do szybkiego przemycia skóry na przykład po treningu. Tonik otrzymujemy w białej buteleczce (200 ml), również z pompką, cudeńko, podobnie, jak mleczko ma w składzie sok z liści aloesu i betainę, delikatny zapach zachwyca i uprzyjemnia obcowanie z nim. Tonik to bezpieczny kosmetyk, nie ściąga, nie zawiera alkoholu, a po oczyszczeniu nim twarzy, skóra jest czysta, miękka i gładka. Boski duecik, naprawdę jestem nim zachwycona, jeśli szukacie skutecznych i naprawdę dobrych, dających efekty dermokosmetyków do demakijażu, koniecznie poznacie te dwie perełki!







piątek, 2 marca 2018

Mój hit! Coslys - Mleczko do demakijażu z ekstraktem z lilii bio – Cetryfikowane cudo do oczyszczania twarzy - Naturalny demakijaż!

Demakijaż i oczyszczanie twarzy, to jedne z najważniejszych dla mnie rytuałów w codziennej pielęgnacji skóry. Dziś zapraszam Was na spotkanie z wspaniałym, kosmetycznym skarbem, mleczkiem do demakijażu, które na wskroś pokochałam ja i moja cera!
 
 
W przypadku pielęgnacji twarzy, nigdy nie biorę jeńców, od lat w tym przedziale, mieszczą się bardzo skrupulatnie wyselekcjonowane przeze mnie kosmetyki naturalne, z dobrymi składami i certyfikatami. Moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, ukochała mleczko do demakijażu z ekstraktem z lilii bio francuskiej, znanej i cenionej marki Coslys, która już od dwudziestu lat zachwyca miłośników naturalnej kosmetyki. Mleczko posiada bardzo ceniony przeze mnie, restrykcyjny certyfikat Ecocert i certyfikat Cosmebio, co oznacza, iż nie znajdziemy tu absolutnie żadnych, niepotrzebnych komponentów, nie ma tu parabenów, olejów mineralnych, silikonów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, a składniki pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych. Oczywiście jest to kosmetyk cruelty free, nie testowany na zwierzętach na żadnym etapie produkcji, dodatkowo mamy tu przecudowne oznaczenie francuskiej organizacji One Voice, która od lat walczy o prawa zwierząt. Słowem, mleczko to mój kosmetyczny skarb!


Zawsze pisząc na blogu o mleczku, zdaję sobie sprawę, iż większość z Was, makijaż woli zmywać płynami micelarnymi, bądź płynami dwufazowymi, tudzież olejami, ja zaś od zawsze makijaż lubiłam zmywać mleczkiem, dopełniając oczyszczanie olejami. Taki rytuał zawsze pozwala mi dokładnie oczyścić twarz, nawet przy mocniejszych makijażach, które nie ukrywam dość często sobie wykonuję. Płyny micelarne, również jednak bardzo cenię, czego dowodem będzie recenzja cudownego micela tej samej marki, której koniecznie wypatrujcie. 


Mleczko do demakijażu z ekstraktem z lilii bio, zawiera charakterystyczny dla marki ekstrakt z lilii, który jest bombą odżywczych właściwości tej rośliny, działa przede wszystkim kojąco, łagodząco i uspakaja cerę. Mleczko dedykowane jest dla każdego typu cery, sprawdzi się przy cerze normalnej, suchej, wrażliwej i delikatnej, skłonnej do zmarszczek, podrażnień i alergii, idealnie sprawdza się przy mojej skórze mieszanej w kierunku suchej. 


Cudeńko zamieszkuje w poręcznej, białej buteleczce (200 ml) ze srebrną nakrętką, bardzo wygodnie i higienicznie wydobywa się produkt na płatek, wedle potrzeby. Buteleczka ozdobiona jest typowymi dla liliowej serii, błękitno-białymi grafikami, z niej także dowiadujemy się o przepięknym składzie mleczka, o właściwościach, stosowaniu i producencie możemy dodatkowo poczytać na uroczym kartoniku. Produkt dopracowany jest w każdym calu, zawsze doceniam również dbałość o wizualny aspekt kosmetyku, który niewątpliwie zdobi moją łazienkę.


Mleczko nie uczula i nie podrażnia mojej skóry, jest niesamowicie delikatne, nie odczuwam żadnego pieczenia w okolicach oczu, co często zdarza się przy stosowaniu kilku drogeryjnych mleczek. Dokładnie zmywa makijaż, także ten wodoodporny i wszelkie inne zanieczyszczenia. Zawiera bardzo ciekawe składniki, a wśród nich znajdziemy wodę z kwiatów wiązówki błotnej, organiczne oleje z orzechów makadamia, z pestek moreli, ekstrakt z lilii, masło shea, olejek z drzewa różanego, ylang-ylang, całość dopełniono witaminą młodości – witaminą E. Skład jest piękny i robi wrażenie.


Kosmetyk doskonale zmywa mój makijaż, oczyszcza, nawilża i tonizuje, chroniąc moją skórę. Ma mleczną, bardzo delikatną konsystencję w kolorze ecru i niesamowicie przyjemny, delikatny, świeży, nieco egzotyczny zapach, który uprzyjemnia codzienne obcowanie z nim. Ubóstwiam zmywać nim makijaż, jest ultra delikatne, skuteczne i do tego bardzo wydajne. Zdecydowanie dołączyło do moich mleczkowych ulubieńców, zatem jeśli go nie znacie, koniecznie musicie nadrobić. Znacie mleczko Coslys? Macie swoje ukochane kosmetyki do demakijażu? :)


piątek, 19 stycznia 2018

Oczyszczanie twarzy z Dermena Skin Care - Hydraline – Nawilżające mleczko do demakijażu prosto z apteki!

W aptece często znaleźć można naprawdę ciekawe marki, ja od dłuższego już czasu zawsze spoglądam tam na kosmetyki Dermeny, bowiem te produkty zawsze świetnie się u mnie sprawdzają, postanowiłam zatem wypróbować także mleczko!
 
 
Dermena ma w swej ofercie świetną linię Hydraline, która poświęcona jest pielęgnacji skóry suchej, odwodnionej, skłonnej do przesuszeń, łuszczenia, podrażnień, czy alergii, zatem idealna dla mnie, mam bowiem cerę mieszaną w kierunku suchej, której zdarzają się obecnie podrażnienia, posiadam też krem z tejże serii, którego już wypatrujcie na blogu. Nawilżające mleczko do demakijażu, jest dla mnie w 100% tym, czego oczekuję od aptecznego kosmetyku oczyszczającego, zdaję sobie sprawę, że większość z Was, makijaż woli zmywać płynami micelarnymi, ja zaś od zawsze podczas demakijażu używam zarówno micelka, jak i olejów naturalnych, ale przede wszystkim mleczka, wiem tez że nie jestem w tym odosobniona.
  
 
 Mleczko mieszka w bardzo poręcznej, białej buteleczce (200 ml), z nakrętką typu klik, wygodnie i higienicznie wydobywa się produkt na płatek, zamknięcie działa bez zarzutu. Buteleczka ozdobiona jest typowymi dla serii Hydraline, niebieskimi grafikami. Mleczko w żadnym wypadku nie uczula i nie podrażnia mojej skóry, co zdarzało się w przypadku kilku mleczek drogeryjnych, jest leciutkie i delikatne, nie odczuwam żadnego pieczenia w okolicach oczu, dokładnie zmywa makijaż, także ten wodoodporny i wszelkie zanieczyszczenia.
  
 
W jego skład, wchodzi opatentowana przez markę molekuła Regen7, aktywator epidermalnego kwasu hialuronowego, czyli składnik otrzymywany z alg czerwonych, polisacharyd, olejek bawełniany, betaina pochodzenia roślinnego, czy też kojący pantenol i alantoina.  Doskonale zmywa mój makijaż, oczyszcza i jednocześnie nawilża. Posiada mleczną konsystencję w białym kolorze i delikatną, higieniczną woń, jest bardzo wydajne. Mleczko dołączyło do grona moich mleczkowych ulubieńców, jeśli nadal nie możecie przekonać się do mleczek, wypróbujcie je, miłośniczek mleczek zaś mogę zapewnić, że będą zachwycone, jak ja!
  
 

piątek, 13 października 2017

Hydratime - Cleansing milk, czyli mleczko oczyszczające Synchroline – Świetne, apteczne mleczko do cery suchej!

Czy będąc w aptece, tak jak ja spoglądacie także na kosmetyki? Bardzo często można znaleźć tam sporą gamę ciekawych dermokosmetyków i interesujących produktów do pielęgnacji specyficznych typów skóry.


Jedną z firm, którą spotkacie właśnie w aptekach, zarówno stacjonarnych, jak i internetowych, jest włoska marka Synchroline. Ma ona naprawdę spory asortyment i warte według mnie uwagi linie poświęcone pielęgnacji skóry suchej, bardzo suchej, wrażliwej, z AZS, wymagającej szczególnej i specjalistycznej ochrony. Pierwszym kosmetykiem Synchroline, który poznała moja skóra jest Cleansing milk, z linii Hydratime, czyli mleczko oczyszczające na bazie wody, otrzymywanej w procesie destylacji z miodu.


Zawsze, gdy na blogu pojawia się mleczko do twarzy, muszę dodać, iż zdaję sobie sprawę, że większość z Was, makijaż woli zmywać płynami micelarnymi, ja zaś od zawsze podczas demakijażu używam zarówno micelka, jak i mleczka, czasem makijaż zmywam też olejami. Cleansing milk, pochodzi z serii Hydratime i dedykowane jest cerze suchej i bardzo suchej, sprawdzi się także przy skórze wrażliwej, cieniutkiej i delikatnej, skłonnej do zmarszczek, podrażnień i alergii, świetnie spełnia swą rolę przy mojej skórze mieszanej w kierunku suchej.


 Mleczko mieszka w bardzo poręcznej, białej buteleczce (otrzymujemy aż 250 ml kosmetyku), z nakrętką typu press, co uważam, jest naprawdę świetnym rozwiązaniem, przy aplikacji tego typu produktów codziennego i częstego użytku, bardzo wygodnie i higienicznie wydobywa się produkt na płatek, zamknięcie działa bez zarzutu. Buteleczka ozdobiona jest typowymi dla serii niebieskimi grafikami, dodatkowo zapakowaną ją w estetyczny kartonik, zawierający pomocną ulotkę.


Mleczko nie uczula i nie podrażnia mojej skóry, jest leciutkie i delikatne, nie odczuwam żadnego pieczenia w okolicach oczu, dokładnie zmywa makijaż (także ten wodoodporny) i wszelkie zanieczyszczenia. Kosmetyk nie zawiera parabenów, czy alergenów, doskonale zmywa mój makijaż, oczyszcza i nawilża. Posiada mleczną konsystencję w białym kolorze i nie ma właściwie zapachu, wyczuwam zaś bardzo delikatną, higieniczną woń, dodam też, iż jest bardzo wydajne.


Jest to jeden z lepszych kosmetyków aptecznych, jakie miałam, doskonałe dla miłośniczek mleczek, ale również dla tych, którzy do tego typu demakijażu i oczyszczania twarzy, przekonać się nie mogą, a Wy macie swoje ulubione kosmetyki do demakijażu? :)


środa, 15 czerwca 2016

Zgrany duet kosmetyków aptecznych Cera Plus – Krem na dzień 30+ oraz Mleczko do demakijażu :)

Kupujecie czasem kosmetyki w aptece? Przyznam się Wam, że w moim wypadku taka sytuacja zdarzyła się w zasadzie kilka razy, ale dzięki świetnemu, blogerskiemu spotkaniu My blog my passion, trafił do mnie duet polskiej, nowej dla mnie marki, dostępnej właśnie w aptekach, są to kosmetyki Cera Plus, Krem na dzień 30+ oraz Mleczko do demakijażu, oba produkty pochodzą z linii Antiaging. 
 
 
Moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, polubiła się z kremem, o nowej formule, który otrzymujemy w poręcznym, doskonale zabezpieczonym pojemniczku (50 ml), ozdobionym schludnymi grafikami, słoiczek dodatkowo zapakowano w kartonik, na którym widnieją informacje na temat kremu, właściwości i skład kosmetyku. Krem dedykowany jest do stosowania na dzień, zawiera m.in. olej arganowy i mocznik, które nawilżają, odżywiają i wygładzają skórę. Prócz tego, w kremie odnajdziemy hialuronian sodu, czyli sól sodową kwasu hialuronowego, naturalnie wysypującą w naszej skórze. Krem ładnie nawilża i szybko się wchłania, zatem świetny jest także pod makijaż, ma leciutką, delikatną konsystencję w białym kolorze, świetnie rozprowadza się po skórze i świeżo pachnie. 
 
 
 Do gustu przypadło mi także mleczko, wiem, że większość z Was, makijaż woli zmywać płynami micelarnymi, bądź płynami dwufazowymi, tudzież olejami, ja od zawsze lubiłam także mleczka, więc z przyjemnością wypróbowałam i to. Mleczko, zamieszkuje w smukłej butelce 200 ml, z nakrętką typu klik, co jest naprawdę świetnym rozwiązaniem, przy aplikacji tego typu produktów codziennego i częstego użytku. Mleczko nie uczula i nie podrażnia mnie, nie odczuwam żadnego pieczenia w okolicach oczu, co często zdarza się przy stosowaniu kilku drogeryjnych mleczek. Dokładnie zmywa makijaż, także ten wodoodporny i inne zanieczyszczenia. Mleczko także zawiera nawilżający hialuronian sodu, ale także olej z nasion słonecznika, ekstrakt z liści rozmarynu, czy kojący panthenol, jest tu także parafina, także nie jest to mleczko, dla tych, którzy się jej wystrzegają. Ma mleczną, lekką konsystencję w białym kolorze i delikatny zapach, bardzo podobny do kremu.
 
 
Oba kosmetyki, to ciekawe, polskie produkty w przystępnej cenie, krem doczekał się następcy w postaci mojego pierwszego azjatyckiego kremu, o którym właśnie piszę, także wypatrujcie :)
 

poniedziałek, 30 maja 2016

Szóstka na szóstkę – Kosmetyki Instituto Espanol, Evree, Ados, Floslek, CD :)

Dziś zapraszam Was na miks produktów, które ostatnio, szczególnie zwróciły moją uwagę :)
 
 
Instituto Espanol Pielsana – Delikatny szampon do włosów
Świetny szampon, mieszka w białej, super dużej, lecz nadal bardzo poręcznej (dzięki wypustkom) butli (750 ml), zamykanej na klik, jest to dobre rozwiązanie w przypadku tego typu produktów, szampon bowiem wydobywa się bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad ilością, jaką chcemy aplikować. Instituto Espanol jest Hiszpańską firmą z tradycjami, która dba o środowisko naturalne i nie testuje oczywiście swych produktów na zwierzętach. Szampon skusił mnie, bowiem nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, czy alergenów i jest naprawdę bardzo wydajny. Ma neutralne ph i jest dedykowany do każdego rodzaju włosów. Szampon świetnie zmiękcza, wygładza włosy i nawilża je. 


 
Instituto Espanol Pielsana nie podrażnia skóry mojej głowy, a włosy po umyciu są sprężyste i miękkie. Ma on bardzo treściwą, gęstą konsystencję, świeży zapach, doskonale pieni się i oczyszcza świetnie włosy, nawet po intensywnym olejowaniu. Szampon, podobnie, jak i poniższe kosmetyki trafił do mnie dzięki zamówieniu na oladi.pl, platformie, która zrzesza mnóstwo sklepów w jednym miejscu, co jest według mnie świetnym i praktycznym pomysłem. 
 
 
Evree - Mleczko do demakijażu twarzy do skóry suchej
Tak wiele naczytałam się na Waszych blogach o kosmetykach Evree, że postanowiłam ich nareszcie spróbować, na pierwszy ogień poszło mleczko do demakijażu, które zachwyciło mnie zapachem i działaniem. Ładnie nawilża, koi i co najważniejsze dobrze zmywa moje, czasem bardzo mocne makijaże. Nie ma tu parabenów, silikonów, czy parafiny, znajdziemy zaś ekstrakt z granatu, melisy, czy olej arganowy, używam mleczka z wielką przyjemnością, zwłaszcza w te gorące dni.
Ados - Lakier podkładowy
Polski lakier podkładowy, który nakładam zarówno pod lakier, jak i na lakier, chroni paznokieć, ale także przedłuża żywotność koloru. Biały, idealny pędzelek, łatwo aplikuje kosmetyk na płytkę.
Floslek - Natural Body - Soczyście owocowy żel pod prysznic acerola & cherry berry
Jak mogłam nie skusić się na żel o tak cudnej nazwie :) Polski kosmetyk free cruelty, bez parabenów, doskonale spełniający swą rolę, oczyszcza, odświeża, jest delikatny, ma w składzie ekstrakt z aceroli, nie podrażnia, nie wysusza. Doskonały, świeżutki żel na wiosnę.
CD – Żel pod prysznic Owoc granatu i Happy Deo Orange Bossom
Oba, niemieckie kosmetyki CD przypadły mi do gustu, nie zawierają olejów mineralnych, silikonów, parabenów, składników odzwierzęcych. Żel ma owocowy zapach i ładnie oczyszcza i zawiera ekstrakt z granatu, dezodorant zaś pozbawiony jest aluminium, nie barwi i ładnie odświeża, ma on śliczny zapach pomarańczy, który przywołuje mi już myśli o letnim wypoczynku :)

Może znacie któryś z tych kosmetyków, jakie produkty zwróciły ostatnio Waszą uwagę?