Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malina. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 sierpnia 2018

Wspaniały duecik Vianek – Rewitalizujący płyn micelarny oraz maseczka-peeling z mielonymi pestkami malin i owocami truskawek z czerwonej serii!

Naturalny duecik na lato! Dziś u mnie maseczka z mielonymi pestkami malin i owocami truskawek oraz płyn micelarny z ekstraktami z miłorzębu japońskiego i owoców tarniny, oba kosmetyki, to cudeńka marki Vianek!


Ukochałam oba te kosmetyki, latem sprawdzają się przy mojej mieszanej, w kierunku suchej skórze, idealnie. Pochodzą z serii czerwonej, rewitalizującej, którą upiększają wizualnie zdobienia zalipiańskie w kolorze czerwonym właśnie. Zarówno micelek, jak i maseczka-peeling, mają piękne, wzorowe, jak to u Vianka bywa składy, jestem zakochana także w ich boskim, owocowo-truskawkowym zapachu, który umila obcowanie i rytuały pielęgnacyjne, zwłaszcza w te upały. Vianek, to polska marka, jedno z dzieci firmy Sylveco, specjalizuje się w kosmetykach opartych na naturalnych składnikach, olejach i ekstraktach roślinnych, nie znajdziemy tu parabenów, silikonów, olejów parafinowych, kosmetyki oczywiście nie są testowane na zwierzętach, zawsze polecam je z całego serca, od lat po prostu nie zawodzą mnie i zachwycają.



Płyn micelarny, to kosmetyk, pełniący u mnie funkcję oczyszczania twarzy z makijażu, także z wszelakich zanieczyszczeń, ale w tym wypadku, również jednocześnie pielęgnujący naturalnie skórę. Micelek z czerwonej serii, otrzymujemy w poręcznej buteleczce (200 ml) z czarną nakrętką zamykaną na klik, płyn na płatek kosmetyczny wydobywa się bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad ilością, jaką chcemy jednorazowo zaaplikować. Jest to kosmetyk dedykowany skórze dojrzałej, jak moja, zawiera ekstrakty z liści miłorzębu japońskiego i owoców tarniny, które posiadają silne właściwości antyoksydacyjne, jest tu też olej z wiesiołka, panthenol i witamina E. Płyn zawiera delikatne składniki myjące, które doskonale oczyszczają twarz, zmywają makijaż, nie wysuszają, nie podrażniają i nie ściągają mojej skóry. Jak już wspominałam, micele bosko pachnie, świeżo, owocowo! Używam go nie tylko do zmywania makijażu, ale także, jako toniku, skóra po jego zastosowaniu jest świeża, gładka i czysta. Można też z powodzeniem dodać go do maseczek z glinki, ja na pewno będę do niego wracać.


Viankowa Maseczka-peeling z czerwonej serii, dołączyła do mych ukochańców! To kosmetyk bez wad, genialny w każdym calu, znajduje się w praktycznej tubce (75 g) z czarną nakrętką, zamykaną na klik. Maseczka-peeling, zawiera drobno zmielone pestki malin, które delikatnie ścierają naskórek, ładnie wygładzają i ujednolicają koloryt, w składzie widnieje też łagodny olej lniany, olej jojoba, olej z pestek malin i truskawek oraz masło shea i avocado, wygładzające i odżywiające skórę. Przyznacie, że skład jest zachwycający. Aplikując ją na twarz, masuję skórę około 3 minutek, następuje peelingowanie, złuszczanie i oczyszczanie naskórka, pobudzamy też krążenie, następnie pozostawiam ją na kolejne 10 minut, teraz koi, łagodzi, jak maska, moja skóra po zmyciu wodą jest od razu gładka i świeża. Kosmetyk posiada gęstą, treściwą konsystencję z drobinkami, pięknie osiada na skórze i się po niej rozprowadza. Polecam jej regularnie stosowanie, które umila wspaniały, owocowy, malinowo-truskawkowy zapach, mój kosmetyczny ideał na lato! 


 

piątek, 30 marca 2018

Malina i ekstrakt mięty – Certyfikowany, nawilżający żel pod prysznic, malinowy Babcia Gertruda - Oma Gertrude

Żelowym hitem rozpoczynającej się wiosny, okazał się u mnie  wspaniały, naturalny, certyfikowany, nawilżający, malinowy żel pod prysznic, przyjemnej marki Babcia Gertruda!


Kosmetyk pochodzi spod skrzydeł marki Oma Gertrude i dostępny jest na Etnoświat. Babcia Gertruda ma w asortymencie naturalne kosmetyki, które inspirowane są niemiecką tradycją naturalną, recepturami opartymi na ziołach, roślinnych ekstraktach i domowych połączeniach z roślin. Kosmetyki te, posiadają ceniony przez mnie, restrykcyjny certyfikat BDIH Standard Cosmos Natura, co oznacza, że mamy do czynienia z wysokiej jakości produktem, free cruelty, nie zawierającym SLSów, parabenów, silikonów, olejów mineralnych, a składniki organiczne pochodzą z kontrolowanych upraw. Żel rozkochał mnie po pierwszym zerknięciu na skład i po pierwszym obwąchaniu go, zapach żelu jest po prostu boski, malinowy, słodki, otulający, a zarazem orzeźwiający, woń idealnie trafiła w moje wonne zmysły i preferencje.  


Nawilżający żel pod prysznic niemieckiej zielarki, mieszka w dużej (mamy aż 500 ml produktu), lecz nadal bardzo poręcznej butelce z praktyczną, czarną pompką, ułatwiająca codzienne użycie żelu i jego szybkie dozowanie. Na opakowaniu odnajdziemy przepiękne zdobienia malinowe, informacje na temat żelu, ładny skład i certyfikat, jaki posiada. Sercem kosmetyku jest organiczny wyciąg z malin i organiczny wyciąg z mięty, działające razem odżywczo i nawilżająco, malina, to witaminy C i E, oczyszcza i odświeża, mięta pobudza, dając wspaniałe, delikatne uczucie chłodzące. 


Żel działa kojąco, regenerująco, ale przede wszystkim bardzo intensywnie nawilża, wygładza, pielęgnuje, chroni przed działaniem czynników zewnętrznych. Nie zawiera sls, zatem nie wysusza mojej skóry i świetnie sprawdzi się przy skórze nawet bardzo suchej i wrażliwej, ma bardzo gęstą, przezroczystą, treściwą konsystencję, zatem jest mega wydajny. Używam go absolutnie do całego ciała, od stóp do głów, w kąpieli myję nim nawet twarz. Oczyszcza ładnie moją skórę, nadaje jej też pięknego zapachu, jak wspomniałam, jest to malinowa, słodka woń. Pieni się doskonale, gęstą, kremową pianą i idealnie rozprowadza się po skórze. Jest to kosmetyk idealny na wiosnę, naturalny, bezpieczny i wspaniale pachnący, jestem ciekawa zatem innych kosmetyków tej intrygującej marki. Znacie Babcię Gertrudę? :)



piątek, 20 stycznia 2017

Jeden z moich ukochanych olejów, czyli olej z pestek malin Nature Queen - Rubus Idaeus Raspberry Seed Oil :)

Olej z pestek malin, pojawiał się już kilka razy na moim blogu, jednak jako, że olej ten, należy do jednych z moich ukochanych, dziś przybliżę Wam nie tylko jego wszechstronne właściwości, ale także na jak wiele sposób można go wykorzystać w pielęgnacji całego ciała, jak i włosów.
 
 
Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, uwielbiam także za piękny, naturalny zapach i szybkie wchłanianie, kocham go zarówno latem, jak i zimą, idealnie pielęgnuje absolutnie każdy rodzaj skóry, świetnie sprawdzi się nawet przy cerach wrażliwych, skłonnych do alergii, wyprysków, przesuszonych, zmęczonych, moja skóra mieszana w kierunku suchej, kocha ten olej z wzajemnością. Czyściutki olej z nasion malin Nature Queen, możecie kupić w sklepie marki, facebook, a mieści się on w bardzo praktycznej buteleczce (30 ml) z ciemnego szkła z malinowymi grafikami, dokładna aplikacja oleju jest możliwa, dzięki obecności pompki, która precyzyjnie i higienicznie pozwala nam dozować olej.


100% naturalny olej z pestek malin, tłoczony na zimno, nie pozostawia tłustej warstwy, momentalnie się wchłania, nawilżając, zmiękczając i wygładzając moją skórę. Stosuję go w przeróżnych kombinacjach, bezpośrednio nakładam go na twarz, szyję i dekolt, na noc, jak serum, doskonale ujędrnia i odżywia skórę. Można oczywiście aplikować olej na całe ciało, dłonie, stopy, czy usta. Olej zawiera dobroczynne, nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6, ale także omega-3, które idealnie łagodzą podrażnienia, działa także regenerująco i przeciwstarzeniowo, dodatkowo działa tu kwas elagowy, silny antyoksydant. 


Raspberry Seed Oil, to idealny towarzysz latem, ponieważ posiada on niesamowitą zdolność pochłaniania promieni UV, zawiera aż do SPF-50, ale także zimą, bowiem chroni przez mrozem i wiatrem. Ma on przepiękny, malinowo-orzechowy zapach, tworzę także z nim krem do twarzy, w którym pięknie wyczuwam tę woń maliny. Świetny jest także w pielęgnacji włosów, jako dodatek do odżywek, masek, ale również jako zabezpieczenie dla rozdwajających się końcówek, wzmacnia, wygładza i uelastycznia włosy. Ja stosuję go też, jako odżywkę do paznokci. Dodatkowo polecam Wam masaże z tym olejem, można dodać do niego ulubionego olejku eterycznego, ale zdecydowanie sam, ma taką moc, że nie jest to koniecznością. Znacie ten olej? Macie swoich, olejowych, zimowych ulubieńców? :)


czwartek, 19 stycznia 2017

Naturalne herbatki ziołowe i ich wpływ na nasze zdrowie oraz skórę – Tetley rumianek i trawa cytrynowa, jagoda i acai, malina i granat oraz mięta :)

Wywary ziołowe, herbatki, to u mnie absolutnie codzienna przyjemność, która łączy w sobie również naturalną dbałość o zdrowie. Zioła stosuję zarówno wewnętrznie, w postaci herbat właśnie, ale także zewnętrznie, w pielęgnacji skóry i włosów :)


Herbatka rumianek z trawą cytrynową, smakuje wybornie, rumianek, to najsłynniejsze zioło, wykorzystywane zarówno w kosmetyce, jak i działaniach prozdrowotnych, jego działanie łagodzące i kojące, znane jest od zarania dziejów, oczyszcza organizm, łagodzi bóle brzucha, wspomaga trawienie, trawa cytrynowa zaś, działa antynowotworowo i pobudza krążenie. Jako, że ta herbatka Tetley składa się jedynie z naturalnych ziół (jest tu ziele rumianku, mięta i trawa cytrynowa), można tez po wystudzeniu, potraktować ją jako naturalny tonik, zmiękczy on skórę, oczyści nie podrażniając, zioła, zawierają flawonoidy, chroniące naszą skórę oraz witaminy, kwasy i inne cenne związki aktywne. Taki tonik, może nam także służyć także, jako dodatek do maseczek z glinką, czy tez, jako mgiełka kojąca po demakijażu, napar ten, z powodzeniem, może nam służyć także w kąpieli. 


Owocowe odsłony herbatek, to jagoda z acai i malina z granatem, obie są niesamowicie smaczne i zdrowe, to prawdziwe bomby witaminowe, oczyszczające krew, idealne na odporność, zimą, to must have w każdej kuchennej szafeczce. Praktyczne torebeczki z herbatą, idealnie wydobywają jej aromat (parzę je 10 minut) i umożliwiają dokładne wyciskanie z dwóch stron. Aromatyzowana malina z granatem, rozgrzeje organizm, działa ochronnie, idealna przy przeziębieniach, zawiera prócz maliny i granatu, także hibiskus, jabłko, korzeń lukrecji, owoce dzikiej róży, korzeń cykorii i czarny bez.   


Jagoda z acai, to zaś bogactwo także hibiskusa, jabłka, korzenia lukrecji, skórki pomarańczy, owoców dzikiej róży oraz oczywiście jagody wraz z acai, mające silne działanie antystarzeniowe, często występuje w kosmetykach odmładzających. Jest to niesamowicie aromatyczna odsłona herbaty, idealna po zimowym spacerze, czy szaleństwach na śniegu. 


Herbatkę ziołową z mięty, zna chyba każdy, ja często zbieram dziką miętę kosmatą na łąkach wiosną. Mięta wykorzystywana jest w kuchni, lecznictwie i kosmetyce od wieków, to jedno z najbardziej aromatycznych ziół świata, każdy jej gatunek zawiera charakterystyczny mentol. Jest to przepyszna i odświeżająca herbatka, pobudza trawienie, wzmaga apetyt i dodatkowo działa antybakteryjnie i ochronnie. Wywar z mięty, jako, ze herbatka jest naturalna, bez dodatków aromatów, można wykorzystać w pielęgnacji włosów, jako płukankę, ale także tonik przede wszystkim dla cery tłustej ze skłonnością do trądziku.


Zobaczcie też moją własnoręcznie zebraną wiosną i latem, pokrzywę, która służy mi również jako świetna herbatka ziołowa, ale także składnik płynów do twarzy i podobnie, jak mięta, wspaniale nadaje się jako płukanka do włosów. Pokrzywa wzmacnia cały organizm, skórę, włosy, paznokcie.


Pijecie herbatki ziołowe? Znacie którąś z nich? 
Jaka jest Wasza ulubioną zimą? :)


poniedziałek, 30 czerwca 2014

Stara Mydlarnia, Ziaja, Kolastyna, Original Source - Mini recenzje :)


Pozwólcie, że dziś zaprezentuję Wam mały miks, mini recenzji przeróżnych kosmetyków, które ostatnimi czasy używałam :)


Stara Mydlarnia - Żel do kąpieli Bergamot & Kumquat
Stara Mydlarnia, to firma z mojego regionu, kosmetyki które produkuje pozbawione są parabenów, SLSów i PEGów. Żel do kąpieli (przezroczysta butelka 250 ml), jest naprawdę bardzo gęsty, przepięknie, świeżo pachnie, zużyłam go bardzo szybko, bo woń jest totalnie uzależniająca, pomarańczowa, orzeźwiająca, pozostaje ona na skórze jakiś czas po kąpieli, skuszę się pewnie niebawem na inne wersje zapachowe tego żelu.


Ziaja – Activ Antyperspirant w kremie
Lubię Ziaję, na co dzień używam ich kremowego płynu do higieny intymnej, kupuję też często toniki i antyperspiranty właśnie. Kosmetyk należy do serii Activ, ma delikatny, świeży zapach, praktyczne opakowanie, nie podrażnia, nie zawiera sztucznych barwników i konserwantów. Spełnia swą rolę i przyjemnie się go używa. Obecnie mam wersję Soft :)

 
Kolastyna – Krem do stóp + Balsam do ciała
W Drogerii Natura kupiłam ten zestawik za niespełna 8 zł. Zarówno krem do stóp, jak i balsam okazały się być produktami wartymi uwagi. Krem do stóp ma w składzie 10% mocznik, kolagen i elastynę, po jego aplikacji stopy są cudownie miękkie i nawilżone, lubię też jego delikatny zapach i gęstą konsystencję. Łatwo się wchłania i pozostawia stópki w doskonałym stanie. Mieści się w praktycznej tubce (75 ml), dla mnie rewelacja. Mini wersja balsamu do ciała, służyła mi, jako doraźny krem do rąk, ma on piękny zapach i bardzo lekką, płynną konsystencję. Nawilża i spełnia swą funkcję, być może skuszę się na jego pełnowymiarowe opakowanie, ponieważ bywa w bardzo niskich cenach w promocjach :)
 

Original Source  – Żel do kąpieli malina i mleczko waniliowe
Słynne żele Original Source kuszą przede wszystkim zapachami, ja wybrałam wersję malinowo-waniliową Zdecydowanie zapach, to największy atut tego kosmetyku, żel pachnie niczym lizaki Chupa Chups, słodziutko, waniliowo, owocowo Jest wydajny i gęsty. Mieści się w przezroczystej butelce 250 ml, dobrze myje i nie wysusza skóry. Jest kosmetykiem wegańskim, bez substancji odzwierzęcych w składzie. Być może skuszę się kiedyś na jego wersję Mango & Makadamia  :)

Znacie te produkty? Jakie kosmetyki tych firm polecacie?

 :)