poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Owocowy olejek do demakijażu DIY – Przepis na naturalny, domowy olejek do zmywania makijażu :)

O oczyszczaniu twarzy olejami, czyli ocm, przygotowuję niebawem osobny, większy wpis, dziś zaś zapraszam Was na mój kolejny przepis diy - Owocowy olejek do demakijażu, z którego stworzenia jestem bardzo zadowolona, owa mieszanka idealnie udała mi się, zatem musiałam się oczywiście podzielić z Wami :)
 
 
Kocham tworzyć kosmetyki, sprawia mi tą przeogromną radość, a moja skóra jest z tego jeszcze bardziej zadowolona. Takiego olejku, nie zastąpi nam absolutnie żaden gotowy, kupiony kosmetyk, przygotowujemy go, znając dokładnie indywidualne skłonności naszej skóry, typ cery, czy nawet własne upodobania odnośnie zapachów. Dokładnie wiemy, co wchodzi w jego skład, to także fantastyczne rozwiązanie dla osób z cerą problematyczną, skłonną do podrażnień, alergii, ale również przeogromna frajda i satysfakcja, gdy nakładamy własnej roboty cudo na swoją buzię.   
 
 
Do przygotowania mojego, owocowego olejku w ilości 100 ml, użyłam:
- 40 ml oleju ze słodkich migdałów
- 20 ml oleju z nasion truskawki
- 10 ml oleju lnianego
- 10 ml oleju avocado
- 10 ml oleju z pestek moreli
- 5 ml oliwy z oliwek
- około 3 ml pomarańczowego olejku eterycznego
- około 2 ml mandarynkowego olejku eterycznego
  
 
Mój olejek zamieszkał w pustym, bardzo dokładnie umytym opakowaniu z praktyczna, zamykaną pompką po ukończonym już kosmetyku, jest wydajny, ładnie zmywa codzienny makijaż i pięknie pielęgnuje skórę. Ja mam skórę mieszaną w kierunku suchej, do takiej właśnie cery, jest po prostu idealny z takim składem. Jak Wam się podoba mój olejek? Macie swoje ukochane olejki do demakijażu? :)
  
 

niedziela, 28 sierpnia 2016

Nowości Apis – Zapowiedź recenzji nowych kosmetyków Apis Natural Cosmetics – Peelingi, kremy, musli, mleczko :)

Firma Apis, pochodząca z mojej rodzinnej Bydgoszczy, nieustannie mnie zachwyca, wprowadzając wciąż to nowe, coraz wspanialsze kosmetyki do pielęgnacji całego ciała, ulepszając nie tylko opakowania, ale także ładne składy produktów do użytku domowego, ale także tych z linii profesjonalnych. Dziś chcę Wam pokazać jakie kosmetyki z nowości asortymentu Apis, pojawią się niebawem na moim blogu. Zdradzę Wam, że zakochałam się w niektórych od pierwszego wejrzenia, mam nadzieję, że będziecie ich bacznie wypatrywać u mnie :)


Cukrowy peeling do ciała z miodem
Miłość od pierwszego użycia, peelingu spodziewajcie się na blogu już wkrótce, bowiem, jako pierwszy poszedł w ruch, nie mogłam się powstrzymać, gdy tylko zobaczyłam jego skład i powąchałam ten kosmetyk. Pięknie oczyszcza, złuszcza, wygładza, a zapach… to miodowe niebo!
Krem wypełniająco-napinający z kompleksem Linefill Sekret Młodości
Krem do cery dojrzałej, poprawia napięcie skóry, wygładza, ma wiele składników aktywnych w tym skwalen roślinny, kompleks Linefill, algi, czy sezam indyjski, jestem go bardzo ciekawa, idealny, by zredukować zmarszczki i dodać skórze blasku.
Miodowo-bakaliowe musli do pielęgnacji dłoni
Smakowity krem do pielęgnacji naszych łapek, śliczny skład z olejami naturalnymi, a mamy tu olej z nasion słonecznika, arganowy, ekstrakty z miodu, winogron, czy banana. Moje dłonie już nie mogą się doczekać zabiegu z nim.
Mleczko do demakijażu z tybetańskimi owocami Goji
Kocham mleczka do demakijażu, które radzą sobie z moimi bardzo często mocnymi makijażami, czuję, iż to skradnie mi serce, przecudnie pachnie i jest lekkie. Pochodzi z serii Goji terApis.


Cukrowy peeling z musli i bakaliami do pielęgnacji dłoni
Kosmetyk niczym do zjedzenia, na pewno w duecie z musli-kremem, będą doskonałą parą, zawiera otręby pszenne, cukier, bakalie i roślinne oleje. Jestem ciekawa jego zapachu, zapowiada się intrygująco.
Krem stymulująco-wygładzający 5 zbóż
Na pewno długo nie wytrzymam i otworzę to cudo, cała seria niesamowicie mnie kusi, krem odżywia i regeneruje, zawiera ekstrakty z jęczmienia, pszenicy, żyta, lucerny, owsa i kukurydzy, bogaty skład, zdecydowanie zachęca, by go szybko wypróbować.   


Słowem, boska gromada nowości, koniecznie wypatrujcie tych kosmetyków na blogu, który zaintrygował Was najbardziej? :)
 

sobota, 27 sierpnia 2016

Trójkolorowy, multifazowy, zmysłowy olejek Bielenda – Zapach lata na dłużej i regeneracja skóry :)

Trójkolorowe, zmysłowe olejki, które wprowadziła na rynek Bielenda, zachwyciły wizualnie od pierwszego wejrzenia. Wiele z Was na pewno również zwróciła na nie uwagę na sklepowych półkach, bowiem kuszą zdecydowanie wyglądem i niespotykaną, trójkolorową formułą. Obecnie są dostępne dwie wersje multifazowych, zmysłowych olejków, u mnie zawitała wersja rozkoszna regeneracja – efekt satynowej skóry z olejem awokado i olejem brzoskwiniowym :)
 
 
Powróciło do nas lato, u mnie to czas, gdzie olejki to po prostu must have, ale dzięki takim zapachom, lato zatrzymamy u siebie na dłużej, przez cały rok, bowiem zapach, jaki roztacza olejek, to wspaniała woń słoneczna, owocowa, nieco słodka, która przypadnie do gustu chyba każdemu. 
 
  
Olejek rozkoszna regeneracja, jest mieszanką naturalnych olejów awokado i oleju brzoskwiniowego, które pielęgnują, nawilżają, chronią i regenerują skórę, nie jest to kosmetyk dla osób, które unikają parafiny, bo i ona jest w składzie, za zapach kosmetyku odpowiadają nuty pomarańczy. Mieści się on bardzo poręcznej, przezroczystej, płaskiej butelce (150 ml), z praktycznym aplikatorem do sprayu, który ułatwia każdorazową aplikację olejku, nie ma także obawy przed wylaniem się kosmetyku, który używamy zawsze po uprzednim wstrząśnięciu produktu, wówczas wszystkie fazy dokładnie wymieszają się.
 
 
Olejek podczas odpoczynku, przybiera przepiękny, trójkolorowy wygląd, pomarańczowy, biały i czerwony, po przemieszaniu jest brzoskwiniowo-różowy. Na buteleczce olejku znajdziemy informacje na temat olejku, jego właściwości i skład. Olejek działa wygładzająco, moja skóra jest miękka i miła w dotyku po jego aplikacji, stosuję go zarówno po kąpieli, jak i na dzień, otula ciało zapachem i nie lepi się. Sprawdzi się przy każdego typu skórze, do tego bardzo wydajny, bardzo ciekawi mnie też jego wersja w odsłonie nawilżającej, znacie te olejki? Jakie macie plany weekendowe? :)
 
 

piątek, 26 sierpnia 2016

Oczyszczanie i nawilżanie cery z duetem Bielenda - Nawilżający płyn micelarny i żel do mycia twarzy :)

Każdy rodzaj skóry i typ cery, zawsze potrzebuje nawilżania i oczyszczania na co dzień, dziś więc zapraszam Was do poznania duetu z nawilżającej linii, serii Expert czystej skóry Bielenda, oba produkty, obejmują kosmetyki z technologią aktywnych mikro bąbelków :)
 
 
Nawilżający płyn micelarny – Pielęgnacja 3 w 1
Płyn micelarny połączył funkcje mleczka i toniku, jako fanka mleczek, przekonałam się z czasem również do micelków i one często również goszczą w mej kosmetyczce. Płyn otrzymujemy w przezroczystej, mega-dużej butli, mieszczącej aż 400 ml kosmetyku, także jest to micelek na bardzo długi czas, butla posiada nakrętkę zamykaną praktycznie na klik, co ułatwia codzienną aplikację kosmetyku, płyn na płatek kosmetyczny wydobywamy bez problemu i zamykamy opakowanie.
 
 
Schludne, bąbelkowe grafiki, zdobią opakowanie, a przejrzysty i czysty layout, uprzyjemnia, jak zawsze w przypadku Bielendy, wizualny odbiór produktów. Na opakowaniu odnajdziemy także informacje dotyczące kosmetyku, właściwości, stosowania, komponentów, producenta oraz skład. Nawilżający płyn micelarny ma króciutki, drogeryjny skład z kwasem hialuronowym i kompleksem nawilżającym, polubiliśmy się, bowiem usuwa ładnie codzienny makijaż, oczyszcza skórę i tonizuje, nie ściąga i nie wysusza. Jest delikatny, nie odczuwam żadnego podrażnienia po jego stosowaniu, wielkim plusem jest formuła pozbawiona alkoholu i parabenów. Płyn micelarny ma delikatny, higieniczny zapach, zawiera składniki myjące, które oczyszczają twarz, zmywają makijaż, nawet ten wodoodporny. 
 
 
Nawilżający żel do mycia do twarzy
Żel otrzymujemy w smukłej tubie (150 ml), zamykanej na klik, bardzo tego typu rozwiązania w przypadku produktów codziennego użytku, żel wydobywamy szybko i bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad jego ilością. Czysty layout, podobnie, jak u micela, w niebieskich odcieniach, uprzyjemnia odbiór kosmetyku. Żel zawiera silnie nawilżający kwas hialuronowy i Ultra Hydra Complex, nie ma tu slsów, także nie wysusza mojej skóry, ładnie oczyszcza z wszelkich zanieczyszczeń, resztek makijażu. 
 
  
Ma świeży zapach, który poznałam już przy okazji płynu micelarnego i treściwą, bąbelkową, żelową konsystencję, nie tworzy wysuszającej piany, to bardziej kremowo-żelowa forma, która idealnie trzyma się skóry podczas mycia i masowania twarzy. 
 
 
Oba kosmetyki, które z powodzeniem kupić możecie w drogeriach, sprawdzą się przy każdego rodzaju skórze. Duecik stosuję razem, jako, że te kosmetyki genialnie ze sobą współgrają, jednak każdy z nich świetnie sprawdzi się w swojej roli oczywiście solo, żel można także używać do ciała, przy suchej, czy wrażliwej skórze, a micelek, będzie też doskonałym tonikiem, znacie tę serię? Macie swoich ulubieńców w temacie oczyszczania? :)
  
 

środa, 24 sierpnia 2016

Naturalny olej z pestek moreli – Właściwości, zastosowanie – Przepięknie pachnący olej - cud Etja :)

Dziś zapraszam Was w morelową podróż z cudownym, 100% naturalnym olejem, który jako wszechstronny cudotwórca, dołączył do moich olejowych hitów. Nie wyobrażam sobie pielęgnacji skóry ciała, twarzy i włosów bez olejów, a czyściutki Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, czyli olej z pestek moreli, doskonale sprawdza się u mnie dosłownie we wszystkich opcjach, kocham go stosować bezpośrednio na całe ciało, do i po kąpieli, jako olejowe serum na twarz, szyję, dekolt, z olejkiem mandarynkowym, doskonale też zabezpiecza i nawilża włosy, wzmacnia cebulki, boski do diy, także olej ten jest doskonały i mega wszechstronny. 
 
 
Olej Etja, otrzymujemy w smukłej buteleczce (50 ml) z ciemnego szkła, które chroni olej przed promieniami słonecznymi, olej dobrze aplikujemy poprzez praktyczną, czarną, zabezpieczoną nakładką – pompkę. Buteleczkę, tradycyjnie zapakowano w kartonik z morelowymi grafikami, z którego zasięgniemy informacji na temat oleju. 
 
 
Olej z pestek moreli od Etja, to naturalny, tłoczony na zimno olej z nasion morelowych. Uważa się, iż jest to najbogatszy w nienasycone kwasy tłuszczowe olej roślinny, używany nie tylko w kosmetyce, ale także w przemyśle farmaceutycznym i perfumeryjnym. Na zdjęciach w towarzystwie brzoskwini, z której olej także mnie bardzo intryguje. Olej z pestek moreli przecudownie pachnie, jest to woń prawdziwie morelowa, przywodząca mi na myśl słodki marcepan, dlatego cudownie aplikuje się go na całe ciało, boski zapach uprzyjemnia jego stosowanie, otula ciało, nie pozostawia tłustej warstwy, jest to olej o ultra lekkiej konsystencji, szybko się wchłania, nawilża, zmiękcza i wygładza moją skórę.   
 
 
Oprócz stosowania bezpośrednio na skórę, dodaję go też do balsamów, kremów, wzbogacając ich skład, zadziała także aromaterapeutycznie przy masażu, a z naturalnymi olejkami eterycznymi, skradnie serce dosłownie każdego, zwłaszcza, ze ma też dobrą cenę (do kupienia tu), ja umieściłam go w mojej mieszance olejkowej do demakijażu, przepis na nią, u mnie już niebawem, a Wy znacie olej z pestek moreli? Ja szczerze zakochałam się w zapachu i właściwościach tego oleju :)
 
 

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Szóstka wspaniałych, nowych, matowych pomadek do ust Idaliq – Matte Lipstick – Czerwienie, nudziaki, róże :)

Przyznaję szczerze, iż pomadki do ust, to moja totalna słabość, uwielbiam szaleć z kolorami i kocham często zmieniać odcień na ustach. Szóstka wspaniałych, matowych pomadek Matte Lipstick, polskiej marki Idaliq, to od niedawna moje pomadkowe skarby, nowe szminki w odcieniach: wiśniowy 1583, chłodny malinowy 1590, brzoskwiniowy 1552, ciemnoczerwony 1606, koralowy 1569 i soczysty róż 1576, skradły całkowicie moje pomadkowe serce :)


Pomadki rozkochały mnie pięknymi, idealnymi dla każdej z nas, żywymi kolorami, trwałością, pigmentacją i kremową konsystencją. Wszystkie pomadki do ust z tejże serii, nie zawierają parabenów, znajdziemy zaś w składzie wosk carnauba, czyli wosk z liści palmy kopernicji, wzmacniający delikatną skórę ust i wygładzający olej avocado, pełnią zatem także funkcje nawilżające i odżywiające, wzbogacono je także o masło kakaowe, które chroni usta.   


Sztyfty (4g), zawarte są w czarnych, estetycznych i poręcznych opakowaniach, na których znajdziemy numer koloru i logo marki, szminki bez problemów otwiera się, odkręca i dobrze zamyka. Pomadki pięknie rozprowadzają się na ustach, są mięciutkie, mają kremową konsystencję, ich kolor jest bardzo trwały, intensywny i dający świetny mat na ustach. Trwałość szminek, przedłużam uprzednio użytą konturówką, podkładem bądź korektorem nakładanym bardzo cieniutko na usta przed aplikacją koloru, utrwalam je i nakładam drugą warstwę. Matte Lipstick prześlicznie pachną, jest to owocowa woń, nieco słodka, która uprzyjemnia ich aplikację, co bardzo ważne, szminki nie wysuszają moich ust i dają piękne, bardzo modne, matowe wykończenie, można je kupić na Zapach Natury tu, są obecnie w promocji.


wiśniowy 1583 – genialny, głęboki, bardzo elegancki kolor, o efektownym wykończeniu, w tonacji ciemnego różu, złamanego fioletem, świetny do wieczorowych kreacji, także do mocno zaznaczonych oczu.


chłodny malinowy 1590 – słodka malina, modny, idealny na co dzień odcień różu, delikatny i kremowy, intensywny, trwały kolor.


brzoskwiniowy 1552 – ideał matowego nudziaka, jeśli szukacie matowej pomadki, dającej beżowo-brzoskiwiniowe wykończenie, ten odcień, skradnie Wam serce, świetny do wszystkich typów urody.  


ciemnoczerwony 1606 – piękna, klasyczna czerwień, krwista, świeża, ciemna czerwień, po prostu must have, niezastąpiona!


koralowy 1569 – koral w odcieniu słodkiego różu, absolutnie uroczy i pozytywny odcień różu, lekki i rześki kolor.



 soczysty róż 1576 – jeden z moich hitów, prawdziwy róż, łamana fuksja, obok takich ust nikt nie przejdzie obojętnie.



Który z odcieni wpadł Wam w oko? Znacie te pomadki? :)