sobota, 12 listopada 2016

100% naturalny olejek eukaliptusowy Nature Queen, nie tylko dla urody, ale i dla zdrowia :)

Olejki eteryczne, to naturalne wyciągi, koncentraty z roślin, powstałe w procesach destylacji owej rośliny z parą wodną, dziś zapraszam Was na spotkanie z olejkiem eukaliptusowym, który jest naturalnym olejkiem z silnych liści drzewa eukaliptusowego. 
 
 
Olejek posiada niesamowite, bardzo wszechstronne właściwości, wykorzystywany jest nie tylko w kosmetyce, pełni także funkcje aromaterapeutyczne i prozdrowotne, u mnie idealnie sprawdza się jako składnik przeróżnych kosmetyków diy, balsamów, kremów, maseł do ciała, dodaję go też do odżywek, a nawet szamponu. Jeśli borykacie się z trądzikiem, warto tez dodać go nawet do gotowego kremu. W mieszance z naturalnymi olejami doskonale towarzyszy jesiennym masażom, kąpielom i domowemu spa, na Nature Queen, fb, dostępne są przeróżne, naturalne olejki, które Wam w tym pomogą. Olejek nie zawiera sztucznych dodatków, konserwantów, substancji zapachowych i barwników, mieszka w praktycznej, szklanej buteleczce (10 ml) z czarną nakrętką, a dokładna aplikacja olejku, po kropelce, jest możliwa, dzięki obecności plastikowej nakładki, która precyzyjnie pozwala nam dozować produkt wedle zapotrzebowania. 


Nie ma on barwy, jest leciutki, a moc zapachu, jaką daje, jest nie do opisania. Eukaliptus, to niesamowicie pobudzający i rozgrzewający zapach, który działa antyseptycznie i przeciwbólowo, stosuje się go także przy nadciśnieniu i bólach mięśni, bardzo lubię ten olejek właśnie jesienną porą. Będzie też doskonałym towarzyszem po wysiłku fizycznym, bowiem koi, rozkurcza mięśnie. Inhalacja z tym olejkiem łagodzi kaszel, czy katar, dodaję tez jego kropelki do chusteczek higienicznych, wówczas dodatkowo inhalujemy drogi oddechowe, stosuje się go także przy nadciśnieniu, ma tez właściwości odkażające. Warto go mieć pod ręką, zwłaszcza teraz, jesienią i podczas nadchodzącej już zimy, znacie go? U Was już tez przymrozki? :)


czwartek, 10 listopada 2016

BodyBoom - Energetyczny grejpfrut - Naturalny, grejpfrutowy peeling kawowy, czyli jesienne rozkosze dla skóry :)

Jeśli nie znacie jeszcze hitu, jakim są peelingi kawowe BodyBoom, dzisiejszy wpis jest zdecydowanie dla Was, jeśli zaś znacie się z tym cudownym, naturalnym i polskim kosmetykiem, poznajcie jego kolejną, boską odsłonę w postaci Energetycznego grejpfruta, czyli owocowej wersji peelingu o przepięknym zapachu grejpfruta, który według mnie jest ideałem na jesienne smuteczki i domowe spa na najwyższym poziomie.
 
 
Peeling kawowy, to słynny kosmetyk, na pewno wiele z Was, robi peelingi w domu, tu zaś mamy bogatą mieszankę, w postaci gotowej i naprawdę przygotowaną w najdoskonalszy sposób. Peeling kawowy pielęgnuje naszą skórę od stóp do głów, do tego działa aromaterapetycznie, energetyzuje i koi zmysły podczas jesiennych kąpieli. Peelingi BodyBoom, to naturalne kosmetyki free cruelty, skomponowane z wyłącznie z naturalnych składników, macie do wyboru mnóstwo opcji zapachowych, ja poznałam się już z peelingiem cynamonowym, który występował w limitowanej odsłonie i bananem, który kochałam, wersja grejpfrutowa zaś, idealnie również wpasowała się w moje jesienne rytuały pielęgnacyjne. 
 
 
 Peeling pięknie złuszcza i idealnie wygładza skórę, po jego użyciu, skóra jest jak nigdy dotąd miękka i odżywiona. Peeling ma sypką formę, po nałożeniu go na nawilżoną wodą skórę, masujemy dokładnie ciało okrężnymi ruchami, z powodzeniem można zostawić też peeling na ciele i twarzy do 10 minut, wówczas zadziała także jak maska, a my mamy cudowną chwilę dla siebie, czas umila przepiękny, energetyczny i pozytywny zapach grejpfruta. Mieszka on w typowej dla marki kopercie papierowej, zawierającej 200 g peelingu, dokładnie zabezpieczonej, mamy zatem zawsze pewność, iż nasz kosmetyk jest nowy, świeży i przez nikogo wcześniej nie był otwierany, dzięki strunowemu zamknięciu, szczelnie chronimy produkt, można również przesypać go sobie do innego pudełeczka. 
 
 
Na kopercie znajdziemy informacje o produkcie, stosowaniu, właściwościach oraz oczywiście jego naturalny skład, w którym znajdziemy przede wszystkim aromatyczną kawę coffea robusta oraz sól himalajską i brązowy cukier, które są bazą peelingu, złuszczają one naskórek, wygładzają, pobudzają do krążenia, wyrównują koloryt i oczyszczają. Jest tu także olej ze słodkich migdałów, olej makadamia, olej arganowy, puder kakaowy oraz witamina E. Skład jest zdecydowanie strzałem w dziesiątkę. 
 
 
Kawa zawiera kofeinę, która świetnie rozbija tkankę tłuszczową, likwiduje cellulit i silnie ujędrnia naskórek, oleje zaś zmiękczają i nawilżają, efekt, jaki daje peeling, jest naprawdę imponujący, gładka, jakby całkiem nowa skóra. Do peelingu zawsze dołączona jest przeurocza, drewniana łyżeczka, która świetnie przydaje się przy aplikacji. Energetyczny grejpfrut, można zakupić w firmowym sklepie BodyBoom, gdzie kusi mnóstwo innych wersji tego genialnego kosmetyku, a Wy którą wersję BodyBoom znacie i lubicie najbardziej? :) 
 
 

środa, 9 listopada 2016

Małe świece zapachowe z wielką mocą – Paradise Moments, Lemon, Forest Fruits i Green Tea od Bispol – Klimatyczna jesień :)

Niedawno pisałam na blogu o świecach w szkle, które towarzyszyły mi podczas pierwszych jesiennych wieczorów, dziś zapraszam Was w świat zapachów spod znaku lekkiej, niebiańskiej woni, cytryny, owoców leśnych i zielonej herbaty. Małe świece zapachowe, to świetny pomysł, by upiększyć nasze mieszkanie, nie tylko zapachem, ale także wizualnie, ja uwielbiam tworzyć kompozycje z tymi, małymi cudeńkami, a ich blask i zapach, ujmuje nie tylko mnie, ale także moich domowników i gości. 
 
 
Małe, zapachowe świece Bispol, to oczywiście produkty polskie, są starannie i dokładnie wykonane, zachwycają od a do z, od opakowania do ich przyjemnego użytkowania, zakupić je można w wielu sklepach, także musicie się z nimi zapoznać tej jesieni. Moje świece pochodzą z serii świec zapachowych, pakowanych w bardzo schludne kartoniki, z pięknymi, tematycznymi grafikami, po 6 sztuk, Paradise Moments, dodatkowo, to część serii Świat perfum. Dzięki otworkowi w opakowaniu, mamy możliwość zapoznać się z zapachem przed zakupem. 
 
 
Okrągłe świeczuszki mają 1,62 centymetra wysokości, każdy rodzaj ma inny kolor wosku, korespondujący z ich zapachem. Ich czas palenia oscyluje w granicach 4 godzin, ale sądzę, iż paląc się równomiernie, możemy się nimi cieszyć nawet nieco dłużej.   
 
 
Paradise Moments - z serii zapachowych świec Świat perfum, to aromat delikatny, niebiański, świeży i bardzo elegancki. Daje nienachalną woń pomieszczenia, wypełniając je zapachem. Idealny zapach do spotkań w gronie rodzinnym, świetny na ciepłe wieczory.
  
 
Lemon, to woń stricte owocowa, oczywiście pachnie cytryną, świeżą, soczystą i orzeźwiającą. Czujemy w pomieszczeniu świeżo krojone, dojrzałe cytryny, idealny zapach na dzień, energetyczny i pozytywny.
  
 
Forest Fruits, czyli zapach owoców leśnych, głęboki, nieco słodki, otulający, wspaniały na dzień, ale również na wieczory jesienne. Czuć tu maliny, jeżyny, zapach bardzo smaczny.
  
 
Green Tea, zieloną herbatę i jej zapach lubi większość z nas, uniwersalny, piękny, świeży zapach, który świetnie sprawdza się u mnie w łazience. Które wybieracie? :)
  
 

wtorek, 8 listopada 2016

Roślinna farba do włosów - Farbowanie naturalną henną Swati – Naturalna czerń – kosmetyki ajurwedyjskie :)

Moje pierwsze farbowanie henną roślinną, odbyło się prawie rok temu, od tego czasu, regularnie serwuję moim włosom naturalną farbę, dziś więcej o hennie, która gościła u mnie po raz pierwszy, roślinna farba do włosów Swati, w odcieniu Naturalna czerń, skierowała na urlop siwe włoski i wzmocniła ich koloryt, zobaczcie, jak obecnie prezentują się moje włosy. 
 
 
 Naturalne farbowanie wciąga, efekty zawsze mnie zadziwiają, a włosy stają się zdrowsze i odżywione. Farba roślinna, to kosmetyk 100% naturalny, który dzięki wyłącznie roślinnym składnikom, serwuje kolor na nasze włosy, nie znajdziemy tu chemicznych, sztucznych dodatków, to bezpieczna dla nas i dla włosów koloryzacja. Farba Swati, to mała puszeczka, zawierająca 150 g henny, puszeczka czeka już umyta na swoje nowe przeznaczenie, na niej odnajdziemy informacje o produkcie, firmie, sposobie użycia oraz świetny, jest to produkt bez dodatków, utrwalaczy, konserwantów, sztucznych barwników i zapachów, wegański, mieszanka ziołowa, sproszkowane liście roślin, które w naturalny sposób koloryzują nasze włosy, przy czym nie niszczą ich, jak chemiczne farby, odżywiają zaś, wzmacniają, dodają blasku, stymulują do wzrostu, dbając jednocześnie o skórę głowy.
 
 
Mój odcień - naturalna czerń, to ciemny kolor w ciepłej tonacji, głęboki, intensywny i piękny. Na moich włosach widniały pozostałości po brązowej hennie, odcień czerni, dodał im głębi i mocy, nie jest to typowy odcień czarny, nie bójcie się, że włosy będą zbyt ciemne, naturalne farbowanie zawsze daje u mnie piękny, delikatny efekt. Przed farbowaniem, należy sprawdzić hennę na nadgarstku i przetestować reakcje uczuleniowe. Skład farby Swati, jest ideałem, mamy tu jedynie trzy rodzaje roślin: sproszkowane, barwiące liście lawsonii bezbronnej, która potocznie zwana jest właśnie henną, zawiera ona miedź, cynk i żelazo, działa antybakteryjnie i odżywczo, sproszkowane części indygowca barwierskiego i sproszkowany, również barwiący Liściokwiat garbnikowy, agrest indyjski, czyli słynna amla. Trio roślinne odżywia, zmiękcza i wygładza włosy.   
 
 
Farba wygląda, jak zielona glinka i ma charakterystyczny, ziołowo-liściasty zapach. Farbowanie rozpoczynamy od odpakowania całego zestawu, który znajdował się w puszce: henna, czepek oraz rękawiczki. Włosy umyłam tradycyjnie szamponem, owinęłam ręcznikiem i przystąpiłam do przygotowania farby.   
 
 
 Rozcinamy hennę i proszek wysypujemy do miseczki, dolewamy wody o temperaturze mniej więcej 50 stopni C i mieszamy aż do uzyskania jednolitej, gęstej papeczki. Nakładamy rękawiczki, zabezpieczamy ubranie i nakładamy równomiernie hennę na lekko wilgotne włosy, następnie nakładamy czepek i pozostawiamy ją na 3 godziny. Po upływie tego czasu, płuczemy włosy ciepłą wodą, nie używamy szamponów i odżywek, przed następne 48 godzin, by kolor zyskał swą prawdziwą moc. Odcień naturalnej, roślinnej farby, intensywność i pokrycie siwych włosów, zawsze zależy od koloru wyjściowego, moje zyskały ton ciemniejszy kolor, świetne wygładzenie i odżywienie. Farba Swati, dostępna jest na Etnospa, gdzie kuszą też jej inne odcienie oraz liczne ajurwedyjskie kosmetyki do włosów. Farbujecie włosy roślinną henną? Macie swoją ulubioną? :)
 
 

poniedziałek, 7 listopada 2016

Właściwości i zastosowanie czerwonej glinki - 100% naturalna Red Clay Nature Queen – skarb dla skóry :)

Nie ukrywam, że uwielbiam glinki. To naturalny, świetny, wielofunkcyjny i bardzo wszechstronny kosmetyk do całego ciała. Właściwości naturalnych glinek są od wieków nieocenione, genialnie sprawdzają się one w pielęgnacji skóry zarówno twarzy, ciała, jak i również włosów. Glinki naturalne, to bogate źródło cennych pierwiastków, mikro i makroelementów, selenu, żelaza, potasu, magnezu, wapnia i krzemu, glinki wyrównują koloryt skóry, jej ph, bardzo głęboko i dokładnie oczyszczają, opóźniają procesy starzenia, pobudzają krążenie, ujędrniają i wygładzają naskórek. 
 
 
 Glinki pojawiały się już u mnie na blogu, dziś zaś więcej o czerwonej glince, która gości na nim po raz pierwszy. Glinka Nature Queen, to 100% Red Clay, oznacza to, że mamy do czynienia czystą glinką, bez żadnych sztucznych dodatków, ulepszaczy, substancji zapachowych, czy konserwujących, jest to czysty naturalny minerał, kosmetyk wegański, free cruelty. Glinka znajduje się w poręcznym, zakręcanym, bardzo dobrze zabezpieczonym opakowaniu (100 g) z tworzywa, bogata jest przede wszystkim w kaolinit, żelazo, glin, miedź, kwarc, krzem, magnez, potas i sole mineralne, jest hipoalergiczna.
 
 
Najczęściej stosuje się ją do pielęgnacji skóry tłustej i normalnej, ale również mieszanej, jak moja, świetna do cery trądzikowej, skłonnej do wyprysków, nie zatyka bowiem porów, bardzo dogłębnie oczyszcza, dlatego genialnie nadaje się do stosowania przy cerach z niedoskonałościami. Glinka ma formę naturalnego, sproszkowanego minerału w kolorze ceglastej czerwieni, w połączeniu z olejami, hydrolatami, wodą, przyjmuje postać przyjemnej papeczki. Przy tworzeniu maseczki na twarz, czy ciało, wymieszajmy dobrze składniki, by powstała gładka konsystencja, bez grudek.   
 
 
 Do przygotowania maski z glinek nie używam nigdy naczyń i mieszadełek z metalu, bowiem wchodzą one w reakcje z glinką. Glinka ta, pięknie koi skórę, oczyszcza z toksyn, zanieczyszczeń i wyrównuje cerę. Dla skory bardzo wrażliwej i cieniutkiej, polecam tę glinkę wymieszać nieco z glinką białą, wówczas powstanie nam glinka różowa, nieco delikatniejsza. Doskonale działa w kosmetykach diy (w toniku, czy kremie), jako składnik matujący, regulujący serum. Glinka dostępna jest w sklepie Nature Queen, tu firmowy facebook. Świetnych właściwości i możliwości wykorzystania glinki, jest naprawdę mnóstwo, znacie ją? Lubicie naturalne glinki? Jaka jest Waszą ukochaną? :)
 
 

poniedziałek, 31 października 2016

KONKURS – DO WYGRANIA AŻ 5 ZESTAWÓW Oleofarm wiesiołek + skrzypolen + błonnik + koszulka :)



UWAGA! Zapraszam gorąco na konkurs :)


1. Zostań obserwatorem bloga www.chbelleap.blogspot.com


3. Potwierdź swój udział w tym wpisie konkursowym na blogu lub pod plikiem konkursowym na facebooku.

Będzie mi miło, jeśli udostępnisz informację o konkursie, zaprosisz znajomych :)

Konkurs trwa od 31.10.2016 r. DO 14.11.2016 r. Do dzieła!