sobota, 30 stycznia 2016

Naturalnie ukrywamy niedoskonałości – Korektor do twarzy Felicea (Naturalne kosmetyki do makijażu) :)

Idealna cera, bez niedoskonałości, to marzenie chyba każdej z nas, niestety w większości mamy z nią problemy, a na skórze twarzy wyskakują wciąż to nowe niespodzianki, przebarwienia, wypryski, czy inne niedociągnięcia, ratunkiem w codziennym makijażu są korektory. Mam obecnie kilka korektorów do twarzy, które stosuję w zależności od okazji, do grupy mych ulubieńców, dołączył niedawno 100% naturalny korektor, polskiej marki Felicea, która w swym asortymencie posiada naturalne produkty do makijażu, jest to pierwsza firma, oferująca tego typu kosmetyki w naszym kraju. 
 
 
 Korektor do twarzy ma piękny, naturalny skład, jest nie tylko kosmetykiem, który ukryje niedoskonałości na naszej twarzy, lecz posiada także właściwości pielęgnujące, to produkt oczywiście nie testowany na zwierzętach. Korektor otrzymujemy w poręcznym, smukłym, zamykanym opakowaniu z białego tworzywa, na którym widnieje piękne logo firmy z listkiem. Kosmetyk wykręcamy wedle potrzeby, jest to najlepsze i higieniczne rozwiązanie przy stosowaniu tego typu makijażowych kosmetyków. Korektor, tak jak wspomniałam wyżej, składa się z naturalnych komponentów, w składzie, który odnajdziemy na stronie producenta, widzimy olej rycynowy (z nasion rącznika pospolitego), który nawilża i wzmacnia, odżywiając nawet delikatną skórę twarzy, masło shea, także dodatkowo spełnia funkcje nawilżające i odżywiające.
 
 
Korektor Felicea, wzbogacono także o natłuszczający i wygładzający wosk pszczeli, wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego, wosk z liści palmy kopernicji i uwodornione glicerydy z oleju kokosowego, które wygładzają oraz chronią, w składzie odnajdziemy także mikę, czyli mineralny składnik korektora, pielęgnujący olej z pestek palmy olejowej, witaminę E – witaminę młodości, czyli naturalny przeciwuleniacz oraz mineralne pigmenty, dzięki którym korektor posiada swój kolor. Korektor ma idealny, naturalny skład, dzięki temu prócz świetnego makijażu, otrzymujemy naturalną pielęgnację, która nie podrażni, nie uczuli, nawet bardzo wrażliwej, delikatnej skóry twarzy. 
 
 
Mój egzemplarz ma numer 43, idealnie sprawdza się na mojej jasnej cerze, są jednak trzy inne, dostępne odcienie. Korektor jest trwały i daje świetny efekt krycia zarówno w strefie oczu, jak i całej twarzy, sztyft idealnie rozprowadza się po skórze, jest mięciutki, ma niesamowicie gładką, kremową konsystencję. Kosmetyk może służyć także, jako baza pod cienie, czy pod podkład, jego trwałość zawsze przedłużam pudrem wykańczającym. Można go zakupić w sklepie firmowym Felicea, korektor dołączył do grona moich naturalnych, makijażowych ulubieńców, znacie go? Macie swoje ulubione korektory do twarzy? Pięknego weekendu! :)
 
 

piątek, 29 stycznia 2016

Nawilżający płyn micelarny i Odżywczy 2-fazowy płyn do demakijażu z olejkiem arganowym - Który wybrać? Demakijaż z Bielenda :)

Płyn micelarny, to produkt, który połączył funkcje mleczka i toniku, w czasach, gdy oczekujemy od kosmetyków kompleksowych właściwości, wraz z wzbogaconymi płynami dwufazowymi, produkty te, szybko zawojowały rynki kosmetyczne, drogerie, nasze łazienki i kosmetyczki. Ja zawsze byłam zdeklarowaną miłośniczką mleczek, którymi zmywam, mój czasem bardzo mocny makijaż, następnym kosmetykiem, który muszę mieć zawsze, jest tonik, woda termalna, czy hydrolat, którymi oczyszczam twarz, po demakijażu, płyn micelarny i płyn dwufazowy zaś, spełniają obie te funkcje, zatem zaoszczędzają nam zarówno czas, jak i pieniądze, słowem, z czasem przekonałam się do micelków i często również używam dwufazowych płynów.
 
 
 Nasza, polska Bielenda oferuje nam dwa ciekawe kosmetyki do demakijażu, o który więcej dziś, oba pochodzą z serii Expert czystej skóry, jest to Nawilżający płyn micelarny – pielęgnacja 3w1 oraz Odżywczy 2-fazowy płyn do demakijażu oczu i ust z olejkiem arganowym. Oba płyny, otrzymujemy w poręcznych i smukłych, przezroczystych butelkach, micel znajduje się w mega-dużej butli, mieszczącej aż 400 ml kosmetyku, dwufazowy zaś płyn, to urocza buteleczka 150 ml, oba opakowania posiadają nakrętki zamykane praktycznie na klik, które ułatwiają codzienną aplikację kosmetyków, płyny na płatek kosmetyczny wydobywamy bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad ilością, jaką chcemy jednorazowo zaplikować. 
 
 
Schludne, bardzo estetyczne, bąbelkowe grafiki, zdobią oba opakowania, a przejrzysty i czysty layout, uprzyjemnia, jak zawsze w przypadku Bielendy, wizualny odbiór produktów. Na opakowaniach zaś odnajdziemy informacje dotyczące kosmetyków, ich właściwości, stosowania, komponentów, producenta oraz składy płynów. Nawilżający płyn micelarny, który testowałam, jako pierwszy, ma krótki, drogeryjny skład z kwasem hialuronowym i kompleksem nawilżającym, usuwa ładnie codzienny makijaż, oczyszcza skórę i tonizuje, nie ściąga. Jest bardzo delikatny, nie odczuwam żadnego podrażnienia po jego stosowaniu, wielkim plusem jest formuła pozbawiona alkoholu i parabenów. Odżywczy 2-fazowy płyn do demakijażu z olejkiem arganowym, w składzie posiada olej arganowy, słynne, płynne złoto dla skóry, ale także nawilżający kwas hialuronowy 
 
 
Polubiłam ten płyn nie tylko za doskonałe właściwości oczyszczania makijażu, ale także za uczucie nawilżenia po zastosowaniu, faza oleju, nadaje ładne odżywienie skóry, zdecydowanie płyn 2-fazowy jest idealny do demakijażu oczu i ust, bowiem olejkowo odżywia dodatkowo rzęsy i delikatną skórę ust, twarz bardziej lubi micele. Kosmetyki te należą do serii produktów Technologia Aktywnych Mikro Bąbelków, chronią i koją skórę, usuwając makijaż, płyn micelarny ma delikatny, higieniczny zapach, 2-fazowy zaś płyn, to bezzapachowy kosmetyk, bezpieczny również dla osób z soczewkami kontaktowymi. Oba płyny, zawierają składniki myjące, które doskonale oczyszczają twarz, zmywają makijaż, nawet ten wodoodporny, nie wysuszają i nie podrażniają. Kosmetyki te są łatwo dostępne na sklepowych półkach i w drogeriach sieciowych, jeśli zastanawiacie się, który wybrać, płyn dwufazowy, to kosmetyk idealny do demakijażu oczu, płyn micelarny zaś, świetnie oczyści skórę twarzy. 
 
 
Znacie kosmetyki do demakijażu Bielendy? Który z nich lubicie najbardziej? Macie swoje typy w tym temacie? :)
 

czwartek, 28 stycznia 2016

Seria Green Tea, podkład i cień do powiek – Kosmetyki Idaliq, na które warto zwrócić uwagę :)


Niedawno pisałam o lakierach Idaliq, dziś kolejne produkty tej polskiej marki, które chcę Wam pokazać: olejek do ciała i masażu wraz z mydełkiem z serii Green Tea, podkład kryjący i mono półmatowy cień do powiek.


Green Tea – Olejek do ciała i masażu oraz mydło glicerynowe
Oba kosmetyki, są produktami bez parabenów, pachną świeżo, zieloną herbatą, jeśli lubicie perfumy Elizabeth Arden, na pewno się Wam spodoba ta woń. Zarówno olejek, jak i mydło, zawierają olej abisyński, w olejku zaś odnajdziemy także olej awokado, oliwę z oliwek, olej z nasion winogron. Mydło (90g) można zakupić tu, jest to kosmetyk dobrze myjący i pielęgnujący jednocześnie skórę, a zapach umila obcowanie z nim w kąpieli. Olejek (150 ml), który dostępny jest tu, bardzo polubiłam do stosowania po kąpieli, odżywia i nawilża ładnie skórę, czuć tu lekko woń limonki, kardamonu, ma on lejącą konsystencję o przezroczystej formule. Do serii należy także peeling, którego jestem również ciekawa.


Podkład kryjący – Long lasting – Porcelana
Podkład występuje w czterech odcieniach, jako, ze jestem posiadaczką bardzo jasnej cery, wybrałam najjaśniejszy z nich – w kolorze Porcelana, niestety na zimę jest on dla mnie lekko za ciemny, zatem poczekam na słoneczne dni, gdy skóra nabierze kolorytu, by go używać, lecz posiadaczki o ton ciemniejszej niż moja, nadal jasnej cery, powinny być z tego odcienia zadowolone, dostępny jest tu. Podkład jest lekki, lecz jednocześnie dobrze kryje, ładnie rozprowadza się pędzlem po skórze, nie tworzy efektu maski i jest odpowiedni dla każdego typu cery. Tubka mieści 30 ml podkładu, który jest wydajny i trwały, polecam zaś zawsze utrwalić makijaż pudrem sypkim.  


Cień do powiek – mono półmatowy – Denim
Denim, to piękny, głęboki odcień granatu, bardzo intensywny i mocno napigmentowany, lekko matowy cień, który dostępny jest także na Zapach Natury tu. Ja na co dzień nawet lubię często mocny makijaż oka, także cień spełnia się wyśmienicie, daje efekt matowy, mimo, iż ma malutkie drobinki, nie sa one widoczne na powiece, mieści się w poręcznym opakowaniu (2,2 g), z którego doskonale aplikuję go na pędzel. Nie zawiera parabenów, jest świetnym odcieniem do makijażu wieczorowego, czy koktajlowego, nie osypuje się, z bazą pod cienie trzyma się świetnie nawet kilka godzin.



Znacie te kosmetyki? Jak się trzymacie w te szare dni? :)


środa, 27 stycznia 2016

Piątka na piątkę – Lakier Tigi Bed Head, Masło brzoskwinia Bielenda, Mydło Lass, Korektor Deni Carte i Maseczka błotna Apis :)

Dziś zapraszam Was na miks recenzji, produktów, które ostatnio zwróciły moją uwagę :)


Tigi - Bed Head - Mini Hard Head – Lakier do włosów mocno utrwalający.
Wiecie jaki to ból, nie mieć kontroli nad niesfornymi włosami? I ja to wiem, jako posiadaczka bardzo długich włosów, które od jesieni już traktuję kuracją wzmacniającą. Odżywianie i dbałość skutkuje dużą ilością baby hair, które niegrzecznie wyskakują mi wciąż, dlatego lakier do włosów stał się moim przyjacielem, choć wcześniej sięgałam po niego w chwilach, gdy chciałam utrwalić np. loki, czy fale, teraz układam je lakierem nawet na co dzień. Mój lakier Tigi - Bed Head, to malutka – mini wersja (101 ml) tego mocno utrwalającego lakieru, skutecznie utrwala on fryzurę i trzyma w ryzach włosy, nie sklejając ich, szybko wysycha i idealnie spełnia swoją funkcję. Kosmetyki tej marki dostępne są w salonach Way to Beauty i na stronie dcdpaznokcie.


Bielenda – Masło do ciała – Troskliwa Brzoskwinia.
Masła do ciała naszej polskiej Bielendy, z serii owocowej kuszą świeżutkimi zapaszkami i owocowymi ekstraktami, masełko zawiera olej brzoskwiniowy i koncentrat z jabłek, dlatego ładnie nawilża. Poręczne, zabezpieczone wewnątrz opakowanie zawiera 200 ml troskliwego masełka, jest to bardzo pozytywna odsłona maseł do ciała tej marki, nasze ciało po aplikacji kosmetyku pachnie, jak smakowity owoc. Brzoskwiniowe masło stosuję zarówno do ciała, jak i rąk oraz stóp, pozostawia na skórze leciutką mgiełkę ochronną, jest bardzo treściwe, ale zarazem delikatne, zatem szybko się wchłania. Masełko jest łatwo dostępne stacjonarnie także warto się skusić.

  
Lass – Mydełko naturalne Indian Spice z przyprawami indyjskimi.
Uwielbiam orientalne zapachy i naturalne mydełka, także polubiłam bardzo tę wersję mydła, stworzonego na bazie ajurwedyjskich przepisów, kosmetyk przybył do mnie świątecznie od helfy.pl, a jego zapach od razu mnie zachwycił, to woń typowo cynamonowo-gozdzikowa, czuć tez kardamon, laur, anyż, kurkumę, szafran, zapach iście zimowy. Mydełko ładnie myje, nie wysusza skóry, będzie świetne nawet do skóry wrażliwej, bowiem bazuje na oleju kokosowym i wodzie różanej, ciekawią mnie jego inne wersje.

Deni Carte – Korektor w płynie Liquid conceler aloes i alantoina.
Świetny korektor bydgoskiej marki, mam odcień najjaśniejszy z numerem 1, dla mnie idealny, pod oczy, ale także na całą twarz, maskuje przebarwienia i inne niespodzianki. Zawiera aloes, olej migdałowy i alantoinę, ma praktyczny aplikator i świetnie spełnia swą rolę.

Apis – Maseczka błotna do twarzy oczyszczająco-wygładzajaca z minerałami z Morza Martwego.
Kosmetyki Apis, firmy z mojej Bydgoszczy, sprawdzają się u mnie właściwie w 100%, wiedziałam, iż maseczka błotna również mnie nie zawiedzie i tak tez się stało. Kosmetyk mieści się praktycznej tubce (100 ml) i pochodzi z serii Dead Sea Mud Inspiration, zawierającej minerały z Morza Martwego. Jej funkcją jest oczyszczanie i wygładzanie twarzy, ma ładny skład, w którym odnajdziemy prócz morskich minerałów, także białą glinkę, ekstrakt z zielonej herbaty, ekstrakt z aloesu, ekstrakt z kasztanów i mimozy. Cudnie odświeża o pobudza komórki skóry, nakładam ją na twarz i szyję, pozostawiam na 20 minut i zmywam, uwielbiam efekt, jaki daje, świetne błotko, godne polecenia.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Beauty Without Cruelty - VII Piękno bez okrucieństwa - 25.01.2016 Relacja (Kosmetyki nie testowane na zwierzętach, kosmetyki naturalne) :)

Siódma już edycja moich spotkań Beauty Without Cruelty, czyli Piękno bez okrucieństwa, odbyła się wczoraj, w cudną, zimową niedzielę, 24 stycznia 2016 r. w fantastycznym miejscu, jakim jest kawiarnia PO CO w Bydgoszczy, gdzie wypić można najwyższej jakości kawę :)


Beauty Without Cruelty, to spotkania o pielęgnacji free cruelty, podczas których opowiadam o kosmetykach nie testowanych na zwierzętach, ustawach dotyczących tematu, paradoksach, okrucieństwu, jakim okupione są przeróżne produkty kosmetyczne, apeluję, by być świadomym konsumentem oraz zwracać uwagę na skład i certyfikaty na kosmetykach, słowem jak dbać o pielęgnację i urodę, korzystając z osiągnięć kosmetologii i Natury, nikogo przy tym nie krzywdząc. Znów mogliśmy przekonać się osobiście, jak cudowne są kosmetyki free cruelty, wąchamy więc, smarujemy, wklepujemy i zachwycamy się najlepszymi produktami :)
Go Cruelty Free!

piątek, 22 stycznia 2016

BodyBoom - Peeling kawowy – Cynamon (Limitowana edycja) – Zimowa, kawowa pielęgnacja ciała :)

Zimą, zawsze mam ochotę na kosmetyki z moimi ukochanymi, otulającymi zapachami. Nic tak nie rozpieszcza po zimnym dniu, jak domowe spa i kąpiel, pośród ukochanych woni, dziś o przecudownym, polskim, naturalnym kosmetyku, marki BodyBoom. Peeling kawowy, oczywiście serwuję sobie regularnie, jednakże z BodyBoom, to prawdziwa uczta dla ciała i zmysłów, bowiem peeling jest mieszanką samych wspaniałych składników, starannie skomponowanych, które kuszą w moim wypadku kawowo-cynamonową wonią, ponieważ wersja, którą posiadam, to właśnie limitowana wersja zimowo-świąteczna – Cynamon, jest to kosmetyk cruelty free. 


 Peeling należy do miłych, cukrowych zdzieraczków, skóra po jego użyciu jest gładka, miękka, nawilżona, odżywiona i ma piękny zapach cynamonowej kawy. Cynamonowy cud, otrzymujemy w typowej dla marki kopercie papierowej (200 g), bardzo dokładnie zabezpieczonej, zatem mamy pewność, iż nasz kosmetyk jest nowy, świeży i przez nikogo wcześniej nie otwierany. Kopertę zdobią grafiki w odcieniach kawy i odcisk słodkiego buziaka, prosto od BodyBoom, oprócz tego odnajdziemy tu informacje o produkcie, stosowaniu, właściwościach oraz oczywiście wspaniały, naturalny skład.

  
Sercem peelingu jest oczywiście aromatyczna kawa, czysta, wysokiej jakości oraz kawowy ekstrakt, jest to peeling cukrowy, zatem odnajdziemy tu cukier, ale również drobinki soli, peeling bogaty jest także w puder kakaowy, olej makadamia, olej arganowy, olej ze słodkich migdałów oraz witaminę E, będąca naturalnym konserwantem. Skład peelingu jest świetny i naturalny. Kawa, stosowana jest w kosmetyce od wieków, ma zbawienne działanie na nasza skórę, zawiera kofeinę, która rozbija tkankę tłuszczową, likwiduje cellulit, poprawia krążenie, ujędrnia naskórek, dodatkowo działa przeciwstarzeniowo i wygładzająco. Brązowy cukier i sól, odpowiadają w peelingu za złuszczanie naskórka, oczyszczają i wygładzają go, pobudzając skórę do odbudowy, a dzięki olejom, peeling zmiękcza ją, odżywia, nawilża. 


Do peelingu dołączona jest cudowna, drewniana łyżeczka, świetna do aplikacji, przy jej pomocy wydostaniemy nasz peeling (jest on w formie sypkiej, treściwej, grudkowatej) z opakowania, wówczas możemy nakładać go już prosto na naszą zwilżoną woda skórę, następnie okrężnymi ruchami masujemy ciało, rozkoszując się zapachem i przemiłym masażem, można zostawić peeling na ciele i twarzy do 10 minut i odpływać w kawowy świat. Peelingi kawowe można kupić na BodyBoom, gdzie kuszą jego inne wersje, między innymi kokosowa, czy też truskawkowa. 


Znacie BodyBoom? Lubicie peelingi kawowe? :)

środa, 20 stycznia 2016

Douces Angevines - Baume a Bobos – Seria ziołowa - 100% naturalny, certyfikowany, organiczny, delikatny fluid kojąco-odnawiający do twarzy i ciała, moja kosmetyczna miłość :)

Od zawsze ubóstwiałam ziołowe wonie i rozkoszowałam się dzikimi, zielonymi zapachami, na blogu już nie raz pławiłam się w naturalnych, ziołowych kosmetykach, wychwalając ich niesamowite właściwości, bowiem cudownych atrybutów kosmetyków na bazie prawdziwych ziół, jest co nie miara. Znane są z niesamowitych właściwości pielęgnacyjnych, przeciwstarzeniowych, kojących, stymulujących i pobudzających skórę i mikrokrążenie, wzmacniając jednocześnie naczynka krwionośne. 
 
 
Dziś o kosmetyku, który całkowicie skradł moje serce, bowiem naturalny, delikatny fluid kojąco-odnawiający do twarzy i ciała - Baume a Bobos, francuskiej firmy Douces Angevines, który przybył do mnie ze sklepu TobeEco, to 100% naturalne, certyfikowane, ręcznie wykonane, ekologiczne cudo. Połączenie czystych, roślinnych, kwiatowych ekstraktów z fantastycznymi olejami, w linii ziołowej, to świetny sposób na skórę taką, jak moja, mieszana cera 30+, skłonna czasem do przesuszeń, pokochała bez reszty Baume a Bobos. Douces Angevines, ma w swej ofercie mnóstwo fantastycznych, organicznych kosmetyków ekologicznych, nie testowanych oczywiście na zwierzętach na żadnym etapie produkcji (firma należy do One Voice), najwyższej jakości, zawierających 100% naturalne składniki. Douces Angevines posiada restrykcyjny certyfikat Cosmebio, są to również kosmetyki wegańskie, nie zawierające żadnych komponentów odzwierzęcych. Firmę w 1994 roku założyła Michele Cros, specjalistka w temacie ziół i roślin, stworzyła ona jedyną w swoim rodzaju formułę fluidu, produktu, który nie jest typowym olejkiem, ale tez nie kremem, łączy zatem funkcje obu tych kosmetyków. 
 
 
Fluid Baume a Bobos, otrzymujemy w smukłej, poręcznej, bardzo dobrze zabezpieczonej, szklanej (ciemne szkło chroni kosmetyk przed światłem słonecznym), eleganckiej buteleczce (30 ml), z białą nakrętką, będącą jednocześnie szklaną pipetką, służącą do precyzyjnej aplikacji. Mam ogromną słabość do kosmetyków z pipetką, to świetna forma dozowania tego typu kosmetyków, fluid aplikujemy w dokładnych ilościach, tyle ile potrzebujemy na jednorazowy zabieg, po kropelce. Buteleczka ozdobiona jest pięknymi grafikami w granatowych odcieniach, typowych dla tejże serii ziołowej, dodatkowo na buteleczce znajduje się mała ulotka o tym samym designie, na której widnieją informacje na temat firmy. O właściwościach, stosowaniu i składzie fluidu, dowiadujemy się z zamieszczonych na buteleczce informacji.  
 
 
 Fluid, to bogactwo olejów i maceratów roślinnych, odnajdziemy tu olej z nasion słonecznika, olej sezamowy, krokosz barwierski, które nadają skórze głębokiego nawilżenia i pięknego odżywienia, wygładzają ją, działają przeciwzapalnie i chronią przed działaniem czynników zewnętrznych, działając również antybakteryjnie i antystarzeniowo. Fluid zawiera także rumianek pospolity, dziurawiec zwyczajny, nagietek zwyczajny, oliwkę europejską, różę rdzawą, niaouli, drzewo herbaciane, grejpfrut, ylang-ylang, kocankę włoską oraz żywicę balsamiczną, gorzką pomarańczę i olejek z lawendy wąskolistnej. Składniki działają silnie wzmacniająco, regenerująco, koją i pielęgnują, to prawdziwy, naturalny kompleks ziołowy, nawilżający skórę, idealnie kojący i pielęgnujący ją. Stosuję go codziennie na noc, jako serum na twarz i w ciągu dnia, wedle potrzeby, na czystą skórę, masując delikatnie okrężnymi ruchami, można stosować go tez na całe ciało. Fluid ma treściwą, ale bardzo delikatną, oleistą konsystencję o naturalnej, żółtawej barwie, świetnie rozprowadza się po skórze, momentalnie wchłania się i nawilża moją cerę, która po aplikacji jest gładka, odżywiona, odprężona i nawilżona. Daje perfekcyjne nawilżenie, otula lekką mgiełką skórę, którą uwielbiam, zwłaszcza teraz podczas zimowej pogody.
 
 
Baume a Bobos, pachnie obłędnie, jest to zapach bardzo ziołowy, głęboki, roślinny, z lekką nutą olejków róży, lawendy, pomarańczy, woń pozostaje również na skórze po aplikacji. Kosmetyk Les Douces Angevines, sprawdzi się przy każdego typu cerze, świetnie zadziała przy skórze suchej, mieszanej, naczynkowej, potrzebującej szczególnej pielęgnacji, nie podrażni nawet delikatnej skóry dziecka, wówczas zaleca się go rozcieńczyć z innym olejem (np. olejem migdałowym, orzechowym) w ilościach 1:1. Fluid Baume a Bobos, jest jednym z najlepszych kosmetyków, z jakimi miałam okazję obcować, piękny, idealny, naturalny skład, certyfikaty, przyjemna aplikacja i wspaniałe działanie, można zakupić go w sklepie TobeEco, gdzie znajdziecie także inne, świetne kosmetyki Douces Angevines, mnie szczególnie intrygują produkty do ciała i oczyszczania. 

Znacie Douces Angevines? Jaki kosmetyk zawrócił Wam ostatnio w głowie? :)