Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mini recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mini recenzje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 kwietnia 2019

Ciekawy, apteczny kosmetyk do codziennej pielęgnacji – Dermedic Linum Emolient – Mydło do rąk do skóry suchej i atopowej oraz podróżne mini trio do oczyszczania twarzy.

Dłonie w okresie wiosennym, wymagają od nas szczególnej pielęgnacji, teraz właśnie narażone są bardzo na działanie czynników zewnętrznych oraz na częste zmiany pogody, warto zatem zwrócić uwagę na dobre, pewne kosmetyki w tym temacie.


Mydło do rąk do skóry suchej i atopowej marki Dermedic, naprawdę zachwyciło mnie swym działaniem, nie spodziewałam się tak dobrych efektów, zwłaszcza, że marka ta, debiutuje u mnie tymże kosmetykiem. Zarówno mydło, jak i trio do oczyszczania twarzy, możecie zakupić w świetnej, polecanej przeze mnie drogerii Olmed, gdzie znajdziecie także inne kosmetyki tejże marki. Trio La Roche-Posay, to dobry pomysł na podróż, zbliża się okres świątecznych wyjazdów, zatem takie mini wersje podróżne są jak znalazł, nie zajmą wiele miejsca, są poręczne i praktyczne. Mają one oczywiście odpowiedniki w pełnowymiarowych wersjach, do gustu przypadła mi najbardziej woda micelarna, którą używałam przy demakijażu, zawitał także u mnie również oczyszczający żel Effaclar oraz łagodna emulsja oczyszczająca Toleriane. Wszystkie trzy kosmetyki, zawierają znaną wodę termalną marki, nie zawierają parabenów i sztucznych zapachów, sprawdzą się u osób ze skórą alergiczną, szczególnie wrażliwą, suchą. Emulsja nie zawiera slsów, jest delikatna i pieni się kremowo, żel oczyszcza mocniej, zaś nadal jest to delikatny produkt, szczególnie polecany dla cery tłustej i trądzikowej.


Nie ukrywam, iż naprawdę cenię dobre, apteczne i do tego polskie marki, zatem byłam bardzo ciekawa mydła do rąk do skóry suchej i atopowej Dermedic. Otrzymujemy je w praktycznej, przezroczystej butelce (aż 300 ml), z zamykaną, białą pompką, jest to według mnie idealne rozwiązanie w przypadku aplikacji tego typu produktów codziennego i wielokrotnego użytku. Schludny, apteczny layout zdobi opakowanie, na którym odnajdziemy informacje na temat kosmetyku, jego właściwości, użycia i oczywiście skład. Mydło polecane jest przy skórze atopowej, bardzo suchej, ale też łuszczycowej i z objawami egzemy. Ja bardzo często myję ręce, z tym mydłem, nie mam obaw, że przesuszę je. Mydło jest delikatne, nie podrażnia, zmiękcza skórę dłoni, wygładza i oczywiście świetnie oczyszcza z wszelakich zabrudzeń, nie wysuszając. Mogą je stosować także dzieci od trzeciego roku życia. Zawarty w nim olej lniany i alantiona, łagodzą, nawilżają, przyspieszają regenerację skóry rąk. Całość umila bardzo delikatny, piękny, świeży, higieniczny zapach. Kosmetyk jest bardzo wydajny, jedna pompka skutecznie starcza na każdorazowe umycie dłoni. Ma on gęstą, treściwą konsystencję, piana jaką tworzy, jest kremowa, dobrze rozprowadza się po skórze rąk, pozostawiając je czyste i nawilżone. Słowem, mydło do rąk Dermedic, to świetny, apteczny kompan do codziennej, częstej pielęgnacji dłoni. Znacie to mydełko? Jak pielęgnujecie dłonie wiosną? 

 

wtorek, 10 kwietnia 2018

Kosmetyki w mini recenzjach – Babcia Agafia, AA, P2, 7th Heaven, Catrice, Essence, Ziaja, Kallos

Dziś u mnie szybkie, mini recenzje kilku kosmetyków, które w większości kupiłam pod wpływem chwili, impulsu, gdzieś na zakupach, część z nich jest warta uwagi.


Babcia Agafia – Mydło miodowe w płynie do rąk i ciała
Baduszkowych kosmetyków, chyba nikomu nie muszę przedstawiać, to produkty bardzo łatwo obecnie dostępne stacjonarnie i często w dobrych cenach. Lubię te kosmetyki i czasem kupuję, zatem skusiłam się na mydło miodowe w płynie do rąk i ciała. Mydło zawiera sls, zatem świetnie sprawdza się u mnie na łazienkowej umywalce do codziennego mycia dłoni, ładnie oczyszcza i nie wysusza. Zawiera wyciąg z korzenia tataraku, aronii czarnej, koniczyny łąkowej, szczawiku czterolistnego, różeńca górskiego, pokrzywy, mydlnicy lekarskiej, hyzop, zimoziół północny, ostropest, rumianek, bylicę, strączyniec oskrzydlony, wyciąg z omanu wielkiego, kocanki, aralii, łyszczec, nagietka, ekstrakt z miodu, lippi i olej lniany, przyznacie, ze jak na żel, skład jest naprawdę bardzo ładny, to właśnie skłoniło mnie do jego zakupu i jestem jak najbardziej z niego zadowolona.
AA - Mineralny dezodorant Alu free bez soli aluminium
Dezodorant z kuleczką, jest chyba nowością, bowiem pierwszy raz go spotkałam w markecie, skusił mnie skład bez soli aluminium i delikatny, świeży zapach. Sprawdza się dobrze na co dzień, chroni przed nieprzyjemną wonią, nie wiem zaś jak zachowałby się przy intensywnym wysiłku fizycznym. Nie ma tu parabenów, aluminium, alkoholu, mogą go tez stosować osoby z alergią, być może skuszę się kiedyś na inną jego wersję.
P2 - Zmywacz do paznokci z gąbką Express
Uwielbiam zmywacze z gąbką, szybko i łatwo usuwam nimi lakiery do paznokci, tym razem skusiłam się na P2 i jestem zadowolona, ładnie zmywa i usuwa lakier, pazurki są czyste, a skórki w dobrym stanie.
Lakiery do paznokci Catrice ICONails i Essence the gel
Trzy moje lakiery, dwa z nich są marki Catrice, jeden Essence. Kolory Catrice, to 34 For The Berry First Time – fuksjowo-fioletowy, borówkowy, piękny oraz 46 Work Hard, Play Orange, świeża pomarańczka z neonowym wykończeniem. Oba lakiery są wegańskie i pochodzą z serii ICONails, dają genialne, żelowe wykończenie już po jednej warstwie, na pewno kupię inne kolory. Lakier Essence, w odcieniu 46 black is back, to u mnie dość częsty gość, bardzo go lubię.
7th Heaven - Chocolate Mud Masque - Maseczka czekoladowa, oczyszczająco-nawilżająca
Maseczki te lubiłam już pod marką Montagne Jeunesse i ponownie skusiła mnie ta angielska czekoladka, posiada certyfikat Leaping Bunny i oznaczenie Peta. Zawiera glinkę, masło kakaowe, masło shea, czy ekstrakt z wanilii. Na pewno wprowadza w dobry nastrój, bowiem pachnie bosko, jak prawdziwa czekoladka, ale tez ładnie oczyszcza skórę, dlatego do niej wracam.
Ziaja - Mamma Mia - Ginekologiczny płyn do higieny intymnej
W tym temacie od lat króluje Sylveco, Biolaven i Vianek, ale skusiłam się wypróbować Ziajowy płyn i nie zawiodłam się, jest delikatny, łagodzący, skuteczny, teraz mam w planach inny, ciekawy, naturalny płyn do higieny intymnej.
Kallos – Nawilżajaca maska do włosów z algami Algae
Kultowe maski gościły u mnie w wielu odsłonach, algowej jeszcze nie miałam, zatem padło na ten wybór. Są tu ekstrakty z alg, ale też oliwa z oliwek. Moje włosy dobrze reagują na te maski, są miękkie i łatwo się rozczesują po ich użyciu i choć algowa wersja pachnie dość intensywnie, również sprawdza się na plus.
Znacie któryś z tych kosmetyków? 
Jakie macie wrażenia po ich stosowaniu? :)

wtorek, 13 lutego 2018

Maseczki do twarzy zwierzątka Animal Mask, żel Bobini, nowa szczotka do włosów i próbki kremów BB – Kosmetyki w mini recenzjach!


Dziś słoneczny, zimowy dzień! Zapraszam Was na moje mini recenzje z nowościami i ciekawostkami :)


Maseczki do twarzy w płacie zwierzątka – Purederm – Animal Masks
Oglądając Wasze buźki w tych koreańskich maseczkach, musiałam się nareszcie na nie skusić. Słynne już animal masks, skradły internety już dawno, dawno, wiec na mnie tez przyszedł czas, skusiłam się aż na cztery wersje, zawitały u mnie: rozjaśniająca lis, uspokajająca panda, odżywcza wydra i nawilżająca tygrys. Zwierzaczkowy wygląd tych masek, to ich zdecydowany atut, w domowym spa, wygląda się bosko. Są to maski w płacie, zatem wyjmując z opakowania, nakładamy płat na całą, oczyszczoną wcześniej twarz i relaksujemy się 20 minut. Po zdjęciu pozostaje esencja, którą wcieramy w skórę, wówczas szybko się wchłonie. Maski są jednorazowe, a każda z nich ma nieco inny, choć bardzo podobny skład. Lisek zawiera ekstrakt z kawy, z ostrokrzewu paragwajskiego, lotosu indyjskiego oraz witaminę C, ciekawy jest tu korzeń lukrecji. Panda, to ekstrakt z miodu, karmelii japońskiej, woda lawendowa, nasiona lnu i kukurydza, mamy tu tez kojący panthenol i allantoinę. Odżywcza wydra, zawiera witaminę E i wyciągi z aloesu i zielonej herbaty, jest tu też kolagen, czy ekstrakt z anyżu. Nawilżający tygrys, zawiera ekstrakt z opuncji figowej, soi, wodę oczarową, ciekawym składnikiem jest ekstrakt z grzybków, zwanych białą, drzewną meduzą, czyli trzęsak morszczynowaty. Składy są naprawdę interesujące, jednakże każda z nich zawiera alkohol, zatem uważajcie, jeśli macie cerę bardzo wrażliwą. Ja polubiłam je i pewnie kiedyś do nich wrócę.
Bobini Baby – Hipoalergiczny żel do mycia ciała i włosów
Żel kupiłam na szybkich zakupach jedzeniowych w markecie, kosztował około 8 zł w promocji. Butelka ma aż 400 ml i praktyczną pompkę. Jest to kosmetyk pielęgnacyjny dla niemowląt i dzieci, lecz ja bardzo lubię tego typu, łagodniejsze kosmetyki stosować w mojej pielęgnacji, bowiem mam skórę skorą coraz częściej do podrażnień. Żel nie zawiera barwinków, silikonów, parabenów, nie ma tu parafiny, PEGów i SLSów. Mamy tu emolienty, ekstrakt z owsa, polisacharyd. Kosmetyk nie wysusza mojej skóry i ładnie oczyszcza ciało, używam go w kąpieli, do tego ma przyjemny, bardzo delikatny zapach, typowy dla kosmetyków dziecięcych.
Drewniana szczotka do włosów Inter-Vion
Włosy po umyciu, gdy są mokre rozczesuję już bardzo długi czas szczotką Tangle Teezer, suche zaś na co dzień, czeszę tradycyjnymi szczotkami. Niedawno nabyłam nową, drewnianą szczotkę. Kosztowała około 15 zł i mam nadzieję, że posłuży mi długo. Jest w miarę lekka, dobrze trzyma się ją w ręku, igiełki są elastyczne i dobrze rozczesują, nie placząc włosów. Spisuje się słowem bardzo dobrze.
Próbki kremów BB
Moim numerem jeden w świecie kremów BB, jest krem Lily Lolo w odcieniu Fair, najjaśniejszym. Przy jego końcówce, postanowiłam spróbować słynnych BB azjatyckich i skusić się na coś nowego. Mam próbki Lioele Dollish Veil Vita BB SPF25 PA++ fioletowy Gorgeous Purple, It's Skin Babyface BB Cream Moisture i Lioele Triple The Solution BB Cream SPF30 PA++. Jak na razie podobają mi te wszystkie trzy i nie wiem, czy będę szukała dalej, czy wybiorę któryś z nich, może Wy znacie je i polecicie coś w tym temacie? :)


środa, 7 lutego 2018

Kilka ciekawych kosmetyków – Miks recenzji – Szampon Organic Shop, strzykawka i włosowa kuracja DermoFuture, trio Apisa i trzy lakiery do paznokci Eveline

Mam nadzieję, że tak, jak ja, lubicie tego typu wpisy, gdzie pojawia się kilka, ciekawych kosmetyków na raz.
Zapraszam Was dziś ponownie na mój miks recenzji! :)


Organic Shop - Organiczny szampon do włosów Blue Lagoon algae & clay
Cieszy mnie fakt, że kosmetyki tej, estońskiej, naturalnej marki są obecnie tak łatwo dostępne. Widuję je zarówno w małych sklepach, drogeriach, jak i w dużych centrach handlowych, podobają mi się ich składy, certyfikat BDIH i naprawdę przyzwoite ceny. Szampon Blue Lagoon algae & clay, kosztował około 15 zł (buteleczka ma 280 ml),  naprawdę świetnie się sprawdza na moich kudełkach, mieszanych przy głowie i czasem suchych na końcach. Nie zawiera on SLSów, silikonów i parabenów, mamy tu zaś ekstrakt z listownicy palczastej, czyli algi brunatnej, hydrolizowane proteiny pszenicy, czy glinkę. Szampon świetnie pachnie, świeżo, nieco egzotycznie i ma treściwą, gęstą konsystencję, moje włosy go lubią więc na pewno wypróbuję inne jego odsłony.
Intensywny wypełniacz zmarszczek i Kuracja DF5 Woman przyśpieszająca wzrost i zapobiegająca wypadaniu włosów DermoFuture
Przyznacie, ze kosmetyk w strzykawce robi wrażenie. Ciekawa forma, zaintrygowała mnie na tyle, że poznałam ten produkt. Nakładam go pod krem, na okolice, gdzie mogą pojawić się zmarszczki, na które ma działać, spłycać je i dawać efekt botoxu. Skład kosmetyku jest typowo drogeryjny, no i skusi na pewno tą super strzykawką. Ciekawa jest także kuracja włosowa, z kompleksem przyspieszająca wzrost, działając silnie na cebulki. Trzeba być sumiennym i nakładać kurację codziennie na skórę głowy, po czym trzymać ją 4 godzinki, po czym zmyć tradycyjnie szamponem. Ciekawią mnie inne kosmetyki tej marki, może któreś polecicie?
Trio Vitacare Apisa do pielęgnacji ciała – Peeling, maska i koktajl z żurawiną i jabłkiem
Seria Vitacare, z żurawiną i jabłkiem, zawitała u mnie w postaci maski ujędrniającej, koktajlu i enzymatycznego peelingu. Kosmetyki mają duże pojemności, zatem posłużą długo, doceniam tez pompki. Zabieg domowy, rozpoczynam od peelingu enzymatycznego, nakładam go na całe ciało i masuję, ładnie złuszcza i zarazem ujędrnia naskórek, należy go zostawić na skórze przez 10 minutek i zmyć, następnie nakładam na całe ciało maskę i odpoczywam z nią 20 minut, można się owinąć dodatkowo folią i wzmocnić działanie, po czym zmyć kosmetyk. Na zakończenie nakładam koktajl, który ujędrnia i wygładza skórę. Trio zawiera ciekawe składniki, takie jak ekstrakty z żurawiny, jabłka, siemię lniane, kwas hialuronowy, olej arganowy, czy masło shea.
Lakiery do paznokci Eveline miniMax
Kupiłam aż trzy kolory: krwistą czerwień, którą kocham, tu ma ona numerek 688, słodki róż z numerkiem 136 i piękny turkus 160. Bardzo lubię płaskie i krótkie pędzelki, które ułatwiają i przyśpieszają manicure. Nie mam im nic do zarzucenia, szybko schną i wystarczy pomalować jedną warstwę, by już dawały ładny i pełny efekt. Dają lśniące, ładne wykończenie, utrzymują się dość długo, także pewnie zaopatrzę się w przyszłości w inne odcienie. 
Znacie te kosmetyki? Który wpadł Wam w oko? :)


środa, 10 stycznia 2018

Szampon Born to Bio, Bepanthen, Organiczny peeling czekoladowy, maska błotna oraz micel i waniliowa pianka do rąk – Mini recenzje :)

Szampon Born to Bio Shine & Vitality, Bepanthen Baby Extra, Peeling czekoladowy Organic Shop, maska błotna Apisa oraz płyn micelarny i waniliowa pianka do rąk z Lidla, oto moje mini recenzje tychże kosmetyków, może znacie któryś z nich? :)


Born to Bio – Szampon wzmacniający Shine & Vitality
Jest to naturalny szampon, nadający połysk i witalność, przeznaczony do włosów cienkich i osłabionych. Zawiera on olej kokosowy, malinowy ocet winny, ekstrakt z soku młodego jęczmienia i proteiny pszenicy. Obok tych kosmetyków nigdy nie przechodzę obojętnie, produkty Born to Bio, urzekają mnie od lat opakowaniami, kolorowym designem i oczywiście certyfikatami, jakie posiadają. Producentem marki, jest francuska firma Planete Bleue, która serwuje najwyższej klasy kosmetyki ekologiczne i organiczne, nie testowane oczywiście na zwierzętach. Szampon posiada jeden z najbardziej restrykcyjnych certyfikatów EcoCert oraz certyfikat CosmeBio i Cosmos Organic, nie ma tu parabenów, glikolu, sztucznych barwników, silikonu, PEGów i SLSów, ma fizjologiczne pH i jest hipoalergiczny. Ma lekką, kremową konsystencję i piękny owocowy, naturalny zapach, to kolejny już kosmetyk tej marki, który mnie zachwycił.
Bepanthen Baby Extra – Maść ochronna
Wszechstronny, apteczny krem/maść do całego ciała, mam wersję promo 30 g, pełnowymiarowy ma bodaj 100g. Może być stosowany od pierwszych dni życia dziecka, zatem będzie świetny także dla osób z cerą, jak moja skłonną do przesuszeń, zaczerwienień, delikatną i często wrażliwą. Mamy na pewno polubią go, ale polecam go tez jako krem uniwersalny dla każdego, ładnie chroni skórę, zmiękcza ją, nie zawiera substancji zapachowych i barwników, jest bardzo , treściwy i gęsty. W aptecznym składzie odnalazłam oliwę z oliwek, olej jojoba, olej z nasion słonecznika, masło shea, czy olej sojowy, także naprawdę polubiłam się z nim.
Organic Shop - Organic cocoa & sugar body scrub - Peeling cukrowy do ciała belgijska czekolada
Organic Shop, ma świetne, naturalne peelingi z certyfikatem w dobrej cenie, po które lubię sięgać. Odsłona z belgijską czekoladą, zachwyciła mnie na wskroś! Wyprodukowany w Estonii kosmetyk, rozkochał mnie mega pięknym, otulającym, słodkim zapachem i świetnymi efektami złuszczającymi. Opakowanie 250 ml, jest wydajne i poręczne, a peeling świetnie spełnia swą rolę, zawiera oczywiście cukier trzcinowy, masło kakaowe i masło shea, a zapach, który towarzyszy użyciu, jest przecudowny! Peeling ma certyfikat BDIH Cosmos Natura, nie zawiera sls, silikonów, czy parabenów, do tego peelingi te są łatwo dostępne.
Maska błotna Apis do włosów z Minerałami z Morza Martwego
Maskę nakładałam na włosy po myciu na 20 minut, po czym zmywałam wodą, następnie używałam odzywki w sprayu własnej roboty ze skrzypem i pokrzywą. Zawiera ona czarne błoto, algi, aloes, czy proteiny jedwabiu, wygładza i ułatwia rozczesywanie, zwłaszcza w przypadku włosów suchych i zniszczonych na przykład farbowaniem. Ma ciekawy zapach, który kojarzy mi się z morskim spa.
Łagodzący płyn micelarny Cien z Lidla z wodą różaną
Nie ukrywam, że sięgnęłam po niego z czystej ciekawości. Buteleczka zawiera 200 ml płynu, w którego składzie znajduje się woda różana i hydrolipidowe micele. Nie podrażnia mnie i jest dość wydajny, do tego ma dobrą cenę. Widziałam, iż jest jeszcze druga wersja niebieska, moja, różowa jest wersją łagodzącą, oczyszcza i odświeża, micelek jest bezzapachowy.
Kusząca wanilia – Pianka Cien do mycia rąk
Kolejny kosmetyk, na który skusiłam się z ciekawości, bowiem nie było mi nigdy po drodze z kosmetykami Cien. Ma drogeryjny skład, zapach zasługuje na uznanie, waniliowy, delikatny i naprawdę przyjemny w codziennym myciu rąk. Plusem także jest opakowanie z praktyczną pompką.  



poniedziałek, 24 lipca 2017

Bananowy balsam do ust, chusteczki Alterra, mydło Yope i suchy szampon Batiste do włosów brązowych - Mini recenzje kosmetyków cruelty free :)


Poniedziałkowo zapraszam Was na cztery mini recenzje, kosmetyków, które według mnie warte są Waszej uwagi :)

Balsam do ust – Body Club Lip balm banana touch
Bananowy balsam skusił mnie swym dobrym składem w Biedrze, widziałam tez inne wersje, ale w pospiechu wybrałam waśnie bananowe jajko. Wygodny i bardzo praktyczny, idealny do torebki. Zapłaciłam za niego bodaj około 5 zł. Zawiera wosk pszczeli, masło shea, olej jojoba, oliwę z oliwek, czy ekstrakt z banana. Przyjemne maleństwo do ust za małe pieniądze.   


Nawilżone chusteczki oczyszczające Alterra z aloesem – Bio-aloe vera do skóry suchej i wrażliwej
Nawilżone chusteczki Alterry, naprawdę świetne się sprawdzają przy tysiącu różnych sytuacji, zarówno w codziennych czynnościach i zabrudzeniach, jak i po demakijażu, ładnie oczyszczając skórę, nie zawierają alkoholu, także nie wysuszają, mojej skłonnej do przesuszeń cery. Mają ładny skład, w którym znajdziemy ekstrakt z aloesu, składniki pochodzą z certyfikowanych upraw ekologicznych, na opakowaniu widnieje także certyfikat Vegan, dodatkowo opakowanie jest pro-ekologiczne, dodatkowym plusem chusteczek, jest tez ich cena, kupiłam je za około 3 zł, także kosmetyk zdecydowanie wart polecenia.


Yope – Naturalne mydło w płynie – Wanilia i cynamon
Mydło to, było moim pierwszym spotkaniem z marką Yope, znalazłam je wówczas w Naturboxie. Polubiłam za ładny skład i cudny, waniliowy, otulający zapach, który uwielbiam nawet latem. Nie zawiera ono sls, parabenów, czy silikonów, mamy zaś ekstrakt z wanilii i cynamonu, co ważne mydło posiada ceniony przeze mnie certyfikat Viva, jest to wegański kosmetyk. Mydło ładnie oczyszcza, nie wysusza, plusem jest też pompka i mega pojemność 500 ml.  


Suchy szampon do włosów Batiste dla brunetek – 
Dry shampoon plus – Divine dark
Gdy pojawiła się ta wersja suchego szamponu Batiste, wiedziałam, że muszę ją mieć. Uwielbiam suche szampony tej marki, jedynym minusikiem, przy zbyt obszernej aplikacji, były zawsze wybielone włosy, teraz ten problem zniknął, szampon dla brunetek jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. Odświeża i unosi włosy bez wybielania, świetnie sprawdza się w porannym biegu, jest to kosmetyk wegański, nie testowany na zwierzętach, będę mu wierna. Znacie któryś z tych kosmetyków? :)



środa, 27 stycznia 2016

Piątka na piątkę – Lakier Tigi Bed Head, Masło brzoskwinia Bielenda, Mydło Lass, Korektor Deni Carte i Maseczka błotna Apis :)

Dziś zapraszam Was na miks recenzji, produktów, które ostatnio zwróciły moją uwagę :)


Tigi - Bed Head - Mini Hard Head – Lakier do włosów mocno utrwalający.
Wiecie jaki to ból, nie mieć kontroli nad niesfornymi włosami? I ja to wiem, jako posiadaczka bardzo długich włosów, które od jesieni już traktuję kuracją wzmacniającą. Odżywianie i dbałość skutkuje dużą ilością baby hair, które niegrzecznie wyskakują mi wciąż, dlatego lakier do włosów stał się moim przyjacielem, choć wcześniej sięgałam po niego w chwilach, gdy chciałam utrwalić np. loki, czy fale, teraz układam je lakierem nawet na co dzień. Mój lakier Tigi - Bed Head, to malutka – mini wersja (101 ml) tego mocno utrwalającego lakieru, skutecznie utrwala on fryzurę i trzyma w ryzach włosy, nie sklejając ich, szybko wysycha i idealnie spełnia swoją funkcję. Kosmetyki tej marki dostępne są w salonach Way to Beauty i na stronie dcdpaznokcie.


Bielenda – Masło do ciała – Troskliwa Brzoskwinia.
Masła do ciała naszej polskiej Bielendy, z serii owocowej kuszą świeżutkimi zapaszkami i owocowymi ekstraktami, masełko zawiera olej brzoskwiniowy i koncentrat z jabłek, dlatego ładnie nawilża. Poręczne, zabezpieczone wewnątrz opakowanie zawiera 200 ml troskliwego masełka, jest to bardzo pozytywna odsłona maseł do ciała tej marki, nasze ciało po aplikacji kosmetyku pachnie, jak smakowity owoc. Brzoskwiniowe masło stosuję zarówno do ciała, jak i rąk oraz stóp, pozostawia na skórze leciutką mgiełkę ochronną, jest bardzo treściwe, ale zarazem delikatne, zatem szybko się wchłania. Masełko jest łatwo dostępne stacjonarnie także warto się skusić.

  
Lass – Mydełko naturalne Indian Spice z przyprawami indyjskimi.
Uwielbiam orientalne zapachy i naturalne mydełka, także polubiłam bardzo tę wersję mydła, stworzonego na bazie ajurwedyjskich przepisów, kosmetyk przybył do mnie świątecznie od helfy.pl, a jego zapach od razu mnie zachwycił, to woń typowo cynamonowo-gozdzikowa, czuć tez kardamon, laur, anyż, kurkumę, szafran, zapach iście zimowy. Mydełko ładnie myje, nie wysusza skóry, będzie świetne nawet do skóry wrażliwej, bowiem bazuje na oleju kokosowym i wodzie różanej, ciekawią mnie jego inne wersje.

Deni Carte – Korektor w płynie Liquid conceler aloes i alantoina.
Świetny korektor bydgoskiej marki, mam odcień najjaśniejszy z numerem 1, dla mnie idealny, pod oczy, ale także na całą twarz, maskuje przebarwienia i inne niespodzianki. Zawiera aloes, olej migdałowy i alantoinę, ma praktyczny aplikator i świetnie spełnia swą rolę.

Apis – Maseczka błotna do twarzy oczyszczająco-wygładzajaca z minerałami z Morza Martwego.
Kosmetyki Apis, firmy z mojej Bydgoszczy, sprawdzają się u mnie właściwie w 100%, wiedziałam, iż maseczka błotna również mnie nie zawiedzie i tak tez się stało. Kosmetyk mieści się praktycznej tubce (100 ml) i pochodzi z serii Dead Sea Mud Inspiration, zawierającej minerały z Morza Martwego. Jej funkcją jest oczyszczanie i wygładzanie twarzy, ma ładny skład, w którym odnajdziemy prócz morskich minerałów, także białą glinkę, ekstrakt z zielonej herbaty, ekstrakt z aloesu, ekstrakt z kasztanów i mimozy. Cudnie odświeża o pobudza komórki skóry, nakładam ją na twarz i szyję, pozostawiam na 20 minut i zmywam, uwielbiam efekt, jaki daje, świetne błotko, godne polecenia.

czwartek, 10 grudnia 2015

Laboratorium Cosmeceuticum , IVR, CosmoSPA, Organique, Cztery Pory Roku - Miks recenzji #9 :)

Dziś zapraszam Was na kolejny miks mini recenzji, produktów, które ostatnio zwróciły moją uwagę :)


Laboratorium Cosmeceuticum - Hydrolat oczarowy

Kocham hydrolaty, służą mi na wielu płaszczyznach, stosuję je jako odświeżenie, mgiełkę nawilżającą do ciała i włosów, jako tonik, a także dodaję je jako fazę wodną do moich kremów i masek diy. Dzięki Naturalnie z Pudełka, trafił do mnie Hydrolat oczarowy od Laboratorium Cosmeceuticum, który mieści się w szklanej buteleczce (100ml) z praktycznym atomizerem. Hydrolat oczarowy, otrzymywany jest w procesie destylacji liści Oczaru Wirginijskiego z parą wodną, ma on działanie przeciwzapalne, antybakteryjne, reguluje wydzielanie serum, wzmacnia naczynia krwionośne, zatem idealny jest do cery naczynkowej, cery wrażliwej, trądzikowej, tłustej, ale także mieszanej, jak moja. Hydrolat oczarowy, to koleje moje cudne odkrycie w pięknym świecie hydrolatów.
  

IVR – Krem lifting pod oczy z witaminami C i E
Pierwszy raz spotykam krem do twarzy w takiej formie, jest to saszetka z aplikatorkiem, myślę, iż jest to ciekawe rozwiązanie, saszetka nie zajmuje dużo miejsca, a po zużyciu nie zaśmieca dużym opakowaniem. Krem należy do serii - kosmetyki w minidawkach, starcza na około 15 aplikacji, jest to produkt pod oczy, bardzo wydajny, produkowany w Szwecji. Zawiera m.in. masło shea, wodę różaną, ekstrakt z pszenicy. Krem wygładza skórę w okolicach oczu, niweluje cienie, producent zaleca tez zastosowanie go w formie maseczki pod oczy (na 10 minut pozostawić grubsza warstwę).  


CosmoSPA – Naturalna glinka afrykańska – Brązowa glinka naturalna
Glinki, to moja kolejna miłość w kosmetycznym świecie naturalnej pielęgnacji, moją ukochaną jest glinka biała, najdelikatniejsza, lecz z radością przywitałam również w Naturalnie z Pudełka, glinkę brązową z CosmoSpa. Jest to glinka do każdego typu cery, do całego ciała, świetna do cery zanieczyszczonej, szarej, zmęczonej. To 100% naturalny kosmetyk – Pure Tfal Clay, idealna jest do maseczki do twarzy (glinkę mieszamy z woda bądź hydrolatami i pozostawiamy na 20 minut), na ciało (działamy w podobny sposób) oraz na włosy. Ja zawsze do masek z glinkami dodaję naturalne oleje, które wzbogacają skład naszych kosmetyków. Glinka brązowa jest po prostu świetna!


Organique – Naprawczo-łagodzące serum z kozim mlekiem i liczi
Serum Organique ma jedwabistą formułę, która idealne sprawdzi się przy cerze wrażliwej i wymagającej, nie zawiera bowiem parabenów, silikonów, olejów parafinowych, ma ładny skład i jest bardzo wydajne. Mieści się w praktycznej butelce (100 ml) z pompką, zawiera ekstrakty z mleka koziego i owoców liczi (mniam), dzięki temu wzmacnia i regeneruje naskórek, wzbogacono je także o wyciąg z kiełków pszenicy i drożdży, kwas hialuronowy i ekstrakt z perły. Serum wygrałam w konkursie u Kosmetyki Panny Joanny, jest dobrze dostępne w sklepach Organique.


Cztery Pory Roku – Skoncentrowane serum do rąk i paznokci (kuracja nawilżająca i regenerująca)
Serum Cztery Pory Roku, zarówno nawilżające, jak i regenerujące, to przyjemny w stosowaniu kosmetyk do rąk i paznokci. Przybyły do mnie dzięki My blog my passion. Oba znajdują się w bardzo praktycznych tubeczkach (50 ml) z pompką, bardzo miło nawilżają, zmiękczają, wygładzają skórę rąk i odżywiają pazurki, doskonale wspomagają moją kurację olejami. Nie zawierają PEGów i parabenów, za to jest tu masło shea, ekstrakty owocowe, z cytryny, passiflory, czy olej z nasion słonecznika. Naprawdę fajne, polskie produkty. 


Znacie te kosmetyki? Jakie produkty ostatnio Was zachwyciły? :)


środa, 28 października 2015

Manufaktura – Piwne masło do ciała, Bania Agafii - Maska do Ciała, Skin & Tonic London - Balsam do ust, Apis – Krem ekstremalnie nawilżający, Essence – Lakier do paznokci, Paese – Błyszczyk do ust - Miks recenzji #8

Dziś zapraszam Was na kolejny miks mini recenzji, produktów, które ostatnio zwróciły moją uwagę :)


Manufaktura – Piwne masło do ciała
Zawsze byłam ciekawa piwnych kosmetyków, dzięki My blog my passion, trafiło do mnie Piwne masło do ciała, czeskiej firmy Manufaktura. Masło ma bardzo gęstą, maślaną konsystencję, rozrzedzam je z olejem migdałowym, to ostatnio mój ulubiony po-kąpielowy rytuał, ciało po nim pachnie jak świeży, zielony chmiel. Zawiera masło kakaowe i masło shea, a na ciekawym, tubkowym opakowaniu widnieje znaczek Leaping Bunny, zatem jest to 100% kosmetyk cruelty free. Mam dużą ochotę na inne, piwne kosmetyki!

Bania Agafii - Antycellulitowa Maska do Ciała, rozgrzewająca
Kosmetyczne saszetkowce rosyjskiej marki Bania Agafii, bardzo często goszczą w mojej łazience, już po raz trzeci rozkoszuję się antycellulitową maską do ciała, która genialnie rozgrzewa ciało, bazuje na miodzie, gorczycy, ładnie oczyszcza i relaksuje, na pewno zaopatrzę się w nią nawet po raz czwarty, bowiem jest to praktyczny, naturalny kosmetyk, który doskonale sprawdza się u mnie.

Skin & Tonic London - Balsam do ust - Mięta
Organiczny balsam do ust ma super skład, certyfikat cruelty free i daje rozkoszny, miętowy efekt nawilżenia na ustach. Przybył do mnie z Naturalnie z pudełka, jest wydajny i idealnie towarzyszy mi co dzień w torebce. Skin & Tonic London, to etyczne kosmetyki naturalne, pochodzące z małej, brytyjskiej manufaktury.

Apis – Krem ekstremalnie nawilżający
Kremy Apis doskonale się u mnie sprawdzają i tak też jest w tym wypadku, bardzo lekka formuła z rabarbarem i gruszką pięknie nawilża, wygładza i odświeża moją skórę, idealnie działa przy cerze takiej jak moja, mieszanej w kierunku suchej, zawiera dodatkowo olej z nasion słonecznika, kwas hialuronowy i ekstrakt z mimozy oraz aloesu. Jest świetny pod makijaż.

Essence – Lakier do paznokci – 16 Fame fatal
Lubię lakiery Essence i bardzo często je kupuję, tym razem skusiłam się na czerwoniutki, przepiękny kolor, idealna krwista czerwień, głęboka, lśniąca, świetna. Jak zwykle super wyprofilowany pędzelek i super trwałość, jest to numer 16 nazywa się fame fatal i należy do żelowej serii lakierów.

Paese – Błyszczyk do ust – Holiday Dreams
Cudne, różowe maleństwo (5 ml), świetny błyszczykowy maluszek, idealny do kieszeni, torebki, nie wysusza ust, daje lśniący efekt na ustach, jest to moje pierwsze spotkanie z Paese, polska firma zdecydowanie rozbudziła moją ciekawość, bowiem błyszczyk sprawdza się wyśmienicie i do tego ładnie, słodko pachnie.

Znacie te kosmetyki? Jakie produkty zwróciły ostatnio Waszą uwagę? :)