poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Naturalne perfumy w olejku – Róża (Indyjskie perfumy R-expo Rose) :)

Sklep Helfy, sprawił mi po raz drugi już przemiłą niespodziankę, proponując do wyboru kolejne produkty, które będę mogła pokazać Wam na spotkaniach Beauty without Cruelty oraz oczywiście na blogu :) Wśród innych cudowności, pozwoliłam sobie wybrać naturalne perfumy, o które tak wielu z Was pytało :) Czym zastąpić chemiczne zapachy? Na Helfy jest naprawdę duży wybór naturalnych, etycznych zapachów, między innymi właśnie dzisiejszy bohater – Różane, naturalne perfumy w olejku! 
 
 
Perfumy otrzymujemy w przepięknym opakowaniu - przezroczysta,  szklana mała buteleczka (10 ml), ze złotą nakrętką i kwiatową aplikacją, wygląda bardzo elegancko. Buteleczka zapakowana jest dodatkowo w uroczy, fioletowy kartonik z indyjskimi, złotymi aplikacjami (motywy kwiatowe, mitologiczne), całość prezentuje się niezwykle urokliwie :)
 

Na kartoniku, widnieje informacja, iż mamy do czynienia z produktem produkcji indyjskiej oraz  że perfumy są naturalnym olejkiem różanym, bez zawartości alkoholu! W środku odnajdziemy także dodatkowy koreczek zabezpieczający, gdyby pierwszy nam się zagubił oraz kulkową nakładkę, by można było wygodnie aplikować perfumy, jest to znana nam wszystkim tzw. roletka roll-on, przyznam, iż bardzo praktyczna w stosowaniu. W kartoniku znajduje się także ulotka informująca nas o producencie (rodzinna firma z Indii) i produkcie, ale także jak pozyskiwane są olejki naturalne. 
 
 
 Od dziecka kochałam róże, ich zapach zawsze uważałam za jeden z piękniejszych na naszej planecie, toteż nie miałam żadnego problemu z wyborem naturalnych perfum (z tego miejsca bardzo dziękuję Pani Małgosi z Helfy.pl). Zapach róży jest wonią dość mocną, można powiedzieć ostrą i nieco egzotyczną w tym wydaniu, lecz nadal świeżą i odurzającą!  Powąchajcie dorodną, dziką różę i poczujecie, jak pachną te różane, naturalne perfumy, bo jest to dokładnie ta woń - genialna, głęboka, pociągająca!
 
 
Aplikuję je na nadgarstki oraz na miejsca za uszami, pachną cały dzień, są tak trwałe, jak żadne inne, posiadane przeze mnie wcześniej perfumy zawierające alkohol. Jest to produkt naturalny, perfumy nie były oczywiście testowane na zwierzętach, nie podrażniają, nie wysuszają i są bardzo wydajne, już mała ilość wystarczy, by zapach przetrwał z nami cały dzień. Mam ochotę również na zapach konwaliowy i jaśminowy! :)


Możecie je kupić oczywiście na Helfy.pl tu - klik :)



Znacie naturalne perfumy? Jakie zapachy polecacie? :)

 

piątek, 15 sierpnia 2014

Zielone Laboratorium – Energetyzujący żel do mycia - żurawina i jabłko :)

O kosmetykach marki Zielone Laboratorium, pisałam już nie raz, bardzo przypadł mi bowiem do gustu balsam do ciała (recenzja tu –klik) oraz peeling (tu – klik) spod ich skrzydeł. Dziś zaś w roli głównej kolejny produkt Zielonego Laboratorium - Energetyzujący żel do mycia –– żurawina i jabłko, który również jest cudownym prezentem od Ewy i Pawła Piątków :)
 
 
Podobnie, jak poprzednie cudeńka Zielonego Laboratorium, żel jest kosmetykiem wegańskim, oznacza to, że nie odnajdziemy w nim absolutnie żadnych składników odzwierzęcych, produktom tej firmy towarzyszy bardzo bliska mi filozofia, a część dochodu ze sprzedaży, poświęca się Fundacji Viva.
Żel mieszka w przezroczystej buteleczce (250 g), także wiemy zawsze, ile żelu nam jeszcze pozostało, z bardzo praktyczną, czarną pompką, która jest idealnym rozwiązaniem przy aplikacji tego typu kosmetyków.
 

 Jak już wspominałam przy okazji poprzednich recenzji, firma zmieniła etykietki, mój żel zaś ma jeszcze poprzednią szatę graficzną, do buteleczki dołączona była dodatkowo estetyczna, kartonowa zawieszka. Żel ma lekko kremową konsystencję, w kolorze brązowym z malutkimi drobinkami żurawiny, pieni się tak, jak lubię, gęsto i puszyście. Jest bardzo wydajny, przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry, idealny zaś będzie dla osób które pragną odświeżyć i wygładzić naskórek.
 

Zapach żelu jest boski, jabłko dominuje, lecz żurawina dopełnia bardzo rześkiej, energetyzującej i świeżej woni. Żel zawiera sok z jabłek, który odświeża i uelastycznia, olej słonecznikowy, oliwę z oliwek, nie odnajdziemy tu zaś żadnych PEGów, silikonów, olejów mineralnych, parabenów, czy sztucznych barwników.
 
 
Żel pozostawia skórę pachnącą, miękką i odżywioną, uwielbiam go! To idealny kosmetyk na obecne, letnie dni :)


Które żele do kąpieli polecacie? :)

 

sobota, 2 sierpnia 2014

Joanna, Sensique, Walkiria, Editt, Lovely - Mini recenzje :)

Dziś zapraszam Was na kolejny miks mini recenzji kosmetyków, które ostatnio używałam (poprzedni miksik tu – klik) :)


Joanna – Odżywka regenerująca z olejkiem arganowym
Kupiłam ją skuszona ogromnym opakowaniem (aż 1000 ml) z bardzo wygodną pompką. W cenie około 14,00 zł, otrzymujemy całkiem dobrą, polską odżywkę, o miłym zapachu i poprawnym działaniu. Nakładam ją na całą długość, umytych uprzednio włosów, po 5 minutach spłukuję. Włosy po jej użyciu, łatwo się rozczesują, są miękkie i lśniące. Nie przepadam za szamponami z Joanny, jednakże tę odżywkę z chęcią zakupię kolejny raz.
Joanna – Lakier utrwalający do włosów
Wraz z odżywką z Joanny, przy okazji zaopatrzyłam się do kompletu w lakier do włosów tej marki. Lakieru do włosów używam bardzo rzadko, jednak w chwilach, gdy moje kudełki stają się bardziej kapryśnie, niż zwykle, sięgam właśnie po lakier. Kosmetyk pochodzi z serii Styling Effect – jest to wersja lakieru - bardzo mocny (250 ml). Posiada on filtr UV, co jest jego dużym plusem, nie skleja włosów, dobrze utrwala, nie pozbawia ich lekkości. Jestem jak najbardziej z niego zadowolona :)



Sensique – Velvet Touch Eyeshadow– Aksamitny cień do powiek 130
Cała seria Aksamitnych cieni, marki Sensique (produkowane są przez znaną firmę Hean), to 13 nieperfumowanych odcieni, mój ma numer 130. Cienie mają jedwabistą strukturę i genialnie się sprawdzają przy okazji wszelakich makijaży. Cień jest bardzo dobrze napigmentowany, ma idealny odcień ciemnego, czekoladowego brązu / starego złota, którego długo poszukiwałam. Solidne opakowanie (4g), które pomimo rocznego użytkowania (cień podróżował też często w kuferku i kosmetyczkach) nadal nie uległo żadnym uszkodzeniom, to duży plus tego produktu, ale największymi atutami cieni Velvet Touch są kolor i trwałość. Idealnie blenduje się, współpracuje z innymi produktami, z bazą, czy bez niej, zawsze trzyma się genialnie, daje piękne, świetliste, wykończenie, ma delikatne drobinki, które ubogacają kolor. Na bazie tegoż cienia, powstaje wielokrotnie makijaż, który mam przyjemności wykonywać na potrzeby filmu (tu – klik foto-relacja). Sama często maluję się nim na co dzień. W Drogerii Natura kupimy te cienie za dosłownie 5 zł, także nie mogę się oprzeć, by zakupić też inne odcienie :)


Walkiria – Peeling do stóp – Eukaliptus i mięta
Peeling włoskiej marki Walkiria mieści się w tubce (100 ml). Pachnie zdecydowanie miętowo i ma gęstą, zieloną konsystencję z licznymi, brązowymi drobinkami, które dobrze ścierają martwy naskórek naszych stópek. Zawiera olejek eukaliptusowy, olejek goździkowy, olej z awokado, olej ze słodkich migdałów. Sprawdził się znakomicie, szkoda, że tak mało kosmetyków rodem z Włoch, jest dostępna w Polsce.


Editt – Podkład Perfect Mat Magic Effect – Naturalny jasny
Kupiłam go całkiem przypadkowo na wyspie kosmetycznej w markecie, za niespełna 10 zł. Editt, to polska firma, także z chęcią chciałam przetestować nieznany mi, rodzimy produkt. Dostępny jest w 6 odcieniach, mój to naturalny, jasny. Mieści się on w zakręcanym słoiczku (65 ml), ma gęstą, kremową konsystencję, przy aplikacji na skórę, nie daje efektu ciężkości. Dobrze rozprowadza się, lecz aplikuję go zawsze gąbeczką, z pędzlem zaś nie chce współpracować, kryje, matuje, lecz bez bazy i utrwalającego pudru nie utrzymuje się zbyt długo. Kolor nie jest idealny, lecz nie miałam okazji przetestować innych odcieni, za tak niską cenę można go wypróbować.



Lovely - Magic Pen - Korektory do twarzy
Korektory Magic Pen zachęciły mnie opakowaniem – bardzo lubię korektory wygodne w stosowaniu, z pędzelkiem. Do tego niska cena – około 6 zł, okazały się naprawdę fajnym, polskim produktem (Lovely to marka znanej firmy Wibo) . Nie obciążają skóry (stosuję cieniutką warstwę), mają miły zapach, nie ciemnieją i kryją drobne niedoskonałości, czerwone niespodzianki oraz cienie pod oczami. Kosmetyki te, naprawdę spełniają swą funkcję, także, jak najbardziej polecam :)


Znacie te produkty? Jakie kosmetyki tych firm polecacie? :)
 

niedziela, 27 lipca 2014

Deni Carte – Pomadka witaminowa – numer 79 i 87 :)

Pisałam niedawno o świetnym lakierze do paznokci bydgoskiej marki Deni Carte (tu – klik), dziś o fantastycznych Pomadkach witaminowych spod ich skrzydeł o numerach 79 (perłowy, ciemny róż) i 87 (ideaaaalna pomarańczka) :)
 
 
 Cała kolekcja Pomadek witaminowych, to aż 31 odcieni, przepięknych kolorów na każdą okazję i do każdego typu makijażu! Są to odcienie zarówno matowe, jak i perłowe. Obie pomadki towarzyszyły mi już przy okazji przeróżnych makijaży, zawsze sprawdzając się idealnie. Pomadki witaminowe Deni Carte, posiadają świetne, opakowanie w kolorze srebrnego grafitu, z wiśniową wstawką z logo firmy, opakowania są solidne, nie zacinają się i wyglądają naprawdę bardzo elegancko. Na szczycie, u dołu naklejono numerki odcieni pomadek, co pozwala szybko zidentyfikować ulubiony kolor z całej palety barw. 
 

 Opakowania pomadek, zamykają się na „klik”, a wiem, że wiele z Was to lubi (w tym ja, ponieważ jest pewność, iż kosmetyk nie otworzy się nam np. w kosmetyczce, torebce, czy kuferku), także pomadka jest też jeszcze bardzo praktyczna i poręczna w użyciu dzięki temu. Seria witaminowych pomadek ma przecudowny zapach, jest to woń malinowo-truskawkowa, która przyznam bardzo umila ich aplikację, każdy kto ma kontakt z tymi kosmetykami, od razu zwraca uwagę na ich świetny zapach, mmm można je zjeść, tak przesłodko pachną :) Jest to ich ogromny atut!
 

Oba kolory, które otrzymałam od Deni Carte, są bardzo intensywne, genialnie napigmentowane, pokrywają usta dokładnie już przy pierwszej warstwie, przy czym można je stopniować, pokrywając kolorem wargi jeszcze bardziej. Mają doskonałą, kremową konsystencję, bardzo mieciutką, niczym balsam, ich aplikacja to sama przyjemność. Witaminowe pomadki nie wysuszają ust, a wręcz nawilżają je. Nie rozpływają się, idealnie trzymają się ust, są bardzo trwałe (pod pomadki nakładam bazę w postaci korektora, podkładu, bądź utrwalam ją pudrem sypkim, transparentnym).
 
 
 Kolor 79, to piękny perłowy, ciemny róż. Kolor jest bardzo intensywny i mocny, idealnie pasował do moich makijaży wieczorowych, wraz ze smokey eyes, tworzył niesamowity, nieco intrygujący duet. Odcień 79, jest typową perłą, z niewidocznymi drobinkami, pięknie odżywia makijaż tworząc wyraziste, powiększone usta, daje niesamowite, lśniące nieco wykończenie. Mam słabość do różu na ustach, pomadka 79 przypadła mi bardzo do gustu. Pomadka z numerkiem 87, to mój mega hicior, idealna, przecudowna pomarańczka, której tak długo szukałam. Jest nieustanną towarzyszką moich letnich makijaży. Daje fantastyczne, lekko satynowe wykończenie. Jest to świeży, mocny, bardzo modny, nieco neonowy i intensywny kolor. Jeśli nadal nie zakupiliście najmodniejszego koloru pomadki ostatniego sezonu, musicie to nadrobić, bo pomarańczka Deni Carte jest wprost idealna! Tak oto pomadki prezentują się na moich ustach :)
 
 
Mam zdecydowanie ochotę na inne kolory pomadek Witaminowych, szczególnie kusi mnie czerwoniutki 76 i nudziakowy 54 :)

Można je kupić w sklepie Deni Carte tu – klik :)


Znacie te pomadki? W jakim kolorze noszą się Wasze usta w tegoroczne lato? :)
 

niedziela, 20 lipca 2014

SO'BiO étic - Maska do włosów z olejkiem arganowym :)

Lato, to okres, w którym szczególnie powinniśmy dbać o włosy, więc i ja pielęgnację mych kudełków, wzbogaciłam też o parę świetnych produktów, pośród nich znajduje się świetny kosmetyk - Maska do włosów z olejkiem arganowym, słynnej, francuskiej firmy SO'BiO étic, którą obdarował mnie najlepszy sklep z ekologicznymi i naturalnymi kosmetykami – Lavendic :)
 
 
SO'BiO étic, to genialna marka, której produkty kusiły mnie już dłuuuugi czas, ich naturalne, organiczne kosmetyki posiadają szereg certyfikatów, przepięknych oznaczeń i pełne są cudownych składników. Produkty SO'BiO étic są produkowane z szacunkiem dla zwierząt, ludzi, środowiska i natury, marka zawsze podkreśla swoje zaangażowanie etyczne na każdym poziomie produkcji kosmetyku!
 
 
Maska do włosów nie zawiera parabenów, PEGów, silikonów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, parafiny, nie była testowana na zwierzętach (ani żaden z jej składników), a jej opakowanie jest biodegradowalne.  Kosmetyk mieści się w 200 ml, białym opakowaniu z nakrętką. Na estetycznych etykietach możemy zapoznać się z filozofią i pochodzeniem firmy, poznać skład oraz certyfikaty, które otrzymał produkt. Maska posiada przede wszystkim słynny certyfikat ECOCERT, mamy więc do czynienia z produktem, który zawiera prawdziwie roślinne składniki w 99% oraz 29% z nich, to składniki pochodzące z upraw ekologicznych. Na opakowaniu widnieje także certyfikat karty Cosmebio (minimum 95% składników pochodzenia z upraw biologicznych), którego rygorystyczne wymogi maska także spełnia. Firma oddaje także 1% dochodu na organizacje, zajmujące się ochroną środowiska (1% for the Planet member). Słowem - mam na włosach czysty skarb!
 
 
Opakowanie maski objawia nam także prze, przecudowny, naturalny, organiczny skład kosmetyku! Przede wszystkim w składzie odnajdziemy olej arganowy, który potrafi zdziałać cuda na włosach, dając im blask, witalność, odżywiając i  chroniąc je zarazem. Olej arganowy wnikając we włos, głęboko go regeneruje, naprawia, gdy włosy są suche i zniszczone, czy łamliwe (u mnie to przede wszystkim końcówki). Dzięki ceramidom arganowym, włosy wygładzą się i będą zdrowsze. W składzie mamy także masło karite (shea), które znane jest ze swych właściwości nawilżających, zapobiega też puszeniu się włosów i chroni je. Maska bogata jest także w olej sojowy, aloes (genialne działanie regenerujące), kwas mlekowy, czy olej ze słonecznika.
 

Kosmetyk ma maślaną, gęstą konsystencję w kolorze ecru, która idealnie pokrywa włosy, nie spływa z nich i otula. Maska nie ma mocnego zapachu, jest to delikatna miła, higieniczna woń, która umila aplikację produktu na włosy :)
 
 
Nakładam ją na umyte uprzednio szamponem oraz osuszone lekko ręcznikiem włosy i zostawiam na 15 minut, po czy spłukuję. Włosy po jej użyciu są gładkie, bardzo miękkie i lśniące. Uwielbiam ją stosować, obcowanie z tak pięknym etycznym produktem jest czystą przyjemnością!
 

Cudeńko można zakupić oczywiście na Lavendic tu – klik :)


Ogólnie rzecz ujmując zakochałam się w niej :) Jakie maski do włosów polecacie?