czwartek, 21 marca 2019

Mój makijażowy hit – Organiczny Krem BB 5 w 1 SO'BiO étic w jasnym odcieniu 01 jasny beż – Naturalna pielęgnacja i makijaż na wiosnę!

Mamy wiosnę! W tymże okresie warto nieco zmodyfikować zarówno pielęgnację skóry, jak i makijaż. Czujmy się dobrze, kwitnąco, zdrowo i świeżo!


Genialny krem BB SO'BiO etic, który obecnie używam, stał się moim odkryciem, jest to kosmetyk pielęgnacyjny, a jednocześnie makijażowy, sprawdza się u mnie od doskonale, jako podkład, ale także jako baza pod makijaż mineralny. Cudowne kosmetyki SO'BiO étic, doceniam od lat, są one dostępne internetowo, ale warto ich poszukać także stacjonarnie na przykład w sieci sklepów Organic Farma Zdrowia. Ta francuska marka, oferuje nam kosmetyki, które zawierają wyłącznie ekologiczne, naturalne komponenty, pochodzące z certyfikowanych upraw, nie znajdziemy w nich parabenów, silikonów, olejów mineralnych, sztucznych barwników i aromatów. Cudeńka  SO'BiO etic, powstają pod skrzydłami Lea Nature, ich opakowania są biodegradowalne i przyjazne środowisku, produkty nie są oczywiście testowane na zwierzętach i posiadają restrykcyjne, cenione przez mnie certyfikaty Ecocert oraz Cosmebio.


Krem BB, czyli beauty balm, to kosmetyk, który połączył funkcję pielęgnacyjną cery z makijażem, kremy BB goszczą w mojej kosmetyczce w zasadzie zawsze i mam wśród nich kilku ulubieńców, do których dumnie dołączył krem BB SO'BiO etic. Jest to absolutnie doskonały kosmetyk na wiosnę, z powodzeniem zastępuje nam zarówno krem, jak i podkład, jest też, jak już wspominałam boską bazą pod podkład mineralny i puder. Mieści się on w poręcznej, uroczej tubce (30 ml), na której znajdują się informacje o produkcie i jego stosowaniu, mamy tu też przyjemne, schludne grafiki i certyfikaty, które krem posiada. Dodatkowo zapakowano go w kartonik, na którym odnajdziemy piękny skład kremu, mnóstwo informacji wraz z cennymi certyfikatami.

 
Mój krem BB, ma odcień 01 beige nude i jest to jaśniutki kolor, idealny dla mnie, zaś jeśli macie cerę ciemniejszą, polecam Wam kolor 02 średni beż. Ma on piękną, miękką formułę kremową, która na pierwszy rzut okaz wydawać się może dość treściwa i gęsta, zaś na skórze rozprowadza się bajecznie, zarówno pędzlem flat-top, do tradycyjnego podkładu, gąbkowym jajeczkiem, jak i palcami, zaś warto go nieco rozgrzać w dłoniach przed aplikacją, wówczas pięknie stapia się ze skórą, dając naturalne wykończenie. Jestem zachwycona, jak łatwo dzięki niemu można wyrównać koloryt cery, gdy nie mam zbyt wielu niespodzianek na twarzy, nakładam go i od razu puder wykończeniowy, daje średnie krycie, satysfakcjonujące mnie, zaś gdy stosuję podkład, wspaniale współgra z nim i nadal wygląda na twarzy zdrowo i świeżo. Krem ma wiele pięknych składników, nie zapycha porów, jest bezpiecznym, naturalnym kosmetykiem, który polecam też osobom, które posiadają cerę wrażliwą, skłonną do podrażnień i alergii. W składzie znajdziemy tu między innymi hydrolat rumiankowy, roślinne woski z akacji, jojoba, słonecznika, puder ryżowy, olej z nasion granatu, witaminę E, czy ekstrakty z rozmarynu. Krem nawilża świetnie skórę, działa antystarzeniowo, wyrównuje koloryt, jest wspaniałym kosmetykiem naturalnym, który pielęgnuje i chroni cerę, słowem u mnie sprawdza się na medal, wypróbujcie go tej wiosny! 



środa, 20 marca 2019

Hit! Kuchnia wegańska i Wegańskie słodycze! Zdrowe, roślinne, kultowe, słodkie i przesmaczne dania w dwóch, genialnych książkach Wydawnictwa Buchmann – Jak zastąpić w diecie mięso i produkty odzwierzęce?

Ogromnie cieszy mnie obecny, dobry trend w żywieniu, jakim jest przechodzenie coraz większej ilości osób na weganizm i wegetarianizm, dziś u mnie dwie, absolutnie genialne książki, w których znaleźć można świetne przepisy na wegańskie dania, smaczne, proste, zdrowe i w 100% roślinne!


Kuchnia wegańska. Przewodnik po produktach zastępczych
Celine Steen, Marie Joni Newman
Tytuł oryginalny: The Complete Guide to Vegan Food Substitutions
Premiera: 13 lutego 2019
Tłumaczenie: Anna Julia Mamińska
Wydawnictwo: Buchmann
Oprawa: miękka
Ilość stron: 272

Nie ukrywam, iż z niecierpliwością czekałam na jej premierę w Polsce. Książka Kuchnia wegańska. Przewodnik po produktach zastępczych, autorstwa Celine Steen i Marie Joni Newman, to absolutnie genialny przewodnik, swoiste kompendium wiedzy i mnogość inspiracji dla osób, które są lub panują przejść na dietę wegańską. Znajdziemy tu nie tylko boskie przepisy na przeróżne dania, ale też świetne i niezawodne sposoby, by tak naprawdę każdą potrawę, można zmienić i zmodyfikować na danie wegańskie, bez zawartości składników odzwierzęcych. Książka jest prawdziwą bombą wiedzy na temat składników wegańskich w potrawach, informacje są fachowe, rzetelne i idealnie, graficznie, bardzo przejrzyście przedstawione. Największym problemem osób, które przechodzą na weganizm jest zastąpienie produktów codziennego użytku w kuchni takich jak mleko, masło, czy jaja, autorki idą z pomocą w zasadzie w każdym aspekcie, dodatkowo mamy tu dania dla osób uczulonych na gluten, cukrzyków oraz potrawy z małą zawartością tłuszczu, zatem każdy znajdzie tu najpotrzebniejsze informacje. Często natrafiam na świetny przepis w internecie, w którym wykorzystuje się mięso, z książką Kuchnia wegańska. Przewodnik po produktach zastępczych, dostosuję go do siebie, wybierając składnik zastępczy. Książka niesie dodatkowo piękne przesłanie, by zwrócić uwagę na niehumanitarne traktowanie zwierząt w hodowlach przemysłowych i dla ich dobra choć spróbować nie jeść mięsa, korzystając z przedstawionych przepisów. To prawdziwa skarbnica wiedzy w temacie zdrowego odżywiania, z łatwością zastąpimy z nią w diecie nabiał, mleko, sery, jaja, mięso, ale też żelatynę, czy miód. Książka podaje również sposoby na zastąpienie glutenu, cukru i tłuszczy, na końcu mamy przydatną i praktyczną tabelę wegańskich produktów, które możemy zastąpić naprawdę wszelkie odzwierzęce składniki. Które przepisy zwróciły moją uwagę? Z pewnością masło z oliwy, maślany chlebek, kremowa zupa dyniowa, orzechowy ser z papryką, wegański majonez, korzenne ciasteczka, gulasz z bananów, fasoli i jęczmienia, zaś tofucznica ze szpinakiem i pieczarkami już została przeze mnie wypróbowana, pycha! Książka Kuchnia wegańska. Przewodnik po produktach zastępczych, według mnie powinna znaleźć się każdej kuchni!



Wegańskie słodycze. Kultowe, zdrowe, bezglutenowe
Karolina Gawrońska
Premiera: 31 października 2018
Wydawnictwo: Buchmann
Oprawa: twarda
Ilość stron: 158

Teraz coś dla łasuchów! Wegańskie słodycze. Kultowe, zdrowe, bezglutenowe, to piękna pozycja dla osób, które rezygnując ze składników odzwierzęcych, chcą delektować się słodyczami. Książka jest wspaniale wydana, twarda oprawa i smakowite zdjęcia, nadają jej niewątpliwego uroku. Jest tu mnóstwo przepisów i świetnych inspiracji, które z pewnością wykorzystam w swojej kuchni. Słodycze, które stworzymy z książką, są nie tylko wegańskie, ale tez zdrowe, ciekawy dobór składników i nietuzinkowe receptury, kuszą, by samemu wykonać słodkości w domu. Ciekawym aspektem książki są także wersje słodyczy bez rafinowanego cukru, mleka, jaj, ale tez bez pszenicy, zatem znajdziecie tu także bezglutenowe słodkości. Książce patronuje Fundacja Viva, ale też Empatia, czy Otwarte Klatki, zatem naprawdę polecam wam sięgnąć po nią. Nie ukrywam, iż dzięki książce, pokierowałam się na kanał youtube Karoliny Gawrońskiej, który również będę zgłębiała. A jakiż przepisy czekają na nas w środku? Zdradzę Wam, że jest to istny szał, już od samego jej przeglądania ma się ochotę pożreć słodkie cuda, mamy tu bowiem przepis na wegańskie wersje batoników błeno, tłiks, snikers, banti, lajon czy milkiłej, nazwy oczywiście, jak najbardziej celowe. Upieczemy z książką ciasteczka, pierniczki, piegowate cuda, ale też zrobimy wegańskie żelki, szokobonsy, czy rafaelo. Każdy przepis jest doskonale opisany i zdobi go piękna fotografia. Obie książki polecam Wam do kuchennej biblioteczki, to wspaniała inspiracja, dobra i zdrowa dla nas, jak i dla zwierząt jednocześnie. 



wtorek, 19 marca 2019

(Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie - Natasza Socha - Wydawnictwo Edipresse Książki – Mądra książka o związkach, małżeństwie i uczuciach

Polska, współczesna literatura obyczajowa, zaskakuje mnie ostatnio bardzo, natrafiam coraz częściej na doskonałe powieści, które wciągają czytelnika, jednocześnie niosąc ciekawe i ważne przesłania.


(Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie - Natasza Socha
Premiera: 13 lutego 2019
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 304


(Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie, to piękna powieść, której autorką jest polska, bardzo popularna pisarka Natasza Socha. Choć trudno mi w to uwierzyć, jest to moje pierwsze spotkanie z jej powieścią. Natasza Socha, urodzona w Poznaniu, jest autorką mnóstwa książek, bestsellerów, pośród których znajdziemy Pokój kołysanek, Mgły Toskanii, czy Troje na huśtawce, jest to kobieca, pełna emocji literatura, która ma już w naszym kraju naprawdę sporą gromadę miłośniczek. Książka z pewnością zwróci Waszą uwagę na półkach księgarskich, okładkę bowiem zdobi piękne zdjęcie dłoni z kubeczkiem sweterkowym, ciepłe i budzące pozytywne konotacje, na uwagę zasługują także błyszczące wykończenia liter, nie przeoczcie jej i skuście się na przeczytanie tejże powieści, naprawdę warto.
Powieść czyta się iście ekspresowo z wielką przyjemnością, szybko chłonąc świetnie skonstruowaną fabułę. Książka napisana jest przystępnym językiem, czuć tu doświadczenie i lekkie pióro autorki. 

 
Z pewnością (Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie, to poruszająca lektura, nie jest to typowy, obyczajowy romans, jest tu mnóstwo prawdy, prawdziwego życia, bliskich każdemu człowiekowi problemów i co ważne wiele nadziei. Cecylia i Wiktor Kosowscy, są małżeństwem, w którym nie dzieje się najlepiej, oboje myślą o rozwodzie, zaś każde z nich, pomija na razie ten temat w toku codzienności. Pewnego dnia, Cecylia bierze udział w wypadku samochodowym, trafia do szpitala, przechodzi operację, nie wiadomo, czy będzie mogła chodzić, czeka ją długa rehabilitacja. Wiktor, pomimo, iż ma romans z doktorantką Karolą, zmienia plany i podejmuje się opieki nad Cecylią, jak przystało na dobrego męża. Dwójka ludzi, który niegdyś zakochali się w sobie, obecnie z wypalonym uczuciem, zostają skazani na siebie, Cecylia musi polegać na pomocy męża, który czuje tymczasowy obowiązek i odpowiedzialność opieki nad nią. Czy w takich warunkach ich miłość napotka kolejną szansę? Koniecznie przeczytajcie (Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie, to naprawdę mądra i nietuzinkowa powieść, która może skłonić do zmian, przemyśleń i pozwoli także otworzyć oczy, iż każde uczucie należy dobrze pielęgnować. 


Oczami Alexandry - Natasha Bell - Wydawnictwo Czarna Owca – Debiutancki, świetny thriller psychologiczny – Mroczne odkrywanie prawdy!

Wydawnictwo Czarna Owca, zawsze zaskakuje mnie mnogością absolutnie genialnych powieści z kręgu mrocznych zakamarków literatury. Dziś u mnie debiutancki, świetny thriller psychologiczny, który polecam Wam na wiosenne plany czytelnicze.

Oczami Alexandry - Natasha Bell
 Premiera: 13 lutego 2019
Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria: Thriller psychologiczny
Tytuł oryginalny: Exhibit Alexandra
Tłumaczenie: Grażyna Woźniak
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 392


Oczami Alexandry, to książka, której autorką jest debiutująca pisarka Natasha Bell, dorastała ona w Somerset, studiowała literaturę angielską w Yorku, obecnie zaś mieszka w Londynie, czy jej pierwsza powieść zrobiła na mnie wrażenie? Zdecydowanie tak, co potwierdza moje książkowe ciągoty do debiutów, mam nadzieję, iż Natasha Bell, zaserwuje nam kolejne powieści na tym samym, doskonałym poziomie i tak świetnie skonstruowane fabularnie. Powieść skusi Was na półkach księgarni intrygującą okładką w odcieniach krwistych, z pewnością nie można przejść obok niej obojętnie, koniecznie sięgnijcie po nią, bowiem naprawdę warto, zwłaszcza jeśli, gdy jesteście, jak ja, miłośnikami klimatów kryminalno-sensacyjnych z dużą nutą thrillera psychologicznego w literaturze współczesnej.


(…) Nie wiem, gdzie jest wasza mamusia, dziewczynki i próbuję sobie jej nie wyobrażać martwej w rowie (…). Alexandra Southwood zaginęła, zniknęła i nikt nie wie dlaczego, gdzie jest, co robi i czy żyje. Poszukiwania kobiety trwają, dochodzenie prowadzi policja, szuka jej mąż Marc. Podczas lektury skaczemy w czasie, obserwując głębokie myśli, psychikę i poczynania z perspektywy Alexandry i Marca przed i już po zaginięciu, książka totalnie wciąga już od pierwszego rozdziału, bardzo trudno oderwać się od niej, czekając wciąż na rozwiązanie i poznając nowe fakty. Co stało się z Alexandrą? Kim jest Amelia? Jest mnóstwo dziwnych tajemnic, zaskoczeń, fabuła spokojnie postępuje, zaś często powoduje szybsze bicie serca, książka, to prawdziwa magia thrillera. Intrygujące i nieco przerażające przesłanki chodziły mi po głowie podczas lektury, finał zaskakuje, spowodował we mnie mieszane uczucia dotyczące głównej bohaterki. Wkraczamy bowiem w kręgi eksperymentalnej sztuki, ale także w złożony świat psychiki kobiety, która skrywała wiele ciemnych sekretów. Jak bardzo rzeczywistość i prawdziwe życie, może splatać się z własnym projektem? Czy tak naprawdę znamy do końca osoby, z którymi żyjemy na co dzień i ich plany? Polecam Wam bardzo powieść Oczami Alexandry, to niesamowite i jednocześnie przerażające studium ludzkich granic na wielu płaszczyznach. Przeczytajcie koniecznie!


poniedziałek, 18 marca 2019

Lily Lolo – Naturalny, prasowany róż mineralny w dwóch, przepięknych odsłonach – matowy brąz Tawnylicious oraz Tickled Pink połyskująca, różowa brzoskwinia!

Już w najbliższy czwartek powitamy kalendarzową wiosnę, warto zatem włączyć do swego makijażu troszkę nowości i dodać mu wiosennej świeżości. 


Naturalny, prasowany róż mineralny Lily Lolo, gościł już w mojej kosmetyczce w odsłonie Life's a Peach, bardzo lubiłam ten odcień, jednak dzisiejszy duecik, to moje wielkie hity w tymże temacie. Dziś u mnie róż w dwóch odsłonach, oto matowy brąz Tawnylicious oraz połyskująca różowa brzoskwinia Tickled Pink. Jak wiecie, kosmetyki Lily Lolo, cenię od lat, produkowane są bowiem z naturalnych i mineralnych składników, nie zawierają sztucznych aromatów, parabenów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, mają zawsze świetne składy, są to oczywiście produkty cruelty free. Oba cudeńka, zarówno Tawnylicious, jak i Tickled Pink, zakupicie na Costasy. Oczywiście każdy z nich jest samodzielnym kosmetykiem, ale ja polecam używać je w makijażu w duecie, dzięki nim zarówno podkreślimy rysy, jak i wykonturujemy twarz, która momentalnie nabiera życia i naturalnego blasku, dobrze nałożony róż bowiem, to prawdziwa magia w makijażu. 


Oba kosmetyki mieszczą się w eleganckich i poręcznych opakowaniach (4 g) w czarno-białych kolorach z wygrawerowanym logo Lily Lolo na wieczku z lusterkiem, dodatkowo zapakowano je w biało-czarny kartonik, z którego zasięgnąć możemy informacji o produkcie, odcieniu, producencie i oczywiście ładnym składzie każdego różu. W składzie różu Lily Lolo, znajdziemy mikę, dzięki której kosmetyk jest lekki oraz naturalne oleje, które pielęgnują i jednocześnie odżywiają skórę, mamy tu olej jojoba, olej arganowy, olej z nasion granatu, olej z nasion słonecznika, olej manuka, kultury roślinne z mikołajka nadmorskiego oraz oczywiście pigmenty koloru. Są to kosmetyki wegańskie, nie zawierające substancji odzwierzęcych. Mają delikatną formułę, bardzo przyjemną w aplikacji, doskonale wtłacza się je w pędzel, nie sypią się i są świetnie sprasowane.

 
Lily Lolo –Tawnylicious
Jestem zakochana w tym różu, jest to mega wszechstronny kosmetyk do makijażu, jest nie tylko doskonałym różem, ale też genialnym bronzerem, wspaniale sprawdza się też, jako cień do powiek. Wykończenie, jakie uzyskuję po jego użyciu jest piękne, daje genialny efekt, który można stopniować. To idealny, matowy, brąz, jest on najciemniejszym odcieniem wśród róży Lily Lolo, dlatego idealnie sprawdza się u mnie w konturowaniu twarzy, jak bronzer, już delikatne muśnięcie nim, upiększa makijaż, polecam go z całego serducha.
Lily Lolo – Tickled Pink
Tickled Pink, jest doskonałym kompanem dla Tawnylicious, jest to cudny, błyszczący róż w kolorach różowo-brzoskiwiniowych, bardzo nieoczywisty i oryginalny odcień. Doskonały, jako róż, ale też, jako rozświetlasz, z powodzeniem można go użyć także przy makijażu oka. Śliczny, bardzo świeży, delikatny, dziewczęcy, idealny na wiosnę. Kocham zarówno Tickled Pink, jak i Tawnylicious, uwielbiam je aplikować w duecie. Znacie róże Lily Lolo? Który z odcieni wpadł Wam w oko? 




sobota, 16 marca 2019

Chłopiec z ulicy Wschodniej - Anna Stryjewska - Wydawnictwo Szara Godzina – Ujmująca powieść o życiowych bagażach.

Zbliża się wiosna, to czas, gdy wszystko budzi się do życia, rozkwita i odżywa, dziś u mnie książka, która zdecydowanie skłania do przemyśleń, dlaczego warto odrodzić się i pozostawić za sobą złe emocje i wspomnienia.

Chłopiec z ulicy Wschodniej - Anna Stryjewska
Premiera: 4 lutego 2019
Wydawnictwo: Szara Godzina
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 176


Chłopiec z ulicy Wschodniej, to powieść, której autorką jest Anna Stryjewska, która ponownie zachwyciła mnie swą twórczością. W Wydawnictwie Szara Godzina, pisarka, wydała już książkę Mistrzowie życia, której recenzję znajdziecie na mym blogu, ale także Pocałunek morza. Książkę zdobi wspaniała okładka w szaro-niebieskich odcieniach, idealnie oddająca fabułę i jej wydźwięk, nie przeoczcie jej na półkach księgarni, bowiem naprawdę warto po nią sięgnąć.



To bardzo krótka powieść, pochłonęłam ją w ekspresowym tempie, z wielką przyjemnością w jeden, marcowy wieczór. Gabryś Konecki był nieśmiałym chłopcem, mieszkał w starej kamienicy w Łodzi wraz z poświęcającą się matką, którą bardzo kocha oraz ojcem alkoholikiem, karanym więzieniem, oprawcą rodzimy. Obecnie, będąc już dojrzałym mężczyzną, Gabriel nadal pamięta życie u boku okrutnego ojca na tle dzielnicy, w której przemoc domowa była na porządku dziennym. Chcąc odnaleźć ludzką, życiową normalność, Gabriel odgania mroki dzieciństwa, pobyt w domu dziecka i domowe awantury, które pamięta, chce zrealizować marzenie i wraz z mamą popłynąć statkiem. Od książki trudno jest się oderwać, wciąga, wzrusza, może wywołać łzy. Fabuła jest wspaniale skonstruowana, historia świetne oddaje tenże, trudny problem, smaku całości dodaje ciepły wątek anielski. Choć nie jest to lektura lekka i łatwa, finalnie nieco smutna, warto w ten już niemal wiosenny czas, po nią sięgnąć, by przekonać się, że nigdy, na nic nie jest za późno i zawsze warto walczyć o przysłowiowe, lepsze jutro.

 

piątek, 15 marca 2019

Nowa powieść z uniwersum World of Warcraft - Przez mroczny portal - Christie Golden i Aaron Rosenberg - Wydawnictwo Insignis – magia, elfy, orki, krasnoludy!

W mojej domowej biblioteczce, ponownie zagościło Uniwersum World of Warcraft. Świat ten od wielu już lat, łączy ludzi na całym świecie, skupiając wokół siebie miłośników zarówno gier, jak i literatury fantasy. 

Uniwersum World of Warcraft
Przez mroczny portal - Christie Golden, Aaron Rosenberg
Premiera: 13 lutego 2019
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: World of Warcraft: Beyond the Dark Portal
Tłumaczenie: Dominika Repeczko
Oprawa: miękka
Ilość stron: 360


Uniwersum World of Warcraft, to oczywiście, przede wszystkim, znane gry komputerowe, ale także świetne komiksy, filmy i książki właśnie. Każdy miłośnik klimatów fantasty w literaturze, z pewnością zna powieści oparte na tejże grze, ale też sporo wykraczające poza tą historię i rozszerzające ją. World of Warcraft, to wspaniały i wciągający świat fantasy, mamy tu przeróżne rasy, są tu ludzie, orki, trole, gobliny, gnomy, krasnoludy, druidzi, czarnoksiężnicy, wojownicy, rycerze i wielu, wielu innych, całość świata podzielona jest na dwie, wrogie frakcje: Przymierze i Hordę. Przez mroczny portal, to już druga książka z kręgu World of Warcraft, którą poznałam, poprzednia Cisza przed burzą, osadzona była fabularnie w czasie przed dodatkiem do gry Battle for Azeroth, Przez mroczny portal zaś to kontynuacja książki Fale ciemności, to czas, gdy kończy się Druga Wojna, Przymierze zmusza Hordę do odwrotu, niszcząc Mroczny Portal. Zdaję sobie doskonale sprawę, iż jest to bardzo specyficzna literatura fantastyczna, która nie przypadnie każdemu do gustu, na pewno zaś zachwyci miłośników uniwersum WOW i czekających na kontynuację Fal ciemności.


Autorami World of Warcraft - Przez mroczny portal, jest Christie Golden, znana z mojej, poprzedniej, książkowej odsłony uniwersum oraz Aaron Rosenberg. Golden jest amerykańską pisarką, która napisała już ponad trzydzieści powieści i opowiadań w klimatach fantasy, horror, czy science fiction, między innymi ze świata Star Wars, Assassin's Creed, Star Craft, czy World of Warcraft właśnie, tu po raz kolejny mamy do czynienia z jej lekkim piórem, wspomaganym przez Aarona Rosenberga, który także na swym koncie ma sporo książek między innymi z uniwersum Star Treka i Warhammera. Książka napisana jest przystępnym i typowym dla Warcrafta językiem, czyta się ją z nieukrywaną przyjemnością. Po książkę World of Warcraft - Przez mroczny portal, z pewnością sięgną fani uniwersum, ci, którzy czekali na kontynuację powieści Fale ciemności, to dla nich pozycja obowiązkowa, ale mogę polecić ją też wszystkim miłośnikom współczesnej literatury fantasy.

 

środa, 13 marca 2019

Clarissa i Pokusy Clarissy – Jack Lauriger - Wydawnictwo Lira – Brytyjka i jej emocjonalno-pikantne perypetie w Polsce!

Jeśli lubicie literaturę obyczajową z konkretną dawką kobiecości, angielskiego humoru i słodkiej pikanterii, dziś mam coś szczególnie dla Was!


Tom 1 - Clarissa - Jack Lauriger
Tom 2 - Pokusy Clarissy - Jack Lauriger
Premiera: 20 czerwca 2018, 10 października 2018
Wydawnictwo: Lira
Cykl: Clarissa Six
Tytuł oryginalny: Clarissa. The Awakening, Clarissa. Temptations
Tłumaczenie: Justyna Lenk
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 304, 304


Obie powieści, o których u mnie więcej dziś, zarówno Clarissa i jej kontynuację, czyli Pokusy Clarissy, napisał brytyjski pisarz Jack Lauriger, który już od dwudziestu lat mieszka u nas, w Polsce. Jest to moje pierwsze spotkanie z tymże autorem, łączącym w swych książkach angielski humor, lekkość pióra i ciekawą narrację z intrygującą, główną bohaterką. Do tej pory Wydawnictwo Lira, wydało dwie jego książki, czy warto zatem po nie sięgnąć? Z pewnością na księgarskich półkach, przyciągną wzrok pozytywne, idealnie oddające fabułę okładki, kobiece, piękne nogi i niebieskie sukienki, to świetne zobrazowanie, tego czego możemy się spodziewać po lekturze, zdradzę Wam też po cichu, iż zakochałam się w butach z obu okładek. Seks i humor to połączenie niełatwe. Tu zaś idealnie łączy się i koresponduje ze sobą na każdej płaszczyźnie, autorowi udało się zmiksować lekką, kobiecą pikanterię, uczucia i ciekawe jednocześnie poprowadzić powieści tak, by wciągała czytelnika.


Clarissa, jest Angielką, żoną Jonathana, matką dwójki prawie dorosłych już dzieci, spełnia się także w pracy, z której wraz z kolegą, wysyłają ją w ważną delegację na pół roku do Polski, gdzie kobieta ma za zadanie rozwijanie oddziału firmy. Wyjazd to nie tylko nowe wyzwania i zawodowe sprawy, to także nowe doświadczenia w sferze uczuć. Clarissa nie spodziewa się, że w Polsce prócz ciekawej kultury, historii i ludzi, spotka ją także odkrywanie samej siebie. Poznaje odważną Anię, podczas wyjazdu firmowego, pojawiają się śmiałe myśli o własnej seksualności, czy wyjazd zaszkodzi jej małżeństwu? W drugim tomie, Clarissa myśli o swym życiu, swych potrzebach, chce realizować własne pragnienia, widać tu zmianę głównej bohaterki, którą naprawdę polubiłam. Kobieta nadal kocha męża, jest zaś bardziej otwarta, bardziej zdecydowana, jak potoczą się jej losy? Musicie przeczytać. Całość okraszona jest przystępnym, płynnym, dobrze prowadzonym językiem z dozą humoru, dzięki temu obie powieści czyta się ekspresowo, jest to lekka, bardzo przyjemna i nie zawsze taka oczywista, jak się może wydawać, współczesna literatura kobieca, którą polecam na nadchodzącą wiosnę! 


poniedziałek, 11 marca 2019

Makijaż ust na wiosnę – Moje ukochane błyszczyki do ust Lily Lolo – Piękny nude Peachy Keen, różowy English Rose i intensywny, morelowy Cocktail!

Jeśli zaglądacie na mojego bloga częściej, z pewnością wiecie, iż kocham kosmetyki do ust, uwielbiam zarówno pomadki pielęgnacyjne, jak i kolorowe pomadki, kończąc na wielkiej gamie wspaniałych błyszczyków, dziś u mnie trzy, kosmetyczne perełki, które królują na moich ustach od jakiegoś już czasu.


Błyszczyki Lily Lolo, zakupicie oczywiście na Costasy, gdzie na pewno skusi Was cała ich gama kolorystyczna, warto polować, bo w sklepie bardzo często goszczą wspaniałe promocje. Dziś u mnie trio błyszczyków, w postaci pięknego odcieniu nude o nazwie Peachy Keen, różowego English Rose i intensywnego, morelowego o nazwie Cocktail. Błyszczyki Lily Lolo, goszczą u mnie od lat i nieustannie zachwycają każdym kolorem, na każdą okazję, mają zawsze piękny skład, dają genialny efekt nawilżenia i upiększają usta. Są to kosmetyki produkowane są z naturalnych składników, nie zawierają sztucznych aromatów, parabenów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, to kosmetyki free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Błyszczyki pięknie rozprowadzają się na ustach, mają bardzo przyjemną, lekką konsystencję, pielęgnują usta, nie kleją się i pachną słodką, mleczną czekoladą. Mają bardzo estetyczne i poręczne opakowania (4 ml), na grzbiecie wygrawerowane logo firmy, na spodzie zaś nazwę koloru. Praktyczny, długi aplikator jest świetnie wyprofilowany, mięciutki i delikatny. Z kartoników, zasięgniemy oczywiście informacji o produktach oraz poznamy ich naturalny skład. Błyszczyki zawierają olej rycynowy i olej jojoba, zatem spełniają też funkcje nawilżające i odżywiające, jest tu także wosk pszczeli, wosk z liści wilczomlecza, wosk z liści palmy kopernicji i witamina E. Błyszczyki ładnie wygładzają oraz chronią usta, nadając im przepiękny kolor, ja jestem zakochana w tym trio.


Lily Lolo – Błyszczyk Peachy Keen
Naturalny błyszczyk w odcieniu Peachy Keen, to must have każdej fanki nudziaków. Przepiękny, soczysty, brzoskwiniowy kolor z bardzo delikatnymi, złotymi drobinkami, idealny jest na co dzień, upiększa usta, nadaje im błysku i zdrowego wyglądu. U mnie gości w makijażu dziennym, daje cudowne wykończenie i trójwymiarowy efekt na ustach. Ideał do torebki na każdą okazję.


Lily Lolo – Błyszczyk English Rose
Absolutnie idealny róż, niesamowicie delikatny, świeży, słodki, soczysty, nie można obok niego przejść obojętnie. Pięknie prezentuje się na ustach, świetny na co dzień, ale też przy mocnym makijażu oka, sprawdzi się znakomicie. Usta z English Rose, wygadają zdrowo i naturalnie, niczym płatki róż.


Lily Lolo – Błyszczyk Cocktail
Najbardziej intensywny z całej trójki, wspaniały kolor do makijażu wieczornego, ale też dziennego, ma lekkie drobinki, ale nie są one widoczne na ustach. Uwielbiam ten kolor, to miks mocnej brzoskwini i moreli, bardzo nieoczywisty i oryginalny odcień, który warto mieć tej wiosny w swojej kosmetyczce. 
Który z błyszczyków przypadł Wam najbardziej do gustu?