Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 listopada 2018

Wybielanie zębów w 100% naturalnie - Star Smile - CoCo White Mint – Moc aktywnego węgla, glinki i organicznej mięty! + RABAT dla Was!

Na moim blogu gościły już pasty do zębów z węglem, dziś zaś hit, który je totalnie zdetronizował!


CoCo White Mint, zachwyciłam się od pierwszego użycia, ten niekonwencjonalny i innowacyjny proszek do wybielania i czyszczenia zębów, to naprawdę moje, kosmetyczne odkrycie! Stosuję go cztery razy w tygodniu, wówczas widać, iż zęby są bielsze. Jego skład jest w 100% naturalny, bez żadnych sztucznych dodatków, barwników i konserwantów, to jedynie trzy magiczne składniki. Podstawą jest certyfikowany Nano-Carbon Coco, czyli bardzo drobno sproszkowany, aktywny węgiel z orzecha kokosa, silnie oczyszczająca i zawierająca minerały glinka bentonitowa, a całości dopełnia antybakteryjny, organiczny olejek z liści mięty pieprzowej. Zatem jest to prawdziwie naturalny i wegański kosmetyk nie testowany na zwierzętach, free cruelty do pielęgnacji jamy ustanej, bez niepotrzebnych dodatków, bez składników pochodzenia zwierzęcego.


CoCo White Mint to prawdziwa magia, pięknie oczyszcza moje zęby, odświeża oddech, dzięki olejkowi miętowemu, proszek wybiela zęby o nawet kilka tonów, niweluje przebarwienia po kawie, herbacie, winie, coli, czy papierosach. Cudeńko, otrzymujemy w czarnym, dobrze zabezpieczonym, przyjemnym dla oka opakowaniu, które zawiera 60g kosmetyku, co wystarczy nam aż 6 na miesięcy naturalnego wybielania zębów. Proszek oczyszcza, wybiela, ale także usuwa toksyny z jamy ustnej, przeciwdziałając kamieniowi nazębnemu, pozostawiając świetne uczucie czystości. Sprawdza się u mnie naprawdę znakomicie, genialnie oczyszcza, wybiela zęby, działa przeciwbakteryjne i pozostawia świetne uczucie świeżości.


środa, 25 kwietnia 2018

Aloe Fresh ESI – Zielona, aloesowa higiena jamy ustnej – Płyn z aloesem do płukania jamy ustnej i Spray odświeżający oddech na bazie aloesu + Rabat dla Was!

Jak ważna jest prawidłowa pielęgnacja jamy ustnej, chyba nie muszę Wam podkreślać, dzięki dbałości o jamę ustną i zęby, możemy cieszyć się ich zdrowiem i zarazem świeżym oddechem.


Wielu ludzi zmaga się z nieświeżym oddechem, halitozą, częstymi grzechami jest alkohol i papierosy, za tym zaś idzie namnażanie się bakterii i zmian w jamie ustnej. Poza tym, gdy zjemy zdrowy swoją drogą czosnek, czy cebulę, nasz oddech także nie zachwyca świeżością. Cóż wówczas możemy zrobić? Na pomoc idą nam produkty, które nie tylko dbają o zdrowie jamy ustnej, ale też chronią i dają naszemu oddechowi, świeżość i rześki zapach. Firma ESI, produkuje kosmetyki pod szyldem Aloe Fresh, dziś u mnie wspaniały duet do pielęgnacji jamy istnej. Płyn z aloesem do płukania jamy ustnej Aloe Fresh bez zawartości alkoholu oraz spray odświeżający oddech na bazie aloesu Aloe Fresh. 




Płyn do płukania jamy ustnej mieści się w dużej (500 ml), lecz nadal bardzo poręcznej, przezroczystej, świetnie zabezpieczonej przed otwarciem butelce z nakrętką, dzięki której dozować możemy produkt. Na opakowaniu odnajdziemy wszelkie informacje o płynie, zalecenia stosowania oraz skład. Płyn zawiera piękne, roślinne składniki, takie jak ekstrakty z liści aloesu, ekstrakty z owocu ananasa, szałwię, ekstrakt propolisowy, czy ksylitol. Nie znajdziemy tu alkoholu, slsów, sacharyny, parabenów, szkodliwych substancji wybielających, czy fluoru. Płyn momentalnie odświeża jamę ustną i oddech, pomaga w walce z osadem nazębnym, działa antybakteryjnie, nie podrażnia, zaś ładnie łagodzi, chroni dziąsła i wspomaga naturalne ph. Jest to zatem kosmetyk dla całej rodzinki, mogą go też stosować dzieci. Uwielbiam go za szybkie działanie i wspaniały świeży smak, to zdecydowanie intensywna mięta, dzięki której mamy rześki oddech. Jak go stosuję? Tuż po umyciu zębów, napełniam połowę nakrętki i płuczę jamę ustna do 30 sekund, po czym wypluwam i delikatnie przepłukuje wodą. Efekt jest natychmiastowy, świeżutki oddech i czysta jama ustna. Płyn jest bardzo wydajny i naprawdę godny polecenia!




Od razu zdradzę Wam, iż spray stał się moim hitem! Noszę go w torebce, to doskonały kompan do codziennej pielęgnacji jamy ustnej. Mała, zielona buteleczka (15 ml), z aplikatorem w formie sprayu, sprawdza się u mnie znakomicie, jest praktyczna i szybka w użytkowaniu. Jedno psiknięcie, idealnie i momentalnie odświeża mój oddech i dodatkowo wprawia w dobry nastrój. Dodatkowo buteleczkę umieszczono w kartoniku, gdzie odnajdziemy informacje o kosmetyku oraz skład. Zawiera on ekstrakty ze stewii rebaudiana, mentol, olejek z mięty polnej, ekstrakt z nasion grejpfruta, olejek z liści drzewa herbacianego, aloes oraz chitozan, który neutralizuje bakterie w jamie ustnej, odpowiadające za nieświeży oddech właśnie. Nie ma tu alkoholu i sacharyny, a zapach i miętowy smak, zachwycają totalnie. Spray dołączył do moich ulubieńców, także musicie go poznać. 


Oba te aloesowo-miętowe cudeńka zakupić można na Dbam o zęby, obecnie są w fajnej w promocji, dodatkowo zapraszam Was do skorzystania świetnego rabaciku! -15% na asortyment sklepu, aż do 31 maja! Przy podsumowaniu wpiszcie kod rabatowy Cherry-Belle

piątek, 30 marca 2018

Malina i ekstrakt mięty – Certyfikowany, nawilżający żel pod prysznic, malinowy Babcia Gertruda - Oma Gertrude

Żelowym hitem rozpoczynającej się wiosny, okazał się u mnie  wspaniały, naturalny, certyfikowany, nawilżający, malinowy żel pod prysznic, przyjemnej marki Babcia Gertruda!


Kosmetyk pochodzi spod skrzydeł marki Oma Gertrude i dostępny jest na Etnoświat. Babcia Gertruda ma w asortymencie naturalne kosmetyki, które inspirowane są niemiecką tradycją naturalną, recepturami opartymi na ziołach, roślinnych ekstraktach i domowych połączeniach z roślin. Kosmetyki te, posiadają ceniony przez mnie, restrykcyjny certyfikat BDIH Standard Cosmos Natura, co oznacza, że mamy do czynienia z wysokiej jakości produktem, free cruelty, nie zawierającym SLSów, parabenów, silikonów, olejów mineralnych, a składniki organiczne pochodzą z kontrolowanych upraw. Żel rozkochał mnie po pierwszym zerknięciu na skład i po pierwszym obwąchaniu go, zapach żelu jest po prostu boski, malinowy, słodki, otulający, a zarazem orzeźwiający, woń idealnie trafiła w moje wonne zmysły i preferencje.  


Nawilżający żel pod prysznic niemieckiej zielarki, mieszka w dużej (mamy aż 500 ml produktu), lecz nadal bardzo poręcznej butelce z praktyczną, czarną pompką, ułatwiająca codzienne użycie żelu i jego szybkie dozowanie. Na opakowaniu odnajdziemy przepiękne zdobienia malinowe, informacje na temat żelu, ładny skład i certyfikat, jaki posiada. Sercem kosmetyku jest organiczny wyciąg z malin i organiczny wyciąg z mięty, działające razem odżywczo i nawilżająco, malina, to witaminy C i E, oczyszcza i odświeża, mięta pobudza, dając wspaniałe, delikatne uczucie chłodzące. 


Żel działa kojąco, regenerująco, ale przede wszystkim bardzo intensywnie nawilża, wygładza, pielęgnuje, chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Nie zawiera sls, zatem nie wysusza mojej skóry i świetnie sprawdzi się przy skórze nawet bardzo suchej i wrażliwej, ma bardzo gęstą, przezroczystą, treściwą konsystencję, zatem jest mega wydajny. Używam go absolutnie do całego ciała, od stóp do głów, w kąpieli myję nim nawet twarz. Oczyszcza ładnie moją skórę, nadaje jej też pięknego zapachu, jak wspomniałam, jest to malinowa, słodka woń. Pieni się doskonale, gęstą, kremową pianą i idealnie rozprowadza się po skórze. Jest to kosmetyk idealny na wiosnę, naturalny, bezpieczny i wspaniale pachnący, jestem ciekawa zatem innych kosmetyków tej intrygującej marki. Znacie Babcię Gertrudę? :)



czwartek, 19 stycznia 2017

Naturalne herbatki ziołowe i ich wpływ na nasze zdrowie oraz skórę – Tetley rumianek i trawa cytrynowa, jagoda i acai, malina i granat oraz mięta :)

Wywary ziołowe, herbatki, to u mnie absolutnie codzienna przyjemność, która łączy w sobie również naturalną dbałość o zdrowie. Zioła stosuję zarówno wewnętrznie, w postaci herbat właśnie, ale także zewnętrznie, w pielęgnacji skóry i włosów :)


Herbatka rumianek z trawą cytrynową, smakuje wybornie, rumianek, to najsłynniejsze zioło, wykorzystywane zarówno w kosmetyce, jak i działaniach prozdrowotnych, jego działanie łagodzące i kojące, znane jest od zarania dziejów, oczyszcza organizm, łagodzi bóle brzucha, wspomaga trawienie, trawa cytrynowa zaś, działa antynowotworowo i pobudza krążenie. Jako, że ta herbatka Tetley składa się jedynie z naturalnych ziół (jest tu ziele rumianku, mięta i trawa cytrynowa), można tez po wystudzeniu, potraktować ją jako naturalny tonik, zmiękczy on skórę, oczyści nie podrażniając, zioła, zawierają flawonoidy, chroniące naszą skórę oraz witaminy, kwasy i inne cenne związki aktywne. Taki tonik, może nam także służyć także, jako dodatek do maseczek z glinką, czy tez, jako mgiełka kojąca po demakijażu, napar ten, z powodzeniem, może nam służyć także w kąpieli. 


Owocowe odsłony herbatek, to jagoda z acai i malina z granatem, obie są niesamowicie smaczne i zdrowe, to prawdziwe bomby witaminowe, oczyszczające krew, idealne na odporność, zimą, to must have w każdej kuchennej szafeczce. Praktyczne torebeczki z herbatą, idealnie wydobywają jej aromat (parzę je 10 minut) i umożliwiają dokładne wyciskanie z dwóch stron. Aromatyzowana malina z granatem, rozgrzeje organizm, działa ochronnie, idealna przy przeziębieniach, zawiera prócz maliny i granatu, także hibiskus, jabłko, korzeń lukrecji, owoce dzikiej róży, korzeń cykorii i czarny bez.   


Jagoda z acai, to zaś bogactwo także hibiskusa, jabłka, korzenia lukrecji, skórki pomarańczy, owoców dzikiej róży oraz oczywiście jagody wraz z acai, mające silne działanie antystarzeniowe, często występuje w kosmetykach odmładzających. Jest to niesamowicie aromatyczna odsłona herbaty, idealna po zimowym spacerze, czy szaleństwach na śniegu. 


Herbatkę ziołową z mięty, zna chyba każdy, ja często zbieram dziką miętę kosmatą na łąkach wiosną. Mięta wykorzystywana jest w kuchni, lecznictwie i kosmetyce od wieków, to jedno z najbardziej aromatycznych ziół świata, każdy jej gatunek zawiera charakterystyczny mentol. Jest to przepyszna i odświeżająca herbatka, pobudza trawienie, wzmaga apetyt i dodatkowo działa antybakteryjnie i ochronnie. Wywar z mięty, jako, ze herbatka jest naturalna, bez dodatków aromatów, można wykorzystać w pielęgnacji włosów, jako płukankę, ale także tonik przede wszystkim dla cery tłustej ze skłonnością do trądziku.


Zobaczcie też moją własnoręcznie zebraną wiosną i latem, pokrzywę, która służy mi również jako świetna herbatka ziołowa, ale także składnik płynów do twarzy i podobnie, jak mięta, wspaniale nadaje się jako płukanka do włosów. Pokrzywa wzmacnia cały organizm, skórę, włosy, paznokcie.


Pijecie herbatki ziołowe? Znacie którąś z nich? 
Jaka jest Wasza ulubioną zimą? :)


czwartek, 21 kwietnia 2016

Miętowy duecik na wiosnę - Lakier do paznokci Gel Effect oraz Mono metaliczny cień do powiek Idaliq :)

Kolor miętowy, to przeuroczy miks bieli, seledynu i jasnego, morskiego błękitu, idealnie komponuje się on z bielą, zielenią, słowem jest to idealny odcień na teraz, zatem zachęcam Was, by i na naszych paznokciach i w makijażach gościł coraz częściej, nie ma chyba dla niego lepszego czasu, niż wiosna! :)
 
 
 Lakier z serii Gel Effect, polskiej marki Idaliq, produkowanej przez firmę Mariza, w odcieniu miętowym ma numer 1231 i pochodzi z nowej kolekcji wiosna/lato 2016. Miałam na przestrzeni ostatnich lat, kilka lakierów w miętowym odcieniu, ten zaś zdecydowanie staje na podium, jeśli chodzi o trwałość i intensywność koloru. Lakier Gel Effect, z Zapach natury (dostępny tu), mieszka w szklanej, przezroczystej, prostokątnej buteleczce (10 ml), z czarną zakrętką. Na buteleczce widnieje skład kosmetyku, zaś pędzelek, którym aplikujemy lakier na paznokcie, jest bardzo dobrze wyprofilowany i przycięty, idealnie leciutko sztywny, także miło, wygodnie i równomierne rozprowadza się nim produkt. Zawsze pod lakier stosuję bazę, którą jest lakier bezbarwny i top coat. Miętka doskonale pokrywa kolorem paznokieć, już po jednej warstwie, lakier jest odporny i trwały, ma elastyczną konsystencję, specjalną formułę, dzięki której wyrównuje wszelakie niedoskonałości płytki paznokcia, daje świetne, lśniące wykończenie, pięknie osiada i szybko schnie, cudnie zapowiadają się też inne kolory z tej kolekcji.
 
 
Cień do powiek – Mono metaliczny, to piękny, błyszczący odcień mięty, jaśniutkiego turkusu, z numerkiem 0999. Nie zawiera on parabenów, jest bardzo intensywny i świetnie napigmentowany, dostępny tu. Nie osypuje się, z bazą pod cienie trzyma się świetnie przez długi czas. Cień spełnia się wyśmienicie zarówno w makijażu dziennym, wiosennym i rozświetlającym, jak i wieczorowym, przykładowo w wewnętrznym kąciku oka, czy też na dolną powiekę, ma malutkie, piękne drobinki, mieści się w poręcznym i praktycznym opakowaniu (2,2 g), z którego doskonale aplikuję go na pędzel. Pozytywny i energetyczny odcień, ideał do wiosennego makijażu  :)
 
 
 Lubicie kolor miętowy? :)
 

niedziela, 3 stycznia 2016

Naturalny olejek miętowy, lawendowy, eukaliptusowy i tymiankowy – moje zimowe olejki eteryczne Optima Plus :)

Naturalne olejki eteryczne znów cieplutko rozgościły się na moim blogu, dziś moja ulubiona, zimowa kompania: olejek miętowy, lawendowy, eukaliptusowy i tymiankowy, które idealnie sprawdzają się, jako składnik moich przeróżnych kosmetyków, ale także jako samodzielny produkt, naprawdę działają cuda, ich wspaniałe właściwości pielęgnacyjne i aromaterapeutyczne, doceniam na co dzień. To 100% naturalne olejki, nie zawierające sztucznych dodatków, konserwantów, substancji zapachowych i barwników, a otrzymujemy je w praktycznych, smukłych, szklanych buteleczkach (10 ml) z czarną nakrętką. Dokładna aplikacja olejku, po kropelce, jest możliwa, dzięki obecności plastikowej nakładki, która precyzyjnie pozwala nam dozować produkt wedle zapotrzebowania.  Z estetycznej, schludnej etykiety na buteleczce i kartonika o tym samym designie, możemy zasięgnąć informacji na temat produktu, jego właściwości, zastosowania i daty przydatności użycia, w środku znajduje się także ulotka z całą gamą olejków firmy. Olejek miętowy, lawendowy, eukaliptusowy i tymiankowy, idealnie spełnią się w roli dodatku do kosmetyku, ale również wspomagają leczniczo w wielu dolegliwościach i spełniają funkcje aromaterapeutyczne, świetnie dopełnią naszą kąpiel, nadając jej pięknego zapachu, ja dodaję nawet od 6-10 kropelek olejku na wannę, idealnie spełnią się w masażu, wypełnią zapachem nasze mieszkanie w nawilżaczach, czy kominkach.


Olejek miętowy
Piękny, świeży zapach prawdziwej, pobudzającej mięty. Olejku tego dodaję do szamponu, odświeża włosy i skórę głowy, jest niesamowicie intensywny, leczniczo stosuje się go przy bólach głowy, migrenie i grypie. Działa antybakteryjnie i przeciwwirusowo, dostępy tu.
Olejek lawendowy
Lawenda, jedna z piękniejszych woni świata. Uspakaja i koi, działa antybakteryjnie, przyspiesza także gojenie. Odświeżam tym zapachem szafy, bowiem odstrasza mole i nadaje cudnego zapachu, ale także dodaję do żelu w kąpieli, olejek lawendowy dostępny jest tu.


Olejek eukaliptusowy
Eukaliptus, to niesamowicie pobudzający i rozgrzewający zapach, który działa antyseptycznie i przeciwbólowo, stosuje się go także przy nadciśnieniu i bólach mięśni, bardzo lubię ten olejek zimową porą, dostępny tu.
Olejek tymiankowy
Olejek pochodzi z Hiszpanii, stosuje się go przy bezsenności i stanach zapalnych, świetnie wspomaga leczenie kataru, oczyszczając drogi oddechowe przy przeziębieniach, jego ziołowy zapach rozpościeram także w kominku w kuchni. Do kupienia tu.


Poczytajcie też o innych olejkach na moim blogu: Tu cała gromadka. Owocowe trio. Leśne trio. Świąteczne zapachy.


Jak wykorzystujecie olejki eteryczne? Jakie zapachy lubicie w zimne dni? :)

niedziela, 18 października 2015

Balsam w kostce – Balsam DIY w foremce – 100% naturalny balsam do ciała – Biedroneczka - Pomarańczowy balsam w kostce z miętą :)

Uwielbiam tworzyć własne kosmetyki, sprawia mi tą przeogromną radość i frajdę, a moja skóra jest z tego jeszcze bardziej zadowolona. Domowe kosmetyki zawsze mają ogromną przewagę nad tymi gotowymi, robimy je, znając dokładnie indywidualne skłonności naszej skóry, typ cery, czy nawet własne upodobania odnośnie konsystencji i zapachów. Nasz własny kosmetyk nie uczuli nas, dokładnie wiemy, co wchodzi w jego skład, to także fantastyczne rozwiązanie dla osób z cerą problematyczną, skłonną do podrażnień, alergii i najlepsza forma naturalnej pielęgnacji. Kosmetyki w moim laboratorium tworzę nie tylko dla siebie, ale także dla najbliższych, którzy z radością testują i używają moich przeróżnych wytworów. Niedawno pokusiłam się o stworzenie balsamu w kostce, w sklepie znalazłam genialne foremeczki w kształcie motyli, biedronek i innych wspaniałych zwierzątek, toteż zabrałam się do roboty :)
 
 
Do biedronki użyłam:

- 3 duże łyżki masła shea (recenzja tu, dostępne na Gaj Oliwny)
- 1 duża łyżka masła kakaowego (recenzja tu, dostępne na Cherry Beauty)
- 1 mała łyżeczka oleju kokosowego (recenzja tu, dostępne na Gaj Oliwny)
- 5/6 kropel naturalnego olejku eterycznego – pomarańczowego (recenzja tu, dostępne na Optima Plus)
- dwa, małe listki ususzonej mięty (u mnie mięta kosmata, zebrana w okolicach czerwca)

Masło shea, wraz z masłem kakaowym, olejem kokosowym i olejkiem pomarańczowym, wymieszałam dokładnie w ciepłej kąpieli wodnej, ja robię to w wyparzonej miseczce porcelanowej, oczywiście należy zadbać, by wszystkie przedmioty, służące nam podczas wykonywania kosmetyku, były bardzo czyste i jak najbardziej higieniczne. Do cudnej mieszanki dodałam rozkruszoną w placach miętę i całość wlałam do biedronkowej foremki. Foremkę odstawiamy w zimne miejsce, by oleje i masła przybrały stałą formę i gotowe, balsam można też przechowywać w lodówce. Gotowa biedroneczka jest przyjemnie maślana, ma treściwą, twardą formę, która przy styczności z ciepłem skóry, pięknie rozprowadza się i pielęgnuje ją, oczywiście taki kosmetyk nie posiada żadnych konserwantów, sztucznych dodatków, barwinków, zapachów, pachnie naturalnie, pomarańczowo.  
 
 
 Składniki biedronki, to niesamowita, naturalna bomba odżywcza i witalna dla każdego typu skóry, szczególnie polecam ją przy skórach mieszanych, suchych (ja mam cerę mieszaną w kierunku suchej), potrzebujących szczególnego nawilżenia, natłuszczenia, na pewno nie uczuli, nasze naturalne składniki gwarantują, że również skłonne do alergii i podrażnień osoby będą zadowolone z takiego balsamu. Masło shea, masło kakaowe i olej kokosowy, to niesamowite kosmetyki nawilżające, kojące i odżywiające, które zawierają wysokie stężenie dobroczynnych kwasów tłuszczowych, regenerują i łagodzą wszelkie podrażnienia. Bogate są także w mnóstwo witamin A, E i F, poprawiają elastyczność skóry i regenerują ją. Olejek pomarańczowy, oprócz delikatnego, świeżego, owocowego zapachu zadba o zmiękczenie i zregenerowanie naskórka, a mięta nie tylko odświeży, ale także nada wspaniałego wyglądu naszemu balsamowi. Skompletujcie zatem składniki, poszukajcie ciekawych foremek na swoje wytwory i do dzieła! :)
 
 
Jak Wam się podoba moja biedra? Tworzycie własne kosmetyki? :)