środa, 22 stycznia 2020

Mroczny kryminał, thriller, sensacja? Dwie książki na zimowe wieczory - Dom tajemnic - Alek Rogoziński oraz Śmierć i mrok - J.D. Robb

Dziś mam dla Was dwie, propozycje książkowe, idealne na zimowe wieczorki, jeśli zatem lubicie mroczne klimaty kryminalne, thrillery i powieści sensacyjne, zapraszam gorąco.


Dom tajemnic - Alek Rogoziński
Premiera: 18 września 2019
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 328

Dom tajemnic, to powieść, której autorem jest polski pisarz Alek Rogoziński, nazywany księciem komedii kryminalnej. Książka co prawda, miała już swą premierę jakiś czas temu, bowiem we wrześniu minionego roku, zaś dopiero teraz postanowiłam dobrać się do niej. Powieść zdobi przyciągająca oko fana mrocznych klimatów okładka, w czarno-granatowych odcieniach. Moim pierwszym spotkaniem z twórczością tegoż autora była powieść Śmierć w blasku fleszy, która utkwiła mi w pamięci, czy zatem Dom tajemnic, również przypadł mi do gustu? Zdecydowanie tak. Alek Rogoziński, ma na swym koncie sporo ciekawych powieści, które muszę nadrobić, debiutował w 2015 roku kryminałem Ukochany z piekła rodem, ukazały się też Jak cię zabić, kochanie, Do trzech razy śmierć oraz Śmierć w blasku fleszy, z zawodu pisarz jest dziennikarzem, lubi muzykę Madonny i Kate Bush, a Dom tajemnic, to jego dwunasta powieść. Książka napisana jest typowym dla autora,  żywym, płynnym i przystępnym językiem, fabuła ponownie świetnie skrojona, wciąga i nie ma tu miejsca na nudę. Jest to komedia kryminalna z sensacyjnym zacięciem, mamy tu mnóstwo humoru, ale jest też nieco grozy i morderstwa. Ponownie pierwsze skrzypce gra tu szef agencji eventowej, czyli Mariusz Mario Kosek wraz z wspólniczką Dominiką Miśką. Dostają oni zaproszenie do udziału w bardzo specyficznym realisty show w towarzystwie celebrytów. Dom, w którym będą przebywać, pełen jest tajemnic i pułapek, do tego grasuje tu prawdziwy morderca!



Śmierć i mrok - J.D. Robb
Tytuł oryginalny: Dark in Death
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Premiera: 2 października 2019
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 384

J.D. Robb, to literacki pseudonim słynnej pisarki Nory Roberts, jej powieści od wielu, wielu lat, zdobywają listy bestsellerów na całym świecie. Nora Roberts, to również pseudonim, naprawdę pisarka nazywa się Eleanor Marie Robertson, ma już na swym koncie ponad dwieście książek, w mojej biblioteczce gościła już wiele razy, zaś powieścią Śmierć i mrok, pierwszy raz w odsłonie J.D. Robb. Krwista okładka na pewno zwróci Waszą uwagę w księgarni, a jak powieść prezentuje się w warstwie fabularnej? Książka napisana jest przystępnym językiem, typowym dla autorki, czyta się ją lekko i z wielką przyjemnością. Sprawę morderstwa prowadzi oddana pracy, porucznik Eve Dallas, zimą, w kinie na seansie Psychozy w Nowym Jorku, morderca wbił szpikulec do lodu w ciało Chanel Rylan i zbiegł. Zbrodnia podejrzanie podobna jest do opisanego wcześniej w książce morderstwa, czy zatem zabójca czerpał inspirację z literatury? Jest to kolejna sprawa tego typu, czy morderca planuje zbrodnie z każdego tomu? Przekonajcie się koniecznie!
 

 

wtorek, 21 stycznia 2020

Maceraty naturalne – Genialna, zimowa nowość Etja - Macerat z nagietka lekarskiego, macerat z żywokostu lekarskiego oraz macerat z arniki górskiej!

Naturalne maceraty, goszczą w mojej pielęgnacji od lat, zdecydowanym, moim numerem jeden był w tym temacie, był macerat marchewkowy, który otrzymuje się w procesie maceracji korzenia marchewek w zimnotłoczonym oleju słonecznikowym. Wykonuję też własne, domowe maceraty, takie jak macerat z dziurawca, czy macerat z kurdybanka. Nowością zaś w bogatym już asortymencie świetnej, cenionej przeze mnie od wielu lat firmy Etja, są naturalne maceraty w trzech odsłonach, oto macerat z nagietka lekarskiego, macerat z żywokostu lekarskiego oraz macerat z arniki górskiej.


Całe trio, to wysokiej jakości kosmetyki naturalne, bez sztucznych substancji zapachowych i barwiących, umieszczono je tradycyjnie w praktycznej, szklanej buteleczce (50 ml) z pompką, ułatwiającą aplikację. Z przyjemnego dla oka, tematycznego kartonika i dodatkowej ulotki wewnątrz, dowiemy się o właściwościach każdego z nich oraz zasięgniemy informacji o bogatej ofercie firmy. Poznajcie je zatem koniecznie!



Macerat z nagietka lekarskiego
Nagietek, to jedno z moich ukochanych ziół, kocham zarówno herbatki nagietkowe, jak i kosmetyki z jego zawartością. Macerat z nagietka lekarskiego, świetnie sprawdzi się przy każdego rodzaju skórze, ma on właściwości odmładzające, zawiera bowiem witaminę młodości – witaminę E, ale także witaminy A, B, C i F, beta-karoten oraz kwasy tłuszczowe, dzięki temu również zadziała dobroczynnie na leczenie blizn, czy innych niedoskonałości i chorób skórnych, w tym trądziku, czy łuszczycy. Jest to macerat otrzymywany w wyniku maceracji kwiatów nagietka lekarskiego w zimnotłoczonym oleju słonecznikowym w proporcji 1:3. Macerat ten stosuję do pielęgnacji twarzy, wspaniale bowiem zmiękcza, wygładza i regeneruje skórę, świetnie sprawdza się w demakijażu. Nie lepi się i nie tłuści bardzo skóry, zaś szybko się wchłania. Warto go mieć w domu pod ręką w czasie zimowym właśnie, bowiem świetnie łagodzi podrażnienia i odmrożenia.
 

  
Macerat z żywokostu lekarskiego
Macerat ten, stosuję w pielęgnacji ciała, mieszam go z innymi olejami, ładnie się z nimi łączy. Polecam zmieszanie go z olejem z orzecha laskowego, olejem z nasion kawy, ale też z olejem pistacjowym. Otrzymuje się go w wyniku maceracji korzenia żywokostu lekarskiego w zimnotłoczonym oleju słonecznikowym, także w proporcji 1:3. Zawiera on kwasy tłuszczowe, minerały oraz cenną dla skóry alantoinę. Polecam go szczególnie przy cerze bardzo wrażliwej, suchej, delikatnej, wspaniale zmiękcza, chroni i wygładza, ma tez właściwości kojące i łagodzące, ale działa też antybakteryjnie, zatem z powodzeniem można go stosować przy trądziku, łuszczycy i innych problemach skórnych. Warto też sięgnąć po niego przy masażu, zwłaszcza, gdy dokuczają Wam bóle stawowe.



Macerat z arniki górskiej
Tenże macerat, stał się ulubieńcem moich włosów, stosuję go w olejowaniu włosów, dwa razy w tygodniu. Wspaniale odżywia skalp, cebulki i włosy, nadaje im miękkości, wygładza ich strukturę. Jest bardzo lekki i ma przyjemną formułę, otrzymuje się go w wyniku maceracji kwiatów arniki górskiej w zimnotłoczonym oleju słonecznikowym w proporcjach 1:3. Warto sięgać po niego w przypadku masażu, szczególnie przy bólach mięśni, działa on też antycellulitowo. Polecam go przy cerze wrażliwej i naczynkowej, ale jako serum, pięknie odżywi też cerę, taką jak moja, czyli mieszaną w kierunku suchej. Zawiera on kwasy tłuszczowe, minerały, ale także cenne dla skóry witaminy A i E, ciekawostką jest iż macerat z arniki górskiej, to także zawartość kwasu chlorogenowego, który działa przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo, ale też przeciwgrzybicznie.
 

 

środa, 15 stycznia 2020

Rozpieszczam się na zimę! Dwa, boskie, pachnące umilacze Oh Tomi z topestetic.pl – Pianka do mycia grejprfrut oraz aromatyczna świeca zapachowa melon!

Zimą bardzo lubię otaczać się pięknymi, otulającymi zapachami. W szare, zimne dni, zdecydowanie warto sięgać po pachnące umilacze i poprawiać sobie nastrój na wszelkie sposoby, zarówno podczas relaksu, jak i w pielęgnacji!


Duecik marki Oh Tomi, w postaci grejprfrutowej pianki do mycia oraz aromatycznej świecy zapachowej melon, był u mnie strzałem w dziesiątkę. Oba te cudeńka, możecie zakupić w sklepie topestetic, gdzie kusi mnóstwo właśnie tego typu, kosmetycznych umilaczy, ale też ciekawe dermokosmetyki i produkty do makijażu, można tu też zapolować na dobre promocje, a przy każdych zakupach otrzymacie tu poradę kosmetologa, dodatki, gratisy i próbki, sklep naprawdę dba o klienta. W asortymencie Oh Tomi, znajdziemy całą gamę pięknych, aromatycznych produktów, naprawdę zarówno pianka, jak i świeca, zachwycił mnie bardzo i skusiły na poznanie kolejnych odsłon zapachowych. 


Oh Tomi - Pianka do mycia grejprfrut - Grapefruit Shower Mousse
Pierwszy raz mam okazję stosować kosmetyk do pielęgnacji w takiej formie, miękka pianka jest bajeczna, przepięknie pachnie i dobrze myje. Mieści się w puszeczce 250 ml, opakowanie z pięknymi grafikami, jest przepiękne i ozdabia moją łazienkę. Jest to ręcznie wykonany kosmetyk w grejprfrutowej odsłonie, idealny do każdego typu skóry, pianka ma pomarańczowy kolor, jest miękka i lekka, doskonale aplikuje się na nawilżoną skórę, wówczas zamienia się w przyjemną piankę. Kąpiel z nią, to sama rozkosz, polecam ją szczególnie zimą, zapach aromatycznego grejpfruta, jest świeży, orzeźwiający, piękny. Jest to bezpieczny kosmetyk, nawet dla osób ze skórą skłonną do podrażnień, nie wysusza, zaś pięknie oczyszcza i nawilża. Umilacz wart swej ceny, perełka kąpielowa, którą należy się rozkoszować.


Oh Tomi - Świeca zapachowa melon - Melon Candle
Melonowa świeca Oh Tomi, stała się mym hitem, zachwyca przecudnym zapachem, delikatnym, a jednocześnie wyczuwalnym, jestem nią zauroczona. Jest to ręcznie robiona świeca, która mieści się w puszcze, zimowy relaks w jej towarzystwie, to prawdziwa przyjemność. Po jej zapaleniu, momentalnie wydobywa się aromat, który wypełnia pomieszczenie, ja mam świecę w odsłonie melonowej, którą bardzo polecam osobom rozkochanych w zapachach słodkich, owocowych, nutę głowy, gra tu melon kantalupa i melon miodowy, nutę serca frezja, białe kwiaty i nektar brzoskwiniowy, zaś bazą jest jaśmin, wanilia i delikatne piżmo. Zapach jest uzależniający, przepiękny, idealny na zimowe wieczorki. Całkowity czas palenia świecy, to około 40 godzin, jestem nią totalnie urzeczona i z ciekawością sięgnę po jej inne warianty. Znacie umilacze Oh Tomi? Jak relaksujecie się w zimowe wieczorki?


niedziela, 12 stycznia 2020

Moje zioła, ziółka i inne, roślinne cuda – Właściwości i zastosowanie – Kokos, kora wierzby, kora dębu, pokrzywa, karczoch, sadziec purpurowy, rzepik – Zielnik Cherry Belle - Część 3!

Jeśli zaglądacie na mojego bloga częściej, zapewne wiecie, iż od lat, mam dużego fioła na punkcie ziół. Na co dzień, stosuję je zarówno wewnętrznie, w postaci herbat, naparów, odwarów, syropków, ale także zewnętrznie, w pielęgnacji, na skórę, włosy, ciało, tworząc wciąż nowe wytwory, mych zielonych eksperymentów. Witam Was zatem w trzeciej już odsłonie swoistego, luźnego zielnika, to edycja zimowa, w której większość roślin zagościła u mnie nie z własnych, świeżych zbiorów, zaś w wersji suszonej. Przy okazji polecam pierwszą TU i drugą TU część Zielnika Cherry Belle!

 
Kokos - orzech
Kupiłam niedawno cały orzech kokosa i postanowiłam, wraz ze skorupką, wykorzystać od a do z. Po rozłupaniu oczywiście wypiłam wodę kokosową, aromatyczną, przesmaczną i zdrową. Miąższ kokosowy, oczywiście można spożyć od razu na świeżo, ale też zasuszyć i stworzyć własne wiórki kokosowe, super pomysłem, jest wykonanie z niego własnego mleka kokosowego. Łupinka, skorupa kokosa jest doskonałą i oryginalną miseczką, zaś z pozostałości pod skorupką, robię ekstrakt kokosowy, który dodam do kosmetyków.



Kora wierzby
Kora wierzby, to słynna, naturalna aspiryna. Piję ją w postaci wywaru, przede wszystkim w czasie, gdy jestem podziębiona, działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie, ale też przeciwbólowo. Ważnym składnikiem, który znajdziemy w korze wierzby, jest salicyna, zatem zanim sięgniecie po tradycyjną aspirynę, warto najpierw skusić się na jej naturalny odpowiednik. Polecam ją przy infekcjach związanych z przeziębieniem, przy bólach mięśni, ale też stawów, właśnie przy reumatologicznych bólach, jest bardzo wskazana. Kora wierzby ma tez działanie przeciwzakrzepowe, jest dobra na serce, bowiem rozrzedza krew, ale działa też ściągająco i gojąco. Z jej wywaru można zrobić sobie okłady, ale też tonik dla cery tłustej, dotkniętej trądzikiem, czy innymi niedoskonałościami. Widziałam niegdyś na kilku blogach maseczki z aspiryny, tu mamy jej naturalny, roślinny odpowiednik!
 


Kora dębu
Byłam jej bardzo ciekawa, bowiem ma ona właściwości wzmacniające odporność, działa przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie, łagodzi też wszelkie stany zapalne. Polecana jest przy problemach jelitowych, żołądka, ma działanie ściągające, pomaga zatem na przykład na biegunki. Wywar i odwar z kory dębu, będzie świetny także przy stanach zapalnych jamy ustnej, bólu gardła, ale też przy stanach zapalnych skóry, wysypkach, odmrożeniach. Do kąpieli powinny dodać jej osoby, które mają problem z nadmiernym poceniem, można też zrobić płukankę do włosów z jej zawartością. 



Pokrzywa
Pokrzywa, słynne ziółko, które kocha chyba każda włosomaniaczka, bowiem pokrzywa to najlepszy, naturalny kosmetyk na włosy. Ma ona wiele właściwości leczniczych i urodowych, zawiera witaminy, sole mineralne, olejki eteryczne, marko i mikroelementy, jest niczym naturalny antybiotyk, wzmacnia cały organizm, skórę, włosy, paznokcie. Leczniczo działa na choroby układy moczowego i pokarmowego. Herbatka pokrzywowa uspokaja, przywraca równowagę żołądkową, obniża poziom cukru we krwi i ciśnienie tętnicze. W kosmetyce wykorzystuje się pokrzywę w produktach do włosów, na trądzik, łuszczycę (jest bakteriobójcza), ale także odżywiających i odbudowujących. Zalana wrzątkiem zarówno ususzona już, jak i świeża pokrzywa, to także genialna płukanka na włosy i skórę głowy. Polecam łączyć ją wówczas ze skrzypem.
 


Karczoch
Must have podczas diety odchudzającej, karczoch to błonnik i inulina, ale też źródło cennych dla zdrowia i skóry flawonoidów, witamin i składników mineralnych. Niestety karczoch jest w Polsce niezbyt doceniany, ja zaparzam sobie ziele karczocha i dodaję małą ilość miodu, bowiem herbatka z nim ma nieco gorzkawy smak, zaś genialnie działa na wątrobę i układ moczowy, poprawia też wygląd skóry, bowiem zawiera przeciwutleniacze. Doceńcie jego super właściwości!



Sadziec purpurowy
Na ziele sadźca, skusiłam się z ciekawości, bowiem ma wiele intrygujących właściwości prozdrowotnych. Jest to, podobnie, jak karczoch zioło idealne, by dodać zdrowia wątrobie, sadziec poprawia trawienie, działa na cały układ pokarmowy, jelita, ale też na układ moczowy. Ma on tez działanie delikatnie rozkurczowe, pomaga w infekcjach wirusowych i bakteryjnych, do tego ma ciekawy smak, warto go poznać.



Rzepik
Niestety mało popularne, żółciutkie kwiaty rzepiku zaparzam, rozkoszując się smakiem. Ziele rzepiku zawiera witaminę B1, witaminę PP, garbniki roślinne, flawonoidy i cenną dla skóry i włosów krzemionkę. Idealne zioło dla osób z problemami wątrobowymi, jelitowymi, reguluje bowiem pracę układu pokarmowego, bezpieczne jest także dla dzieci. Rzepik działa antybakteryjnie, gojąco, odkażająco, także na rany, czy stany zapalne skóry. Polecam tonik z nim w roli głównej dla osób z cerą problematyczną i trądzikową. 


środa, 8 stycznia 2020

Zabójstwo na cztery ręce czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem) - Karolina Morawiecka - Wydawnictwo Lira

W okresie między świętami, przeczytałam kilka książek, które już dłuższy czas, niecierpliwie czekały pięknie na swą kolej na półkach mojej biblioteczki. Pośród tytułów, które rozpoczęły u mnie czytelniczy rok 2020, znalazł się trzeci tom cyklu Karolina Morawiecka - wdowa po aptekarzu!


Zabójstwo na cztery ręce czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem)
Karolina Morawiecka
Cykl: Karolina Morawiecka (wdowa po aptekarzu) Tom 3
 Premiera: 18 września 2019
Wydawnictwo: Lira
Oprawa: okładka miękka
Ilość stron: 288


Serię Karolina Morawiecka (wdowa po aptekarzu), śledzę od samego początku, gdy tylko w Wydawnictwie Lira, ukazała się debiutancka, pierwsza powieść cyklu tejże polskiej pisarki, zatytułowana Śledztwo od kuchni czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem). Następnie w kwietniu, minionego roku, światło dzienne ujrzał drugi tom Morderca na plebanii, czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem), zaś we wrześniu trzeci tom, Zabójstwo na cztery ręce czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem), o którym u mnie więcej dziś. Autorka tegoż cyklu, Karolina Morawiecka, pochodzi z Krakowa, jak ja, ukończyła polonistykę, jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa, ma trzy pieski, kocha kryminały. Serię Karolina Morawiecka (wdowa po aptekarzu), zdobią charakterystyczne okładki, których nie można przeoczyć w księgarni, poszukajcie zatem koniecznie najnowszy tom tegoż, ciekawego cyklu, będącego dobrym połączeniem kryminału i komedii. Zabójstwo na cztery ręce, podobnie, jak poprzednie tomy, czyta się bardzo lekko i przyjemnie, nie mogąc oderwać się od świetnie skonstruowanej fabuły. Książka przypadnie do gustu zarówno fanom serii, jak i każdemu, kto lubuje się w gatunku rodzimych, nietuzinkowych kryminałów z solidną dawką dobrego humoru. Karolina Morawiecka, bohaterka cyklu, to wdowa po aptekarzu Stanisławie. W pierwszym tomie, w Wielmoży, w towarzystwie psiaka Trufli i zakonnicy Tomaszy, rozwiązywała sprawę zabójstwa młodej kelnerki, zaś w drugim morderstw na terenie parafii, w trzeciej odsłonie zaś, mamy do czynienia ze sprawą morderstwa na miejscowym weselu. Czy zabił któryś z gości weselnych i dlaczego? Przekonajcie się sami. Zabójstwo na cztery ręce, to ponownie niesamowicie ciepła, wciągająca, bardzo przyjemna książkowa rozrywka, wprost idealna na zimowe wieczory. Wspaniała fabuła i świetni bohaterowie, do tego muzyka, weselne smakowitości i ciekawy, kryminalny wątek, polecam z całego serducha!

 

sobota, 4 stycznia 2020

Piękna i zdrowa skóra na karnawał z topestetic.pl – Boskie trio Jowae – Nawilżający, jasny krem BB, Rozjaśniająca maska mineralna oraz Pielęgnująca woda nawilżająca w sprayu!

Jestem ciekawa, czy planujecie jakieś specjalne okazje na tegoroczny karnawał, ja w tym roku, zdecydowanie postawiłam na lśniące makijaże i mocno zaznaczone usta, zaś aby makijaż zachwycał, niezbędna jest idealna pielęgnacja skóry, bowiem bez zdrowej cery, żaden makijaż nie uda nam się tak, jakbyśmy tego chciały!


Trio wspanialej marki Jowae, w którego skład wchodzi u mnie nawilżający, jaśniutki krem BB, rozjaśniająca maska mineralna oraz pielęgnująca woda nawilżająca w sprayu, możecie zakupić w sklepie topestetic, gdzie skuszą Was ciekawe dermokosmetyki do karnawałowej pielęgnacji twarzy i ciała, ale też perełki do makijażu i zdrowe suplementy, przy każdych zakupach otrzymacie tu dodatkowo cenne porady kosmetologa, dodatki, gratisy i próbki, które zawsze cieszą. Jest to u mnie debiut marki Jowae, są to francusko - koreańskie fitokosmetyki naturalne, przyjazne dla środowiska, bardzo delikatne i łagodne, do tego skuteczne. Trio kosmetyków, które u mnie zawitało, nie zawiera parafiny, parabenów, fenoksyetanolu i składników pochodzenia zwierzęcego. Zarówno nawilżający krem BB, jak i rozjaśniającą maskę mineralną i wodę nawilżającą, z powodzeniem polecam dla każdego rodzaju skóry, nawet tej wrażliwej, skłonnej do podrażnień, cieniutkiej i przesuszonej. Przy mojej mieszanej w kierunku suchej cerze, wszystkie trzy kosmetyki, sprawdzają się na medal.


Jowae - Tinted Moisturizing Cream – Claire Light - 
Krem BB nawilżający – jasny

Krem BB, czyli beauty balm, połączył u mnie funkcję pielęgnacyjną cery z makijażem, jest to absolutnie doskonały kosmetyk na karnawał, z powodzeniem zastępuje zarówno krem, jak i lekki podkład pod mineralny puder sypki. Mieści się on w poręcznej tubce (30 ml), na której znajdują się informacje o produkcie. Dodatkowo zapakowano go w kartonik, na którym odnajdziemy piękny skład kremu i mnóstwo informacji. Mój krem BB, ma jasny odcień Claire Light i jest to kolor, idealny dla mnie, ma on miękką formułę kremową, rozprowadza się ładnie na skórze, dając naturalne wykończenie, dzięki niemu można szybko wyrównać koloryt cery. Krem ma wiele pięknych składników, jest bezpiecznym, naturalnym kosmetykiem, w składzie którego znajdziemy między innymi naturalne pigmenty mineralne, lumifenole, ekstrakt z alg, z mango, wodę z kwiatu wiśni, czy masło shea.


Jowae - Clarifying Mineral Mask - Rozjaśniająca maska mineralna

Rozjaśniająca maska mineralna rozkochała moją skórę, idealne spełnia swą rolę, pięknie rozjaśnia i odżywia skórę, działa kojąco, nawilżająco i przeciwstarzeniowo. Otrzymujemy ją w pojemniczku 50 ml, z którego bez problemu wydobywamy maskę, słoiczek dodatkowo zapakowano w kartonik, na którym widnieją informacje na temat kosmetyku i skład maski. W jej skład wchodzą naturalne komponenty, takie jak antyoksydacyjne lumifenole, biała herbata, mineralny perlit, czy ekstrakt z owoców rokitnika, jest tu też olej ze słodkich migdałów i olej z nasion słonecznika. Składniki pięknie wygładzają skórę, dodają jej blasku, ujędrniają i silnie nawilżają, efekty widać już po pierwszym zabiegu z maską, to bezpieczny kosmetyk, który nie uczula i działa łagodnie. Należy ją stosować dwa razy w tygodniu, nakładając cienką warstwę na skórę, warto wykonać wówczas masaż, a maska zmieni się w rozgrzewającą, ciekawą piankę, którą pozostawiam na około minutkę na skórze i spłukuję letnią wodą. Maska warta jest naprawdę inwestycji, jest to świetny kosmetyk, przygotowujący naszą cerę na karnawałowe szaleństwa.


Jowae - Hydrating Water Mist - Pielęgnująca woda nawilżająca w sprayu

Zimą ogrzewamy mieszkania, po czym na zewnątrz czekają na nas minusowe temperatury, warunki te, to dla skóry totalna karuzela, chrońmy ją więc szczególnie w te zimne dni i przede wszystkim pamiętajmy o nawilżaniu. Pielęgnująca woda nawilżająca w sprayu Jowae, to wisienka na torcie, świetny na zimę kosmetyk do twarzy, mieszczący się w butelce 200 ml z atomizerem, chronionym przez nakładkę. Na opakowaniu z przyjemnymi, korespondującymi z wizerunkiem marki, grafikami, odnajdziemy informacje o kosmetyku i skład. Hydrating Water Mist w sprayu, to najlepsze rozwiązanie dla tego typu produktów, wodę aplikujemy i dozujemy bardzo delikatnym strumieniem w odległości kilku centymetrów od twarzy. Ja stosuję ją po demakijażu w celu ekstremalnego odświeżenia i nawilżenia. W składzie mamy tu między innymi wyciągi z kwiatu wiśni, roślinnej gliceryny, antyoksydacyjne lumifenole. Woda Jowae, dedykowana jest do każdego typu skóry, koi i łagodzi moją skórę, szczególnie po demakijażu właśnie, ale też po wszelakich peelingach. Ładnie się wchłania, ale warto też docenić jej walory zapachowe, zakochałam się w jej woni, która uzależniła mnie na amen, da się tu wyczuć piękne nuty ziołowe, ale też jaśmin i drzewo cedrowe. Kosmetyczny hit, który trzeba poznać. Jestem ciekawa, czy znacie cudeńka Jowae i który z mojego trio, wpadł Wam w oko?

 

piątek, 3 stycznia 2020

Męski, świeży zapach na zimowy karnawał Nou Woody - Cytrusowo-drzewna woda toaletowa dla mężczyzn!

Zaczął się karnawał, to czas spotkań i imprez, na ten czas, dla mojego faceta, wybrałam piękny, męski, świeży zapach Nou Woody, o którym u mnie więcej dziś.


Cytrusowo-drzewna woda toaletowa dla mężczyzn Nou Woody, bardzo przypadła do gustu zarówno mojemu facetowi, jak i mnie. Nou Woody, należy do zapachów bardzo uniwersalnych, spodoba się wielu mężczyznom, to woń klasyczna, świeża, zachwycająca drzewną głębią. Zapach intryguje, zachwyca, rozwijając się na skórze, czuć tu świeże pobudzające nuty, po czym zanurzamy się w drzewne tło. Pierwszą, wyczuwalną nutę głowy, gra tu cytryna, liście fiołka i szałwia muszkatołowa, rozwijającą nutę serca, czarna herbata i drzewo gwajakowe, zaś nutę finalnej bazy piżmo, bób tonka i wetiwer. Woda Woody, przyciąga wizualnie klasycznym, typowym dla marki designem, otrzymujemy ją bowiem w eleganckim, dobrze zabezpieczonym kartoniku, zaś sam poręczny flakon zachwyca klasyczną oprawą i szklaną buteleczką (50 ml) z dobrze spełniającym swą funkcję atomizerem. Można ją zakupić w Rossmanie, widziałam, że jest obecnie w promocji.


Otulający, piękny zapach Nou Woody, z pewnością, spodoba się nowoczesnemu, eleganckiemu i energicznemu mężczyźnie. Jest trwały i wspaniale utrzymuje się zarówno na skórze, jak i na ubraniach. Jeśli znacie zapachy Nou, na pewno wiecie, iż zachwycają one trwałością i nietuzinkowymi woniami, w tej odsłonie, zapach sprawdzi się zarówno na dzień, do pracy, jak i na elegancką kolację, to świetny, ponadczasowy i uniwersalny męski zapach!

 

Książki idealne na Nowy Rok – Dobre fale na 2020 – Atlas szczęścia - Helen Russel oraz Sztuka tworzenia wspomnień - Meik Wiking, czyli jak kreować i zapamiętywać szczęśliwe chwile?

Witajcie w Nowym Roku 2020! Chyba każdy z nas, chciałby poznać sekrety szczęścia i przez cały rok, przez całe życie, czuć się po prostu szczęśliwym. Dziś noworocznie, mam dla Was dwie książki idealne na rozpoczęcie 2020 roku, pełne dobrych fal, oto Atlas szczęścia oraz Sztuka tworzenia wspomnień.


Atlas szczęścia - Helen Russel
Premiera: 13 listopada 2019
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: Atlas of Happiness
Tłumaczenie: Dorota Malina
Oprawa: okładka twarda
Ilość stron: 296

Książka Atlas szczęścia, której autorką jest Helen Russel, doczekała się w tym roku wznowienia, to wspaniała pozycja, którą warto sprawić zarówno sobie, jak i bliskim na dobry początek roku, by w 2020 rok, wejść z pozytywnym nastawieniem i celebrować szczęście na wiele sposobów. Atlas szczęścia jest przepięknie wydany, książka skusi w księgarni świetną okładką, a piękne wydanie dopełniają przecudowne ilustracje, które umilają mnogość informacji i ciekawostek. Autorka Helen Russel pracowała niegdyś, jako redaktor brytyjskiego wydania internetowego Marie Claire, jest dziennikarką oraz autorką książek Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie, Leap Year czy powieści Gone Viking, obecnie mieszka w Danii i jest korespondentką Guardiana. Atlas szczęścia, to naprawdę piękna podróż po świecie, podczas której poznajemy sposoby na szczęście z różnych zakątków naszego globu. W nowym wydaniu, we wstępie autorka ubolewa, iż we współczesnym świecie mało się mówi o szczęściu, radości i radzi, by to zmienić. Trzeba nauczyć się pozytywnego patrzenia na świat i choć jest to najczęściej niesamowicie trudne, warto spróbować i poznać sekrety szczęścia, jakie kryją się w każdym kraju na całym świecie. Rozpoczynamy w Anglii, gdzie keksy, spacer z psem, czy herbatka z ciastkiem, sprawia codzienną radość, następnie trafiamy do Australii, Bhutan, Brazylii, kraju karnawału, piłki nożnej i orzechów, Chin, Danii, Finlandii, Grecji, czy na Hawaje. W Hiszpanii z solidną dawką witaminy D, skoczymy na tapas, w Irlandii do pubu, w Norwegii zaś zaczerpniemy świeżego powietrza. Szczęście w każdym miejscu na świecie, ma wiele twarzy, poznajmy je i wcielany w swoje życie. 



Sztuka tworzenia wspomnień - Meik Wiking
Premiera: 13 listopada 2019
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: The Art of Making Memories:
How to Create and Remember Happy Moments
Tłumaczenie: Olga Siara
Oprawa: okładka twarda
Ilość stron: 288

Sztuka tworzenia wspomnień. Jak kreować i zapamiętywać szczęśliwe chwile, to nowa książka autora bestsellerów, jakimi były publikacje Lykke. Po prostu szczęście oraz Hygge. Klucz do szczęścia. Meik Wiking, jest według The Times, najszczęśliwszym człowiekiem świata, w roku 2013, założył bowiem w Kopenhadze pierwszy Instytut Badań nad Szczęściem na świecie, tak doradza miastom, rządom i firmom na całym świecie, jak osiągać szczęście, zaś prywatnie lubi fotografować i grać w tenisa. Czym zachwyciła mnie Sztuka tworzenia wspomnień? Skandynawską okładką, pięknym wydaniem, wspaniałymi fotografiami i solidną dawką dobrych fal. To doskonały prezent dla bliskich na początek roku, ale warto ją sprawić także sobie. Dowiadujemy się tu, jak powstają nasze pozytywne, szczęśliwe wspomnienia, z czego składają się i dlaczego warto je pamiętać i pielęgnować pamięć o nich. Zapachy, dźwięki, smaki, dotyk, wszystkie zmysły grają ogromną rolę, autor ujawnia nam listę składników szczęśliwych wspomnień, zachęca do uważności i myślenia, przytacza informacje, badania i ciekawe eksperymenty. Genialna książka na początek roku, skłaniająca do myślenia i pełna dobrych fal.