Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 marca 2026

Kosmiczne science fiction na wiosnę - Star Bringer - Tracy Wolff i Nina Croft

Kosmiczne science fiction na wiosnę! Star Bringer - Tracy Wolff I Nina Croft! Zapraszam ciepło do recenzji!

 

Star Bringer - Tracy Wolff  i Nina Croft

Premiera: 23 kwietnia 2025

Wydawnictwo: Insignis StoryLight

Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami

 

Dawno nie czytałam tak przyjemnego science fiction! Jest tu wszystko, co miłośnicy tego typu literatury kochają, kosmiczne tło, niebezpieczny wszechświat, galaktyka, artefakt, gasnące słońce, eksplozja na stacji kosmicznej i aż siedmiu przedziwnych bohaterów, tak bardzo różnych od siebie, całości dopełnia humor, romans i ciągła akcja. Zatem oto oni! Księżniczka Kalinda, arcykapłanka Siostrzeństwa Deszcz i jej strażnik Merrick, buntownicza więźniarka Beckett, najemnik Ian i jego kompan Max oraz Gage, przemądrzały krętacz, słowem mieszanka wybuchowa. Wszyscy razem znaleźli się podczas katastrofy na stacji kosmicznej Gwiezdny Blask, chcąc przeżyć coś szczególnego. Dość obszerną powieść Star Bringer z powodzeniem można nazwać epicką space operą, to wciągająca i angażująca książka, którą pokochają fani science fiction, którym spodoba się łączenie go z innymi wątkami, szczególnie romansowymi. Ważne są tu bowiem wszelkie relacje między bohaterami, rozmowy, klimat galaktyki i kosmosu jest tłem. Emocji zdecydowanie nie brakuje, każdy z bohaterów skrywa bowiem sekrety, swą przeszłość. Kosmiczna, wciągająca, książkowa podróż, warta Waszej uwagi na tegoroczną, wiosenną lekturę!  


 
 

środa, 7 lipca 2021

PRZEDPREMIEROWO Finał cyklu Pory roku - Lato - Ali Smith – Współczesna, mądra literatura piękna!

W kwietniu, pojawiła się u mnie recenzja książki Wiosna, autorstwa Ali Smith, będącej trzecim tomem cyklu Pory roku. Jako, że nie miałam okazji sięgnąć po poprzednie, dwa tomy serii, postanowiłam koniecznie pamiętać o finałowej, czwartej powieści i tak oto przedpremierowo trafiła do mnie genialna książka Lato.


Lato - Ali Smith

Premiera: 14 lipca 2021

Cykl: Pory roku – Tom 4

Wydawnictwo: W.A.B.

Tytuł oryginalny: Summer

Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski

Oprawa: miękka

Ilość stron: 384


Mamy lato, to czas wakacji, urlopów, odpoczynku, słońca, w ten piękny czas, sporo przed zapowiadaną premierą, przybyła do mnie powieść Lato. Po lekturze Wiosny, byłam pewna, że będzie to ponownie doskonała, współczesna literatura piękna. Lato na półkach księgarni zakróluje już 14 lipca, poszukajcie jej koniecznie i poznajcie literaturę z najwyższej półki. Poprzednie tomy cyklu Jesień, Zima i Wiosna, zebrały naprawdę wiele dobrych opinii, a moje pierwsze spotkanie z twórczością Ali Smith, przy okazji Wiosny, wbiło mnie w fotel, pisarka urodziła się w 1962 roku w Szkocji, mieszka w Cambridge, uznaje się ją obecnie za najwybitniejszą, szkocką pisarkę, zdobyła ona wiele literackich nagród, a jej cykl Pory roku jest bestsellerem. Lato, podobnie, jak Wiosna, przynosi nam refleksje z kręgu kondycji współczesnego człowieka i obecnych, światowych wydarzeń. Książka jest doskonała, to prozatorski poemat, który czyta się jednym tchem, doskonałe pióro autorki, gwarantuje świetnie napisaną i dopracowaną całość. Poznajemy rodzinę, poprzez pryzmat której, wizualizujemy sobie jednostkę ludzką w meandrach emocjonalno-społeczno-politycznych. Czy współczesnemu człowiekowi na czymś jeszcze zależy? Czy obojętność z jaką patrzymy na niszczejącą ziemię, degradację środowiska, własny rozwój w prawidłową stronę, zmieni się? Wszystko jest maską. Autorka ponownie porusza temat brexitu, świata internetu, reklamy, pożarów w Australii, pandemii, maseczek, weganizmu, Grety Thunberg, wycinki lasów, czy więźniów politycznych. Poznajemy wszystko poprzez rozmowy między rodziną. Sacha Greenlaw, jej mama oraz brat Robert, to ogrom opinii i jednocześnie dobry obraz problemów współczesnego świata, swoiste książkowe lustro. Jest też Daniel Gluck, który wraz z ojcem trafia do ośrodka dla cudzoziemców, (…) wszyscy teraz żyjemy w otwartym więzieniu. Jak ma się to do naszych relacji, bliskości, czy zmiany, jakie dotyka świat, zachodzą też w nas samych? Lato absolutnie doskonale wieńczy cykl, współczesna, mądra i emocjonalna literatura piękna z najwyższej półki, polecam!


 

środa, 19 maja 2021

Naturalne oleje Etja na wiosnę - Macerat marchewkowy, olej z nasion marchwi, olej z nasion kawy, olej z pestek moreli oraz olej z pestek arbuza!

Majowo przygotowałam dla Was zestaw pięciu, idealnych do wiosennej pielęgnacji olejów naturalnych, które kocham od lat. Są to bardzo wszechstronne kosmetyki, warto zwrócić uwagę, iż są to naturalne, czyste, tłoczone na zimno, nierafinowane oleje, Etja nie zawodzi mnie w tym temacie nigdy!


Macerat marchewkowy, to mój hit, który wykorzystuję na wielu płaszczyznach, must have na słoneczne, wiosenne dni. Macerat marchewkowy, otrzymuje się w procesie maceracji korzeni marchewek w zimnotłoczonym oleju słonecznikowym, ma on charakterystyczną, pomarańczową barwę. Olej ten odżywia, wyrównuje koloryt, wygładza i koi, przy czym działa przeciwzapalnie, odmładzająco, zawiera bowiem witaminę E, ale także witaminy A, B, C i F i kwasy tłuszczowe. Macerat z marchwi, to także doskonała alternatywa dla drogeryjnych samoopalaczy. Olej z nasion marchwi zwyczajnej, to brat marchewkowego maceratu, zmiękczy on ładnie skórę, uelastyczni ją i zadziała przeciwstarzeniowo. Zawiera on NKKT i witaminy E, A, B, PP, C, H, K, u mnie sprawdza się w mieszankach olejowych, świetnie jest dodać do niego olejki eteryczne.


Olej z nasion kawy, to moja olejowa miłość, zakochałam się w nim lata temu i od pierwszego użycia, jestem mu wierna. Pachnie on świeżą kawą, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, świetnie pielęgnuje każdy rodzaj cery, sprawdzi się przy cerach wrażliwych, skłonnych do podrażnień, przesuszonych, bowiem genialnie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę. Olej z nasion kawy, zawiera duże ilości NNKT, niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, pięknie działają na skórę, wygładzają ją, odżywiają, skłaniają do regeneracji. Słynną właściwością kawy, jest działanie na tkankę tłuszczową, dlatego olej doskonale sprawdzi się w walce z cellulitem, i rozstępami. Ja aplikuję go na całe ciało, pielęgnacja tym olejem, to czysta, kawowa przyjemność.


Olej z pestek moreli, uwielbiam stosować bezpośrednio na ciało, po kąpieli, doskonale sprawdzi się przy pielęgnacji i olejowaniu włosów, zabezpiecza i nawilża, jednocześnie wzmacnia cebulki. Olej z pestek moreli, to najbogatszy w nienasycone kwasy tłuszczowe olej roślinny, używany nie tylko w kosmetyce, ale także w przemyśle farmaceutycznym i perfumeryjnym. Przecudownie pachnie, jest to woń przywodząca na myśl słodki marcepan, tu polecam przy okazji olej z pestek śliwki. Olej otula ciało, nie pozostawia tłustej warstwy, jest to olej o bardzo lekkiej konsystencji, szybko się wchłania, nawilża, zmiękcza i wygładza skórę, dlatego dodaję go też do kremu, wspaniale sprawdzi się także przy morelowym masażu.


Olej z pestek arbuza, można stosować jako bazę do mieszanek olejowych, ale również sam doskonale spełnia się w pielęgnacji od stóp do głów. Pięknie nawilża, wygładza, jest lekki i delikatny, nie pozostawia on olejowej, ciężkiej warstwy, szybko się wchłania. Olej z pestek arbuza, to bomba odżywcza dla skóry i również włosów, zawiera aż do 80% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, karoten, witaminę E oraz witaminy z grupy B, C i PP. Jest idealny do twarzy, jako serum, doskonały do kąpieli, domowego spa.  

Znacie te cudowne oleje? Który wpadł Wam w oko?


 

 

 

czwartek, 6 maja 2021

WIOSNA - Ali Smith – Cykl Pory roku - Współczesna literatura piękna z wysokiej półki!

Dziś u mnie książka szczególna, która bez owijania w bawełnę wbiła mnie w fotel i zrobiła wielkie wrażenie. Niestety nie miałam okazji sięgnąć po poprzednie, dwa tomy cyklu Pory roku Ali Smith, zaś Wiosna, trzecia odsłona serii, powaliła mnie na łopatki. Zapraszam na moją recenzję tejże powieści. 


Wiosna - Ali Smith

Premiera: 14 kwietnia 2021

Cykl: Pory roku – Tom 3

Wydawnictwo: W.A.B.

Tytuł oryginalny: Spring

Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski

Oprawa: miękka

Ilość stron: 320


Piękna wiosna coraz częściej pokazuje nam obecnie swe prawdziwe, kwitnące i słoneczne oblicze. Książka Ali Smith, to mistrzostwo współczesnej literatury pięknej, wiosennie zakwitła na księgarskich półkach niedawno, bowiem w kwietniu. Wiem, że poprzednie tomy cyklu Jesień i Zima, zebrały ogrom pochlebnych opinii, z ciekawością zatem sięgnęłam po najnowszą powieść, jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Ali Smith, która urodziła się w 1962 roku w Szkocji, mieszka w Cambridge, uznaje się ją obecnie za najwybitniejszą, szkocką pisarkę, zdobyła ona wiele literackich nagród. Wiosna jest bestsellerem, teraz już wiem, dlaczego tak wiele osób zachwyca się cyklem Pory roku. Powieść jest doskonała, bardzo wciąga, fascynuje, otwiera oczy, nie sposób odłożyć książki ani na moment. Jest świetnie napisana, czuć tu doświadczone pióro autorki, a dynamiczny i przystępny język, urozmaica całość. Wiosna obrazuje człowieka z nadziejami, który jednocześnie i nieodłącznie tkwi w machinie społecznych, politycznych, ludzkich, emocjonalnych meandrów. Powieść doskonale umiejscawia nas w obecnie funkcjonującym, złożonym świecie, jednocześnie pozwala na wiele refleksji. Myślę, że każdy czytelnik inaczej odbierze tę książkę. Poznajemy reżysera imieniem Richard Lease i skaczemy wraz z nim pomiędzy teraźniejszością, a jego świeżymi wspomnieniami o przyjaciółce. Patricia Heal, czyli Paddy, była zdolną scenarzystką, Richard kochał pracę z nią, obecnie dostaje propozycję wyreżyserowania filmu o Katherine Mansfield i Rilke, ma wiele obaw, my obserwujemy jego decyzje i ciężkie emocje w okresie śmierci Paddy i wstępnych prac nad filmem. Mamy w powieści też dziewczynkę Florence i Brit, pracującą w ośrodku detencyjnym dla cudzoziemców. Wiosna, to świetnie skonstruowani bohaterowie z krwi i kości, intrygująca fabuła i wiele nadziei, jedna z lepszych książek, jakie czytałam ostatnio, polecam wiosennie bardzo!


 

wtorek, 28 kwietnia 2020

Sesderma - Repaskin Mender Summer Antiaging Gel, czyli żel przeciwstarzeniowy tylko na topestetic.pl – Ochrona przed promieniami UV i nawilżenie dla skóry!

Wiosną i latem, w pielęgnacji skóry twarzy, stawiam na kosmetyki najwyższej jakości, które nie tylko doskonale pielęgnują, ale też chronią przed słońcem, uwielbiam też jeśli produkt dodatkowo funduje nam ekstremalne nawilżenie. Do mojej pielęgnacji dołączyłam zatem niedawno bardzo ciekawy kosmetyki marki Sesderma.


Repaskin Mender Summer Antiaging Gel, czyli żel przeciwstarzeniowy, to kolejny już kosmetyk marki Sesderma, który zachwycił mnie, przy okazji polecam też ponownie mgiełkę naprawczą, którą również bardzo miło wspominam. Żel to unikalny kosmetyk, dostępny tylko na topestetic w cenie 141,69 zł, gdzie warto pobuszować i skusić się na wiosenne, bezpieczne zakupy kosmetyczne online, skuszą Was tu marki z całego świata i wspaniałe dermokosmetyki, przy każdym zamówieniu otrzymacie niespodzianki i ciekawe próbki. Produkty Sesderma, to hiszpańskie, wielokrotnie nagradzane dermokosmetyki, a żel naprawdę świetnie się u mnie sprawdza, w codziennej pielęgnacji, pięknie nawilża, wygładza i działa antystarzeniowo


Żel przeciwstarzeniowy Sesderma, otrzymujemy w białej buteleczce airless (50 ml), z praktyczną pompką, jest to według mnie najlepsze rozwiązanie w przypadku tego typu kosmetyków, żel dozujemy bowiem bez problemu, higienicznie, dokładnie tyle ile potrzebujemy do jednorazowej aplikacji, jedna, dwie pompki wystarczają mi do aplikacji na twarz i szyję, żel nakładam także na dekolt. Kosmetyk ma schludny, letni, apteczny design, żel umieszczono dodatkowo w kartoniku, na którym odnajdziemy informacje na temat jego właściwości i składu. Jest tu sporo składników aktywnych, wśród nich znajdziemy wyciąg z rzodkiewnika pospolitego, kojący panthenol, witaminę E, hydrolizowane estry z jojoby, czy cenne dla skóry probiotyki. Repaskin Mender Summer Antiaging Gel, zachwycił mnie ultra lekką konsystencją, momentalnie po aplikacji żelu, czuć nawilżenie i ukojenie skóry, idealnie rozprowadza się on po skórze i szybko wchłania, warto także wspomnieć tu o jego pięknym zapachu, to woń delikatna, świeża. Żel polecam szczególnie teraz wiosną, ale także i latem, będzie to idealny kosmetyk dla każdego rodzaju skóry, szczególnie zaś do wrażliwej, skłonnej do zmarszczek. Żel dołączył do moich ulubieńców, stosuję go codziennie, nakładając go pod krem, jest to doskonała ochrona i jednocześnie dające efekty działanie przeciwstarzeniowe. Znacie go? Jak chronicie skórę w cieplejsze miesiące?

 

piątek, 4 maja 2018

Piękny koloryt skóry wiosną – Opalenizna bez szkodliwych promieni słonecznych – Kolastyna i trzy kosmetyki z serii Luxury Bronze

Wiosenne słońce, obecnie daje o sobie znać już niemal na stałe, przygotowując nas do lata. Odsłaniamy częściej nasze ciało, ja w tym roku obiecałam sobie częściej wskakiwać w spódniczki i sukienki. Warto zatem zadbać o piękny koloryt skóry, a jako, że nie opalam się na słońcu, z pomocą w tym temacie przychodzi mi zawsze kultowa w naszym kraju marka Kolastyna.


Kosmetyki w postaci balsamu brązującego do ciała do jasnej karnacji, mgiełki samoopalajacej i chusteczek samoopalajacych do twarzy i ciała, wypróbowałam już podczas pierwszych, słonecznych dni. Trio prócz niewątpliwych właściwości pielęgnacyjnych, świetnie, szybko i skutecznie, nadaje mojej skórze delikatnej, złotej opalenizny, bez szkodliwości promieni słonecznych, których wystrzegam się, jak tylko mogę. Linia Luxury Bronze, w której znajdziemy całą gamę produktów samoopalających, skusiła mnie trzema kosmetykami.


Kolastyna Luxury Bronze - Balsam brązujący do ciała – Jasna karnacja
Wybrałam oczywiście balsam do jasnej karnacji, mieszczący się w praktycznej, poręcznej tubie (200 ml), w typowych dla serii ciepłych brązowo-złotych odcieniach, które uprzyjemniają odbiór wizualny produktu, na niej także widnieją informacje na temat kosmetyku, jego właściwości oraz skład. Mamy tu wosk pszczeli, masło shea, masło kakaowe, czy olej z nasion słonecznika, kwas mlekowy, ekstrakty z orzecha włoskiego, ekstrakt z rozmarynu lekarskiego, czy olej z nasion rzepaku. Składniki razem działają, pielęgnując skórę całego ciała, balsam ładnie wygładza i nawilża, a jednocześnie delikatnie brązowi moją skórę. Ma delikatną, kremową konsystencję, kosmetyk szybciutko się wchłania i zmiękcza skórę, nakładam go na oczyszczoną skórę po dokładnym peelingu, lekka, cieniutka warstwa wystarcza, by nadać skórze bardzo delikatnego kolorytu. Nie bójcie się wówczas smug i nieestetycznych efektów, naprawdę jestem zachwycona jak ładny efekt daje ten balsam, po kilkukrotnym stosowaniu, balsam stopniowo wydobywa ładną opaleniznę, skóra staje się coraz bardziej jakby muśnięta słońcem. Jest też wersja do ciemnej karnacji. Na uwagę zasługuje też przecudowny zapach balsamu, który przypomina mi czekoladę orzechową!


Kolastyna Luxury Bronze – Samoopalajaca mgiełka do ciała – Ekspresowy efekt
To kosmetyk dla niecierpliwych, mgiełka bardzo szybko daje efekt opalonej skóry. Działa naprawdę ekspresowo, ja aplikuję ją delikatnie na cale ciało, przede wszystkim zaś na nogi, które momentalnie wyglądają zdrowo i naturalnie. Mgiełka nie pozostawia tłustej warstwy, zalecam ją także aplikować na czystą skórę, dobrze jest wcześniej wykonać peeling. Rozpylam mgiełkę kilka centymetrów od skóry, aplikacja jest wygodna i szybka, dzięki temu, iż mgiełka jest w sprayu i nie pozostawia tłustej warstwy. Odcień opalenizny można stopniować, stosując ją regularnie, opalenizna nabiera naprawdę mocnego brązu. Do tego oczywiście przepiękny zapach orzechowo-kakaowy, który wprowadza w wiosenno-letni nastrój.


Kolastyna Luxury Bronze – Chusteczka samoopalająca do twarzy i ciała – Szybki efekt opalenizny
Jestem typowym bladziochem i nie opalam się na słońcu, chusteczki samoopalające ratują moje blade nóżki szybko i efektownie. Kosmetyk jest dedykowany do stosowania zarówno do twarzy, jak i ciała, ja stosuję chusteczki przede wszystkim do ciała, które cieszy się wówczas ładnym kolorytem, delikatnym, bez smug. Nie tłuści skóry, odświeża ją, a koloryt pogłębia się i rozwija, bez konieczności opalania się na słońcu. Jest tu w składzie łagodzący panthenol, kwas mlekowy, ekstrakt z kakaowca. Jak ją stosować? Wyjąć chusteczkę w opakowania, rozłożyć dokładnie i rozprowadzać na skórze, koniecznie równomiernie i dokładnie. Już po jednym stosowaniu zobaczycie efekt. 



czwartek, 12 kwietnia 2018

Moje NOWOŚCI kwietniowe – SoBio etic, Madara, Wooden Spoon, Lioele, Monotheme, Batiste, Star Wars!

Pierwsze dni kwietnia, wiosennie zaowocowały u mnie iście genialnymi nowościami! Zobaczcie, jakież to cuda pojawiły się u mnie i co niebawem zakróluje na moim blogu!


SoBio etic
Kosmetyki SoBio etic, poznałam kilka lat temu, gdy w moje ręce trafiła odżywcza maska do włosów z olejem arganowym, jak dotąd był to jedyny kosmetyk tej firmy u mnie, postanowiłam zatem poznać bliżej tę kultową markę, na blogu niebawem zakrólują boskości z serii Aqua Energie – Dynamizująco-dotleniający krem na dzień i Maska złuszczająco dotleniająca. Seria Hydra Aloe Vera, także zadebiutuje u mnie, pojawi się Hipoalergiczne kojące serum nawilżające z czystym sokiem z aloesu, moja skóra już nie może doczekać się tych kosmetyków!
Madara
Madara, to boskie, organiczne, certyfikowane przez Ecocert kosmetyki z Łotwy. Nie lada gratką u mnie, jest nowość marki - City Anti Pollution Miejski krem CC przeciw zanieczyszczeniom SPF 15 z kwasem hialuronowym w jasnym odcieniu Light beige. Wypatrujcie go na blogu, bowiem zapowiada się mega hit w tym temacie!
Wooden Spoon
Certyfikowany przez Soil Association, organiczny balsam do ust w odsłonie Rose Kiss, rozkwitł na wiosnę w mojej kosmetyczce i towarzyszy mi na każdym kroku, jestem przekonana, że moje, różane peany na jego cześć szybko pojawią się na blogu!


Lioele - Triple The Solution BB Cream SPF30 PA++ Whitening & Wrinkle Care
Stało się, po długich wyborach, testach, skusiłam się na koreański krem BB, wybór padł na Lioele Triple The Solution. Pewnie napiszę o nim więcej na blogu, bowiem od razu poszedł w ruch. Zdradzę Wam, że jestem z niego bardzo zadowolona, ładnie kryje i przy wiosennym makijażu z nim, nie ma  mowy o efekcie maski.
Monotheme – Woda toaletowa Vanilla Blossom
Na włoskie wody toaletowe Monotheme, zwróciłam już uwagę jakiś czas temu, spośród dużej gamy zapachowej, najbardziej spodobał mi się zapach Vanilla Blossom, który dostałam w pięknym prezencie. Zapach jest przepiękny, otulający, klasyczny, głęboki, może nieco słodkawy, ale nie duszący. Flakon wygląda przepięknie i wykonany jest z weneckiego szkła, buteleczka niewątpliwie przyciąga wzrok i zdobi moją półeczkę zapachów. Zapach utrzymuje się bardzo długo, jest trwały i cały czas waniliowy, nie jest to woń złożona, wody te tworzy się w oparciu o mono scent, czyli jeden typ zapachu. Bardzo ją polubiłam, zarówno na dzień, jak i na wieczór, zapach jest doskonały i nie wykluczone, że skuszę się kiedyś na inne zapachy tej marki.
Batiste – Suchy szampon - Divine dark
To już moje trzecie opakowanie tej wersji Batiste dla brunetek, jako, że mam ciemne włosy, sprawdza się świetnie, jest to kosmetyk wegański, nie testowany na zwierzętach. Fajnie odświeża włosy i nie bieli ich, nie ma tu parabenów i silikonów, lubię go i dlatego wracam.


Star Wars – Notatnik i kubeczek
Czyż nie piękne, włochate prezenty przyniósł mi zajączek? Oryginalne produkty doskonałej jakości z uniwersum Star Wars, w postaci Chewbacca Mug with Cookie Holder i Chewbacca Fur Notebook. Kubek ma miejsce na ciasteczko, można je podgrzać, a notatnik, to istne, kudłate cudo! :)
 

środa, 8 czerwca 2016

Nowości kosmetyczne, zapowiedzi i ziołowe linki-przypominki :)

Jako, że pojawiło się u mnie sporo cudownych nowości kosmetycznych, które niebawem na pewno pojawią się na blogu, postanowiłam zebrać je i premierowo Wam pokazać :)


Boskie nowości z Costasy! Naturalny, mineralny makijaż z Lily Lolo i wspaniałe nowiutkie, prasowane paletki, przeurocza różowiutka Naked Pink i brzoskwiniowo-koralowa Coralista, moje ukochane szminki, tym razem odcienie French Flirt, Intense Crush, Love Affair, ale postaram się też Wam pokazać całą gamę tych wspaniałych szminek, no i świeżutkie, gorące jeszcze, naturalne konturówki do ust, genialne trio Soft Nude, True Pink i Ruby Red, słowem będzie się działo w makijażu na lato :)


Przybyły także do mnie letnie nowości Bielendy, w postaci duetu z serii Bikini, wybrałam Ochronne mleczko w ślicznej butelce z filtrem 50 SPF oraz Nawilżający olejek karotenowi, oba chronią zarówno przed promieniami UVA i UVB, na pewno o nich poczytacie przed wypadami na plażę.
Tonik do twarzy imbir i trawa cytrynowa, naturalnej, polskiej Orientany, to ideał na lato, oj będzie miłość, nie zawiera on alkoholu i ma cudny, świeży zapaszek.


Kosmetyki naturalne Pat&Rub, gościły już na moim blogu, tym razem zakróluje Krem na dzień 30+, w luksusowej buteleczce, z pięknym składem i Relaksujący żel myjący z trawa cytrynową i kokosem mmm nie mogę się doczekać kąpieli z nim.
Nowością jest także u mnie kolejny, genialny kosmetyk Vita Liberata, bronzer mineralny jest już niemal kultowy, ja zaczynam przygodę z nim i boskim pędzelkiem, o których więcej już niedługo, bowiem szybko poszedł w ruch.


Zrobiłam także spory zapas masła kakaowego, pachnie boooosko, 100% natura, uwielbiam je i muszę mieć zawsze pod ręką.


Czerwiec, to chyba najpiękniejszy czas na łąkach, polach i w lasach, ziółka kuszą rozlicznymi roślinami, które możemy wykorzystać dla zdrowia i oczywiście urody. Z zeszłym roku na blogu zadebiutował Zielnik (tu poczytajcie), mój tonik Chaber Bławatek, Mak Polny, Rumianek Pospolity, to jeden z najpopularniejszych postów na moim blogu, przepis TU, kwitnie też już Czarny Bez, TU pisałam, jak zrobić miodek z tych ślicznych kwiatów.


Jakie nowości zawitały u Was? :)
 

czwartek, 21 maja 2015

Wiosenny miks zdjęciowy – Wiosna 2015 :)

Chyba wszyscy uwielbiamy tego typu miksy, zapraszam Was zatem na mój wiosenny miksik zdjęciowy :)


Wiosna, zdecydowanie jest moją ukochaną porą roku, nastraja mnie jeszcze bardziej zielono, powyżej przecudowna mięta, którą dodaję do wody, sałatek, na kanapki, do zup, właściwie do wszystkiego, wciąż rosną jej nowe, świeże listki. Naturalna, szminka mineralna Chrimaluxe skradła moje serce, ma świetny skład, a jej odcień jest tak piękny, że moje usta wiosennie się nią rozkoszują, tu cała recenzja szminki :)


Promienie wiosennego słonka, łapały moje kotki, których mam aż czwórkę, na zdjęciu Renatka i Czesław :)


Podczas wiosennych podróży, taki piękny jegomość pozwolił mi się sfotografować, motyle są zdecydowanie istotą wiosennej aury :)


Rzeżucha u mnie zawsze i wszędzie, uwielbiam ten lekko ostry smak, dodatkowo przyozdabia kuchnię, postanowiłam udokumentować jej żywot, tym razem wyrosła bardzo bujna i smaczna :)



Wiosna obfitowała we wspaniałe spotkania w gabinecie Apis, przy końcu marca odbyła się druga edycja Projekt Ślub, w maju zaś, miałam okazję być na Projekt Lato, wspaniałe spotkania, pełne relacje tu i tu :)
 

 Moja domowa plantacja kiełków wciąż pracuje pełną parą, kocham kiełki wszelkiej maści, toteż wciąż na parapecie pojawiają się kolejne ich partie, tu kiełki z nasion słonecznika, obfotografowane w etapach, zobaczcie, jak pięknie rosły :)


Kosmetyki, które szczególnie ostatnio polubiłam, to między innymi seria Biolaven, nowa marka Sylveco zachwyca, a żel do twarzy będzie na pewno stałym gościem w mej łazience, cała recenzja żelu tu. Olej łopianowy z Lavendic, okazał się być hitem, olej genialnie działa na moje kudełki, poczytajcie o nim koniecznie więcej tu. Kolejnym włosowym kosmetykiem, jest 100% naturalna, słynna maska firmy Hesh Kalpi Tone z Helfy, mieszanka samych ziołowych cudów, tu jej pełna recenzja. Mydło arganowe z Etnobazar, było genialnym towarzyszem wiosennej, codziennej pielęgnacji, poczytajcie o nim tu :)
 
 
Pierwsze, prawdziwe truskawki, to co roku mistyczna wręcz chwila dla mego podniebienia. Brokułowa zupka-krem mojej roboty z kiełkami i rzeżuszką, wyszła przepyszna. Chleb bez mąki, bez konserwantów, pełen ziaren, kupiony na bydgoskim Frymarku, mniam :)

Wiosenne uściski :)