niedziela, 16 grudnia 2018

Książka na świąteczny prezent - Część 4 – Wydawnictwo Edipresse Książki – Tylko jeden wieczór - Krystyna Mirek oraz Pocztówki z Amsterdamu - Agnieszka Zakrzewska

Za siedem dni święta! Gorączka przedświąteczna odczuwalna jest już bardzo w zatłoczonych sklepach, księgarniach, w cukierniach, marketach, sklepach dla dzieci, ale także na licznych jarmarkach. Chcąc cały czas zachęcać Was do prezentów książkowych, tworzę na blogu serię Książka na świąteczny prezent. Dziś polecam Wam przepiękny duet powieści spod skrzydeł Wydawnictwa Edipresse Książki. Tylko jeden wieczór Krystyny Mirek oraz Pocztówki z Amsterdamu Agnieszki Zakrzewskiej, będą doskonałym podarunkiem dla każdej kobiety, dla mamy, babci, cioci, przyjaciółki, koleżanki z pracy, są to ciepłe, piękne, polskie powieści, które poruszą serca wrażliwych czytelniczek, miłośniczek współczesnej literatury obyczajowej, bliskiej każdej z nas. Podnośmy więc niechlubne statystyki czytelnictwa w Polsce, czytajmy i podarujmy pod choinkę książki naszym bliskim.


Tylko jeden wieczór - Krystyna Mirek
Premiera: 14 listopada 2018
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Oprawa: miękka
Ilość stron: 312
Czasem kusząca bajka okazuje się pułapką, a zwyczajne życie może stać się bajką. Zanurz się w świecie świątecznych emocji.
Jeśli istnieje idealna książka pod choinkę, to Tylko jeden wieczór Krystyny Mirek, nią właśnie jest! Powieść polskiej pisarki, przesiąknięta jest magią świąt, już okładka skusi Was w księgarni piękną oprawą z zimowym zdjęciem radosnej pary z prezentem ze złotymi gwiazdkami. Jest to już moje kolejne spotkanie z tą autorką, jeśli jesteście miłośnikami polskiej literatury obyczajowej, pisarka ta, na pewno jest Wam także doskonale znana, napisała bowiem już ponad dwadzieścia powieści, w których wielu czytelników odnajduje siebie samych, jej książki są pełne uczuć, przeróżnych sytuacji życiowych, trudnych wyborów, jakie dokonuje każdy człowiek, chyba w tym tkwi jej wielka siła i niewątpliwy, literacki sukces, jest mi bliska, bowiem, podobnie, jak ja jest polonistką, a jej książki nieustannie intrygują mnie, gdy tylko pojawiają się w zapowiedziach wydawniczych. Tylko jeden wieczór, to książkowy must have na grudniowy czas świąt, powieść zachwyci Was wciągająca, dobrze postępującą i doskonale skrojoną fabułą, przystępnym językiem, jest doskonale napisana. Nie można oderwać się od niej, szybko wchodząc w jej magiczny świat. Oto Amelia Diamond, popularna, serialowa aktorka, która przybierając pseudonim artystyczny, naprawdę nazywa się Sylwia Nowak. Sylwia pokładała własne życie według swoich zasad, nie brakuje jej pieniędzy, żyje w blasku fleszy, jest znana, podziwiana, piękna, do tego do dochodzi kochający mąż, cudowne dzieci i wymarzony, luksusowy dom. Wydawać by się mogło, iż kobieta obecnie wygrała życie, ale czy na pewno do końca tak jest? Czy bajka ta jest na wskroś prawdziwa? Co stanie się, gdy pseudo-kolorowa, bańka mydlana pęknie? Tradycyjnie bowiem życie skrywa trudne tajemnice z przeszłości. Zbliża się piękny, wymarzony okres świąteczny, na kolacji wigilijnej u Sylwii, pojawia się Julka, córka jej dawno nie widzianej, zmarłej siostry Marty. Powieść Krystyny Mirek, ponownie zachwyciła mnie świetną i ciekawą historią, życiowymi bohaterami z krwi i kości, z którymi czujemy wieź, jest to ciepła, przyjemna, piękna książka, którą polecam zdecydowanie na prezent dla bliskiej osoby, ale też po prostu – dla siebie.


Pocztówki z Amsterdamu - Agnieszka Zakrzewska
Premiera: 14 listopada 2018
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 400
… kiedy wspomnienia są kluczem do przyszłości…
W tym wypadku, jest to moje pierwsze spotkanie z autorką. Agnieszka Zakrzewska, to polska pisarka, która ma już za sobą powieść Do jutra w Amsterdamie, która poprzedza właśnie powieść Pocztówki z Amsterdamu. Pomimo, iż nie miałam okazji poznać pierwszej odsłony, z wielką przyjemnością pochłonęłam kontynuację, iście ekspresowo, dosłownie w dwa, grudniowe wieczorki z kawą zbożową w dłoni. Muszę obowiązkowo zwrócić Waszą uwagę na przecudnej urody okładkę tejże książki. Zachwyca kolorami, pastelami, ślicznym zdjęciem, totalnie przyciąga oko, nie przeoczcie jej w księgarni. O czym opowiada powieść Pocztówki z Amsterdamu? Od razu zdradzę, iż fabuła jest świetnie skonstruowana, wciąga i pozostawia cały czas czytelnika w książkowym świecie, tak, jak lubię. Agnieszka, to młoda, ładna dziewczyna, której złamano serce. Miłość okazała się być ciosem, zatem dziewczyna kieruje się do rodzinnego domu w Drawnie na Pojezierzu Pomorskim. Ponownie podejmuje pracę w redakcji miejscowej gazety i odświeża dawne przyjaźnie, wiele miejsce przywołuje tu wspomnienia, przypadkowo Agnieszka odkrywa także lokalną aferę, w jej rozwiązaniu pomaga jej Holender imieniem Johan. Myśli mącą jej przybywające pocztówki z Amsterdamu, któż śle je? Rozwiązanie tej zagadki leżało na wyciągnięcie ręki. Powieść Agnieszki Zakrzewskiej, jest ciepłą, piękną przygodą, pełną humoru, ciekawych rozwiązań fabularnych, które ani na moment nie nudzą czytelnika. Obie książki, zarówno Tylko jeden wieczór, jak i Pocztówki z Amsterdamu, będą pięknymi, książkowymi podarunkami na tegoroczne święta.

 

czwartek, 13 grudnia 2018

Genialne nowości Etja – Naturalne olejki eteryczne idealne na świąteczno-zimowy czas – Olejek oregano, lemongrasowy, z szałwii lekarskiej, pieprzowy, cytronelowy, kadzidłowy oraz imbirowy!

Olejki eteryczne, to naturalne, wspaniałe i bardzo wszechstronne produkty, które doceniam i kocham od lat.


Dziś u mnie genialne nowości Etja, które niedawno poszerzyły, niezwykle szeroki asortyment tejże polskiej, uwielbianej i polecanej przeze mnie firmy. W związku z nadchodzącymi świętami, polecam je zdecydowanie na prezenty, pod choinką, ucieszą na pewno zarówno miłośników naturalnej pielęgnacji, jak i aromaterapii oraz ciekawych zapachów, płynących z natury. Są to najwyższej jakości olejki, nieskazitelne i naturalnego pochodzenia, genialne do wszelkich kosmetyków diy, ale także do mieszanek z olejami, do całego ciała, wspaniale działają również leczniczo i prozdrowotnie w wielu dolegliwościach i spełniają funkcje aromaterapeutyczne. Olejki mieszkają w praktycznych, szklanych buteleczkach (10 ml) z białą nakrętką, a dokładna aplikacja olejku, po kropelce, jest możliwa, dzięki obecności plastikowej nakładki, która precyzyjnie pozwala nam dozować produkt wedle zapotrzebowania. Buteleczki zapakowano w kartoniki, z ulotką informacyjną, dzięki której bliższej zapoznamy się ze światem olejków eterycznych.


Olejek oregano
Niesamowity olejek, zawiera cenną, naturalną koncentrację karwakrolu i tymolu. Od razu przestrzegam Was, iż należy go stosować tylko w rozcieńczeniu. Przede wszystkim sprawdza się w leczeniu górnych dróg oddechowych, ułatwia odkrztuszanie, łagodzi kaszel, przeciwdziała przeziębieniom i grypie, zatem stosujcie go przy inhalacji. Poprawia też funkcjonowanie układu trawiennego, pobudzając wydzielanie żółci i łagodząc wzdęcia. Olejek ten, łagodzi bóle mięśniowe i stawowe. Dobrze jest dodać go w bardzo malutkiej ilości do kremu przeciwstarzeniowego, zawiera bowiem silne przeciwutleniacze. Dodajcie go do oleju bazowego i stosujcie do wzmocnienia ukrwienia skóry głowy, dzięki temu włosy szybciej rosną, są zdrowsze i grubsze. Świetny także do sauny i kąpieli!


Olejek lemongrasowy
Olejek, który otrzymywany jest z traw palczatki pogiętej. Ma on świetny, świeży, intensywny, cytrynowy zapach, który super sprawdzi się w aromaterapii, u mnie często gości w kominku zapachowym. Posiada on cenne właściwości przeciwreumatyczne, przeciwtrądzikowe, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne. Jest wielozadaniowym olejkiem, oczywiście świetny do inhalacji w chorobach górnych dróg oddechowych, ale także doceniam go przy zapaleniu zatok. Polecam go przy pielęgnacji cery trądzikowej, dodaj go do kremu, serum, bądź balsamu, działa bowiem antyseptycznie, przeciwgrzybicznie i przeciwzapalnie.


Olejek z szałwii lekarskiej
 Czekałam na ten olejek i byłam go bardzo ciekawa, otrzymywany jest z szałwii lekarskiej w procesie destylacji parą wodną. Ma piękny, nieco ostry, intrygujący zapach oraz antyseptyczne, dezodorujące, rozgrzewające,  przeciwzapalne, przeciwreumatyczne, regenerujące i ściągające działanie. Oczywiście genialny przy inhalacjach, ale także przy bólach mięśni i stawów. Polecany jest przy cerze tłustej i trądzikowej, bowiem reguluje wydzielanie łoju, można go wykorzystać w tym temacie, dodając go do toniku, kremy, bądź serum. Pomocny będzie także przy walce z cellulitem. Można z powodzeniem wykorzystać go także w płukankach do ust. 


Olejek pieprzowy
Intrygujący i unikalny olejek, otrzymywany z owoców rośliny pieprzu czarnego! Warto poznać ten niecodzienny olejek, ma on mnóstwo właściwości i ciekawe zastosowanie. Ma on działanie rozgrzewające, antyseptyczne, pobudzające i przeciwbólowe. Must have przy bólach stawów, mięsni, ale także przy zaburzeniach krążenia, polecam masaż z nim po mocnych treningach. Wiecie, że jest on często składnikiem perfum? Daje im oryginalną, korzenną, drzewną i ciepłą woń. Ciekawym faktem jest także jego działanie na naszą wydajność, olejek pieprzowy pobudza nas bowiem do działania. 


Olejek cytronelowy
Olejek pozyskiwany z łodyg oraz liści trawy cytrynowej, ma śliczny, naturalny, cytrusowy i mega świeży zapach. Ma on właściwości antygrzybiczne, antyseptyczne i odkażające, działa uspokajająco, łagodzi napięcia nerwowe, zatem idealny na stresy przedświątecznej gorączki. Boski do zimowego masażu, kąpieli, inhalacji zdrowotnej, do kominka zapachowego. Dobry dodatek do kosmetyków przeznaczonych do cery tłustej i trądzikowej. Z pewnością docenicie jego używcie przy domowych kosmetykach, wspaniale sprawdzi się przy tworzeniu mydeł, perfum, balsamów, maseł. Idealnym jego kompanem, jest olejek lemongrasowy, z którym najczęściej go łączę. 


Olejek kadzidłowy
Oj bardzo czekałam na tenże olejek, cieszę się, iż Etja wprowadziła go do asortymentu. Zadowoli zwolenników orientalnych, głębokich i uwodzicielskich zapachów naturalnych, do których i ja nie ukrywam należę. Pachnie żywicznie, drzewnie, intrygująco, korzennie. Od razu dodałam go do mojej pielęgnacyjnej, olejowej mieszanki do ciała, bosko otulić się jego zapachem po kąpieli. Ja do mieszanki dodałam też olejek sandałowy i ylang ylang. Olejek ten, znany jest od zarania dziejów, pozyskiwany jest z mleczno-białej żywicy pnia kadzidłowca. Ma on właściwości antyseptyczne, ściągające, przeciwzmarszczkowe, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne. Uspakaja też zmysły, łagodzi depresję, polecam zatem przede wszystkim masaż z nim z olejem bazowym, przeniesiemy się wówczas w dalekie rejony orientu. 


Olejek imbirowy
Ciekawy i innowacyjny olejek eteryczny, otrzymywany z kłączy byliny imbiru w procesie destylacji parą wodną. Ma on bardzo specyficzny, imbirowy, ostry, korzenny zapach i posiada właściwości, antyseptyczne,  przeciwzapalne i rozgrzewające. Działa także odkażająco, bakteriobójczo i odświeżająco. Poleca się go, jako dodatek do kosmetyków antycellulitowych, pobudza bowiem ukrwienie. Zdecydowanie warto sięgnąć po niego przy infekcjach górnych dróg oddechowych, nie tylko przy inhalacji i kąpielach, ale też stworzyć oliwkę prozdrowotną wraz z olejem bazowym.


środa, 12 grudnia 2018

Miodowe rozkosze na przedświąteczny czas – Certyfikowane, zdrowe i przepyszne płatki zbożowe Milzu z miodem – Bio żytnie z miodem, Bio umysł miodowe kółka oraz Zwinność kuleczki z miodem!

Kończy się już jesień, wraz z nadchodzącymi świętami, zmierza do nas zima, warto zatem zaopatrzyć się w zdrową żywność z wzmacniającym organizm miodem!


Płatki zbożowe Milzu!, skradły moje serce już jakiś czas temu, pokazywałam Wam je w kilku smakowitych odsłonach, także kakaowych, dziś trzy odsłony z miodem, które ukochałam. Płatki Milzu, uwielbiam przede wszystkim za świetny, naturalny skład i zawsze mega smak. Wyprodukowano je na Łotwie, w Polsce kupicie je w marketach, takich jak Auchan, ale też w mniejszych, jak Leclerc, są też w Rossmanie. Są to zdrowe produkty, sygnowane europejskim certyfikatem zielonego listka, który oznacza ekologiczne i biologiczne pochodzenie składników, wyprodukowanych metodami naturalnymi, bez stosowania sztucznych środków. Płatki te nie są napakowane chemią i cukrem, jak większość płatków, które napotykacie w sklepach. Z czym jem te miodowe cudeńka? Oczywiście z mlekiem roślinnym,  mnie często jest to waniliowa odsłona mleka sojowego, ale kocham tez kokosowe, migdałowe i ryżowe. Płatki są u mnie także doskonałym dodatkiem do sałatek, smakują wybornie i dodają chrupkości sałatce, jednocześnie urozmaicając je słodkim akcentem miodu. Można też je stosować do dekoracji ciast i deserów. Często towarzyszą mi, jako zdrowa przekąska. 



Bio umysłżytnie, miodowe kółka Milzu, to pyszne, miodowe kółeczka certyfikowane zielonymi listkiem. Mega zdrowy produkt, zawierający żyto, owies i miód, zawierają witaminy z grupy B, żelazo, fosfor, cynk, magnez i potas, nie ma tu sztucznych dodatków, nie ma tłuszczu, jest to produkt odpowiedni dla wegetarian i wegan. Płatki dostarczają organizmowi błonnik, węglowodany i witaminy, w sklepie szukając ich, wypatrujcie czarnego opakowania z sympatycznym, zielonym stworkiem z lupą. Zielonym listkiem, opatrzone są także Bio żytnie płatki z miodem, to świetny, naturalny i wolny od gmo produkt, miodowe wersja podstawowych żytnich płatków Milzu. Tu również mamy czarne opakowanie, na którym odnajdziemy wiele informacji o produkcie. Płatki zawierają żyto, owies i miód, to bomba witamin, błonnika i minerałów, bez sztucznych dodatków i tłuszczu. Idealne dla osób, które dbają o zdrową dietę, świetne do mleka i sałatek. Na koniec mój niekwestionowany hit, wśród płatków Milzu, czyli miodowe kuleczki Zwinność, zawierające żyto, owies i miód. Kocham je jeść bez dodatków, jako zdrową, słodką przekąskę, ale polecam też do tradycyjnego zestawienia z mlekiem i jogurtami. Żółtawe opakowanie, zwróci Waszą uwagę zwariowaną pszczółką – strażakiem. Są to miodowe kuleczki, dające energii na cały dzień, źródło witamin, minerałów, błonnika, bez tłuszczu. Z pewnością będą u mnie gościć regularnie, a które, miodowe płatki Milzu wpadły Wam w oko? Miodowe pozdrowienia! 


wtorek, 11 grudnia 2018

Przedświąteczne porządki w domu - Chusteczki nawilżane Luba Clean Project - prosty sposób na czystość – Ściereczki do lodówki i mikrofalówki, BHP i do butów!

Za niespełna dwa tygodnie Wigilia! Czas tak szybko leci, że nie wiem, za co się zabierać, a jak jest u Was? 


Porządki przed świętami, to u mnie coroczny rytuał, który wbrew pozorom nawet lubię. Czuć już świąteczną gorączkę i taki specyficzny czas oczekiwania. Podczas porządków, warto zastanowić się, jakimi środkami, produktami dbamy o czystość w naszym domu. Chusteczki nawilżane Luba, to polskie, najwyższej jakości produkty, którym ufam, wykorzystując je na wielu płaszczyznach. Można je zakupić w wielu drogeriach i sklepach internetowo, ale oczywiście również stacjonarnie w drogeriach, marketach, ale szukajcie ich także na stacjach benzynowych! 


Luba - Clean Project – Nawilżane ściereczki do lodówki i mikrofalówki XXL z antybakteryjnym octem jabłkowym
Te ściereczki, to hit w mojej kuchni. Dzięki nim szybciutko wyczyścimy lodówkę zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz, sami wiecie, jak bardzie na co dzień, brudzą się półeczki w lodówce, zatem mam je zawsze pod ręką, bowiem tak właśnie gromadzić się może mnóstwo zanieczyszczeń, groźnych także dla naszego jedzenia. Ściereczki doskonale czyszczą i chronią te powierzchnie, neutralizują zapachy, przyjazne są też dla żywności. Jeśli macie w domu mikrofalówkę, ściereczki również tu sprawdzą się znakomicie, wnętrze urządzenia, trzeba również regularnie utrzymywać w czystości. Są to duże ściereczki w rozmiarze XXL, bez problemu wyczyścimy większe powierzchnie, szybko i bez problemu. W prostokątnym, poręcznym, białym opakowaniu z świetnymi grafikami, znajdziemy 24 sztuki ściereczek, są świetnie zabezpieczone, po użyciu szczelnie zamykamy opakowanie, by służyło nam aż do ostatniej ściereczki. Ściereczki wykonane są z perforowanych włókien, świetnie chłoną, zawierają antybakteryjny ocet jabłkowy, który zapobiega rozwojowi mikroorganizmów i trehalozę, która niweluje przykre zapachy. Mają dobry skład i są naprawdę mega wszechstronne, nie wyobrażam sobie mojej kuchni bez nich. 

 
Luba - Clean Project – Nawilżane ściereczki oczyszczające BHP – oczyszczanie powierzchni, narzędzi oraz dłoni
Ściereczki oczyszczające BHP, to must have w każdym, męskim kąciku, w którym wykonuje się prace naprawcze, ale tez tam, gdzie pojawiają się trudne zabrudzenia, smary, oleje, pył, sadza, doskonałe przy remontach, na budowie, w garażu, czy w warsztatach. Praktyczne, małe, białe pakowanie z dedykowanymi grafikami, mieści 15 ściereczek. Są to bezpieczne ściereczki także do dłoni po pracy, ale też do maszyn i narzędzi. Świetny, wszechstronny i wielofunkcyjny produkt, który doceni każdy, kto narażony jest na specyficzne zabrudzenia, koniecznie wrzućcie je do domowej skrzynki na narzędzia!


Luba - Clean Project – Nawilżane ściereczki do butów
Polubiłam je ja i moi domownicy, dzięki tym ściereczkom, szybko i wygodnie, wyczyścimy nasze buty, każde obuwie które przecież w okresie jesienno-zimowym, wymaga codziennej pielęgnacji. Polecane są zarówno do butów ze skóry licowej, jak i eko-skóry, doskonale sprawdzają się przy butach z tworzywa. Nie ma potrzeby mycia butów pod wodą, ściereczki są doskonale nasączone i świetnie sprawdzają się przy każdego rodzaju obuwia. Szybko usuwają brud, pozostawiając buty doskonale czyste i lekko błyszczące, dodatkowo chronią buty przed nadmiernymi zanieczyszczeniami. U mnie leżą w przedpokoju, by zawsze mieć je pod ręką i błyskawicznie oczyścić butki, polecam je Wam bardzo! Które ściereczki zainteresowały Was najbardziej? Planujecie przedświąteczne porządki?


poniedziałek, 10 grudnia 2018

Moje zapachy na przedświąteczny czas – Polskie, piękne i trwałe, damskie perfumy Luxure Parfumes – Entirety Blue oraz Good Mood!

Dziś u mnie pachnąco, kobieco i przedświątecznie!
 

W grudniu zmieniam zapachy swoich perfum, są to najczęściej bardzo kobiece, kwiatowo-drzewno-owocowe wonie, idealne na ten czas. Lubię zapachy intrygujące, obok których nie można przejść obojętnie, szukam nowości i ciekawych nut zapachowych. Oba zapachy, to wody perfumowane polskiej marki Luxure Parfumes, które zakupicie w wielu drogeriach internetowych, ale także stacjonarnie. Moją uwagę zwróciły dwie nowości, a mianowicie zapach Entirety Blue oraz Good Mood, które oczywiście polecam także na świąteczne prezenty. 


Luxure Parfumes - Entirety Blue – Eau de perfum
Damski zapach Entirety Blue, to woda perfumowana, która momentalnie skradła moje wonne serce. Zapach otrzymujemy w szklanym, prostokątnym fakonie ze srebrną nakładką. Dodatkowo umieszczono go w pięknym, doskonale zabezpieczonym folią, błękitnym kartoniku, całość wizualnie zachwyca prostotą i klasyczną oprawą. Buteleczka zawiera aż 100 ml zapachu, który jest trwały, a co za tym idzie bardzo wydajny. Aplikator w formie sprayu, działa bez zarzutu, ładnie i równomiernie rozpyla kosmetyk. Entirety Blue, to zapach z kategorii kwiatowo-owocowych, przepiękny, świeży, długo utrzymuje się na skórze i materiałach na ubraniu. Ja czasem aplikuję go tez lekko na włosy, wówczas zapach unosi się wspaniale w powietrzu. Świeży i dynamiczny zapach, radosny i pozytywny, bardzo uniwersalny, świetny na dzień, na spotkania z przyjaciółmi, czy po treningu. Odnajdziemy w nim w nucie głowy grapefruit z czarną porzeczką i wspaniałe akcenty ozonowe, w nucie serca króluje gruszka, piwonia i konwalia, zaś w nucie spodu mamy cedr, piżmo, ambra. Cudowny zapach dla każdej, pełnej energii i pozytywnych fal kobiety.  


Luxure Parfumes - Good Mood – Eau de perfume
Również damski zapach o przepięknej woni, kocham go zarówno na dzień, jak i na wieczór. Jak sama nazwa wskazuje, zapach wprowadza nas w dobry nastrój. Nuta głowy, to tu bergamotka, ylang-ylang i rześka mandarynka, nuta serca, to jaśmin, róża i paczula, zaś nuta spodu, to piżmo, wetiwer i drzewo sandałowe, jest to genialne zestawienie zapachowe. Jest to woń elegancka, bardzo kobieca i luksusowa, również wizualnie przepięknie zdobi moją łazienkę. W obłym, uroczym flakonie, mamy 100 ml zapachu, zapakowanego dodatkowo w biało-różowy kartonik, dobrze zabezpieczony przed otwarciem. Aplikator działa bez problemu, dzięki niemu ładnie i równomiernie rozpylamy zapach na skórę. Good Mood jest bardzo zmysłowy, świetny na kolację wigilijną, na świąteczne dni. Jest trwały i zachwyca otoczenie, mieści się w kategorii zapachów kwiatowo-drzewnych. Jeśli szukacie pięknych, trwałych zapachów w dobrej cenie, zarówno Good Mood, jak i Entirety Blue, będą z pewnością strzałem w dziesiątkę. 



niedziela, 9 grudnia 2018

Książka na świąteczny prezent - Część 3 – Książki rozwijające wyobraźnię, dla fanów zagadek i wynalazków – Wydawnictwo Insignis – Szkoła szpiegów i Rozwiń swoją wyobraźnię!

Weekendowo, dziś u mnie trzecia już część mojej blogowej serii - Książka na świąteczny prezent. Ponownie polecam Wam na prezenty książki Wydawnictwa Insignis. W księgarniach prawdziwy tłok, także warto już kompletować prezenty książkowe dla najbliższych. Dziś dwie książki, które będą idealnym prezentem dla osób kochających zagadki, łamigłówki, ciekawe triki, ale też dla tych, którzy chcą rozwijać swoją wyobraźnię, pobawić się i poczuć, jak prawdziwy wynalazca, dzięki stworzonym przez siebie projektom. Obie pozycje będą też świetnym pomysłem na obdarowanie ciekawskich nastolatków.


Szkoła szpiegów – Czy jesteś wystarczająco bystry, 
by zostać agentem KGB?
Denis Bukin, Kamil Guliev
Premiera: 14 listopada 2018
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: Spy School: Are You Sharp Enough to be
a KGB Agent?
Tłumaczenie: Michał Strąkow
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 264
Czy jesteś wystarczająco bystry, by zostać agentem KGB? Książka Szkoła szpiegów, odpowie Ci na to pytanie! Świetny i bardzo oryginalny poradnik, którego autorem są Denis Bukin i Kamil Guliev, stał się prawdziwym bestsellerem w Rosji, jestem przekonana, że u nas w Polsce, również zyska miano kultowego. Książka będzie idealnym prezentem dla każdego, kto interesuje się wszelkimi tematami związanymi z Rosją, dla każdego, kto lubi rozwiązywać zagadki, rozwijać i ćwiczyć swoją pamięć i ćwiczyć zmysły. To także świetna pozycja dla starszych, ale tez nastolatków, którzy żądni wiedzy, czują w sobie żyłkę szpiega. Okazuje się bowiem, iż to nie miliony gadżetów pomagają w działaniu, a nasz mózg, który jest w stanie rozwiązać wszelkie zagadki, przyswajać informacje i poukładać fakty. Przy rozwiązywaniu zagadek, testów i ćwiczeniach umysłowych poznamy przy okazji historię zimnej wojny. Na jak wiele stać Twój mózg? Ile jesteś w stanie zapamiętać? Czy jesteś dobrym analitykiem? Jak dobrze pracują Twoje szare komórki i wyobraźnia? Poznajcie odpowiedz na te pytania i sięgnijcie po Szkołę szpiegów!


Rozwiń swoją wyobraźnię. Myśl i twórz jak wynalazca
Temple Grandin, Betsy Lener
Premiera: 28 listopada 2018
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: Calling All Minds: How To Think and Create
Like an Inventor
Tłumaczenie: Witold Turopolski
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 248
Książka Rozwiń swoją wyobraźnię. Myśl i twórz jak wynalazca, zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia na okładkę, która naprawdę przyciąga oko i będzie idealnym prezentem zarówno dla zwariowanego dorosłego z otwartym umysłem, jak i dla nastolatka chłonącego wszelkie nowinki, książka świetnie sprawdzi się także dla dzieci, którym wiele frajdy sprawi wykonywanie wszelkich projektów. Dzięki niej można poczuć się jak wynalazca i odkrywać różne teorie, projekty poruszają ludzką wyobraźnię, skłaniają do myślenia, także tego obrazowego. Dzięki niej obserwować możemy naukowe wynalazki, poczytać o ich autorach i sami poczuć się, jak odkrywca. Książka w bardzo pozytywny sposób, popycha do konstruktywnego i kreatywnego działania, zabawy nauką, sądzę, ze będzie doskonałym prezentem pod choinką dla całej rodzinki. Myśl, twórz, bądź wynalazcą, głosi jej hasło. Poznamy tu między innymi historię papieru i stworzymy swój własny, zrobimy pajacyka na sznurku, uczący procesu dźwigni, czy własny latawiec. Świetna książka, która skłania do działania i dzięki której rozwija się wyobraźnia, polecam z całego serducha obie książki, dla siebie, bądź na książkowy, świąteczny prezent!  


piątek, 7 grudnia 2018

Nowa, luksusowa marka w mojej kosmetyczce – Beaute Pacifique - Paradoxe Eye Cream - Najlepszy krem pod oczy ever! Dermokosmetyk z medyczną jakością!

Czy Wy także wpadacie już w przedświąteczną gorączkę? Ja w tym roku, zdecydowanie szybciej zabrałam się za szukanie prezentów i przygotowania do tych szczególnych, grudniowych dni.


Zbliża się koniec jesieni, mróz trzyma już mocno, niebawem powitamy panią zimę. W tymże, burzliwym dla skóry okresie, zmieniłam celowo krem pod oczy. Nowością w mojej kosmetyczce stała się marka Beaute Pacifique, a Paradoxe Eye Cream, powalił mnie swym działaniem na łopatki, idealnie trafiając w moje oczekiwania i potrzeby. Beaute Pacifique, to luksusowa, duńska marka, której bogaty i pokaźny asortyment, znajdziecie w świetnym, zawsze polecanym przeze mnie sklepie topestetic, kuszącym naprawdę genialnymi dermokosmetykami z całego świata, są tam popularne i kochane przez wielu marki, ale co dla mnie ważne, prawdziwe perełki i nowe, mało znane, kosmetyczne cuda. Sklep jest oczywiście wspaniałym miejscem, gdzie zakupicie boskie prezenty świąteczne, także koniecznie lećcie tam na przyjemne zakupy. Krem Beaute Pacifique Paradoxe Eye Cream, kosztuje 219,00 zł, także z pewnością będzie to zawsze przemyślany zakup, a naprawdę warto zainwestować w swoją skórę i skusić się na ten genialny i dający efekty kosmetyk.


Beaute Pacifique, łączy w swych kosmetykach efekt pielęgnacyjny i silnie przeciwstarzeniowy, są to bezpieczne produkty, pełne składników aktywnych, a takich właśnie potrzebuje moja wymagająca skóra w okolicach oczu, zwłaszcza teraz u progu zimy. Nie ukrywam, iż mam kilka ulubieńców wśród kremów pod oczy, krem Paradoxe Eye Cream, dołączył do hitów w tym temacie. Krem otrzymujemy luksusowym słoiczku (15 ml), w błękitnym kolorze i logo marki, który dodatkowo zapakowano w granatowy kartonik z przydatną ulotką oraz praktyczną łopatką, dzięki której możemy w sposób higieniczny aplikować kosmetyk pod oczy. Skóra w tych okolicach jest delikatna i często wrażliwa, także uważajmy, bo nie dostały się tu niepożądane zabrudzenia, a od tego łopatka nas chroni. Krem pięknie łagodzi, nawilża, ujędrnia, ale również niweluje worki pod oczami, zasinienia i ewentualne opuchnięcia. Jest ideałem do cery takiej, jak moja, czyli mieszanej, w kierunku suchej, sprawdzi się przy cerze starzejącej się, bardzo wrażliwej, wiotkiej i potrzebującej szczególnej opieki. Krem zawiera ciekawe składniki, mamy tu glicerynę, skwalan, olej z nasion winogron, procyjanidyny, witaminę E, kolagen, wyciąg z aloesu, kwas hialuronowy, czy ekstrakt z kwiatów jeżówki. Stosuję go dwa razy dziennie, pierwszy raz rano, po oczyszczeniu twarzy, po serum, lecz przed kremem do twarzy oraz na noc, po demakijażu, również po aplikacji serum. Ma on bardzo dość treściwą, jak na krem pod oczy konsystencję w jasno-różowym kolorze, myślę że to też w tym tkwi sekret jego działania. Nie ma tu intensywnego zapachu, w zasadzie krem jest bezwonny, co zasługuje także na pochwałę. Jest to świetny, medyczny krem o genialnym działaniu, jeśli szukacie idealnego kremy pod oczy i chcecie dobrze zainwestować w swoją skórę, gwarantuję, iż Paradoxe Eye Cream, będzie strzałem w dziesiątkę.