Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orientana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orientana. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 lipca 2019

Kosmetyczni ulubieńcy lata – Trzy hity ostatnich tygodni – Orientana peeling papaja i żeń-szeń, żel aloesowy Holika Holika oraz słynny podkład Healthy Mix Bourjois i porównanie najjaśniejszych odcieni!

Lato trwa w najlepsze! Gorące i słoneczne miesiące, to szczególny czas dla skóry twarzy i całego ciała, w tym okresie zmieniam nieco kosmetyczne zapasy, zmiany dotyczą też u mnie w kosmetyków do makijażu. Jak wiecie od lat, wybieram do swej pielęgnacji kosmetyki z jak najlepszymi składami, w makijażu, wybieram lekkie produkty, które sprawdzą się nawet podczas ekstremalnych upałów. Postanowiłam pokazać Wam, moje trzy ulubione kosmetyki tego lata, w trio znalazł się kosmetyk do pielęgnacji twarzy w postaci peelingu Orientany, jak i do pielęgnacji ciała, czyli żel żel aloesowy Holika Holika, w temacie makijażu, wybrałam lekki i słynny podkład Healthy Mix Bourjois. Wszystkie te kosmetyki możecie zakupić w sklepie Gobli, gdzie znajdziecie je w zdecydowanie najlepszych cenach. Naprawdę nigdzie, stacjonarnie, nie widziałam tychże kosmetyków w tak niskich cenach, nawet w sieciowych drogeriach, zatem warto tam skierować się na letnie zakupy, z kręgu pielęgnacji włosów, ciała, jak i makijażu właśnie.  


Kosmetyki polskiej Orientany, należą do moich ulubionych od wielu lat, są to zawsze kosmetyki bazujące na naturalnych składnikach, nie znajdziemy tu barwników, silikonów, parabenów, czy parafiny, to oczywiście kosmetyki cruelty free z cennym certyfikatem fundacji Viva. Naturalny peeling kremowy do twarzy papaja i żeń-szeń, był moim kosmetycznym marzeniem, na Gobli jest nowością i kosztuje 24,47 zł. Jest to boski, naturalny kosmetyk, znajduje się w poręcznym, zakręcanym opakowaniu (50 g), które dodatkowo zapakowano w kartonik, na nim prócz owocowych grafik, odnajdziemy oczywiście informacje o produkcie, właściwościach oraz piękny skład. Peeling jest kosmetykiem, który polecałabym dla wszystkich typów skóry, ja mam cerę mieszaną w kierunku suchej i sprawdza się iście cudownie. Pięknie złuszcza, oczyszcza, nawilża i wyrównuje koloryt skóry, przywraca równowagę i ładnie ją wygładza. W jego składzie znajdziemy olej z nasion słonecznika, drobinki pestek moreli, glicerynę roślinną, olej z kiełków pszenicy, masło shea, żeń-szeń, olej ze słodkich migdałów, ekstrakty z papai, olejek grejpfrutowy, sezamowy, ekstrakty z szafranu, olej awokado, olejek sandałowy, czy olej marchewkowy. Skład peelingu, jest idealny, to czyste dobro dla naszej skóry. Gdy wykonuję peeling, aplikuję kosmetyk na twarz i masuję koliście całą twarz, szyję i dekolt, po czym spłukuję wodą. Ma on gęstą, deserową jakby konsystencję z drobinkami pestek moreli, stosowanie go, to najczystsza przyjemność, polecam Wam na lato, boski kosmetyk o bogatym składzie, mój hit!


Mój kosmetyczny hit lata numer dwa, to świetny żel marki Holika Holika. Jest to aloes w 92%, kosmetyk pod prysznic na bazie aloesu, który po prostu trzeba poznać. Na Gobli kosztuje 29,80 zł i jest wart każdego grosika. Na pewno znacie słynny, wielofunkcyjny żel aloesowy Holika Holika, postanowiłam poznać jego braciszka do kąpieli i nie zawiodłam się, a nawet rozkochałam. Idealny żel do pielęgnacji latem, doskonały pod prysznic, jak i do kąpieli w wannie, jest bardzo delikatny, pięknie oczyszcza i odświeża, zawiera w 92% sok z liści aloesu, ale także wyciąg z kwiatu lotosu, ekstrakt z liści wąkroty azjatyckiej, ogórka, kukurydzy, kapusty, czy arbuza. Ponownie jest to boski kosmetyk z pięknym składem. Mieszka on w przepięknej buteleczce (250 ml), imitującej liść aloesu. Doskonale używa się go, kontrolując pozostałą ilość. Żel zawiera delikatne składniki, które nie wysuszają, nie podrażniają nawet bardzo wrażliwej skóry, pięknie oczyszcza, tworząc lekką piankę, słowem, żelowy ideał, który i Wam polecam!


Słynny podkład na Gobli kosztuje jedyne 26,97 zł! Nigdzie nie dostaniecie go w niższej cenie, z moich obserwacji wynika, iż w stacjonarnych drogeriach, jego cena potrafi dochodzić nawet do 60 zł. Healthy Mix, to świetny i lekki podkład na lato, jest kultowym już kosmetykiem, bardzo wydajnym, co ważne jest w przypadku produktów, których używamy codziennie. U mnie latem, jest nieodłącznym kosmetykiem w porannym makijażu. Podkłady Healthy Mix, to doskonały wybór odcieni, ja jako typowy, słowiański bladzioszek, mam dwa najjaśniejsze, czyli 50 i 51, na zdjęciach można zauważyć lekką różnicę pomiędzy nimi. Podkład mieści się w szklanej, przezroczystej buteleczce 30 ml z wygodną pompeczką, która nie zapycha się i nie przysparza żadnych problemów w aplikacji, pompkę chroni dodatkowo nakładka. Podkład nie należy do kryjących kosmetyków, pełni on raczej funkcję wyrównującą koloryt, choć u mnie kryje ładnie drobne niedoskonałości, rozświetlając skórę, dodatkowo dobrze nawilża, zawiera witaminy C, E i B. Aplikując go, wyciskam małą ilość (konsystencja jest kremowa, gładka i ultra lekka) na nadgarstek i maczam w nim pędzel do podkładu, u mnie to pędzel typu flat top. Pieczętuję następnie delikatnie twarz, wprowadzając podkład i wklepując w skórę twarzy. Podkład ma świeży i przyjemny, owocowy zapach, daje efekt zdrowej, świetlistej cery, bez efektu maski. Dobrze wtapia się w skórę i współpracuje z innymi kosmetykami, ja konturuje twarz, finalizuję makijaż pudrem sypkim i czasem przy większych okazjach fixerem. Utrzymuje się na twarzy bardzo dobrze, nie ciemnieje i naprawdę doskonale spełnia swą funkcję. Jestem ciekawa, czy znacie któryś z moich ulubionych, letnich hitów? A może macie swoje, inne typy?

 

poniedziałek, 26 marca 2018

Nowości, które u mnie zawitały – Nowe kosmetyki, zapowiedzi recenzji – Orientana, Dermena, Kolastyna, Kneipp

Wraz z początkiem wiosny, zawitały u mnie nowości kosmetyczne ostatnich dni. Zobaczcie co będę poznawać niebawem i co pojawi się wkrótce na blogu!


Naturalna, polska marka Orientana zaskoczyła mnie kolejną nowością, jest nią Regenerująco-odmładzający, kompleksowy bio krem pod oczy piwonią chińską, nie ukrywam , że byłam go tak bardzo ciekawa, że od razu poszedł w ruch i już używam go podczas wieczornego rytuały pielęgnacyjnego, także wypatrujcie go na blogu. Kosmetyki apteczne Dermena, nie zawodzą mnie od długiego już czasu, a seria Hydraline, sprawdza się u mnie znakomicie, przyszedł czas, by poznać ją w postaci odżywczego kremu natłuszczającego na noc, wygładzającego kremu pod oczy i kremowej emulsji do mycia twarzy, zapowiadają się znakomicie. Kolastyna, to moje must have każdego lata, lecz już wiosną spróbuję musnąć skórę kosmetykami Luxury Bronze, przecież już niebawem będziemy częściej odsłaniać więcej ciała, ciekawa jestem zarówno balsamu, mgiełki, jaki i chusteczek samoopalajacych. Zajączek od naturalnej, niemieckiej marki Kneipp, przykicał z boskim duetem esencji, zarówno Lawendowe sny, jak i eukaliptusowa Na zimną porę roku, szybko zawładną moją łazienka, ubóstwiam bowiem te kosmetyki, które zawsze umilają mi wspaniałe kąpiele. Który z kosmetyków wpadł Wam w oko? :)

czwartek, 8 grudnia 2016

Miejsca, sklepy i kosmetyki, które szczególnie polecam na zakupy i prezenty świąteczne – Zakupowy szał świąteczny :)

Powoli zaczynam czuć święta, wyjęłam już lampki, a w mieszkaniu wieczorami zapalam świece o zapachu czekolady, jabłka i cynamonu, a Wy? Jako, że czas już najwyższy, by pomyśleć o prezentach, dziś chcę polecić Wam miejsca w sieci, sklepy internetowe i kosmetyki idealne na zakupowe, naturalne, świąteczne szaleństwo :)


Z całego serca polecam sklep Sylveco, znajdziecie tu nie tylko naturalne kosmetyki Sylveco właśnie, ale także marek, spod skrzydeł tej fantastycznej firmy – Biolaven i Vianek, nie ma chyba osoby, która nie będzie zadowolona z takich podarunków, bowiem produkty Sylveco, to majstersztyk zarówno pod względem wizualnym, jak i składowym, którym jestem wierna od lat, bardzo polecam: www.sylveco.pl/sklep

Każda kobieta, którą obdarujecie kosmetykami do makijażu Lily Lolo, będzie w niebo wzięta, naturalne, mineralne cuda i akcesoria, które zachwycają na pierwszy rzut oka, luksusowe kosmetyki do makijażu, powstałe w zgodzie z naturą i zwierzętami. Oprócz tego wspaniałe kosmetyki pielęgnacyjne Lulu & Boo oraz Nourish, Mikołaje lećcie na Costasy www.costasy.pl

Polskie kosmetyki z mojej rodzinnej Bydgoszczy, profesjonalna pielęgnacja, pełna pięknych, naturalnych składników, to Apis, który od lat mnie zaskakuje i urzeka, w nowym sklepie firmowym, dostępne są świetnie skomponowane zestawy, które cenowo wypadają bajecznie www.apis-sklep.pl
 
Oleje naturalne, to moja nieukrywana miłość w kosmetycznym świecie naturalnej pielęgnacji, oleje Etja, polecam na prezenty dosłownie dla każdego, słynny olej kokosowy, kultowy olej arganowy, aromatyczny olej z nasion kawy, czy pachnący olejek eteryczny z pomarańczy, to prezentowy ideał, nie tylko dla naturalnych maniaków www.etja.pl


  Co Wy polecacie na tegoroczne, świąteczne podarunki? :)

środa, 8 czerwca 2016

Nowości kosmetyczne, zapowiedzi i ziołowe linki-przypominki :)

Jako, że pojawiło się u mnie sporo cudownych nowości kosmetycznych, które niebawem na pewno pojawią się na blogu, postanowiłam zebrać je i premierowo Wam pokazać :)


Boskie nowości z Costasy! Naturalny, mineralny makijaż z Lily Lolo i wspaniałe nowiutkie, prasowane paletki, przeurocza różowiutka Naked Pink i brzoskwiniowo-koralowa Coralista, moje ukochane szminki, tym razem odcienie French Flirt, Intense Crush, Love Affair, ale postaram się też Wam pokazać całą gamę tych wspaniałych szminek, no i świeżutkie, gorące jeszcze, naturalne konturówki do ust, genialne trio Soft Nude, True Pink i Ruby Red, słowem będzie się działo w makijażu na lato :)


Przybyły także do mnie letnie nowości Bielendy, w postaci duetu z serii Bikini, wybrałam Ochronne mleczko w ślicznej butelce z filtrem 50 SPF oraz Nawilżający olejek karotenowi, oba chronią zarówno przed promieniami UVA i UVB, na pewno o nich poczytacie przed wypadami na plażę.
Tonik do twarzy imbir i trawa cytrynowa, naturalnej, polskiej Orientany, to ideał na lato, oj będzie miłość, nie zawiera on alkoholu i ma cudny, świeży zapaszek.


Kosmetyki naturalne Pat&Rub, gościły już na moim blogu, tym razem zakróluje Krem na dzień 30+, w luksusowej buteleczce, z pięknym składem i Relaksujący żel myjący z trawa cytrynową i kokosem mmm nie mogę się doczekać kąpieli z nim.
Nowością jest także u mnie kolejny, genialny kosmetyk Vita Liberata, bronzer mineralny jest już niemal kultowy, ja zaczynam przygodę z nim i boskim pędzelkiem, o których więcej już niedługo, bowiem szybko poszedł w ruch.


Zrobiłam także spory zapas masła kakaowego, pachnie boooosko, 100% natura, uwielbiam je i muszę mieć zawsze pod ręką.


Czerwiec, to chyba najpiękniejszy czas na łąkach, polach i w lasach, ziółka kuszą rozlicznymi roślinami, które możemy wykorzystać dla zdrowia i oczywiście urody. Z zeszłym roku na blogu zadebiutował Zielnik (tu poczytajcie), mój tonik Chaber Bławatek, Mak Polny, Rumianek Pospolity, to jeden z najpopularniejszych postów na moim blogu, przepis TU, kwitnie też już Czarny Bez, TU pisałam, jak zrobić miodek z tych ślicznych kwiatów.


Jakie nowości zawitały u Was? :)
 

środa, 16 marca 2016

Bio henna do włosów długich - Naturalne farbowanie roślinną henną - Naturalna farba do włosów

Po wspaniałym doświadczeniu i efektach, jakie dało mi moje pierwsze farbowanie henną roślinną Orientana, w odcieniu Gorzka czekolada, nadeszła pora na kolejny zabieg naturalną farbą, którą zafundowałam sobie w trzy miesiące po tymże pierwszym farbowaniu. Wyskakujące coraz częściej siwe włoski, znów skierowałam na długi urlop, a kolor moich włosów zyskał tym razem jeszcze ciemniejszy, piękny, zdrowy odcień – Hebanową czerń. Zobaczcie, jak odcienie Gorzka czekolada (w grudniu) i Hebanowa czerń (wczoraj), prezentują się na moich włosach :)


Nie ukrywam, iż naturalne farbowanie wciąga, efekty zadziwiają, a włosy stają się zdrowsze i odżywione. Farba naturalna, to kosmetyk, który w 100% naturalny sposób, dzięki wyłącznie roślinnym składnikom, aplikuje kolor na nasze włosy, nie znajdziemy tu chemicznych, sztucznych dodatków, to bezpieczna dla nas i dla włosów koloryzacja. Bio henna naszej, polskiej Orientany, to naturalna, roślinna, ziołowa farba do włosów, mam włosy sięgające pośladków, zatem moja wersja jest zawsze dedykowana do włosów długich (zawiera 100 g henny), lecz dostępne są także wersje do włosów krótszych (wówczas jest jej 50 g), ale również saszetki 10 g. Hennę otrzymujemy w ślicznej, zaokrąglonej, zamykanej puszce z pięknymi orientalnymi grafikami w czarnym odcieniu, owe puszki zawsze zyskują u mnie nowe, drugie życie, będąc na przykład miejscem na gumki do włosów, czy też skrywając długopisy na biurku. Na puszce odnajdziemy informacje o produkcie, firmie, sposobie użycia oraz świetny skład i znaczek króliczka (farba nie jest testowana na zwierzętach), jest to czysty, 100% naturalny produkt bez dodatków, utrwalaczy, konserwantów, sztucznych barwników i zapachów, wegański, bez dodatków pochodzenia zwierzęcego, to mieszanka ziołowa, sproszkowane liście roślin, zebranych w Indiach, które w naturalny sposób trwale koloryzują nasze włosy, przy czym nie niszczą ich, jak chemiczne farby, odżywiają zaś, wzmacniają, dodają objętości, blasku, stymulują do wzrostu, dbając jednocześnie o skórę głowy.
 
 
 Bio henna idealnie koloryzuje każdy typ włosów, musimy wybrać zaś odpowiedni dla nas odcień i pojemność, w zależności od długości naszych włosów. Mój odcień to tym razem Hebanowa czerń, to czarny kolor w ciepłej tonacji, głęboki, intensywny i piękny. Na włosach widniały już u mnie właściwie pozostałości po odcieniu Gorzka czekolada, także dominował naturalny kolor moich włosów, ciemny brąz, byłam zatem ciekawa efektów po Hebanowej czerni i bardzo podekscytowana finałem. Nie bałam się podrażnienia, czy relacji uczuleniowych, bowiem przed pierwszym farbowaniem, sprawdzałam hennę na nadgarstku i polecam taki test właśnie wykonać każdemu przed pierwszą, naturalną koloryzacją, dodam również, że oczywiście henna badana jest dermatologicznie, nie należy jej jednak stosować do barwienia skóry, rzęs, czy brwi. Skład naturalnej henny Orientany, jest wzorowy, idealny i naturalny.
 
 
 Bazuje ona na sproszkowanych, barwiących częściach roślinnych indygowca barwierskiego i sproszkowanych, również barwiących liści lawsonii bezbronnej, która potocznie zwana jest właśnie henną, zawiera miedź, cynk i żelazo, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczno, w skład farby wchodzą również: sproszkowany Liściokwiat garbnikowy, agrest indyjski, czyli słynna amla, puder z puder z orzechów Shikakai, owoców rośliny zwanej „owocem dla włosów”, który odżywia, zmiękcza i wygładza włosy, działa przeciwłupieżowo. Henna wzbogacona jest także o Bacopa Monnieri (Brahmi) oraz Eclipta Alba, czyli suchy ekstrakt z liści Eclipty. Skład henny jest imponujący, czysta natura. Farba wygląda, jak zielona glinka i ma charakterystyczny, ziołowo-liściasty zapach. 
 
  
Farbowanie rozpoczęłam od odpakowania całego zestawu, który znajdował się w puszce: henna w podwójnej paczuszce, czepek oraz rękawiczki. Umyłam tradycyjnie włosy szamponem, owinęłam w ręcznik i przystąpiłam do przygotowania henny. Najpierw należy rozciąć pakowanie, proszek wysypać do miseczki i dolać wody o temperaturze mniej więcej 50 stopni C i mieszać aż do uzyskania jednolitej, gęstej papeczki, pasty. Nakładamy rękawiczki, by nie pobrudzić rąk, zabezpieczamy ubranie i działamy nakładając równomiernie hennę na lekko wilgotne włosy, od nasady aż po końcówki, pamiętajmy, bo dotrzeć z henną wszędzie i pokryć całe włosy. Po aplikacji nakładamy czepek i pozostawiamy ją na 2 godziny. Po upływie tego czasu płuczemy włosy ciepłą wodą, nie używamy szamponów, odżywek, masek przed następne dwa dni, by kolor osiadł, zyskał swą prawdziwą moc. Na zdjęciu widzicie, jak kolor Hebanowa czerń prezentuje się obecnie na moich włosach, uzyskany odcień czerni, intensywność i pokrycie siwych włosów, zależy od koloru wyjściowego, moje zyskały ton ciemniejszy kolor i świetne odżywienie. Farby naturalne dostępne są oczywiście w sklepie firmowym Orientana. Ja jestem zachwycona efektami, jakie daje naturalne farbowanie, włosy prócz pięknego, ciepłego koloru są zdrowe, pełne blasku, za nic nie zamieniłabym ich na tradycyjne, chemiczne farby. 
 
 

Farbujecie włosy roślinną henną? Używacie naturalnych farb?

 

środa, 23 grudnia 2015

Naturalne farbowanie henną – Roślinna, naturalna farba do włosów – Gorzka czekolada (Bio henna do włosów długich) – Moje pierwsze farbowanie :)

Nadeszła wiekopomna chwila :) Pierwsze farbowanie za mną, wyskakujące już coraz częściej siwe włoski, poszły mam nadzieję na długi urlop, a kolor moich włosów zyskał piękny, zdrowy odcień ciemnej, gorzkiej czekoladki, to wszystko dzięki naturalnemu farbowaniu henną, które zaserwowałam moim włosom dwa dni temu. Farba naturalna, to kosmetyk, który w 100% naturalny sposób, dzięki roślinnym składnikom zaaplikuje kolor na nasze włosy, nie znajdziemy tu chemicznych, sztucznych dodatków, to bezpieczna dla nas i dla włosów koloryzacja. Bio henna Orientany, to naturalna, roślinna, ziołowa farba do włosów, mam włosy o długości do pośladków, zatem moja wersja jest dedykowana do włosów długich (100 g), lecz dostępna jest także wersja do włosów krótszych (50 g). Tak wyglądały moje włosy przed i po farbowaniu:
 
 
Hennę otrzymujemy w ślicznej, zaokrąglonej, zamykanej puszce z pięknymi orientalnymi grafikami w odcieniu ciemnej czekolady, na puszce odnajdziemy także informacje o produkcie, firmie, sposobie użycia oraz skład i znaczek króliczka, jest to czysty, 100% naturalny produkt bez dodatków, utrwalaczy, konserwantów, sztucznych barwników i zapachów, nie testowany na zwierzętach, wegański, bez dodatków pochodzenia zwierzęcego, to mieszanka ziołowa, sproszkowane liście roślin, zebranych w Indiach, które w naturalny sposób trwale koloryzują nasze włosy, przy czym nie niszczą ich, jak chemiczne farby, odżywiają zaś, wzmacniają, dodają objętości, blasku, stymulują do wzrostu, dbając jednocześnie o skórę głowy. Bio henna idealnie koloryzuje każdy typ włosów, musimy wybrać zaś odcień i pojemność, w zależności od długości naszych włosów. Mój odcień to Gorzka czekolada, jest to brąz w chłodnej tonacji, głęboki, intensywny, piękny. Naturalny kolor moich włosów, był właśnie najbardziej zbliżony do tego odcienia, postanowiłam zatem właśnie ten wybrać do pierwszej, tego typu koloryzacji, wcześniej sporadycznie używałam saszetek koloryzujących, które zmywały się po kilku myciach, tu zaś koloryzacja jest już trwalsza, zatem miałam lekki dreszczyk emocji, jak wyjdzie naturalne farbowanie w moim przypadku, zwłaszcza, że mam włosy bardzo długie i jest to nie lada przedsięwzięcie.   
 
 
 Nie bałam się podrażnienia, czy relacji uczuleniowych, bowiem sprawdziłam sobie wcześniej hennę na nadgarstku i polecam taki test wykonać każdemu przed koloryzacją, oczywiście henna badana jest dermatologicznie, nie należy jej stosować do barwienia skóry, rzęs, czy brwi. Skład naturalnej farby jest przepiękny, wzorowy, idealny i naturalny, bazuje ona na sproszkowanych, barwiących części roślinnych indygowca barwiańskiego i sproszkowanych, również barwiących liści lawsonii bezbronnej, która właśnie potocznie zwana jest henną, zawiera miedź, cynk i żelazo, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczno, w skład farby wchodzą również: sproszkowany agrest indyjski, zwany słynną amlą, Eclipta Alba - znany Bhringraj, Azadirachta India, czyli Neem, aloes oraz Shikakai, puder z owoców rośliny zwanej „owocem dla włosów”, który odżywia, zmiękcza i wygładza włosy. Skład henny jest imponujący, nie ma tu niepotrzebnych komponentów, jedynie czysta natura. Farba wygląda, jak zielona glinka, tudzież ciemniejsza spirulina i ma charakterystyczny, ziołowo-liściasty zapach. 
 
 
 Farbowanie rozpoczęłam od odpakowania całego zestawu, który znajdował się w puszce: henna w paczuszce, czepek oraz para rękawiczek. Umyłam tradycyjnie włosy szamponem, owinęłam w ręcznik i niechaj się dzieje wola henny. Najpierw należy rozciąć srebrną paczkę, proszek wysypać do miseczki (szklana, bądź ceramiczna będą najbardziej odpowiednie), po czym dolać wody o temperaturze mniej więcej 50 stopni C i mieszać aż do uzyskania jednolitej, gęstej papeczki, jakby pasty. Nakładamy rękawiczki, by nie pobrudzić rąk, zabezpieczamy ubranie i działamy nakładając równomiernie pastę na lekko wilgotne włosy, od nasady aż po końcówki, pamiętajmy, bo dotrzeć z henną wszędzie, na całe włosy. Po aplikacji nakładamy czepek i pozostawiamy ją na 2 godziny. Po upływie tego czasu płuczemy włosy ciepłą wodą, nie używamy szamponów, odzywek, masek przed następne dwa dni, by kolor osiadł, zyskał swą prawdziwą moc. Na zdjęciu widzicie, jak kolor Gorzka czekolada prezentuje się na moich włosach, uzyskany odcień i pokrycie siwych włosów, zależy od koloru wyjściowego naszych włosów, moje pociemniały, zyskały blasku i głębokiego, ciemnego brązu, a siwki na skroniach zniknęły. Ja jestem zachwycona efektem, nigdy nie miałam włosów w tak głębokim, ciemnym kolorze, tak witalnych i zdrowiutkich, przecież henna, to także dodatkowo naturalna odzywka.
 

 
 Farbujecie włosy? Lubicie henny? Używacie naturalnych farb? Jakie są Waszymi naj? :)