Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam DIY. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 stycznia 2018

Mój przepis na noworoczne, pomarańczowo-cynamonowe masełko do ciała z orzechami! DIY Własnoręcznie wykonany kosmetyk, 100% naturalny! Zimowe rozpieszczanie skóry :)

Witajcie w Nowym Roku! Dziś chcę Was zachęcić do stworzenia noworocznego, pomarańczowo-cynamonowego masełka do ciała z orzechami według mojego przepisu!


Ubóstwiam tworzyć własne kosmetyki i robię to od lat, sprawia mi to przeogromną radość, frajdę. Moja skóra jest z tego jeszcze bardziej zadowolona, bowiem stworzone przez mnie kosmetyki mają ogromną przewagę nad tymi gotowymi, gdyż robię je dla siebie, bliskich, czy konkretnych osób, znając dokładnie indywidualne skłonności i potrzeby skóry, typ cery, czy nawet indywidualne upodobania odnośnie konsystencji i zapachu. Skrupulatnie stworzony przez nas kosmetyk nie uczuli, nie spowoduje podrażnień, zawsze dokładnie wiemy, co wchodzi w jego skład. Polecam kosmetyczne zrób to sam, szczególnie osobom z cerą wymagającą szczególnej pielęgnacji, skłonną do podrażnień, alergii, ale również oczywiście każdej miłośniczce naturalnej pielęgnacji.


Oto, co zawiera moje magiczne masełko, tym razem przypilnujcie ilości, bowiem z takich proporcji, wyjdzie aksamitny, mięciutki, pięknie wchłaniający się kosmetyk:
25 ml masła shea
12 ml oleju kokosowego
4 ml oleju makadamia
4 ml oleju z orzecha laskowego
3 ml oleju marchewkowego
10 kropelek olejku pomarańczowego
5 kropelek olejku cynamonowego
 

Wszystkie te powyższe cudeńka, łączymy ze sobą w kąpieli wodnej, czyli rozgrzewamy je bez ryzyka utraty właściwości, zapachu i cennych zawartości, ja zawsze stawiam miseczkę ze składnikami na garnuszku z wrząca wodą. Gdy całość dobrze rozpuści się, mieszamy czyściutką łyżeczką, by oleje ładnie się połączyły, po czym wlewamy powstałą mieszankę do słoiczka, bądź innego, czystego opakowania po ukończonym produkcie i odstawiamy w chłodne miejsce. Masełko zastygnie, będzie miało piękną, delikatną konsystencję, ładnie się wchłania i otula ciało. W kolejnych wersjach eksperymentowałam, dodając także trzy, cztery kropelki olejku goździkowego, mandarynkowego, cytrynowego, ale też zamieniałam oleje, bowiem świetny w wersji zimowej będzie tu też popularny olej ze słodkich migdałów, arganowy, czy pistacjowy, ale też boski olej z nasion kawy. 


Masełko używam zarówno do twarzy, jak i do ciała, jest idealne do skóry mieszanej, w kierunku suchej, wrażliwej, cieniutkiej, ale także dla osób z azs, łuszczycą, czy problemami z alergią i podrażnieniami. Pięknie nawilża, wygładza i odżywia skórę momentalnie, do tego cudownie, naturalnie pachnie, zatem do dzieła! :)
 

środa, 30 grudnia 2015

Kosmetyki Cherry Belle, które zrobiłam w tym roku na świąteczne prezenty: Balsam w kostce, macerat, olejek samochodowy, balsam do ust, olejek do ciała, płyn do twarzy, odżywka do paznokci, ziołowa mgiełka :)

W tym roku większość prezentów, którymi obdarowałam familię i najbliższych, wykonałam własnoręcznie, pod moją tak zwaną marką Cherry Belle, wytworzyłam między innymi takie oto cuda: Balsam w kostce, macerat pigwowca w oleju koksowym, olejek samochodowy, balsam do ust, olejek do ciała, płyn do twarzy, odżywka do paznokci i ziołowa mgiełka. Wszystkie te cudeńka, powstały w moim domowym laboratorium, gdzie kocham tworzyć własne kosmetyki, sprawia mi tą niesamowitą radość, a moja skóra jest z tego jeszcze bardziej zadowolona. Stworzone przez mnie kosmetyki mają ogromną przewagę nad tymi gotowymi, gdyż robię je dla siebie, bliskich, czy konkretnych osób, znając dokładnie indywidualne skłonności skóry, typ cery, czy nawet indywidualne upodobania odnośnie zapachu, czy konsystencji. Poprawie wytworzony kosmetyk nie uczuli nas, nie spowoduje podrażnień, dokładnie wiemy, co wchodzi w jego skład, to fantastyczne rozwiązanie dla osób z cerą wymagającą szczególnej pielęgnacji, skłonną do podrażnień, alergii, ale również przeogromna frajda i najlepsza forma naturalnej pielęgnacji, którą stosuję już od długiego czasu. Mam coraz więcej zapytań o moje kosmetyczne wytwory, zatem wykonuję je już coraz częściej, dziś opiszę Wam kilka z nich :)
 
 
Balsam do ciała w kostce
Szczegółowy przepis na ten balsam, zamieściłam w TYM WPISIE, także zapraszam gorąco. Dokładnie tak samo zrobiłam balsam motylkowy, udało mi się kupić naprawdę ciekawe foremki, dodałam tu zamiast skruszonych liści mięty, siemię lniane oraz olejek waniliowy. Balsam przy styczności ze skórą pięknie rozprowadza się, zawiera 100% naturalne składniki, przy czym cudnie wygląda
Macerat owoców pigwowca w oleju kokosowym
O pigwowcu pisałam rozlegle TU, udało mi się w tym roku pozyskać większą jego ilość, postanowiłam zatem zrobić macerat, a olej kokosowy okazał się być doskonałym kompanem dla pigwowca. Macerat taki, to idealna pielęgnacja każdego typu skóry, świetnie sprawdzi się przy skórze suchej, mieszanej, ale także skłonnej do nadmiernego łuszczenia, podrażnień i alergii, szybko się wchłania, wygładza, zmiękcza skórę, regeneruje, zawiera mnóstwo kwasów tłuszczowych i witamin, pięknie nawilża, działając antybakteryjnie.
Olejek zapachowy do samochodu
Naturalny umilasz do samochodu, zrobiłam z olejku waniliowego, jaśminowego i zielonej herbaty, jest to śliczny słodko-kwiatowy zapach, a zarazem bardzo treściwy, woń nie przeszkadza, nie drażni nosa, można go zaaplikować na przykład na samochodowe dywaniki.
 
 
Balsam do ust serduszko
Foremki serduszka kupiłam kiedyś w Ikei, a balsam do ust to mieszanka masła kakaowego, masła shea i oleju monoi. Pachnie kwiatami gardenii, natłuszcza, nawilża i odżywia usta, ideał na zimę :)


Nawilżający, cynamonowy olejek do ciała
Świetna mieszanka do całego ciała, ale także do stóp i rąk. Zawarłam w nim olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, olej arganowy, a całość okraszyłam pięknym zapachem olejku cynamonowego Optima Plus. Mój olejek to bomba odżywcza do każdego typu skóry, idealny na zimę, otula, pielęgnuje skórę, musze przyznać, ze zrobiłam świetny kosmetyk, a obdarowana jest nim zachwycona
Sosnowa odżywka do paznokci
Mój sekret pięknych paznokci, od 3 miesięcy olejuję paznokcie tego typu odżywką, tym razem stworzyłam perfekcyjną jej odsłonę z oleju migdałowego, rycynowego i jojoba, olejek sosnowy dodatkowo działa antybakteryjnie i antyseptycznie. Pazurki są jak nowonarodzone, szybciej rosną, skórki wokół nich są nawilżone i zadbane, a sama płytka silna i zdrowa.
Nawilżający płyn do twarzy
Zrobiłam go nie tylko na prezent, ale również dla siebie, odwary z własnoręcznie zebranych owoców dzikiej róży i rumianku, wzmocniłam siłą nawilżenia kwasu hialuronowego. Płyn doskonale nawilża, oczyszcza, można go stosować, jak tonik, pod krem, ale też jak hydrolat. Naturalna ochrona i oczyszczanie zarazem, boska sprawka spod moich rąk :)
 
 
Ziołowa mgiełka do twarzy i ciała
Odwary i napary ziołowe są podstawą tej odżywczej mgiełki, czysta natura, do całego ciała od stóp do głów, rumianek, róża i babka lancetowata, zebrane przez mnie na polskich łąkach wiosną i latem tego roku, regenerują, odżywiają, pielęgnują, nawilżają, odbudowują naskórek, działając antybakteryjnie i ochronnie. Mgiełka cudo!
 
 
Z radością otrzymuję coraz więcej zapytań o moje kosmetyki, także niebawem oczywiście więcej z naturalnego, szalonego laboratorium Cherry Belle :)

Który z moich kosmetyków najbardziej się Wam podoba? :)

niedziela, 18 października 2015

Balsam w kostce – Balsam DIY w foremce – 100% naturalny balsam do ciała – Biedroneczka - Pomarańczowy balsam w kostce z miętą :)

Uwielbiam tworzyć własne kosmetyki, sprawia mi tą przeogromną radość i frajdę, a moja skóra jest z tego jeszcze bardziej zadowolona. Domowe kosmetyki zawsze mają ogromną przewagę nad tymi gotowymi, robimy je, znając dokładnie indywidualne skłonności naszej skóry, typ cery, czy nawet własne upodobania odnośnie konsystencji i zapachów. Nasz własny kosmetyk nie uczuli nas, dokładnie wiemy, co wchodzi w jego skład, to także fantastyczne rozwiązanie dla osób z cerą problematyczną, skłonną do podrażnień, alergii i najlepsza forma naturalnej pielęgnacji. Kosmetyki w moim laboratorium tworzę nie tylko dla siebie, ale także dla najbliższych, którzy z radością testują i używają moich przeróżnych wytworów. Niedawno pokusiłam się o stworzenie balsamu w kostce, w sklepie znalazłam genialne foremeczki w kształcie motyli, biedronek i innych wspaniałych zwierzątek, toteż zabrałam się do roboty :)
 
 
Do biedronki użyłam:

- 3 duże łyżki masła shea (recenzja tu, dostępne na Gaj Oliwny)
- 1 duża łyżka masła kakaowego (recenzja tu, dostępne na Cherry Beauty)
- 1 mała łyżeczka oleju kokosowego (recenzja tu, dostępne na Gaj Oliwny)
- 5/6 kropel naturalnego olejku eterycznego – pomarańczowego (recenzja tu, dostępne na Optima Plus)
- dwa, małe listki ususzonej mięty (u mnie mięta kosmata, zebrana w okolicach czerwca)

Masło shea, wraz z masłem kakaowym, olejem kokosowym i olejkiem pomarańczowym, wymieszałam dokładnie w ciepłej kąpieli wodnej, ja robię to w wyparzonej miseczce porcelanowej, oczywiście należy zadbać, by wszystkie przedmioty, służące nam podczas wykonywania kosmetyku, były bardzo czyste i jak najbardziej higieniczne. Do cudnej mieszanki dodałam rozkruszoną w placach miętę i całość wlałam do biedronkowej foremki. Foremkę odstawiamy w zimne miejsce, by oleje i masła przybrały stałą formę i gotowe, balsam można też przechowywać w lodówce. Gotowa biedroneczka jest przyjemnie maślana, ma treściwą, twardą formę, która przy styczności z ciepłem skóry, pięknie rozprowadza się i pielęgnuje ją, oczywiście taki kosmetyk nie posiada żadnych konserwantów, sztucznych dodatków, barwinków, zapachów, pachnie naturalnie, pomarańczowo.  
 
 
 Składniki biedronki, to niesamowita, naturalna bomba odżywcza i witalna dla każdego typu skóry, szczególnie polecam ją przy skórach mieszanych, suchych (ja mam cerę mieszaną w kierunku suchej), potrzebujących szczególnego nawilżenia, natłuszczenia, na pewno nie uczuli, nasze naturalne składniki gwarantują, że również skłonne do alergii i podrażnień osoby będą zadowolone z takiego balsamu. Masło shea, masło kakaowe i olej kokosowy, to niesamowite kosmetyki nawilżające, kojące i odżywiające, które zawierają wysokie stężenie dobroczynnych kwasów tłuszczowych, regenerują i łagodzą wszelkie podrażnienia. Bogate są także w mnóstwo witamin A, E i F, poprawiają elastyczność skóry i regenerują ją. Olejek pomarańczowy, oprócz delikatnego, świeżego, owocowego zapachu zadba o zmiękczenie i zregenerowanie naskórka, a mięta nie tylko odświeży, ale także nada wspaniałego wyglądu naszemu balsamowi. Skompletujcie zatem składniki, poszukajcie ciekawych foremek na swoje wytwory i do dzieła! :)
 
 
Jak Wam się podoba moja biedra? Tworzycie własne kosmetyki? :)

wtorek, 17 marca 2015

Krem DIY – Mój naturalny, domowy, własnoręcznie robiony krem / balsam oraz naturalne serum DIY :)


Uwielbiam tworzyć własne kosmetyki, sprawia mi tą przeogromną radość, a moja skóra jest z tego jeszcze bardziej zadowolona. Domowe kosmetyki mają ogromną przewagę nad tymi gotowymi, robimy je dla siebie, bądź bliskich, znając dokładnie indywidualne skłonności skóry, typ cery, czy nawet upodobania odnośnie konsystencji. Domowy kosmetyk nie uczuli nas, dokładnie wiemy, co wchodzi w jego skład, to fantastyczne rozwiązanie dla osób z cerą skłonną do podrażnień, alergii, ale również przeogromna frajda i najlepsza forma naturalnej pielęgnacji, zatem zachęcam kolejny raz, by otworzyć swoje mini laboratorium i spróbować stworzyć domowy kosmetyk, tylko uwaga, to bardzo uzależnia! :)


Dziś mój ukochany ostatnio i często przygotowywany, naturalny krem do twarzy, który stosuję szczególnie na noc, ale także na dzień, w domu, gdy nie mam makijażu. Krem składa się z:

- Półtorej łyżki masła migdałowego (poprzednią wersję robiłam z masłem makadamia, było równie świetne) - recenzja tu, dostępny na Blisko Natury
-  1 łyżki nierafinowanego masła shea
- 5 dużych kropli kwasu hialuronowego - recenzja tu, dostępny na Helfy
- 6 kropli oleju z pestek malin - recenzja tu, dostępny na Blisko Natury
- 5 kropli oliwy z oliwek (oliwę dobrej jakości kupuję w markecie)
 
 Wszystkie te składniki bardzo dokładnie mieszam w miseczce porcelanowej, najlepiej by mieszadełko, które używamy w tym celu, było drewniane, bowiem narzędzia metalowe lub z tworzywa sztucznego, mogą wchodzić w reakcje z naturalnymi komponentami, oczywiście należy zadbać, by wszystkie przedmioty, służące nam podczas wykonywania kosmetyku, były bardzo czyste i jak najbardziej higieniczne. Z takiej ilości składników, uzyskuję około 25 ml kremiku, który przekładam do małego słoiczka z ciemnego szkła (chroni przed promieniami słonecznymi) i rozkoszuję się nim. Krem jest przyjemnie puszysty, niesamowicie mięciutki, ma treściwą, gęstą konsystencję, pięknie rozprowadza się pod skórze, tworząc ochronną warstwę, oczywiście taki kosmetyk nie posiada żadnych konserwantów, sztucznych dodatków, barwinków, zapachów, pachnie tym, co dodaliśmy, cudownymi, naturalnymi masełkami i olejami :)
 
 
 Stworzony krem można przechowywać w lodówce, starcza mi on na około 10 aplikacji. Nakładam go zarówno na twarz, szyję, jak i dekolt. Oczywiście składniki te w większej ilości, utworzą razem przecudowny balsam, krem, masło do całego ciała, to niesamowita, naturalna bomba odżywcza i witalna dla każdego typu skóry, szczególnie polecam go do stosowania przy skórach suchych (ja mam cerę mieszaną w kierunku suchej), potrzebujących szczególnego nawilżenia, natłuszczenia, na pewno nie uczuli, naturalne składniki gwarantują, że również skłonne do alergii i podrażnień osoby będą zadowolone z takiego kremiku. Masło migdałowe, to bogactwo protein i witamin D, E, B1, B2, B6 oraz kwasów oleinowego, palmitynowego, linolowego, stearynowego, nawilża ono, koi, łagodzi i ujędrnia naskórek, masło shea (karite), zawiera witaminy A, E i F, poprawia elastyczność skóry i regeneruje ją, kwas hialuronowy dba o elastyczność i dogłębne nawilżenie, z wiekiem w naszej skórze jest go coraz mniej, więc należy stosować kosmetyki z jego zawartością, cudowny olej z pestek malin i oliwa z oliwek, nawilżają naskórek, natłuszczają, działają przeciwstarzeniowo, wygładzają i zmiękczają, dopełniając przebogaty skład naszego kremu. Krem zrobiłam niedawno także dla mojego faceta (wiem, wiem, ma ze mną za dobrze :) ponieważ idealnie nadaje się do stosowania po goleniu – zobaczcie, jak opakowałam mój kremowy prezent :)
 
 
Oprócz kremu, polecam także stworzenie swojego domowego, naturalnego, najprostszego na świecie serum, które składa się jedynie z dwóch składników: oleju z pestek malin i kwasu hialuronowego 1%, pół, na pół, 3 krople kwasu hialuronowego, mieszam z 3 kroplami oleju z pestek mail, przygotowuję go bezpośrednio przed użyciem, zawsze świeżutkie, cudowne dla skóry!


Tworzycie własne kosmetyki? Jakie przepisy DIY polecacie? :)