Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ust. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 kwietnia 2019

Piękne usta wiosną - Balsam pielęgnujący usta Catrice w kolorze pięknego nude i brzoskwini - Odżywiający balsam do ust Dewy-ful Lips Conditioning Lip Butter w odcieniu 020 Let's Dew This!

 Kocham produkty do ust, zajmują one zdecydowanie królewskie miejsce na półkach z moimi kosmetykami, uwielbiam zarówno pomadki pielęgnacyjne, jak i kolorowe szminki, kończąc na gamie mych licznych błyszczyków, niedawno do ich grona dołączył świetny, balsam pielęgnujący usta marki Catrice.


Odżywiający balsam do ust Dewy-ful Lips Conditioning Lip Butter, zakupicie w drogerii Olmed w świetnej cenie 14,48 zł, gdzie znajduje się ich cała gama kolorystyczna, mój odcień, to przepiękny 020 Let's Dew This, czyli piękny nude z lekką nutą różowawej brzoskwini, który pięknie prezentuje się na moich ustach. Jest to wspaniały kosmetyk, który pielęgnując, nawilżając i chroniąc usta, daje im piękny koloryt i imponujący błysk, usta są jakby wilgotne, zroszone. Zawiera on między innymi cenne masło shea, które silnie odżywia i zmiękcza usta, nie ma tu żadnych składników odzwierzęcych, zatem jest to kosmetyk wegański.


Balsam Dewy-ful Lips pięknie rozprowadza się po ustach, ma przyjemną, miękką konsystencję, nie klei się i przyjemnie, słodko pachnie. Ma estetyczne i poręczne opakowanie (8 ml), a praktyczny, płaski aplikator jest świetnie wyprofilowany i delikatny. Balsam pielęgnujący usta Catrice, ładnie wygładza oraz chroni usta, nadając im dodatkowo przepiękny, uniwersalny kolor, ja jestem nim zachwycona, to soczysty, idealny na każdą okazję odcień 020 Let's Dew This, który będzie pasował każdej z nas, upiększa usta, które po jego aplikacji błyszczą i wyglądają zdrowo, must have idealny do torebki, znacie go? Jak dbacie o usta wiosną? 

 

środa, 23 stycznia 2019

Zadbaj o usta zimą – Certyfikowany, naturalny, organiczny, odżywczy balsam do ust Wooden Spoon Royal Kiss z kakao i kokosa w dobrej cenie!

Zimą, zawsze mam pomadkę ochronną pod ręką, w kakaowo-kokosowej odsłonie, skradł mi serce odżywczy balsam do ust Wooden Spoon!


Okres zimowy, to mróz, wiatr, zmiany pogody, nasze usta narażone są teraz na specyficzne czynniki zewnętrzne, a więc ich cieniutka, wrażliwa skóra, potrzebuje dobrej pielęgnacji, by były pięknie wyglądały, były zdrowe i nawilżone. Marka Wooden Spoon, jest mi doskonale znana, żaden kosmetyk spod jej skrzydeł mnie nie zawiódł i tak tez stało się z naturalnym, organicznym balsamem do ust Royal Kiss. Wooden Spoon, to marka z dobrą misją i pięknymi składami, kosmetyki te, zawierają wyłącznie składniki pochodzące z natury, surowe i nieprzetworzone oleje organiczne roślinne, nie modyfikowane genetycznie, z ekologicznych upraw, nie odnajdziemy w nich sztucznych barwinków, substancji zapachowych, pochodnych ropy naftowej, czy konserwantów, są to produkty oczywiście free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Balsam posiada ceniony przeze mnie certyfikat Soil Association Organic i doskonale sprawdza się u mnie w zimowej aurze. 


Balsam Royal Kiss, otrzymujemy w sztyfcie z białego tworzywa, ozdobiony jest kakaowymi grafikami, na kartonowym opakowaniu odnajdziemy informacje o kosmetyku, certyfikacie i wspaniały skład balsamu. Sztyft bazuje na ekologicznym oleju kokosowym, maśle shea, wosku pszczelim i maśle kakaowym, dzięki temu doskonale nawilża usta, chroni, pielęgnuje je i koi, balsam zawiera także witaminę E, skład jest idealny. Pozostawia on mięciutką warstwę ochronną, która jednocześnie długotrwale nawilża skórę ust, nadając im naturalny połysk. Balsam ma miłą, miękką formułę, która umila aplikację. Noszę go w torebce, w kieszonce, do której mam szybki dostęp, u mnie ten balsam tej zimy, jest niezastąpiony. Jak zawsze w przypadku pomadek ochronnych z dobrym składem, polecam go tez do pielęgnacji rzęs i brwi. Myślę, że Royal Kiss, pokocha każdy, jest to tez świetny kosmetyk dla facetów. Wspaniale chroni, natłuszcza, nawilża, wygładza i odżywia usta, polecam go szczególnie teraz zimą!

 

czwartek, 19 kwietnia 2018

Piękne usta wiosną! Wooden Spoon – Naturalny, certyfikowany, organiczny balsam do ust Rose Kiss

Wiosna, to piękne słońce, ale też zmiany pogody, nasze usta narażone są teraz na przeróżne czynniki zewnętrzne, ich cieniutka i co za tym idzie wrażliwa skóra, potrzebuje zatem dobrej pielęgnacji, by były zawsze zdrowe, nawilżone, zadbane i pięknie wyglądały.


Mam kilka ulubieńców, pośród naturalnych pomadek do ust, naturalny, certyfikowany, organiczny balsam do ust Rose Kiss, marki Wooden Spoon, zdecydowanie dołączył do moich ulubieńców w tym temacie! Wooden Spoon, debiutuje dziś na moim blogu, jest to marka z dobrą misją i pięknymi składami, a kosmetyki spod jej skrzydeł, to kosmetyczne skarbeńka, zawierają one wyłącznie składniki pochodzące z natury, surowe i nieprzetworzone oleje organiczne roślinne, niemodyfikowane genetycznie, z ekologicznych upraw, nie odnajdziemy w nich sztucznych barwinków, substancji zapachowych, pochodnych ropy naftowej, czy konserwantów, są to produkty oczywiście free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Balsam do ust Rose Kiss, posiada ceniony przeze mnie certyfikat Soil Association Organic. Słowem, naprawdę warto je poznać, a jak sprawdza się balsam w codziennym stosowaniu?


Balsam do ust, otrzymujemy w tradycyjnym sztyfcie z białego tworzywa, ozdobiony jest różanymi grafikami, na opakowaniu odnajdziemy informacje o kosmetyku, firmie, certyfikacie i wspaniały skład balsamu. Sztyft bazuje na ekologicznym oleju kokosowym, maśle shea i maśle kakaowym, dzięki temu doskonale nawilża usta, pielęgnuje je i koi, balsam zawiera także wosk pszczeli, który dodatkowo wygładza i chroni usta przed działaniem wolnych rodników, słońcem, mrozem, czy wiatrem, dodatkowo mamy tu witaminę E i oczywiście olejek różany, bowiem jest to balsam Rose Kiss. Skład jest wzorowy i prawdziwie naturalny. Pozostawia on warstwę ochronną, która błyskawicznie i długotrwale nawilża skórę ust, nadając im naturalny połysk. Balsam ma miłą dla ust, miękką formułę, z nim w torebce nie ma mowy o wysuszonych wargach. Jeśli czytacie mojego bloga częściej, wiecie, iż balsamy do ust z dobrym składem, ja zawsze stosuję też do odżywiania rzęs na noc, nakładam go wraz z olejem rycynowym. 


Różany pocałunek Wooden Spoon, zadowoli każde usta, pięknie nawilża, wygładza, chroni i odżywia, ideał do wiosennej kosmetyczki i świetny, podręczny towarzysz do torebki dla każdej miłośniczki naturalnych cudów kosmetycznych! :)

 

poniedziałek, 24 lipca 2017

Bananowy balsam do ust, chusteczki Alterra, mydło Yope i suchy szampon Batiste do włosów brązowych - Mini recenzje kosmetyków cruelty free :)


Poniedziałkowo zapraszam Was na cztery mini recenzje, kosmetyków, które według mnie warte są Waszej uwagi :)

Balsam do ust – Body Club Lip balm banana touch
Bananowy balsam skusił mnie swym dobrym składem w Biedrze, widziałam tez inne wersje, ale w pospiechu wybrałam waśnie bananowe jajko. Wygodny i bardzo praktyczny, idealny do torebki. Zapłaciłam za niego bodaj około 5 zł. Zawiera wosk pszczeli, masło shea, olej jojoba, oliwę z oliwek, czy ekstrakt z banana. Przyjemne maleństwo do ust za małe pieniądze.   


Nawilżone chusteczki oczyszczające Alterra z aloesem – Bio-aloe vera do skóry suchej i wrażliwej
Nawilżone chusteczki Alterry, naprawdę świetne się sprawdzają przy tysiącu różnych sytuacji, zarówno w codziennych czynnościach i zabrudzeniach, jak i po demakijażu, ładnie oczyszczając skórę, nie zawierają alkoholu, także nie wysuszają, mojej skłonnej do przesuszeń cery. Mają ładny skład, w którym znajdziemy ekstrakt z aloesu, składniki pochodzą z certyfikowanych upraw ekologicznych, na opakowaniu widnieje także certyfikat Vegan, dodatkowo opakowanie jest pro-ekologiczne, dodatkowym plusem chusteczek, jest tez ich cena, kupiłam je za około 3 zł, także kosmetyk zdecydowanie wart polecenia.


Yope – Naturalne mydło w płynie – Wanilia i cynamon
Mydło to, było moim pierwszym spotkaniem z marką Yope, znalazłam je wówczas w Naturboxie. Polubiłam za ładny skład i cudny, waniliowy, otulający zapach, który uwielbiam nawet latem. Nie zawiera ono sls, parabenów, czy silikonów, mamy zaś ekstrakt z wanilii i cynamonu, co ważne mydło posiada ceniony przeze mnie certyfikat Viva, jest to wegański kosmetyk. Mydło ładnie oczyszcza, nie wysusza, plusem jest też pompka i mega pojemność 500 ml.  


Suchy szampon do włosów Batiste dla brunetek – 
Dry shampoon plus – Divine dark
Gdy pojawiła się ta wersja suchego szamponu Batiste, wiedziałam, że muszę ją mieć. Uwielbiam suche szampony tej marki, jedynym minusikiem, przy zbyt obszernej aplikacji, były zawsze wybielone włosy, teraz ten problem zniknął, szampon dla brunetek jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. Odświeża i unosi włosy bez wybielania, świetnie sprawdza się w porannym biegu, jest to kosmetyk wegański, nie testowany na zwierzętach, będę mu wierna. Znacie któryś z tych kosmetyków? :)



środa, 5 sierpnia 2015

Mariza – Peeling cukrowy do ciała – Granat + Idaliq – balsam do ust :)

Peeling, to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie pielęgnacji ciała, a jako, że ciekawią mnie polskie marki, które w swej ofercie posiadają produkty nie testowane na zwierzętach, z przyjemnością wypróbowałam niedawno Peeling cukrowy do ciała – Granat, polskiej firmy Mariza. Peeling cukrowy do ciała Granat z oliwą z oliwek, pochodzi z linii Spa, otrzymujemy go w 200 ml, poręcznym, zakręcanym, przezroczystym słoiczku z tworzywa, wiemy zatem ile dokładnie kosmetyku nam pozostało, a sama aplikacja jest bardzo praktyczna. Na opakowaniu, które zdobią różowe, schludne grafiki z granatem, odnajdziemy także informacje o produkcie, jego właściwościach, stosowaniu, firmie oraz skład peelingu. W składzie znajduje się oliwa z oliwek, która zawiera witaminę E, nawilża ona i natłuszcza skórę, odżywiając ją, kosmetyk wzbogacono także o olej kokosowy.
 
 
Za złuszczanie odpowiadają kryształki cukru, które świetnie masują skórę, oczyszczają ją, dzięki temu peeling ten, to miły zdzieraczek. Kosmetyk ma typową dla peelingów cukrowych, gęstą, ciemno-różową konsystencję, treściwą z drobinkami cukru, lekko galaretkowatą, dobrze nabiera się i aplikuje na skórę.
 
  
Masuję nim całe ciało, słodki zapach granatu uprzyjemnia chwile z tym peelingiem, po czym zmywam, nie pozostawia on tłustej warstwy, a bardzo leciutką warstwę ochronną. Moja skóra po jego zastosowaniu jest gładka, miękka, sprężysta i ładnie wygładzona. Można go zakupić na Zapach Natury. Pani Monika, od której właśnie przybył do mnie ów peeling, dodała do niego, równie przyjemny balsam do ust marki Idaliq.
 

Balsam ma piękny, lekko koralowy odcień, idealny na co dzień i przyjemny skład, bowiem zawiera olej z nasion słonecznika, olej rycynowy, olej avocado, masło shea i olej arganowy. Jestem nim zachwycona, kolor jest bardzo delikatny, a balsam świetnie nawilża usta. To idealny, lekki kosmetyk na królujące nam obecnie lato, zawiera malutkie drobinki, które upiększają efekt, jaki daje. Jest dostępny również na Zapach Natury, gdzie znaleźć można inne, polskie kosmetyki. Cieszy mnie, że nasze krajowe kosmetyki coraz bardziej dorównują swoim zagranicznym konkurentom, macie swoich polskich ulubieńców? :)


środa, 22 kwietnia 2015

Badger Balm – Balsam do ust (Certyfikowany, bezzapachowy i organiczny) :)

Ostatnie tygodnie, to nieustanne zmiany pogody, takie uroki naszej pięknej wiosny, także i nasze usta narażone są na przeróżne czynniki zewnętrzne, ich cieniutka i co za tym idzie wrażliwa skóra, potrzebuje zatem nieustannej, dobrej pielęgnacji, by były zawsze zdrowe, nawilżone, zadbane i pięknie wyglądały :)
 
 
Moimi ukochanymi pomadkami ochronnymi są ziołowe pomadki Sylveco rokitnikowa, brzozowa oraz peelingująca, lecz chwilowo zdradziłam je tym razem z balsamem do ust, amerykańskiej firmy Badger Company, która specjalizuje się w produkcji całkowicie naturalnych kosmetyków, działając nieustannie od 1995 roku. Kosmetyki Badger, zawierają wyłącznie składniki pochodzące z natury, roślinne, nie modyfikowane genetycznie, z ekologicznych upraw, nie odnajdziemy w nich sztucznych barwinków, substancji zapachowych, pochodnych ropy naftowej, czy konserwantów, są to produkty oczywiście free cruelty, nie testowane na zwierzętach. Kosmetyki te posiadają liczne certyfikaty, między innymi elitarny certyfikat USDA oraz restrykcyjny Leaping Bunny, oprócz tego są FairTrade, co oznacza, iż przy produkcja tych kosmetyków odbywa się z poszanowaniem dla zwierząt i ludzi. 
 

 Balsam do ust, który do wygranego przeze mnie pudełka, dodała Angel, otrzymujemy w tradycyjnym sztyfcie z białego tworzywa, z nakładką i zielonymi grafikami z przepięknym borsukiem, który jest zwierzaczkiem rozpoznawczym marki i widnieje na każdym kosmetyku w innej sytuacji, u mnie borsuk bawi się czarodziejską różdżką :) 
 
 
Borsuczek jest tak uroczy, że nie można oderwać od niego wzroku, na opakowaniu odnajdziemy także informacje o kosmetyku, firmie, certyfikatach i wspaniały skład balsamu. Sztyft bazuje na oliwie z oliwek i wosku pszczelim, dzięki temu doskonale nawilża usta, pielęgnuje je i koi, balsam zawiera także wyciąg z rozmarynu, który dodatkowo wygładza i chroni usta przed działaniem wolnych rodników, słońcem, mrozem, czy wiatrem.  
 
 
Pozostawia on warstwę ochronną, która błyskawicznie i długotrwale nawilża skórę ust, nadając im naturalny połysk. Balsam ma miłą dla ust, miękką formę bez zapachu. Nie ma mowy o wysuszonych wargach z tym sympatycznym borsukiem, który, jak każda pomadka o dobrym składzie, służy mi też, jako odżywka do rzęs.
 
 
Znacie kosmetyki Badger? W swej ofercie mają też przeróżne, inne kosmetyki do pielęgnacji, które nie ukrywam bardzo mnie ciekawią :)
Macie swoje ulubione pomadki ochronne? :)

 

sobota, 6 września 2014

Blistex, Ladycode by Bell, Ziaja, Celia - Mini recenzje :)

Przybywam dziś do Was z kolejnym miksem, mini recenzji :)


Blistex - Balsam do ust
Na początek mój hit ostatnich tygodni :) Na całe szczęście mam już w zanadrzu kolejne opakowanie, bo zaiste uzależniłam się od tego produktu! :) Ten amerykański, kultowy kosmetyk, genialnie i natychmiastowo nawilża usta, zapomniałam już co znaczą suche, czy popękane wargi. Wraz z pomadkami Sylveco, trafił on od razu na moje podium produktów nawilżających do ust! Leciutka konsystencja, świeży zapach (przypomina nieco pastę do zębów), praktyczna aplikacja i SPF 10, to ogromne atuty tegoż balsamu, jeśli nie znacie, koniecznie wypróbujcie!


Ladycode – Lakier do paznokci
Kosmetyki Ladycode dostałam zimą w prezencie familijnym na święta, lecz teraz dopiero zabrałam się za opisanie ich :) Lakiery produkowane przez Bell pod marką Ladycode są jak najbardziej przyzwoitym kosmetykiem! Dwa kolory, które dostałam, to świetny, głęboki odcień niebieskiego z numerkiem 12 (na zdjęciach) oraz miedziany brąz z numerem 23. Oba są bardzo trwałe, efekt zadowalający uzyskuje po dwóch warstwach. Niebieski stał się swego czasu moim ulubionym lakierem, także z kosmetyków Bell pod szyldem Ladycode, które miałam okazję wypróbować, lakiery zdecydowanie są najbardziej godnym uwagi  produktem :)



Ladycode – Zestaw tusz do rzęs + eyeliner w płynie
Maskara ma głęboki, czarny kolor i spiralną szczoteczkę, która ma za zadanie podkręcać i wydłużać rzęsy, moje pierwsze wrażenie było ambiwalentne, bo mimo ciekawej szczoteczki, posklejała mi lekko rzęsy, ale mam ją obecnie w łazience przy lustrze, także może się do niej jeszcze przekonam, gdy troszkę osiądzie i nabierze powietrza ;) lecz po tuszu z Bourjois chyba żadna maskara mnie dostatecznie nie zadowoli. Sąsiad tuszu - srebrny eyeliner z drobinkami, urozmaica makijaże, gdy pragnę dodać im troszkę blasku. Cieniutki pędzelek pozwala zmalować ładną, świetlistą kreseczkę :)



Ladycode – Konturówka do oczu 01 Black Jack
Odcień czerni na plus, lubię wysuwane konturówki, także aplikacja też w porządku, można nią wykonać cieniutką kreskę, jednakże bardzo mocno się rozmazuje, także bez bazy i poprawek się nie obejdzie :)


Ziaja – Uniwersalny płyn do demakijażu oczu
Jest to chyba pierwszy kosmetyk Ziaji, który nie przypadł mi do gustu w 100%, płyn (120ml) nie powoduje podrażnień, nie wysusza, jednak z demakijażem nie radzi sobie, tak jakbym tego oczekiwała. Co prawda jestem w tej mniejszości, która lubi mleczka do demakijażu, ale z ciekawości chciałam wypróbować ten płyn, jednak pozostanę zatem przy mleczku, a płyn wykorzystam oczywiście do demakijażu twarzy :)



Celia – Mleczko do oczyszczania twarzy i demakijażu oczu
Bardzo lubię to mleczko, nie uczula mnie, nie podrażnia, jest bardzo wydajne i kosztuje niespełna 6 zł (200ml)! Jest trudno dostępne, ja zaopatruję się w nie w Naturze i nigdzie indziej go nie widziałam, a szkoda, bo to dobry, tani i polski kosmetyk :)


Znacie te kosmetyki? Jakie inne produkty tych marek polecacie? :)