U Was za oknem tez śnieg? To już ostatni dzwonek, by
zaopatrzyć się w prezenty pod choinkę dla naszych bliskich! Szukacie
najlepszych podarunków kosmetycznych? Dobrze więc trafiliście, bowiem dziś u
mnie prawdziwy, kosmetyczny skarb.
W mojej kosmetyczce, duńska marka Beaute Pacifique, zadebiutowała
w postaci Paradoxe Eye Cream, który powalił mnie swym działaniem, na łopatki, świetnie
sprawdził się także większy brat tegoż kosmetyku, czyli krem do twarzy na noc Paradoxe Night Creme. Beaute Pacifique, to naprawdę luksusowa i ekskluzywna marka,
której bogaty asortyment, znajdziecie w świetnym, sprawdzonym, polecanym przeze
mnie sklepie topestetic, w którym zdążycie jeszcze na ostatni dzwoneczek,
zakupić świąteczne, kosmetyczne prezenty. Kuszą tu dermokosmetyki z całego
świata, zarówno popularne marki, jak i ciekawostki kosmetyczne, którymi zaskoczycie
obdarowanych. Krem Beaute Pacifique Paradoxe Night Creme, kosztuje 419,00 zł, zatem
będzie to naprawdę kosmetyczny prezent na najwyższym poziomie, czy krem jest
wart swej ceny? Zdecydowanie tak, to świetnej jakości dermokosmetyk, z medyczną
jakością, mnogością aktywnych składników i gwarancją efektów działania, a warto
inwestować w piękno i zdrowie swojej skóry.
Anti Age Chilean Procyanidin Night Creme, to krem na
noc, który działa, gdy śpimy, ciało odpoczywa, a skóra wówczas pracuje. Moja
skóra 30+ mieszana w kierunku suchej, reaguje na niego genialnie, wchłania go i
kocha z wzajemnością. Jest to skuteczny kosmetyk, który nie zawiedzie nawet
bardzo wymagających klientek, po jego zastosowaniu, skóra rankiem jest dobrze
wypielęgnowana, dobrze nawilżona i odżywiona. W jego składzie, znajdziemy naprawdę
mnóstwo ciekawych składników, które robią wrażenie, jest tu olej z nasion
winogron chilijskich, roślinny skwalan, ekstrakt z aloesu barbadoskiego, unikalny
kompleks Refirming, wyciąg z korzenia lukrecji, octan tokoferolu, czyli
witaminy E, urosolian sodu, oleadynian sodu, estry witaminy A, ekstrakt z liści
przywrotnika, ekstrakt sojowy, ekstrakty z szanty zwyczajnej, lucerny, rzodkwi,
ekstrakty z ostropestu, pszenicy, skrzypu, lukrecji, czy kwas hialuronowy. Krem
działa przede wszystkim przeciwstarzeniowo, silnie nawilżająco, łagodząco, ale
także chroni ją i wzmacnia naczynka. Polecam go nie tylko do cery, takiej, jak
moja, mieszanej ze skłonnością do przesuszeń, ale także do cery cieniutkiej,
wrażliwej, naczynkowej, skłonnej do zmarszczek, rumienia, potrzebującej
uelastycznienia i szczególnej pielęgnacji. Kosmetyk mieści się w bardzo
poręcznej, eleganckiej, granatowej tubce, mieszczącej aż 100 ml kremu, jest doskonale
zabezpieczona przed otwarciem. Dodatkowo umieszczono ją w również granatowym kartoniku,
z którego zasięgnąć można mnóstwa informacji o kosmetyku, w środku znajdziemy
też pomocną ulotkę w języku polskim. Krem ma wspaniałą, kremową konsystencję w
odcieniu jasno-różowo-beżowym, jest niezwykle wydajny, idealnie rozprowadza się
po skórze, nie lepi się i szybciutko wchłania, zapach jest bardzo delikatny i
higieniczny. Stosuję go codziennie, podczas wieczornego rytuału
pielęgnacyjnego, warto aplikować go sumiennie, wówczas daje efekty, to naprawdę
luksusowy, świetny kosmetyk, prawdziwa perełka do pielęgnacji twarzy, którą
warto poznać samemu, bądź sprawić ten kosmetyczny skarb komuś szczególnemu na
tegoroczne święta.