Pokazywanie postów oznaczonych etykietą azjatyckie kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą azjatyckie kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 października 2018

PREMIERA – Nowość Biotaniqe – Linia Korean Beauty – Rytuał Piękna, zainspirowany koreańską, etapową pielęgnacją krok po kroku - Odmładzająca esencja nawilżająca, serum liftingujące, maski na tkaninie oraz krem ujędrniający!

Już na początku, zdradzę Wam, że jestem zakochana w nowościach Biotaniqe, nowa linia tejże marki - Korean Beauty, to totalny strzał w dziesiątkę dla mojej skóry!


Polska marka Biotaniqe, zachwyca mnie już dłuższy okres czasu, na blogu zachwycałam się oczyszczającym żelem micelarnym z linii Vit C, kremami, ale też węglowym peelingiem, żelem, maską 3w1. Marka rozwija się i wciąż zaskakuje genialnymi nowościami, gorącą, premierową linię Korean Beauty, można już zakupić w każdym Rossmannie, widziałam też, że internetowo jest obecnie w naprawdę kuszącej promocji, także lećcie na zakupy. Biotaniqe, opiera formuły produktów i składy kosmetyków na najnowszej technologii i badaniach, jest tu zawsze mnóstwo ciekawych, innowacyjnych składników aktywnych, cennych dla skóry, nie ma tu parabenów, a linia Korean Beauty, zaskakuje w składzie, naturalnymi surowcami kosmetycznymi z niezwykłej wyspy Jeju. Jest to rytuał piękna, dla każdego typu skóry, zainspirowany koreańską, etapową pielęgnacją krok po kroku, zatem ważne jest, by kosmetyki stosować razem, pamiętając o dobrej kolejności aplikacji, wówczas całość daje niesamowite efekty, kompleksowo dba o skórę, zaspokajając na każdym kroku jej potrzeby. Armia kosmetyków Korean Beauty, ma za zadanie rozświetlenie skóry, nawilżenie jej, ale także odmładza ją, wygładza i odżywia. Każdy kosmetyk w kolejności ma inne zadanie, dlatego dobrze jest każdego dnia, postępować wedle zaleceń i według nich aplikować te kosmetyczne cudeńka. U mnie ów rytuał rozpoczyna się esencją nawilżającą, następnie wkracza serum liftingujące, maska na tkaninie i finalnie nakładam krem ujędrniający. Linia zawiera prócz tego krem pod oczy, kończący zabieg i krem rozświetlający, jestem pewna, że również są świetne.


Nawodnienie – Rozpoczynamy zabieg - Biotaniqe - Korean Beauty –
 Odmładzająca Esencja Nawilżająca
Kosmetyk otrzymujemy w pięknej buteleczce airless (30 ml), z praktyczną, białą pompką, dzięki której higienicznie odmierzymy odpowiednią ilość kosmetyku do jednorazowego zastosowania. Dodatkowo buteleczka mieszka w kartoniku o typowym dla linii Korean Beauty, pięknym designie, korespondującym z rytuałem. Wszystkie kosmetyki linii, zachwycają wizualnie i upiększają łazienkę. Odmładzającą Esencję Nawilżającą, wklepuję delikatnie na oczyszczoną uprzednio już skórę, wystarczą dwie krople kosmetyku. Esencja nawadnia skórę, by ta następnie, chłonęła lepiej kolejne kosmetyki, działa odmładzająco i antyoksydacyjnie, jest to ultra lekki kosmetyk. Zawiera oczyszczoną wodę probiotyczną pro.aQua, unikalną kompozycję fermentowanych, botanicznych ziół z Wyspy Jeju, ekstrakt z kwiatu lotosu, ekstrakt z aloesu, czy ekstrakt z owoców opuncji. Esencja ma boski, świeży zapach i jest bardzo wydajna.


Lifting – Drugi krok - Biotaniqe - Korean Beauty –
Serum Liftingujące
Serum Liftingujące, mieszka także w pięknej, przezroczystej buteleczce airless o zawartości 30 ml z przydatną, białą pompeczką. Na kartoniku z typowymi dla serii grafikami, znajdziemy także liczne informacje o kosmetyku, skład i sposób zastosowania. Serum, to koktajl młodości, który dostarcza skórze mnogości składników aktywnych. Funduje lifting, napina, działa przeciwzmarszczkowo, wygładza, silnie odżywia, poprawia owal twarzy. Dwie kropelki wmasowanego w skórę serum, wystarczą, by skóra odczuła różnicę, mamy tu bowiem mnóstwo ciekawych składników. Jest tu słynny obecnie, filtrowany, wygładzający śluz ślimaka, kompozycja fermentowanych, botanicznych ziół z Wyspy Jeju, oczyszczona woda probiotyczna pro.aQua, ekstrakt z kwiatów kamelii japońskiej, opuncji, aloesu, kwas hialuronowy. Serum ma aksamitną konsystencję i momentalnie wchłania się, nie pozostawiając tłustej warstwy. 


Regeneracja, nawilżenie – kolejny etap – Biotaniqe - Korean Beauty –
Aktywnie Nawilżająca Maska na Tkaninie oraz Ujędrniająca Maska na Tkaninie
Słynne, uwielbiane na całym świecie maski na tkaninie w dwóch odsłonach z linii Korean Beauty. Każda z nich, wykonana jest z naturalnej tkaniny, idealna zarówno pod względem dopasowania do mojej twarzy, jak i efektami, jakie daje. Maski mieszkają w saszetkach, po jej wyjęciu, otrzymujemy maseczkową tkaninę. Po zaaplikowaniu esencji i serum, należy ją dobrze rozłożyć i delikatnie zaaplikować na twarz. Ja pozostawiam je 15 minut na skórze, zabieg umila delikatny, higieniczny zapach, po zakończeniu, pozostałości wmasowuję w skórę, maski są bowiem dostatecznie nasączone, moja skóra chłonie je, a po zabiegu, jest zdecydowanie nawilżona, odżywiona. Maski, to jednocześnie dobry relaks i pielęgnacja, są tu dwie do wyboru, Aktywnie Nawilżająca, zawiera przede wszystkim sok z liści aloesu, oczyszczoną wodę probiotyczną pro.aQua, wygładza i nawilża skórę, zaś Ujędrniająca, napina, liftinguje skórę, zawiera, oczyszczoną wodę probiotyczną pro.aQua, czy algi. Obie są genialne i mają dobrą cenę.


Rozświetlenie, odmłodzenie – Biotaniqe - Korean Beauty –
Krem ujędrniający
Finalnie aplikuję na skórę krem, który pięknie pielęgnuje, ujędrnia i nawilża, finalizując wszelkie substancje w cerze. Krem jest ideałem na jesień, wspaniale nawilża, ujędrnia, daje efekt liftingu, odmładza, wyrównuje koloryt, moja skóra mieszana w kierunku suchej go ukochała. W składzie mamy tu fermentowane proteiny ryżowe, czy wodę probiotyczną pro.aQua, ma on piękną, lekką konsystencję i śliczny, delikatny zapach, dobrze rozprowadza się po skórze i szybko wchłania, skóra jest zadbana i zdrowa. Kosmetyk mieści się w różowym słoiczku (50 ml), który dodatkowo zapakowano w pełen informacji kartonik. Krem stosuję codziennie, rano, finalizując pielęgnację z linią Korean Beauty, idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż, zarówno mineralny, jak i pod tradycyjny, płynny podkład. Musicie koniecznie poznać nową linię Biotaniqe, Korean Beauty, to najwyższej jakości, cudowne kosmetyki, które zachwyciły mnie efektami, wielkim ich plusem jest świetna dostępność, ciekawe składniki i piękna oprawa wizualna, polecam z całego serca!


poniedziałek, 21 maja 2018

Azjatyckie kremy BB - Lioele - Triple The Solution BB Cream SPF30 PA++ Whitening & Wrinkle Care – Koreański krem BB

Azjatyckie kremy BB, skutecznie zawojowały rynek kosmetyczny już kilka lat temu, wielki boom na te produkty wciąż trwa, są one bowiem świetnym połączeniem funkcji upiększających, wyrównujących koloryt skóry z pielęgnacją. 


Już od kilku tygodni w mojej kosmetyczce, mieszka koreański krem BB popularnej marki Lioele. Jest to słynny i kultowy już Triple The Solution BB Cream SPF30 PA++ Whitening & Wrinkle Care, który sprawdza się u mnie znakomicie. Idealnie zastępuje mi on tradycyjne, drogeryjne podkłady płynne, jednocześnie pielęgnując i chroniąc moją skórę. Lioele zmieniło design Triple The Solution, ze słodkiego, różowo-białego opakowania, obecnie krem w niezmiennie, doskonałej formule, wskoczył do bardzo eleganckiej, luksusowej, czarnej, matowej, stojącej pionowo buteleczki (50 ml) z bardzo praktyczną pompką, dzięki której dokładnie wymierzyć możemy ilość produktu, potrzebnej nam do jednorazowej aplikacji. Dodatkowo krem, zapakowano w elegancki, złoty kartonik, który skrywa kolejny, czarny, na którym odnajdziemy skład kremu oraz informacje o kosmetyku. 


W składzie Triple The Solution, odnajdziemy pośród innych komponentów, między innymi tlenek cynku, który pełni funkcję ochronną przed promieniami UV, kojący puder jogurtowy, wosk pszczeli, ekstrakt z korzenia lukrecji, ekstrakt z kwiatów ylang-ylang, ekstrakt z poziomki, czy kwas hialuronowy. Krem BB, działa ochronnie, wyrównuje koloryt skóry, działając też nawilżająco. Polecam go do każdego typu skóry, krem bowiem nie obciąża skóry, po aplikacji nie tworzy efektu ciężkiej maski, co ważne jest zwłaszcza teraz wiosną i podczas nadchodzącego lata oraz doskonale ukrywa wszelkie niedoskonałości i przepięknie kryje.


Przy mojej skórze, czasem wrażliwej, ze skłonnościami do przesuszeń, sprawdza się bardzo dobrze. Mam bardzo jasną cerę, krem BB Lioele, który zachwycił mnie od pierwszego użycia, ma tak uniwersalny, jaśniutki odcień, że dopasuje się do każdej, słowiańskiej karnacji, dodam też, iż w ciągu dnia krem nie ciemnieje, cały czas doskonale utrzymując się na skórze. Kosmetyk ten, z powodzeniem zastępować może, jak u mnie podkład, wyrównuje koloryt, kryje świetnie, pielęgnując, chroni skórę. Ma świeży, nieco cytrusowy zapach i dość gęstą, treściwą konsystencję, która lekko i delikatnie osiada na skórze, wspaniale rozprowadza się, wtapia i współpracuje z innymi kosmetykami do makijażu, można wykończyć go delikatnie, mineralnym pudrem sypkim. Ja nakładam go pieczętując jakby twarz, gąbeczką-jajkiem, taki bowiem sposób jest dla mnie najbardziej efektywny, uzyskuję wówczas satysfakcjonujące, równomierne krycie, ale z powodzeniem można go aplikować bezpośrednio dłońmi, bądź pędzlem flat-top, do tradycyjnego podkładu w płynie. Jestem ciekawa, czy znacie ten krem BB? Macie swoich azjatyckich ulubieńców? :)


wtorek, 13 lutego 2018

Maseczki do twarzy zwierzątka Animal Mask, żel Bobini, nowa szczotka do włosów i próbki kremów BB – Kosmetyki w mini recenzjach!


Dziś słoneczny, zimowy dzień! Zapraszam Was na moje mini recenzje z nowościami i ciekawostkami :)


Maseczki do twarzy w płacie zwierzątka – Purederm – Animal Masks
Oglądając Wasze buźki w tych koreańskich maseczkach, musiałam się nareszcie na nie skusić. Słynne już animal masks, skradły internety już dawno, dawno, wiec na mnie tez przyszedł czas, skusiłam się aż na cztery wersje, zawitały u mnie: rozjaśniająca lis, uspokajająca panda, odżywcza wydra i nawilżająca tygrys. Zwierzaczkowy wygląd tych masek, to ich zdecydowany atut, w domowym spa, wygląda się bosko. Są to maski w płacie, zatem wyjmując z opakowania, nakładamy płat na całą, oczyszczoną wcześniej twarz i relaksujemy się 20 minut. Po zdjęciu pozostaje esencja, którą wcieramy w skórę, wówczas szybko się wchłonie. Maski są jednorazowe, a każda z nich ma nieco inny, choć bardzo podobny skład. Lisek zawiera ekstrakt z kawy, z ostrokrzewu paragwajskiego, lotosu indyjskiego oraz witaminę C, ciekawy jest tu korzeń lukrecji. Panda, to ekstrakt z miodu, karmelii japońskiej, woda lawendowa, nasiona lnu i kukurydza, mamy tu tez kojący panthenol i allantoinę. Odżywcza wydra, zawiera witaminę E i wyciągi z aloesu i zielonej herbaty, jest tu też kolagen, czy ekstrakt z anyżu. Nawilżający tygrys, zawiera ekstrakt z opuncji figowej, soi, wodę oczarową, ciekawym składnikiem jest ekstrakt z grzybków, zwanych białą, drzewną meduzą, czyli trzęsak morszczynowaty. Składy są naprawdę interesujące, jednakże każda z nich zawiera alkohol, zatem uważajcie, jeśli macie cerę bardzo wrażliwą. Ja polubiłam je i pewnie kiedyś do nich wrócę.
Bobini Baby – Hipoalergiczny żel do mycia ciała i włosów
Żel kupiłam na szybkich zakupach jedzeniowych w markecie, kosztował około 8 zł w promocji. Butelka ma aż 400 ml i praktyczną pompkę. Jest to kosmetyk pielęgnacyjny dla niemowląt i dzieci, lecz ja bardzo lubię tego typu, łagodniejsze kosmetyki stosować w mojej pielęgnacji, bowiem mam skórę skorą coraz częściej do podrażnień. Żel nie zawiera barwinków, silikonów, parabenów, nie ma tu parafiny, PEGów i SLSów. Mamy tu emolienty, ekstrakt z owsa, polisacharyd. Kosmetyk nie wysusza mojej skóry i ładnie oczyszcza ciało, używam go w kąpieli, do tego ma przyjemny, bardzo delikatny zapach, typowy dla kosmetyków dziecięcych.
Drewniana szczotka do włosów Inter-Vion
Włosy po umyciu, gdy są mokre rozczesuję już bardzo długi czas szczotką Tangle Teezer, suche zaś na co dzień, czeszę tradycyjnymi szczotkami. Niedawno nabyłam nową, drewnianą szczotkę. Kosztowała około 15 zł i mam nadzieję, że posłuży mi długo. Jest w miarę lekka, dobrze trzyma się ją w ręku, igiełki są elastyczne i dobrze rozczesują, nie placząc włosów. Spisuje się słowem bardzo dobrze.
Próbki kremów BB
Moim numerem jeden w świecie kremów BB, jest krem Lily Lolo w odcieniu Fair, najjaśniejszym. Przy jego końcówce, postanowiłam spróbować słynnych BB azjatyckich i skusić się na coś nowego. Mam próbki Lioele Dollish Veil Vita BB SPF25 PA++ fioletowy Gorgeous Purple, It's Skin Babyface BB Cream Moisture i Lioele Triple The Solution BB Cream SPF30 PA++. Jak na razie podobają mi te wszystkie trzy i nie wiem, czy będę szukała dalej, czy wybiorę któryś z nich, może Wy znacie je i polecicie coś w tym temacie? :)


czwartek, 16 czerwca 2016

Azjatyckie kosmetyki – mój pierwszy raz - Holika Holika – Krem Skin and Good Cera super cream original – super ceramide :)

Zawsze musi być ten pierwszy raz, zatem i u mnie przyszła pora na rasowe kosmetyki rodem z Azji, których byłam tak bardzo ciekawa, bowiem naczytałam się tylu pochwał na ich temat, tak bardzo mnie intrygowały, że do kremu firmy Holika Holika, podeszłam, jak do jakiegoś cennego skarbu, oczekując naprawdę tych wychwalanych pod niebiosa efektów :)
 
 
 Z obietnic producenta wynikało, iż krem Skin and Good Cera super cream original super ceramide, jest stworzony idealne dla mojej skóry, ma za zadanie głęboko nawilżać i tak też moja cera mieszana w kierunku suchej, bardzo polubiła się z tym egzotycznym kosmetykiem, który rozkochał mnie nie tylko działaniem, ale także pięknym opakowaniem. Holika Holika, to jedna z najbardziej znanych marek na rynku azjatyckim, ma w swej ofercie mnóstwo kosmetyków, nagród, także nie dziwi fakt, iż także w Polsce zyskała taką popularność. Kremik udało mi się wygrać u Black Liner, a mojej radości nie było końca, dziękuję! :) Krem Skin and Good Cera, otrzymujemy w poręcznym, zabezpieczonym, eleganckim słoiczku w kolorze beżowym (60 ml), z nakrętką, ozdobioną logo marki, solidny słoiczek dodatkowo zapakowano w kartonik w tych samych odcieniach, na którym widnieją informacje na temat kremu, w tym oczywiście jego skład (przetłumaczony znalazłam wirtualnie). Na kartoniku znajdują się także informacje, iż kosmetyk jest cruelty free i nadaje się również do cery wrażliwej.
 
 
 Krem dedykowany jest do stosowania zarówno na dzień, jak i na noc, zawiera ceramidy, które działają silnie nawilżająco i ochronnie, jest tu także olej kokosowy, ekstrakt z aloesu, drożdży, rokietty siewnej, masło shea, które także głęboko nawilżają i odżywiają, wygładzają skórę. Prócz tego, w kremie odnajdziemy portulakę pospolitą oraz wiele olejków m.in. lawendowy, bergamotowy, grejpfrutowy, czy sandałowy, które działają wzmacniająco, regenerująco, ale także nadają kosmetykowi ślicznego, świeżego zapachu, jest to woń z kategorii cytrusowych. Krem Holika Holika, to swoista bomba nawilżająca, dla każdego typu cery, bowiem każda skóra potrzebuje nawilżenia, zwłaszcza teraz w cieplejsze dni.
 
 
Ja stosuję krem codziennie rano i w ciągu dnia, wedle potrzeby, na noc aplikuję serum olejkowe. Krem idealnie sprawdza się u mnie, jako baza pod makijaż mineralny, ma bardzo treściwą, lecz nadal delikatną konsystencję w kolorze ecru, świetnie rozprowadza się po skórze, wygładza i nawilża. Podsumowując, oficjalnie stwierdzam, iż moja pierwsza, prawdziwa przygoda azjatycka, skończyła się totalnym zachwytem, który dodatkowo spowodował chęć poznania się także z innymi kosmetykami azjatyckimi, których świat wciągnął i mnie, a Wy macie swoich azjatyckich faworytów?  :)