czwartek, 29 listopada 2018

Urzędnik - Sławek Michorzewski - Oficyna 4eM – Sensacyjny kryminał, czy komedia kryminalna? Powieść z dużą nutą humoru na jesienno-zimowe wieczory!

Jeśli jesteście, jak ja, miłośnikami polskich powieści utrzymanych w konwencji sensacji, kryminału, to dzisiejsza recenzja jest szczególnie dla Was!
Urzędnik - Sławek Michorzewski
Premiera: 19 października 2018
Wydawnictwo: Oficyna 4eM
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 408


Książka zatytułowana Urzędnik, to ciekawa powieść, której autorem jest Sławek Michorzewski. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem, Michorzewski urodził się w 1970 roku, jest już autorem kilku kryminałów oraz zbioru opowiadań, mieszkał w wielu miejscach na świecie, między innymi w Rwandzie, czy Tajlandii, lubi zwiedzać. Urzędnika, wydała Oficyna 4eM, na okładce, która na półkach księgarni, skusi każdego maniaka kryminalnego, widzimy ciemną, męską postać w cieniu, dlaczego zatem warto sięgnąć po tę powieść?


Urzędnik, nie jest typową, totalnie mroczną powieścią kryminalno-sensacyjną, siłą książki jest dobra, postępująca, dynamiczna i wciągająca fabuła i ciekawe ujęcie humorystyczne, dzięki któremu książkę pochłonęłam z niebywałą przyjemnością w ekspresowym tempie. Powieść podzielona jest na trzy części oraz finał, rozdziały, to daty dni, rozpoczynamy 17 grudnia, kończymy 25 grudnia 2012 roku, finał zaś, to już rok 2013, 14 lutego. Marian Sopel, jest polskim, niesamowicie skrupulatnym urzędnikiem skarbowym, którego nikt z nas nie chciałby napotkać na swej drodze, prawdziwy, urzędniczy postrach bez serca, jak sam twierdzi. Nie jest on jednak typowym pracownikiem państwowym, ma w zamyśle misję przeciwdziałania oszustwom finansowym, które według niego okradają społeczeństwo, władzę, ale także obywateli, w tym więc i również jego samego. Jednym z pokrzywdzonych przez niego, podczas kontroli skarbowych jest Gołąb, którzy stracił przez urzędnika cały dorobek. Chęć zemsty na urzędniku, jest ciekawą i zmyślnie rozwijającą się osią powieści, jest przy tym mnóstwo śmiechu, ale też dobrej groteski, totalnego absurdu, jest to zatem świetny kryminał z wielkim przymrużeniem oka, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, iż jest to komedia kryminalna, która idealnie wypełni literacką rozrywką mroźny, jesienny wieczór, czy też zbliżające się zimowe dni, polecam naprawdę z całego serducha!

 

środa, 28 listopada 2018

To jest taki Russian Style! Maciej Stroiński - Oficyna 4eM – Ciekawa i nietypowa podróż do Rosji!

12 000 kilometrów na kraniec Rosji … i z powrotem – jesteście ciekawi tej nietuzinkowej podróży? Zapraszam do mojej recenzji książki To jest taki Russian Style!


To jest taki Russian Style! Maciej Stroiński
Premiera: 18 lipca 2018
Wydawnictwo: Oficyna 4eM
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 208


To jest taki Russian Style! To bardzo nietypowa książka podróżnicza, której autorem jest Maciej Stroiński, który zawodowo związany jest z mediami, pracował jako reporter w TVP, TVN i Polsacie, relacjonując ważne wydarzenia z całego świata, To jest taki Russian Style! To jego debiut literacki, ale wyczytałam, iż już w planach jest kolejny tytuł. Książkę zdobi szara okładka z torami jakby na koniec świata, poszukajcie jej koniecznie w księgarni. Jest to mała objętościowo książka, zatem skusi także tych, którzy nie mogą poświecić dużo czasu na lekturę, książkę można pochłonąć dosłownie na raz, bowiem wciąga niesamowicie, ja nie mogłam oderwać się ani na moment. Jak już wspomniałam nie jest to typowa książka podróżnicza, czuć, ze autor w sposób reporterski i totalnie żywy, zabiera nas na kraniec Rosji. Przeżywamy wraz z nim bardzo ciekawe spotkania, przygody, obserwujemy otoczenie i ludzi. Zdradzę Wam, że marzę, by pojechać koleją transsyberyjską, z książką przeżyłam, nie tylko tą podróż, ale też zobaczyłam wiele ciekawych, unikalnych zdjęć, takich jak Olchion, czyli święte miejsce Buriatów, które ma podobno szamańską energię, piękne jezioro Bajkał, czy Magadan, czyli miejsce, gdzie przez lata trafiali syberyjscy zesłańcy. Warto też sięgnąć po książkę Stroińskiego, by poznać żywe i prawdziwe emocje, człowieka, który wszystkiego tam bez barier dotyka, pokazując czytelnikowi, piękno Rosji, ale też to, iż kraj ten pełen jest sprzeczności. Rosja to stan umysłu. Genialna wyprawa i czytelnicza podróż najwyższych lotów, polecam z całego serca!


Mistrzowie życia - Anna Stryjewska - Wydawnictwo Szara Godzina – Lata dziewięćdziesiąte i dorosłe życie.

Duża część mojego dziecięco-nastoletniego życia, przypadała na lata dziewięćdziesiąte, dziś u mnie książka osadzona fabularnie właśnie w tymże okresie.
Mistrzowie życia - Anna Stryjewska
Premiera: 20 sierpnia 2018
Wydawnictwo: Szara Godzina
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 256


Mistrzowie życia, to powieść, której autorką jest polska pisarka Anna Stryjewska. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, która wydała już w Wydawnictwie Szara Godzina książkę Pocałunek morza. Książkę znajdziecie na półkach dobrych księgarni bez problemu, zdobi ją ciekawa okładka, dająca zdecydowanie do myślenia. W okresie przedświątecznym, który przecież już trwa na dobre, księgarnie pękają w szwach. Warto w tym tłoku propozycji książkowych, wyszukać, czy dla siebie, czy też prezentowo dla rodziny i przyjaciół, pozycje warte uwagi, które wniosą nie tylko radość z czytania, ale też swoistą mądrość i przesłanie. Zarażajmy czytaniem i podnośmy statystyki czytelnictwa w Polsce.


Książkę Mistrzowie życia, przeczytałam ekspresowo, nie mogąc oderwać się ani na chwilę, powieść napisana jest bardzo sprawnie, przystępnym, językiem, a fabuła wciąga i skutecznie przenosi czytelnika w burzliwe lata dziewięćdziesiąte. Był to ciekawy i burzliwy czas, w Polsce zachodziło wówczas wiele zmian, zarówno gospodarczych, jak i społecznych. Na tym tle poznajemy Natalię, Michała i Sebastiana, młodych ludzi, pełnych energii i entuzjazmu, czy są to Mistrzowie życia? Zobaczysz Michał, świat będzie nasz! Rozpoczynają oni dorosłe życie, pełne zaskoczeń i niestety także porażek i rozczarowań, na które nie zawsze są gotowi. Książka jest na wskroś prawdziwa, pokazuje, że wkraczając w dorosłe życie, sami wybieramy drogę, każdy człowiek kieruje sobą i decyduje, jak chce żyć i co chce sobą reprezentować. Jest tu też młodzieńcze uczucie, gonitwa za pieniądzem, trudne decyzje, smutek, to bardzo życiowa powieść, którą naprawdę polecam, szczególnie miłośnikom ciekawych powieści współczesnej literatury, osadzonych w latach dziewięćdziesiątych, ale także tym, którzy, tak jak ja, znali ten burzliwy czas z własnych przeżyć. 


wtorek, 27 listopada 2018

Kakaowe rozkosze na jesienno-zimowy czas! Pyszne i zdrowe płatki Milzu w trzech odsłonach z kakao – Bio żytnie kuleczki, kółeczka Umysł oraz muszelki Siła!

Niedawno na moim blogu, zagościły i zadebiutowały płatki Milzu Bio żytnie bez dodatku cukru oraz Radość, żyto, owies i miód, dziś zaś kakaowe trio!


Płatki zbożowe Milzu, cenię przede wszystkim za wzorowy skład, to zdrowe i pyszne produkty, nie są napakowane chemią i cukrem, jak większość płatków na rynku. Kakaowe płatki są super nie tylko do mleka (u mnie mleko wyłącznie roślinne, do płatków polecam sojowe waniliowe i koksowe), jogurtów, ale także do wzbogacenia i dekoracji ciast i deserów! Jest to też u mnie świetna i zdrowa przekąska przy serialach i filmach. Są to naturalne płatki zbożowe, wyprodukowane na Łotwie, w Polsce dostaniecie je w dużych marketach, jak Auchan, ale też w mniejszych, jak Leclerc, są też w Rossmanie, także warto na nie zapolować.


Bio żytnie kuleczki kakaowe Milzu, to certyfikowany zielonymi listkiem, zdrowy produkt, zawierają żyto, owies i kakao, mają witaminy z grupy B, żelazo, fosfor, cynk, magnez, nie ma tu dodatków tłuszczu, jest to produkt odpowiedni dla wegan, wolny od gmo, to także cenne źródło błonnika. Mają one kształt brązowych kuleczek. Czarne opakowanie zdobi pomarańczowy stworek strażak i zawiera 200 g płatków. Płatki Umysł, to także żyto, owies i kakao, tu na opakowaniu z różowymi akcentami, skusi nas zielony, ciekawski stwór z lupą. Płatki mają kształt brązowych kółeczek, są chrupie i pyszne, myślę, że pokochają je zarówno dzieci, jak i dorośli. Siła, to płatki z żyta, owsa i kakao, na brązowym tle widzimy tu niebieskiego siłacza, to chyba mój ulubiony stworek Milzu. Płatki Siła, to kakaowe muszelki, u mnie najczęściej pełnią funkcję przekąski, łatwo się je łapie palcami, no i trudno się od nich oderwać. Na pewno warto je serwować sobie także rankiem, by wzmocnić organizm i dodać sobie zdrowej siły właśnie. Które z tych kakaowych smakowitości skuszą Was najpierw? :)


Szepty sumienia - Beata Zdziarska - Wydawnictwo Szara Godzina – Polska powieść o ludzkim sumieniu – Dlaczego prawda jest tak ważna?

Dziś u mnie kolejna, bardzo ciekawa książka spod skrzydeł Wydawnictwa Szara Godzina, oto polska powieść Szepty sumienia.
Szepty sumienia - Beata Zdziarska
Premiera: 26 września 2018
Wydawnictwo: Szara Godzina
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 304


Szepty sumienia, to książka, której autorką jest debiutująca u mnie na blogu i w mojej biblioteczce Beata Zdziarska. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą pisarką, na swym koncie ma już ona powieść Zagubiony szlak, której również jestem ciekawa. Szepty sumienia, zdobi intrygująca okładka, która, gdy pierwszy raz ją zobaczyłam, zaskoczyła mnie, bowiem mam w domu, po babci, niemal identyczną ramę do lusterka, widzicie ją zresztą na zdjęciach z książką. Okładka na pewno przyciąga oko, poszukajcie jej w dobrych księgarniach, bo naprawdę warto po nią sięgnąć.


Powieść Beaty Zdziarskiej, czyta się szybko i z wielką przyjemnością, rozdziałami są tu dni z datami kalendarzowymi. O czym opowiada zatem książka? O trudnych wyborach, własnym sumieniu i rodzinie. Profesor Tomasz Kawecki, pracuje na Uniwersytecie Gdańskim, to dobry ojciec i mąż, pewnego razu, powoduje potrącenie dziewczyny, która okazuje się przyjaciółką jego córki. Mężczyzna, chcąc uniknąć daleko idących konsekwencji, ucieka z miejsca wypadku, w wyniku którego dziewczyna – Ewa, umiera. Zdaje sobie sprawę, że gdyby przyznał się, jego życie potoczy się nie po jego myśli, runie rodzina, runie jego praca, jego sumienie zaś bardzo daje o sobie znać. Tomasza męczą wyrzuty sumienia, przed nikim nie może otworzyć się, powiedzieć i wyjawić prawdę. Mężczyzna pisze więc dziennik, jego przemyślenia znajduje właścicielka mieszkania po Kawęckich, po jakimś czasie. Czy Magda wyjawi córce Tomasza tajemnice dziennika profesora? Czy będzie to miało jakieś znaczenie? Książka pokazuje jak wiele zmienić może w życiu jedno, niefortunne zdarzenie, które urywamy przez światem, przed rodziną, powieść niewątpliwie daje do myślenia, czy warto zatajać tajemnice, kłamać, pokazuje, iż zawsze cenne są szczere relacje, także z samym sobą. Jestem zmęczony tą grą. Są dni, kiedy mam ochotę zderzeń maskę porządnego męża oraz troskliwego ojca i pokazać prawdziwa twarz. Oblicze łajdaka, zwyczajnego przestępcy. Bardzo podoba mi się klimat książki, który wraz z ciekawie skonstruowaną fabułą, wciąga momentalnie i trzyma w napięciu. Polecam Wam z całego serca tę powieść, to ideał książkowy na jesienno-zimowe wieczorki!

 

poniedziałek, 26 listopada 2018

Nowość Orientana – Naturalny bio krem aktywnie ochronny - Anti pollution - Moringa i cytryniec – Moja ochrona skóry przed zanieczyszczonym powietrzem!

Wyniki badań odsłaniają gorzką prawdę, żyjemy na coraz bardziej zanieczyszczonej planecie. Chciałoby się dodać, iż człowiek sam sobie winny jest takiemu obrotowi spraw. Ze względu na wszechobecne zanieczyszczenia, musimy dbać o środowisko, ale także o swoje zdrowie i skórę w odpowiedni sposób.


Nowość Orientana, czy naturalny bio krem aktywnie ochronny Anti pollution Moringa i cytryniec, to moja ochrona skóry przed zanieczyszczonym powietrzem. Żyję w dużym mieście, w centrum, które naładowane jest smogiem, dymami i innymi zanieczyszczeniami, krem ten, daje mi ochronę, jakiej potrzebuje moja skóra 30+ mieszana w kierunku suchej. Jest to skuteczny i piękny składowo kosmetyk, który z pewnością będzie stałym gościem mojej kosmetyczki, moja skóra bowiem uwielbia go. Orientana, jest polską firmą, która nie zawodzi mnie od lat, kosmetyki te bazują zawsze na naturalnych składnikach z roślin azjatyckich, są to produkty najwyższej jakości, nie znajdziemy tu barwników, silikonów, parabenów, czy parafiny, to oczywiście kosmetyki cruelty free.


Naturalny bio krem aktywnie ochronny, to obecnie kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji, sprawdza się znakomicie, skóra jest dobrze wypielęgnowana, chroniona i dobrze nawilżona. Co mamy w składzie? Jak zawsze w przypadku Orientany, jest tu mnóstwo ciekawych, roślinnych składników aktywnych, naturalnych, takich jak ekstrakt z nasion moringi, ekstrakt z cytryńca chińskiego, olej z nasion pomidora, kwas hialuronowy, czy olej z nasion słonecznika. Krem zatem prócz ochrony, zapewnia ładne nawilżenie, wzmocnienie skóry, działa też antyoksydacyjnie, łagodzi i zapewnia ochronę SPF 15, idealną na jesienno-zimowy czas. Kosmetyk mieści się w prześlicznej, zdobiącej łazienkę, białej, bardzo poręcznej buteleczce airless (50 ml), która jest doskonale zabezpieczona przed otwarciem. Dodatkowo umieszczono ją w kartoniku oraz większym kartonowym opakowaniu, z którego zasięgnąć można mnóstwa informacji, zarówno o zanieczyszczeniach powietrza, jak i o kremie. Tak zapakowany krem, będzie niewątpliwie doskonałym prezentem na zbliżające się już święta. Sprawdzi się przy każdego typu cerze, jest niezwykle wydajny, ma delikatną konsystencję, pięknie rozprowadza się po skórze i szybciutko wchłania. Stosuję go codziennie rano, idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż, ale także podczas wieczornego rytuału pielęgnacyjnego. Kremowy ideał dla miłośników naturalnych kosmetyków z wielkiego miasta, polecam bardzo!


sobota, 24 listopada 2018

Zdrowe i smaczne – Moje ulubione BIO Certyfikowane, naturalne płatki zbożowe Milzu – Bio żytnie bez dodatku cukru i Radość – żyto, owies i miód!

Jak wiecie, na moim blogu, bardzo często poruszam temat zdrowego żywienia. Mam nadzieję, że tak, jak ja zwracacie uwagę, co ląduje na Waszym talerzu i kupujecie produkty, które gwarantują Waszemu organizmowi zdrowe wartości odżywcze.


Płatki zbożowe, to produkt, który wielu osobom kojarzy się ze słodką, śniadaniową przekąską, która niestety w większości przypadków, straszy ogromną ilością cukru. Jedzą je nie tylko dzieci, ale też oczywiście dorośli, warto więc świadomie poszukać ich w sklepie. Ja wybieram na zdrowe i pyszne płatki chyba z najlepszym składem na obecnym rynku tychże produktów, czyli płatki MILZU!. Są to naturalne i prawdziwe płatki zbożowe, produkowane na Łotwie, w Polsce dostępne są w dużych marketach, jak Auchan (szukajcie na eko półeczkach), ale też w tych mniejszych, widziałam je w Rossmanie, czy w Leclerc. Milzu ma tak wiele opcji płatków do wyboru, że warto poznać je wszystkie, dziś u mnie dwa ich rodzaje Bio żytnie bez dodatku cukru i Radość, żyto, owies i miód, ale na pewno zrobię też porównanie kakaowych płatków tejże marki, które zachwycają składem i smakiem. Postaram się też przybliżyć Wam ich zastosowanie, bo zdrowe płatki zbożowe, to nie tylko świetny dodatek do jogurtów tradycyjnych, roślinnych, czy mleka, ale polecam też wypróbować, jak smakują, jako dodatek do zdrowej sałatki, czy składnik ciekawych ciast. Ja dodaję je też do musu jabłkowego!


Bio żytnie płatki zbożowe Milzu, nie zawierają cukru, jest to certyfikowany zielonymi listkiem, zdrowy produkt. Zawierają żyto, owies, mnóstwo witamin z grupy B, witaminę E, minerały, nie ma sztucznych dodatków, tłuszczu, jest to produkt bez dodatku składników odzwierzęcych, zatem idealny dla wegan i wegetarian. Jest to także źródło błonnika, węglowodanów. Mają one kształt okrągły i jasno-brązowy kolor, nie ma tu sztucznych barwników i substancji smakowych. Są mega smaczne, chrupkie, po prostu idealne. Obie wersja płatków, opakowano w kartoniki, z których zasięgniemy potrzebnych informacji. Bio żytnie, to klasyczny, czarny, bardzo estetyczny design, zaś płatki z miodem, zdobi świetny, różowy ludek ze zwariowaną, żółtą fryzurą, którego na pewno nie przeoczycie na półkach sklepowych. Płatki Radość, to żyto, owies i miód, są zatem słodsze niż Bio żytnie, lecz nadal naturalne i zdrowe, wolne od gmo, idealne dla całej rodzinki, mają kształt jakby małych orzeszków, smakują wyśmienicie z waniliowym jogurtem sojowym, ale polecam je też do mleka, w sałatce dadzą smaczny, słodki akcent. Obie wersje uwielbiam też łączyć, razem, to zdrowa bomba energii na cały dzień i jednocześnie cudowna pychota! Sobotnio, życzę Wam pozytywnego weekendu! :)

 

czwartek, 22 listopada 2018

Escape room w książkowej odsłonie! Zgadnij kto - Chris McGeorge - Wydawnictwo Insignis – Doskonały kryminał na długie wieczory!

Lubicie zabawę w escape roomach? Ja uwielbiam, zachwyciła mnie także książka, która napisana jest właśnie w konwencji escape room.


Zgadnij kto - Chris McGeorge
Premiera: 5 września 2018
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: Guess Who
Tłumaczenie: Michał Jóźwiak
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 416


Już na początku, zdradzę Wam, że książka Zgadnij kto, której autorem jest Chris McGeorge, stała się moim zdecydowanym, listopadowym hitem książkowym z kręgu lżejszej literatury kryminalnej. Powieść wciąga, jak szalona, naprawdę nie mogłam oderwać się od czytania, chłonąc ciekawą i zaskakującą fabułę krok po kroku pośród krótkich rozdziałów. Angielski pisarz Chris McGeorge debiutuje tą powieścią, jest on absolwentem Creative Writing na City University, jest fanem filmu, występuje także w amatorskiej grupie teatralnej. Zgadnij kto, to kryminał łączący w sobie tradycyjne podejście do tegoż gatunku z nowoczesnym, młodym spojrzeniem i ciekawym zacięciem. Książka opatrzona jest genialną okładką, świetnie oddającą fabułę, nie przeoczcie jej w księgarni, mamy tu klucze, które, jak każdy bywalec escape roomów wie, są elementem niesamowicie ważnym.

 
Jeden pokój. Pięcioro podejrzanych. Trzy godziny na wykrycie zabójcy. Morgan Sheppard, gdy miał jedenaście lat, rozwiązał zagadkę morderstwa swojego nauczyciela matematyki, śmierć wiązano z samobójstwem, jednak Morgan, rozwikłał sprawę, zyskując rozgłos małoletniego detektywa, czy słusznie? Od tego czasu, minęło dwadzieścia pięć lat, dziś Morgan jest aktorem, który znany jest z prowadzenia programu Detektyw z sąsiedztwa i nadużywania alkoholu oraz narkotyków. Pewnego dnia, mężczyzna budzi się w niecodziennych okolicznościach, jest w pokoju hotelowym Great w centrum Londynu, przykuto go do kajdankami do łóżka, czy to wszystko jest prawdą? Zastanawia się, czy ten stan, to konsekwencje po kolejnej, alkoholowej przygodzie. Prócz niego w pokoju znajduje się pięć innych osób, dodatkowo w łazience, w wannie znajduje się martwe ciało Simona Wintera. Brzmi niesamowicie, prawda? Mi od razu przypomniała się świetna, filmowa seria Piła. Sheppard ma odkryć zabójcę, ma na to trzy godziny. Nad wszystkim czuwa przerażająca postać z głową konia, kim jest? Bywając w escape roomach wiem, jak mocno działa w tym wypadku presja czasu, choć realnie w tego typu zabawie, mamy tylko godzinę, tu bohater ma więcej czasu, bynajmniej tu nie jest to zabawa, bowiem jeśli Morgan nie odkryje zabójcy, zginą wszyscy w pokoju. Czas mija, obcy sobie ludzie, umieszczeni w jednym pomieszczeniu, to mieszanka wybuchowa, okazuje się, iż sprawa ma swoje źródło w osobie Shepparda i zdarzeniach z przeszłości. Książka jest niczym dobry escape room, cały czas jesteśmy w pokoju , cały czas z tymi samymi osobami, nadaje to niesamowitego klimatu powieści, prócz tego następuje ciąg tajemnic i wątpliwości, które muszą być rozwiane, inaczej czeka ich śmierć. Jesteście miłośnikami ciekawych kryminałów z nutą thrillera? Jeśli tak, Zgadnij kto, to pozycja absolutnie obowiązkowa!


środa, 21 listopada 2018

DUETUS – Nowa marka Sylveco – Kosmetyki unisex dla dwojga – Krem do twarzy na dzień z olejem konopnym i węglem oraz krem na noc z ekstraktem z nagietka i bio siarką!

Od momentu, gdy na rynku pojawiła się nowa marka Sylveco - Duetus, kosmetyki te już zdążyły zapanować nad moją pielęgnacją.


Na moim blogu pojawił się już tonik Duetus do twarzy z ekstraktem z ziela pięciornika i maseczka tejże marki do twarzy z węglem aktywnym, dziś zaś duecik kremów, które zapewniają mi kompleksową pielegancję kremową, czyli krem do twarzy na dzień i na noc. Duetus, to uniwersalne kosmetyki unisex, idealne dla dwojga. Zachwycą zarówno kobiety, jak i mężczyzn, są to naturalne, nie testowane na zwierzętach cudeńka, bardzo wszechstronne, antysmogowe, ochronne i osadzone w duchu minimalizmu o pięknej, estetycznej szacie graficznej, idealne także dla mieszczuchów, ale też dla osób ceniących po prostu naturalne, proste i dobre składy. To ciekawe receptury oparte o właściwości regulująco-detoksykujące, w składach występuje węgiel aktywny, olej z konopi, olej z czarnuszki, ekstrakt ze skrzypu polnego, kwasy AHA, BHA, PHA. Są to kosmetyki wegańskie, naturalne, pełne naturalnych olejków eterycznych, nie ma tu sztucznych barwników, czy aromatów. Oba kremy genialnie sprawdzają się przy mojej skórze 30+, mieszanej w kierunku suchej, która na co dzień wystawiona jest na życie w dużym mieście. 


Nawilża, reguluje i matuje
Krem Duetus na dzień, mieści się w poręcznym opakowaniu (50 ml) z białą etykietką. Dodatkowo zapakowano go w kartonik o pięknym, typowym dla marki, interesującym designie, na nim także znajdziemy piękny skład kremu. Świetną opcją jest dodanie do kremu drewnianej łopatki z logo marki, dzięki której nie wkładamy za każdym razem palucha bezpośrednio do kremu, dbając o higienę użytkowania. Krem Duetus na dzień, to mój totalny hicior, od razu po otwarciu, zachwyca mnie naturalny i świeży jego zapach i kremowa konsystencja. Jest to lekki kosmetyk, idealny na dzień, pod makijaż. Pięknie nawilża, ale ma także właściwości matujące. W składzie znajdziemy tu cenne dla skóry: olej z pestek winogron, olej konopny i ekstrakt z korzenia łopianu, jest tu także witamina E i B3 oraz węgiel aktywny. Skład jest piękny, krem dobrze reguluje sebum, zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem środowiska i działaniem wolnych rodników. Dodatkowego kopa daje tu naturalny olejek eteryczny z tymianku, olejek lawendowy, olejek jałowcowy i olejek pomarańczowy, które działają tonizująco, oczyszczająco i odświeżająco, ale dzięki nim mamy tu także hipnotyzujący zapach. Stosuję go codziennie rano, sprawdza się również jako baza pod makijaż. Jest wydajny, dobrze rozprowadza się po skórze i szybciutko wchłania, polecałabym go do każdego rodzaju skóry, nawet tej wrażliwej i podatnej na podrażnienia. Zadowoleni będą tu też panowie, którym polecam tenże krem po goleniu.


Regeneruje i reguluje
Wspaniały krem na noc Duetus, to połączenie wspaniałych składników, mamy tu olej konopny, olej z pestek winogron, olej z czarnuszki, ekstrakt z nagietka lekarskiego, witaminę B3, witaminę E i olejek tymiankowy. Krem mieści się w takim samej, jak krem na dzień opakowaniu, zaś etykieta odróżnia się czernią. Tu także mamy pełen informacji kartonik i przydatną łopatkę drewnianą. Konsystencja kremy jest podobna do wersji na dzień, lecz mam wrażenie, iż krem jest bardziej treściwy i bardziej matuje skórę. Zapach zdecydowanie zdominował tu i olejek tymiankowy z olejkiem grejpfrutowym, zachwyci on na pewno także męską część jego użytkowników. Szybko się wchłania i od razu czuć jego działanie odżywcze, nocą działa tu armia składników aktywnych, regenerujących cerę. Jestem z niego bardzo zadowolona, rano bowiem cera jest dobrze nawilżona i odżywiona, jeśli szukacie kremu na noc, dającego widoczne efekty i z dobrym składem, kremik Duetus, to zdecydowanie strzał w dziesiątkę.


poniedziałek, 19 listopada 2018

Nowość - Biblioteczka Liry – Opłaca się czytać! Pierwsza odsłona i dwie, polskie powieści – Wyspa singli - Małgorzata Falkowska oraz Jedna chwila - Anna Dąbrowska

Wydawnictwo Lira nieustannie mnie zaskakuje genialnymi, książkowymi nowościami. Oto seria Biblioteczka Liry i dwie genialne, polskie powieści!


Wyspa singli - Małgorzata Falkowska
Jedna chwila - Anna Dąbrowska
Premiera: 10 października 2018
Wydawnictwo: Lira
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 224, 288


Z niecierpliwością oczekiwałam pierwszej odsłony serii Biblioteczka Liry, którą wydawnictwo zapowiadało, dwie, wspaniałe powieści, które rozpoczęły cykl, to świetne książki polskich autorek, które już miałam okazję poznać. Książki z cyklu Biblioteczka Liry do kupienia są w ramach limitowanej oferty, wyłącznie w placówkach Poczty Polskiej, internetowo można je sobie sprawić na stronie poczyta.pl. Wizualnie zachwycają jednorodnym dla serii designem, bielą i jasnym różem, okładki dobrze oddają klimat powieści, są piękne, niechaj nie umkną Waszym oczom. Wyspa singli Małgorzaty Falkowskiej, to urocze serca z przepiętymi kamerkami, zaś Jedna chwila Anny Dąbrowskiej, zwróci Waszą uwagę piękną parą zakochanych. Obie książki, są idealną lekturą na jesienne wieczory, u mnie dodatkowo z gorącą czekoladą w dłoni. Polecam je obie, są to świetne, bardzo kobiece, przyjemne powieści, bardzo szczere, świetnie napisane, jednocześnie skłaniające do przemyśleń. Czyta się je szybko i z ogromną przyjemnością. Którą zatem wybieracie? Dodam, iż Wydawnictwo Lira, już szykuje kolejne odsłony Biblioteczki Liry, których zawsze będę wypatrywać, zatem jeszcze raz polecam z całego serca!

 
Wyspa singli - Małgorzata Falkowska
Małgorzata Falkowska, to polska autorka, którą poznałam dzięki świetnej książce zatytułowanej Paleta marzeń, pochodzi ona z Włocławka, mieszka obecnie w Toruniu,  na co dzień jest terapeutką i wykładowcą, napisała między innymi Mąż potrzebny na już, czy Gorzej być (nie) może. Wyspa singli, to książka, którą pochłonęłam momentalnie, iście ekspresowo, to lekka i niesamowicie przyjemna powieść o miłości. A o czym opowiada fabuła książki? W stacji telewizyjnej NaszaTV, nie dzieje się najlepiej, walka o widza trwa, trzeba szukać nowym pomysłów, by dorównać dużej na rynku konkurencji. Tworzy się więc nową, skazaną na sukces produkcję - realisty show o nazwie Wyspa singli, gdzie wystąpi sześć singielek i sześciu singli. Michał Kapitał, Karina Łużyńska i Marta Kłoda, mają grać tu pierwsze skrzypce, ale czy tylko jako prowadzący? Rywalizacja o partnerstwo i miłość, przyniesie oglądalność, lecz może także prawdziwe uczucie, czy jest to możliwe? Wyspa singli, to świetna, współczesna, książkowa rozrywka, przyjemna, wciągająca i finalnie bardzo zaskakująca!


Jedna chwila - Anna Dąbrowska
Na moim blogu oraz w mojej, domowej biblioteczce, Anna Dąbrowska, zadebiutowała przepiękną, magiczną powieścią Zanim zniknę, która była wrześniową nowością Wydawnictwa Lira. Urodzona w Inowrocławiu, polska autorka, jest mamą, żoną, ma kotka, na swym koncie posada już między innymi może znaną Wam powieść Nauczyciel tańca. Jedna chwila, opowiada o miłości, ryzyku, które napotykamy i decyzjach, które musimy przez całe życie podejmować. Emilia, odchodzi o narzeczonego, Anatol, nie był bowiem mężczyzną jej życia, w porę to zrozumiała. W podróży dziewczyna poznaje tajemniczego, pewnego siebie Matta Thomasa, decyduje wówczas o zmianach, chce życie skierować na inne tory. Wchodzi z mężczyzną w dziwną relację, której sama się nieco boi, jednocześnie pragnie być kochaną i bezpieczną. Anna Dąbrowska, ponownie nie zawodzi, doskonale prowadzi fabułę, wciąga czytelnika, nie mogłam znów oderwać się od jej książki, która na wielu płaszczyznach opowiada nie tylko o miłości, ale też przyjaźni, obawach, ludzkich wyborach, ale tez o tym, jak jedna chwila, może zaważyć na naszym dalszym życiu. Ciekawy i naprawdę bardzo zaskakujący finał książki, spowodował, iż już czekam na drugą część zatytułowaną Jedno życie, która niebawem, bowiem 28 listopada, również zasili serię Biblioteczka Liry!