czwartek, 8 marca 2018

Unf*ck Yourself. Napraw się! Mniej myśl, więcej żyj - Gary John Bishop - Wydawnictwo Insignis - Światowy bestseller i hit!

Jeśli spojrzycie na listę najlepiej sprzedających się obecnie książek w naszym kraju, Waszym oczom ukarze się intrygująca pozycja o znaczącym i zadziornym tytule Unf*ck Yourself. Napraw się! Gary John Bishop, autor tegoż bestsellera, totalnie poruszył cały świat, książka bowiem stała się już hitem w kilku krajach i księgarniach internetowych, teraz trafiła także pod nasze, polskie strzechy!
 
 
Premiera: 28 lutego 2018
Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginalny: Unf*ck Yourself:
Get out of your head and into your life
Tłumaczenie: Olga Siara
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 240
 
 
Unf*ck Yourself. Napraw się! Mniej myśl, więcej żyj, tak brzmi cały tytuł tejże, jedynej w swym rodzaju książki, którą wspaniale wydało Wydawnictwo Insignis. Matową okładkę z prowokującą dłonią, z pewnością szybko odnajdziecie w księgarni, a zdecydowanie warto skusić się na jej przeczytanie, a dlaczego? Gary John Bishop bowiem, w genialny sposób próbuje zmienić nasze podejście do życia, nie są to typowe, motywujące, schematyczne sentencje, czy też nakazy, tylko bardzo przyjemne w odbiorze, może czasem nieco z przyjemnym przymrużeniem oka, wskazówki, by skierować swoje życie na te tory, na jakie my sami byśmy chcieli. 


Książka, podzielona na dziewięć rozdziałów, przede wszystkim stymuluje czytelnika do działania, zbliża się wiosna, to zatem czas, gdy tym bardziej energia powinna nas nieść, a Unf*ck Yourself, z pewnością nam w tym pomoże, pokazując jak nasze dotychczasowe życie, może uleć zdecydowanej rewolucji, wszystko zaczyna się w naszej głowie, a my musimy się szybko ocknąć. To werbalny policzek od wszechświata, który ma sprawić, żebyś się skonać, docenił swój prawdziwy potencjał, przestał sobie dowalać i totalnie wkręcił się we własne życie. Autor sądzi, iż ludzie zbyt dużo czasu poświęcają myśleniu, jak źle w życiu im się wiedzie, stojąc w miejscu, zamiast zabrać się za siebie i zdobyć progres, po prostu ruszyć, umartwiają się, dołują i wewnętrznie krytykują.
 

Realizacja przeróżnych celów, marzeń, planów, jest przez nas odkładana tylko dlatego, że sami w nie, nie wierzymy, więc jak miałyby się zrealizować? Sama zdaję sobie sprawę z tego, że wiele rzeczy mi w życiu umyka, tylko dlatego, że nie biorę w ogóle pod uwagę, że ma to jakąkolwiek szansę i rację bytu. Witamy w cyrku, pisze Bishop, cyrk ten, to nasza głowa i myśli, które zarówno otwierają przeróżne przestrzenie, ale też potrafią je szczelnie zamknąć. Książka powołuje się na przykłady z życia wzięte, ale też na klasyczną filozofię, psychologię, czy badania naukowe, które udowadniają, iż nasze wnętrze i jego stan, rzutuje na jakość całego życia, decyzji i naszego samopoczucia. 


Gary John Bishop, pisze w sposób tak ujmujący, że trudno oderwać się od lektury, książka wciąga tak, że można ją pochłonąć dosłownie za jednym razem. Jest to prosty, przystępny język, który nie nuży, jest bardzo dynamiczny i żywy, myślę, że to jeden z sekretów, tak dobrego przyjęcia na świecie Unf*ck Yourself. Książka zdecydowanie otwiera umysł, składnia do gotowości i konstruktywnego myślenia, dlatego mamy tak często złe myśli, dlaczego zamykamy się na zmiany, dlaczego i po co? Autor książki nie oferuje nam górnolotnych, przesłodzonych haseł, które brzmiałyby nierealnie, proponuje po prostu rozpocząć nową podróż ze swoim życiem i spojrzeć na nie nieco innym, bardziej otwartym i pozytywnym, realnym okiem, muszę przyznać, że robi to bardzo skutecznie.


Naprawiajmy się zatem codziennie, naprawiajmy nasze często zmęczone i zrezygnowane wnętrze, książka Unf*ck Yourself, idealnie nam w tym pomoże, doda energii, bowiem przy okazji naprawdę przyjemnej, wręcz relaksującej dla mnie lektury, można z niej zaczerpnąć sporo dobrych fal, zatem polecam ją i Wam! Jak w dobrym filmie, na koniec wszystko poskłada się do kupy!



środa, 7 marca 2018

Kobieca Moc – Siła kobiety, poczuj ją w sobie! Kobieca Moc – Życie, które Pokochasz – Agnieszka Przybysz – Wydawnictwo Nowa Proza

Już jutro, jedno z najpiękniejszych świąt w roku – Dzień Kobiet! Zapraszam więc dziś Was do poznania książki, która w 100% jest kobietą! Oto nowość Wydawnictwa Nowa Proza, Kobieca Moc, autorstwa Agnieszki Przybysz.
 
 
Kobieca Moc – Życie, które Pokochasz
Agnieszka Przybysz
Premiera: 14 marca 2018
Wydawnictwo: Nowa Proza
Oprawa: okładka miękka
  

Mam nadzieję, że tak, jak ja, jesteście silnymi, pewnymi siebie kobietami. Wiem, że nie każda z nas, zawsze potrafi znaleźć w sobie tyle siły do walki z codziennymi, dotykającymi nas przecież wciąż problemami i życiowymi obciążeniami, z pomocą przychodzą nam zatem także pozycje książkowe, takie jak dzisiejsza bohaterka. Kobieca Moc, autorstwa Agnieszki Przybysz, otwiera umysł i zachęca do zmian, a to jest chyba najważniejszy aspekt w tak zwanej, ogólnie pojętej literaturze motywującej, jakże popularnej obecnie na rynku. Nie przepadam za bardzo za słowem coaching, tak bardzo dziś nadużywanym, lecz jest ono chyba jednym z najlepszych określeń tego, jak działa autorka Kobiecej Mocy na czytelnika. Jestem bowiem zdania, iż jeśli czyjeś słowo, pisane, tudzież mówione, pomaga nam, obojętnie w jakim aspekcie, jest dobrem, które należy jak najczęściej w życiu brać i czerpać z niego jak najwięcej.


Książkę zdobi, genialna według mnie okładka, różowe odcienie przyciągną kobiece, często przychylne na róż oko, szukajcie jej po 14 marca w księgarni. Świetnym pomysłem są rękawice bokserskie, bo czyż nie na co dzień jesteśmy różowymi fighterkami? Walczymy ze światem, wszechobecną złą energią, z problemami, ale z takimi rękawicami, różową bronią, jestem pewna, że damy radę. Książka jest dla kobiet, o kobietach, dedykowana kobietom. Już podczas czytania, uruchamia w czytelniku, często ukrywane, kobiece żądze chęci zrewolucjonizowania życia. Autorka zachęca, by znaleźć w sobie kobiecą moc, zniwelować wszelkie blokady, przeciwności, by w pełni cieszyć się życiem, które sama pokochasz. Wiem, że brzmi to bardzo górnolotnie, warto jednak spróbować, przeczytać tę książkę i postarać się o chociaż trochę zmian na lepsze. 


Jest tu dużo miejsca poświęconemu pewności siebie, wiele kobiet nie dostrzega własnej wartości, być może same są temu winne, żeńska energia chowana latami, wybucha w niesamowitą siłą, spróbujcie same się przekonać, czy książka zachęci Was do zmian? Kobieca Moc, aż kipi od słów, które szybko podnoszą na duchu, jednocześnie stymulując nasze możliwości, autorka twierdzi, że możemy wszystko, jeśli tylko tego zechcemy, opowiada o własnych doświadczeniach, rodzinie, jak wiele w jej życiu zmieniało się, na jak wiele rzeczy miała wpływ sama, w rozwoju osobistym. Koniecznie sięgnijcie po tę książkę, jeśli jesteście w punkcie, gdy potrzebujecie mocnego, różowego, kobiecego ciosu, nowej energii, ale także wówczas, gdy chcecie zmian i realizacji planów, a nadal boicie się na nie zdecydować i zaryzykować.

 

poniedziałek, 5 marca 2018

Dom mody, dorosłość, marzenia, trudna miłość - Barcelońskie sny - Nuria Pradas - Wydawnictwo W.A.B.


Ostatnie, mroźne dni, skłaniały mnie jeszcze bardziej, by pod ciepłym kocem, zagłębiać się w świat zawarty w książkach. Z ogromną ciekawością sięgnęłam zatem po jedną z nowości współczesnej literatury pięknej, spod skrzydeł Wydawnictwa W.A.B., na którą zdecydowanie zwróciłam uwagę już podczas zapowiedzi.


Premiera: 15 lutego 2018
Wydawnictwo: W.A.B.
Tytuł oryginalny: Suenos a medida
Tłumaczenie: Aleksandra Wiktorowska
Oprawa: okładka miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 464


Barcelońskie sny, które napisała Nuria Pradas, Hiszpanka, urodzona w Barcelonie właśnie, są pierwszą książką tejże autorki, która została wydana w Polsce. Pradas zafascynowana jest literaturą i teatrem, pisze także książki dla dzieci. Byłam niesamowicie ciekawa tej powieści, bowiem, jako polonistka z wykształcenia, zawsze z wielką przyjemnością i zainteresowaniem, sięgam po współczesną literaturę piękną. Książkę zdobi przepięknej urody okładka w klasycznych odcieniach czerni i brązu ze złoceniami w tytule. Pięknej kobiety, odzianej w kapelusz, rękawiczki, z perłami w uszach i elegancką broszką, po prostu nie możecie przeoczyć na półkach księgarni.


Powieść podzieloną na trzy części i trzydzieści pięć rozdziałów, czyta się naprawdę iście ekspresowo, krok po kroku wciągając się szybko w jedyny w swym rodzaju, magiczny, hiszpański klimat, którzy urzeka już od pierwszych stron książki. Oto przed nami jawi się małżeństwo Ferran Clos i jego żona Roser Molins, siostra właściciela prestiżowego domu mody Santa Eulalia – Andreu Molinsa Rosa, który z dumą odziedziczył firmę po ich ojcu Antonim Molinsie Gil. Wszyscy oni pracują na rzecz domu mody, który pod ich rządami odnosi coraz to większe sukcesy. Tym oto sposobem narodził się niezwyciężony tandem, który wprowadził Santa Eulalię w jej złoty wiek. Ferran Clos, zaczynał pracę w domu mody, jako sprzedawca, lecz dzięki swym zdolnościom, szybko piął się wyżej i biorąc ślub z zakochaną w nim wówczas córką właściciela, został jednym z jej zarządców. I właśnie wtedy spostrzegł zakochane spojrzenie oczu Roser. Zwariowała na jego punkcie. Roser jednak szybko przekonała się, iż Ferran, pomimo prawdziwego zaangażowania w projekty i pierwsze kolekcje w firmie, jest ciągłym uwodzicielem, który skłonny jest niestety do nieustannej zdrady.


Tak oto, pośród pierwszych pokazów mody, kolekcji, przymiarek, modelek, pracowni krawieckich, materiałów, projektów, szkiców, kolorów, kapeluszy, kostiumów, luksusowych sukienek, żakietów, obserwujemy poprzez karty powieści także przeróżne ludzkie emocje i historie, ale także prawdziwe piękno Barcelony. Główna bohaterka, Laila Calvet, przepiękna, szesnastoletnia dziewczyna, dzięki matce Carmen, rozpoczyna pracę w Santa Eulalia w roku 1917 i po śmierci pana Molinsa, poznaje nowy zarząd domu mody w osobie Roser, której zostaje przyjaciółką. Wkrótce potem Laila dowiaduje się o tym, że pod sercem nosi dziecko Ferrana. Widzimy, jak po śmierci matki, urodzeniu syna i zdarzeniach, jakie ją napotykają, dziewczyna szybko dorasta, zmienia się w szykowną kierowniczkę salonu mody, pełną pasji, silną kobietę.


Barcelońskie sny, to zdecydowanie mnóstwo emocji, zawirowań uczuciowych, które podczas czytania tak mocno wciągnęły mnie, że nie mogłam oderwać się od lektury, całość uszlachetniona jest zachwycajacym, zgrabnym, lecz nadal bardzo przystępnym językiem, charakterystycznym dla współczesnej literatury pięknej. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę świetną książkę, szczególnie, jeśli interesujecie się modą, jesteście miłośnikami pełnej emocji, dobrej prozy współczesnej, ale także jeśli poszukujecie wciągającej powieści na wciąż jeszcze długie wieczory, polecam z całego serca!


piątek, 2 marca 2018

Mój hit! Coslys - Mleczko do demakijażu z ekstraktem z lilii bio – Cetryfikowane cudo do oczyszczania twarzy - Naturalny demakijaż!

Demakijaż i oczyszczanie twarzy, to jedne z najważniejszych dla mnie rytuałów w codziennej pielęgnacji skóry. Dziś zapraszam Was na spotkanie z wspaniałym, kosmetycznym skarbem, mleczkiem do demakijażu, które na wskroś pokochałam ja i moja cera!
 
 
W przypadku pielęgnacji twarzy, nigdy nie biorę jeńców, od lat w tym przedziale, mieszczą się bardzo skrupulatnie wyselekcjonowane przeze mnie kosmetyki naturalne, z dobrymi składami i certyfikatami. Moja cera 30+, mieszana w kierunku suchej, ukochała mleczko do demakijażu z ekstraktem z lilii bio francuskiej, znanej i cenionej marki Coslys, która już od dwudziestu lat zachwyca miłośników naturalnej kosmetyki. Mleczko posiada bardzo ceniony przeze mnie, restrykcyjny certyfikat Ecocert i certyfikat Cosmebio, co oznacza, iż nie znajdziemy tu absolutnie żadnych, niepotrzebnych komponentów, nie ma tu parabenów, olejów mineralnych, silikonów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, a składniki pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych. Oczywiście jest to kosmetyk cruelty free, nie testowany na zwierzętach na żadnym etapie produkcji, dodatkowo mamy tu przecudowne oznaczenie francuskiej organizacji One Voice, która od lat walczy o prawa zwierząt. Słowem, mleczko to mój kosmetyczny skarb!


Zawsze pisząc na blogu o mleczku, zdaję sobie sprawę, iż większość z Was, makijaż woli zmywać płynami micelarnymi, bądź płynami dwufazowymi, tudzież olejami, ja zaś od zawsze makijaż lubiłam zmywać mleczkiem, dopełniając oczyszczanie olejami. Taki rytuał zawsze pozwala mi dokładnie oczyścić twarz, nawet przy mocniejszych makijażach, które nie ukrywam dość często sobie wykonuję. Płyny micelarne, również jednak bardzo cenię, czego dowodem będzie recenzja cudownego micela tej samej marki, której koniecznie wypatrujcie. 


Mleczko do demakijażu z ekstraktem z lilii bio, zawiera charakterystyczny dla marki ekstrakt z lilii, który jest bombą odżywczych właściwości tej rośliny, działa przede wszystkim kojąco, łagodząco i uspakaja cerę. Mleczko dedykowane jest dla każdego typu cery, sprawdzi się przy cerze normalnej, suchej, wrażliwej i delikatnej, skłonnej do zmarszczek, podrażnień i alergii, idealnie sprawdza się przy mojej skórze mieszanej w kierunku suchej. 


Cudeńko zamieszkuje w poręcznej, białej buteleczce (200 ml) ze srebrną nakrętką, bardzo wygodnie i higienicznie wydobywa się produkt na płatek, wedle potrzeby. Buteleczka ozdobiona jest typowymi dla liliowej serii, błękitno-białymi grafikami, z niej także dowiadujemy się o przepięknym składzie mleczka, o właściwościach, stosowaniu i producencie możemy dodatkowo poczytać na uroczym kartoniku. Produkt dopracowany jest w każdym calu, zawsze doceniam również dbałość o wizualny aspekt kosmetyku, który niewątpliwie zdobi moją łazienkę.


Mleczko nie uczula i nie podrażnia mojej skóry, jest niesamowicie delikatne, nie odczuwam żadnego pieczenia w okolicach oczu, co często zdarza się przy stosowaniu kilku drogeryjnych mleczek. Dokładnie zmywa makijaż, także ten wodoodporny i wszelkie inne zanieczyszczenia. Zawiera bardzo ciekawe składniki, a wśród nich znajdziemy wodę z kwiatów wiązówki błotnej, organiczne oleje z orzechów makadamia, z pestek moreli, ekstrakt z lilii, masło shea, olejek z drzewa różanego, ylang-ylang, całość dopełniono witaminą młodości – witaminą E. Skład jest piękny i robi wrażenie.


Kosmetyk doskonale zmywa mój makijaż, oczyszcza, nawilża i tonizuje, chroniąc moją skórę. Ma mleczną, bardzo delikatną konsystencję w kolorze ecru i niesamowicie przyjemny, delikatny, świeży, nieco egzotyczny zapach, który uprzyjemnia codzienne obcowanie z nim. Ubóstwiam zmywać nim makijaż, jest ultra delikatne, skuteczne i do tego bardzo wydajne. Zdecydowanie dołączyło do moich mleczkowych ulubieńców, zatem jeśli go nie znacie, koniecznie musicie nadrobić. Znacie mleczko Coslys? Macie swoje ukochane kosmetyki do demakijażu? :)


czwartek, 1 marca 2018

Tylko olej kokosowy – Jessica Oldfield - Genialna Zielona Seria Wydawnictwa Buchmann – Fenomen oleju kokosowego!


Olej, bez którego od lat, nie wyobrażam sobie zarówno mojej kuchni, jak i pielęgnacji skóry, ciała i włosów – Olej kokosowy.


Premiera: 15 lutego 2018
Seria: Zielona
Wydawnictwo: Buchmann
Oprawa: miękka ze skrzydełkami


O książkach z genialnej Zielonej serii, pisałam już na blogu, wówczas były to Tylko owsianki, Tylko zupy, Tylko kiszonki i Tylko białko roślinne, dziś piąta pozycja z tejże serii, zatytułowana Tylko olej kokosowy, której autorką jest Jessica Oldfield. Cała Zielona Seria, jest wspaniale wydana w nowoczesnym designie, któremu towarzyszą genialne zdjęcia, na okładce, tym razem kusi nas słoik pełen czystego oleju kokosowego, któremu poświęcona jest cała książka, nie przeoczcie go w księgarni!


Tylko olej kokosowy, odkrywa i przybliża nam mnóstwo alternatyw, rozwiązań i przepisów, w których wykorzystać można olej kokosowy. Jest tu 60 przepisów, bardzo prostych i szybkich w przygotowaniu, do tego mega zdrowych i odżywczych, dodatkowo mamy zawsze informację o właściwościach prozdrowotnych każdego dania. Książka jest bogactwem wiedzy i inspiracji, spowoduje, że olej kokosowy, będzie w Waszym domu istnym must have. Dzięki niej dowiedzcie się, jaki olej kokosowy wybrać w sklepie, by miał jak najwięcej właściwości, który dobry jest do tworzenia własnych, domowych kosmetyków, a jaki do kuchni.


Olej kokosowy, jest wszechstronnym cudotwórcą, to jeden z najbardziej popularnych i najbardziej wszechstronnych olejów roślinnych, świetny zarówno w kuchni, jak i w naszej łazience. Przy okazji książki, dodam też, iż olej kokosowy, idealnie pielęgnuje każdy rodzaj skóry, świetnie sprawdzi się przy skórze suchej, mieszanej, tłustej, a nawet przy cerach wrażliwych i łuszczących się, silnie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę, pozostawiając miłą, ochronną osłonkę. Bardzo popularne jest wykorzystanie go w pielęgnacji włosów, ponieważ olej kokosowy, pięknie odżywia włosy, nawilża, odbudowuje i regeneruje cebulki. Olej kokosowy ma białą barwę, gdy znajduje się w postaci stałej, do temperatury około 25 stopni C jest kokosowym masełkiem, przezroczysty zaś jest wówczas, gdy jest płynny i dość gęsty. Jest on oczywiście fantastycznym składnikiem domowych kosmetyków diy, na które przepisy znajdziecie w książce! Końcowy rozdział radzi, jak wykonać maskę do włosów, twarzy, peeling, czy płukankę do ust.


Książka kieruje nas także, jak pozyskać inne produkty z orzecha kokosa, miąższ, czy mleko. Z jej pomocą stworzymy jogurt kokosowy, majonez, smoothie, sałatkę, czy pudding na śniadanko. Ciekawy jest także rozdział z daniami jednogarnkowymi, tu skusił mnie przepis risotto z porem i grzybami, ziemniaki gratin z mlekiem kokosowym, czy sandwicz po indyjsku! W przekąskach znaleźć można przepyszne pieczone bakalie, smażone tofu, czy pieczony kalafior. 


Kokos, to oczywiście także przepisy na słodkości i deserki, tak też na pewno książka zainspiruje Was do złamania rutyny i przygotowania na przykład popcornu ze słonym karmelem, deseru z malinami, ciasteczek kokosowych, czy batoników czekoladowo-kokosowych, istna pycha! Po prostu tę książkę trzeba mieć, zarówno wówczas, gdy jesteście miłośnikami oleju kokosowego, ale także jeśli chcecie przekonać się w czym tkwi jego fenomen! Znacie tę książkę? Jak Wy stosujecie olej kokosowy? :)