sobota, 28 listopada 2015

Zielnik Część 2 - Zioła, rośliny, owoce jesieni – Nawłoć, kasztany, owoce dzikiej róży, pigwowiec, babka lancetowata, babka zwyczajna, pokrzywa :)

Zielone i dzikie laboratorium Cherry Belle wita Was dziś w drugiej części Zielnika, tym razem odsłona jesienna :)

TU PIERWSZA CZĘŚĆ ZIELNIKA, w której - Mięta kosmata, Bluszczyk Kurdybanek, Skrzyp polny, Koniczyna zwyczajna biała, Żywokost lekarski, Czarny Bez, Glistnik Jaskółcze Ziele
 
 
Nawłoć
Znamy ją chyba wszyscy, Nawłoć bowiem w tym roku obrodziła w całym naszym kraju (najczęściej nawłoć kanadyjska), nawet tegoroczne susze nie były jej straszne, na polach, łąkach było jej mnóstwo już przy końcu sierpnia kusiła, by zrobić jej zbiory. „Mimozami się jesień zaczyna”, pisał w wierszu Wspomnienie Tuwim, po czym Czesław Niemen ubrał słowa w cudowną melodię, owe Mimozy, to właśnie Nawłoć, zaczynająca kwitnienie w sierpniu i wrześniu, inicjując jesienny czas. Warto było zebrać jej zapasy, bowiem ma świetne właściwości przeciwzapalne, odtruwające, świetnie leczy dolegliwości związane z pęcherzem i nerkami, regeneruje skórę, ma mnóstwo antyoksydantów, garbników, do tego jest przepiękna, moje jesienne bukiety były pełne nawłoci. Wykorzystuje się jej kwiaty, liście, łodygę, ja suszę górna część rośliny, przygotowuję z niej napary.
 
 
Kasztany – owoce kasztanowca
Kasztany zbieram maniakalnie co roku, uwielbiam, gdy zdobią mieszkanie, ale również wykorzystuje też je w pielęgnacji. Kasztany zawierają flawonoidy, garbniki, fenolokwasy, znane są ich właściwości wzmacniające naczynia krwionośne, są składnikiem kosmetyków dla cery naczynkowej, wspaniale zwalaczają żylaki. Dla osób borykających się z żylakami, bolącymi stawami, bądź właśnie cerą naczyniową, polecam wykonać zabieg kasztanowy, kilka świeżych kasztanów należy rozgnieść (np. tłuczkiem) i zalać wrzątkiem, po czym odstawić do wystygnięcia, kompres z taką miksturą, wzmocni naczynka, poprawi krążenie krwi, zapobiega żylakom.
Owoce dzikiej róży
O cudownych właściwościach róży pisałam na blogu już kilka razy (tu mój przepis na hydrolat różany), lecz nie tylko płatki kwiatów róży są wspaniałym kosmetykiem, również owoce dzikiej róży, to prawdziwa bomba witaminowa dla skóry. Zawierają mnóstwo witaminy C, działają przeciwstarzeniowo, chronią skórę przez wolnymi rodnikami. Z owoców dzikiej róży robię tonik, fazę wodną kremów diy, ale oczywiście również herbatkę, słynna jest także nalewka z owoców różanych. 
 
 
Pigwowiec
Pigwa i Pigwowiec były bohaterami osobnego wpisu, na który zapraszam TU. Bardzo często pigwa mylona jest z pigwowcem, bowiem obie rośliny należą do tej samej rodziny, lecz do innego gatunku, mają inne owoce, pigwa to drzewo, pigwowiec zaś jest krzaczkiem, oba kwitną w okolicach kwietnia i maja, we wrześniu już cieszyć się można ich owocami. Owoce pigwowca kroję na plasterki, dodaję do herbaty, jak cytrynę, można je zamrozić i serwować sobie przez całą zimę, to również wspaniały materiał na przetwory, dżemy, nalewki, soki, czy kompoty. Z pigwowca robię macerat (macerat robi się także z nasion, wówczas otrzymamy galaretowatą formułę, podobną do siemienia lnianego), maseczkę (papka z owoców), wodę owocową, tonik (napar i odwary), który może służyć, jako faza wodna w kremie diy, ze względu na dużą zawartość witamin, polifenoli, garbników, wapna, fosforu, potasu, żelaza, działa przeciwzapalnie, bakteriobójczo i przeciwstarzeniowo.
 
  
Babka lancetowata i Babka zwyczajna
Jak je rozróżnić? To bardzo proste - Babka lancetowata ma długie liście zwężone u góry, Babka zwyczajna zaś ma jajowate, szerokie liście. Obie należą do rodziny babkowatych i są bardzo rozpowszechnione na terenie całego, naszego kraju na łąkach, polach, w lasach, przy drogach, wiele osób nie docenia ich właściwości, traktując je, jako chwast, tym czasem zawierają one witaminy A, C, K, flawonoidy, pektyny, kwasy organiczne, garbniki i są cenną rośliną prozdrowotną, a także naturalnym kosmetykiem. Działają przeciwzapalnie, wykrztuśnie, rozkurczająco, ochronnie, w chorobach układu oddechowego są nieocenione, na kaszel, chrypę, ból gardła, ja robiłam płukanki z naparu z babki lancetowatej, zbierałam ją przez całe lato, teraz na jesień i zimę, mam pełny słoik ususzonego ziela. Stosowano też babkę zwyczajną na rany, by szybciej goiły się, lancetowata zaś od zawsze była lekiem na ukąszenia.
 
 
Pokrzywa zwyczajna
Na koniec słynna Pokrzywa, ziółko, które kocha chyba każda włosomaniaczka, bowiem Pokrzywa to najlepszy, naturalny kosmetyk na włosy. Wielu z nas, traktuje ją jak chwast, tymczasem ma ona wiele właściwości leczniczych i urodowych, zawiera witaminy, sole mineralne, olejki eteryczne, marko i mikroelementy, jest niczym naturalny antybiotyk, wzmacnia cały organizm, skórę, włosy, paznokcie. Leczniczo działa na choroby układy moczowego i pokarmowego.  Herbatka pokrzywowa uspokaja, przywraca równowagę żołądkową, obniża poziom cukru we krwi i ciśnienie tętnicze. W kosmetyce wykorzystuje się pokrzywę w produktach do włosów, w kosmetykach na trądzik, łuszczycę (jest bakteriobójcza), ale także odżywiających i odbudowujących. Zalana wrzątkiem zarówno ususzona już, jak i świeża pokrzywa, to genialna płukanka naturalna na włosy i skórę głowy.
 
  
 Stosujcie zioła w codziennej pielęgnacji? :)
 

27 komentarzy:

  1. Moja mama robi sobie takie kasztanowe kompresy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialnie! Na pewno wspomagają świetnie :) Uściski dla mamy :)

      Usuń
  2. Zioła to cuda,które mają duży wpływ na nasz organizm :) Chętnie po nie sięgam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od lat je doceniam i chyba coraz bardziej :)

      Usuń
  3. Sama lubię wszelakie zioła! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiedziałam że Mimoza ma takie właściwości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma kwiaty miodne, ma mnóstwo super właściwości :)

      Usuń
  5. Wszystko to również zbieram i uwielbiam :) Z niecierpliwością czekam na wiosnę i nowe zbiory :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle dobrego z natury :) Nie wiedziałam, że mają takie właściwości.

    OdpowiedzUsuń
  7. wow, fajny temat :)

    www.juiloy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. W mieście trudniej o takie ziółka niestety :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja specjalnie podróże zielne robię :D Mieszkam w centrum dużego miasta :)

      Usuń
  9. Przy babce od razu przypomniało mi się, że gdy w przedszkolu na placu zabaw ktoś się przewrócił i rozbił kolano, to wszystkie dzieci biegły zbierać babkę i przykładały na ranę jakby ratowały mu życie :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak mądre dzieciaczki :D U nas było tak samo :)

      Usuń
  10. Zazdroszczę, że masz dostęp do tylu ziółek - ja w mieście nie mam tej przyjemności :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ja mieszkam w centrum miasta, Bydgoszczy :) Po ziółka kieruje swe kroki na polany i lasy :)

      Usuń
  11. Najbardziej mnie zainteresowały owoce dzikiej róży, muszę za rok poszukać :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Za oknem zima a u Ciebie jeszcze tak jesiennie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie są pokrzywy, dzika róża i kasztany.

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie na osiedlu jest mnóstwo kasztanowców. Ale o dziwo - znaleźć kasztana pod nimi graniczy niemalże z cudem. A dlaczego? A dlatego, że babki i dziadki już od samego rana robią rundkę pod osiedlowymi kasztanami i zbierają surowiec na kasztanową nalewke, którą później nacierają noci. A gdy znajomej córka potrzebowała kasztanków do przedszkola, to trzeba było "sprowadzać" je z innego osiedla :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo interesujący wpis. Lubię zioła, ale zazwyczaj kupuję te w torebkach, zamiast sama zbierać.

    OdpowiedzUsuń