czwartek, 28 lutego 2019

Nowa powieść mistrzyni lekkiego pióra - Miłość z błękitnego nieba - Krystyna Mirek - Wydawnictwo Edipresse Książki – Romantyczny Kraków i niespodziewana miłość!

Dziś pełen słodyczy dzień i kuszące, wszechobecne pączki. Za mną zaś lektura pięknej powieści o miłości, w której również znajdziecie wiele słodkich, przepełnionych prawdziwym uczuciem chwil.

Miłość z błękitnego nieba - Krystyna Mirek
Premiera: 13 lutego 2019
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Oprawa: miękka
Ilość stron: 328


Powieść Miłość z błękitnego nieba, autorstwa polskiej pisarki, mistrzyni lekkiego pióra, czyli Krystyny Mirek, to świeżutka, lutowa nowość Wydawnictwa Edipresse Książki. Przepiękna okładka z urodziwą kobietą w czerwonych kolorach, skusi na półkach księgarni z pewnością miłośników literatury obyczajowej. Na uwagę zasługują też brokatowe, zielone wykończenia na oprawie i bardzo praktyczna, duża czcionka w środku, która sprawia, że powieść czyta się bez zbędnego obciążenia oczu, szybko i wyraźnie. Miłość z błękitnego nieba, miała swą premierę dzień tuż przed Walentynkami, jest to bowiem doskonała książka o miłości, idealna także na prezent, która przenosi nas w świat, w którym uczucia zdecydowanie grają pierwsze skrzypce. 


Jeśli jesteście miłośnikami polskiej literatury obyczajowej, z pewnością znacie twórczość Krystyny Mirek, jest to autorka ponad dwudziestu już powieści, pełnych miłości, prawdziwego życia, emocji, w jej książkach nie brakuje życiowych problemów, ale też ciepłego humoru i ciekawych bohaterów. W mojej domowej biblioteczce tuż przy książkach Szczęście za horyzontem i Tylko jeden wieczór, stanęła Miłość z błękitnego nieba. O czym zatem owa powieść opowiada? Przede wszystkim o tym, że nie znamy dnia, ani godziny, w której miłość zapłonie, o tym, że przypadek czasem sprawia, iż rodzi się coś nowego. Angelika Niemirska, młoda, zdeterminowana kobieta, przyjeżdża z Monachium do Krakowa i przybywa do firmy Daniela Jakubowskiego, by podpisać ważną dla firmy, w której pracuje umowę, oboje chcą oczywiście zyskać na kontrakcie jak najwięcej, zatem w grę wchodzą biznesowe negocjacje, na których obojgu bardzo zależy. W tejże sytuacji rodzi się coś, czego oboje się nie spodziewają, ona, kobieta dążąca do celu, pragnąca stabilnego życia, on, z pozoru twardy, raczej nieświadomy swego, prawdziwego zainteresowania Angeliką, ale do czasu, jak zatem potoczą się sprawy w zimowy czas? Całość fabuły osadzona jest w pięknym Krakowie, smaczku dodaje krakowski Rynek, kawiarnie, ale też prawdziwość miejskich kamienic. Nie jest to typowa, lekka powieść o miłości, jak zwykle autorka, porusza także ważne, życiowe sprawy i problemy, jakie dotykają wiele osób. Ponownie jestem zachwycona powieścią Krystyny Mirek, jest to lekka, doskonale napisana i z pewnością przyjemna lektura, z wciągającą fabułą i interesującymi bohaterami, po którą naprawdę warto sięgnąć.

 

środa, 27 lutego 2019

365 sposobów, aby cieszyć się chwilą! Creative flow. Rok uważnego życia – Jocelyn De Kwant - Wydawnictwo Buchmann

Niebawem wiosna, słońce, więcej ciepłych dni i więcej energii oraz pozytywnego samopoczucia. Dziś u mnie książka, w której znajdziecie aż 365 sposobów, aby cieszyć się każdą chwilą!

Creative flow. Rok uważnego życia – Jocelyn De Kwant
Ilustracje: Sanny van Loon
Tytuł oryginalny: Creative Flow. A year in my mindful life
Premiera: 16 stycznia 2019
Tłumaczenie: Agata Trzcińska-Hildebrandt
Wydawnictwo: Buchmann
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 240


Creative flow. Rok uważnego życia, to styczniowa nowość Wydawnictwa Buchmann, autorką książki, jest Jocelyn De Kwant, dziennikarka i redaktorka, wraz z rodziną mieszka w Amsterdamie, specjalizuje się ona w treningu uważności. Przepiękne ilustracje, które znajdziemy na kartach książki, to dzieło Sanny van Loon, to one także przesądzają, iż pozycja ta jest niebywale interesująca, absolutnie przepięknie wydana, cieszy oczy i z pewnością nie umknie uwadze na półkach księgarni. 


W zasadzie powinnam zacząć od tego, iż nie jest to zwykła książka, to raczej nasz osobisty notatnik, pełen pięknych inspiracji, pozytywnych słów i myśli. Jest to pozycja nie tylko dla tych, którzy w codziennym wirze pracy, szkoły, obowiązków, nie mają chwili dla siebie, dla własnych myśli, ale też dla tych, którzy na co dzień, chcą dać sobie cząstkę pozytywnej energii i zastanowić się czasem nad rzeczami tak dla nas oczywistymi, a dającymi proste, ludzkie szczęście. To przyroda, zmysły, zabawa, relacje, jedzenie, leniuchowanie, czy pisanie, daje nam radość, autorka zachęca nas do twórczego myślenia i radości z prostych, codziennych spraw. Dzięki książce poznamy przeróżne aspekty życia, zwrócimy uwagę na coś, co pozornie jest mało ważne, świetne jest to, że książka inspiruje na wielu płaszczyznach, by ruszyć się z domu, oglądać i badać świat, poznawać dotąd nieznane, zwrócić uwagę na zapachy. Z książką przykładowo szukamy liści, rysujemy je, badamy, wspominamy dzieciństwo, obserwujemy owady, zmieniamy się w motyla, zmieniamy ustawienia mebli w domu, ale też poćwiczymy, wymyślimy własne skarpetki, czy też wypijemy drinka. Creative flow, słowem, to idealny prezent dla siebie na tegoroczną wiosnę.

 

poniedziałek, 25 lutego 2019

To, czego potrzebuję – Bestsellerowa autorka New York Timesa – J. Daniels i jej nowa powieść z cyklu Alabama Summer - Edipresse Książki

Być może za wcześnie, ale ja już czuję wiosnę. Ostatnie zimowe wieczory i noce, to u mnie oczywiście książki, dziś na blogu, bestsellerowa autorka New York Timesa i jej nowa powieść. 

To, czego potrzebuję - J. Daniels
Premiera: 16 stycznia 2018
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Tytuł oryginalny: What I Need
Cykl: Alabama Summer - Tom 5
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 448


To, czego potrzebuję, to piąty już tom z cyklu Alabama Summer i choć nie miałam okazji przeczytać poprzednich części tejże serii, napisanych przez J. Daniels, postanowiłam przeczytać tę intrygująca powieść, która jest styczniową nowością Wydawnictwa Edipresse Książki. J. Daniels, urodzona w Stanach Zjednoczonych, jest popularną pisarką, autorką wielu powieści obyczajowych i romansów, które stają się bestsellerami, prócz tejże serii Alabama Summer, która zyskała niesamowitą popularność, napisała też cykl powieści zatytułowany Słodkie opętanie. Alabama Summer, to Moje miejsce na ziemi, Wszystko, czego pragnę, Gdy upadnę, Nasze miejsce na ziemi i właśnie najnowsza powieść To, czego potrzebuję, będąca piątym tomem serii. W czym tkwi fenomen tej autorki? Według mnie to wciągająca fabuła i niesamowita lekkość, z jaką czyta się jej książki, ma świetne, sprawne pióro, dzięki któremu książki pełne są nie tylko pikantnych sytuacji, ale też romantycznej miłości i prawdziwej kobiecości.


Powieść czyta się ekspresowo, szybko wciąga, jest to lekka, niezobowiązująca i bardzo przyjemna lektura, dodatkowym plusem książki, jest duża czcionka, dzięki której miałam komfort czytania. Po prologu otrzymujemy dziewiętnaście rozdziałów, fabułę śledzimy z perspektywy głównej bohaterki Riley Tennyson mówi do nas też na przemian policjant CJ Tully. Seria Alabama Summer, porusza tematykę trudnej miłości i tak też jest w tym wypadku. Niezbyt pewna siebie Riley, poznaje zdecydowanego CJ`a przy barze na weselu jej brata Reeda, mężczyzna ku jej ogromnemu zdziwieniu zagaduje ją i po wspólnie spędzonej, szalonej nocy nadal próbuje nawiązywać głębszą znajomość. Tymczasem były już chłopak Riley - Richard, ponownie próbuje ratować ich związek. Cóż z tego wyniknie? Z pewnością powieść To, czego potrzebuję, przypadnie do gustu licznym miłośnikom twórczości J. Daniels, ale jest to też świetna propozycja dla fanów niezobowiązującej, przyjemnej, współczesnej literatury obyczajowej z nutą pieprzu i romansu, którą oczywiście mogę polecić na ostatnie już w tym roku, zimowe wieczorki. 

 

niedziela, 24 lutego 2019

Nowość w Zielonej Serii Wydawnictwa Buchmann - Fern Green - Naturalne środki czyszczące. Ekologiczne sposoby na sprzątanie domu!

Zbliża się wiosna, a co za tym idzie wielu z nas, czekają wiosenne porządki w domach, mieszkaniach, na działkach, czy w ogródkach. Dziś u mnie wspaniała książka, która zrewolucjonizuje sprzątanie w Waszych, czterech kątach.


Fern Green - Naturalne środki czyszczące.
Ekologiczne sposoby na sprzątanie domu
Tytuł oryginalny: Faire ses produits d'entretien maison
Premiera: 30 stycznia 2019
Seria: Zielona
Tłumaczenie: Anna T. Szczepanowska
Wydawnictwo: Buchmann
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 256


Zieloną serię Wydawnictwa Buchmann, darzę szczególnym zainteresowaniem, w mojej, domowej biblioteczce są już książki z tejże serii, zawsze także z radością witam nowości spod pióra pisarki Fern Green. Jestem szczęśliwą posiadaczką książek Tylko białko roślinne, Tylko owsianki, Tylko zupy i Tylko kiszonki, do nich dołączyła świetna pozycja Naturalne środki czyszczące. Ekologiczne sposoby na sprzątanie domu. Książka, jak zawsze w przypadku serii, jest pięknie wydana, w świetnym, nowoczesnym designie, któremu towarzyszą genialne zdjęcia. Całość podana jest w przejrzysty, przystępny i praktyczny sposób, tak, że każdy szybko odnajdzie potrzebne informacje. Książka to bogactwo wiedzy i inspiracji, skłaniająca zarówno do zmian w naszym domu, jak i zachęcająca do tworzenia własnych środków czystości, bez zawartości silnych chemicznych dodatków.

  

Tak, jak w przypadku kosmetyków, zwracam uwagę na składy środków, których używam do czyszczenia w domu, jak i środków do prania. Wiele produktów na półkach sklepowych, to silnie drażniące i alergogenne chemikalia, które mają wpływ na nasze zdrowie i całej, naszej rodziny, warto więc skorzystać z rad w książce i wypróbować te ciekawe receptury. Mamy tu ponad 110 przepisów, pośród których na pewno znajdziemy idealny dla nas środek do czyszczenia, prania i utrzymania czystości. To świetna alternatywa dla pełnych chemii środków, do tego radocha, iż stworzyliśmy ów preparat samodzielnie, jednocześnie dbając o środowisko i o nasze zdrowie. Mamy tu zarówno przepisy do tworzenia środków potrzebnych w łazience, w kuchni, ale tez w salonie, sypialni, pralni, czy nawet w ogródku i garażu. W książce mamy też wykaz niezbędnych składników, które musimy przygotować przed tworzeniem preparatów i opisy ich działania. Mamy tu zarówno olejki eteryczne, ocet, czy sodę oczyszczoną. Które przepisy najbardziej przypadły mi do gustu? Świetny, uniwersalny środek do czyszczenia łazienki, tabletki musujące do toalety z cytrusami i lawendą, płyn do mycia naczyń, środek do czyszczenia sreber, czy  tabletki do prania. Jest tu wiele świetnych inspiracji i przepisów, które naprawdę warto poznać i zamienić w domu wszelkie szkodliwe dla zdrowia i środowiska chemikalia na własnoręcznie stworzone preparaty.



piątek, 22 lutego 2019

Moje naturalne wspomaganie organizmu – Zojo - The Young Formula, czyli zestaw składników pomagających w walce z wolnymi rodnikami – Smacznie i zdrowo!

Warto swój organizm wspomagać dobrymi składowo produktami, u mnie jest to wiele preparatów, którym ufam już od dłuższego czasu, niedawno dołączył do nich ciekawy suplement, złożony wyłącznie z naturalnych składników!


The Young Formula, czyli zestaw składników pomagających w walce z wolnymi rodnikami marki Zojo, od pierwszego użycia skradł mi serce i jednocześnie kubki smakowe. Jest to genialny produkt, który możecie zakupić na topestetic, gdzie skusi Was spory asortyment cudów tejże polskiej marki, co ciekawe Zojo ma w ofercie też ręcznie wykonane świece sojowe, które zaciekawiły mnie, w sklepie znajdziecie też mnóstwo świetnych firm z całego świata, często można upolować tu perełki dermokosmetyków w ciekawych promocjach. Zojo twierdzi, iż nasza uroda ma swe źródło wewnątrz nas, w kompozycjach ich preparatów, znajdziemy wyłącznie komponenty pochodzące z ekologicznych upraw, nieprzetworzone, surowe oraz wolne od GMO. Super sprawą jest iż, w suplemencie nie ma żadnych sztucznych substancji słodzących, barwiących czy konserwujących. Wszystkie kompozycje Zojo są free cruelty, wegańskie, wyjątkiem jest zaś kolagen, w składzie żadnego z ich produktu nie ma laktozy.


The Young Formula, mieści się w genialnym opakowaniu, jeszcze nigdy nie miałam tak starannie dopracowanego wizualnie naturalnego suplementu. Pudełko w czarno-białych kolorach, zdecydowanie zdobi moją kuchnię, jest solidne i na pewno wykorzystam je ponownie, zgodnie z filozofią zero waste. Na pudełeczku odnajdziemy liczne informacje na temat preparatu, dwoimy się jak go dobrze stosować oraz poznamy jego skład. The Young Formula ma formę proszku, mamy go w czarnym, klasycznym, zakręcanym opakowaniu 150 g, jest on doskonale zabezpieczony, ma brązowawo-czerwony kolor i pachnie orzechowo i nieco owocowo. Jak go przyjmuję? 5 g produktu, czyli jedną łyżeczkę The Young Formula, wsypuję do szklanki płynu i mieszam, w opakowaniu mamy zatem około trzydzieści porcji. U mnie najczęściej jest to mleko roślinne, super smakuje z mlekiem sojowym, waniliowym, z powodzeniem można go dodawać do koktajli, soków, miksów warzywnych, czy smoothie. Z mlekiem roślinnym, tworzy u mnie piękny napój o różowo-fioletowym kolorze, który smakuje totalnie wybornie, uwielbiam go. Polecam go stosować codziennie, wówczas możemy liczyć na efekty, a co zawiera to cudeńko? Mamy tu same zdrowe i wspaniałe składniki, wśród nich znajdziemy ekologiczne nasiona lnu, organiczną aronię, pełen witaminy C organiczny owoc dzikiej róży, organiczne szparagi, organiczny baobab, organiczny rokitnik, organiczny cytryniec chiński. Preparat walczy z wolnymi rodnikami, pomaga zachować dłużej młodość, dba o skórę, chroni komórki przed uszkodzeniem oksydacyjnym, jest to naturalny, mega zdrowy produkt, który polecam Wam z całego serducha i już życzę smacznego!

 

czwartek, 21 lutego 2019

Apokalipsa zombie! Szczury Wrocławia. Kraty – Robert J. Szmidt - Wydawnictwo Insignis - Graham Masterton poleca!

Lubicie książki, filmy, seriale o zombie? Jeśli tak, dziś mam coś szczególnie dla Was!

Szczury Wrocławia. Kraty – Robert J. Szmidt
Premiera: 30 stycznia 2019
Wydawnictwo: Insignis
Cykl: Szczury Wrocławia - Tom 2
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 616


Szczury Wrocławia. Kraty, to powieść, której autorem jest Robert J. Szmidt. Jest to książka zdecydowanie dla miłośników gatunków fantasy, postapo, czy science fiction i zdaję sobie sprawę, iż nie trafi ona w gusta wszystkich, mi zaś klimaty te, jak najbardziej odpowiadają, zatem skusiłam się na lekturę. Powieść jest jedną ze styczniowych nowości Wydawnictwa Insignis, które zaskakuje mnie wciąż genialnymi tytułami. Książka skusi miłośników tegoż klimatu, iście intrygującą okładką, na której na tle starej, ceglanej ściany straszą zombiaki, wyłaniające się z okna zabitego kratami, jest to świetne i idealne odzwierciedlenie fabuły i klimatu, z jakim spotkamy się na kartach powieści. Jest to moje pierwsze spotkanie czytelnicze z autorem, choć Robert J. Szmidt, był już mi znamy, chociażby z twórczości obejmującej Uniwersum Metro 2033 i powieści Otchłań oraz Wieża, jest on autorem naprawdę sporej ilości książek w kręgu postapo, fantasy, czy science fiction, całość obejmuje siedem powieści i dwa zbiory opowiadań, wymienię tu chociażby Kroniki jednorożca. Polowanie, Apokalipsa według Pana Jana, Na krawędzi zagłady, czy Zwycięstwo albo śmierć, zaś w kwietniu 2015 roku, spod jego pióra wyszedł także pierwszy tom cyklu Szczury Wrocławia, zatytułowany Chaos, było to aż cztery lata temu. Szczury Wrocławia – Kraty, jest to zatem druga odsłona serii, którą z powodzeniem można przeczytać, bez znajomości pierwszego tomu, ja nie miałam okazji poznać pierwszej, a z przyjemnością i bez żadnych przeszkód i problemów, udało mi się wciągnąć w książkę i chłonąć tę intrygującą i głośną powieść. Warto tu tez dodać, iż autor - Robert J. Szmidt, prócz pisania, jest też tłumaczem gier i książek, redaktorem naczelny, miesięczników Video Business, Play Station Plus, Science Fiction oraz Science Fiction, Fantasy i Horror, do tego jest podróżnikiem i twórcą portalu fantastykapolska.pl.


Książka Szczury Wrocławia. Kraty, wciąga już od początku i naprawdę trudno się od niej oderwać, napisana jest bardzo dynamicznym, przystępnym, bardzo charakternym, rasowym, typowym dla autora językiem, dzięki czemu cała historia jest niesamowicie namacalna i żywa, nie brakuje tez humoru. Zombie atakują, a my z nieukrywaną przyjemnością obserwujemy rozwój wydarzeń. Jest rok 1963, 10 sierpnia, wybucha epidemia czarnej ospy, całe miasto Wrocław, jest już nie do opanowania przez służby, zostaje wprowadzona kwarantanna, milicja i wojsko nie dają już rady z falą i hordą zombie, czyli umarłych, którzy nadal żyją! Nastaje jakby nowy świat, nowy porządek, nowa rzeczywistość, apokalipsa zombie. W tym całym chaosie, część ludzi szuka schronienia, znajdują je w więzieniu, lecz by tam osiąść, na wolność muszą wyjść złoczyńcy i mordercy. Otacza nas przygnębiający wygląd szarego Wrocławia, Polski w okresie PRL-u, lat 60-tych, do tego zombie atakują na każdym kroku. Jaki typ człowieka ma jakąkolwiek szansę na przeżycie w takim otoczeniu i czy zombie to tutaj aby największy wróg? Dość obszerna i pełna przeróżnych bohaterów, powieść Książka Szczury Wrocławia, to książkowe must have każdego fana i miłośnika klimatów postapokaliptycznych, bliskiej horrorowi tematyki zombie, to kwintesencja tegoż gatunku, jeśli się odważycie i nie boicie zobiaków, polecam bardzo! 

 

środa, 20 lutego 2019

Zabierz je w podróż, na wakacje, w delegację, do pracy – Chusteczki nawilżane Luba – Do demakijażu, odświeżające oraz hipoalergiczne na podróż w dwóch odsłonach.

Chusteczki nawilżane to według mnie, zdecydowanie najlepszy pomysł, by podczas podróży, odświeżyć się, zmyć makijaż, wytrzeć twarz, ciało, czy też zabrudzenia, które tak często się zdarzają, wówczas, gdy na przykład spożywamy w samochodzie posiłki po drodze. U mnie są niezastąpione i nie raz uratowały mnie w trudnej sytuacji.


Chusteczki do demakijażu City Detox formula oraz Odświeżające, chusteczki nawilżane z aloesem
Chusteczki nawilżane marki Luba, towarzysza mi w wielu sytuacjach, to świetnej jakości produkty, którym ufam i które mnie nie zawodzą. Można je zakupić w wielu drogeriach internetowo, ale również stacjonarnie w sklepach, marketach oraz na stacjach benzynowych. Chusteczki do demakijażu City Detox formula, to idealny sposób na szybki demakijaż, gdy jesteśmy w podróży, nie musimy zabierać ze sobą płatków, płynu micelarnego, mleczka, chusteczki zmyją makijaż i dodatkowo odświeżą cerę. Zawierają łagodząca alantoinę oraz składnik zabezpieczający skórę przed wnikaniem cząstek stałych PM2.5, zatem chronią skórę przez smogiem, oczyszczając ją dogłębnie. W białym, dobrze zabezpieczonym opakowaniu znajdziemy 15 sztuk chusteczek, dobrze nawilżonych, stworzonych ze 100% naturalnego włókna, zawsze należy zakleić etykietę, by chusteczki nam nie wyschły i służyły jak najdłużej. Chusteczkami można przecierać twarzy, szyję, dekolt, nawet okolice oczu. Doskonale odświeżająco działają zaś chusteczki z aloesem, ideał do torebki, do pracy, do plecaka, do szkoły. Pięknie pachną i zawierają olej rycynowy, bez użycia wody, oczyścimy nimi twarz, dłonie i całe ciało, są naprawdę wszechstronne, tu także mamy w opakowaniu 15 sztuk chusteczek. Obie te wersje dołączyły do moich ulubieńców.


Hipoalergiczne chusteczki nawilżane Pack your bag! i Let`s go Travel!
Obie te wersje chusteczek Luba, są idealne, by zabrać je w podróż, do torby w samochodzie, do teczki, plecaka, świetne na wypady wakacyjne i dłuższe wyjazdy. Oba opakowania, zawierają 15 sztuk chusteczek, są to kompaktowe produkty do odświeżenia w podróży. Są to bezpieczne, hipoalergiczne kosmetyki, Wersja Pack your bag! mieści się w żółto-niebieskim opakowaniu z sympatycznym samochodem z pakunkami, chusteczki mają zapach egzotycznych kwiatów, bez użycia wody, można nimi oczyścić twarz, ciało, dłonie, wedle potrzeby. Let`s go Travel! zaś mają zapach tropikalnych owoców, stały się moim hitem, zawierają glicerynę roślinną, czy olej rycynowy, nimi również oczyszczamy z powodzeniem twarz, ciało, dłonie, stopy, po użyciu zamykając etykietkę, by zapobiec ich wysychaniu. Obie wersje podróżnicze, to moje produkty must have na każdej, dłuższej wyprawie. Znacie je? Używacie chusteczek nawilżanych?

 

wtorek, 19 lutego 2019

PRZEDPREMIEROWO Mój książkowy skarb - 25 gramów szczęścia – Historia kolczastego stworzenia, które skruszyło ludzkie serce - Wydawnictwo Quello – Doktor House od jeży!

Są pewne książki, które zajmują w mojej, domowej biblioteczce, miejsce szczególne, dziś o jednej z nich, która swą premierę będzie miała już wiosną tego roku, a u mnie zagościła w przedpremierowej odsłonie.


25 gramów szczęścia – Massimo Vacchetta, Antonella Tomaselli
Premiera: 13 marca 2019
Wydawnictwo: Quello
Tłumaczenie: Marta Koral
Tytuł oryginalny: 25 grammi di felicita
Oprawa: miękka
Ilość stron: 208


25 gramów szczęścia - Historia kolczastego stworzenia, które skruszyło ludzkie serce, to książka autorstwa Massimo Vacchetta i Antonelli Tomaselli. Ten książkowy skarb, swą premierę będzie miał już 13 marca, także już teraz zaplanujcie jej zakup. W księgarni skusi Was absolutnie przepiękna okładka, obok której po prostu nie można przejść obojętnie, turkusowe odcienie, a na nich czyste piękno, czyli mały jeżyk w ludzkich dłoniach, jestem totalnie zakochana w tej okładce. Jest to idealne zobrazowanie zawartości książki, która przede wszystkim opowiada o miłości, o miłości człowieka do jeży, jeży do człowieka, o prawdziwej miłości do tych ślicznych, kolczastych zwierząt. Massimo Vacchetta, jest weterynarzem z powołania, założycielem Ośrodka Rehabilitacji Jeży we Włoszech o nazwie La Ninna, który niesie misję ochrony jeży właśnie. Książka 25 gramów szczęścia, została napisana wraz z Antonellą Tomaselli, pisarką i dziennikarką, która kocha zwierzęta, to dzięki niej mamy okazję poznać historię miłości do jeży Massimo, jego działania i interesującą pracę z nimi.


Ośrodek zyskał nazwę La Ninna, dzięki samiczce jeża, której przypadek, zapoczątkował miłość weterynarza do tychże zwierząt. Gdy malutka, dwu/trzy dniowa samiczka, trafiła do niego, ważyła tylko 25 gramów, stąd tytuł książki, której patronuje Ośrodek Rehabilitacji Jeży w Kłodzku Jerzy dla Jeży, Fundacja Przytul Jeża, Jeżulkowo Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt oraz Karmimy Psiaki i Leśne Pogotowie, książkę rekomenduje też świetny aktor Marcin Dorociński, zatem są w nią zaangażowani sami dobrzy ludzie. Autor, Massimo Vacchetta, to prawdziwy doktor House od jeży, pomógł już ponad pięciuset tym wspaniałym zwierzątkom, dzięki książce, którą dosłownie pochłonęłam w tempie ekspresowym, możemy być blisko jego pracy. Na wstępie Antonella Tomaselli, wyjaśnia motywację do stworzenia książki i historie poznania Massimo, następie już wkraczamy w fascynujący, kolczasty świat. Poznajemy historię, jak Ninna, zawładnęła sercem weterynarza: Przede wszystkim chciałem się zająć jeżykiem (…) Jeżyk prosił o pomoc. Była w bardzo złym stanie, jednak mężczyzna nie dawał za wygraną i wszelkimi sposobami chciał uratować jej życie, darząc małego jeżyka szczególnym uczuciem. 25 gramów szczęścia, napisana jest płynnym, przystępnym językiem, nie można się od niej oderwać, śledząc jednocześnie życie, pracę weterynarza i losy oraz postępy jeżusi Ninny, a następnie kolejnych już maluchów. Zdradzę Wam, że i ja mam wielki sentyment do jeży, ratowałam ich już w życiu kilka, to unikalne i przecudowne zwierzęta, na które warto zwrócić uwagę. Jestem też z pokolenia domowego przedszkola, gdzie w piosence słychać tekst: Dokąd tupta nocą jeż?, który konkretnie zakorzenił się mi w głowie. Jeszcze raz z całego serca polecam Wam tę szczególną książkę, 25 gramów szczęścia, bowiem, to perełka książkowa, piękna i wzruszająca, a jednocześnie ucząca miłości do natury i do tych cudnych zwierząt, jakimi są jeże!