Niewątpliwie idealnie wykonany makijaż, nie obejdzie
się bez dobrych pędzli. Nie ukrywam, iż mam swoisty pędzelkowy fetysz, kocham
pędzle do makijażu i mam ich naprawdę sporą i pokaźną kolekcję. Uwielbiam
pędzle, które prócz jakości gwarantują trwałość i wygodę w stosowaniu,
zdecydowanie wolę pędzle syntetyczne i dziś jeden z moich ulubieńców.
Pędzel Hakuro H51, to mój codzienny towarzysz, używam
go od wielu lat, jest tu już moja trzecia sztuka, na którą skusiłam się na
Kosmetyki z Ameryki. Mam dość dużą gromadę pędzli Hakuro, H51 zaś skradł mi
serce szczególnie i nigdy mnie nie zawodzi. Pędzel H51 został wykonany z
syntetycznego włosia wysokiej jakości, które jest bardzo przyjemne,
niesamowicie mięciutkie i delikatne w dotyku. Włosie o długości około 2,2 cm, ma
kolor brązowy, końcówki zaś są jasne i bardziej podatne na ruch, włosie pod
wpływem czasu, w ogóle nie odkształca się, nie łamie, jest sprężyste i nie ma
mowy o jego puszeniu.
Staram się go jak najczęściej prać i czyścić, łatwo
zachować jego czystość, bez problemu myję go delikatnymi szamponami, mydłem, czasem
nawet nakładam na niego odżywkę, dezynfekuję i suszę. H51 osadzony jest na
solidnej, drewnianej rączce w czarnym kolorze, na którym znajdziemy srebrne logo
i oczywiście numer pędzla. Trzonek idealnie zespolony jest z miedzianymi
skuwkami, które świetnie trzymają całe włosie. Cały pędzel ma długość około 16
centymetrów, jest to tak zwany flat-top, płasko ścięty pędzel przede wszystkim
do nakładania produktów o płynnej konsystencji, na przykład podkładów, ja używam
go także do sypkich kosmetyków mineralnych, doskonale sprawdzi się też przy
aplikacji płynnej bazy, korektorów, czy rozświetlaczy. Kosmetyk rozprowadza się
tym pędzlem bez smug, lekko i równomiernie, nie chłonie nadmiernie produktu, jest
poręczny i świetnie trzyma się go w dłoni. Zdecydowanie pędzel ten, to jeden z
moich pędzelkowych ulubieńców, znacie go?