Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje hity. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje hity. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 maja 2026

Maja i czas motyli - Radek Rak pisze dla dzieci! Piękny maj z przepiękną książką!

Radek Rak dla dzieci! 🌿 Maja i czas motyli, czyli piękny maj z przepiękną książką!

 

Maja i czas motyli - Radek Rak

Ilustracje: Aleksandra Krzanowska

Premiera: 20 marca 2026

Wydawnictwo: Powergraph

Oprawa: okładka twarda

 

Każde, nowe dzieło spod pióra Radka Raka, to dla mnie ogromne wydarzenie. Jako nieskrywana maniaczka i miłośniczka twórczości tegoż autora, nie mogłam przejść obojętnie obok książki Maja i czas motyli, która nakładem oczywiście Wydawnictwa Powergraph, ukazała się tej wiosny. Obcowanie z książką, to istna i czysta przyjemność, zachwyca twarda oprawa, zielona tasiemka i przecudnej urody, doskonałe ilustracje Oli Krzanowskiej, idealnie oddające przewspaniały klimat powieści. Nie wiem od czego zacząć, jestem bowiem po prostu zakochana w tej książce. Poznajemy tytułową Maję, która po rozwodzie rodziców, mieszka przemiennie z mamą w apartamentowcu, jak i z tatą w starym, drewnianym, nieco mrocznym, tajemniczym Domu pod Dębami z pełnym ciekawych zwierząt i intrygujących roślin ogrodem. Dziewczynka ma jedenaście lat, bardzo zatem przeżywa wewnętrznie swą trudną sytuację życiową. Piękną ucieczką, jest dla Mai świat biologii, zadziwiającej i cudownej przyrody, zwierząt, dziewczynkę omamia czar lasu, ptaków, owadów, całość na tle wszystkich pór roku. Poruszająca, mądra, magiczna, wciągająca powieść, pełna palety emocji, mnóstwa metafor. Maja i czas motyli, otula czytelnika, uwrażliwia, uczy uważności, empatii, to książka nie tylko dla młodego odbiorcy, jestem przekonana, że każdy, kto po nią sięgnie, pokocha ją, jak ja!



czwartek, 30 kwietnia 2026

Premiera! Mój książkowy HIT tej wiosny! Syn Jaćwieży - Tomasz Cybulski

Wow! Jakże genialna była to przygoda! Mój książkowy hit tej wiosny! Nowość! 🔥 Syn Jaćwieży - Tomasz Cybulski

 

Syn Jaćwieży - Tomasz Cybulski

Premiera: 22 kwietnia 2026

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami

Nie ukrywam, iż od czasu wydawniczej zapowiedzi Skarpy Warszawskiej, bardzo czekałam na tę książkę. Od razu po premierze zatem, szybko dobrałam się do wspaniale wydanej, okraszonej świetną okładką lektury. W doskonale wykreowany świat powieści, wsiąkamy momentalnie, już w prologu poczułam wszechogarniający chłód, zimowy mróz dzikiej, leśnej ziemi Jaćwieży. Mieszka tu plemię Dajnów z ludu Jaćwingów, mocno związanych z przyrodą wojowników, których krwawo napada gromada Wikingów na czele z rosłym i bezwzględnym konungiem Vargiem. Po rabunku i rzezi, łupieżcy na oczach chłopca Gaudnerasa, zabijają finalnie jego odważnego ojca i palą osadę. Jeńcy ruszają w drogę z oprawcami. Czternastoletni Gaudneras obiecał ojcu przetrwanie i już planuje nienawistną zemstę. Syn Jaćwieży, to książka, od której nie potrafiłam się oderwać, doskonale napisana, a świetnie skonstruowana, epicka fabuła, wciąga, jak szalona. Na kogo wyrośnie dzielny Gaudneras? Czy uda mu się dokonać zemsty? Musicie przeczytać. Mroźna atmosfera północy, średniowieczny klimat, krwawe, brutalne podboje, walka, siła, jaka drzemie w człowieku i magia, piękno przyrody oraz zwierząt. Ta książka jest niesamowita. Mam ogromną nadzieję, iż Pan Tomek nie pozostawi nas, czytelników, rozkochanych w tej historii i będziemy mogli zachwycać się kontynuacją tej powieści. Trzeba przeczytać, trzeba!  


 


środa, 8 marca 2023

Przedpremierowo! Legendy i Latte - Travis Baldree - Kandydatka na moją listę książek roku!

Mamy początek marca, a ja mam już kandydatkę na osobistą listę książek roku! Powieść Legendy i Latte, którą napisał Travis Baldree, zagości na półkach księgarni już niebawem, bowiem 22 marca, dziś u mnie przedpremierowo, gorąca recenzja tejże książki.

 

Legendy i Latte - Travis Baldree

Premiera: 22 marca 2023

Wydawnictwo: Insignis

Tłumaczenie: Piotr Cholewa

Oprawa: okładka miękka

Ilość stron: 336

Legendy i Latte, to debiutanckie, przepiękne, bardzo ciepłe, doskonałe i nietypowe fantasy. W prologu już poznajemy orczycę Viv, jest waleczną i nieustraszoną wojowniczką, zaś po dwudziestu dwóch latach, skąpanych we krwi i walce, z nową energią, postanawia zmienić swe życie. Pora spróbować czegoś nowego. Zakochana w kawie orczyca, wspomagana przez Klejnot Sklawenów, zakłada kawiarnię w mieście Thune. Nowe miejsce, plany, remont, zakupy, pierwsi klienci, świeża droga, cel, piękny start. Viv poświęca się kawiarni, pomaga jej hobgoblin Kat, orczyca zawiązuje też znajomości, poznaje przyjaciół, zatrudnia sukkubę Tandri, rozkręca interes, zaś wplata się tu też jej przeszłość i pewne trudności. Są gnomy, krasnoludy, elfy, szczurołak, maskotką lokalu staje się Kotorzyca, a nad całością unosi się aromat kawy i ciasteczek. Książka wciąga, otula, zaskakuje wspaniałą lekkością. Dla mnie Legendy i Latte, to absolutna czytelnicza magia i powieściowe must have tej wiosny. Przeczytajcie!


 

 

wtorek, 4 października 2022

Olga Tokarczuk - Empuzjon – Horror przyrodoleczniczy – Powieściowy majstersztyk - Nowa książka noblistki!

Najnowsza powieść naszej noblistki, zatytułowana Empuzjon, ukazała się w czerwcu tego roku, zatem jako ogromna miłośniczka książek Olgi Tokarczuk, szybko sięgnęłam po nią i wręcz z emocjonalnym drżeniem rąk, przystąpiłam do lektury.

Empuzjon – Horror przyrodoleczniczy, to istny, powieściowy majstersztyk. Książka ta, z pewnością trafi na moją, czytelniczą listę hitów, nie tylko tego roku, ale i ulubieńców życiowych. Empuzjon ma bowiem wszystko to, co kocham w literaturze, piękny, dopracowany w każdym calu język, doskonały, unikalny klimat, genialnie skonstruowaną, wciągającą fabułę, intrygujących bohaterów i emocjonalny finał. Młody Mieczysław Wojnicz, student Politechniki Lwowskiej, parowozem, przybywa do górskiej miejscowości Gorbersdorf. Mamy połowę września 1913 roku, jesień w górach zaznacza już swą obecność, Wojnicz zatrzymuje się w skromnym pensjonacie, gdzie przyjmuje go właściciel Wilhelm Opitz. Mieczysław choruje na gruźlicę, na miejscu doświadcza badań lekarskich i poznaje innych kuracjuszy, z jednym z nich nawiązuje prawdziwą przyjaźń. To tu, gdzie zachwyca klimat, powietrze, góry, lasy, Wojnicz ma poprawić swe zdrowie, mężczyźnie zaleca się prawidłowe odżywianie, wycieczki górskie, sen, prysznice i inne zabiegi. Rozpierały go podniecenie i dobre chęci, był to ten rodzaj euforii, który przychodzi, kiedy zaczyna się coś nowego, coś, co zwiastuje nieodwołalnie nowy początek (…). W pensjonacie Mieczysław znajduje martwe ciało żony właściciela domostwa, pojawiają się mroczne tajemnice, życie zaś trwa dalej, a przebywający na leczeniu panowie, podejmują między sobą liczne tematy, rozmawiają o polityce, filozofii, o sztuce i o kobietach, najczęściej w duchu mizoginistycznym. Zaryzykuję twierdzenie, iż jest to jedna z moich ukochanych powieści Olgi Tokarczuk. Książka angażuje od pierwszej do ostatniej strony, nie można się od niej oderwać. Zdradzę Wam, że tak owładnęła mnie swą, swoistą magią, że dozowałam sobie jej lekturę, by dłużej przebywać w tym osobliwym świecie, jaki oferuje nam Empuzjon. Polecam, polecam z całego serca!



 

 

środa, 9 lutego 2022

Doskonała, klimatyczna, kryminalna powieść Wydawnictwa Lira - Ciemnia - Maciej Liziniewicz

Jako zdeklarowana miłośniczka mroczniejszych zakamarków literatury, z niecierpliwością czekałam na premierę kryminalnej powieści Ciemnia, która swą premierę miała niedawno, bowiem 26 stycznia.

 

Ciemnia - Maciej Liziniewicz

Premiera – 26 stycznia 2022

Wydawnictwo: Lira

Oprawa: okładka miękka

Ilość stron: 416


Powieść Ciemnia, napisał Maciej Liziniewicz, autor lubuje się tajemnicach z przeszłości, jest socjologiem i miłośnikiem pieszych wędrówek. Ciemnia momentalnie wciągnęła mnie doskonale skonstruowaną fabułą i wspaniałym, unikalnym klimatem, mamy tu ciekawych bohaterów, zaskoczenia, polskie realia końca XIX wieku, duchy i mroczne tajemnice, które pochłaniają czytelnika bez reszty. W Warszawie, młody inżynier Wiktor Turno, dowiaduje się o śmierci narzeczonej, Alicja Drohomirska popełniła samobójstwo. Ze względu na liczne plotki i spekulacje, pomimo, iż ceniono jego pracę, zalecono mu wyjazd z miasta i opuszczenie posady w fabryce garbarskiej. Wiktor rusza zatem po nową posadę, w Zasławicach, w majątku hrabiego Aleksandra Bieloszyńskiego ma zostać zarządcą gorzelni, tam też będzie próbował uspokoić serce, umysł i ciało po śmierci narzeczonej. Majątek jest obecnie w rękach Heleny Bieloszyńskiej, na miejscu wita go zarządca Wierzbicki. Nawet pan nie wie, na co się godzi. Turno, dowiaduje się, że jego poprzednik Wojciech Rukicki, utopił się w rzece i miesiąc wcześniej został pochowany. Wiktor choć pełen obaw, po zapoznaniu z miejscem pracy, udaje się do pięknego pałacu Bieloszyńskich i po uzgodnieniu warunków finansowych, szybko rozpoczyna nadzór nad odbudową spalonej dwa lata temu gorzelni. Przepiękna i zmysłowa margrabina Bieloszyńska, robi na mężczyźnie ogromne wrażenie, namiętność wobec niej, gra w powieści ważną rolę. Na uwagę zasługują też ciekawi mieszkańcy pałacu i całego majątku, którzy kryją mnóstwo sekretów. Ciało Rukickiego, zostaje odkopane i poddane sekcji zwłok, rozpoczyna się śledztwo, które prowadzi sędzia śledczy Tomasz Wroński. Czy poprzednik Wiktora, został zamordowany? Ciemnia wciąga i fascynuje, nie mogłam oderwać się od lektury, to iście doskonała, bardzo klimatyczna, kryminalna powieść. Mamy początek roku, a ja już mam kandydatkę na listę moich czytelniczych hitów 2022, polecam całego serducha!


 

 

 

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Moje makijażowe HITY Lily Lolo na Nowy Rok – Mineralny podkład China Doll, pędzel Super Kabuki oraz prasowany bronzer Honolulu!

Naturalne kosmetyki do makijażu marki Lily Lolo, zachwycają i nie zawodzą mnie od wielu już lat, mam pośród nich naprawdę mnóstwo hitów, na Nowy Rok, wybrałam dla Was trzy największe, z którymi nie rozstaję się w codziennym makijażu, oto mineralny podkład China Doll, pędzel Super Kabuki oraz prasowany bronzer Honolulu!


Kosmetyki Lily Lolo, zakupicie w pełnej gamie na Costasy, są to produkowane z naturalnych i mineralnych składników cuda, nie zawierające sztucznych aromatów, parabenów i substancji konserwujących, mają zawsze dobre składy, są to kosmetyki free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Zacznę może, od mega hitu, jakim jest dla mnie mineralny podkład China Doll, wiadomo, iż podstawą perfekcyjnie wykonanego makijażu, jest bowiem podkład właśnie. Jaśniutki podkład w odcieniu China Doll, daje naturalny efekt na mojej twarzy, otrzymujemy go w eleganckim, poręcznym, przezroczystym słoiczku z tworzywa, zamykanym na dużą, czarną nakrętkę z wygrawerowanym logo. Słoiczek dodatkowo zapakowano w biało-czarny kartonik, z którego zasięgnąć możemy informacji o produkcie, jego odcieniu i oczywiście składzie podkładu. Podkład zawiera mikę, dzięki niej podkład jest lekki, tlenek cynku, działający antybakteryjnie, dwutlenek tytanu, który doskonale kryje, tlenki żelaza i pigment. Jego skład jest czysty, prosty, naturalny, zatem podkład idealnie sprawdzi się przy każdego typu cerze, nawet tej bardzo wrażliwej, skłonnej do podrażnień, czy alergii. Nie ma tu niepotrzebnych komponentów, podkład nie zapycha porów, a nasza skóra oddycha, dodatkowo podkład zawiera filtr SPF 15. Ma on lekką, aksamitną, bardzo drobno mieloną formułę, bardzo przyjemną w aplikacji, ja nakładam go dwoma warstwami, wówczas uzyskuję satysfakcjonujące mnie krycie. Aplikuję go najlepszym pędzlem do makijażu mineralnego, czyli Super Kabuki, wykonuję ruchy koliste i nabieram kosmetyk na pędzel, osypuję nadmiar, uderzam jego podstawą pionowo i aplikuję kolisto-stemplującymi ruchami na twarz i szyję. 

Nie ukrywam, iż mam sporą gromadę pędzli, Super Kabuki, zajmuje tu królewskie miejsce, wyróżnia się miękkim, najwyższej jakości, syntetycznym włosiem i solidnym trzonkiem. Pędzel otrzymujemy w estetycznym, biało-czarnym kartoniku z logo firmy. Super Kabuki, został wykonany z syntetycznego włosia, które jest przyjemne, niesamowicie mięciutkie i delikatne w dotyku, jego trwałość góruje zdecydowanie nad pędzlami z włosia zwierzęcego, jest to wegański pędzel do makijażu. Włosie o długości około 4 cm, ma kolor jasno-brązowy, końcówki zaś są ciemniejsze i bardziej podatne na ruch, włosie to, nawet pod wpływem czasu i wielokrotnego czyszczenia, nie odkształca się, nie łamie, jest niesamowicie sprężyste i nie ma mowy o jego puszeniu. Polecam myć pędzel delikatnym szamponem, bądź płynem dla dzieci pod bieżącą, ciepłą wodą, powinien on zawsze dobrze wyschnąć w sposób naturalny, bez suszarek, czy grzejników. Super Kabuki Lily Lolo, osadzony jest na solidnej rączce w czarnym kolorze z logo marki, na którym znajdziemy biały napis z nazwą pędzla. Włosie jest doskonale zawarte w rączce i nie wypada. Cały pędzel ma długość 7 cm, jest to świetny kabuki, z krótkim trzonkiem i bardzo gęstym włosiem, pędzel przede wszystkim służy do nakładania produktów o sypkiej konsystencji, nakładanie nim sypkich kosmetyków mineralnych, to czysta przyjemność. Podkład rozprowadza się tym pędzlem równomiernie, dokładnie, przyswaja idealną ilość produktu, jest niesamowicie poręczny i świetnie trzyma się go w dłoni.

Pora na wisienkę na torcie i hit numer trzy, czyli mój ukochany bronzer Honolulu. Konturowanie twarzy, to jedna z ważniejszych dla mnie czynności w przy okazji wykonywania makijażu. Poprawnie zaaplikowany bronzer, to powiem magia, która potrafi wyczarować zupełnie nowy wymiar naszej twarzy. Prasowany bronzer Honolulu, jest fantastycznym kosmetykiem, dającym idealny kontur mojej twarzy, mieści się w eleganckim, solidnym i poręcznym opakowaniu (9 g) w firmowych kolorach z wygrawerowanym logo firmy na wieczku z lusterkiem, dodatkowo zapakowano go w biało-czarny kartonik. Bronzer Honolulu, zawiera mikę, dzięki której kosmetyk jest satynowy, cudowne oleje, które pielęgnują, regenerują i odżywiają skórę, czyli olej arganowy, olej z nasion granatu, olej rycynowy, olej z nasion słonecznika, olej manuka, stałej konsystencji nadaje wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego, wzbogacony o witaminę E oraz składniki mineralne i pigmenty. Bronzer Lily Lolo nie zapycha porów, działa antybakteryjnie, nasza skóra oddycha i promienieje, to magia kolorowych kosmetyków mineralnych. Ma on leciutką, aksamitną, satynową, formułę, bardzo przyjemną w aplikacji. Wykończenie, jakie uzyskuję po jego użyciu jest świetne, daje efekt naturalnej opalenizny, który oczywiście możemy stopniować, mi wystarczy jedno pociągnięcie bronzera, by nadać twarzy odpowiedni kontur. Nakładam go pędzlem, poniżej kości policzkowych, konturując twarz także przy linii włosów na czole, ale również przy skrzydełkach nosa oraz na linii żuchwy. Honolulu genialnie aplikuje się, rozciera i współpracuje z innymi moimi kosmetykami, nie pyli i nie sypie się, jest genialnie sprasowany i dzięki temu tak bardzo wydajny i trwały. Odcień Honolulu, wypróbowałam przez lata zarówno w makijażach dziennych, jak i wieczorowych, zawsze doskonale spełnia swą rolę. Prasowany bronzer wygląda na skórze niezwykle świeżo, naturalnie i daje śliczne wykończenie, polecam go z całego serca. Jestem ciekawa, czy znacie moje hity Lily Lolo? Planujecie noworoczne zakupy makijażowe?


 


poniedziałek, 1 czerwca 2020

Nowość – Absolutnie genialna, nowa powieść autora bestsellera Tamte dni, tamte noce - Andre Aciman - Pięć zauroczeń – Szczera recenzja mojego, książkowego hitu!

Pośród wiosennych, książkowych nowości, wyłowiłam naprawdę sporo powieściowych perełek. Dziś u mnie cieplutka jeszcze nowość Wydawnictwa W.A.B., którą miałam przyjemność przeczytać jeszcze przed premierą. Oto absolutnie genialna, nowa powieść autora bestsellera Tamte dni, tamte noce, Andre Aciman i jego Pięć zauroczeń!

Andre Aciman - Pięć zauroczeń
Premiera: 20 maja 2020
Wydawnictwo: W.A.B.
Tytuł oryginalny: Enigma Variations
Tłumaczenie: Aga Zano
Oprawa: miękka
Ilość stron: 336


Powieść Tamte dni, tamte noce, której autorem jest Andre Aciman, stała się w naszym kraju, jak i na całym świecie bestsellerem, mnie zachwyciła nie tylko książka, ale również przecudowny, nagrodzony Oscarem film z 2017 roku, o tym samym tytule w reżyserii Luca Guadagnino, gdzie główne role zagrali Armie Hammer i Timothee Chalamet. Po sukcesie tejże powieści, byłam pewna, że najnowsza książka pióra Andre Acimana, również przypadnie mi do gustu. Zdobi ją świetna, bardzo zmysłowa, korespondująca z fabułą okładka, z młodym mężczyzną, skąpanym w niebieskich wodach, niechaj nie umknie ona Waszym oczom na półkach księgarni, bowiem naprawdę warto po nią sięgnąć. Autor powieści, Andre Aciman, urodził się w Aleksandrii w 1951 roku, wychował się w Egipcie, mieszka zaś w Nowym Jorku. Skończył zarówno Lehman Collage, jak i Uniwersytet Harvarda, w 1995 roku, światło dzienne ujrzała jego pierwsza książka Wyjście z Egiptu, zaś w 2007 roku, pierwsza, kultowa dziś już powieść Tamte dni, tamte noce, po której wydał jeszcze Osiem białych nocy, Harvard Square, Znajdź mnie i właśnie Pięć zauroczeń.


 Pięć zauroczeń, to powieść, która ujęła mnie od pierwszych kart książki, mamy tu pięć opowieści, w każdej z nich, zawsze górują uczucia. Pięć miłości, każda inna, zaś każda namiętna, mocna, opętana, powodująca najgłębsze, drzemiące w człowieku emocje, zarówno te wewnętrzne, duchowe, jak i fizyczne. Osią, bohaterem, który łączy całość, jest Paolo, Paul i jego życiowe, uczuciowe wybory. Przez całą powieść, przewija się oddana miłość do ojca, którego kochał tak samo, jako dziecko, jak i jako dorosły już mężczyzna. Dwa opowiadania, to szaleńcza miłość do mężczyzn, zaś trzy, to miłość do kobiet. Każdą miłość Paul przeżywa równie płomiennie, czy jest to miłość do mężczyzny, czy do kobiety, zawsze euforycznie i z niegasnącym entuzjazmem, wypływają z niego uczucia. Pierwsze opowiadanie, zostało moim ukochanym, mamy tu pierwszą, chłopięcą miłość do stolarza imieniem Giovanni. Nanni rozkochał go, kiedy Paolo miał dwanaście lat, gdy powrócił, już jako 22-latek na San Giustiliano, próbuje go odnaleźć, dzięki czemu odkrywa sekret ojca, z którym czuł się głęboko związany przez całe, swoje życie. Opowiadanie jest niesamowicie malownicze, ciepłe, ujmujące, pełne prawdziwych emocji, uczuć, według mnie numer jeden w całej powieści. Następnie poznajemy losy miłości do seksownej Maud, a w dalszej kolejności do idealnego mężczyzny imieniem Manfred, którego Paul poznał na kortach tenisowych. Miłość z gwiazd, przyszła do niego w osobie Chloe, którą spotkał na studiach, poznajemy też losy uczucia do pisarki Heidi. Finał zaś powieści bardzo zaskakuje i jednocześnie zachęca do własnych przemyśleń o swoich uczuciowych zawirowaniach. Pięć zauroczeń, to doskonała, wciągająca, sensualna podróż, współczesna literatura piękna, po którą po prostu trzeba sięgnąć, polecam z całego serca!



czwartek, 21 listopada 2019

Moje dwa hity Lily Lolo, z którymi od lat się nie rozstaję – Naturalne konturówki do ust w trzech odcieniach oraz mineralny, jaśniutki podkład China Doll

Naturalne kosmetyki do makijażu brytyjskiej marki Lily Lolo, zachwycają mnie od lat, mam pośród nich mnóstwo hitów, dziś zaś postanowiłam polecić Wam, moich dwóch ulubieńców w postaci trio konturówek do ust w odcieniach Soft Nude, True Pink i Ruby Red oraz podkład mineralny w odcieniu China Doll.


Kosmetyki Lily Lolo, produkowane są z naturalnych i mineralnych składników, nie zawierają sztucznych aromatów, parabenów, nanoczasteczek, substancji konserwujących, mają dobre składy, są to kosmetyki free cruelty, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Naturalne konturówki do ust w odcieniach Soft Nude, True Pink i Ruby Red, to idealnie stworzona dla mnie gama kolorów, świetnie współpracują one nie tylko z cudnymi szminkami Lily Lolo, ale także ze szminkami innych marek. Konturówka, to magiczny kosmetyk, na co dzień większość z nas, aplikuje na usta jedynie szminkę, jednak, gdy zacznie się częściej używać konturówki, docenia się jej moc i trwałość, jaką nabiera wówczas makijaż ust. Konturówki Lily Lolo, mają intensywne, trwałe kolory i dają cudowny efekt na ustach, kolory są bardzo mocno napigmentowane i dają idealną linię już po pierwszym pociągnięciu. Ja stosuję je także solo na całe usta, mój makijaż widoczny na zdjęciu, to piękny matowy i trwały efekt, zarówno konturówki, jak i podkładu.



Soft Nude, to konturówka w uniwersalnym odcieniu beżowym, idealny nudziak, do szminek beżowych, brązowych, jasnych koralowych, brzoskwiniowych. True Pink, czyli przepiękna konturówka w kolorze intensywnego różu, idealna jest do szminek różowych, zarówno w odcieniach lekkich, pudrowych, jak i mocnych intensywnych fuksji. Ruby Red zaś, kusi boską czerwienią, nadaje ustom piękny, trójwymiarowy efekt, świetna do wszelakich czerwieni oczywiście. Konturówki Lily Lolo pięknie rozprowadzają się na ustach, mają gładką konsystencję, można nimi idealnie obrysować kontur i kształt ust, wymodelować je, znacznie powiększyć, ale będą też doskonałą bazą pod szminkę, takim sposobem naprawdę na długi czas przedłużam kolor na moich ustach. Konturówki Lily Lolo, to nie tylko makijaż, ale również pielęgnacja, dzięki świetnym składnikom. W składzie konturówek znajdziemy między innymi olej kokosowy, witaminę E, wzmacniający delikatną skórę ust, wosk roślinny z liści palmy kopernicji, wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego, które wygładzają oraz chronią, są to kosmetyki wegańskie, nie zawierające żadnych składników odzwierzęcych. Uwielbiam je, jeśli jeszcze ich nie znacie, koniecznie wypróbujcie.


Podstawą perfekcyjnie wykonanego makijażu, jest podkład. Podkład mineralny w odcieniu China Doll, to mój zdecydowane faworyt i makijażowy skarb, dający idealny, naturalny efekt na mojej twarzy. Podkład otrzymujemy w eleganckim, poręcznym, przezroczystym słoiczku z tworzywa, zamykanym na dużą, czarną nakrętkę z wygrawerowanym logo. Słoiczek dodatkowo zapakowano w biało-czarny kartonik, z którego zasięgnąć możemy informacji o produkcie, jego odcieniu i oczywiście składzie podkładu. Podkład zawiera mikę (dzięki niej podkład jest lekki), tlenek cynku (działa antybakteryjnie), dwutlenek tytanu (doskonale kryje), tlenki żelaza i pigment. Jego skład jest czysty, prosty, naturalny, zatem podkład idealnie sprawdzi się przy każdego typu cerze, nawet tej bardzo wrażliwej, skłonnej do podrażnień, czy alergii. Nie ma tu niepotrzebnych, drażniących komponentów, podkład nie zapycha porów, a nasza skóra oddycha, dodatkowo podkład jest wodoodporny i zawiera filtr SPF 15. Ma on lekką, aksamitną, bardzo drobno mieloną formułę, bardzo przyjemną w aplikacji. Ja nakładam go dwoma warstwami, wówczas uzyskuję satysfakcjonujące mnie krycie. Świetną bazą pod podkład mineralny, jest krem BB Lily Lolo, podkład wówczas genialnie wtapia się w skórę i współpracuje później z innymi kosmetykami, wykończenie pudrem sypkim nie jest konieczne, aczkolwiek na potrzeby jeszcze trwalszego efektu, można puder oczywiście zastosować i spryskać twarz mgiełką. Jak go aplikuję? Pędzlem kabuki, wykonuję ruchy koliste i nabieram kosmetyk na pędzel, osypuję nadmiar, uderzam jego podstawą pionowo i aplikuję kolisto-stemplującymi ruchami na twarz i szyję. 
Znacie moje hity Lily Lolo? 

  

wtorek, 30 lipca 2019

Moje kosmetyczne odkrycia lata – Image Skincare – Ormedic Delikatny preparat oczyszczający oraz Iluma Luksusowy puder złuszczający i rozjaśniający skórę – Duet wart grzechu!

Upalnie lato trwa w najlepsze, słońce raczy nas promieniami słonecznymi, do tego dochodzi gorące powietrze, mam nadzieję, że w ten szczególny czas, dobrze dbacie o skórę, która potrzebuje teraz specjalnej troski i dokładnego oczyszczania. W mojej letniej pielęgnacji, zagościło sporo kosmetycznych perełek, wśród nich znalazł się wspaniały duecik, o którym u mnie więcej dziś!


Delikatny preparat oczyszczający marki Image Skincare z linii Ormedic oraz Iluma Luksusowy puder złuszczający i rozjaśniający skórę, to dwa skarby, które stały się dla mnie hitem ostatnich tygodni, cudeńka te, zakupicie w sklepie topestetic, który zawsze polecam Wam bardzo, to naprawdę świetne miejsce na letnie zakupy, zawsze otrzymacie tu najwyższej jakości produkty i dermokosmetyki, zarówno do pielęgnacji całego ciała, jak i makijażu. Sporą gamą kusi tu marka Image Skincare, której laboratorium mieści się w Palm Beach na Florydzie. Receptury skarbów spod skrzydeł Image Skincare, powstają we współpracy dermatologów, lekarzy i kosmetologów, a ich składniki aktywne zostały dobrane tak, by docierać w najgłębsze warstwy naskórka, gdyż przecież właśnie to gwarantuję najwyższą skuteczność używanych przez nas kosmetyków. Image Skincare, to piękne, luksusowe kosmetyki free cruelty, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę. Ja jestem zakochana i z pewnością sięgnę po kolejne produkty tejże marki.


Image Skincare – Ormedic - Delikatny preparat oczyszczający -  
Delikatny preparat oczyszczający Image Skincare, pochodzi z nagradzanej linii Ormedic, która bazuje na najczystszych składnikach organicznych, mamy tu cenny i kojący aloes, ale też inne ekstrakty roślinne i polipeptydy. Formuła preparatu, pozbawiona jest substancji chemicznych, kwasów i parabenów. W składzie widnieje organiczny ekstrakt z liści aloesu, organiczny ekstrakt z zielonej herbaty, organiczny ekstrakt z rumianku, żywokostu, owsa, arniki górskiej, czy nagietka, mamy tu też łagodzący pantnenol. Są tu same łagodne składniki, które nie naruszają naturalnej bariery skóry, preparat oczyszcza, a jednocześnie nadaje skórze głębokiego nawilżenia i odżywienia, wygładza i chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Pięknie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń i resztek makijażu, działa delikatnie, nie podrażnia i nie uczula, nawet bardzo suchej, wrażliwej czy też skłonnej do alergii skóry. Jestem posiadaczką cery mieszanej w kierunku suchej, sprawdza się u mnie na medal. Otrzymujemy go w smukłej, poręcznej buteleczce (177 ml) z zamknięciem typu press, to dobre rozwiązanie w przypadku produktów codziennego użytku, preparat wydobywamy szybko i bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad ilością, jaką chcemy zaaplikować. Schludny, bardzo estetyczny design opakowania, uprzyjemnia wizualny odbiór kosmetyku, na buteleczce mamy oczywiście informacje i skład preparatu. Ma on przezroczystą, ultra lekką konsystencję, idealnie rozprowadza się po skórze podczas mycia i masowania twarzy, do tego jest bardzo wydajny, pozostawia skórę czystą i odświeżoną. Na szczególną uwagę, zasługuje także przepiękny zapach preparatu, to świeża woń, owocowa, uniezwykla, wręcz idealna na lato. Naprawdę pokochałam ten kosmetyk, Balancing Facial Cleanser Image Skincare, to mój hit i strzał w dziesiątkę.

 
Image Skincare - Iluma - Luksusowy puder złuszczający i rozjaśniający skórę - Intense Brightening Exfoliating Powder
Jestem typowym, słowiańskim bladziochem, mam bardzo jasną cerę i zawsze wybieram najjaśniejsze odcienie podkładów. Latem, choć nigdy nie opalam się, unikam słońca i stosuję wysoką ochronę 50 SPF, słonko chcąc nie chcąc muśnie promieniami moją skórę, nieco nadając jej innego odcienia, tu z pomocą przychodzi mój puder Iluma. To luksusowy kosmetyk o przeboskim, pudrowym zapachu, który złuszcza, wygładza naskórek, dodatkowo działając antystarzeniowo. Polecam go stosować nie tylko do twarzy, ale też do ciała, pięknie rozświetla, rozjaśnia, doskonale przygotowuje skórę do serum i kremu, bez problemu można go stosować codziennie, to delikatny kosmetyk z mikro-granulkami o ładnym składzie, mamy tu puder z mleka kokosowego,  ryż, enzymy z dyni, papainę, proteiny z serwatki, kwas mlekowy, ekstrakty z lukrecji, zielonej herbaty, czy bromelinę. Świetny kosmetyk do każdego rodzaju skóry, u mnie sprawdza się znakomicie, jak zatem go używam? Bardzo małą ilość pudru wysypuję na uprzednio zwilżoną dłoń, drugą dłonią pocieram, tak, by wytworzyła się mała pianka, wówczas masuję skórę, pobudzając krążenie, wygładzając ją i odżywając. Taki zabieg z powodzeniem można wykonywać zarówno rankiem, jak i podczas wieczornego rytuału oczyszczającego. Innowacyjny, intrygujący, wspaniały kosmetyk, musicie go poznać. 
Znacie cuda Image Skincare?